Dieta o niskim indeksie glikemicznym – pierwsze wrażenia po 10 dniach

3 grudnia 2018

Nie jestem fanką diet i uważam, że nie są one dobrym rozwiązaniem. Dieta jako taka kojarzy się z czymś, co trwa określony czas: miesiąc, dwa, 40 dni jak dieta dr Dąbrowskiej, pół roku czy X czasu… Ale jak to się stało, że przeszłam na dietę o niskim indeksie glikemicznym? Otóż przejście na nią zaproponował mój endokrynolog ze względu na niedoczynność tarczycy, a także rozchwiane wyniki badań po ciąży. Powiedział, że według ostatnich badań to właśnie odżywianie zgodnie z zasadami niskiego IG może mi pomóc przywrócić wyniki do normy na stałe. Kilka lat temu namówił mnie na dietę bezglutenową, bo było wtedy głośno o wpływie glutenu na zapalenie tarczycy. Wtedy po 3 miesiącach nie było żadnych zmian, więc uznaliśmy, że bez sensu odmawiać sobie tak wielu przyjemności.

 

Z dietą o niskim IG jest inaczej. To raczej „styl życia”, aniżeli dieta sensu stricto i pisząc „dieta” w dalszej części tekstu na myśli mam właśnie styl odżywiania, a nie dietę w rozumieniu czegoś na chwilę, czegoś skończonego. Dlatego też myślę, że jeśli wyniki po 3 miesiącach mi się poprawią i ustabilizują na rozsądnym poziomie, to wcale z niego nie zrezygnuję . Żeby jednak na poważnie zabrać się za ten temat przeczytałam trochę artykułów, prześledziłam tabele z wartościami IG, a następnie umówiłam się na wizytę u dietetyka. W tym tygodniu kupię też jedną lub dwie książki, by bliżej poznać szczegóły.

 

Dlaczego przeszłam na dietę o niskim IG?

Moim problemem jest tarczyca. Nie mam problemów z poziomem cukru czy insuliny, nie mam stwierdzonej insulinooporności czy jakiejkolwiek cukrzycy. Choć cukrzycą w jakimś stopniu mogę być obciążona, bo miał ją mój dziadek, więc czynnik genetyczny istnieje. Na razie póki co wyniki mam i miałam w normie. W ciąży także wszystkie badania na cukier przeszłam śpiewająco, więc skłonności do cukrzycy raczej lekarze u mnie za zauważają.

Nadrzędny cel jest taki, by tę moją tarczycę „wyciszyć” i złagodzić stan zapalny. Temu ma właśnie służyć nowy sposób odżywiania. Znam dwie osoby, które przestrzegały tej diety ze względu na insulinoodporność i mówiły mi, że „nic nie mogą jeść”. Po wizycie u dietetyka okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny. Jeść można praktycznie wszystko, co nie jest przetworzone, oczywiście z pewnymi wyjątkami.

dieta o niskim IG

Indeks glikemiczny

Indeks glikemiczny, zwany w skrócie IG, jest wskaźnikiem ukazującym w procentach jak szybko wzrasta stężenie glukozy we krwi po zjedzeniu określonego produktu w porównaniu ze wzrostem następującym po spożyciu czystej glukozy. Innymi słowy mówi o tym,  jak szybko po spożyciu danego produktu wzrośnie poziom cukru we krwi. Poziom IG wyczytany z różnych tabeli może się różnić, ponieważ każdy ośrodek przeprowadzający pomiary dokonuje ich na grupie innych pacjentów. Z ich wyników wyciąga się średnią – stąd różnice. Dlatego też najlepiej przejrzeć 2-3 tabele (polecam np. tę na stronie glukoza.pl oraz montignac.com) i sprawdzić co one mówią o produktach najczęściej przez nas jedzonych. Zasadniczo jedzenie dzieli się na trzy podgrupy, wyróżnia się produkty o:

  • niskim IG – poniżej 55,
  • średnim IG – mieszczącym się w przedziale 55-70,
  • wysokim IG – powyżej 70.

