Akcja reklamacja

5 września 2016

reklamacja

Na co dzień nie jestem osobą konfliktową. Nie mam też postawy roszczeniowej. Jednak zadarza się, że zakupiona przeze mnie rzecz nie spełnia warunków umowy, to się upominam o swoje. Po prostu reklamuję. Składanie reklamacji zdarzało mi się w ostatnim czasie kilka razy. Reklamowałam usługi bankowe, nową lodówkę czy torebkę. Sposób załatwiania sprawy nie zawsze był zgodny z tym, czego bym oczekiwała od marek, którym zaufałam. Krótko mówiąc dziś poruszę temat, który określam mianem: akcja reklamacja.

Akcja reklamacja: usługi bankowe

Od wielu lat korzystam m.in. z konta w mBanku. Od półtora roku mam konto, które daje mi możliwość korzystania bezpłatnie z bankomatów na całym świecie. Wcześniej podobną usługę świadczył DB, ale w pewnym momencie wprowadzili wysokie opłaty za prowadzenie rachunku, więc konto zamknęłam. Podobne zaproponował mi mBank, więc otworzyłam dodatkowy rachunek z kartą.
Rachunek i korzystanie z karty w tym przypadku są usługami bezpłatnymi, o ile klient robi transakcje plastikiem na określoną kwotę i dana kwota zasila co miesiąc rachunek. Niby prosta sprawa. Wszystko działało bez zarzutu do grudnia. Potem z konta zaczęło mi znikać po 19,50 zł każdego miesiąca (tyle wynosi standardowa miesięczna opłata za prowadzenie konta, jeśli nie spełnia się warunków). Po dwóch uznałam, że to nie przypadek i złożyłam reklamację. Bank szybko ją rozpatrzył, przyznał się do pomyłki, a moje konto zostało zasilone kwotą dwukrotnie wyższą w ramach przeprosin i na poczet dobrej współpracy w przyszłości. Zamiast ok. 39 zł otrzymałam ok. 78 zł, co było miłym gestem. Zapewniono mnie przy tym, że taka sytuacja się nie powtórzy i że nie naliczą mi opłaty za rachunek w przyszłości, jeśli tylko będę spełniała warunki zapisane w umowie. No i co się stało? Niedawno przeanalizowałam historię transakcji i okazało się, że za kolejne miesiące bank ponownie pobrał opłaty. Duże rozczarowanie. Kolejna reklamacja jest w toku. Przy następnym takim numerze zamknę to dodatkowe konto, bo nie mam czasu na kolejne reklamacje, które nic nie zmieniają.
Sądzę, że więcej klientów jest naciąganych w ten sposób na drobne kwoty. Większość pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, bo jeśli robi się dużo transakcji, to kwota 20 zł może po prostu umknąć uwadze. A w ciągu roku zrobi się z tego przecież 240 zł.
Aktualizacja:
bank nie zdążył rozpatrzyć tej reklamacji, ale zdążył już pobrać 19,50 zł za kolejny miesiąc… Napisałam zatem nową reklamację.

Akcja reklamacja: lodówka

Niedawno kupiłam małą lodówkę. Zależało mi, by miała mały zamrażalnik – taką niewielką komorę na górze, zamiast jednej półki. Pojechałam do kilku sklepów AGD, obejrzałam dostępne modele. Wybrałam jeden, ale zamówiłam go przez internet w sklepie mall.pl (Grupa Allegro).
Lodówka została dostarczona szybko, ale po otwarciu i podłączeniu okazało się, że zamrażalnika w niej nie ma. Jest za to komora chłodząca, która obniża temperaturę w przedziale od 0 do -3 stopni. Upewniłam się jeszcze na infolinii producenta, że nie ma pomyłki i że lodówka wcale nie zamraża produktów do -18 stopni C jak standardowa. Napisałam reklamację do sklepu z tytułu niezgodności towaru z opisem na stronie. W opisie było wyraźnie napisane, ze lodówka posiada zamrażalnik (podobne stwierdzenie pojawiało się w sklepie stacjonarnym, w którym ją kupiłam – żałuję, że nie zadzwoniłam na infolinię producenta wcześniej, by potwierdzić, że „zamrażalnik” to faktycznie zamrażalnik, który zamraża.. ale czy przyszłoby to Wam do głowy?). Dla mnie nie jest nim nieco mocniej schładzająca lodówka. Przecież w ten sposób nie da się przez miesiac przytrzymać, przykładowo, kotletów mielonych!
I o ile w przypadku procesu zakupu wszystko przebiegało ok, to w przypadku reklamacji pojawiły się problemy. Reklamację zgłosiłam od razu i osoba przejmująca powiedziała, że na stronie pojawiła się nieścisłość i że w ciągu 2 dni ktoś się ze mną skontaktuje i umówi odbior towaru. Po 3 dniach cisza. Postanowilam więc wysłać maila z upomnieniem powołując się na numer reklamacji otrzymany w trakcie rozmowy telefonicznej. Dostałam automatyczną odpowiedź, że otrzymam maila w ciągu 2 dni. I co? I nic! Po kolejnych 3 dniach zadzwoniłam na infolinię. Pani z obsługi obiecała, że przyspieszy sprawę. Faktycznie. Kolejnego dnia dostałam maila (był to 7 dzień od pierwszego telefonu), że badają sprawę. Ręce mi opadły. Sama zabrałam i osobiście oddałam lodówkę do punktu zwrotu w ramach odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni. Na szczęście była mała i lekka, więc zamieściła się do mojego samochodu. Reklamując ją liczyłam jednak na to, że nie będę musiała sama jej zawozić i fatygować Monsieur.
Hitem dla mnie było odrzucenie reklamacji i uznanie jej za bezpodstawną przez sklep po kilku dniach od momentu zwrotu! Gratuluję mall.pl poczucia humoru. Gdybym czekała na ich odpowiedź minąłby termin 14 dni na zwrot. Stanowczo nie polecam tego allegrowicza. Nie opisuje dokładnie przedmiotów i wprowadza klienta w błąd. Dodatkowo odpowiada na maile z dużym opóźnieniem.
reklamacja 2

Źrodło: http://z.nf.pl/ciekawostki/rysunki/163953dd.gif

Akcja reklamacja: torebka

W czerwcu podczas wyprzedaży kupiłam torebkę w butiku Michael Kors w Galerii Mokotów. Fajny i bardzo praktyczny skórzany worek. Niestety po miesiącu od zakupu przetarło się wiązanie worka i zaczeła z niego nieładnie wychodzić postrzępiona tasiemka, którą wszywa się między 2 kawałki skóry, aby zapobiec jej rozciąganiu.
Poszłam więc do sklepu, w którym niezwykle uprzejmy pan oświadczył, że na miejscu mogę zostawić torebkę i w jej cenie wybrać sobie inny produkt z bieżącego asortymentu. Podziałało to na mnie jak płachta na byka. Nie chciałam bowiem torebki z kolekcji jesiennej. Nie chcialam też dopłacać różnicy w cenie. Oczekiwałam naprawy lub zwrotu gotówki. Oświadczył więc, ze w takim razie musimy wpisać reklamację. Nie był już przy tym taki mily. Reklamację wypisaliśmy i po kilku dniach dostałam informację o zwrocie gotówki. Niby wszystko przebiegło bezproblemowo, ale zdenerwowało mnie podejście sprzedawcy na zasadzie: „nie ma problemu, to sobie pani wybierze teraz nową torebkę i dopłaci 1000 zł”. Dopiero jak uświadomiłam mu, ze znam swoje prawa, to zaproponował spisanie standardowej reklamacji. A przecież wystarczylo, żeby powiedział na wstępie, że mam dwie opcje do wyboru: od ręki zakup nowej rzeczy i pokrycie różnicy lub czekanie do 30 dni na rozpatrzenie reklamacji. Ponownie: nieświadomy swoich praw klient mógłby zostać zaciągnięty na dodatkowy wydatek.
Oczywiście sklep by zarobił. Rozumiem procedury, bo przecież sprzedawca się nimi kierował i pewnie ma narzucone, by namawiać na zakup, a nie reklamację. Reklamacja z pozoru nie leży w jego interesie. Ale tylko z pozoru. Teraz trzy razy zastanowię się nad zakupem kolejnej torebki od Michaela Korsa mimo, że je lubię. Gdyby sprzedawca zachował się fair byłby to pozytywny przykład w tym wpisie, a nie negatywny.
Finał reklamacji był taki, że dostałam zwrot gotówki, bo naprawa była niemożliwa, więc o tyle dobrze.
reklamacja

Źródło: http://z.nf.pl/ciekawostki/rysunki/171536dd.gif

Akcja reklamacja – podsumowanie:

Tak się zastanawiam czy w życiu i biznesie nie warto być po prostu uczciwym? Wierzę, że dobro do nas wraca. Jeśli ktoś jest nieuczciwy, to umiem o tym mówić głośno. Zawsze dzielę się taką informacją ze znajomymi. Dziś dzielę się też z Wami 🙂

Niestety nawet podczas obecnego pobytu na Bali nie jesteśmy zachwyceni postępowaniem i podejściem do klienta wielu sklepikarzy, sprzedawców itd. Mam wrażenie, że większość z nich chce nas naciąć i oszukać. A to wszystko do nich wróci, bo napiszę o tym we wpisie i mam nadzieję wiele tysięcy osób z niego skorzysta i nie da się oszukać podczas pobytu w Indonezji
Tak samo mam nadzieję, że po dzisiejszym wpisie przejrzycie swoje historie operacji bankowych i sprawdzicie pobierane opłaty. Liczę też, że nie dacie się naciąć na nieuczciwy sklep internetowy i nie dacie sobie wmówić, ze wymiana towaru na inny to jedyny sposób reklamacji. Żeby nie było, że mam same złe doświadczenia: w ubiegłym roku moja reklamacja klapek w Zarze Home została załatwiona wzorowo. Monsieur ostatnio reklamował zaś przeciwdeszczowy kombinezon motocyklowy i sprzedawca też potrafił się zachować, co skutkowalo tym, że M. zakupił u niego inny model. Można? Można! Dobro (w tym przypadku zarobione pieniądze) wraca, mówię Wam! Warto być uczciwym.
Jestem ciekawa jakie są Wasze doswiadczenia ze składaniem reklamacji. Podzielcie się swoimi historiami w komentarzu.
Do przeczytania!
E.
Podobne wpisy

Komentarze

21 odpowiedzi na “Akcja reklamacja”

  1. ulazgi pisze:

    jedno co mogę polecić, jak najszybciej zmień bank na bank polski i nie pozwól się dłużej okradać Niemcom. miałam identyczną sytuację z mbankiem i zamknęłam to konto

  2. Yoy pisze:

    14 dni na zwrot rzeczy kupionej na odległość? Mam wrazenie, ze w grudniu 15 weszła w zycie zmiana wydłużająca ten okres do 28 czy 30 dni…

    • Madame Edith pisze:

      Tak, jest 14 dni na zwrot – przynajmniej wg tego sklepu – tak mają zapisane w regulaminie. Ale np. mBank odpowiada na reklamację w ciągu 30 dni.

  3. julia pisze:

    Z reklamacjami bywa różnie. Mój tata nosi aparat słuchowy. Ponieważ stary już się zużył, rodzice wysupłali ponad dwa tysiące (spora kwota dla emerytów) i poszli do specjalistycznego punktu, należącego do dużej europejskiej sieci, po nowy. Był (podobno, tak twierdziła pani przyjmująca zamówienie) istnym cudem techniki. Rzeczywiście, przez dwa tygodnie było świetnie, a potem… potem przestał działać. Aby go zawieźć do naprawy, rodzice musieli pokonać 120 km w jedną stronę. I tak ze trzy razy. W końcu, po kolejnej awarii, aparat wzięła moja siostra, poszła do rzecznika praw konsumenta, napisała stosowne pismo i zaniosła do punktu. Pani nie chciała go przyjąć, argumentując, że reklamację powinien złożyć osobiście mój ojciec… Wkurzona siostra odnalazła polską centralę firmy i napisała do nich maila, opisując perypetie taty. Po tygodniu zadzwonił sam prezes, zaprosił ojca na spotkanie do owego punktu, gdzie robił aparat. Rodzice byli zdumieni, gdy na miejscu, oprócz prezesa, zastali specjalnie sprowadzonego protetyka słuchu i jeszcze jakiegoś specjalistę. Panowie obejrzeli aparat ojca (okazało się, że nie był wysyłany do naprawy, a jedynie regulowany przez panią w punkcie…) i zdecydowali, że – na koszt firmy- dostanie nowy, dopasowany indywidualnie. Za dwa tygodnie aparat był gotów, panowie przyjechali jeszcze go wyregulować, ustawić. Okazało się, że w firmie zmienił się zarząd i nowy prezes postanowił zmienić wizerunek firmy i zadbać o jakość obsługi.
    Od tamtego czasu minęło już ponad 6 lat, a aparat śmiga jak nowy. Tata wymienia jedynie baterie. Firmę, a zwłaszcza jej prezesa, chwali wielu osobom – i rzeczywiście, kilku naszych znajomych też zrobiło sobie tam aparaty słuchowe.
    Można? Można.

