Zimowy niezbędnik

17 listopada 2014
zimowy niezbędnik
Jesień póki co nas rozpieszcza, ale jako znany zmarzluch zawczasu się przygotowałam do jej ostrzejszego wydania. Podejrzewam bowiem, że lada dzień, znienacka, zaskoczy nas obezwładniającym zimnem. Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi przedmiotami codziennego użytku dzięki którym jesień i zima są do przeżycia.

Zimowy niezbędnik

Pomadki ochronne

Niestety nawet relatywnie ciepła jesień dała mi się we znaki i od początku września odczuwam spadek temperatury. Już poniżej 10 stopni C usta niesamowicie mi pierzchną. Bez całego arsenału ochronnych pomadek nigdzie się nie ruszam. W pracy przy komputerze mam zawsze co najmniej 2 lub 3. Kolejnych kilka stoi w łazience. Również niemal w każdej torebce mam poupychanych kilka – to tak na wypadek gdyby któraś się zgubiła w czeluściach torby-worka, co zdarza się zresztą nader często 😉
Nie mam swoich ulubionych poza tą przywiezioną z Wysp Kanaryjskich – z aloesem. Kupiłam trzy sztuki i już zużyłam dwie nie doczekawszy nawet pełni zimy. Pluję sobie w brodę, że nabyłam ich tak mało.
Lubię też Blistex, który poleciła mi moja dentystka – świetnie sprawdził się podczas kilkunastogodzinnej podróży samolotem do Japonii, podczas której skóra wysychała w zastraszającym tempie. Podobny efekt daje Carmex, ale z uwagi na zawartość kamfory nie każdemu pasuje jego smak (np. Monsieur go bardzo nie lubi).
Ostatnim odkryciem jest masło Nivea o smaku kokosowym. To bardzo dobry produkt, ale ma jedną zasadniczą wadę: opakowanie, które trudno się otwiera i z którego produkt trzeba nakładać palcem – z tego też powodu używam go tylko w domu, kiedy mogę przed użyciem dobrze umyć ręce. Wg mnie zdecydowanie nie nadaje się jako pomadka do torebki. To samo tyczy się produktu Oriflame. Nieco słabsze właściwości ma produkt Hydro Lip Therapy – ma jednak ogromną zaletę, którą jest opakowanie w postaci tubki z dozownikiem.
Od wielu lat używam też ChapStick – nie ma jakichś rewelacyjnych właściwości, ale daje ładny kolor i dobrze smakuje. Na mrozy, czy bardziej wyschnięte usta jest jednak dla mnie zbyt słaby. Lekki kolor i maślaną konsystencją ma też pomadka marki PUPA, ale ze względu na kolor i złote pigmenty używam jej jednak głównie wiosną i latem.

 Kremy do rąk

To kolejna rzecz, którą zawsze mam przy sobie. Jeśli nie użyję kremu co kilka godzin skóra na dłoniach zaczyna mi po prostu pękać. Na szczęście ma to miejsce tylko w sezonie grzewczym. Latem o balsamach do rąk mogę praktycznie zapomnieć. Nie mam swoich ulubieńców i lubię zmieniać producentów i testować nowości. Jestem stała w uczuciach tylko wobec lotionu Rituals, ponieważ pachnie Japonią (niestety jest do kupienia tylko za granicą w butikach tej marki). W torebce mam też zawsze małe opakowanie z olejem kokosowym, który wg mnie jest najlepszym naturalnym kremem do rąk – pisałam o tym zresztą we wpisie „Najlepszy krem do rąk na zimę„.

Czapki i nauszniki

Jak już wspomniałam nie lubię marznąć, a marznę nader szybko. Dlatego nawet przy plusowych temperaturach chodzę w czapkach i/lub nausznikach. Jak jest cieplej, to zakładam te cieńsze lub beret z antenką – moje absolutnie ulubione nakrycie głowy.

Kiedy jednak temperatury zaczynają niebezpiecznie zbliżać się do zera lub przyjmują wartości ujemne wówczas wkładam grubą czapkę z pomponem lub nawet mega grubą pilotkę, w której wyglądam jak przybysz z kosmosu (do tego wątku jeszcze wrócę).

