fbpx

12. rocznica ślubu – jak wyglądało nasze wesele?

25 kwietnia 2021

Dziś jest 12. rocznica naszego ślubu (zwana płócienną, jedwabną lub lnianą) i aż trudno mi w to uwierzyć! Jakby wczoraj świętowaliśmy z najbliższymi naszą 10 rocznicę, a tu już 2 lata minęły i w międzyczasie urodził nam się najcudowniejszy Biszkopcik. Wiele razy dostawałam od Was pytania jak wyglądało nasze wesele…

… no i muszę Wam powiedzieć, że go nie mieliśmy. Zorganizowaliśmy obiad dla 17 osób na Starówce i … tyle. Po posiłku udaliśmy się z naszym fotografem, sąsiadem z Kabat, na sesję. W dodatku pojechaliśmy jego samochodem, bo własnego nawet wtedy nie mieliśmy. Zdjęcia robiliśmy na Moście Gdańskim i w ogrodach na dachu BUW. O godzinie 18:00 byliśmy już w domu i poszliśmy na spacer po Ursynowie.

Duże wesele – czy to przymus i obowiązek?

Wielkie wesele było totalnie nie w naszym stylu i dziś też bym go nie chciała. Będąc na studiach dysponowaliśmy oczywiście innym budżetem niż dziś, ale to nie miało znaczenia. Nasz ślub był nasz i dla nas, a nie dla setki (albo i więcej) gości – de facto obcych ludzi, których tak naprawdę dobrze nie znamy. Dlatego dziś, gdy czytam lub słyszę o tym, że młodzi ileś lat odkładają na wesele, nie jeżdżą na wakacje, oszczędzają ile się da, to jest mi ich po prostu szkoda. Dla mnie to ogromnie przykre i pokazuje, że stare powiedzenia “zastaw się, a postaw się” są jak najbardziej aktualne. Choć oczywiście rozumiem, że mogą być osoby, które uwielbiają wesela i nie wyobrażają sobie go nie mieć.

Nawet wymieniałam raz wiadomości z jedną z czytelniczek, która pytała się jak przekonać do takiego pomysłu rodzinę, która naciska na duży ślub i wesele. No cóż… czasami trzeba postawić na swoim. Bo w naszym przypadku taka decyzja też została przyjęta z dużą niechęcią te 12 lat temu: “no bo przecież inni nas zapraszali, więc i my musimy ich zaprosić” – tak argumentowała to moja mama. Zrobiliśmy jednak po swojemu i ani przez moment nie żałowaliśmy tej decyzji.

Pomimo tego, że od naszego ślubu mięło 12 lat i kiedy się pobieraliśmy kończyliśmy studia, to nadal wydaje mi się, że w naszym kraju jest wielka presja społeczna na wesela. I to nawet w czasach pandemii, co pokazały przykłady głośnych, weselnych historii opisywanych w mediach. Nawet w takiej sytuacji niektórzy nie potrafią lub nie chcą odpuścić, dostosować się do odgórnych zasad czy przełożyć imprezy na spokojniejszy czas…

Jak jesteśmy zapraszani, to oczywiście na wesela chodzimy i żadnym bliskim znajomym nie odmówiliśmy (choć w trakcie pandemii byśmy grzecznie podziękowali). Jednak po prostu nie przepadamy za takimi imprezami. Lubimy same śluby. Od wesel z ciężką kuchnią i głośną muzyką, wolimy spotkania w mniejszym gronie.

Nasz podróż poślubna

Cztery dni po ślubie wyjechaliśmy w podróż do Paryża. Haha, ależ to dziś brzmi tandetnie! Ale tak na serio, to świetnie się bawiliśmy, choć był to raczej budżetowy wyjazd. Ogromnie się cieszyliśmy, gdy okazało się, że do naszych biletów samolotowych były dołączone bezpłatne wejściówki do Disneylandu, bo dzięki temu zaoszczędziliśmy 150 EUR, co starczyło nam na obiady na cały tydzień.

12. rocznica ślubu – jak ją będziemy świętować?

W ubiegłym roku mówiłam Monsieur, że w 2019 mieliśmy szczęście, że nie było pandemii i mogliśmy zaprosić naszych rodziców i świadków na dobrą kolację. Ani rok temu, ani obecnie, to nie byłoby możliwe. Dziś nawet sami nie możemy nigdzie wyjść z tej okazji i zamówimy sobie po prostu jedzenie z dowozem.