    • Madame Edith pisze:

      Wow! Niesamowita historia. Jak widać chcieć to móc. Tylko, żeby się tak wszystkim chciało zmieniać wizerunek firmy jak tamtemu prezesowi 😉

  4. B. pisze:

    Całkiem niedawno złożyłam reklamację w sklepie Bonami. Sprawę mailowo uzgodniliśmy w ciągu uwaga ! kilku godzin. Dostałam zwrot gotówki w ciągu 3 dni, a wadliwego produktu nawet nie musiałam odsyłać. To przekonuje do kolejnych zakupów

  5. Maja pisze:

    Miesiąc temu reklamowałam produkt w Biedronce (kawałki kości w kiełbaskach). Reklamacja przebiegła wzorowo.

    • Madame Edith pisze:

      Ja też półtora roku temu zgłosiłam w Biedronce reklamację. Napisałam maila, bo w sałacie znalazłam…żywego ślimaka. Zrobiłam mu zdjęcie 🙂 Bardzo szybko ktoś zadzwonił do mnie z fabryki produkującej sałatę i przysłali mi ładną deskę i lunch box w ramach przeprosin. Nie miałam rachunku, a gdybym miała, to jeszcze by pieniądze zwrócili w sklepie – tak przynajmniej napisali w mailu z przeprosinami.

  6. Iza pisze:

    Ja opiszę pozytywne rozpatrzenie reklamacji..w sklepie wittchen kupiłam walizkę,i po kilku wypadach popruła mi się podszewka..oczekiwałam naprawy..bo to uważam było proste do zrobienia..zależało mi również na szybkim odbiorze(wyjazd) w ustalonym terminie jeszcze niestety nie było jej do odbioru w sklepie..ale Pani sprzedawczyni poszła do drugiego punktu ( w galerii mokotów są 2 salony) wzìęła i przyniosła nową ☺ dostałam nowiutką,co najważniejsze w terminie walizeczkę. Pozdrawiam

  7. Karola pisze:

    Dwa razy reklamowałam buty męskie w Kazarze, kolekcja zimowa. Wiemy jaka w Polsce jest pogoda zimą, czasem śnieg, czasem ciapa etc. Buty miały jedno wyjście w warunkach niezbyt ekstremalnych, dodam, że nie był to maraton – wyjście do garażu do auta, przejażdżka, chwila spaceru, dosłownie kilkanaście minut były na zewnątrz 😉 fakt jak to w Polsce w zimie bywa było mokro i wilgotno. Na butach zrobiły się bardzo brzydkie zacieki w meijscach gdzie miały kontakt z wodą/śniegiem, wybrzuszenia, których w żaden sposób nei dało się zapastować. Żadna z reklamacji nie została uznana, buty powiedzmy, że zostały naprawione, zacieki i wybrzuszenia nadal widoczne 🙁

    • Madame Edith pisze:

      Karola,
      W takiej sytuacji polecam przetrzeć buty szmatką zamoczoną w occie lub w occie rozcienczonym wodą. Bardzo dobrze schodzą dzięki temu białe osady z soli. Mówię oczywiście o skórze licowej. Tę metodę polecił wiele lat temu szewc, do którego chodzimy z Monsieur.

      Serdecznie pozdrawiam
      E.

      P.S. kilka lat temu też dwukrotnie reklamowałam jedną parę butów w Kazarze i też mi nie uwzglednili reklamacji. Od tego czasu kupiłam u nich tylko 1 parę, a wcześniej byłam ich stałą klientką.

  8. Bogusia pisze:

    Hej Edytko,
    mam takie same konto w mBanku z tym, że jak nie mam wpływu min. 1000 zł miesięcznie to odciągają mi 5 zł, jak nie robię płatności kartę na kwotę 200 zł to pobierają za to 4 zł.. są skrupulatni i zawsze tyle pobierają, jak się zagalopowali to sami zwrócili po kilku dniach. Można ponoć zmienić konto na inne, takie że nie pobierają żadnych opłat, ale wtedy masz chyba tylko 3-4 bankomaty, z których możesz darmowo wypłacać. Hmm co do reklamacji – zazwyczaj mi uznają, ale fakt sprzedawcy są zacięci. Czasem ja muszę tłumaczyć swoje prawa i mówić co i jak, bo nic nie wiedzą i sprawiają, że człowiek czuje się jak idiota.