Pionierem tej koncepcji jest, pewnie Wam znany, dr Michel Montignac. To on w 1986 roku napisał książkę „Dieta dla biznesmena”, która bardzo szybko stała się światowym bestsellerem i doprowadziła do wydania rok później jeszcze słynniejszego tytułu – „Jeść, aby schudnąć”. Od razu napiszę, że na tej diecie nie jetem, bo jest to co innego, niż dieta o niskim IG. Dieta Montignac’a dzieli się na fazy, w których je się określone produkty i należy przestrzegać zasad niełączenia określonych rzeczy ze sobą, owoce je się na czczo itd. W diecie o niskim IG tych faz nie ma, liczy się za to indeks glikemiczny produktów czy też ładunek glikemiczny całego posiłku.

Kilka zasad, jakie dostałam od dietetyka:

  • trzeba kierować się wartościami z tabeli zawierającej wyliczenia IG dla poszczególnych produktów
  • nie można podjadać między głównymi posiłkami
  • warto pić dużo wody
  • można pić dowolnie dużo herbaty (czarnej, zielonej, białej, żółtej czy czerwonej) i czarnej kawy – oczywiście bez cukru
  • kawa z mlekiem między posiłkami liczona jest jako odrębny posiłek, bo podnosi cukier we krwi, więc trzeba z niej zrezygnować i zostawić jej picie do posiłku (najlepiej jednak przejść zupełnie na kawę czarną)
  • trzeba ograniczyć produkty wysoko przetworzone i zawierające dużo cukrów, bo mają wysoki IG
  • najlepiej jeść warzywa na surowo np. w postaci sałatek i surówek
  • owoce ograniczamy do 200 g dziennie, najlepsze są owoce jagodowe i cytrusy oraz jabłka/gruszki
  • dojrzałe owoce mają wyższy IG niż niedojrzałe np. banan ma wyższy IG, niż zielony
  • na wartość indeksu glikemicznego wpływa m.in. czas gotowania produktów, stopień ich rozdrobnienia, a nawet ich zamrażanie np. zupa warzywna ma najwyższy indeks glikemiczny zaraz po ugotowaniu; gdy ostygnie i podgrzeje się ją ponownie będzie miała już niższy indeks, gdy się ją zamrozi i rozmrozi – także będzie miała niższy, niż zaraz po ugotowaniu; na drugi dzień, gdy przez noc postoi w lodówce, także jej IG będzie niższy
  • powinno się zrezygnować z zup-kremów – trzeba jeść zupy z warzywami pokrojonymi w kawałki i nierozgotowanymi!
  • ugotowane warzywa mają wyższy IG, niż warzywa surowe np. ugotowana marchew ma IG ok. 55-65 , a surowa tylko ok. 30
  • makaron i kasze gotujemy al dente, zrezygnować trzeba z kasz drobnych (kuskus, jaglana, manna itp.), które mają wysoki IG
  • co najmniej 2 razy w tygodniu na obiad zalecane są ryby morskie
  • w moim przypadku, ze względu na problemy z tarczycą, zrezygnowałam w dużej mierze z jedzenia warzyw kapustnych (jak kalafior, brokuł, brukselka, kapusta), gdyż wzmagają odczyn zapalny tarczycy – dozwolone są one za to w formie kiszonek
  • trzeba zrezygnować z alkoholu i trzeba się ruszać

dieta niski IG

Czy trzeba zrezygnować w ogóle ze słodyczy?

Jeśli macie insulinooporność lub cierpicie na cukrzycę, to zapewne dietetyk powie, że nie macie wielkiego wyboru i powinniście zrezygnować ze wszystkiego co słodkie. W moim przypadku jest trochę inaczej, bo moja dieta nie musi być aż tak restrykcyjna, jak osoby chorej na te poważne dolegliwości.

Pani dietetyk powiedziała mi, że jeśli mam ochotę na domowy sernik, to mogę zjeść kawałek, ale zaraz po innym posiłku np. obiedzie. Chodzi o to, by deser był częścią posiłku, a nie np. popołudniową kawą z ciastem. Jeśli ten sernik będzie częścią posiłku, to jego wyższy IG zostanie zbilansowany przez mięso/rybę oraz surówki czy sałatkę podaną do obiadu. W takim przypadku powinnam też zrezygnować z jedzenia innych węglowodanów, czyli np. kaszy. Oczywiście nie mogę jeść tego sernika codziennie. Na takie odstępstwa mogę sobie pozwolić maksymalnie raz czy dwa w tygodniu. Ale jak widzicie dramatu nie ma.