12. rocznica ślubu – podsumowanie:

Zmierzam do tego, że żadne najbardziej wystawne wesele nie zapewni nikomu szczęścia na lata. To nie jest gwarantem długiej miłości, udanego pożycia, ani niczego innego. Tak po prostu jest. Warto iść za głosem serca i za tym, co podpowiada nam rozum.

I na koniec powiem Wam, że znam parę, która miała odłożoną ogromną kwotę na wesele, ale w ostatniej chwili wszystko odwołała. Wzięli skromny ślub, zrobili obiad dla najbliższej rodziny i wszystkim wytłumaczyli co zamierzają zrobić. Pojechali na cudowną podróż na Hawaje i do USA, bo takie było ich marzenie. Było to w 2019 roku, więc teraz mają co wspominać i nie żałują tej decyzji.

I Wam też życzę abyście żadnych decyzji w swoim życiu nie żałowali! Nie tylko tych dotyczących ślubu czy wesela, ale i wszystkich innych.

My dziś będziemy świętować jedząc sushi z naszymi synami, którzy będą nam wyjadać najlepsze kąski i jak zawsze to będzie po prostu fajny czas 🙂

Do przeczytania!

E.

Podobne wpisy

Komentarze

27 odpowiedzi na “12. rocznica ślubu – jak wyglądało nasze wesele?”

  1. Magda pisze:

    Madame Edith, po przeczytaniu artykułu też się podpisuje pod tym, że każda para powinna zrobić wesele takie jakie chce, żeby czuła się tego dnia wyjątkowo i najlepiej. My z mężem sami zaplanowaliśmy ślub i wesele za nasze pieniądze i na naszych warunkach, ale powiem ci że świetnie się bawiliśmy i goście też i do tej chwili słyszymy że nasze wesele było super, może dlatego że nie było właśnie tej całej spiny, po prostu zrobiliśmy super imprezę (chociaż rodzice nie byli zadowoleni że nie mieli na noc wpływu 😉). Za to co dostaliśmy w prezencie i zaoszczędziliśmy pojechaliśmy na cudowne wakacje na wyspy zielonego przylądka 😁 i były to najlepsze wakacje w naszym życiu, po których mamy cudowne wspomnienia … Mam nadzieję, że za parę lat uda nam się tam wrócić i pokażemy dzieciom mały kawałek świata – te kilka wysp w których się zakochaliśmy … Dużo miłości i wytrwałości dla was i twoich czytelników na kolejne naście lat ❤️💚💙💛

    • Madame Edith pisze:

      Magdo,
      bardzo serdecznie dziękujemy! Marzą mi się Wyspy Zielonego Przylądka. Kochamy wszystkie wyspy, a już te na Atlantyku szczególnie 🙂 Mam nadzieję, że też uda nam się tam kiedyś polecieć. Wszystkiego dobrego dla Was! Wielkiej rodzinnej, przepięknej wyprawy <3

  2. Erynia pisze:

    Edyto,
    Gratuluję rocznicy i życzę kolejnych co najmniej równie udanych “dwunastek”.

  3. Katarzyna pisze:

    Jak najwięcej takich rocznic życzę 🙂 Nb. oprócz pięknej sukienki miałaś też śliczną fryzurę, niezwykle twarzowa – osobiście uważam, że w takich prostych najładniej się wygląda i najlepiej się “starzeją”. Mam na myśli to, że oglądając po latach zdjęcia, człowiek nie zastanawia się “co ja do jasnej Anielki sobie myślałam, że pozwoliłam to sobie na łbie zrobić”.
    Ja akurat jestem z niezamożnej rodziny, gdzie wesela z zasady robiło się skromnie i dla najbliższej rodziny, ale też uważam, że wszystko to kwestia gustu i możliwości. O ile ktoś marzy o wielkiej uroczystości i ma na to środki, to czemu nie. Choć przyznam, że jak słyszę, że są ludzie, którzy na urządzenie wesela biorą kredyt, to się lekko dziwię 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Kasiu,
      bardzo dziękuję! A wiesz, że robiąc sobie ślubną fryzurę nawet się nad nią bardzo nie zastanawiałam? Miałam proste upięcie, nawet “fryzury próbnej” nie miałam. A z tą sukienką, to była śmieszna historia, bo miałam jedną już przyszykowaną. Jednak wracając pewnego dnia z pracy wstąpiłam do Galerii Mokotów i zobaczyłam tę w zwykłym sklepie z różnymi markami. Wzięłam bez wahania, bo bardzo mi się spodobała. Obie mam do dziś, choć tej pierwszej nawet w życiu nie założyłam!!! I w sumie trochę żałuję, że tak leży w szafie bez życia. Muszę dać jej “drugie życie”.

