Amaretti – włoskie ciasteczka migdałowe

11 listopada 2016

amaretti

Amaretti to jedne z najwspanialszych włoskich ciasteczek. Zawsze przywożę je na pamiątkę odwiedzając Włochy. Ciasteczka te można jednak bez problemu zrobić także w domu i w niczym nie ustępują smakiem tym przywiezionym prosto z gorącej Italii. W dodatku migdały bardzo kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem, więc takie ciasteczka mogą być doskonałym pomysłem na obdarowanie najbliższych.

Tym przepisem zaczynam kolejny sezon Jadalnych prezentów. Do przygotowania przepisu użyłam pieczeniowych i dekoracyjnych akcesoriów z najnowszej, adwentowej kolekcji tchibo.pl.

 

Amaretti – składniki:

/na 2 blaszki ciasteczek – ok. 80 małych sztuk/

  • 200 g mąki migdałowej (czyli mielonych migdałów bez skórki)
  • 200 g cukru
  • 2 duże białka + szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu lub aromatu migdałowego

amaretti

Amaretti – przepis:

W misce mieszamy z sobą cukier i mielone migdały.

Moja uwaga:

Jeśli korzystacie z gotowej mąki migdałowej, wówczas może zdarzyć się, że migdały nie będą idealnie zmielone. Warto wtedy przesypać wymieszane migdały z cukrem do malaksera i je dodatkowo rozdrobnić.

amaretti-15
W mikserze lub ręcznie ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Przekładamy do mąki migdałowej wymieszanej z cukrem i dodatkiem ekstraktu/ aromatu migdałowego.
amaretti-14Delikatnie mieszamy.amaretti-13Tak powstałą masę przekładamy do rękawa cukierniczego i wykładamy na blaszkę wyłożoną silikonową matą lub papierem do pieczenia.amaretti-12Pamiętajcie o zachowaniu min. 2 cm odstępów między ciasteczkami. Im większe ciasteczka – tym odstęp powinien być większy.amaretti
Pieczemy 20-25 minut w temp. 150 C z termoobiegiem lub 170 stopni C bez tej funkcji. Amaretti w tym czasie powinny się ładnie zarumienić.

Amaretti – podanie:

Ciasteczka po wyjęciu z pieca przekładamy na kratkę do wystudzenia. Przed zapakowaniem do pudełka czy na prezenty powinny całkowicie wystygnąć.

amaretti-5

Amaretti możecie zapakować do ozdobnych torebek i przewiązać wstążką z bilecikiem. Szczelnie zamknięte mogą spokojnie czekać do Świąt.

amaretti-10

amaretti-8

amaretti-9

Gotowe prezenty schowałam do dużego i szczelnego metalowego pudełka ze świątecznym motywem – mam nadzieję, że tym razem Monsieur nie znajdzie mojej świątecznej kryjówki z prezentami i nie zje wszystkich ciastek jak to miało miejsce rok temu 😉

amaretti-4

Amaretti znakomicie sprawdzą się jako dodatek do kawy i tak właśnie sugeruję je podawać. Nie ma nic lepszego jak gorzka kawa w towarzystwie małego, migdałowego ciasteczka.

amaretti-7

Smacznego!

E.

amaretti

Sesja do przepisu powstała w ramach współpracy z tchibo.pl. Pod linkami znajdziecie poszczególne produkty, które wykorzystałam do przygotowania amaretti:

silikonowa mata do pieczenia

miska z drewnianą łyżką

ozdobne torby na prezenty

ozdobne opakowania na ciasteczka

puszka na ciasteczka

pudełka na ciasteczka w kształcie domku

Podobne wpisy

Komentarze

30 odpowiedzi na “Amaretti – włoskie ciasteczka migdałowe”

  1. Maria pisze:

    Zazwyczaj nie jestem wielką fanką ciastek, wolę czekoladę ale amaretti skradły moje serce kilka lat temu. Na próżno szukałam w sieci łatwego przepisu, któremu dałabym radę podołać. Dopiero Twój przepis Madame zachęcili mnie do podjęcia próby przygotowania amaretti samodzielnie.

    • Madame Edith pisze:

      Mario,
      fantastycznie! Bardzo mi miło, że zamierzasz wypróbować przepis. Mam nadzieję, że amaretti Ci posmakują. Monsieur już zjadł, praktycznie bez mojej pomocy, całą blachę 🙂
      Serdeczności!
      E.

