fbpx

Była sobie tęcza…

12 listopada 2013

Dzisiejszy wpis będzie bardzo osobisty. Są tematy obok których nie mogę przejść obojętnie i muszę je poruszyć na łamach bloga.

Wczoraj był 11. listopada – dzień jakże radosny, wszak obchodzenia kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości. Wszystko było piękne i wspaniałe gdyby nie fakt, że od wielu już lat rok w rok obawiam się w ten dzień wyjść na spacer do centrum, bo zawsze zamieszki, bijatyki, palone wozy telewizyjne, czy poprzewracane auta, o innych mniejszych zniszczeniach nie wspominając.

Wczoraj było jak zwykle: pozytywny Bieg Niepodległości, kilka pomniejszych zgromadzeń i marszy oraz ten jeden, jak zwykle niepozytywny: Marsz Niepodległości, który skończył się rozróbą, spalonymi autami, kamieniami rzucanymi w stronę strażaków, podpaleniem elementów zabudowań Ambasady Rosji oraz tęczy na Placu Zbawiciela.

Ta ostatnia była mi szczególnie bliska, bo odkąd kilkanaście lat temu przyjechałam do Warszawy to właśnie na Placu Zbawiciela spotykałam się ze znajomymi i przyjaciółmi. To tam chodziliśmy na kawę i pogaduchy. Dla osób, które Warszawę znają ze słyszenia, dodam, że były to czasy, kiedy nikt nie sądził, że powstaną tu za kilka lat tak popularne miejsca jak Charlotte, czy Plan B.

Wnętrze Charlotte, wrzesień 2013.

Były to czasy kiedy tramwaje sunęły wolniej przemierzając rondo, a tłoczno było tylko popołudniami w tutejszej “Bastylii” i “Karmie”, do której często wpadał młody Borys Szyc oraz inni aktorzy z Teatru Współczesnego. Dopiero po kilku dobrych wiosnach Plac Zbawiciela stał się miejscem tętniącym życiem o każdej porze dnia i nocy.

Przez tych kilka już lat wracałam na Plac przy różnych okazjach. Widziałam jak się zmienia, jak powstają w jego okolicy nowe budynki, jak otwierają się nowe miejsca. Zupełnym przypadkiem zaszłam kilka dni po otwarciu do wcześniej wspomnianej “bulangerie”, kupiłam bagietkę i poszłam dalej. Ktoś kilka dni później się mnie pytał: “Byłaś, widziałaś to nowe super-miejsce?” – Byłam. Widziałam, że bagietki sprzedają…i trochę chleba. – odpowiadałam. Dla mnie nic się nie zmieniło. Ot, otwarta została nowa piekarnio-kawiarnia.

wrzesień 2013

To, co zadziało się później było samo nakręcającą się machiną. Plac Zbawiciela był na ustach każdego. Wszyscy mówili co się nowego otworzy i jaka impreza była w Planie w ostatni weekend… Ten nagły szum wokół tego miejsca mi nie odpowiadał i bywałam tu zdecydowanie rzadziej, choć wciąż od czasu do czasu. W związku z tym na blogu dotychczas nie opisałam też żadnego z lokali, które przylegają bezpośrednio do Placu… poza Ministerstwem Kawy przy Marszałkowskiej.

Zaczęłam powracać tu, choćby podczas spacerów, częściej kiedy w czerwcu ubiegłego roku na Placu postawiono tęczę Julity Wójcik. Od razu mi się spodobała, podobnie jak Palma na Rondzie de Gaulle’a, czy nieistniejący już “Dotleniacz” Joanny Rajkowskiej oraz “Kładka pamięci” Tomasza Leca przy Chłodnej.

Instalacje mają na celu otworzyć oczy, jak i umysły ludzi, który koło nich przechodzą, są przyczynkiem do myślenia, zastanowienia się nad aspektami, które poruszają.

Listopad 2012.

“Kładka pamieci”  była nowoczesnym nawiązaniem do historycznej kładki, która łączyła dwie części Getta Warszawskiego podczas II wojny światowej. “Dotleniacz” “dotlenił” przechodniów na Placu Grzybowskim i odjął mu nieco patosu dając jednocześnie możliwość relaksu i wypoczynku nad małą wodą.

“Tęcza” zaś miała być “mostem miłości”, bynajmniej niekoniecznie związanej z LGBT, choć wiele osób uosabiało jej istnieje z lobby wspierającym właśnie seksualne mniejszości. Cóż począć? Niektórzy zawsze znajdą jakieś uzasadnienie.

