Jak nakarmiłam 75 osób…

30 października 2013
W ostatnią sobotę podczas CinemaForum – 12. Międzynarodowego Festiwalu Niezależnych Filmów Fabularnych, którego byłam partonem medialnym, miało miejsce wręczenie Nagrody Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego – najważniejszego wyróżnienia przyznawanego polskim produkcjom niekomercyjnym. Po uroczystej gali w Kinotece w Pałacu Kultury i Nauki odbył się bankiet, za którego organizację byłam, już drugi rok z rzędu, odpowiedzialna.

Na przygotowania nie miałam zbyt wiele czasu, jako że zaledwie trzy dni wcześniej wróciłam z niezwykle intensywnego wyjazdu do Szwajcarii. Trzeba więc było działać szybko i w miarę możliwości wykorzystać maksymalnie powierzone mi zasoby ludzkie, jak i finansowe 😉

Bogatsza w ubiegłoroczne doświadczenie wiedziałam czego powinnam kupić więcej, a czego mniej, by goście byli jak najbardziej zadowoleni. Jak to dobrze, że rok temu poprosiłam uczestników bankietu o feedback – ta wiedza okazała się teraz nie do przecenienia!

Jako, że osób miało być nieznacznie więcej niż rok temu, potanowiłam zamówić więcej wina. Zdecydowałam się zaryzykować i zakupić trzy rodzaje – białe, różowe oraz czerwone (w ubiegłym roku było tylko białe i czerwone). Na stosownych etykietach poukładanych koło kieliszków napisałam z czym najlepiej łączyć zaproponowane wina.

Menu opierało się na podobnych założeniach, co rok wcześniej, czyli miało być „na kęs lub dwa”, do wina i w miarę możliwości prosto, bo zaplecze nie pozwalało na przygotowanie, ani odgrzanie jedzenia na miejscu. Zatem w ramach ograniczonych możliwości logistycznych, zapleczowych, jak i budżetowych, zdecydowałam się postawić na sprawdzone propozycje.

Na stole zagościły m.in. francuskie sery z winogronami, szynka parmeńska z grissini lub melonem, kabanosy z korniszonami, a także słodkości. Tym razem zaproponowałam gościom domowe:

Hasłem przewodnim bankietu była bowiem jesień i Halloween.

Dlatego też stół udekorowany został liśćmi, dyniami oraz obrusami, a także dodatkami w kolorze czarnym, żółtym i pomarańczowym.

 Przygotowanie przestrzeni zajęło blisko 3 godziny, a zdawać by się mogło, że nie było dużo do zrobienia.

Z upływem czasu, kiedy tace opróżniały się z lodówki na zapleczu donosiliśmy kolejne.

Żeby dodać nieco atmosfery przygasiliśmy światła i postawiliśmy na świece oraz stosowną muzykę.

Przed przyjściem gości i zgaszeniem lamp bufet wyglądał w ten oto sposób:

A kiedy filmowcy wkroczyli na salę trzeba było działać szybko – podawać, kroić, opowiadać co leży na stole, mówić o winie etc. W tym miejscu wielkie ukłony należą się Wolontariuszom CinemaForum za pomoc przy obsłudze poczęstunku!

Żebym nie być gołosłowna, zapraszam Was na krótki film obrazujący tempo konsumpcji 🙂

Uwierzcie mi, działo się! Przez całą niedzielę dochodziłam do siebie. To również ze względu na pewne wyróżnienie, jakie przypadło mi w udziale…muszę przyznać, że statuetka okazała się być znacznie cięższa niż wygląda – waży blisko 2 kg i trzeba ją mocno trzymać oburącz, jak Oskara 🙂

Jest mi niezmiernie miło, że usłyszałam tak wiele ciepłych słów w trakcie trwania bankietu oraz po jego zakończeniu. Mam nadzieję, że nikt nie wyszedł głodny i że przekąski, które zaproponowałam, jak i wino, jakie dobrałam były smaczne i grały ze sobą. Wszystko zostało skonsumowane, więc albo jedzenie było faktycznie dobre, albo uczestnicy byli mocno wygłodniali 😉

Jestem zaszczycona, że po raz drugi mogłam brać udział w Festiwalu. Uważam to doświadczenie za niezwykle inspirujące i dodające mnóstwo pozytywnej energii. 

Organizatorom ponownie bardzo dziękuję za zaufanie, którym mnie obdarzyli wpuszczając do kuchni CinemaForum, jak i na plakaty powierzając mi patronat medialny.

Do kolejnego przeczytania!

E.

Podobne wpisy

Komentarze

9 odpowiedzi na “Jak nakarmiłam 75 osób…”

  1. Anonimowy pisze:

    gratuluję sukcesu!
    azofoska

  2. Jo pisze:

    gratulacje, wygląda wszystko bardzo elegancko, byłam i obsługiwałam wiele bankietów, z rzeźbami łabędzi z lodu itp., ale najbardziej lubię takie prostsze z niezobowiązującą atmosferą 😉

  3. Marzena pisze:

    Fajnie wszystko podane, ale przecież nie mogło być inaczej, znając twoje podejście i profesjonalizm:-) Gratulacje Edytko:-)

  4. Aż tak się z lekka wzruszyłam że nasza kochana Edith taka dzielna 🙂 Pięknie podane, jedzonko widzę że dopieszczone, super no, wcale się nie dziwię że Cię wyróżnili!!! Gratulacje!!
    cmok // k

  5. smaki życia pisze:

    trafione menu, podobał mi się pomysł, co można łączyć z danym rodzajem wina – gratuluję pomysłu!
    Ten jesienny wystrój stołu – pięknie.
    Jeżeli chodzi o Oskara, ważącego 2 kg – zapraszam do mnie na trening personalny – gwarantuję, że zrobimy z niego użytek i będzie to Twój ulubiony Oskar 🙂
    Pozdrawiam, Ella

  6. Wiewióra pisze:

    pięknie, ależ pięknie!!! gdyby nie to, że byłam w weekend w Nosowie na 100% byłabym w Pałacu Kultury! uwielbiam Kinotekę, przyznaje się bez bicia 🙂 i gratuluję nagrody!

  7. Fuchsia pisze:

    Gratuluję 🙂 Stół bankietowy wyglądał bardzo jesiennie i smakowicie! Pozdrawiam

  8. Brawo! Świetnie sobie poradziłaś, wszystko wygląda pysznie i bardzo zachęcająco. 🙂

  9. Ajka pisze:

    Gratuluję Edith, w pełni na to zasłużyłaś. Te muffiny to po prostu cuda!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Jak nakarmiłam 75 osób…


W ostatnią sobotę podczas CinemaForum – 12. Międzynarodowego Festiwalu Niezależnych Filmów Fabularnych, którego byłam partonem [...]
@MadameEdith on Instagram