Automaty w Japonii

13 marca 2015
O japońskich automatach można byłoby napisać książkę. To atrakcja sama w sobie i już od pierwszych kroków w Kraju Kwitnącej Wiśni można się przekonać, że są dosłownie wszędzie. Pojawiają się zawsze gdy chce się nam pić czy jeść, nawet jeśli jesteśmy, wydawać by się mogło, na uboczu i z dala od głównych arterii komunikacyjnych. W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam pokazać kilka maszyn, które napotkaliśmy na swojej drodze.

1. Automaty z napojami, słodyczami i lodami

To najbardziej popularny rodzaj automatów. Znajdziecie je na każdym kroku. W metrze i na przystanku autobusowym, na chodniku czy deptaku. Jest cała masa marek, które je obsługują, ale wg mnie na uwagę zasługują automaty „premium” np. z przepysznymi lodami Häagen-Dazs.
automaty w Japonii

Jednym z najlepszych produktów do picia, jaki udało nam się spróbować, była woda o smaku brzoskwiniowym (na poniższym zdjęciu pierwsza od lewej w górnym rzędzie). Zielona herbata, czy napój ryżowy do nas nie przemawiały i staraliśmy się omijać je szerokim łukiem.

automaty w Japonii

Butelka napoju z automatu to koszt od 90 do 180 JPY, czyli od 2,70-5,40 PLN w zależności od objętości, marki, czy miejsca zakupu.

automaty w Japonii

automaty w Japonii

2. Automaty z ciepłymi napojami

Poranna gorąca kawa z automatu to żaden problem jeśli jesteście w Japonii. Spotkać tu można maszyny takie jak na poniższym zdjęciu – po lewej są kawy na zimno, a po prawej na ciepło. Wszystkie dostaje się w puszkach. Te podgrzewane są bardzo ciepłe i naprawdę można się nimi rozgrzać w chłodny, wiosenny poranek.

automaty w Japonii

3. Jedzenie na ciepło

W hotelach, jak i przejściach podziemnych, natknęliśmy się także na automaty oferujące ciepłe posiłki. Można było wybierać spośród noodli, a nawet kupić frytki i hot-dog’a, czy japońskie ciastka w kształcie rybki. Nie próbowaliśmy, więc nie napiszę o tym jak smakuje takie jedzenie.

automaty w Japonii

automaty w Japonii

4. W restauracji

Standardem w wielu barach szybkiej obsługi, które nastawione są na klientów przychodzących w porze obiadu, jak i po pracy, są automaty stojące na wejściu. Służą do złożenia zamówienia i opłacenia go. Maszyna „wypluwa” malutki bilecik, który podaje się obsłudze, a ta po chwili woła nas po odbiór gotowego zamówienia.

Wszystko wyglądało super prosto dopóki sami nie musimy złożyć zamówienia, wszak na automacie nie ma rysunków, ani opisów po angielsku, a za naszymi plecami z nogi na nogę przestępują całe zastępy białych kołnierzyków, którym spieszy się z powrotem do pracy… Jedyna rada, to poprosić kogoś o pomoc, gdyż porównywanie znaków kanji, które umieszczone są pod kilkoma pokazowymi daniami z tymi z przycisków kończy się różnie…

automaty w Japonii

Raz byliśmy pewni, że zamówiliśmy coś ze zdjęcia, po czym okazało się, że jednak nie porównaliśmy znaczków wystarczająco dobrze i dostaliśmy zupełnie inne danie 🙂

automaty w Japonii

automaty w Japonii

5. Automaty w hotelach

W każdym szanującym się hotelu automat znajduje się na każdym piętrze, a przy recepcji jest rozpiska na której kondygnacji znajdziemy automat z napojami, na którym z piwem, a na którym z ciepłym jedzeniem. Eliminuje to potrzebę korzystania z mini-baru, które zresztą nie są zbyt powszechne.

