Wycieczka na Teide

21 listopada 2014

Hiszpanie traktują Teide (3718 m n.p.m.) z ogromnym namaszczeniem. Wcześniej była ona bowiem świętą górą Guanczów i siedzibą bogów, podobnie jak Olimp dla starożytnych Greków, czy Fudzi (3776 m n.p.m.) dla Japończyków. Dziś opowiem Wam o naszej wrześniowej wycieczce na ten najwyższy punkt Hiszpanii, choć położony na Wyspach Kanaryjskich. Mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego muszą wybrać się w podróż samolotem, by go ujrzeć na własne oczy. Czy warto jest podjąć ten trud?

Mieszkańcy Teneryfy niemalże z każdego punktu na wyspie mogą rzucić okiem na wulkan, który jest na swój sposób … nieśmiałą górą. Bawi się z mieszkańcami w chowanego. W nocy i z samego rana jest doskonale widoczny, ale już koło 9 zaczyna się chować i „ubierać” w chmury, które z godziny na godzinę stają się coraz bardziej  gęste. Pod wieczór nagle znikają i przed zapadnięciem zmroku Teide lubi się ponownie pokazać. Taką przynajmniej zależność zaobserwowałam na północy Teneryfy, w Puerto de la Cruz.

Teide, tak czy inaczej, budzi respekt nawet nie dlatego, że drzemie w nim czynny wulkan, który ostatni raz obudził się w 1909 r., ale dlatego, że po prostu robi piorunujące wrażenie – jest przeogromny!

Teide – dojazd

Już sama podróż na Teide jest czymś niemalże mistycznym. Góra usytuowana jest w centralnej części Teneryfy, jednak krócej jedzie się do niej z północy, aniżeli z południa. Można też do niego dojechać ze wschodu i zachodu. Krótko mówiąc „na Teneryfie wszystkie drogi prowadzą na Teide”.

Mieszkaliśmy w Puerto de la Cruz na północy, a dojazd pod stację kolejki zajął nam ok. 1,5 h z trzema przystankami w punktach widokowych na zdjęcia. Droga ta o wschodzie słońca jest przepiękna! Tym bardziej, że oprócz niezliczonej liczby serpentyn, jakie trzeba pokonać krajobrazy zmieniają się piętrowo.
Najpierw roślinność jest zupełnie normalna – jak nad oceanem rosną palmy, kaktusy, aloes i ozdobne krzewy, wyżej jedziemy przez gęste lasy, by na końcu znaleźć się w wulkanicznej kalderze, płaskiej jak stół i porośniętej co najwyżej małymi porostami.

Widok na Dolinę Orotavy i Puerto de la Cruz nad oceanem

Bo Teide to nie jest oczywista góra. Teide to góra z niespodzianką. Z brzegu Teneryfy nie widać, że wierzchołek tak naprawdę wyrasta z ogromnej kaldery. Widzimy to dopiero wdrapawszy się na wysokość ponad 2 km i oczywiście z samego szczytu.

Podczas podjazdu około godziny 7:30-9:00 minęły nas może z 3-4 samochody. Kilka jechało z nami w kierunku szczytu góry. Po południu ruch po zachodniej stronie wyspy był już nieco większy, ale też bez przesady – drogi biegnące przez centralną część Teneryfy nie są tak uczęszczane jak te nad oceanem.

Teide – kolejka

Pod stacją kolejki jest parking, który szybko się zapełnia samochodami z turystami, którzy ustawiają się w kolejce do Teleférico del Pico de Teide. W tej „kolejce do kolejki”  można stać nawet 2-3 godziny! Żeby tego uniknąć dobrze jest wstać wcześnie i wyruszyć samochodem o takiej porze, by zawitać tu koło 9:00 – wtedy właśnie startują wagoniki.

Sami zjeżdżaliśmy z góry koło 11:30. I już wtedy widać było spory ruch przy wejściu. Można co prawda wykupić wcześniej bilety przez internet, co przyspiesza wjazd, jednak należy pamiętać, że nawet przez połowę dni w roku kolejka bywa zamknięta z uwagi na bardzo silne wiatry, które uniemożliwiają jej funkcjonowanie.

Stacja kolejki i parking widziane z wagonu

Parking pod Teide

My trafiliśmy na dość dobrą widoczność, ale i na całkiem silny wiatr 50 km/h. Powiedziano nam, że gdyby prędkość była o kilka kilometrów większa, to ruch zostałby wstrzymany i tego dnia kolejka by nie funkcjonowała. Spotkaliśmy ludzi, którzy wybrali się na Teide poprzedniego dnia i nie mieli okazji wjechać na górę. Trzeba mieć więc trochę szczęścia, by wycieczka zakończyła się pełnym sukcesem.

Kolejka do kolejki 😉

Górna stacja kolejki


Teide -zdobycie szczytu

Żeby zdobyć szczyt trzeba mieć już cały worek szczęścia, ponieważ co najważniejsze: należy zdobyć pozwolenie na wejście. Park Narodowy Teide wydaje jedynie 200 wejściówek dziennie na wierzchołek. W dodatku są one wystawiane na konkretne przedziały czasowe (po 50 sztuk na każdy okres): 9:00-11:00; 11:00-13:00, 13:00-15:00 oraz 15:00-17:00. Strażnik w budce stojącej przy wejściu na szlak ma listę nazwisk i wpuszcza tylko te osoby, które mają przepustkę. Trzeba zmieścić się w swoim przedziale i pamiętać, że ostatnia kolejka zjeżdża koło 16:15.

Żeby zdobyć taki darmowy bilet wstępu należy wypełnić przez internet wniosek na około 2 miesiące wcześniej. To naprawdę mało realne, zwłaszcza jeśli ktoś decyduje się na wyjazd na Teneryfę w ostatniej chwili…

Podejście pod szczyt

Podejście na szczyt stożka trwa około 40 minut i jak twierdzą schodzące osoby jest średnio trudne (do pokonania jest odcinek 650 metrów, a różnica wysokości to ok. 163 m). Żałuję, że nie miałam okazji sama tego sprawdzić.

Sznurek ludzi na szczyt – niektórzy w byli w szortach, bez czapek i szalików…

Teide – czy warto?

Oczywiście! Wycieczka była świetną przygodą i choć na górze było przeraźliwie zimno (temperatura odczuwalna wynosiła poniżej zera stopni), to widoki były niezapomniane.

Widok w kierunku wschodnim

Widok w kierunku północnym

Przed wyjazdem z hotelu koniecznie należy zabrać szalik, czapkę, ciepłą kurtkę lub grubszy polar, a także wygodne buty.

Spod kolejki odchodzi kilka szlaków i można nieco pochodzić po górze i zobaczyć ją z perspektywy kilku punktów widokowych.

Szlaki otwarte dla wszystkich są usytuowane wokół wierzchołka

Bilet w dwie strony na kolejkę kosztuje 24 Euro. Kanaryjczycy śmieją się, że to najdroższa atrakcja turystyczna w Hiszpanii 😉 Kolejka jest za to diabelsko szybka – pokonuje 1200 metrów w zaledwie 8 minut.

Prosta jak sznurek szosa w kierunku zachodnim

Teide – ważne!

Aby w ogóle myśleć o wjeździe kolejką na szczyt należy być w dobrej ogólnej formie psychofizycznej. Wjazd nie jest rekomendowany osobom z chorobami płuc, układu oddechowego, serca (w tym z rozrusznikami), układu krwionośnego, czy kobietom w ciąży. Powietrze na szczycie jest mocno rozrzedzone, co może skutkować nawet chorobą wysokościową, a także problemami z oddychaniem. My, poza zimnem nie odczuliśmy nic specjalnego, ale każdy organizm reaguje inaczej. Jednak zauważalnie szybciej męczyliśmy się chodząc po szlaku. Każdy powinien zatem ocenić własne możliwości przed podjęciem decyzji o wjechaniu na szczyt.

Do przeczytania!
E.

Los Roques de Garcia – formacje skalne u podnóża Teide

Los Roques de Garcia – formacje skalne u podnóża Teide

Teide od strony zachodniej
Podobne wpisy

Komentarze

8 odpowiedzi na “Wycieczka na Teide”

  1. wolfilles no1 napisał(a):

    przepiękne zdjęcia.. kilka lat temu rodzice byli na Kanarach i wrócili zachwyceni więc nie wątpię, że i tutaj wrażenia do końca życia pozostaną niesamowite 🙂

  2. Ania napisał(a):

    Edit, przepieknie wygladasz w tej rozowej kurteczce, powinnas wiecej pokazywac sie na blogu, pozdrawiam
    Ania

  3. T napisał(a):

    Kanary są ciekawe, fajne. Na Gran Canarii też jest objazdówka. Najczęściej jednym z przystanków jest szczyt (jeden z kilku) Roce Nublo.

    • Madame Edith napisał(a):

      T.,
      nie byliśmy na objazdówce na Teneryfie, ani na Gran Canarii. Na Teide wybraliśmy się we własnym zakresie wypożyczonym samochodem. Z tego, co kojarzę, to objazdówka po wyspie nie ma w programie wjazdu na szczyt.

      Serdeczności,
      E.

  4. herbivi-cus napisał(a):

    Zazdroszczę wyprawy, marzą mi się podobna podróże… :') Zdjęcia są przepiękne!

  5. Pamela Kaczmarek napisał(a):

    Przepiękne widoki… i te piaskowe barwy. Oczy tęsknią za takimi krajobrazami, by odpocząć od miasta i szarości jesiennej pogody.

    Świetne informacje, szczegółowe i naprawdę przydatne. Super !

    Pozdrawiam ciepło 🙂

  6. Gibonikowa mama napisał(a):

    Fajna wycieczka i wspaniałe zdjęcia :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Wycieczka na Teide


Hiszpanie traktują Teide (3718 m n.p.m.) z ogromnym namaszczeniem. Wcześniej była ona bowiem świętą górą Guanczów i siedzibą bogów, podobnie jak [...]
@MadameEdith on Instagram