Czapki, beret i nauszniki

Rękawiczki do ekranów dotykowych

Kto wymyślił smartfony, a nie wymyślił do nich na wstępie stosownych rękawiczek powinien smażyć się w piekle; ten kto wymyślił owe rękawiczki powinien za to dostać Nobla!
Niczego tak nie lubię zimą jak ściąganie rękawiczek na mrozie, bo wtedy, w mgnieniu oka, moje dłonie robią się suche, spierzchnięte i momentalnie wołają: „chcemy krem, chcemy krem!”. Dlatego epokowym odkryciem są dla mnie rękawiczki, które mają specjalne zakończenia palca wskazującego oraz kciuka. Niestety takie rękawiczki jak do tej pory spotkałam tylko w wersji cienkiej lub bardzo cienkiej i to zdecydowanie nie w takiej, która zadowoliłaby mnie przy temperaturach -10 st. C lub nawet niższych. Wówczas bowiem noszę … rękawice narciarskie 🙂 Na szczęście mam do nich rysiki / długopisy z miękką końcówką, dzięki której mogę zrobić wszystko na ekranie telefonu. To kolejne epokowe odkrycie.
Rysiki do ekranów dotykowych / wełniane rękawiczki „no name”

Kubek termiczny

Z kubkami termicznymi walczę od dłuższego czasu i jeszcze się taki nie znalazł, który spełniłby moje oczekiwania. Przetestowałam już kubek ceramiczny z silikonowym zamknięciem („no name” – dostałam w prezencie) – jest fajny np. do samochodu, gdzie można go bezpiecznie zainstalować w stosownym uchwycie; do torebki się nie nadaje, bo nie jest szczelnie zamykany.

Stalowy kubek z Tchibo (ok. 39 zł) na dłuższą metę mnie rozczarowuje. To już mój drugi. W pierwszym odpadło denko i po miesiącu otrzymałam nowy. Ma fajne zamknięcie – guzik, dzięki czemu jest bardzo szczelny. Niestety jest dość szeroki, przez co źle leży w małej dłoni. Może się też „pochwalić” plastikowym wnętrzem, które pochlania zapach kawy i nie trzyma długo temperatury. A jak powszechnie wiadomo „liczy się wnętrze, a nie zewnętrze”. Cena do jakości jest na relatywnie dobrym poziomie.

Stalowy kubek z McCafe (ok. 24 zł) jest mniejszy niż ten z Tchibo i równie krótko trzyma temperaturę. Jest za to bardziej poręczny i lepiej leży w dłoni. Ma podwójne ścianki, przy czym obie warstwy wykonane są z metalu, za co ma u mnie duży plus. Podczas kupowania trzeba jednak uważać, bo nie każdy egzemplarz jest szczelny – sama wybrałam dopiero drugi, bo pierwszy podczas „próby wody” w kawiarni zaczął przeciekać. Stosunek cena/jakość: rewelacja, nie sądzę, że za takie pieniądze znajdzie się coś lepszego.

Stalowy kubek Contigo dla Costa Coffee (niestety kosztuje aż 129 zł) – to jakby „ferrari kubków termicznych”. Kupiłam go za Waszą namową i jestem z niego zadowolona. Trzyma temperaturę najlepiej ze wszystkich dotychczasowych kubków. Pod tym względem jest wzorowy. Ma też podwójne zamknięcie dzięki czemu jest super bezpieczny. Ma podwójne ścianki wykonane ze stali, a także ciekawe, matowe wykończenie. Niestety jest duży i mało poręczny – np. nie mieści się do uchwytu w samochodzie, bo jest za szeroki na dole. Zajmuje też sporo miejsca w torbie.

Od góry od lewej, zgodnie ze wskazówkami zegara:
Contigo dla Costa Coffee / Tchibo / kubek ceramiczny / McCafe

Komin

Bez komina lub dwóch chust/szalików w ogóle nie ma mowy bym wyszła z domu. Szczególnym uczuciem darzę kominy, bo uwielbiam się w nich zaplątać i siedzieć tak cały dzień. Tak, tak, w pracy też siedzę w kominie i nawet na moment go nie ściągam, by mnie nie przewiała klimatyzacja. Nie znoszę jak mi coś zawiewa na szyję lub plecy; lubię być dobrze opatulona.
Niestety tego typu okrycia skutecznie utrudniają poruszanie głową i często jest tak, że muszę obracać się cała, bo nie mogę odwrócić samej głowy 🙂

Zdejmowanie komina także jest nader zabawnie wyglądającą czynnością, bowiem moje włosy przeważnie szaleją i po zdjęciu wyglądam jakby mnie piorun trzasnął (to też poniekąd wyjaśnia dlaczego nie próbuję zdejmować komina w pracy).

zimowy niezbędnik
Komin

Dzieła ośmieszenia zawsze dopełnia okrycie wierzchnie. Zimą przeważnie chodzę w wełnianym płaszczu, a na większe mrozy zakładam grubą, puchową kurtkę, w której wyglądam jak Bibendum – ludzik Michelin lub … Pi i Sigma – postaci z polskiego programu edukacyjnego z lat 80. XX w. pt. „Przybysze z Matplanety” 😉

Zimą generalnie jest bardzo zabawnie, bo nikt ze znajomych (ba, nawet czasami Monsieur!) mnie nie poznaje na ulicy. Ci z Was, którzy noszą okulary wiedzą też, że świetną „zasłonę dymną” stanowią okulary, które parują przy każdym wejściu do autobusu, tramwaju, czy sklepu. Jak się okazuje dzięki kilku akcesoriom można pozostać zupełnie incognito 🙂
Napiszcie koniecznie jakie są Wasze zimowe niezbędniki. Może macie swoje przeciwmrozowe triki, które mogłyby okazać się pomocne w nadchodzącym, zimowym sezonie? 🙂
E.
Podobne wpisy

Komentarze

30 odpowiedzi na “Zimowy niezbędnik”

  1. Inspirowane Smakiem napisał(a):

    A ja uwielbiam te małe kremiki z oriflame i mam je w każdym miejscu: pracy, łazience, torebce, kieszeni płaszcza/kurtki. Zgadzam się, że fakt, iż są odkręcane, czyni je trochę nieporęcznymi, ale ja zawsze to, co zostanie mi na palcu, wcieram w skórki paznokci (bo można go stosować również do paznokci). W dodatku są dostępne w kilku zapach, przez co mnie nie nudzą (w sumie nie używam tylko zapachu czekoladowego, bo odstrasza).

    • Madame Edith napisał(a):

      Próbowałam tylko tego naturalnego i miodowego. Wąchałam też czekoladowy, który mnie także odstraszył. I to fakt, na wyschnięte skórki Oriflame też jest super! Zresztą to bardzo uniwersalny produkt, ale lubiłabym go dużo bardziej gdyby był w tubce 😉

  2. Anonimowy napisał(a):

    Do postu dodalabym jesCze skarpety! Bez nich ani rusz. Gdy sa mrozy ubieram grube narciarskie. Strasznie mi marzna stopy, wiec dla mnie priorytet dobre skarpetki. Chce jesscze wyprobowac takie z domieszka angory i welny z owiex islandkich lub angielskich. Edytko jesli wciaz szukasz fajnego kubka, to poszukaj na tesco. Kupilam termos no name za 25 zl na tescoi jestem mega zachwycona. Wrzatek trzyma 8 godz. A po 12 godz herbata byla letniawa. Moze kubki beda takie same? No i zawsze mozna zwrócic bez problemu;-) Ala

    • Madame Edith napisał(a):

      Ala,
      Serdcznie dziękuję za podpowiedź. Będę szukać! Na oku mam jeszcze kilka kubków, które chciałabym wypróbować. Mam nadzieję, że w końcu trafię na kubek idealny 🙂

      A co do skarpet to słuszna uwaga! Przez całą zimę noszę grube rajstopy pod spodnie, bo jednak stanie na mrozie na przystanku do przyjemnych nie należy… Często też noszę dodatkowo skarpetki 😉
      I jeszcze ciepłe buty – to podstawa.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  3. T napisał(a):

    Niekiedy też korzystam z pomadek zazwyczaj NIVEA. Absolutną koniecznością są dobre rękawiczki. Kiedyś przemarzły, odmarzły mi ręce. Niestety do dziś są tego skutki, że po krótkiej chwili na mrozie sinieję i ich nie czuję. Więc dobre rękawiczki to podstawa. Zastanawiam się czy nie kupić sobie takich wkładów-termosików mini do rękawiczek właśnie. Jestem ciekaw czy zdają egzamin 🙂

    • Madame Edith napisał(a):

      T.,
      miałam kiedyś coś takiego i powiem szczerze, że grzało aż za mocno. Trzeba było uważać, by się nie poparzyć – chyba bezpieczniejsze są jednak grube rękawiczki 😉

      Serdeczności,
      E.

