Tarta flambée (flammkuchen) – przepis na francuską pizzę

22 maja 2017

Tarta flambée

Tarta flambée (po niemiecku flammkuchen) to klasyczne danie kuchni alzackiej. Można powiedzieć, że to taka francuska bardzo prosta i szybka w przygotowaniu pizza. Co jednak ważne smakuje zjawiskowo i w zasadzie może robić za cały posiłek. Serwowana na zimno będzie zaś znakomitą przekąską do zimnych napojów, wina czy piwa. Tarta flambée to świetna sprawa na letnie pikniki pod gołym niebem.


Tę tartę miałam pokazać Wam już dawno temu, ale jak to się zwykle dzieje jakoś nie było okazji. Na szczęście niedawno miałam okazję wziąć udział w warsztatach kuchni francuskiej, które prowadził David Gaboriaud (znany z licznych programów kulinarnych) oraz Maciej Majewski (szef kuchni restauracji La Brasserie Moderne).

Powiem Wam w sekrecie, że od mniej więcej dwóch lat bardzo rzadko korzystam z zaproszeń na warsztaty, bo też coraz rzadziej są one ciekawe i często prawda jest taka, że marki organizując takie spotkania stawiają zwykle na ilość, a nie na jakość. Często zapraszają zarówno dziennikarzy i blogerów razem, a nie jest tajemnicą, że te dwa środowiska za sobą nie przepadają. W zasadzie powinnam napisać, że to dziennikarze nie lubią blogerów i odnoszą się do nich często z pogardą, bo uważają, że blogerzy odbierają im pracę.

Nie wszyscy prowadzący są też dobrymi nauczycielami i często mają problem z dzieleniem się wiedzą. Ich receptury może i są dobre dla mało gotujących na co dzień dziennikarzy, ale nie stanowią żadnego wyzwania dla blogerów kulinarnych, którzy już mają określone doświadczenie w kuchni i chcieliby poznać jakieś zaawansowane techniki lub dowiedzieć się czegoś nowego. Niestety taka jest często warsztatowa rzeczywistość, więc jeśli chcecie doświadczyć dobrych warsztatów, to najlepiej szukać takich w dobrych studiach kulinarnych.

Jednak gdy dostałam zaproszenie od Carrefour i przeczytałam, że tematem spotkania będzie kuchnia francuska, to wiedziałam, że takie warsztaty nie mogą mnie ominąć. Tym bardziej, że gospodarzami spotkania mieli być świetni prowadzący – z Davidem miałam już okazję gotować wiele razy, ale Macieja spotkałam po raz pierwszy, choć znałam go z cudów, jakie wyczynia w prowadzonej przez siebie restauracji. W dodatku wydarzenie to odbyło się w bardzo kameralnym gronie – zaproszono jedynie 12 blogerów, których w większości od dawna znam i z którymi regularnie się spotykam. Taki wieczór po prostu musiał minąć w miłej atmosferze!

Pretekstem do spotkania była premiera książki „Z miłości do smaku”, którą Carrefour wydał na wiosnę i o której pisałam Wam zresztą we wpisie o wiosennych premierach na mojej półce. Jeśli czytaliście tamten post to pewnie pamiętacie, że pozycja ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bo jest po prostu piękna i znaleźć w niej można nie tylko klasyki kuchni francuskiej, ale i wiele ciekawostek lifestyle’owych dotyczących spożywania posiłków i francuskich zwyczajów.

Podczas warsztatów przygotowywaliśmy w dwóch grupach aż 4 przepisy z tej książki. Było dużo zabawy i efektów specjalnych, bo Maciej przyniósł butlę z ciekłym azotem, którym mroził sorbet jabłkowy. To dość niebezpieczna zabawa i trzeba mieć doświadczenie. Nie próbujcie raczej tego w swoich kuchniach!

David flambirował krewetki w taki sposób, że ogień buchał aż po sufit! Takich rzeczy raczej nie powtórzymy w domu, ale fajnie wiedzieć jak to się robi w prawdziwej restauracji.

Ugotowaliśmy następujące dania, na które daję Wam też przepisy z książki, gdybyście chcieli je odtworzyć:
Zupa bisque z krewetek

zupa bisque

Pierś z kurczaka podana z gniocchi z serem comte i grzybami

Filet z sandacza na marchewkowym puree ze smażoną brukselką

Jabłka z calvadosem i rozmarynem z sorbetem jabłkowym

Na końcu zjedliśmy wszystkie potrawy rozmawiając o kulturze jedzenia we Francji ze współautorką książki – Joanną Drzazgą, która jest prawdziwym ekspertem od francuskich posiłków (o jej książce pisałam Wam rok temu w tym wpisie).

Jednak zanim rozpoczęliśmy gotowanie, David i Maciej poczęstowali nas zrobionymi wcześniej przystawkami. Jedną z nich była właśnie tarta flambée. Postanowiłam, że to dobry pretekst, by odtworzyć ją w domu i pokazać Wam na nią przepis. Tak jak wspomniałam na początku to super proste danie. Doskonałe na każdą porę roku.