  2. Ewa pisze:

    kochana Edith dzien dobry 🙂 matko przgladam przepisy w pracy i caly komputer zasliniony … nie wiem co na to informatyk … weekend bede spedzac z ” Toba ” tzn bedzie sernik i wlasnie te ciasteczka 🙂 mam pytanko odnosnie przepisu czy migdaly do zmielenia maja byc surowe tzn nie prazone ? chyba tak bo prazone to beda zbyt slone 🙂 a no i cukier jak myslisz czy miod sie sparwdzi ? nie uzywam cukru za slodzikami tez nie przepadam dziekuje za odpowiedz
    pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      Ewo,
      migdały powinny być zwykłe, nie smażone na tłuszczu – bez soli i innych dodatków. Takie zwykłe i suche, w łupinkach (tych brązowych). Najlepiej wsadzić je na 10-15 minut do piekarnika i podprażyć w temp. 160 stopni C. Potem łupiny ładnie odejdą, a same migdały należy zmielić. Można też kupić gotowe blanszowane – bez łupinek. Wtedy jest mniej pracy, ale są one znacznie droższe. Sama przeważnie kupuję migdały mielone – już gotowe, ale do amaretti muszą być naprawdę drobno zmielone, więc wsadzam je na moment do malaksera.
      Co do cukru, to niestety jest on niezbędny, bo trzyma ciasteczko w ryzach. Miód jest zbyt płynny, by można nim było zastąpić cukier. Można użyć też drobnego cukru trzcinowego zamiast białego.
      Serdecznie pozdrawiam
      E.

  3. Krysia pisze:

    Mozna upiec w calości i potem kroić blaty, będą równiejsze ale wtedy do jakies wysokosci napelnic blachę i ile czasu piec?

  4. Krysia pisze:

    Chodzi o piernik staropolski ( wpisalam pod piernikiem a pokazalo sie tu

    • Madame Edith pisze:

      Aaa, to co innego! W przypadku piernika robimy 3 duże blaty i je kroimy na 3 części. Nie można piec na jeden raz, bo to się po prostu nie uda – wyjdzie zakalec.

  5. Magda pisze:

    Dopiero się rozkręcam w kuchni, więc wybacz, jeśli oytam o coś oczywistego: co to znaczy 1/2 ekstraktu migdałowego i jak go użyć?

    • Madame Edith pisze:

      Magdo,
      bardzo dziękuję, że to wyłapałaś. Powinno być 1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego (do kupienia w sklepie na półce z dodatkami do ciast) – można użyć też zwykłego aromatu migdałowego.
      Moc pozdrowień!
      E.

  6. Dominika pisze:

    Madame,
    gdzie można kupić rękaw cukierniczy?
    Korzystają z okazji, chciałabym zwrócić uwagę na dziwny sposób prezentacji podstrony z komentarzami na blogu 🙁 Pod komentarzami ostatniego wpisu, pojawiają się starsze notki i komentarze do nich co generuje mnóstwo pomyłek przy dodawaniu komentarzy i odnajdowaniu się na stronie (co widać po wpisach czytelniczek wyżej – ja sama również się na tym złapałam niejednokrotnie). Sygnalizuję po prostu 🙂
    Udanego weekendu!

    • Madame Edith pisze:

      Dominiko,
      bardzo dziękuję – pracujemy nad malymi zmianami na blogu. Są one stopniowo wprowadzane i też zwróciliśmy na to uwagę i poprawimy w najbliższym tygodniu, by wszystko było bardziej czytelne.
      A co do rękawów, to kupuję je w Makro w rolce 50 sztuk (są jednorazowe). Na sztuki kupowałam kiedyć w Kuchennych Pomocnikach, ale chyba zlikwidowali swój sklep na Woli.
      Serdecznie pozdrawiam!
      E.

  7. Natka pisze:

    Witam,
    czyli z tego co rozumiem to mają być normalne migdały np. kupione w markecie i zmielone ?
    Pozdrawiam

  8. gin pisze:

    Bardzo je lubię, szczególnie jako składnik deserów 🙂

  9. dziewicka pisze:

    mam pytanie czy zamiast migdałów mogą być orzechy laskowe .