Dieta o niskim IG – jak zmienił się mój sposób odżywiania?

Na razie mój jadłospis jest dość ubogi, bo dopiero wgryzam się w temat. Jem wiele rzeczy, jakie jadłam wcześniej. Najważniejsze różnice, jakie zaobserwowałam do tej pory, są następujące:

  • kawę z mlekiem piję tylko do śniadania, w ciągu dnia piję kawę przelewową
  • póki co zrezygnowałam z mlecznych owsianek na śniadanie – mogę za to zjeść owsiankę robioną na wodzie lub pół na pół wodzie z mlekiem i na zwykłych płatkach (a nie na błyskawicznych czy górskich, jakich używałam do tej pory), ale powinnam do niej dodać kilka orzechów, które obniżą jej IG
  • jem więcej pieczywa, co jest dla mnie dużym zaskoczeniem
  • jem jeszcze więcej warzyw, choć myślałam, że jem już i tak sporo
  • staram się jeść śniadanie do 1h po przebudzeniu – jest to trudne ze względu na przygotowywanie malucha do żłobka, robienie mu jedzenia karmienie. Przyznam, że dopiero 4 razy na 10 udało mi się zjeść śniadanie w tej pierwszej godzinie od wstania z łóżka.
  • ciasto będzie odtąd częścią posiłku, a nie np. podwieczorkiem z kawą czy herbatą (przez pierwsze 10 dni nie miałam okazji jeść ciasta, więc piszę to w czasie przyszłym)

 

Mój przykładowy jadłospis wygląda tak:

  • śniadanie (ok. 8:00):
    1. omlet z 2 jajek; kromka żytniego chleba na zakwasie posmarowana cienko masłem, dużo świeżych warzyw – zwykle miska z sałatką i pomidorkami truskawkowymi, ogórki konserwowe itp.; kawa z mlekiem
    2. 1-2 kanapki na chlebie żytnim na zakwasie; chuda wędlina lub twaróg; warzywa – jak wyżej; kawa z mlekiem
    3. 2 parówki z szynki; kromka żytniego chleba na zakwasie posmarowana cienko masłem; 1 łyżeczka musztardy, 1 łyżeczka ketchupu; warzywa – jak wyżej; kawa z mlekiem
    4. szakszuka z dwóch jajek; ciemne pieczywo; kawa z mlekiem

dieta niski IG

  • drugie śniadanie (ok. 11:00): jogurt naturalny; do 200 g owoców (jabłka, gruszki, cytrusy, owoce jagodowe); czarna kawa lub herbata

dieta o niskim IG

  • zupa warzywna (ok. 13:00)
  • drugie danie (ok. 15:00):
    1. 120 g mięsa np. stek wołowy + zestaw surówek + 30 g kaszy gryczanej palonej, brązowego ryżu, kwinoa (waga przed ugotowaniem)
    2. 120 g ryby np. polędwica z dorsza, filet z halibuta w sosie pomidorowym + zestaw surówek + 30 g kaszy gryczanej palonej, brązowego ryżu, kwinoa
    3. klopsiki warzywne z sosem + zestaw surówek + 30 g kaszy gryczanej palonej, brązowego ryżu, kwinoa
    4. gulasz warzywny + zestaw surówek + 30 g kaszy gryczanej palonej, brązowego ryżu, kwinoa

dieta o niskim IG

  • kolacja (ok. 18:00):
    1. serek wiejski + sałatka + kromka chleba żytniego na zakwasie z masłem
    2. sałatka grecka, sałatka z mozzarellą + kromka chleba żytniego na zakwasie z masłem

dieta o niskim IG

Jak widzicie to nie jest żadna głodówka czy dieta ograniczająca kalorie. Je się dużo i dobrze. Jedzenia jest naprawdę sporo, więc nie ma mowy o  burczeniu w brzuchu. Dodatkowo jeżdżę na rowerze, tak samo jak wcześniej, czyli 5 razy w tygodniu po 12 km, co zajmuje mi średnio 40 minut, czyli 1 odcinek serialu 😉

 

Dieta o niskim IG – co jest najtrudniejsze?

Najtrudniej jest zdecydowanie w restauracjach, do których chodzimy średnio raz-dwa razy na tydzień. Tu trzeba nieco pokombinować i nie można zjeść do końca wszystkiego, co by się chciało. Trzeba więc z głową komponować posiłki. Ale jest to do zrobienia. Poniżej zdjęcia z naszych dwóch ostatnich wyjść:

  1. Wars i Sawa w Nowym i talerz z wegańskimi przysmakami na bazie warzyw, pęczku i kwinoi

2. Restauracja Warszawska w Hotelu Warszawa: zjadłam 2 pierogi z serem, kawałek kaszanki, a do tego warzywa: ogórki i dwie sałatki: z rzepą, jabłkiem, gruszką i fenkułem, kawałek chleba na zakwasie i trochę orzeszków

dieta o niskim IG

Jak wiecie trzy dni temu miałam operację i leżałam w szpitalu. Ze względu na dietę o niskim IG zostałam przydzielona przez kuchnię do „grupy cukrzycowej”. O ile kolacja spełniała wymogi diety o niskim IG, to obiad, choć smaczny i bardzo obfity, już nie do końca.

dieta o niskim IG

Do rolady ze schabu podane zostało puree ziemniaczane, a to chyba najgorsza metoda jedzenia ziemniaków w tej diecie. Gotowane warzywa zawierały też sporo marchewki, a do tego podano kompot – na szczęście nie był dosładzany. Zupa była typowym kremem warzywnym, a na podwieczorek był zaś jogurt brzoskwiniowy, który w domu zamieniłabym na naturalny z dodatkiem świeżych owoców. Te posiłki były więc odstępstwem od diety.

A co ze świętami?

Dietetyczka powiedziała mi też jak się przygotować na nadchodzące święta, bo to czas, gdy wszystkie diety idą w zapomnienie. Otóż, mam zgodę na zjedzenie np. 2 pierogów z kapustą i grzybami, pełnej porcji ryb bez panierki, najlepiej gotowanych na parze lub duszonych w warzywach, nawet 3-4 uszek i małej filiżanki czerwonego barszczu (barszcz nie jest wskazany przy diecie o niskim IG, podobnie jak zupa dyniowa czy marchewkowa, gdyż robi się go z warzyw, które po ugotowaniu mają wysoki poziom IG). Do tego jednak powinnam zjeść dużą porcję surówki z kiszonej kapusty lub sałaty z pomidorem/ogórkiem czy też innych surowych warzyw, by posiłek był zbilansowany pod względem IG.

 

Dieta o niskim IG – podsumowanie:

Tuż przed świętami mam zaplanowaną wizytę u endokrynologa, przed którą będę robiła nowe badania krwi. Jestem bardzo ciekawa czy po 4 tygodniach na tej diecie będzie widać różnicę w wynikach. Jeszcze bardziej interesuje mnie jakie będą moje wyniki po kolejnych dwóch miesiącach. Dam Wam znać czy coś zmieniło się na lepsze i czy wyniki się unormowały. Myślę, że to najciekawszy eksperyment, jeśli mogę to tak nazwać, jaki przyszło mi przeprowadzić.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to z całą pewnością zostanę na długo z tym nowym sposobem żywienia. Myślę, że z czasem mój jadłospis będzie się poszerzał. Zwłaszcza zależy mi na wymyśleniu jakiegoś ciepłego dania na śniadanie, które zastąpi mi moją ulubioną owsiankę – dostałam od Was wiele sugestii na Instagramie i Facebooku, więc w najbliższym czasie, jak tylko dojdę do siebie po operacji, będę je testować. Podejrzewam, że na blogu też pojawią się nowe przepisy na moje ulubione dania, ale to dopiero za moment, gdy już na dobre wejdę w rytm.

Napiszcie proszę jakie są Wasze doświadczenia z dietą o niskim IG. Może byliście/jesteście na tej diecie?

Do przeczytania!

E.