Tarta flambée

Tarta flambée – składniki:

/na 2 sztuki; na podstawie przepis Davida Gaboriaud z książki „Z miłości do smaku”, z moimi drobnymi modyfikacjami/
Na ciasto:

  • 350 g mąki typ 450 (można też użyć mąki jak na włoską pizzę „00”
  • 70 ml oleju (David poleca ryżowy, ja użyłam rzepakowego, bo jest zdrowszy)
  • 1 łyżeczka soli
  • do 200 ml letniej wody (ilość zależy od rodzaju mąki)

Dodatki:

  • 250 g boczku wędzonego pokrojonego w słupki
  • 1 duża biała cebula
  • 200 ml śmietany
  • 50 ml jogurtu naturalnego
  • pieprz i sól

Tarta flambée

Tarta flambée – przepis:

W dzieży miksera mieszamy przesianą mąkę, olej i sól. Dodajemy trochę wody (proponuję zacząć od ok. 75 ml). Mieszamy przez ok. 10 minut. Jeśli wody jest za mało, dolewamy odpowiednio więcej ciągle zagniatając.

Ciasto powinno być elastyczne i zwarte, podobne do tego na pizzę. Po przygotowaniu zawijamy je w folię i zostawiamy na ok. 1 godzinę w temp. pokojowej, by odpoczęło.

W między czasie mieszamy śmietanę z jogurtem, doprawiamy solą i pieprzem.
Kroimy boczek oraz cebulę w piórka.

Na łopacie do pizzy lub chleba (może być też stolnica itp.), podsypując mąką, rozciągamy ciasto i formujemy placki. Z tej porcji wyszły mi dwie tarty.

Placki smarujemy sosem śmietanowym, wykładamy boczek i cebulę.

Do piekarnika wkładamy kamień do pizzy lub blaszkę. Nagrzewamy do najwyższej możliwej temperatury. U mnie to 275 stopni C z termoobiegiem, czyli ok. 295 stopni C w normalnym piecu. Po nagrzaniu zsuwamy placek na rozgrzany kamień lub blachę. Pieczemy od 6 do 12 minut w zależności od temp. piekarnika, użycia blaszki/kamienia. Ciasto powinno mieć brązowe, lekko przypalone brzegi.

Tarta flambée

Tarta flambée – podanie:

Tartę wyciągamy z pieca. Chwilę studzimy na kratce, bo jest bardzo gorąca.

Kroimy ją w kwadraty lub prostokąty. Zajadamy od razu lub zostawiamy do ostygnięcia jako przekąskę i jemy na chłodno.

Każdy kawałek możemy maczać w śmietanowym sosie, którego trochę Wam pewnie zostanie z pieczenia.

Co ciekawe takie tarty były niegdyś posiłkiem dla biednych warstw społecznych. Robiono jest przed pieczeniem chleba w piecu, a wrzucenie placka ze śmietaną i cebulą było testem na temperaturę pieca.

Smacznego!

E.

W sesji wykorzystałam:

łopata do chleba, kratka do studzenia – TkMaxx

kamień do pizzy – Jamie Oliver

dzbanuszek na sos – pamiątka z podróży

łyżeczka – Zara Home
Tarta flambée

P.S. Na sam koniec mam dla Was też krótki filmik, który powstał przy okazji warsztatów:

Podobne wpisy

Komentarze

6 odpowiedzi na “Tarta flambée (flammkuchen) – przepis na francuską pizzę”

  1. Madame Malonka napisał(a):

    To są bardzo moje smaki, więc chętnie zapisuję do wypróbowania. Co do warsztatów, to ostatnio byłam na warsztatach prowadzonych przez Piotra Kucharskiego i muszę przyznać, że to naprawdę fajny event 🙂

    • Madame Edith napisał(a):

      Piotr Kucharski robi pyszne chleby. Raz miałam zaproszonie na jego warsztaty, ale termin mi nie pasował. Żałowałam, że nie mogłam pójść.

  2. Gotowe Informacje napisał(a):

    Takie warsztaty to kapitalna sprawa, a tarta wygląda obłędnie 🙂

  3. Michał Centkowski napisał(a):

    Wygląda rewelacyjnie. 🙂 Akurat kończę pracę i czuję, że skuszę się na ten przepis.

  4. Ewa napisał(a):

    tartę poznałam kilaka lat temu w Niemczech. Tarta powinna być cieniutka jak pergamin, tak jest w oryginalnym przepisie, a boczek i cebula pokrojona w drobna kosteczkę. Dopiero wtedy jest to tarta flambee. Pozd

    • Madame Edith napisał(a):

      Ta tarta wywodzi się z Francji i jak widać Dawid (rodowity Francuz) ma ten temat nieco odmienne zdanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Tarta flambée (flammkuchen) – przepis na francuską pizzę

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram