Atopowe zapalenie skóry – moja historia

24 kwietnia 2020

To nie będzie przyjemny wpis, bo problemy skórne do takich nie należą, ale chciałam się z Wami podzielić moją historią i przy okazji podpytać o kilka rzeczy. Wszak statystycznie rzecz biorąc pewnie wielu z Was spotkało się z AZS. Atopowe zapalenie skóry to w dzisiejszych czasach dość powszechna przypadłość. Jedni mają „ataki” sporadycznie, inni cierpią przez długi czas.

AZS pojawiło się u mnie jakieś 4 lata temu w porze jesienno-zimowej. Na wiosnę zanikało. Potem znowu powracało. Z problemem borykam się nadal i dlatego pomyślałam, że opiszę ten temat na blogu. Może mi coś podpowiecie i poradzicie.

AZS – kosmetyki

AZS które w moim przypadku skupia się tylko i wyłącznie na skórze dłoni, a wręcz samych palców i to bardziej w prawej ręce, tylko okresowo na lewej. Nie występuje nigdzie indziej.

Mam problem z kosmetykami „dla dorosłych” – takimi zwykłymi markami z drogerii. Dlatego od zawsze używam szamponów dla dzieci. Od dawna też używam emolientów do mycia, jak i mydeł w płynie dla atopików. Zatem to nie kosmetyki mnie uczulają.

I też nie lakiery hybrydowe, choć jak pamiętacie dwa lata temu miałam dość ciężkie uczulenie i do tej pory w sumie nie wiem na jaką markę czy jaki konkretnie produkt). Ostatnio bowiem zrobiłam sobie długi detoks od hybrydy i nie przyniosło to żadnej zmiany.

kosmetyki dla niemowlaka

AZS – detergenty

Od lat do mycia kuchni czy łazienki używam rękawiczek, więc to nie to nie jest uczulenie na jakieś ostre detergenty. Nie używam płynu do płukania tkanin, bo on też może spowodować uczulenie. Swoje ubrania piorę w płynie dla bobasów, bo to jedyne rozwiązanie.

AZS – ubrania

Zgodnie z zaleceniem lekarza przy skórze noszę jasne ubrania, bo mają najmniej barwników. Jeśli noszę kolorowe czy czarne ubrania, to tylko te stare i mocno sprane. Nie noszę nic czerwonego, bo ponoć to najbardziej alergizujący barwnik. Na szczęście to nie mój kolor 😉

AZS – mój przypadek

Nigdy nie miałam alergii pokarmowych. Mogłam jeść wszystko. Nie miałam takich historii jak moi znajomi, którzy po zjedzeniu jednej truskawki dostawali pokrzywki na całym ciele i puchła im twarz albo po zjedzeniu zupy z selerem zaczynami mieć duszności. Nic z tych rzeczy.

Zaostrzenie nastąpiło na początku ubiegłego roku, gdy wróciłam do pracy z biurze. Sądziłam, że to kiepskiej jakości mydło używane w naszym budynku jest za to odpowiedzialne. Skarżyło się na nie wiele osób. Zaczęłam więc nosić własny emolient, ale poprawa była znikoma. Poszłam więc dwa razy do dermatologa, który postawił diagnozę i dał mi garść zaleceń.

Stan mojej skóry był wtedy dość poważny, więc dostałam antybiotyk i sterydy, by wszystko się wygoiło. Stosowałam je przez kilka tygodni, pomogły, ale oczywiście na krótko. Bo tak to z tymi maściami jest, że szybko pomagają, ale działają tylko wtedy, gdy są stosowane.

Potem zaszłam w ciążę i stan rąk nagle się poprawił. Nie wiem czy to ciążowe hormony zrobiły swoje czy pora roku oraz owoców czy warzyw. A może wszystko po trochu?

AZS – nawrót ze zdwojoną siłą

W każdym razie problem po raz kolejny wrócił niedawno, już po ciąży. I to w szaleńczym tempie. Tak źle jak na początku kwietnia, nie było jeszcze nigdy. Miałam dni, gdy nie mogłam przestać się drapać. To było tak dziwne uczucie, a potrzeba pocierania skóry na tyle silna, że nie macie pojęcia! W życiu nie sądziłam, że coś takiego mnie spotka i jako dorosła osoba nie będę w stanie sama się opanować i zaprzestać drapania.

Palce mi spuchły, nie mogłam ich zginać, a jak zginałam to skóra pękała. Pokryły ją krostki wypełnione limfą, które samoczynnie pękały. Bez przerwy miałam sączące się rany, a krew potrafiła niespodziewanie trysnąć, gdy zgięłam ciut za mocno jakiś palec. Dodatkowo pojawiły się jakby tłuste łuski, które odpadały i potem pojawiały się nowe. Wyglądało to koszmarnie, a przede wszystkim było bardzo bolesne i swędzące. W życiu nie miałam większego problemu ze skórą niż kilka tygodni temu.

Nie pomagał też fakt, że w ostatnich miesiącach myję ręce jeszcze częściej i często przez to je moczę. Żele i płyny przeciwbakteryjne stosuję tylko, gdy jest to konieczne, bo one dodatkowo bardzo wysuszają skórę, nawet gdy są z dodatkiem żelu z aloesu.

AZS – moja dieta

Relatywnie rzadko jem produkty, który są uznawane za alergizujące w AZS. Nie jem cytrusów, a jabłka rzadko. Z orzechów wyeliminowałam laskowe oraz ziemne. Największy problem mam z selerem i marchewką, bo dodaję je do zup. Nie spożywam sztucznych barwników czy aromatów dodawanych do jedzenia, bo gotuję sama w domu.

Wyeliminowałam z diety nawet mleko, co jeszcze niedawno wydawało mi się nie do przeskoczenia, bo piłam zawsze białą kawę. Teraz pijam w większości kawę bezkofeinową, lekką, czarną i bez żadnych dodatków. Z herbat wybieram ziołowe, zielone lub białe i do tego słabo zaparzone.

Chemex - jak parzyć kawę? - Madame Edith

Nigdy nie jadałam produktów mocno przetworzonych jak margaryny czy zawierające tłuszcze utwardzone kupne słodycze. Raz na tydzień jem produkty mleczne jak jogurt czy twaróg, bo bardzo je lubię. Raz w tygodniu jem też rybę. Owoce morza spożywam w zasadzie wyłącznie na wakacjach, więc od pół roku ich nie jadłam.

korfu co jeść

Nie wykluczyłam jeszcze z diety pomidorów, ale szpinak i czekoladę tak. Strączki też lubię i jem, ale nie codziennie – głównie zjadam cieciorkę w postaci hummusu i soczewicę raz na kilka dni do drugiego dania. Trudno jest mi się rozstać z tymi produktami na zawsze.

hummus z suszonymi pomidorami

AZS – gdzie leży przyczyna?

Robiłam testy i nie zaobserwowałam niestety znaczącej poprawy po wykluczeniu z diety poszczególnych produktów na dłużej. Odnoszę wrażenie, że nie ma to w moim przypadku większego związku ze stanem skóry. Wykluczając czynniki zewnętrzne jak ubrania, proszki, płyny do prania i kosmetyki nie znalazłam póki co głównego czynnika alergizującego.

Może mieliście podobny problem? Napiszcie proszę jak sobie z nim poradziliście? Może jakieś kosmetyki, maści, kremy…? Może macie jakiegoś dobrego dermatologa w Warszawie, którego możecie polecić?

Bardzo liczę na Wasze rady!

E.

Zdjęcie główne: Kasia Olesiejuk

Podobne wpisy

Komentarze

47 odpowiedzi na “Atopowe zapalenie skóry – moja historia”

  1. Anna pisze:

    U mnie pojawia sie plamka na skórze nogi. A raz w życiu miałam atak atopowego zapalenia skóry całego ciała z wyjątkiem głowy. Pojawiły się czerwonawe plamy swędzące dosłownie na całym ciele. W moim przypadku było to najprawdopodobniej spowodowane dużym stresem.
    Używałam wtedy preparatów do kąpieli ale jedyne co mi tak naprawde pomagało to maść lorinden A, która była na receptę. Kiedyś jako dziecko mama mi ją nakładała na dłonie , bo miałam plamy swędzące. Niestety jest to maść sterydowa i nie wiem czy ją jeszcze rodukują. Potem dowiedziałam sie o niesterydowej maści o nazwie Protopic. Ona chyba była też na receptę. Poprawa była bardzo szybka. Ale nie można pić alkoholu. Jeden łyk spowodował zaczerwienienie plam, nawet gdy nie były już widoczne na ciele, oraz poczucie gorąca w tych miejscach.

    • Madame Edith pisze:

      Przy sterydach i generalnie silnych lekach nie można go spożywać. Dla mnie to nie jest problem, bo i tak praktycznie nie piję alkoholu. Sama brałam sterydy w tabletkach, potem w maści, a także antybiotyk w maści. Ale dla mnie to rozwiązania na chwilę. Dobre, by wygoić trudne rany, ale nie można tych leków stosować bez przerwy, bo źle wpływają na organizm. Dlatego szukam jednak mniej inwazyjnych rozwiązań.

  2. mama atopika pisze:

    Cześć
    w kwestii AZS przerobiliśmy już wiele. W przypadku naszego syna – zadziałała przedziwna rada lekarza, który niestety już nie żyje. Oprócz wyeliminowania kilku najbardziej uczulających rzeczy rzeczy do jedzenia – w stylu cytrusy, czekolada i w sumie tyle – poradził nam, abyśmy opalili syna!
    Przedziwne to jest, ale działa.
    Należy oczywiście stosować kremy z filtrem – ale koniecznie opalić się – u Ciebie – pewnie po prostu dłonie.
    Poza tym zalecił używać nie mydło w płynie, tylko w kostce. Co do kosmetyków – u nas działa seria Emolium z literą P, ale to bardzo indywidualna sprawa. Pierzemy w zwykłym płynie do prania.
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości, cierpliwości i zdrowia!

    • Madame Edith pisze:

      Bardzo Ci dziękuję za radę! Idzie lato, więc z opaleniem się, a zwłaszcza dłoni, nie powinnam mieć problemu. Spróbuję 🙂

  3. Paulina pisze:

    Skóra mojego ciała jest w kierunku azs ale faktycznie jest to zależne od pory roku (okres grzewczy najgorszy). Mam również problemy skórne na dłoni (głównie szkodzą mi detergenty), ale teraz te egzemy przy częstszym myciu rąk są bardzo zaostrzone i czasem muszę sięgnąć po triderm przepisany przez dermatologa. Na co dzień pomaga mi bardzo tani krem mediderm, te droższe nie pomagały w takim stopniu jak ten (uspokaja stany zapalne ale nie nawilża bardzo skóry- to jego jedyny minus). Z azs tak jest, że czasem nie ma konkretnej przyczyny, w moim wypadku to raczej kwestia genów- choć też ujawnił się u mnie już w wieku dorosłym (moja babcia i ciocia borykały się z tym problemem). Radziłabym jeszcze przyglądnąć się z czego wykonane są rękawiczki- one też mogą uczulać. Pewnie nic nowego do tematu nie wniosłam, ale takich jak my jest niestety sporo. Pozdrawiam i powodzenia w walce z tym problemem.

    • Madame Edith pisze:

      Paulino,
      bardzo dziękuję! Dla mnie każde polecenie kremu ogólnodostępnego jest na wagę złota. Będę próbowała po kolei, może coś w końcu mi podpasuje i pomoże uporać się z problemem.
      Zdrowia!
      E.

  4. Anonim pisze:

    Dzień dobry
    Mam 10 letnią córkę która też ma AZS.Zrobiłam jej badania kału w instytucie mikroekologi w Poznaniu.Wyszły zachwiania kultur bakterii.Zrobiłam jej kuracje oczywiście nie z polecenia instytutu tylko sama miałam sprawdzone produkty.Jest o niebo lepiej.Proszę nie smarować ciała emolientami.Mam sprawdzony krem z epionce extreme barier creme.emolient zapycha skórę.Wszystkie problemy skórne powinniśmy zacząć od oczyszczenia jelit i ich wzmocnienie😊
    Pozdrawiam serdecznie

  5. Fiolka pisze:

    Borykam się z AZS od dzieciaka. Miałam ponad 15 lat spokoju i wróciło 2 lata temu w paskudnym stylu-po roku rozkręcania się i lepszych i gorszych stanów, ciągłej opieki lekarskiej,wylądowałam w szpitalu dwukrotnie na sterydach, kroplówka a potem na lekach immunosupresyjnych- bo atopia uderza w twarz i szyje najczęściej.
    Mój lekarz twierdzi, ze to stres i zanieczyszczenie środowiska;( Polecam wybranie się do lekarzy pracujących w szpitalach – mogą wtedy położyć cię na oddział by zaleczyć sprawę. Polecam zapisać się do stowarzyszenia PTCA -Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych i korzystać z grupy na Facebooku. Kopalnia wiedzy.
    Miałam tez problem z AZS na dłoniach kiedyś, a dokładniej jest to kontaktowe zapalenie skory – dostałam skierowanie na testy płatkowe (naklejane na skore pleców i trzymane kilka dni) pierwszy wynik nie wyszedł wcale. Po roku gdy atopia mnie położyła na oddział dermatologiczny, alergolog położył mnie do szpitala na oddział alergologiczny by zrobić szczegółowe testy o wiele dokładniejsze niż w przychodniach. Wytłumaczył ze robienie testów alergicznych podczas stanu zapalnego organizmu i po koktajlu lekow(mimo odczekania zalecanych dni) wpływa na wyniki. Testy płatkowe mi pokazały czego mam unikać – zapachów,formaldehydu, niklu. Śpię w rękawiczkach bawełnianych a przedtem smaruje zdrowa skore rak na wszelki wypadek retimaxem. Zaleczyłam dłonie maściami robionymi ze sterydem i z mocznikiem. (!) czasami lekarze tego nie mówią ale bardzo ważne jest schodzenie ze smarowania sterydami. Nie ma tak ze zmiany zeszły z rak już więcej nie smaruje – warto posmarować po dwóch/trzech dniach a potem po tygodniu. Ale to juz lekarz dobierze. Moik zdaniem masz kontaktowe zapalenie skory i to co jesz nie ma dużego znaczenia przy pogorszeniu dłoni. Może obok mycia rak to kwestia dotykania pieluszek dziecka? Jego kosmetyków? Mogą mieć dobry skład ale wystarczy zapach np w nawiązanych chusteczkach i winowajca jest 😉

    Nadal uzeram się z cyklicznymi nawrotami na twarzy ale są one do opanowania poprzez i inhibiitory kauceryny (pamiętaj by nie nakładać nigdy sterydów na twarz!) – zazwyczaj gdy jade do Warszawy z uwagi na zanieczyszczenia powietrza wracam z czerwona twarzą, podobnie gdy muszę no zima przejść obok ruchliwej ulicy czy jakiś tym cenzura pali w piecu gdy jestem na osiedlu u rodziców i nawdycham się takiego powietrza. Ratunkiem jest nawilżacz powietrza i filtrowanie go. Potrafię mieć tez takie zmiany gdy się stresuje – wczoraj i przedwczoraj miałam mnóstwo stresów dzisiaj moja skóra twarzy jest w gorszym stanie. Jeśli chodzi o dietę podczas ostrego zaostrzenia ona nie zaszkodzi i tez trzymałam się podobnej ale pamiętaj o tym by nie wykluczać za dużo produktów z diety, skonsultuj się z dobrym dietetykiem – jeśli atopik doprowadzi organizm do niedoborów to restrykcje przyniosą pogorszenie dla skory. Wiosna nowalijki sypane chemia potrafią być zabójcze. Podobnie jabłka – moja mama może jeść jabłka z ogrodu ale te ze sklepu ja uczulają.

    Co do kremów – do rak czy do ciała? Do rak uwielbiam Retimax 1500. Moim odkryciem jest seria Atopis Intensive Cream (fajnie natłuszcza i nawilża- o pobycie na słońcu lub zima lubię) lubię tez Uriage Xemose uzupełniający lipidy(ten stosuje na mega mocne zaostrzenia gdy skóra boli na twarz lub przy inhibitorami kauceryny). lubię Bioderme Atoderm Intensive Baume na całe ciało(chyba najczęściej stosuje) na suche placki na skórze Ła Roche Posaay Cicaplast. W zaostrzeniach pomagał mi SVR Topialyse Baume Intensif Anti Receidive i Dexeryl. Za to zupełnie nie podeszło mi Emolium i Mediderm które mnóstwo ludzi poleca.A uwazaj na zel aloesowy – nawet ten z dobrym składem (a zazwyczaj są fatalne) potrafi uczulić. Trzymaj się ! Pamiętaj dasz radę! W końcu kiedyś przychodzi wyciszenie choroby! Pamiętaj ze najlepiej testować dużo emolientow – w końcu coś zaskoczy. No i nie wolno się do jednego kremu przyzwyczajać.

    A i jeśli spotykasz lekarza który poświęca ci 5 minut recepta kremik i do widzenia. Lekarz powinien zebrać potężny wywiad, zarówno dermatolog jak i alergolog, pomoc i prowadzić w chorobie. Moja pani dermatolog w Gdańsku taka jest – moja pierwsza wizyta u niej to 45 minut prawie. Zabierała wywiad pytała, położyła do szpitala i wyleczyła z paskudnego zaostrzenia a potem prowadzi. Od roku prawie mam lekarza który mnie prowadzi i wiem ze nie jestem sama – mogę pisać, dzwonić, zawsze znajdzie się miejsce dla mnie i kolejna maść/ lek. A do tego pomocniczo alergolog.Takiego lekarza Ci życzę.

    • Madame Edith pisze:

      Fiolka,

      bardzo Ci dziękuję za tak wyczerpujący komentarz. Niestety w przychodniach typu Medicover, Enel-Med, do których chodziłam wizyta u dermatologa trwa 15-20 minut i potem następny pacjent. Lekarz zbiera szybko wywiad na jednej wizycie i każe przyjść na kolejną, by dokończyć. Tak to było u mnie. Niestety nie ma mowy o 45 minutach w gabinecie za jednym zamachem.
      Z kremów, o których pisałaś, mam Uriage Xemose – używałam i był ok, ale bez rewelacji dla mnie. Nieco lepiej od kilku dni sprawdza się Ducay Dexyane MeD, ale jeszcze zbyt wcześnie, bym mogła powiedzieć, że zadziałał w 100%. Muszę znaleźć swój kosmetyk, a najlepiej kilka i, jak sama piszesz, używać naprzemiennie, by skóra się nie przyzwyczaiła.

      Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! Życzę dużo zdrowia <3
      E.

  6. Fiolka1 pisze:

    Borykam się z AZS od dzieciaka. Miałam ponad 15 lat spokoju i wróciło 2 lata temu w paskudnym stylu-po roku rozkręcania się i lepszych i gorszych stanów, ciągłej opieki lekarskiej,wylądowałam w szpitalu dwukrotnie na sterydach, kroplówka a potem na lekach immunosupresyjnych- bo atopia uderza w twarz i szyje najczęściej.
    Mój lekarz twierdzi, ze to stres i zanieczyszczenie środowiska;( Polecam wybranie się do lekarzy pracujących w szpitalach – mogą wtedy położyć cię na oddział by zaleczyć sprawę. Polecam zapisać się do stowarzyszenia PTCA -Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych i korzystać z grupy na Facebooku. Kopalnia wiedzy.
    Miałam tez problem z AZS na dłoniach kiedyś, a dokładniej jest to kontaktowe zapalenie skory – dostałam skierowanie na testy płatkowe (naklejane na skore pleców i trzymane kilka dni) pierwszy wynik nie wyszedł wcale. Po roku gdy atopia mnie położyła na oddział dermatologiczny, alergolog położył mnie do szpitala na oddział alergologiczny by zrobić szczegółowe testy o wiele dokładniejsze niż w przychodniach. Wytłumaczył ze robienie testów alergicznych podczas stanu zapalnego organizmu i po koktajlu lekow(mimo odczekania zalecanych dni) wpływa na wyniki. Testy płatkowe mi pokazały czego mam unikać – zapachów,formaldehydu, niklu. Śpię w rękawiczkach bawełnianych a przedtem smaruje zdrowa skore rak na wszelki wypadek retimaxem. Zaleczyłam dłonie maściami robionymi ze sterydem i z mocznikiem. (!) czasami lekarze tego nie mówią ale bardzo ważne jest schodzenie ze smarowania sterydami. Nie ma tak ze zmiany zeszły z rak już więcej nie smaruje – warto posmarować po dwóch/trzech dniach a potem po tygodniu. Ale to juz lekarz dobierze. Moik zdaniem masz kontaktowe zapalenie skory i to co jesz nie ma dużego znaczenia przy pogorszeniu dłoni. Może obok mycia rak to kwestia dotykania pieluszek dziecka? Jego kosmetyków? Mogą mieć dobry skład ale wystarczy zapach np w nawiązanych chusteczkach i winowajca jest 😉

    Nadal uzeram się z cyklicznymi nawrotami na twarzy ale są one do opanowania poprzez i inhibiitory kauceryny (pamiętaj by nie nakładać nigdy sterydów na twarz!) – zazwyczaj gdy jade do Warszawy z uwagi na zanieczyszczenia powietrza wracam z czerwona twarzą, podobnie gdy muszę no zima przejść obok ruchliwej ulicy czy jakiś tym cenzura pali w piecu gdy jestem na osiedlu u rodziców i nawdycham się takiego powietrza. Ratunkiem jest nawilżacz powietrza i filtrowanie go. Potrafię mieć tez takie zmiany gdy się stresuje – wczoraj i przedwczoraj miałam mnóstwo stresów dzisiaj moja skóra twarzy jest w gorszym stanie. Jeśli chodzi o dietę podczas ostrego zaostrzenia ona nie zaszkodzi i tez trzymałam się podobnej ale pamiętaj o tym by nie wykluczać za dużo produktów z diety, skonsultuj się z dobrym dietetykiem – jeśli atopik doprowadzi organizm do niedoborów to restrykcje przyniosą pogorszenie dla skory. Wiosna nowalijki sypane chemia potrafią być zabójcze. Podobnie jabłka – moja mama może jeść jabłka z ogrodu ale te ze sklepu ja uczulają.

    Co do kremów – do rak czy do ciała? Do rak uwielbiam Retimax 1500. Moim odkryciem jest seria Atopis Intensive Cream (fajnie natłuszcza i nawilża- o pobycie na słońcu lub zima lubię) lubię tez Uriage Xemose uzupełniający lipidy(ten stosuje na mega mocne zaostrzenia gdy skóra boli na twarz lub przy inhibitorami kauceryny). lubię Bioderme Atoderm Intensive Baume na całe ciało(chyba najczęściej stosuje) na suche placki na skórze Ła Roche Posaay Cicaplast. W zaostrzeniach pomagał mi SVR Topialyse Baume Intensif Anti Receidive i Dexeryl. Za to zupełnie nie podeszło mi Emolium i Mediderm które mnóstwo ludzi poleca.A uwazaj na zel aloesowy – nawet ten z dobrym składem (a zazwyczaj są fatalne) potrafi uczulić. Trzymaj się ! Pamiętaj dasz radę! W końcu kiedyś przychodzi wyciszenie choroby! Pamiętaj ze najlepiej testować dużo emolientow – w końcu coś zaskoczy. No i nie wolno się do jednego kremu przyzwyczajać.

    A i jeśli spotykasz lekarza który poświęca ci 5 minut recepta kremik i do widzenia. Lekarz powinien zebrać potężny wywiad, zarówno dermatolog jak i alergolog, pomoc i prowadzić w chorobie. Moja pani dermatolog w Gdańsku taka jest – moja pierwsza wizyta u niej to 45 minut prawie. Zabierała wywiad pytała, położyła do szpitala i wyleczyła z paskudnego zaostrzenia a potem prowadzi. Od roku prawie mam lekarza który mnie prowadzi i wiem ze nie jestem sama – mogę pisać, dzwonić, zawsze znajdzie się miejsce dla mnie i kolejna maść/ lek. A do tego pomocniczo alergolog.Takiego lekarza Ci życzę.

  7. Kasia T. pisze:

    Dzień dobry,
    dokładnie z takim samym problemem borykałam się przez wiele lat (palce u prawej ręki). Skóra pękała do krwi. Testy, leczenia, maści, kremy – w setkach złotych. Nie pomagało nic, albo na krótko. Do czasu…..zdiagnozowania insulinooporności. Wizyta u endokrynologa odmieniła moje życie – oczywiście nie poszłam do niego ze względu na kłopoty ze skórą ale z innymi sprawami. Nie wiem czy to zbieg okoliczności czy nie ale odkąd wyleczyłam insulinooporność WSZYSTKO się cofnęło samo. Brałam leki, zmieniłam dietę, jem b. mało słodkości, oczyściłam organizm. Od roku nie mam żadnych kłopotów ze skórą, a borykałam się z problemem ok. 5 lat. Być może trzeba spróbować pójść w tym kierunku. Ja byłam chyba u 5 dermatologów, 3 alergologów i żaden nie był w stanie pomóc mi na dłuższą metę. wszystko pomagało na krótką chwilę. Sama czułam jakbym miała zatruty od środka organizm.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Madame Edith pisze:

      Kasiu,
      bardzo dziękuję! Do endokrynologa chodzę od wielu lat, bo od ponad 10 lat mam zdiagnozowane Hashimoto i jestem pod stałą opieką. Insulinooporności nie mam – to wiem, bo robiłam badania. Zresztą też w żadnej ciąży nie miałam problemu z cukrem, więc nie mam skłonności do cukrzycy. Wyniki miałam idealne. Lekarz mi wręcz mówił, że to niemożliwe, że jestem w ciąży, bo mam tak książkowe wyniki krwi. Ale to było w ciąży i wtedy nie miałam problemów ze skórą.

      Na tarczycę za to swego czasu bardzo pomogła mi dieta o niskim IG i mam zamiar do niej wrócić. Zarzuciłam ją w trakcie ciąży niestety ze względu na ciążowe zachcianki i dość specyficzne upodobania żywieniowe w tym okresie.
      Czekam na otwarcie laboratoriów i zrobienie nowych badań krwi, bo od stycznia nie robiłam, a wtedy byłam jeszcze w ciąży. Od tego czasu mogło się coś zmienić i nie wiem jak działa moja tarczyca w tym momencie.
      Dziękuję za Twój komentarz!
      E.

  8. Martyna pisze:

    Cierpiałam na AZS w dzieciństwie, w wieku 10 lat tak sie nasiliło, że wylądowałam w szpitalu. A tam… terapią okazało się solarium 🤦‍♀️ nikt wtedy nie myślał o szkodliwości tego sposobu, ale o dziwo zadziałało! Plus wyglądałam jak po wakacjach, a nie pobycie w szpitalu 😉Od tamtej pory epizody, które udaje sie doraźnie zaleczyć elocomem. Także chyba też polecam słońce i bezpieczne opalanie!

    • Madame Edith pisze:

      Martyno,
      bardzo dziękuję! To naprawdę ciekawe. Może witamina D ma z tym związek? Chociaż ja akurat ją suplementację i regularnie badam jej poziom, by był w normie. Słońce to naprawdę interesujący temat w aspekcie AZS.

  9. Anna pisze:

    Dzień dobry, posiadałam podobny problem.. pękanie i mocne swędzenie skóry głównie pomiędzy palcami u rąk i u stóp.. oraz nadmierne pocenie się w tych właśnie miejscach. Byłam u dermatologa i głównym czynnikiem okazał się stres.. nasilający te objawy. Pomocniczymi środkami okazało się moczenie stóp w naparze ze szałwii oraz robiona przepisana maść przez dermatologa. Dodatkowo lekarz zalecił ,,wietrzenie” w czasie lata i głównie chodzenie w japonkach żeby skóra oddychała. Opalanie się tez pomogło. Oczywiście zbilansowana dieta i unikanie słodyczy to podstawa i unikanie stresu. Teraz w dobie koronawirusa moim zdaniem woda jest bardziej chlorowana i wszystkie środki czystości podrażniają skórę, więc trzeba korzystać z nawilżających naturalnych kremów. Życzę zdrowia!