P.S. Na koniec pamiętajcie, że zalecenia od lekarza i dietetyka, jakie otrzymałam, były opracowane dla mnie, pod kątem poprawy wyników tarczycy. Osoba o innych parametrach czy problemach zdrowotnych mogłaby dostać inne zalecenia. Jeśli chcecie spróbować tej diety, zalecam wizytę u lekarza, zrobienie badań, a potem udanie się na konsultację do dyplomowanego dietetyka, który pomoże ustalić Wasz jadłospis.



Podobne wpisy

Komentarze

25 odpowiedzi na “Dieta o niskim indeksie glikemicznym – pierwsze wrażenia po 10 dniach”

  1. Konesso napisał(a):

    Całe szczęście że w tej diecie jest kawa, bez której w naszej branży by się nie obeszło. Fajny poradnik dla osób z problemem tarczycy

    • Madame Edith napisał(a):

      Tak, kawę i herbatę można pić bez ograniczeń. Niestety trzeba tylko uważać na dodawanie do niej mleka, ci dla mnie z początku było małym problemem. Od zawsze piłam bowiem tylko kawę z mlekiem. Nawet do kaw przesiewowych musiałam dodać choć kropelkę zmienionego mleka. Na szczęście jakoś się przemogłam i czarna zaczęła mi smakować. Piję z rana jedną mleczną, a kolejne już czarne.

  2. Ramona napisał(a):

    Bardzo zainteresowało mnie to, co napisałaś, ponieważ także po ciąży pojawiło mi się tzw. „Pociążowe zapalenie tarczycy”. Ogólnie choruję już długo, ale pierwszy raz, właśnie po ciąży odczułam tyle dolegliwości na raz. Jeszcze w grudniu będę u endokrynologa i zapytam z ciekawości o tą dietę. Pozdrawiam

    • Madame Edith napisał(a):

      Ramono,
      zapytaj koniecznie i daj proszę znać co Ci powie Twój lekarz. Mój należy do tych, którzy bardzo interesują się wszelkimi nowinkami medycznymi. Na przykład już dawno kazał mi zrobić badanie poziomu witaminy D i okazało się, że miałam spory niedobór. Dopiero przy dawce 3000 i.u. poziom tej witaminy mam w dolnych rejestrach normy. Jako pierwszy powiedział mi też o nowych zaleceniach dla mieszkańców Polski i o tym, że zwiększono rekomendowaną dawkę. Jest zawsze ze wszystkim na bieżąco. Dobrze mnie już zna i wie, że eksperynenty w kuchni nie są straszne, dlategi zaproponował tę dietę. Zobaczymy jakie będą efekty.

  3. Ramona napisał(a):

    Zanim znalazłam dobrego endokrynologa trochę czasu minęło. Teraz wiem, że jestem pod dobrą opieką. Też badam regularnie poziom Wit. D. Koniecznie zapytam o dietę o niskim IG i jestem ciekawa odpowiedzi. Napiszę Ci jak będę po wizycie.

  4. Beata napisał(a):

    Życzę powodzenia w dalszym przestrzeganiu „diety”;) ja również od jakiegoś czasu testuje dietę opartą o niski indeks glikemiczny. O ile restauracje już jakoś rozpracowałam, da się zjeść zdrowo, to nadal nie mogę się odnaleźć czasem na rodzinnych obiadach lub u znajomych. Dopiero wtedy człowiek widzi, że cukier jest wszędzie… Ja z kolei zmagam się ze stanami hipoglikemii. O tym jak sobie z nimi radzę pisze na mi blogu: https://mojezyciezhipo.wordpress.com. Zapraszam:)

  5. Dominika napisał(a):

    Zdradzisz może kim jest ten super lekarz? Zakładam ze mówimy o medicover lub innej prywatnej sieci:) również chętnie bym skorzystała.