  10. Kathiii pisze:

    A ile ciasteczek wychodzi z tego przepisu?

  11. Marta pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj zabieram się za amaretti i piernik dojrzewający. Mam jednak pytanie, bo moja lista ciasteczek i innych słodkości zaplanowanych na okres okołoświateczny z Pani strony jest tak długo, że zmuszona jestem dokonać okrutnej selekcji ;). I tutaj proszę o radę. Speculoos, czy Pepparkakor? Wiem, że ciężko doradzać w sprawach smaków, to może powie mi ani, które są trwalsze (mniej się kruszą) i dłużej zachowają świeżość? Myślę, żeby wykorzystać je także jako jadalne prezenty. Czy planuje Pani w tym roku dodać jeszcze coś z tej kategorii? 🙂 Dziękuję i pozdrawiam!

    • Madame Edith pisze:

      Marto,
      na początku bardzo proszę bądźmy na „ty” – mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko 🙂
      Oczywiście, będą jeszcze wpisy z tego cyklu i to już niebawem, myślę, że na początku grudnia.
      Osobiście wybrałabym spceculoos, ale to moja prywatne opinia. Po prostu za nimi przepadam i mam super dobre wspomnienia z tymi ciasteczkami.
      Serdecznie pozdrawiam
      E>

      • Marta pisze:

        Ciasteczka zrobione (według Twojego przepisu) i zjedzone. Baaardzo słodkie (chyba największa proporcja cukru ze wszystkich blogów, na które trafiłam), ale przez to bardzo uzależniające :). Chciałabym powtórzyć, bo miały być jadalne prezenty, a puszka już pusta, muszę chyba lepiej schować ;). Wyszły mi jednak bardzo płaskie i bardzo kleiły się do formy (silikonowej!). Co mogłam zrobić nie tak? Na innych blogach widziałam pewną rozbieżność. Na moich wypiekach akcentuje się wagę prawidłowego ubicia białek jako warunku ich wyrośnięcia. Tymczasem na domowych wypiekach autorka po 7 próbach doszła do wniosku, ze białek w ogóle nie trzeba ubijać, a jej ciasteczka są jak puchate poduszeczki :). Jakie jest Twoje zdanie?. Moje naleśniczki były pyszne, ale prezent musi w końcu jakoś wyglądać :).
        Ps. Dzisiaj do puszki trafiły Katarzynki 🙂
        Pozdrawiam 🙂
        Marta

      • Madame Edith pisze:

        Marto,
        Moim zdaniem piana powinna być dobrze ubita. Trzyma ją cukier, więc musi być go sporo. Migdały są ciężkie i powinny być dobrze zmielone, by piana nie opadła.
        Amaretti mniej będą przybierają do papieru do pieczenia – spróbuj z nim. Silikon zwykle się trochę klei 😉

  12. Iwona pisze:

    Doskonałe! Jak wszystko co Pani publikuje okraszone perfekcją; opis, kolorystyka, dodatki.
    Czy ma Pani jakieś inne przepisy, sprawdzone lub godne polecenia, na ciastka/ciasteczka, które mogą być prezentem dla ukochanej osoby na święta?

  13. Natka pisze:

    Witam Edith,
    wczoraj zrobiłam pierwsze ciasteczka w sumie wyszły bardzo dobre fakt bardzo słodkie tylko że moje były dużo bardziej białe. Na Pani zdjęciu są ciemniejsze i to o wiele. Ja migdały obrałam czy pani także całkowicie obiera skórkę ??
    Pozdrawiam Natka

    • Madame Edith pisze:

      Natko,
      kupiłam gotowe mielone migdały i tylko je lekko dodatkowo przemieliłam w domu. Były ze skórką – stąd ten kolor.

  14. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry,
    Ciasteczka są pyszne i wyglądają bardzo apetycznie.
    Mają niestety jedną wadę – są dość twarde. Ciasto było bardziej zwarte niż na zdjęciach, formowałam kulki i spłaszczałam je lekko na blasze, może białka były za małe?

    • Madame Edith pisze:

      Tak, mogło tak być. Używałam jajek wiejskich, które były dość niewymiarowe. Myślę, że na sklepowe to były w większości „L-ki”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Amaretti – włoskie ciasteczka migdałowe

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram