Makaki gibraltarskie – co za małpy!

23 marca 2017

makaki gibraltarskie

W ostatnim czasie obserwuję Wasze ogromne zainteresowanie wpisem o wycieczce do Gibraltaru. W sumie trudno się dziwić: wiosna na odwiedzenie tego skrawka ziemi wydaje się być wprost idealna. Przypomnę tylko, że nam udało się odwiedzić Gibraltar na początku czerwca i pogoda była wtedy znakomita. Choć trzeba przyznać, że w tym miejscu aura bywa zmienna i niezwykle kapryśna, więc niezależnie od miesiąca można różnie trafić i po prostu trzeba mieć trochę szczęścia. O tym, co zobaczyć pisałam już wcześniej, ale dziś chciałabym Was nieco przestrzec przed najsławniejszymi mieszkańcami tego terytorium – makakami gibraltarskimi, z którymi z całą pewnością zetkniecie się odwiedzając to miejsce.

Makaki gibraltarskie – skąd wzięły się w Gibraltarze?

Prawdopodobnie brytyjscy żołnierze przywieźli je z Afryki w XVII wieku i wypuścili na wolność. Dzięki sprzyjającemu klimatowi i doskonałym warunkom zadomowiły się na zalesionej górze. Legenda głosi, że tak długo jak makaki żyją w Gibraltarze, tak długo ten fragment ziemi będzie należał do Brytyjczyków (należy do nich od 1713 r.).

makaki gibraltarskie

Makaki gibraltarskie – na co uważać?

Makaki gibraltarskie to jedyne wolno żyjące małpy w Europie. Na zdjęciach wyglądają uroczo i w sumie na żywo niektóre są także miłe. Jednak znaczna ich część ma bardzo specyficzny stosunek do ludzi. Krótko mówiąc oczekują, że coś dostaną i wcale nie musi być to jedzenie, bo tego mają pod dostatkiem. Na górze gibraltarskiej pracują całe zastępy specjalistów, którzy się nimi zajmują i przywożą im świeże jedzenie, czyli przede wszystkim owoce i warzywa.

makaki gibraltarskie

Za karminie makaków przewidziana jest kara w wysokości 4 tys. funtów. I nie myślcie, że nie jest egzekwowana. Wierzcie mi: jest! W takich okolicznościach raczej nikt nie ryzykuje dokarmiania małp.

Ale w końcu nikt normalny nie jedzie na górę, by tylko karmić makaki i to jeszcze pod groźbą ogromnej grzywny. Tam się jedzie dla widoków i rozmaitych ciekawostek, w tym bardzo przyjemnych szklaków pieszych i rozsianych co rusz atrakcji np. spektakularnych jaskiń. Niestety może się jednak zdarzyć, że zupełnie nic złego nie zrobicie, a małpy i tak Was zaatakują. Widziałam na własne oczy jak w oka mgnieniu podbiegły do małego dziecka i wyrywały mu loda z dłoni lub zabierały dorosłemu paczkę z chrupkami. Mi z kolei chciały zwinąć kartę ze zdjęciami z Sewilli. Podczas wymieniania kart w aparacie po prostu nieopatrznie upuściłam kartę na ziemię. W ostatniej chwili ją przydeptałam butem, bo małpa już po nią sięgała. Potem z odsieczą przyszedł Monsieur, więc spokojnie mogłam po nią sięgnąć. Mówię Wam: te zwierzęta są super sprytne, ultra zwinne i mają oczy dookoła głowy! Trzeba być bardzo czujnym.

makaki gibraltarskie

Od jednej z brytyjskich opiekunek makaków usłyszałam też mrożącą krew w żyłach historię polskiej rodziny i małym dzieckiem. Tuż przy wyjściu z kolejki, na tarasie widokowym, malec podszedł zbyt blisko do małpy z młodym. Matka drapnęła pazurami dziecko. Ojciec chciał wtedy natychmiast zabrać swojego synka od małpiej rodziny, gdy w tym momencie pojawił się tata małpiszątka i … gryząc go wyrwał Polakowi kawał skóry i mięśni z przedramienia, bo myślał, że atakuje jego rodzinę. Ponoć krwi było co niemiara i Polak musiał jechać prosto do szpitala. Sytuacja ta była tylko jedną z wielu krwawych, jakie zdarzyły się z udziałem ludzi i makaków na Skale Gibraltarskiej. Usłyszałam o niej dlatego, że historia zdarzyła się dwa dni przed naszą wizytą i wszyscy opiekunowie byli w dużym szoku – zwłaszcza ci, którzy jak moja rozmówczyni, widzieli akcję na żywo.

makaki gibraltarskie

Najgorsze jest to, że małpy schodzą coraz niżej w kierunku miasta. W 2014 roku aż 30 najbardziej dzikich i niebezpiecznych makaków zostało odesłanych do Szkocji, do Blair Drummond Safari Park. Stało się tak, ponieważ ich populacja za bardzo się rozrosła, a makaki zaczęły schodzić do miasta i bałaganić. Sami to zauważyliśmy schodząc ze Skały na piechotę. Aby dostać się z powrotem do miasta przechodziliśmy bowiem przez rozbudowującą się dzielnicę willową. Mijając budowane domy widzieliśmy biegające małpy, które dobrały się do śmietników i wszystko z nich wygrzebywały. Biegały nawet po dachach i wchodziły do jeszcze niezasiedlonych budynków, a zaraz obok, w już oddanych domach, najnormalniej w świecie mieszkali ludzie. W wielu domach spostrzegliśmy okiennice, by małpy nie wchodziły do środka.

makaki gibraltarskie

Powiem szczerze, że nie chciałabym mieć takich sąsiadów. Makaki potrafią być wyjątkowo wredne i niesympatyczne. Takie same spostrzeżenia miałam po wyjeździe na Bali, gdzie także można je spotkać w wielu miejscach.

Makaki gibraltarskie są niewątpliwie wizytówką tego miejsca i wielką atrakcją. Trzeba do nich jednak podchodzić z bardzo dużą rezerwą i nawet, gdy są miłe, należy uważać. Mogą porwać okulary przeciwsłoneczne czy próbować wyrwać aparat z ręki. One zupełnie nie boją się ludzi. Można wręcz odnieść wrażenie, że chciałyby turystów rozstawiać po kątach. I w sumie trudno się dziwić: są u siebie 😉

makaki gibraltarskie

Uważajcie na nie zwłaszcza będąc z małym dzieckiem. A jeśli wynajmiecie małego vana, który Was zabierze na górę zamiast kolejki, to macie 100% pewności, że przy pierwszym lepszym przystanku wskoczą na dach samochodu i wygodnie się na nim rozsiądą.

makaki gibraltarskie

Na spotkanie z nimi bądźcie już gotowi od wyjścia z kolejki – najlepiej pochować wszystkie cenne rzeczy, zdjąć kolczyki oraz inne błyskotki i schować je do torebki, by nie rzucały się w oczy – małpy bardzo lubią świecidełka.

makaki gibraltarskie

Generalnie nie ma się czego bać, ale trzeba zachować daleko idącą czujność. Sama bardzo dobrze wspominam spacer po Skale Gibraltarskiej (zrobiliśmy po niej kilka kilometrów na piechotę i co chwilę spotykaliśmy makaki), ale trzeba mieć świadomość, że makaki, które tam żyją są dzikimi zwierzętami i coś może się im nie spodobać. A o tym, że są szybkie, chyba nie muszę Was przekonywać. Czasami lepiej przytulić się do maskotki, niż próbować sobie zrobić piękne zdjęcie z małpką, bo to nie koniecznie może się dobrze skończyć.

Do przeczytania!

E.

Podobne wpisy

Komentarze

2 odpowiedzi na “Makaki gibraltarskie – co za małpy!”

  1. Ewa napisał(a):

    Edyta, dzięki za kolejny świetny wpis! Byłam, widziałam, a ostatnio opowiadałam dzieciom, które miały 100 tysięcy pytań, a teraz pokażę im Twój wpis, który zaspokoi ich ciekawość poznawczą na temat małp żyjących na wolności 🙂 Pozdrawiam.

    • Madame Edith napisał(a):

      Ewo, bardzo się cieszę, że wpis okazał się przydatny. Zdaję sobie sprawę, że dzikie małpy to duża atrakcja dla dzieci, choć w sumie dla dorosłych także 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Makaki gibraltarskie – co za małpy!


W ostatnim czasie obserwuję Wasze ogromne zainteresowanie wpisem o wycieczce do Gibraltaru. W sumie trudno się dziwić: wiosna na odwiedzenie tego [...]
@MadameEdith on Instagram