automaty w Japonii

6. Automaty do gier

Salony z grami to coś, z czym nierozerwalnie łączona jest Japonia. Zresztą całkiem słusznie. Automaty zajmują całe wielokondygnacyjne budynki. Na każdym piętrze umieszczony jest inny rodzaj automatów. Po pół godzinie w takim miejscu chce się stamtąd uciec – w środku jest głośno, dookoła migają światełka, ludzie coś krzyczą… Wewnątrz takich obiektów nie można robić zdjęć, więc pokazuję Wam tylko to, które zrobiłam przy wejściu do jednego z salonów w Hiroszimie.

automaty w Japonii

7. Automaty z „mydłem i powidłem”

Automaty z tej kategorii obejmują te z rajstopami, skarpetkami, parasolkami (na stacjach metra), ryżem w torebkach (na ulicy), pokrowcami do nowego modelu iphonea/samsunga (przy przystanku autobusowym), a także … świeżymi bananami (ponownie w metrze) 🙂

automaty w Japonii
Prawda jest taka, że Japończycy są geniuszami kreowania popytu. Poprzez automat wypożyczycie rower, a nawet samochód (!), kupicie śniadanie, obiad i kolację, baterie, grzebień, czy ozdoby do włosów. Czy to ma sens? Nie wiem do końca, ale jedno jest pewne: przechodząc koło automatu z bananami zachciało nam się kupić taki owoc. Muszę przyznać, że niczym nie różnił się od sklepowego, poza tym, że był w idealnym stanie, nie miał żadnej ciemnej plamki, bo siedział sobie w indywidualnej, nadmuchanej torebce z powietrzem, a z półki w automacie zabrała go magiczna rączka i delikatnie położyła w miejscu służącym do odbioru. Co by nie mówić, takie rzeczy robią wrażenie.
Japonia zaskakuje na każdym kroku 🙂
Do przeczytania!
E.
Follow Madame Edith on Instagram
automaty w Japonii
Podobne wpisy

Komentarze

19 odpowiedzi na “Automaty w Japonii”

  1. Anonimowy napisał(a):

    To znowu ja, Madame Edtih, bo Ty znowu o Japonii:).
    O tych automatach naczytalam sie przed lotem do Japonii, ale rzeczywistosc i tak przerosla moja ksiazkowa wiedze! Malo korzystalam z automatow, ale sie im przygladalam, bo pewnie tez wiesz, ze oprocz tych "spozywczych" sa jeszcze automaty "kosmetyczne", "bielizniarskie", gdzie mozna kupic np.rajstopy, ponczochy czy nawet majtki.
    Na szczescie nie ma automatow, gdzie mozna by bylo kupic…czlowieka!!!
    I mam nadzieje,ze takich nigdy nie bedzie.
    Caluski
    Wiesia

    • Madame Edith napisał(a):

      Wiesiu,
      Masz rację, zapomniałam o tych z majtkami 😉 Te z rajstopami są bardzo powszechne, a nawet raz widziałam automat z t-shirtami. Nie fotografowałam wszystkich, bo starałam się oszczędzać miejsce na karcie – w Japonii, jak sama wiesz, można by było fotografować wszystko na każdym kroku 😉

      Uściski!
      E.

    • Anonimowy napisał(a):

      Czytalam/slyszalam ze ogromna popularnoscia ciesza sie automaty z ….brudna uzywana bielizna:D
      Ala

  2. Natalia Catte napisał(a):

    Bardzo dużo się dowiedziałam z tej notki! Ah, te 'japońskie ciastka w kształcie rybki' nazywają się Taiyaki i naprawdę polecam je spróbować! Co prawda, w Japonii nie byłam, ale jeżdżę po konwentach i zawsze je jem. Smakują prawie jak gofry, tylko że…z nadzieniem!
    http://czlowiek-zelazko.blogspot.com/
    http://solidscript.blogspot.com/

    • Madame Edith napisał(a):

      Natalio,
      Dzięki! Zupełnie zapomniałam nazwy tych ciastek. Mi najbardziej do gustu przypadły z nadzieniem budyniowym, natomiast te z fasolą azuki mi zupełnie nie smakowały. Oczywiście próbowałam ich świeżo wypiekanych i sprzedawanych w małych budkach/stoiskach, które się w nich specjalizują 🙂

      Serdeczności,
      E.