  4. gin napisał(a):

    Rękawiczki, czapka, ciepły szal i skarpety do to podstawa. Do kominów jakoś nie mogę się przekonać – to ich zakładanie i zdejmowanie… No i szalik mogę szczelniej owinąć 🙂
    Marzę o porządnym kubku, chyba sobie zażyczę jakiś na Święta 🙂 Szczególnie, że od stycznia będę jeździła do szkoły autobusem i pociągiem – nie wyobrażam sobie takiej podróży bez ciepłej herbatki…
    Okulary zimą noszę w torebce – straszliwie mnie denerwuje to całe parowanie 😉
    A pomadki też mam poupychane w torebkach i kieszeniach płaszczy, bo inaczej zaraz mi usta pękają, nawet, jak jest lekko na plusie.

    • Madame Edith napisał(a):

      Gin,
      ja bez okularów jestem krecikiem, więc nie ma możliwości, bym je nosiła w torbie. Jak pada śnieg lub deszcz, to zakładam soczewki kontaktowe, by cokolwiek widzieć 😉

      Moc pozdrowień,
      E.

  5. Decor-Natka napisał(a):

    Sama przetestowałam już kilka kubków termicznych i słyszałam wiele opinii znajomych, którzy kupowali je w specjalistycznych sklepach np. ze sprzętem górskim. Contigo zdecydowanie wygrywa 🙂 ja mam inny model (kupiony jeszcze w coffee heaven kilka lat temu) i ma on węższe dno, dzięki czemu bez problemu mieści się w uchwycie samochodowym. Są takie do kupienia na allegro w atrakcyjnej cenie. Mój contigo towarzyszył mi przez całe studia i nigdy mnie nie zawiódł – wrzucałam go do torby z notatkami i książkami i nawet kropla kawy/herbaty nigdy się nie wylała 🙂
    A próbowałaś masła do ust z The Body Shop? Jak dla mnie jest rewelacyjne. Całą zeszłą zimę używałam i teraz również zakupiłam. Masło bardzo długo utrzymuje się na ustach, jest smaczne i bardzo wydajne. Opakowanie z nakrętką to jedyny mankament, ale widziałam w sklepie również pomadki, muszę wypróbować.
    Pozdrawiam i życzę nam wszystkim jak najwięcej ciepełka 🙂
    P.S. Właśnie się rozgrzewam herbatką imbirową pyyychaaa

    • Madame Edith napisał(a):

      Decor-Natko,
      nie, nie próbowałam masła do ust z Body Shopu. Za to bardzo lubię ich masła do ciała – obłędnie pachną! Sprawdzę zatem także inne produkty 🙂
      Bardzo dziękuję za podpowiedź z allegro – sprawdzę jakie kubki Contigo są tam dostępne.

      Ciepło pozdrawiam,
      E.

  6. Glamour Mama napisał(a):

    Wszystko mam już przygotowane na zimę 🙂 Liczę, ze w tym roku w UK w końcu spadnie trochę śniegu 🙂

  7. Anonimowy napisał(a):

    Moj wczorajszy komentarz nie zostal opublikowany 🙁 czy to dlatego ze nie byl na temat? Pozdrawiam, Ania

    • Madame Edith napisał(a):

      Aniu,
      Nie przypominam sobie pamiętam wczorajszego komentarza. Sprawdziłam w spamie i nie trafił do tego folderu. Wygląda na to, że w ogóle do mnie nie dotarł 🙁
      Jeśli możesz, to proszę napisz go raz jeszcze.

      Pozdrawiam serdecznie,
      E.

    • Anonimowy napisał(a):

      Dziękuję za odpowiedź 🙂 coś musiało faktycznie pójść źle, kiedy napisałam powyższy komentarz, wyskoczyła ramka do wpisania numeru kontrolnego, wcześniej nie pojawiło się nic (dodawałam jako użytkownik konta google).

      W skrócie – zachwycałam się Twoim blogiem, który niedawno odkryłam 🙂 pytałam też jak to jest z robieniem zdjęć w restauracjach/kawiarniach od strony "formalnej" tzn. czy rozmawiasz z obsługą przed zrobieniem zdjęć i prosisz o zgodę? Czy w jakiś sposób się tłumaczysz, mówisz np. że użyjesz zdjęć na blogu? Czy raczej poprostu wyjmujesz aparat i pstrykasz? 🙂 czy kiedykolwiek miałaś jakieś nieprzyjemności związane z robieniem zdjęć we wnętrzach? Nie prowadzę bloga, ale czasami chciałabym porobić zdjęcia dla siebie, albo na stronę, którą współprowadzę na facebooku (strona o moich okolicach), jednak czuję się strasznie skrępowana… Co innego zrobić ukradkiem zdjęcie potrawy (niemal "z rękawa" 😉 ) a co innego fotografować wnętrza. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź 🙂

      I jeszcze jedna sprawa – widzę, że trochę podróżujesz, jednak nie przekopałam jeszcze całego archiwum (choć zdecydowanie do tego zmierzam 😉 ) Czy byłaś na jakimś wyjeździe zagranicznym zimą? Chodzi mi dokładnie o styczeń. Planuję wyjazd i zastanawiam się czy to ma sens. Odrzuciłam wszelkie ośrodki narciarskie, myślę raczej o czymś cieplejszym, ale jednak w Europie…

      Pozdrawiam i dziękuję za świetny blog 🙂

      Ania

      PS. Tym razem kopiuję sobie teść w razie, gdyby coś poszło nie tak 😉

    • Madame Edith napisał(a):

      Aniu,

      tym razem na szczęście wszystko poszło dobrze i numer kontrolny wyskoczył 🙂
      Bardzo dziękuję za przemiły komentarz!

      W restauracjach przeważnie pytam o pozwolenie na robienie zdjęć, ale ostatnio też nie za każdym razem – to zależy od atmosfery i zachowania obsługi, bo jeśli jest luźno, to po prostu wyjmuję aparat i robię zdjęcia. Nigdy nie spotkałam się z odmową. Jedną nieprzyjemną sytuację miałam tylko w Cafe Lorentz.

      Z wnętrzami sytuacja wygląda tak, że jeśli chcę napisać wpis o danym miejscu na bloga, to rezerwuję stolik w weekend tuż po otwarciu i wtedy jestem jednym z pierwszych gości, więc nikogo bez pytania nie fotografuję 🙂

      Na początku też czułam tremę, ale potem się ośmieliłam 🙂

      W styczniu nie wyjeżdżałam nigdzie od wielu, wielu lat (rok 2015 będzie więc pod tym względem wyjątkowy, bo mam w planach wyjazd do Tyrolu). Jednak zawsze i o każdej porze roku polecam Wyspy Kanaryjskie – na blogu znajdziesz spore archiwum wpisów z 5 różnych wysp: Wyspy Kanaryjskie. Niedługo pojawią się też kolejne wpisy z Teneryfy, którą odwiedziłam we wrześniu. Piękna jest także Madera, ale w styczniu będzie tam dość chłodno.

      Serdecznie Cię pozdrawiam,
      E.

    • Anonimowy napisał(a):

      Super, bardzo bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź! 🙂

      Pozdrawiam,

      Ania

  8. Jolanta napisał(a):

    Ja dostałam od córki takie figurki: miśki-rozgrzewacze dłoni. W jakimś żelu są tam zatopione blaszki które trzeba przełamać i wtedy wydziela się ciepło.
    A jeśli chodzi o marznące stopy to mój największy zimą problem. Jako dziecko odmroziłam sobie stopy i do dziś odczuwam konsekwencje. Kiedyś, dawno temu kupiłam wkładki do butów z jakiegoś specjalnego tworzywa. Były rewelacyjne! Nosiłam je w zimowych butach i w kapciach w domu – takim byłam zmarzluchem. Niestety nigdy potem ich nie spotkałam, choć do dziś się za nimi rozglądam 🙁 Niestety nie pamiętam ich nazwy ani producenta.
    Pozdrawiam gorąco i oby do wiosny!
    Jola

  9. Agnieszka Kuczyńska napisał(a):

    SKARPETY z wełny, niezbędne!!! 🙂 A co do ludzika Michelin… znam ten efekt, mam wrażenie, że zajmuję 3 miejsca w autobusie

  10. Anonimowy napisał(a):

    Madam do rąk polecam krem demo active SVR!! Siostra ostatnio go odkryła:-P I dobrze bo jest świetny:-) A na zimę i mrozy poleam Moon Boot'y Mam i cieszę się kiedy na dworze temperatura spada do -10/-15 Bo wtedy wyciągam je z dumą z szafy i uśmiecham się do wszystkich którzy marzną w eleganckich botkach i kozaczkach;-P Pozdrawiam zmarźlaki Gosia z Jeleniej Góry

  11. Anonimowy napisał(a):

    Masz bardzo stylowy blog, lubie do ciebie zagaladac madame edit. Jesli moglabym sobie pozwolic na jakas sugestie, to prosilabym o jakis post o pielegnacji paznokci. Na zdjeciach masz zawsze takie piekne dlonie i zadbane paznokcie, jak to robisz?
    pozdrawiam cie serdecznie
    Anna

    • Madame Edith napisał(a):

      Anno,
      Bardzo dziękuję za Twój komentarz! W takim razie przygotuję wpis o pielęgnacji paznokci najpóźniej na początku stycznia. Nie wiem czy jeszcze przed świętami mi się uda, bo planów na grudniowe wpisy mam już całkiem dużo 😉

      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło,
      E.

  12. Ania napisał(a):

    jeśli chodzi o usta to rewelacyjny jest balsam EOS …amerykańska (chyba) marka…w każdym razie ja je stamtąd przywiozłam ale widziałam u nas w internecie….pozdrawiam

  13. Anonimowy napisał(a):

    Witam,
    na jednym ze zdjęć widzę stylowy beret z różyczkami. Szukam takiego na prezent, czy mogłabyś zdradzić gdzie go kupiłaś:)?

    • Madame Edith napisał(a):

      Droga Czytelniczko,
      to najzwyklejszy czarny, wełniany beret. Aplikację z różyczek kupiłam kilka lat temu w pasmanterii w Galerii Mokotów i przyszył mi ją Monsieur 🙂

      Serdeczności,
      E.

  14. Ania napisał(a):

    Ja polecam kubki termiczne metalowe Hoffner / Bergner – dobrze trzymają ciepło i dobrze leżą w dłoni 🙂
    Z pomadek polecam z Rossmanna – Isana Intensiv

  15. ania.pacuk napisał(a):

    No to ja jestem dziwadłem, bo potrafię nosić 2 pary rękawiczek, 2 szaliki, ale czapki w ogóle. To moja trauma dzieciństwa, dlatego na zimy kupuję zawsze kurtki, by mieć kaptur „z kotem”. Podzielę się moimi pewnikami – do ust Carmex, ale smakowe – granat, pomarańcza, tropikalne. Nie czuć tego charakterystycznego zapachu, a nic tak nie koi ust jak Carmex 🙂 Krem do rąk – wiele przetestowałam, ale mój ulubieniec to Ziaja krem oliwkowy – ultra szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu i fajnie pachnie. Jeśli zaś chodzi o kubek termiczny – długo szukałam białego no i takiego, który długo trzyma ciepło i przede wszystkim nie przecieka. I znalazłam na Allegro. Niestety, już nie widzę żadnych aukcji, ale jeśli kiedyś zobaczysz taki – kupuj w ciemno, bo warto 🙂
    http://imged.pl/kubek-termiczny-hoffner-bidon-termos-400ml-7528-3-1862829.html

    • Madame Edith napisał(a):

      Aniu,
      super, dziękuję! Nie znałam tej firmy. Z kremów ostatnio odkryłam polską markę Vianek – mają super krem do rąk z ekstraktem z rubinii akacjowej i 5% mocznikiem. To mój najnowszy ulubieniec 🙂

  16. Iza napisał(a):

    Ja polecam bardzo kubki ze Starbucksa, metalowe trzymają tak dobrze jak termos i są bardzo szczelne. Ja swoje kupiłam kilka lat temu, nie w Polsce, zawsze trzeba sprawdzać ofertę w innych krajach podczas wakacji 🙂 co do pomadki to ja testują w chwili obecnej eos…wygodnie się aplikuje, jest dobra na jesień/lekką zimę. Nie wiem czy miałaś okazję mierzyć kiedyś parkę Canada Goose, wbrew pozorom jest idealna na polską zimę, jeśli szybko marzniesz, lub porostu nie lubisz wkładać pod zimowy płaszcz grubego swetra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Zimowy niezbędnik


Jesień póki co nas rozpieszcza, ale jako znany zmarzluch zawczasu się przygotowałam do jej ostrzejszego wydania. Podejrzewam bowiem, że lada [...]
@MadameEdith on Instagram