Śledzie matias

25 listopada 2013
śledzie matias
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie moja babcia. Rozpoczęła rozmowę od słów: „Podaj mi proszę przepis na tego śledzia matias, bo jest pyszny! Takiego jeszcze nie jadłam.” Do tego dołożę cytat Monsieur, który jest bardzo „śledziowym” człowiekiem: „To są najlepsze śledzie, jakie jadłem.” Mam nadzieję, że już Was przekonałam do tego, że macie do czynienia z doskonałym przepisem na śledzie matias (matjas / à la matias) w zalewie? 🙂

Recepturę tę poznałam na warsztatach ze świetnym szefem kuchni – Michałem Godyniem, który sprawuje pieczę nad kuchnią Ambasady Szwecji. Przepis też jest tym samym szwedzkim wynalazkiem. Na potrzeby świąteczne, korzystając z podpowiedzi Michała, dodałam goździki oraz zamiast wyłącznie białej cebuli, dla kolorystycznego ubarwienia słoików, dołożyłam także cebulę czerwoną.
Dla fanów śledzia to będzie doskonały prezent pod choinkę. W dodatku domowej roboty!

Śledzie matias – składniki:

/wg Michała Godynia, Szefa Kuchni Ambasady Szwecji/
  • 1 kg śledzia matias (odsączonego z wody)
  • 200 ml octu spirytusowego 10%
  • 400 g cukru
  • 550 ml wody
  • 2 liście laurowe
  • 15 sztuk ziela angielskiego
  • 2 goździki
  • 1 średnia marchewka
  • 1 średnia biała cebula
  • 1 średnia czerwona cebula

Śledzie matias – przepis:

Śledzie płuczemy 3 razy w lodowatej wodzie, potem zostawiamy je na 3h lub na całą noc w zimnej wodzie.

Moja uwaga:
Płaty śledziowe zawsze wkładamy do zimnej wody, inaczej się rozpadną!

Marchewkę kroimy w plasterki, a cebulę w pióra.

W między czasie, kiedy śledzie się moczą w wodzie, możemy zrobić marynatę.
W tym celu do garnka wlewamy odmierzoną wodę, dodajemy cukier, liść laurowy, goździki oraz ziele angielskie. Doprowadzamy do wrzenia i ściągamy z ognia.

Do garnka z gorącą zalewą dajemy pokrojoną marchewkę oraz cebulę. Odstawiamy do całkowitego ostygnięcia. Kiedy zalewa będzie chłodna dodajemy ocet i dokładnie mieszamy.

Namoczone śledzie wyjmujemy z wody. Odsączamy na papierowych ręcznikach kuchennych. Kroimy na 4 lub 5 kawałków.

Kawałki śledzi przekładamy do zalewy. W ten sposób marynujemy je w lodówce przez minimum 24 h, a najlepiej co najmniej 2 dni.

Jeśli chcecie, śledzie w marynacie można poprzekładać do słoików i udekorować. Śledzi po włożeniu nie pasteryzujemy – wystarczy je trzymać w lodówce.

W ten sposób możecie przygotować jadalne prezenty. Wystarczy mieć:

  • kilka słoików
  • kawałki materiału
  • gumki recepturki
  • wstążki / sznurki etc.

Nakrętkę owijamy kwadratowym kawałkiem materiału i zabezpieczamy przed przesuwaniem recepturką.

śledzie matias

Ozdabiamy go np. materiałową ozdobną wstążką…

śledzie matias

… i potem jeszcze sznurkiem tworząc dwie kokardy.

śledzie matias

Śledzie matias dzięki czerwonej cebuli prezentują się bardzo atrakcyjnie w takiej lekko różowej zalewie (zalewa po około tygodniu stania w lodówce staje się przezroczysta, a śledzie nie są różowe). Mogą stać w lodówce bardzo dłuuugi czas.