  3. Anonimowy napisał(a):

    Fajnie, że prawie rok po odbyciu podróży do Japonii wciąż piszesz o czymś nowym i ciekawym z tamtego kraju, naprawdę Twoja relacja z podróży w odcinkach jest bardzo interesująca.
    Pozdrawiam serdecznie
    Kamila

    • Madame Edith napisał(a):

      Kamilo,
      Bardzo dziękuję! Zostało jeszcze kilka ostatnich wpisów, głównie z Tokio. Mam nadzieję, że do końca kwietnia uda mi się zamknąć ten rozległy temat 🙂

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  4. Anonimowy napisał(a):

    Jeszcze o slodyczach japonskich…piszac kolokwialnie – sa malo smaczne:(
    A te z ta fasola na slodko wyjatkowe niedobre.Nacielam sie okrutnie, bo wygladaly zachecajaco i sie na nie rzucilam!
    Generalnie nie smakuja mi japonskie slodkosci, wole ciasteczka ryzowe.
    Ale na zakonczenie poztywny akcent:kiedys w kawiarni zamowilam kawe i ciastko kremowe.
    PYCHOTA!
    Moze dlatego,ze kawiarnia nazywala sie "Mozart", czyli austriackie akcenty, a to zobowiazuje:)
    Caluski
    Wiesia

  5. Marzena napisał(a):

    Automaty boskie:-) A swoją droga takie z rajstopami przydałyby się i u nas:-))

  6. Malgosia napisał(a):

    Wlasnie wybieramy sie pod koniec maja do Tokio. Twoje opisy na blogu bardzo sie przydaly.

    • Madame Edith napisał(a):

      Małgosiu,
      To super! Bardzo się cieszę 🙂
      Serdeczne pozdrowienia,
      E.

      P.S. Wpisy z Tokio są w zasadzie jeszcze przede mną. Do końca kwietnia pojawią się już wszystkie 🙂

  7. Kasia napisał(a):

    Świetne zestawienie! Kiedyś widziałam takie zestawienie dziwnych rzeczy, które można kupić w automatach. Bardzo ciekawy wpis!

  8. Anonimowy napisał(a):

    Super opis. Dzięki!
    A jak japońskie trunki? Słyszałam, że sake nie powala na kolana – ale podobno whisky japońska jest doskonała ? Parę słów o tym?
    Cleo

  9. T napisał(a):

    Ojej, jak tam kolorowo od tych automatów. Można się pogubić i mieć trudność w zdecydowaniu się na jakiś konkretny produkt 🙂

  10. monifactura napisał(a):

    Jako dziecko myślałam, że w radiu ktoś siedzi i mówi. Jak wynika z poniższego zdjęcia, nie była to tylko dziecięca wyobraźnia;) To oczywicie Japonia.

    http://www.cfd.tu-berlin.de/~panek/foto/japan/web/img_0604.jpg

  11. domi napisał(a):

    Dzięki za Twoje wpisy o Japonii,czytałam je kiedyś,wyruszam z mężem za dziewiętnaście dni,wiec trzeba sobie przypomnieć wszystko 😄

  12. Rafał napisał(a):

    Jak jeszcze automaty z kawą jestem w stanie zrozumieć, to automaty z ciepłą żywnością zawsze mnie szokują.. ale czego Japończycy nie sprzedają w automatach… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Automaty w Japonii


O japońskich automatach można byłoby napisać książkę. To atrakcja sama w sobie i już od pierwszych kroków w Kraju Kwitnącej Wiśni [...]
@MadameEdith on Instagram