    • Madame Edith pisze:

      Bogusiu,
      O widzisz! Ja oprócz tego podstawowego rachunku mam jeszcze dodatkowy – do niego mam tę kartę z bezpłatnymi bankomatami na całym świecie. Niestety jeszcze mi się zdarzyło, by oddali sami i miesiąc w miesiąc spełniam warunki, a oni ściągają opłatę 🙁

      • Bogusia pisze:

        U mnie już poziom nerwa byłby na tyle wielki, że zamknęłabym to konto, pisząc dodatkowo skargę. Masz cierpliwość, zwyczajnie Cię okradają 🙁

        • Madame Edith pisze:

          Niestety przywiązałam się do tego banku, bo korzystam z jego ysług ponad 10 lat 🙁 Z rachunkiem podstawowym wszystko jest ok i nie miałam sytuacji, by povrali ciś bezpodstawnie. Takie sytuacje dzieją się tylko na tym dodatkowym. Jak nic nie pomoże, to go zamknę i po kłopocie.

  9. MiMi pisze:

    Ja miałam z Millenium podobną sytuację – po dwóch miesiącach od założenia konta zauważyłam, że pobierają mi opłatę za usługę, której… nie miałam włączonej 🙁 zadzwoniłam do BOKu i nawet Pani była zaskoczona, że bank pobiera ode mnie pieniądze za usługę, której nie mam włączonej 🙁 Zwrócili mi pieniądze w ciągu tygodnia.
    Natomiast w Millenium są podobne zasady chyba jak w mBanku, mam bezpłatne bankomaty (nie wiem jak za granicą bo nie miałam okazji korzystać), minimum wpłata co miesiąc 1000 zł, ale zapłacić kartą mam raz, niezależnie na jaką kwotę (np. w PKO BP to jest chyba minimum 200 czy 300 zł). Więc jak na razie jestem zadowolona, jakby mBank zawiódł, to mogę polecić.

  10. Ania_S pisze:

    Nigdy nic wartościowego nie musiałam reklamować – chyba mam szczęście, bo jakoś wszystko mi działa, ale produkty spożywcze mi się zdarzyło kilka razy. Raz napotkałam w mące pleśń, więc zrobiłam zdjęcie i wysłałam do firmy. Odpisali mi że przepraszają i jak chcę to mogę z paragonem iść do sklepu w którym ją kupiłam i wymienić – paragonów nie zbieram, a sklep był w innym mieście, więc sobie darowałam 😉 Innym razem pleśń dotknęła kilka moich zbożowych batonów, a że nie były przeterminowane, to też porobiłam fotki i wysłałam do firmy. Poprosili o batony do analizy i wysłali mi kilka swoich produktów w ramach przeprosin, ale do tej pory nie odpisali mi na maila, co było przyczyną takiego zjawiska, a mieli napisać gdy dokonają analizy 😉

  11. Kori30 pisze:

    Pol roku po zakupie zegarka zepsula sie jego bransoleta. Punkt Swatch w Galerii Mokotow sprawnie zalatwil wymiane na nowa. Zeby przekazac cala prawde dodam, ze wczesniej bylam z tym uszkodzonym zegarkiem w Zlotych Tarasach, gdzie sprzedawca zaproponowal mi wymiane na inny, dowolnie wybrany pasek, co mnie nie zadowolilo. W sklepie w GM potrafili znalezc i sprowadzic na wymiane dokladnie ten sam model.

  12. gin pisze:

    Dawno, dawno temu kupiłam sobie baleriny. Włożyłam je pierwszy raz po jakichś dwóch tygodniach od zakupów i… Podeszwa w jednym do połowy mi odpadła już w drodze na przystanek (jakieś trzy minuty spacerem). Wróciłam do domu, zmieniłam buty, zepsute spakowałam i od razu pojechałam je oddać. Pani w sklepie nie była zbyt szczęśliwa, ale wypisałyśmy reklamację. Nie została rozpatrzona pozytywnie. Według producenta, uwaga, „użytkowałam buty niezgodnie z ich przenaczeniem”. Szczęla mi opadła i musiałam to przeczytać kilka razy. Nadal nie jestem pewna, jak można użytkować buty niezgodnie z ich przenaczeniem, i co właściwie jest ich przeznaczeniem w takim razie, skoro już kulkudziecięcio metrowy spacer nadwyręża ich możliwości…
    Skończyło się wielką awanturą i oddaniem gotówki po jakichś dwóch miesiącach.
    Katastrofa…

    Jednocześnie, jest to jedyny przypadek tak nieudanej reklamacji, który utkwił mi w pamięci, więc generalnie chyba nie jest aż tak źle… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Akcja reklamacja


Na co dzień nie jestem osobą konfliktową. Nie mam też postawy roszczeniowej. Jednak zadarza się, że zakupiona przeze mnie rzecz nie spełnia [...]
@MadameEdith on Instagram