Przetestowałam: nawet po 2 miesiącach są świetne i niezwykle delikatne – dosłownie jak masło, rozpływają się w ustach! Dla mnie im dłużej stoją, tym są lepsze. Moje minimum to 3 tygodnie od przygotowania do konsumpcji, ale wiem, że przed samymi Świętami możecie nie mieć tyle czasu. Pomyślcie o tym jednak w przyszłym roku, a zobaczycie różnicę 😉

śledzie matias

Śledzie matias – podanie:

Śledzie matias podajemy wyjęte z zalewy. Warzywa możemy zostawić na półmisku. Druga propozycja jest taka, że na min. 6-12 h przed serwowaniem możemy zrobić do nich także osobne sosy. Przepis na sos kawowo-musztardowy oraz rozmarynowo-jagodowy jest dostępny we wpisie „Śledzie w sosie.
śledzie matias

Jestem w 100% pewna, że będziecie zachwyceni tym przepisem, a śledzie matias w wydaniu szwedzkim podbiją Wasze serca.

Do kolejnego przeczytania na blogu lub na Fanpage’u,
E.

P.S. Inne przepisy ze śledziami w roli głównej znajdziecie we wpisach:

śledzie matias
Podobne wpisy

Komentarze

70 odpowiedzi na “Śledzie matias”

  1. Melka pisze:

    Śledzie wygladaja pysznie:-) szukam od jakiegoś czasu dobrego przepisu na śledzia i chyba w końcu znalazłam. Koniecznie muszę wypróbować:-) udanego dnia, pozdrawiam!

  2. Mątewka pisze:

    Chciałabym wypróbować. Kiedyś śledzie matijas albo raczej a'la robiłam częściej ale od kiedy doczytałam w składzie m.in. sorbinian potasu i benzoesan sodu trochę się zniechęciłam. Możesz polecić jakieś lepsze? Są w ogóle takie bez konserwantów czy muszę się z tym pogodzić? Bo śledzie uwielbiam…

    • Madame Edith pisze:

      Mątewko,
      Śledzie (zarówno całe – świeże, jak i matiady) kupuję w Hali Mirowskiej. Etykiety nigdy ni czytałam, bo są w takich wielkich beczkach/wiadrach. Nie mam więc pewności, czy nie mają substancji, o których piszesz…
      Sprawdzę następnym razem.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

    • Mątewka pisze:

      Dzięki! Ja właśnie zawsze się gimnastykuję przy tych wiaderkach:)

    • Anonimowy pisze:

      Droga Edith,
      Czy udało Ci sie sprawdzić skład śledzi kupowanych na wagę w hali? W jednym ze sklepów posiadały benzoesan sodu i glutaminian monosodowy…:( mowię o tych na wagę. Matiasy w wiaderkach tez nie maja ciekawego składu.
      Pozdrawia
      Justyna

    • Madame Edith pisze:

      Justyno,
      Niestety śledzie w wiaderkach, nawet tych wielkich w sklepie rybnym, mają dodatki konserwujące, czy poprawiające smak jak cytynian i glutaminian 🙁
      Tylko świeże, sprzedawane w całości są od nich wolne.

      Serdeczności,
      E.

    • Mątewka pisze:

      Wolne od konserwantów są też śledzie solone tzw. z beczki (uściślając jednym konserwantem jest sól) ale trzeba się trochę pobawić, żeby zrobić z nich filety bo są sprzedawane w całości, z mleczem i ikrą, tylko bez głów.

    • Madame Edith pisze:

      Racja! Takich jednak chyba nigdy nie kupowałam…
      Zwykle albo kupuję gotowe filety lub zupełnie świeże śledzie do smażenia (w całości, z głową i wnętrznościami – do wypatroszenia).

  3. Czerwona cebula i goździki! Czekam do świąt, wtedy mój teść przejmie stery w kuchni. I to będą najlepsze śledzie które kiedykolwiek jadłam :))) Te które on robi są bez marchewki ale poza tym skład wiele się nie różni. Mówi że to ILOŚĆ składników łączonych ze sobą ma w tym wypadku największe znaczenie i dopiero po kilku podejściach uzyskał "ten" smak.

    Wierzę jednak że Twoje śledzie Edith są równie smaczne:)))
    miłego tygodnia!