Sama autorka, Julita Wojcik, kiedy stawiano tęczę na Placu Zbawiciela mówiła tak: ” “Tęcza” pojawiła się w momencie organizacji wielu wydarzeń: 2 czerwca odbyła się Parada Równości, za chwilę będziemy mieć Boże Ciało, a zaraz potem – otwarcie Euro 2012. Ona pasuje niejako do wszystkich tych wydarzeń, co sprawia, że tym samym podkreśla moje główne założenie: żeby “Tęcza” nie była zaangażowana społecznie czy politycznie, aby była całkowicie wolna od jakichkolwiek narzuconych znaczeń. Po prostu – aby była piękna.”

Każdy rozumiał ją jednak na swój, często nietrafiony, sposób i dlatego też było wiele udanych prób jej zniszczenia. Płonęła kilka razy, a ja za każdym razem zadawałam sobie pytanie: “dlaczego komuś przeszkadzała?” Żyjemy jednak w dość smutnym kraju, że takich optymistycznych symboli powinniśmy pragnąć wokół siebie jak najwięcej. Dlaczego chcemy niszczyć te ostatnie pozytywne znaki i symbole tym bardziej, że zbudował je ktoś inny, w dodatku z pozytywnym przesłaniem?

Maj 2013.

Wczoraj podczas marszu tęcza została ponownie podpalona przez grupę chuliganów biorących w nim udział. Z relacji, jakie wyczytałam na stronach serwisów informacyjnych wynikało, że potem osoby te utrudniały strażakom jej gaszenie, w związku z czym spłonęła w całości w kilkanaście minut.

W takich sytuacjach zastanawiam się w jakim kraju żyjemy? Dlaczego to, co inne i oryginalne budzi taką niechęć i brak szacunku? Dlaczego ludzie zioną taką nienawiścią do innych (dla przypomnienia: wg badania CBOS z 11.2011 r. 95% mieszkańców Polski uważa się za katolików)? Dlaczego podczas tak ważnego święta narodowego widać jak na dłoni wszystkie podziały, a ludzie pokazują swoje “prawdziwe ja”?

Jedynym pozytywnym przejawem 11-go listopada w Warszawie jest dla mnie Bieg Niepodległości i to o nim powinni mówić w newsach, a nie o tym ile samochodów spłonęło, czy ilu policjantów ucierpiało w zamieszkach… Zastanawia mnie jeszcze jedno: dlaczego w Warszawie dzieją się tak fatalne rzeczy, a władze miasta na nie pozwalają (w dodatku któryś rok z rzędu!), a tymczasem w Poznaniu wszyscy mogą się cieszyć i świetnie bawić podczas parady zajadając przy tym rogale marcińskie?

Czerwiec 2013.

Podpalaczom kazałabym w ramach zadośćuczynienia za własne pieniądze zrobić nowe kwiatki i odbudować tęczę w trybie natychmiastowym. O ile w ogóle uda się ustalić kto stał za tym czynem, bo jak wiadomo dzięki kominiarkom niektórzy czują się zupełnie bezkarni…

Smutno żyć w kraju, w którym ludzie nie doceniają cudzej pracy, która miała na celu zmienić coś w ich umysłach. Smutno żyć w kraju, w którym słyszy się pytania “A po co w ogóle ta tęcza?”, bo to pokazuje, że jak widać jesteśmy bardzo ograniczeni w swoim myśleniu.

A najsmutniejsze jest to, że i tak większość ludzi nie zdaje sobie z tego nawet sprawy i robi sobie później bezrefleksyjne zdjęcia pod spaloną tęczą z uśmiechem na twarzy.

E.

P.S. Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum mojego telefonu. Zdjęcie główne zrobiłam w kwietniu 2013.

Końcowa faza ostatniej odbudowy tęczy w ostatnią środę (06.11.2013)
Podobne wpisy

Komentarze

28 odpowiedzi na “Była sobie tęcza…”

  1. Anonimowy pisze:

    Witam, jestem prawie pewna ze tego nie opublikujesz ale to nie jest najwazniejsze, zycze ci zebys sie przebudzila ze slodkiego swojego snu bo nie wiesz co robisz dziewczyno. Obudz sie dopoki nie jest za pozno!!! Zamiast przeanalizowac i pomyslec sama, zastanow sie nad tym czy to nie jest dziwny zbieg okolicznosci z ta tecza i jeszcze przed kosciolem, to jest prowokacja dla prawdziwych Polakow. Pozdrawiam.

  2. Anonimowy pisze:

    szkoda, ze komentarze na tym blogu sa filtrowane i wystawiane te ktore uwaza za stosowne Pani bloger. Jak dyskusja to powinny byc dwie strony dopuszczone do głosu. Jestem zawiedziona !

    • Madame Edith pisze:

      Droga Czytelniczko,

      Komentarze są filtrowane ze względu na dużą ilość spamu. Nie są publikowane również komentarze obraźliwe – czy to obrażające moją osobę, czy też innych ludzi. W tym wątku pojawiły się takie dwa i tak, to prawda nie zostały opublikowane, bo na tym blogu nie na miejsca na homofobię, w tym cytowanie niektórych wypowiedzi i słów Pana Cejrowskiego, który za swoje słowa został z tego co mi wiadomo pozwany.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  3. Barbarossa pisze:

    To chore i smutne, kiedy ludzie robią takie rzeczy…Nie pojmuje tego. Nic wiecej nie powiem… Pozdrawiam serdecznie.

  4. Dawid Kołek pisze:

    Z całym szacunkiem: tęcza spłonęła już nie pierwszy raz i nie ostatni. Za każdym razem gdy znowu powstanie nie zostanie zaakceptowana i na pewno spłonie. Jeśli będzie zrobiona z niepalnych materiałów, ogrodzona będzie palisadą i oddziałami Policji i tak nie zaakceptują jej miliony Palaków.

  5. Dawid Kołek pisze:

    Z całym szacunkiem: tęcza została spalona już kolejny raz i wielu nie zaakceptuje jej tam ponownie. Za każdym razem gdy zostanie odbudowana spłonie. Jeśli kiedykolwiek zrobią ją z niepalnych materiałów ogrodzą palisadą i kordonem policji i tak nie otrzyma akceptacji tysięcy Polaków.

  6. Damian pisze:

    Dziękuję Ci Edith za ten wpis :* 🙂

  7. martynok pisze:

    Okropne! Te przygnębiające zdarzenia przyćmiły świętowanie wyjątkowego dnia. Smutne jest to, że to święto, zamiast być radosnym dla wszystkich dniem ostatnio jest raczej świętem osób które wybudowały sobie nieruchomość umysłów. W tamtym roku był to squat we Wrocławiu, w tym tęcza w Warszawie – nieważne co i kto, byleby tylko zdemolować. Szkoda słów.

  8. Strasznie mi smutno. Właściwie – jestem przerażona tym co się dzieje. Przerażona i zła. Ludzie są coraz gorsi, zachowują się gorzej od dzikiej zwierzyny…

  9. Wiewióra pisze:

    napisałam się o moich odczuciach a mi chyba komentarz zjadło tzn nie zamieścił się buuu…
    Tęcza to zawsze będzie dla mnie kino z moich szczenięcych lat. Alternatywne wydarzenia, filmy, koncerty były właśnie tam Zamknęli ja w 1997 roku a teraz spalili ta na Pl. Zbawiciela. Smutno mi 🙁 i wstyd, że tamci "prawdziwi polacy" są w teorii takimi samymi Polakami jak ja.

    • Madame Edith pisze:

      Wiewióro,
      Twój komentarz na szczęście nie został zjedzony, a zapisał się w folderze "oczekujące na akceptację".
      Znam historię kina Tęcza, bo uczyłam się o nim na studiach. Szkoda, że takie placówki, jak i lokalne domy kultury zostały polikwidowane 🙁

      Serdecznie Cię pozdrawiam,
      E.

  10. Wiewióra pisze:

    Tęcza kojarzy mi się z moim nastoletnim czasem. Było sobie takie kino, TĘCZA, właśnie (o nim słów kilka tutaj http://www.dwutygodnik.com/artykul/2315-warszawa-bez-teczy.html). Tam alternatywna młodzież mogła posłuchać muzyki, obejrzeć ambitne filmy i takie tam. Zamknęli… teraz nie ma też kolorów tęcza na Pl. Zbawiciela… smutno9 mi bardzo choć w samej Warszawie już nie mieszkam nadal czuje się warszawianką. I wstyd mi czasem, że jestem teoretycznie taka samą Polką co tamci "prawdziwi polacy"…

  11. Agnieszka pisze:

    Osobiście nie byłam fanką tęczy. Nie ze względu na dorobioną do niej ideologię, ale ze względów estetycznych. Nie przemawiały do mnie i tyle. Ale to, że nie jestem jej zwolenniczką to nie znaczy, że popieram jej podpalenie.

    Obejrzałam kilka filmików dotyczących wczorajszych wydarzeń i jestem przerażona tym, że takie akty wandalizmu mają miejsce na ulicach Warszawy. Co wspólnego ma mieć to wszystko z wczorajszym świętem i uczczeniem pamięci tych, którzy zginęli abyśmy po 123 latach odzyskali niepodległość?

  12. Edith, przeżyłam wczoraj załamanie nerwowe i miałam ochotę kupić bilet w 1 stronę na księżyc, spakować się i zniknąć. Mam dość życia w kraju, w którym boję się 11.11 wyjść z domu bo chronieni są ci, którzy tego dnia zamierzają roznieść Warszawę a nie ja. Pod zdjęciami spalonej tęczy zobaczyłam na Facebooku mnóstwo komentarzy "w końcu", "zrobili porządek", "jest jak być powinno" itd. Z ciekawości zaczęłam wchodzić w profile autorów. Zdjęcia w szalikach pod resztkami tęczy, w ręku często kominiarka. Oficjalnie, bez wstydu. Pod spodem zdjęcia z wakacji, opaleni nawet ładni młodzi chłopcy, z lewej informacja: student Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki Warszawskiej. Szok. Wszyscy jak leci powinni wylecieć dyscyplinarnie z uczelni. Z roku na rok jest coraz gorzej. Wróciłam kilka dni temu z Londynu, zawsze czuję się tam świetnie w tym miksie kulturowym, wśród ludzi ze wszystkich stron świata dla których UK jest domem od pokoleń, którzy potrafią się integrować, pracują, są częścią społeczeństwa. Za chwilę wracam i słyszę "Polska dla Polaków", widzę te nasze smutne jak mysz ulice i mam ochotę usiąść i zacząć płakać…

  13. Edyta pisze:

    Warszawa się zmieniła. Ludzie się zmienili. I to bardzo! Ja rozumiem chęc manifestacji swoich poglądów; tylko czemu w taki sposób?!!! Czemu niszcząc, zamiast budując?
    Smutno mi za każdym razem, kiedy, np. właśnie 11 listopada ludzie wychodzą na miasto i niszczą. Wiadomo, nie wszyscy, ale ja mam na myśli tych, którzy palą, rozbijają, demoluję etc. To trochę tak, jakby nie byli zadowoleni, że Polska odzyskała niepodległośc! Moga nie byc zadowoleni z obecnych rządzących, ale akurat to święto, ma jednoczyc wszystkich Polaków, a nie dzielic ich na tych lepszych i gorszych.

  14. Marzena pisze:

    Ten wandalizm nie ma nic wspólnego ze świętem i poglądami żadnego zgrupowania, to jest hołd składany przez bandę zadymiarzy. Dziwię się tylko, że skoro tacy chojracy, to dlaczego ukrywają twarze pod kominiarkami. Niech będą z tego dumni tak do końca, żeby można było im za to "podziękować"…

  15. hadaskaa pisze:

    Witam,spontanicznie zgodziłam się z Twoim tekstem i aż kliknęłam -udostępnij na F .Mieszkam na Wilczej i losy Tęczy są mi bliskie.Po wczorajszych wydarzeniach ,obrazach które widziałam z okna czuję niepokój.
    Ten artykuł pomógł mi zmierzyć się z traumą..Dzień dobry.Właśnie wyjrzało słońce.Beata
    Proszę o zgodę na udostępnienie tekstu-niestety -po fakcie.Przepraszam za nieostrożne kliknięcie.

    • Madame Edith pisze:

      Beato,
      Nie masz za co przepraszać. Wszystkie wpisy z bloga można do woli udostępniać na portalach społecznościowych 🙂 Dziękuję za Twoją wypowiedź, tym bardziej cenną, że jesteś sąsiadką tęczy.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  16. Anka pisze:

    A z drugiej strony ja się cieszę, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią skutecznie zamanifestować swoje poglądy przed rządem, który obywateli ma za przeproszeniem w d*.
    Gdyby wszyscy Polacy potrafili w taki właśnie sposób słusznie upomnieć się 'o swoje', a nie jak takie rozlazłe 'kluchy' bezsensownie sobie tylko marszując w zabawowych demonstracjach, zaraz beznadziejna sytuacja naszego kraju by się odmieniła na lepsze.

    PS a tęcza wszystkim kojarzy się już niestety jednoznacznie, tak została przez wiadome środowiska 'przeklęta' i doczepianie jej innych znaczeń nie ma sensu…

    • Madame Edith pisze:

      Anka,
      Czy naprawdę uważasz, że burdy, zadymy i podpalanie wspólnej własności to upominanie się o swoje? Osobiście zupełnie nie rozumiem czego wyrazem było to wszystko. Czy chodziło o epatowanie swoją homofobią skoro tęcza jest jednoznacznie odczytywana jako dymbol mniejszości seksualnych? A może ten, co dokonał podpalenia nie lubi po prostu sztuki i w ten sposób chciał to zamanifestować całemu światu? Jeśli tak jest, to szkoda, że tak odważnie nie pokazał twarzy…

      To, że coś mi się w państwie nie podoba nie oznacza, że mogę dopuszczać się zniszczeń i dewastacji. Fakt, że dla przykładu nie zgadzam się z politykami nie daje mi przecież prawa do podpalenia sejmowych budynków, czy ich zniszczenia etc. Wyrażać zdanie można w wyborach, zostając politykiem i reprezentując wyborców, czy zostając komentatorem, dziennikarzem itp., a na pewno nie wszczynając zamieszki…

      Z pozdrowieniami,
      E.

    • Nigdy tęcza nie kojarzyła mi się z mniejszościami seksualnymi, ktoś komu się kojarzy musi mieć z tym bardzo poważny problem. Kojarzyła mi się raczej z czymś radosnym, pozytywnym, dodającym temu smutnemu jak mysz miastu odrobinę koloru.

      Skuteczne manifestowanie poglądów? To mają być poglądy? Bez komentarza.

    • Gdyby iść tym tokiem myślenia, to trzeba by przede wszystkim spalić sejm i senat, bo to te "symbole" władzy głównie uwierają Polaków… Manifestować można wszystko, pytanie tylko zawsze, gdzie kończy się granica manifestacji, a zaczyna chuliganizm.

    • andzinkas pisze:

      Nie mogę uwierzyć( wybacz proszę, ale nie będę się starać), że są ludzie, którzy uważają, że agresja jest jakimkolwiek racjonalnym argumentem, a sytuacja naszego kraju "zmieni się na lepsze" jak wszyscy zaczniemy rzucać kostką brukową, wyrywać drzewa, odpalać racę i wydzierać się ile sił w płucach…..

      Ania rozlazła klucha

  17. Nie rozumiem czemu państwo nie może sobie poradzić z tym chuligaństwem i też mnie to smuci. Czy się komuś podoba czy nie, instalacja, która stoi na jednym z głównych placów Warszawy, nie jest własnością tłumu, tylko własnością społeczną i niszczenie jej jest takim samym aktem wandalizmu jak niszczenie ławki w parku czy witryny sklepowej. Podpalenie, nawet kosza na śmieci, to jest chamstwo i przejaw totalnej negacji jakichkolwiek zasad, które obowiązują w społeczeństwie. Ci wszyscy ludzie powinny mieć świadomość dotkliwej kary, a czują się zupełnie bezkarni…. Póki to się nie zmieni, to nic się nie zmieni…. Ehh..

  18. Viola Ka pisze:

    Podobno wśród złapanych przez policję "bandytów" złapali 21-latka, który wczoraj podpalił tęczę… Marne, bo marne pocieszenie, ale chociaż winny zostanie ukarany.

    Dziwna ta nasza demokracja… Ja to bym takich co to mówią, że jej nie ma i robią takie cyrki, wysłałabym tam gdzie takowej demokracji nie ma.. i ciekawe czy by tam tak hasali…

    • Madame Edith pisze:

      Viola,
      To przerażające, że czegoś takiego douścił się 21-latek. Kim ten człowiek będzie w dorosłym życiu, skoro teraz robi takie rzeczy i niszczy wspólną własność…? 🙁
      E.

  19. Melka pisze:

    Edith, mnie, pomimo, że jestem spoza Warszawy, też bardzo wkurzył ten incydent. Już o reszcie nie wspominam bo aż szkoda słów. W pełni się zgadzam z tym co napisałaś. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Była sobie tęcza…


Dzisiejszy wpis będzie bardzo osobisty. Są tematy obok których nie mogę przejść obojętnie i muszę je poruszyć na łamach bloga. Wczoraj był 11. [...]
@MadameEdith on Instagram