  10. Anita pisze:

    Współczuję
    Mam AZS od urodzenia przeszłam już milion form tego dziadostwa oraz miejsc w których się pojawiało, a także alergenów zaczynając od pokarmowych przez roztocza, pyłki kończąc na grzybach i pleśniach i ciąża nic nie zmieniła akurat w moim przypadku…z doświadczenia wiem że wykluczanie i włączanie do diety trzeba robić co jakoś czas (nie można wykluczyć przecież po kolei wszystkiego bo nic nie zostanie i to nie zdrowe zresztą w zależności nawet o pory roku a czasem stresu objawy się uaktywniają. U mnie takim czynnikiem potrafiła być ciepła woda z kranu (Warszawa) jak przeprowadziłam się do starego budynku i woda grzana była przez piec to skóra odżyła i lepiej sobie radziła. Podstawa w AZS jest na pewno dbanie o jelita i odporności i florę bakteryjną wszystko powinno być w miarę lekkostrawne i jak najbardziej naturalne czasami również regionalne bo bywa że mamy problemy z trawieniem pokarmów z innych stref klimatycznych…konserwanty (testy płatkowe na konserwanty można zrobić na koszykowej w szpitalu dermatologicznym tam nawet robią testy z odczynników które sama przyniesiesz np jeśli używasz jakiegoś np kosmetyku czy kropli i nie jesteś pewna czy to one uczulają)
    Ponieważ grzyby i pleśnie u mnie podrażniają lub wywołują podczas spadków odporności – tu zawsze zależność- nie moge okresowo np sosu sojowego czy piwa/wina ale nie zawsze
    Kiedy jestem przeziębiona/chora zawsze dodatkowo stosuje probiotyki a jak mam czas wzmożonego pojawiania się uczulenia to nawet leki antyhistaminowe nawet jest akurat nie ma zmian skórnych (tak np wyglądało całe chorowanie w dzieciństwie )
    Woda z basenu, pot podczas ćwiczeń, stres przy okazji egzaminów itp zawsze pobudzały uczulenie
    Rękawiczki też niestety nie pomagają, niby chronią przed detergentami ale za to ręce się pocą i to niekorzystnie oddziałowuje na skórę.
    Wieczne natłuszczanie skóry balsamami aptecznymi, mycie specjalnymi żelami(osobiście polecam a-derma exomega albo surgras lub pharmaceris A – ale to oczywiście indywidualne podejście) żeby unikać mikropęknięć skóry i dostawania się alergenów tą drogą…przy najgorszym czasie żadnego makijażu kolorowych pomadek nawet miód kiedy jako nastolatka marzyłam żeby zrobić sobie jakąkolwiek maseczkę czy peeling (peeling tylko enzymatyczny przy suchej skórze) jak koleżanki….z doświadczeń jeszcze mogę podpowiedzieć że istnieją alergeny krzyżowe no jak obserujesz uczulenie przy pułkach brzozy to prawdopodobnie nie powinnaś też jeść jabłek
    Nawilżanie pomieszczeń jednocześnie unikanie zbytniej wilgoci, ziemia w kwiatach na parapecie też ma sporo grzybów i innych alergenów w sobie
    Metale w biżuterii czasami są domieszki, a nawet o tym nie wiemy…
    Ogrodnictwo grzebanie w ziemi tylko w rękawoczkach
    O fastfoodach ostrych przyprawach już nawet nie wspominam na pewno wiesz o tym…
    Nawadnianie organizmu od środka oczywiście wodą
    Ale im dłużej borykam się z uczuleniem tym częściej wychodzę z założenia że jak jelita są w dobrej formie to ani nie choruje ani nie mam uczulenia…

    • Madame Edith pisze:

      Anito,
      bardzo dziękuję za wszystkie Twoje polecenia. Mam wielką ochotę zrobić sobie te testy na Koszykowej, jak i szerokie testy z krwi na alergie pokarmowe. Testy skórne robiłam wiele lat temu i wiem na co jestem uczulona – m.in. na kurz, ale mając tego świadomość po prostu bardzo dbamy o czystość w domu. Gorzej, bo za oknem mam np. topolę, na którą jestem bardzo uczulona. Gdy pyli, to mam katar i często kicham. Czasami biorę też lekki, jak jest źle. Ale nie ma to związku z AZS, które wtedy raczej przycicha po zimie. U mnie jest silna korelacja z porą roku, suchym powietrzem, centralnym ogrzewaniem. Pewnie dochodzą do tego jakieś inne czynniki, które muszę znaleźć. Chciałabym bardzo móc zrobić zwykłe badania krwi po ciąży i zbadać tarczycę, ale póki co nie jest to możliwe. Czekam aż sytuacja się unormuje i zabiorę się za diagnostykę problemu.

  11. Niebieska Mysz pisze:

    Walczę z AZS od urodzenia. Jest to dolegliwość, która się nasila i słabnie, ale zawsze w jakimś stopniu jest ze mną. U mnie wiąże się ściśle z alergiami (piszę „u mnie” bo gdzieś doczytałam, że nie u każdego alergie są podłożem), m. in: pokarmowymi, na sierść, niektóre barwniki, grzyby, słońce, detergenty oraz… na własne hormony. Zachowanie odpowiedniej diety i stabilizacji życiowej pomaga w walce z AZS. Obserwuję, że kiedy dbam o dietę, ruch, sen i kiedy nie doświadczam nadmiaru stresu, to AZS się uspokaja. W ogóle dawno już zauważyłam korelację między stanem emocjonalnym a stanem skóry. Raz w miesiącu, regularnie AZS gdzieś się manifestuje. Ostatnio (od kilku-kilkunastu) miesięcy jest to wierzch lewej dłoni i plamka na karku. Ale bywała plamka na ustach, w zgięciu stawów, na wewnętrznej stronie łydek – różnie.
    W okresie dojrzewania moja skóra przeszła wiele, była jak żołnierz na wojnie: ciągle poddawana atakom ze strony organizmu i jednocześnie agresywnemu leczeniu. Zaliczyłam agresywne sterydy (niestety zaordynowane także na twarz przez nieodpowiedzialnego lekarza, co pozostawiło ślady) i Protopic. Protopic, który był istną torturą, ale poddawałam się jej w nadziei wyleczenia. Tubka maści się skończyła, a AZS i tak wiele sobie z tego w tamtym czasie nie robił.
    Pamiętam rany na lewej dłoni, był czas, że właściwie nie miałam skóry na wewnętrznej stronie dłoni. Goiło się długo, trudno, a świąd wywoływał tak wielkie napięcie emocjonalne i stres, że na samo wspomnienie doznaję skurczu żołądka, a minęło ponad 20 lat. Poza tym okresem (trwał ok. 2-3 lata) i poza tą raną na dłoni, to w zasadzie później nie atakował mnie już tak zaciekle. Wiem, że są ludzie, którzy bardzo cierpią: skóra głowy albo odkryte, widoczne części ciała zaatakowane chorobą. Wtedy nawet strumień wody wywołuje cierpienie.
    Jak sobie radzę: staram się zachować odpowiednią dietę, od kilku lat stosuję Afloderm – na razie pomaga, ale wiem, że kiedyś pewnie przestanie być skuteczny. Staram się unikać kosmetyków, o których już wiem, że uczulają. Staram się w ogóle unikać tego, co wywołuje alergię, ale ona też bywa kapryśna (mam uczulenie na sierść kota, ale kiedy przez ponad rok mieliśmy pod opieką piękną, czarną, długowłosą kotkę, to alergia nie atakowała 🙂 ) Jaka dieta? Witaminy A, D, E, K (oleje roślinne, tran, tłuste ryby, czasem orzechy – ale nie w nadmiarze). Raczej gotuję, piekę i duszę niż smażę. Jem bardzo mało mięsa i to raczej drób i ryby, mięso czerwone – pewnie kilka razy do roku. Owoce dobieram ostrożnie (cytrusy tak, ale nie w nadmiarze). Ważny jest też dobór jedzenia do pory roku (niektóre owoce w lecie i wiosną wywołują wysypki). Staram się wprowadzić maksymalną regularność w życiu i w żywieniu, bo każde naruszenie równowagi kończy się wysypką. I ruch: raczej spokojnie, jakieś rozciąganie, spacery i to wszystko też regularnie. A ja tak bardzo lubię się strasznie zmęczyć w ruchu: bardzo lubię taniec, intensywne, mocne ćwiczenia. Problem jest taki, że zawsze, bez wyjątku, kiedy się spocę – AZS postanawia mnie ukarać i łup-wysypka wokół kostek. No i cykl hormonalny, o którym pisałam na początku – kiedy rozluźnię reżim dietowy (np. w okolicy świąt), AZS pręży muskuły i wyskakuje wysypka. A kiedy dbam o siebie, zapewniam sobie regularność, no to AZS też wyskakuje, ale słabo i prawie niezauważalnie.

  12. Madzia pisze:

    Też kiedyś myślałam że mogę jeść wszystko, atopowe zapalenie miałam widoczne na praktycznie całych przedramionach… Koszmar bolało i swędziało, nie mówiąc wyglądzie. Pomogla emilinacja glutenu. Wszystko zniknęło.

  13. Dorota pisze:

    Dzień dobry,
    Sama nie borykam się z tym problemem, ale czytam Twojego bloga regularnie, więc chciałam zabrać głos. We wcześniejszym komentarzu ktoś poleca Instytut Mikroekologii w Poznaniu. Mam przyjemność współpracować z tą firmą i z tymi Paniami. Jestem biologiem, w mojej pracy wykorzystujemy te badania w leczeniu niepłodności, otyłości, insulinooporności. Niedawno byłam na szkoleniu w klinice w Katowicach, na którym min. przedstawiały swoje sukcesy Panie doktor w leczeniu AZS u maluszków (jedna z nich ma sama dwoje dzieci z Azs). Nie jest to reklama, po prostu sama jestem zakręcona na punkcie flory bakteryjnej i wiem jakie ma dla nas znaczenie. Polecam zajrzeć na ich stronę. Jeśli mogę jeszcze jakoś pomóc to można pisać. pozdrawiam:)

    • Madame Edith pisze:

      Doroto, bardzo dziękuję za rekomendację! Jest dla mnie bardzo cenna, skoro znasz te osoby z autopsji. Dobrze wiedzieć, że pracują tam specjaliści. W weekend poczytam więcej o ich pracy. Jestem bardzo ciekawa – będę pisać, jakby coś 🙂

  14. Andżelika pisze:

    Dzień Dobry,
    myślę, że powinna się Pani zainteresować naturalnymi rozwiązaniami w walce z AZS. Niestety medycyna konwencjonalna stosuje leki, które tylko ‚maskują’ objawy, a przy tym niestety nie są najzdrowsze dla naszego organizmu. Napisała Pani, że choruje Pani na Hashimoto, więc świadczy to też o rozregulowaniu organizmu. W tej sytuacji ważne jest zadbanie o swoją odporność, a więc o jelita 🙂
    Polecam wykłady Dr Oskara Kaczmarka (teraz chyba prowadzi też online) na temat mikrobioty i jej wpływu na zdrowie.
    https://www.facebook.com/kaczmarek.oskar/
    Zaciekawiło mnie, że nasilenie AZSu było u Pani po powrocie do pracy, czy wiązało się to Pani ze stresem?
    Z doświadczenia swojej przyjaciółki wiem, że dieta jest bardzo ważna w AZS-ie. Ona dzięki odpowiedniej diecie i suplementacji od kilku lat nie ma problemów z AZS (cały czas stosuje dietę, bo wie, że odstępstwo może skończyć się nawrotem). Nie jestem w stanie powiedzieć jak dokładnie wygląda jej dieta, ale wiem, że na pewno stosuje olej z czarnuszki, którym jest zachwycona. Podsyłam artykuły na temat walki z AZS naturalnymi metodami :
    https://www.naturoterapiawpraktyce.pl/artykul/ziola-pomocne-w-leczeniu-atopowego-zapalenia-skory-azs
    https://www.nazdrowiesposob.com/dlaczego-postanowilam-pisac-ten-blog-czesc-2-2/

    Pozdrawiam i dużo wytrwałości życzę!

    • Madame Edith pisze:

      Andżeliko,
      Bardzo dziękuję! Nie wiem czy to kwestia stresu. Raczej chyba nie za bardzo. Teraz siedzę w domu z dziećmi, a problem się bardzo nasilił.
      Dużo osób pisało mi już o oleju z czarnuszki. Używam to od dawna, choć niezbyt regularnie, bo do sałatek. Teraz wprowadzę go na stałe do diety. Dziękuję za polecenia i ciekawe wskazówki!

  15. Agnieszka pisze:

    Ja również miałam podobny problem, uzbierałam siatki leków, wydałam mnóstwo pieniędzy na prywatnych specjalistow, diety w pewnym momencie miałam tak restrykcyjne ze byłam dosłownie na chlebie bezglutenowy i wodzie. Traciłam wagę, a skóra wyglądała coraz gorzej. Ktoś ze znajomych skierował mnie na biorezonans w VegaMedica w Warszawie. Ponieważ już wypróbowałam wszystko co oferowała mi medycyna uznałam ze nie mam nic do stracenia. Z badania u nich okazało się ze mam uczulenie na 60 składników pokarmowych bo automatycznie wyłączając coś z diety czegoś innego jadłam więcej … zaczęli mnie odczulać i mimo ze trudno uwierzyć w te metodę, wszystkie zmiany zaczęły się cofać aż ustąpiły. Raz na dwa lata pojawia się drobny nawrot ale jedna, dwie wizyty i odczulanie załatwiają sprawę. Bardzo polecam Dr. Szymańskiego. Warto spróbować jak nic innego nie działa 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Agnieszko, bardzo dziękuję za polecenie. Jak tylko wszystko wróci do normy, to z pewnością będę chciała się skonsultować z innymi lekarzami niż do tej pory.

  16. Anna pisze:

    Edith,
    czytam o Twoim problemie i o różnych alergiach. Moja mama ma problem z AZS. Swędząca i piekąca skóra na dłoniach, czerwone place na skórze głowy. Czasami nagle wyskakuje jej czerwony rumień na łokciu itd.
    Stosuje różne maści i kremy, receptowe ( nazw nie pamiętam ) oraz apteczne typu Mediderm, Alantan, Linomag.
    To wszystko pomaga jak umarłemu kadzidło…są okresy spokoju, są też zaostrzenia. Niestety, moja mama ma to na tle nerwowym, stres wyzwala u niej reakcje zapalne organizmu.
    Ja też mam Hashimoto, od kilku lat leczone. Czy wiesz, że moja koleżanka, też z Hashi w wieku 36 lat zapadła na celiakię ? Nigdy wcześniej nie miała żadnych objawów wskazujących na tę chorobę.
    W rodzinie męża urodziło się niedawno dzieciątko, czy wiesz, że odziedziczyło wszystkie alergie, jakie tylko są w rodzinie męża ? – alergia na białko krowie, na marchew, refluks, wysypki na skórze itp. Bardzo trudno jest ogarnąć te tematy u tak małego człowieka…
    Moja znajoma ma łuszczycę, bardzo agresywną – leczy ją w uzdrowisku Iwonicz Zdrój z dobrymi skutkami. Być może jakieś zabiegi lecznicze w tego typu ośrodkach przyniosłyby Ci ulgę. Busko Zdrój też chyba leczy choroby skórne, ale nie jestem znawcą tematu.

    Klinika Dermatologii warszawskiego szpitala MSWiA cieszy się uznaniem, leczy się tam mój mąż, polecam Ci. Niestety, żadnego lekarza tam nie znam, musiałabyś zrobić tam rekonesans.
    Pozdrawiam
    Ania

    • Madame Edith pisze:

      Anno,
      bardzo dziękuję za polecenie! Bardzo chętnie umówię się tam na wizytę jak już skończy się pandemia i lekarze zaczną normalnie przyjmować. Niestety diagnostyka problemu jest bardzo trudna i złożona. Muszę ją w końcu rozpocząć, bo branie sterydów i antybiotyków to droga donikąd.

  17. Michalina pisze:

    Hej, mam bardzo podobny problem do Twojego. Nie pomógł ponad rok na ścisłej diecie, nie pomogło to, że dosłownie wszystko robiłam w winylowych rękawiczkach – łącznie z myciem siebie…
    pomagają mi tylko sterydy i maści Lorinden C i A.
    Bardzo źle reaguję na kurz, również w biurze, kiedy codziennie dotykam jakichś dokumentów (papier też się „pyli”) oraz na zimno – rękawiczki noszę prawie do maja.
    Doskonale Cię rozumiem… moja skóra nawet kiedy jest zagojona jest cienka jak papier i byle dotknięcie czegoś ostrego powoduje bolesne zranienie, nie mogę nawet złapać w dłoń gorącego kubka. Bardzo długo próbowałam leczyć się jak najbardziej naturalnie, ograniczać i eliminować wiele „podejrzanych” czynników, ale w moim przypadku okazuje się, że to czynniki zewnętrzne jak kurz i zimno są decydujące. Do niedawna mieszkałam też w dość wilgotnym mieszkaniu i mam taką myśl, że może nabawiłam się tego od tych warunków… ale to moje gdybanie. Może powinnyśmy zbadać się również pod tym kątem?
    Pozdrawiam Cię i rozumiem! Michalina

    • Madame Edith pisze:

      Michalino,

      ogromnie Ci dziękuję za słowa wsparcia. Tak, to naprawdę nie jest łatwe, by dojść do tego, co jest przyczyną i takim punktem zapalnym. Jak jest zimno i sucho, to dokładnie moja skóra jest cienka jak papier. Staram się dużo pić, ale to jakby nie zmienia sytuacji. Jeden dzień jest ok, a drugi może być o 180 stopni inny. Niby siebie obserwuję, używam delikatnych kosmetyków, dbam o ubrania etc., a dalej nic nie wiem. Na kurz jestem uczulona – to akurat wiem, bo dawno temu miałam robione testy skórne. Dlatego u nas odkurzacz chodzi codziennie, M. go opróżnia, więc można powiedzieć, że mamy bardzo czysto w mieszkaniu. Często zmieniamy pościel, ręczniki itd. Trudno znaleźć przyczynę tego stanu.

  18. Magda pisze:

    zbadaj tarczyce

  19. Joanna pisze:

    Dzień dobry, mój Syn ma AZS, polecam La Roche serie Lipikar.
    Wspomina Pani, że zmywa w rękawiczkach… Być może to one są problemem?
    Pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      Tak, używam rękawiczek do mycia łazienki itd. Generalnie nie zmywam naczyń w rękawiczkach, bo zmywa nasz „zmywarek” Stefan 😉 Wydaje mi się, że do tej pory zbyt rzadko ich używałam (teraz oczywiście z uwagi na epidemię używam ich częściej), by to one były problemem.

  20. Gosia pisze:

    Może przyczyną jest jakiś składnik kosmetyków? Miałam swego czasu problem z zajadami i piekącymi oczami i po dłuższym czasie borykania się z tymi problemami odkryłam że przyczyna leży w paście do zębów, w której składzie występuje benzoesan sodu. Jak się okazuje benzoesan ( sodium benzoate) jako konserwant jest w większości kosmetyków, nawet tych dla wrażliwej skóry. Nie znalazłam zbyt wielu informacji by był to składnik alergizujący, a jednak.

    • Madame Edith pisze:

      Nie jest to wykluczone, choć to jak szukanie igły w stogu siana niestety. Niby wszystkie kosmetyki, których używam są dla dzieci, apteczne itd., praktycznie się nie maluję, więc to nie kolorówka. Może pasta do zębów, ale to byłoby dziwne, bo używam co rusz, to innej i nie mam problemów z ustami, buzią tylko ze skórą dłoni. Nawet kremów do rąk używam różnych. Zrobię testy i zobaczymy czy coś z nich wyjdzie.

  21. Asia pisze:

    Moja historia jest nieco inna. Okresowo z atopią oczną, bo pojawia się w okolicy oczu, i pokrzywką borykam się od kilkunastu lat. Mam za sobą terapię sterydową, różne diety eliminacyjne, post Dąbrowskiej, a nawet próbę diagnozy w oddziale klinicznym. Żadnych konkretnych ustaleń. Z moich obserwacji wynika jednak, że u mnie ma to związek z porą roku i tym, co jem. Sprawdź, jeśli nie próbowałaś jeszcze, dietę aspirynową. Trzeba, niestety, wykluczyć większość warzyw i owoców. U mnie było połączenie aspirynowo-niklowej. Jeśli nie znajdziesz nic, odezwij się później, to Ci prześlę. Pozdrawiam serdecznie.

    • Madame Edith pisze:

      Asiu, bardzo dziękuję. Nie słyszałam o takiej diecie! Chętnie o niej poczytam. Tak naprawdę problem może leżeć w czymś bardzo błahym. tak jak piszesz mogą to być metale, kolczyki etc. Tyle że ja od lat używam tylko srebra i złota, więc podejrzewam, że to coś innego. Pora roku, może jakieś składniki w diecie. Muszę to zbadać.

  22. Wiesia pisze:

    Madame,
    AZS ma mój 9latek, głównie nasila się wiosną (czytałam gdzieś na stronie medycyny alternatywnej, że zależy to od faz księżyca i ewentualnych tkwiących w nas pasożytach); wybrać się chcemy do pani doktor w Gdańsku, która mocno przy alergiach skupia się na przebadaniu pod kątem pasożytnictwa
    często pojawia się kiedy zje niepostrzeżenie kolorowe cukierki (lizaki, galaretki, żelki, mentosy, gumy mamba itp.); są tam jakieś sztuczne barwniki, które dzieciom robią mocną krzywdę; dodatkowo dają to świństwo do jogurtów dla dzieci np. Danone (najgorsza jest koszenila, która ostatnio zmieniła dziwnym trafem nazwę na karminy);
    natłuszczamy się różnie, emolientami, ale czasami Capivit A+E pomoże (taki wyciśnięty z ampułki), daję mu pić też napar z pokrzywy; słyszałam, ale nie stosowałam oleju arganowego na skórę;
    moja mama dawno temu zmagała się z AZS na dłoniach, jak Ty Madame; po wielu latach pomogła….maść, którą dał jej weterynarz, który leczył skórę …u naszej krowy; czyli maść zwierzęca nie ludzka; do dziś ma piękne dłonie i problem nie wrócił

    • Madame Edith pisze:

      Wiesiu,
      stosuję olej arganowy oraz migdałowy – dają rezultaty, ale krótkotrwałe, jak wszystko, co do tej pory przerabiałam. Trzeba je stosować bardzo regularnie. Ponoć dobra jest też maść konopna – mam zamiar ją przetestować. I jak będzie można, to też udam się do kilku specjalistów.

  23. Klaudia pisze:

    ja co prawda nie mialam nigdy zdiagnozowanego AZS i nigdy nawet nie pytalam o to dermatologa ale pojawialy mi się takie suche, strupkowate plamy na ciele (glownie plecy i ramiona). nie bylo to jakos uciążliwe i intensywne wiec nie przejmowalam sie tym. używalam od kilku lat balsamu biodermy + oleje, ale nie widzialam znacznej poprawy. od okolo pol roku piję kolagen rozpuszczalny z dodatkiem witaminy C i kwasu hialuronowego. od tej pory problem zniknąl i nawet zmarszczki na czole widocznie się splycily 🙂 zamawiam na ebay z Neocell, bo czytalam gdzies że pije go j.Lo 😉 polecam spróbować, może tobie pomoże 🙂

  24. Katarzyna pisze:

    Dzień dobry
    Ja mam problem tylko na jednej dłoni – dokładnie lewej (wcześniej prawej). W moim przypadku min. stres , owoce cytrusowe i miód powodują zmiany na dłoniach, które okropnie swędzą i na które znalazłam skuteczny sposób. Mianowicie smaruję zmiany spirytusem alkoholowym ( strasznie piecze) który daje szybką poprawę i wyleczenie.

  25. Kasia pisze:

    Cierpię na AZS od 15lat. Pojawia się tylko na prawej dłoni i jest wynikiem uczulenia na nikiel, chrom i kobalt. Zjeździłam mnóstwo lekarzy, zużyłam ogromną ilość maści, sterydów i antybiotyków. Po 1. ciąży atak był tak silny, że przez dwa lata nie prostowałam palców u dłoni, bo moja skóra była popękana, cienka i krwawiła. O pęcherzach, bólu i swędzeniu nie wspomnę. Wtedy z pomocą przyszła moja mama – wyczytała, że olej z ogórecznika pomaga na zmiany Azs. Spróbowałam. Piłam go dziennie przez 2 miesiace po łyżeczce. Moja skóra się uspokoiła, rany zagoiły. Miałam spokój przez 4 lata (nie zażywałam więcej oleju). Teraz po 2. ciąży problem powrócił, ale w niewielkim stopniu. Zmiany są łagodne i znikają – znowu piję olej (już miesiąc). Nie wiem, czy poprawa mojego stanu to zasługa tego oleju, czy też zbiegło się to z okresem remisji, ale wierzę że mi on pomaga. On, plus krem Cien do rąk z Lidla (czerwony) lub jego odpowiednik z Aldi ‚Eldena’ czy jakoś tak (też czerwony). Kosztują grosze, a działają cuda. Tworzą taki lekki, ochronny film na skórze, dobrze nawilżają. Odnoszę wrażenie, że to właśnie ten ochronny film tak dobrze zapobiega powstawaniu ran na rekach. Do tej pory żadne kremy do rak z Azs na mnie nie działały. A wszechobecny mocznik tylko pogarszał stan mojej dłoni i okropnie mnie piekł. Wydaje mi się, że przy egzemie na dłoniach bardzo ważna jest profilaktyka, aby nie dopuszczać do powstawania pęcherzy i ran. W moim przypadku obydwa wymienione kremy idealnie się do tego nadają. Spróbuj, może i Tobie moje metody pomogą 🙂 kiedy diagnozowałam przyczynę mojego azs, mój alergolog dał mi zalecenia odnośnie tego jak powinnam się odżywiać. Po zapoznaniu się z nimi doszlam do wniosku, że do jedzenia została mi tylko woda… Obecnie odżywiam się zdrowo, ograniczyłam słodycze (choć nie zrezygnowałam z nich całkowicie), wyeliminowałam fastfoody, chipsy, napoje gazowane. Czytam składy i kupuję produkty nisko przetworzone. Jem mnóstwo kasz, produktów pełnoziarnistych, sporo nabiału, tłuszczy, owoców (jabłek też!) i warzyw. Gdyby widział to mój alergolog, złapałby się za głowę. Także podsumowując – u mnie sprawdza się olej z ogórecznika, zdrowa dieta i częste kremowanie rąk. 3mam kciuki za Ciebie!

    • Madame Edith pisze:

      Kasiu, bardzo dziękuję za rady. Spróbuję z olejem z ogórecznika oraz tym z czarnuszki, bo też jest bardzo polecany. A ten krem do rąk z Lidla też bardzo lubię. Jest genialny! Mi najbardziej pasuje ten w niebieskiej tubce, bodajże z różą.

  26. Kasia pisze:

    Zapomnialabym, tak jak Ty piorę w proszkach i płynach dla dzieci. Jesli chemia w domu – to tylko ta eko (frosch, golden drop). Gotuję i sprzątam w rękawiczkach. Do mycia – kosmetyki organic shop, szampon pharmaceris, odzywki garnier seria food (to jedyny u mnie kosmetyk drogeryjny), krem do twarzy Creme de soin Avene. Kosmetyków drogeryjnych wystrzegam się jak ognia, bo bardzo mnie uczulają. Najgorsza jest Nivea.

  27. Iza pisze:

    Hej, borykałam się z AZS jako dziecko. Leczono mnie sterydami, bo miałam bardzo popękane dłonie, rany we włosach oraz zagięcia kończyn, a dziecko ciężko upilnować by nie się nie drapało. Niestety tabletki spowodały przyrost wagi, maście pomagały tylko czasowo, jak u Ciebie. Po kilku latach przeszło jak ręką odjął i wróciło mi to znów na studiach. Znów powróciłam do maści ale też dodatkowo zrobiłam test na nietolerancje pokarmowe i wyszła mi pszenica, laktoza, kukurydza i ryż. Robiłam test Food Detective. Po trzymaniu diety i stosowaniu maści do teraz problemu nie ma, ale szczerze mówiąc obawiam się nawrotu. Cierpię na niedoczynność tarczycy być może warto to sprawdzić, bo może po prostu się do tego przyczyniać. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że to są tak typowe, „modne” objawy, że część lekarzy po prostu je lekceważy nie starając się spojrzeć na pacjenta całościowo. Życzę powodzenia w walce i dziękuje za wpis. Zapoznalam sie ze wszystkimi komentarzami.

    PS: polecam serię kosmetyków Mediderm – są to kosmetyki apteczne, w bardzo atrakcyjnej cenie. 1kg balsamu to koszt 30zł – nie znalazłam lepszego dla problematycznej skóry.

  28. Kamila pisze:

    Nie czytałam dokładnie wpisów poprzedniczek, ale to co mogę powiedzieć to – wit D reguluje system odpornościowy, dlatego zaleca się ją łykać przy chorobach autoimmunologicznych. Stąd wiele osób po wit D czuje poprawę. Druga sprawa to mutacje genu np. MTHFR, zaburzenia metylacji – tutaj posiadanie tej mutacji też może nieźle namieszać w zdrowiu. W tym przypadku pomaga kwas foliowy (poprawa w czasie ciąży?). Inna sprawa, w obecnych czasach nie dostarczamy w pożywieniu wszystkich witamin i minerałów w optymalnej ilości – śmieciowe jedzenie, kiepsko nawożone pola uprawne itd. Brak mikroelementów też może zaburzyć homeostazę. Polecam zrobić sobie badanie polegające na analizie pierwiastkowej włosa. Sama się do niego przymierzam. Pozdrawiam i powodzenia!

  29. SYLWIA pisze:

    Polecam Instytut Mikroekologii jestem przekonana że to wina alergizacji pokarmowej lub krzyżowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Atopowe zapalenie skóry – moja historia


To nie będzie przyjemny wpis, bo problemy skórne do takich nie należą, ale chciałam się z Wami podzielić moją historią i przy okazji podpytać o [...]
@MadameEdith on Instagram