  4. Marzena pisze:

    Faktycznie dodatek czerwonej cebuli i marchewki zachęca bardzo:-) Uwielbiam śledzie każde, jeszcze nie jadłam takich, które by mi nie smakowały. I chętnie próbuję receptury innych, nie tylko moich własnych:-) Pozdrawiam cieplutko w ten mroźny poranek:-)

  5. Na jak babci smakowały to muszą być pyszne 🙂

  6. Gosia pisze:

    Słoiczki wyglądają cudownie. Chętnie przygarnęłabym taki prezent 😉

  7. wyglądają fajnie, ale..tyle cukru? Nie używam, ilość wydaje mi się strasznie duża.

  8. DżemDżus pisze:

    Wygląda na to, że trzeba przystąpić do pracy, Rozumiem, że ten lekko różowy kolor utrzymuje się również na śledziach.

  9. Anonimowy pisze:

    hmmm a czy zamiast cukru mogę dać słodzik? mój mąż nie może cukru:( a śledzie kocha!

    • Madame Edith pisze:

      Droga Czytalniczko,

      nie używałam nigdy słodzika 🙁
      Nie wiem czy on przypadkiem np. nie zareaguje w jakiś specyficzny sposób z octem, czy solą ze śledzi. Robiłam je dwa razy przy użyciu cukru i nie mogę niestety zagwarantować, że ze słodzikiem wyjdą jak trzeba.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  10. pasjoNatka pisze:

    Śledzie wyglądają pysznie – jutro planuję takie przygotować 🙂

  11. Zrobione! Wyszło pięknie, aromatycznie i przede wszystkim pysznie!!!
    Dziękuję!

  12. Zrobione! Wyszło pięknie, aromatycznie i przede wszystkim pysznie!
    Dziękuję!

  13. Anonimowy pisze:

    Czekam cierpliwie na przepisy sosów do śledzi

  14. Anonimowy pisze:

    Edith pisała, że kupuje matiasy w Hali Mirowskiej. Nie mieszkam w Warszawie. Może czytelnicy poradzą, gdzie można kupić dobre śledzie? Czy jakiekolwiek z marketów się nadają?

  15. Anonimowy pisze:

    Kiedy będą przepisy na sosy?Do świąt już coraz bliżej:)Pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      Przepisy na oba sosy pojawią się jutro (robi się je 10 minut, a ryba musi w nich leżeć 6-12h są więc ekspresowe), a dodatkowo w piątek będzie receptura na pyszne świeże, smażone śledzie 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Czyli po wyjęciu z marynaty z powyższego przepisu musi być zalana sosem i dopiero podana?

    • Madame Edith pisze:

      Śledzie z powyżzego przepisu po wyjęciu z marynaty można konsumować od razu (wg mnie im dłużej w niej leżą, tym są smaczniejsze i bardziej delikatne) lub można je też podać w dwóch sosach. Osobiście robięw ten sposób, że podaję śledzie bez sosów, jak i ryby z ich dodatkiem, dzięki czemu mam 3 rodzaje z jednego przepisu. Wszystkie są naprawdę przepyszne 🙂

      Serdeczności,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Zamierzam zrobić śledzie z tego przepisu,ale z połowy porcji, tzn. z pół kg. Rozumiem,że wystarczy jedynie zmniejszyć o połowę składniki…mam nadzieję, że nie utracę przy tym na smaku marynaty

    • Madame Edith pisze:

      Oczywiście! Robiąc z połowy przepisu śledzie wyjdą równie pyszne 🙂 Polecam je zrobić już dziś, by były jeszcze smaczniejsze i bardziej miękkie.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  16. Zielaczek pisze:

    Edith!

    Zrobiłam te śledzie, są bardzo dobre, jednak dla mnie za słodkie. Następnym razem też je zrobię ( przepis jest świetny!!! ), ale dam połowę cukru. Należę do wielbicieli mało słodkich potraw 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Bardzo się cieszę 🙂 Dla mnie cukru jest w sam raz, ale mniej słodkie też na 100% będą smaczne.

      Serdeczności,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      U mnie też wyszły za słodkie. Odlałąm trochę zalewy i dolałam octu. To je trochę podreperowało. Następnym razem jednak dodam połowę cukru. Oprócz tej drobnej zmiany jest to wspaniały sposób marynowania śledzia. Pozdrawiam. Magda.

  17. Anonimowy pisze:

    czy cukru rzeczywiście 400g? – czyli jak to odmierzyć?

    • Madame Edith pisze:

      Tak, w przepisie jest 400 g cukru. Najlepiej tę wielkość odmierzyć za pomocą wagi kuchennej lub na szklanki, ale to mniej dokładna metoda (1 szklanka to ok. 230 g cukru).

      Pozdrawiam,
      E.

  18. Anonimowy pisze:

    śledzie przepyszne!!!! zrobiłam kilka dni temu – na próbę – z polowy porcji i właśnie zniknęły mniam mniam. A dziś kupiłam drugą porcję i te będą na Święta – mam nadzieję , że dotrwają ….nie są za słodkie, są pyszniutkie ….pozdrawiam i Wesołych Świąt . Edyta

  19. Anonimowy pisze:

    najlepiej w sklepie rybnym, nie w markecie

    A ja mam jeszcze pytanie do Edith, czy jak te sledzie stoja w naczyniu i się marynują to czy mogę je przykryć folią do żywności?

    • Madame Edith pisze:

      Tak, oczywiście 🙂 Wydaje mi się, że nie ma różnicy, czy wszystkie są w jednym dużym naczyniu przykrytym folią, czy są w pojedynczych, pozakręcanych słoikach. Sama po prostu od razu je porcjuję do małych słoików, by potem mieć to z głowy. Poza tym moje śledzie stoją już 4 tygodnie i trudno by mi było mieć je przez ten cały czas w lodówce w dużej misce ze względu na miejsce – zawsze łatwiej poustawiać pojedyncze słoiki na różnych półkach, niż całą zająć dużą miską 😉

      Serdeczności,
      E.

  20. Iza pisze:

    Edith a czy mogę zamienić ocet spirytusowy na winny?

    • Madame Edith pisze:

      Iza,
      niestety nie – to powinien być zwykły ocet spirytusowy 10%, bo tylko on w połączeniu z cukrem da ten przyjemny smak. Przy occie winnym uzyska się jednak zupełnie inny aromat i nie wiem jak śledzie z nim się skomponują.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  21. Clara pisze:

    Przygotowałam śledzie wg przepisu czy jutro jak je przełoże do słoików to mam je pasteryzowac tzn zagotować czy tak mają zostać do świąt tylko zakręcone w słoiki?

    • Madame Edith pisze:

      Clara,
      śledzi nie pasteryzujemy, bo się rozpadną.
      Ze słoikami chodzi po prostu o to, by ładnie wyglądały i by można je było podarować bliskim. Śledzie zapakowane do słoików trzymamy w chłodzie tak samo jak śledzie w większym pojemniku.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  22. Chciałabym dzisiaj zrobić te śledziki, czy to nie za wcześnie do świąt?

  23. rudakitka pisze:

    drżącą ręką dodawałam tą straszną ilość cukru, ale zrobiłam idealnie wg. przepisu 🙂 Czekam na degustację 🙂

  24. Beata pisze:

    Świeże matiasy da się skosztować tylko wiosną i wczesnym latem i tylko w Holandii i Niemczech. Dni Matiasa urządzane są tam w sobotę poprzedzającą Zielone Świątki. W Polsce prawdziwe matiasy nawet wiosną to rzadkość, ponieważ nie ma u nas tradycji łowienia śledzi dziewiczych.

  25. monika pisze:

    Witam,

    w którym momencie pojawiają się 2 sztuki goździków – podanych w przepisie ??

    • Madame Edith pisze:

      Dziękuję za zwrócenie na to uwagi.
      Goździki zgubiły się w treści, były tylko na zdjęciach – już to poprawiałam. Wrzucamy je do garnka razem z zielem angielskim i innymi przyprawami.