  4. Dr Wedding pisze:

    A ja Wam powiem, że uwielbiam wesela 🙂 Kocham tańczyć, spotykać się z przyjaciółmi, próbować smakołyków i oczywiście przeżywać ważne chwile z Młodymi. Teraz wesela nie skupiają się na świniaku, dicho polo i wujkach obmacujących podczas przaśnych zabaw, ale potrafią być prawdziwą ucztą dla oka, imprezą z klasą i smakiem, różnorodną muzyką i ciekawymi atrakcjami.

    Sama chciałam mieć duże wesele, które zapadnie gościom w pamięć. Zrobiliśmy je w grudniu, w stylu Bollywood, a po wszystkim największym komplementem było dla nas “Boże, nie mogę ruszyć nogą, tak mi spuchły od tańca” 🙂 Nie wyobrażam sobie siebie na kameralnym obiedzie, to zupełnie nie dla mnie 🙂
    Ehh, przeżyłabym to jeszcze raz ♡ Zdecydowanie planuję huczne świętowanie jednej z rocznic 🙂

    • Madame Edith pisze:

      I to jest super! Najważniejsze, że to było w Waszym stylu i byliście szczęśliwi. Gratuluję świetnego pomysłu na ślub jak indyjskiej bajki. Fantastyczny pomysł, sama bym chętnie poszła na tak oryginalne wesele 🙂

  5. Marta pisze:

    Mam 36 lat i jestem po rozwodzie, ale w kolejnym kilkuletnim związku. Nie mamy parcia na ślub, nawet jeśli kiedyś go weźmiemy to bardziej w Waszym stylu. Nie wyobrażam sobie organizacji imprezy na 100 osób i tańców do 6 rano. Śmieje się ze już za starzy na to jesteśmy. Rodziny cisną i pytają co chwile o nasze plany. Czuje, ze będzie gorąco, ale jesteśmy za starzy, żeby jednak ktoś za nas decydował.

    • Madame Edith pisze:

      Marto,
      myślę, że bez względu na wiek trzeba brać sprawy we własne ręce i robić tak, by dzień ewentualnego ślubu był tylko i wyłącznie “nasz”. Rozumiem, że są osoby, które pragną mieć ogromne wesele i to szanuję. Znam też sporo osób, które wybrały naszą ścieżkę, jak i takie, które podążają Twoją i rozważają ślub jako ewentualność. Najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą i być szczęśliwym w swoich wyborach. Nic na siłę.

  6. Anna pisze:

    Mam 64 lata i w sierpniu będziemy obchodzić z mężem 40 lecie naszego pożycia. Wielkiego wesela nawet sobie nie wyobrażam i szczerze napiszę, że właściwie nie rozumiem, dlaczego ludzie decydują się na takie tłumne uroczystości. Szanuję te decyzje, ale ich, niestety, nie rozumiem. My pobieralismy się w 1981 r. W dodatku w czwartek, bo to był nasz ulubiony dzień tygodnia. Rodzinie wysłałam zawiadomienia, aby wiedzieli o zmianie stanu cywilnego i poznali moje nowe nazwisko. Te zawiadomienia były w stylu zaproszeń. Ślub odbył się w Krakowie, w którym oboje studiowalismy, tuż po zakończeniu studiów. Zaprosiliśmy rodziców, rodzeństwo,towarzyszyli nam świadkowie- przyjaciele studenckich czasów. W kościele na naszym studenckim miasteczku. Zamowilismy obiad w eleganckiej restauracji i noclegi w miłym hotelu. Tam spędziliśmy wieczór w gronie najbliższych i tam nawiązały się bliskie relacje między naszymi rodzinami trwające do dziś. A pieniadze, które podarowali nam rodzice na nową drogę życia przeznaczylismy na zakup malucha, naszego pierwszego samochodu. Nigdy przenigdy nie żałowałam decyzji o takim weselu. Żyjemy sobie szczęśliwie, wychowalismy trójkę dzieci. I wiem, że moje mądre dzieci postąpią tak samo. Oglądają nasze zdjecia i mówią : Ależ to był piękny ślub i wesele. Bliskość ludzi i miłość.
    To pozostało do dziś. I tego wszystkim małżonkom życzę i Wam Madamme et Monsieure składam najlepsze życzenia oraz wyrazy uznania i podziwu dla życiowej roztropności. Szczęścia i miłości ❣❣❣

    • Madame Edith pisze:

      Anno,
      serdecznie dziękujemy i gratulujemy pięknej rocznicy w tym roku! Jak przeczytałam o wspomnieniach z Waszego ślubu i oglądaniu zdjęć, to od razu mi się przypomniało, że mój świadek też zawsze powtarza: “wasz ślub był najlepszym, na jakim byłem w życiu”. Myślę, że opinia bliskich nam osób bardzo dobrze świadczy o całej uroczystości. Nie można się do niczego zmuszać. Zwłaszcza w tak ważnym dniu. My dziś z mężem wspominaliśmy ten dzień. Bardzo dobrze go oboje pamiętamy, bo byliśmy zrelaksowani i wypoczęci. Nie stresowaliśmy się, że jedna z setki rzeczy może pójść nie tak, że ktoś nie może trafić, ktoś znaleźć miejsca do zaparkowania… I o to w tym wszystkim chodzi! Ten dzień powinien być zorganizowany zgodnie z preferencjami państwa młodych. My sobie nie wyobrażamy wielkiego wesela, ale znam osoby, które nie mogą pojąć dlaczego mieliśmy tak skromny ślub. Ważne, by każdy zorganizował ślub w wesele po swojemu, bo drugi taki się nie powtórzy 🙂

  7. Ala pisze:

    U nas też tylko ślub i obiad dla najbliższych 🙂 to był cudowny dzień!

  8. Ilona pisze:

    Przede wszystkim wszystkiego dobrego dla Was z okazji rocznicy i szczęścia każdego dnia 😊 ja też wzięłam cichy, skromny ślub, w lipcu ubiegłego roku. Od razu zrobiliśmy też piękną sesję zdjęciową w Lublinie 😊 Łącznie z nami było 7 osób, najbliżsi przygotowali nam super przyjęcie w domu i było przecudownie! Wspominamy z Mężem ten dzień z uśmiechem. Niestety, dużo osób nie zrozumiało naszej decyzji, że nie robimy klasycznego wesela, bo to nie nasz styl. Dodatkowym argumentem była pandemia. Ale cóż… Nie jesteśmy w stanie zmienić ludzkiego myślenia. Nie będziemy też walczyć z wiatrakami i przepraszać za spełnianie marzeń. Niech żyje miłość 😀

    • Madame Edith pisze:

      Ilono,
      serdecznie gratuluję! I troszkę zazdroszczę tej sesji w moim ukochanym Lublinie. Podejrzewam, że macie przepiękne zdjęcia, bo nasza starówka należy do najwspanialszych i bardzo fotogenicznych.

  9. Bożena pisze:

    Piękna sukienka – taka skromna, niestandardowa no i nie biała – przepiękna:)
    My braliśmy ślub cywilny kiedy byłam w drugiej ciąży już – byliśmy my z naszą 6-letnią córcią i świadkowie ze swoją 9- latką. Dziewczynki niosły nam i podawały w urzędzie obrączki – wspominam to z rozrzewnieniem …. Potem obiad w knajpce…. A potem pojechaliśmy do naszych Rodziców, żeby im powiedzieć o ślubie:) …

    • Madame Edith pisze:

      Bożeno,
      pięknie dziękuję i powiem Ci, że uwielbiam dzieci na ślubach! To takie urocze jak mają jakąś rolę: podawanie obrączek, sypanie kwiatków, niesienie welonu… Sama chciałabym móc wziąć ślub raz jeszcze, by byli na nim nasi synowie i by też mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu 😀 Bo jak im opowiadamy, to starszy kręci z niedowierzaniem głową i nie za bardzo wie o co chodzi. Z uwagi na młody wiek jeszcze nie miał okazji uczestniczyć w żadnym ślubie, więc jest to dla niego póki co abstrakcja i nawet nasze zdjęcia oraz tłumaczenia do niego nie przemawiają. Mój przyjaciel w wieku kilku lat była na ślubie swoich rodziców i pamięta to wydarzenie do dziś, więc to ważna sprawa dla dzieci. Jestem pewna, że Twoja córka też wszystko pamięta.

  10. Małgorzata pisze:

    Mały ślub i przyjęcie. W moich czasach nie do przyjęcia. W tym roku będziemy obchodzić 35 rocznicę ślubu cywilnego i 34 kościelnego. Oboje z mężem mieliśmy po 18 lat, nie mieliśmy już Ojców, a nasze Mamy zajęte młodszym rodzeństwem. Skromne przyjęcie z kasy z książeczki oszczędnościowej. Nie żałujemy naszej decyzji. Życie mamy piękne bo sami go kształtujemy. Edytko wiele wspaniałych dziesięcioleci Wam życzę.

    • Madame Edith pisze:

      Ogromnie dziękujemy! To prawda: wszystko w naszych rękach, całe życie zależy od nas i ślub niczego nie determinuje. Może być skromny, ale najważniejsze są piękne wspomnienia.

  11. Ann pisze:

    Wszystkiego najlepszego dla Was!

  12. Edyta pisze:

    Mam na imię Edyta i tez 12 lat temu wyszłam za mąż (10 marca). To był wtorek. Zaprosiliśmy tylko rodziców i rodzeństwo (ślub kościelny oraz obiad w restauracji). Nie żałuje wyboru. Rozumiem tych wszystkich, którzy zdecydowali się na huczny ślub i wesele. Uważają, ze to ma być najpiękniejszy dzień w ich życiu. Tak naprawdę,kosztuje ich to (przygotowania) dużo niepotrzebnego stresu, czasu, energii i pieniędzy! Najpiekniejsze dni nastąpią „po” (całe nasze wspólne życie) i na tym trzeba się skupić.
    W podróż poślubna wybraliśmy się do Turcji. Pozdrawiam i życzę kolejnych wspólnych zdrowych i szczęśliwych rocznic 😊😚

  13. Kania pisze:

    Droga Madame Edith,

    Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, wielu kolejnych lat miłości.

    Oprócz życzeń muszę jednak zwrócić uwagę na na pewną kwestię poruszoną w Twoim wpisie. “nawet w czasach pandemii, co dobitnie pokazały liczne przykłady głośnych, weselnych zakażeń. Nawet w takiej sytuacji niektórzy nie potrafią lub nie chcą odpuścić, dostosować się do odgórnych zasad czy przełożyć imprezy…”.
    Chętnie dowiedziałabym się skąd wzięłaś dane o licznych weselnych zakażeniach? Tak się składa, że sama przekładałam wesele 2 razy i na bieżąco śledziłam wszelkie dane o zakażeniach i nie mogę znieść, kiedy ktoś głupio powtarza tezę o śmiercionośnych weselach. Wirusem możesz zarazić się wszędzie! Pisząc takie rzeczy, podpieraj się proszę twardymi danymi, bo przez takie publikacje, nagonka na wesela nigdy się nie skończy.
    Nie byłaś nigdy w takiej sytuacji, więc nie proszę, zebyś spróbowała zrozumieć, ale przełożenie wesela kosztuje wiele nerwów. Nie osądzaj tak łatwo osób, które planowały ten dzień od dłuższego czasu i cała radość z tego została im zabrana.

    Uważam, że jeżeli nie ma się dokładnej wiedzy na dany temat, to lepiej go nie poruszać, niż bezmyślnie powtarzać za tłumem.

    Bardzo mi przykro, ale po tylu latach śledzenia Twojej pracy wkładanej w prowadzenie bloga i instagrama, muszę się z Tobą pożegnać. Mam nadzieję, że zrobi to wiele osób. W tym kraju jest wystarczająco dużo informacji, które nijak mają się do prawdy.

    • Madame Edith pisze:

      Kaniu,
      o weselnych zakażeniach było głośno przez cały ubiegły sezon ślubny . Nawet dwa tygodnie temu w Małopolsce policja i sanepid weszły na nielegalnie zorganizowany ślub i zamknęły imprezę. W ubiegłym roku często jedna zakażona osoba na weselu powodowała daleko idące konsekwencje i nakładanie kwarantanny na ludzi mieszkających w różnych województwach. Takie były fakty i raczej trudno z tym dyskutować. Z tego też powodu zamknięto restauracje, bo tu i tu ludzie siedzą długi czas bez masek.

      I chyba źle zinterpretowałaś moje słowa. Nigdzie nie pisałam o śmiertelności związanej z weselami – to daleko idąca nadinterpretacja i przypisywanie mi słów, których nie napisałam!
      Nie wydaje mi się, bym podawała jakiekolwiek niesprawdzone informacje. Ale jeśli tak uważasz – Twoja sprawa. Nikogo nie trzymam na siłę na blogu, na Facebooku czy Instagramie.

      A za życzenia nie dziękuję, bo nie mogą być szczere, skoro piszesz na końcu, że chciałabym, byś i inni przestali mnie czytać. Trochę to mało sympatyczne jak na osobę, która, jak rozumiem, obserwowała mnie dłuższy czas i korzystała z treści, które udostępniam. Ale cóż, każdy wystawia sobie świadectwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

12. rocznica ślubu – jak wyglądało nasze wesele?


Dziś jest 12. rocznica naszego ślubu (zwana płócienną, jedwabną lub lnianą) i aż trudno mi w to uwierzyć! Jakby wczoraj świętowaliśmy z [...]
@MadameEdith on Instagram