    • Madame Edith napisał(a):

      Dominiko, nie ma problemu – napisz mi wiadomość na Instagramie lub maila 🙂 Niestety z tego co wiem, to mój Pan Dr nie przyjmuje już nowych pacjentów, ale kto wie? 🙂

  6. Anna napisał(a):

    Ciekawy artykul o tej diecie. Mogę powiedzieć, że ja też mam chorą tarczyce, Hashimoto i sporą niedoczynnosc – letrox 75 5 razy w tygodniu a w weekendy 100. Dawki stale rosną.
    Otóż, dwa lata temu ja i moj mąż byliśmy na diecie bg i bezlaktozowej. Mąż ma astmę i bierze sterydy. Dietetyk ustawil nam dietę o niskim ig, eliminacyjna i redukcyjna. Cukier mamy w normie. W ciagu 2,5 mca schudlismy ja 9 kg, mąż 14. Zero slodyczy kupnych, zero alkoholu, dania łączone w ten sposob, ze nigdy obiad z trzech grup, czyli mieso plus warzywa, warzywa plus wegle, itp. Litry wody. Ruch minimalny. Zapiski w notatnikach. Po 7 mcach nastąpił koniec. Powrót do normalnej diety byl trudny, nabial powodował biegunkę. Najtrudniej bylo w gosciach, na imprezach. Dlugo by opowiadać. Od momentu skończenia diety zmienila sie trwale moja tolerancja na cukier. Kiedyś moglam zjeść slodkie w mega ilosciach, dziś kawalek tortu jest dla mnie tortura.
    U mnie waga jest stabilna, odrobilam jakieś 3 kg. Moj mąż teraz dobiega 100 kg… Ma tendencje do tycia i słabość do moich wypiekow😊
    Właśnie znów myślę o diecie, u mnie doszlo teraz zapalenie żołądka i o kawie mogę zapomnieć. Mąż też sie odzwyczaja.
    Generalnie, dieta bg i bl bez badań na tolerancję jest zlym pomyslem. Wielu lekarzy mnie krytykowalo za ten krok.
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Służę też swoimi doświadczeniami, bo temat jest mi bardzo bliski.
    O tej przygodzie z dieta moglabym gadac bez konca😊 a jakie nowe pomysly na wypieki bg i bl mialam! Caly zeszyt 😊

    • Madame Edith napisał(a):

      Anno, dziękuję bardzo, że podzieliłaś się swoją historią!
      Też jestem zdania, że jakakolwiek dieta bez wcześniejszych badań, to jest bardzo, ale to bardzo zły pomysł. Nie ma co podążać za modą i zmieniać diet na fali popularności. Dieta bez laktozy to byłby dla mnie jakiś niesamowity wysiłek, bo ja jestem bardzo „serowa”. Lubię mleko i jego przetwory po prostu. Ale to bardzo ciekawe co napisałaś o cukrze, że nie możesz zjeść kawałka tortu – też coś podobnego u siebie po tych kilkunastu dniach zauważam. W ogóle mnie nie ciągnie do słodyczy. Ciekawe czy mi to zostanie na dłużej?

  7. Bozena napisał(a):

    Czy probowaliscie diety Zone Diet dr Searsa (przeciwzapalnej) ktora opiera sie na tym ze kazdy posilek musi miec zbilansowane bialko, weglowodany o niskim IG i zdrowy tluszcz. Mozna te diete stosowac przez cale zycie. Generalnie rzecz biorac to dieta logicznie bardzo zdrowa i stosunkowo latwo ja prowadzic tylko ze trzeba duzo sie narobic w kuchni bo nie mozna jesc przetworzonych produktow, wiec wszystko przygotowujesz od podstaw. Dr Sears zaleca duze dawki kwasow Omega3 w postaci suplementu ale nie kazdy sie nadaje, trzeba sprawdzic sklad. Zeby skomponowac obiad, czy sniadanie czy lunch, bierzesz talerz i wypelniasz w 2/3 kolorowymi warzywami, 1/3 (wielkosci dloni) chudego bialka np. kurczak, stek, ryba, jajka itp, i skropione oliwa lub posypane orzechami itp.
    Na swojej stronie zonediet.com sprzedaja mnostwo produktow ktore maja zapewnic zbilansowany posilek itp, ale w ogole nie trzeba tego kupowac a tylko posluzyc sie ta zasada co wyzej (zonediet.com/the-zone-diet)
    Nie tyle chodzi o odchudzenie sie, ale o zahamowanie stanow zapalnych w organizmie, i odwrocenie zmian typu wysokie cisnienie, insulinoopornosc itp

    • Madame Edith napisał(a):

      Bożeno,
      powiem szczerze, że nigdy wcześniej nawet nie słyszałam o Zone Diet dr Searsa – dziękuję, że podzieliłaś się informacją o niej.
      Z tego, co piszesz wynika, że cel ma w sumie podobny do diety o niskim IG. Mnie od takich diet, także jak Monihtnac, na miejscu odrzuca ta cała otoczka ze sklepikiem ze „zdrowymi produktami”. Nie przekonują takie gotowe (i wcale nietanie) rozwiązania. Uważam, że to naciąganie ludzi i uzależnianie ich od tych rzeczy. Potem jak się przyzwyczają, odstawią, to będzie powrót do złych nawyków. Najlepiej nauczyć się komponować zdrowe posiłki samodzielnie z tego, co mamy pod ręką. Moja Pani Dietetyk też powiedziała mi, że surówki i warzywa powinny zajmować połowę obiadowego talerza, a reszta może być dla kaszy i mięsa / ryby / czegoś bezmięsnego + miseczka warzyw do śniadania i kolacji 🙂

  8. Natka napisał(a):

    Warto znać triki, które w tej „diecie” można stosowac, są one głównie dla osób z IO, np. gdy jeszcze owoc zjedz tez ok 3 orzechy, insulina nie podakoczy tak, gdy jesz pomidory dodaj oliwę, do pieczywa tez stosuj oliwe, ale pełnoziarnistego oczywiście i nie wskazane jest spożywanie dużej ilości pieczywa, nawet tego dozwolonego; zakaz picia piwa (inne alkohole tez są nie wskazane, ale piwo jest ewidentnie zabronione).

    • Madame Edith napisał(a):

      Tak, dokładnie! Najlepsza jest oliwa i olej rzepakowy ze względu na kwasy Omega-3. A piwo ma bodajże IG aż 120 – najwyższy spośród wszystkich produktów w tabeli.

  9. Maja napisał(a):

    Leczę się od wielu lat u bardzo dobrego endokrynologa i z całą stanowczością odradza mi tego typu diety- nie ma żadnych badań potwierdzających ich skuteczność , niestety hormony tarczycy należy uzupełniać czy redukować syntetycznymi hormonami. Oczywiście dieta ale jak najbardziej urozmaicona , bez potrzeby nie należy stosować żadnych diet eliminacyjnych, żywność nieprzetworzona, zdrowa to podstawa. Stosowałam przy Haszimoto różne sposoby naturalne ale tak naprawdę leki, zdrowy i ruchliwy tryb życia i dużo wewnętrznego spokoju… najbardziej pomagają. Niestety horoby tarczycy to plaga naszych czasów i wszyscy szukają na nie sposobu. Ale powodzenia .

    • Madame Edith napisał(a):

      Maju,
      dieta o niskim IG nie należy do diet eliminacyjnych. I owszem, jest wiele badań mówiących o jej skuteczności i to nie tylko w przypadku chorób tarczycy, cukrzycy, insulinooporniści czy hiperglikemii. To sposób żywienia oparty na jedzeniu pokarmów zdrowych i nieprzetworzonych, które odpowiednio łączy się na talerzu. Tak jak napisałam to de facto nie jest dieta, a sposób odżywiania.

  10. Anna napisał(a):

    Edyto,
    Dietę bg i bl zlecila nam pani dietetyk z CM Damiana w Warszawie. Ja też jestem baaaardzo serowa, mięsa jem mniej, natomiast nabial kocham. Mi z tym cukrem juz tak zostalo, ze malutka ilość mnie zadowala. Kiedyś bylam wręcz uzależniona od cukru. Cukier bardzo uzależnia. Działa jak narkotyk. Ja, po wielu latach poszukiwań nareszcie znalazłam dobrego endo – to Pani z CMD przy Bażantarni na Kabatach. Jeżdżę do niej co kilka miesięcy, ustawila mi leki, zleca potrzebne badania. Tsh mam 1,7- to jest wyczyn, bo bardzo ciężko jest zbić u mnie ten wskaźnik. Przeciwzapalnie dziala siemię lniane, jest genialne na zapalenie żołądka. Niestety, ulubiona kawka poszla precz. Małe ale częste posiłki, sporo gotowanych rzeczy. O indeksie glikemicznym wspominala nam dietetyczka, chodzi chyba o to, by cukier nie wzrastał, lecz byl na wyrównanym poziomie.
    Jeszcze jedna rada – diety najlepiej wprowadzać wiosną, teraz przed Świętami to raczej karkolomny wyczyn😊
    Uwielbiam piec, gotować, pomaga mi w tym moj K. A. I Twoje świetne przepisy. Szkoda, że nie mam możliwości tak podróżować jak Ty. Kochamy z mężem góry, jednak rzadko jeździmy. Jedna pensja, praca w korpo, różne inne powody. Gotowanie i wloczenie się po polskich górach /Biesy, Zawoja, Tatry/ to od lat moja wielka pasja.
    Serdecznie pozdrawiam i zazdroszczę pięknego bloga. Jestem tu codziennie!!! 😊😊😊

  11. Gosia napisał(a):

    Witam! Byłam na tej diecie całą ciążę, ponieważ miałam cukrzycę ciążową. Muszę powiedzieć, że było to bardzo ciekawe doświadczenie! Na początku było trudno się przestawić i wyeliminować pewne produkty, ale troska o maluszka była niesamowitą motywacją. Dzięki temu synek urodził się zdrowy, choć miesiąc wcześniej, a ja przytyłam w ciąży tylko 1,5kg. Po porodzie okazało się, że jestem lżejsza o 13 kg!!!! Byłam cały czas najedzona i pełna energii! Jadłam sześć posiłków dziennie i wszystko komponowałam wg listy, o której piszesz. Jedynie mogę dodać, że owoce wolno jeść do 16.00. Synek ma już roczek, a ja już pozostałam w nowym stylu życia! Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    • Madame Edith napisał(a):

      Gosiu, to wspaniale! Gratulacje! Najważniejsze, że dieta była z pożytkiem dla Ciebie i maluszka 🙂

  12. Bozena napisał(a):

    Dokladnie tak, nie ma co kupowac czegokolwiek u nich. Znam te diete od lat (czy stosuje sie do niej zawsze to inna sprawa :)) i podoba mi sie w niej to ze opiera sie na logicznych zasadach. Co do kasz itp to dieta Zone Diet tego nie poleca, najnizszy IG ma owies ale nie w postaci platkow ale lamany (jak kasza) – ja polubilam bardzo owsianki z takiej kaszy owsianej na wodzie. Dodajesz do tego jugurtu i owocow jagodowych i maslo orzechowe (moze byc migdalowe czy orzeszki ziemne). Inny przepis sniadaniowy to zmielic ten owies na gruba make i zrobic nalesniki. Warto kupic w sklepie ze zdrowa zywnoscia proszek proteinowy (sprawdzic skla ze bez cukru, a samo bialko) i dodawac np do owsianki czy nalesnikow zeby podbic zawartos protein bez dodawania wiecej jajek itp

    • Madame Edith napisał(a):

      Bożeno, bardzo dziękuję za podpowiedź z tym łamanym owsem. Wypróbuję taką owsiankę już niedługo! Brzmi pysznie i czegoś takiego właśnie szukam w zastępstwie za moimi dotychczasowymi owsiankami 🙂

  13. dorota napisał(a):

    Czy te płatki łamane to to samo co tzw. płatki górskie zwykłe?

    • Madame Edith napisał(a):

      Doroto, chodzi mi tu o surowe płatki owsiane. Te górskie i błyskawicznie są po obróbce cieplnej – dlatego można je jeść na surowo. A te klasyczne to zmiażdżone ziarna owsa, które trzeba ugotować jak każde surowe ziarna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Dieta o niskim indeksie glikemicznym – pierwsze wrażenia po 10 dniach


Nie jestem fanką diet i uważam, że nie są one dobrym rozwiązaniem. Dieta jako taka kojarzy się z czymś, co trwa określony czas: miesiąc, dwa, 40 [...]
@MadameEdith on Instagram