  26. Kasia pisze:

    Uwielbiam te sledziki, wlasnie dzis kolejny raz zrobilam. Modyfikuje troszeczke przepis tzn. wole bardziej korzenne dlatego daje duuuzo gozdzkow, ziela i listka ale mniej cukru. Dziekuje za ten przepis 🙂 p.s w swieta smakowaly calej rodzinie 🙂

  27. adam pisze:

    Muszę z przykrością stwierdzić, po tych fotkach wywnioskowałem ,że pani śledzia matiasa na oczy nie widziała. Na fotkach jest pokazany zwykły śledź solony . Pozdrawiam

  28. Lech pisze:

    Edith, szukałem tego przepisu. Uwielbiam śledzie i nie ma u mnie Bożego Narodzenia bez co najmniej 3-4 potraw śledziowych. Próbowałem te śledzie w Szwecji ale przepisu nigdzie nie znalazłem. Czy się mylę ? Chyba jeszcze Szwedzi koper dodają… hm ?

    • Madame Edith pisze:

      Leszku, w przepisie Michała go nie było – podejrzewam, że to że względu na diść charakterystyczne marynaty. Nic nie zmieniłam w tym przepisie 🙂

  29. Zadowolona pisze:

    Powiem jedno te śledzie są PRZEPYSZNE! Poprostu niesamowicie smaczne już przepis poszedł w świat wszyscy poprostu nie mogli wyjść z podziwu jakie one są wspaniałe. Wszystko robione według przepisu smak – IDEALNY! One są cudowne bardzo polecam i dziekuje za przepis.

  30. Tardis pisze:

    Dziękuję wszystkim za komentarze i podzielenie się wrażeniami. Z kilku porad skorzystam (nt cukru). Kocham śledzie i … nie umiem ich robić. Naprawdę. Próbowałam już wiele razy i zwyczajnie moja wersja nigdy mi nie smakuje. Dlatego kupuję gotowce. Znalazłam ten przepis i… Wiecie, czasami tak jest, że się zobaczy przepis i już się wie, że to jest TO.
    Moje matiasy już są w lodówce. Moczą się. Jutro zrobię całą resztę. Już nie mogę się doczekać 🙂

  31. Natka pisze:

    Witam,
    A kiedy dokładamy goździki, są na liście składników ale nie ma nic o nich w opisie ?
    Pozdrawiam Natka

  32. Ania pisze:

    wybaczcie ignorancję, ale czy zwykłe płaty matiasów Lisnera na tacce, słone będą ok?

  33. Tardis pisze:

    To znowu ja!
    Próbowałam ich! I zaczęłam już drugi słoiczek!!!!
    To istotnie jest TEN przepis! Hura, hura, hura!!! Dziękuję za niego! Już umiem robić śledzie, które mi smakują!!! I nawet mój mąż (mniej śledziowy ode mnie) stwierdził, że są niezłe!
    Dałam tylko o połowę mniej cukru – są boskie!!!
    Żałuję teraz, że moje wiaderko miało tylko 600g śledzia 🙁
    Ale to nic! Na dniach ruszę do sklepu i kupię kilogram!
    I znowu je zrobię!!!
    Dziękuję Madame Edith!

    • Madame Edith pisze:

      Tardis,
      Znakomicie, bardzo się cieszę! Ja od razu kupuję 2-3 kg, bo u nas te śledzie mówiąc wprost znikają ze słoików. Moja babcia je uwielbia i mówi, że to najlepsze śledzie, jakie jadła w życiu 🙂
      Serdeczne pozdrowienia
      E.

  34. Monika pisze:

    Zrobiłam, ale wyszły słodkie czy takie mają być?

  35. jusia pisze:

    fajny przepis ale wyszły za słodkie 🙁

  36. Asia pisze:

    Śledzie super 👌 Najlepsza rybka tegorocznej wigilii. Będzie nowa tradycją. Dziękuję za przepis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Śledzie matias

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram