Mamma Marietta – włoska kuchnia od Włocha

28 lutego 2017

mamma marietta

Po dłuższej przerwie, związanej z wyjazdami, świętami i pracochłonnymi pracami nad przeglądem najlepszych restauracji z kuchnią polską (już niedługo!), wracam do opisywania warszawskich restauracji. Na pierwszy ogień idzie lokal, o którym pewnie większość z Was już słyszała – mieszcząca się od wielu lat przy ulicy Wołoskiej mała włoska restauracja Mamma Marietta. To jeden z tych adresów, które zna każdy i na pytanie „gdzie na włoskie w Warszawie?” większość wymieni ten adres w pierwszej trójce polecanych miejsc. Tak jest od lat. Wraz z Monsieur postanowiliśmy przyjrzeć się lepiej fenomenowi tego miejsca i po długiej nieobecności zawitaliśmy tu ponownie.

Wybraliśmy się tu na obiad. Przyszliśmy jeszcze kilka minut przed godziną oficjalnego otwarcia, by zdobyć stolik, bo jesteśmy mega gapami i rzadko kiedy pamiętamy, by zrobić zawczasu rezerwację. Lokal jest naprawdę malutki i dziw bierze, że w środku znajduje się aż 9 dwuosobowych stolików. Na zewnątrz, w osłoniętym ogródku, do dyspozycji gości jest zaś 12 miejsc. Z tego też powodu w porze obiadów i kolacji bez wcześniejszej rezerwacji bywa trudno o stolik. Miejsce zdaje się cieszyć niesłabnącą popularnością.

Wystrój jest raczej oszczędny i nie zmienia się od lat. Myślę, że wymaga odnowienia, odświeżenia, a nawet generalnego remontu. Jak na mój gust jest zdecydowanie za bardzo w stylu lat 90-tych. Ale tu w końcu nie przychodzi się dla wystroju, a dla włoskiej kuchni, która jest na naprawdę dobrym poziomie.

mamma marietta

Na przystawkę zamówiliśmy miseczkę włoskich oliwek (10 zł) oraz grzankę z pieca z pieczoną mozarellą di bufala, rukolą, bazyliowym pesto i pomidorkami cherry (16 zł). Oliwki, jak to oliwki, z pestką, aromatyczne i fajne do przegryzienia. Crostone z kolei zupełnie jak w domu, chrupiące pieczywo i duża ilość smacznych dodatków. Obie propozycje są w sam raz na pierwszy głód.

mamma marietta

Niedługo po przystawkach na naszym stole pokazała się pizza oraz makaron. Zdecydowaliśmy się na pappardelle z cielęciną, pieczarkami, włoską kapustą, na białym winie, z dodatkiem sera Pecorino (35 zł). Makaron jest oczywiście robiony na miejscu, ugotowany al dente i smakuje fantastycznie. Sos był bardzo poprawny, mięso mięciutkie i z dużą ilością dodatków. Jednak przy kolejnej wizycie wybrałabym coś innego, gdyż wolę gęstsze sosy od tych bazujących na winie. To jednak interesująca alternatywa i dość niecodzienne zestawienie składników.

mamma marietta

Pizza quattro stagioni (mozzarella, sos pomidorowy, pieczarki, szynka, salami, czarne oliwki i karczochy – duża za 35 zł), czyli moja ukochana klasyka gatunku, zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Ciasto jest cieńsze w środku i grubsze na zewnątrz. Było solidnie przypieczone i miało naprawdę super chrupiące brzegi. Kwestia spodu jest oczywiście dość indywidualna i jednemu podpasuje bardziej, a drugiemu mniej. Nie jet to z pewnością ciasto, jakie przeważnie spotykamy we włoskich pizzeriach, ale nam odpowiadało i zjedliśmy tę pizzę z dużym smakiem.

mamma marietta

Na deser nasz wybór padł na specjalność zakładu, czyli tiramisu robione z przepisu babci (20 zł za pucharek). I powiem krótko: to była petarda i doskonałe uzupełnienie obiadu! Jak dla mnie idealnie, po prostu w punkt. Doskonały krem i wspaniale nasączone biszkopty. Palce lizać! Porcja w sam raz dla dwóch osób będących po solidnym obiedzie.

mamma marietta

Mamma Marietta – podsumowanie:

Trzy lata temu miałam okazję poznać podczas warsztatów właściciela i szefa kuchni – Andrea Scarantino. Nauczyłam się od niego robić pyszny sos pomidorowy oraz szparagowy, do których wracam do dziś. Powiem szczerze, że dzięki tamtemu spotkaniu w mojej kuchni nastała nowa era przygotowywania włoskich przysmaków. Do dziś uważam, że te warsztaty były jednymi z najciekawszych od czasu rozpoczęcia pisania bloga. I choć wielu jest w Warszawie Włochów prowadzących restauracje czy cukiernie, to sentyment do Andrea mam ogromny. Jego kuchnia, czy to na warsztatach, czy w restauracji zdaje się być autentyczna, domowa, oparta na prostocie, wysokiej jakości składnikach i doskonałym smaku.

Plusem tego miejsca jest też świetna obsługa, bardzo miła i pomocna, a także sprawne wydawanie dań z kuchni.

Można mieć pretensje i uwagi do wnętrza lokalu, które lekko trąci myszką, ale do jedzenia przyczepić się jest ciężko. Chyba, że ktoś preferuje pizzę na super cienkim cieście, to faktyczne tutejszą może być rozczarowany. Poza tym restauracja ta jest zdecydowanie godna polecenia i dostaje ode mnie solidną czwórkę z plusem.

Do przeczytania!

E.

Rachunek

mamma marietta

Podobne wpisy

Komentarze

4 odpowiedzi na “Mamma Marietta – włoska kuchnia od Włocha”

  1. Sollet napisał(a):

    Nigdy nie byłam w tej restauracji. Chyba czas nadrobić zaległości:)
    Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii o Piccola Italia przy ul. 1 Sierpnia. Kiedyś z pewnością jedna z najlepszych włoskich restauracji. Dawno tam nie byłam. Ciekawa jestem, czy trzymają poziom.

    • Madame Edith napisał(a):

      Sollet,
      powiem szczerze nigdy nie jadłam tam pasty ani pizzy, a jedynie desery. Niestety okolice Al. Krakowskiej nie są moimi rewirami i udało mi się tam dotrzeć tylko jeden raz.
      Serdecznie pozdrawiam
      E.

  2. mal napisał(a):

    zakochałam się w tiramisu z Ciao A Tutti – jak w porównaniu? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Mamma Marietta
Moja ocena [1]: 4.5
Rodzaj kuchni: włoska
Przedział‚ cenowy: do 40 zł
Wołoska 74 A, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram