fbpx

Jak segregować śmieci?

18 września 2013

Wszystkich od 1 lipca objął “dobrowolny obowiązek” segregacji śmieci. Trzeba było wypełnić odpowiednią ankietę i zanieść np. do swojej spółdzielni mieszkaniowej, czy wspólnoty etc. To nie był duży problem. Problemy zaczęły się piętrzyć potem, przynajmniej w moim przypadku.

Dla przypomnienia i wyjaśnienia Czytelnikom z zagranicy: wprowadzono zasadę, że śmieci dzielimy na trzy części. I tak do:

  • CZERWONEGO worka/pojemnika wrzucamy m.in. gazety, książki, katalogi, zeszyty, prospekty, papierowe torby i worki; papier, kartony i tekturę, plastik, metal, puste i zgniecione butelki po napojach , plastikowe opakowania po żywności, folię i torebki z tworzyw sztucznych, puszki etc.
  • ZIELONEGO worka/pojemnika wrzucamy: butelki i słoiki szklane po napojach i żywności; butelki po napojach alkoholowych; szklane butelki po sokach, szklane opakowania po kosmetykach
  • CZARNEGO worka/pojemnika wkładamy wszystko to, czego nie możemy wyrzucić do zielonego i czerwonego.

W teorii wszystko brzmi pięknie i nieskomplikowanie. Praktyka jednak okazuje się być dość zawiła. Opowiem Wam to na swoim przykładzie.

Mieszkam w całkiem nowym osiedlu, gdzie na parterze umiejscowiono trzy duże komory śmieciowe. To nic, że otwarta jest jedna, bo i tak mieści się w niej kilka dużych czarnych kontenerów na śmieci. Niestety brakuje w niej kontenera zielonego i czerwonego. Teraz zapala się lampka: “gdzie więc mam wyrzucać posortowane śmieci? Gdzie jest czerwony i zielony pojemnik?!”

Otóż, moja spółdzielnia wymyśliła taki oto patent: zamiast ogólnodostępnych dla wszystkich mieszkańców kolorowych pojemników, raz w tygodniu dostajemy dwa wielkie worki (po ok. 120 litrów pojemności): zielony i czerwony i przez cały tydzień mamy zbierać do nich stosowne śmieci.

W piątek rano trzeba worki wystawić na wycieraczkę. Tego dnia po klatce chodzą wynajęte przez spółdzielnię osoby i zbierają zapchane worki i jednocześnie zostawiają po jednym nowym worku każdego koloru na kolejny tydzień.

Wszystko to brzmi dosyć prosto, ale jak to w życiu zwykle bywa, pojawiają się schody. Otóż wyobraźcie sobie moją szafkę pod zlewem, która ma 45 cm szerokości…

Mieści się w niej dosłownie kosz i kilka małych butelek postawionych obok. Nie ma mowy, by wcisnąć do niej dwa wielkie worki. Szczególnie wypchane słoikami, szklanymi butelkami czy gazetami i tekturą. Jak się możecie domyślić nie możliwości, by przebudować swoją kuchnię. Zresztą kuchnię mam małą (niecałe 7 m2 powierzchni) i żadnej dodatkowej szafki bym do niej już nie wścibiła.

Efekt jest taki, że worki leżą w przedpokoju cały tydzień (nigdzie indziej by się nie zmieściły, nie mam żadnej innej szafki w kuchni, ani w przedpokoju, w której byłoby dla nich miejsce) i co chwila dorzucamy tam a to przeczytaną gazetę, a to butelkę po jednodniowym soku… Po tygodniu wystawiamy zawiązane przed drzwi.

Miałam dobre chęci…

Wycieczka po sklepach w poszukiwaniu nowego kosza na śmieci również nie przyniosła oczekiwanego rozwiązania, bo musiałabym mieć szafkę o szerokości przynajmniej 60 cm, by móc cokolwiek zdziałać i zainstalować sobie trzy osobne pojemniki.

Fot: Ikea

Choć muszę przyznać, że gdybym tylko miała większą kuchnię i możliwość jej ponownego zaprojektowania, z chęcią skorzystałabym z któregoś z przedstawionych na zdjęciach rozwiązań. Wyglądają na bardzo praktyczne. Póki co pozostaną jednak tylko w sferze moich marzeń.

Fot: Ikea

A mogło być tak pięknie…

Kilka lat temu mieszkałam na osiedlu, na którym obok zwykłych kontenerów na śmieci były dodatkowe na papier, szkło i plastik. Jak miałam pustą butelkę czy stertę gazet, to je wynosiłam wychodząc z domu. Nie było to dla mnie żadnym problemem, bo robiłam to “przy okazji”. Trwało to kilka dobrych lat i szybko wyrobiłam w sobie nawyk segregacji. Dodatkową zaletą i zachętą do takiego postępowania był fakt, że śmieci z kolorowych pojemników były wywożone na koszt miasta, a nie naszej spółdzielni. Sortował każdy z moich sąsiadów, bo ludzie mieli motywację – na wywozie śmieci oszczędzaliśmy wszyscy dużo pieniędzy.

Fot: Ikea

Zupełnie nie rozumiem dlaczego w moim, w końcu całkiem nowym budynku, w którym jest mnóstwo miejsca na ten cel nie może być dwóch dodatkowych kolorowych pojemników na segregowane odpady. O ileż łatwiej by mi było wynieść plastikowe butelki czy stertę papieru idąc codziennie rano ze zwykłym workiem na śmieci.

Sortować, nie sortować…? Oto jest pytanie!

Z ogromną przyjemnością sortowałabym śmieci. Naprawdę! Wszystko byłoby idealnie, gdyby kolorowe pojemniki zostały wprowadzone na moje osiedle. Teraz chcąc segregować śmieci muszę zaśmiecać sobie przez tydzień mieszkanie. To ma być użyteczne? To ma być eko? Co za nonsens!

Myślę, że możni tego świata nie przewidzieli, że mieszkańcy będą mieli w nosie całą tę segregację wprowadzoną w tak idiotyczny sposób. Na moim piętrze kolorowych worków w piątek nie wystawia NIKT poza mną, ale oczywiście wypełniając ankiety wszyscy jednogłośnie oznajmili, że segregować będą, by ponosić niższe koszty wywozu śmieci.

Niestety bałagan w przedpokoju i dwa dodatkowe worki doprowadzają mnie do obłędu, bo ciągle się o nie potykamy. Rozwiązanie miało być przyjazne i eko, a jest trochę wrogiem numer 1. Mam nadzieję, że szybko znajdę jakieś naprawdę użyteczne rozwiązanie na przechowywanie różnego rodzaju odpadów.

Fot: Ikea

Bo tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że jeżeli tak ma wyglądać mój przedpokój przez dłuższy czas, to wolę już zapłacić kilkanaście złotych więcej i mieć spokój oraz niezagraconą przestrzeń.

Czy ta ustawa miała sens? Dla mnie osobiście nie do końca. Wcześniej segregowałam, teraz nie wiem na ile starczy nam siły i samozaparcia. Wszyscy moi znajomi z którymi rozmawiałam mają podobne odczucia – wolą płacić więcej i nie segregować, bo nie mają miejsca na dodatkowe pojemniki w kuchni.

Fot: Ikea

Ten nowy “porządek” doprowadził do niepotrzebnego bałaganu. Sortowanie według mnie ma sens tylko wtedy gdy się ludziom go nie utrudnia, a wręcz zachęca i pokazuje zalety (tak jak na moim poprzednim osiedlu kilka lat temu).

Jestem bardzo ciekawa jak Wy poradziliście sobie z ustawą śmieciową. Segregujecie czy wolicie płacić więcej i mieć “problem z głowy”? Wasze wspólnoty/spółdzielnie zapewniły Wam dodatkowe pojemniki?
Dokupiliście dodatkowe kosze do swoich kuchni? Jeśli tak, to może znacie fajne rozwiązania do sortowania do kuchni lub przedpokoju?

Będę Wam bardzo wdzięczna za wszelkie porady, bo może znajdę sposób, by nadal sortować śmieci, ale w sposób, który jest dla mnie bardziej odpowiedni.

E.

P.S. Wpis nie jest sponsorowany przez żadną firmę, po prostu do zobrazowania tematu użyłam głównie zdjęć Ikei, bo dobrze obrazują opisywaną tematykę.

Fot: Ikea
Podobne wpisy

Komentarze

67 odpowiedzi na “Jak segregować śmieci?”

  1. Podziwiam za taką determinację w segregowaniu i nie dziwię się, że już jesteś na skraju wytrzymałości w swoich postanowieniach. 🙂 U mnie nie ma takiego problemu z segregowaniem, bo mieszkam w domu i po prostu w kotłowni mamy ustawione pojemniki w różnych kolorach, chociaż przy wejściu w życie ustawy śmieciowej dostaliśmy całą książeczkę pt. 'co ma iść do jakiego worka' i trochę zabawy z tym było. Innym problemem jest u mnie częstotliwość, z jaką wywożą śmieci, bo się zmniejszyła i jest to trochę uciążliwe…

    Jednak nie wyobrażam sobie, żeby założenia ustawy śmieciowej utrzymały się w jakichkolwiek spółdzielniach. A już na pewno nie tam, gdzie są zsypy. Przynajmniej u mojego P. niby każdy z mieszkańców zadeklarował chęć segregacji, a i tak teraz nikt się nie przejmuje i wrzuca wszystko, jak leci, do zsypu. Przy najbliższej kontroli wszystkim więc pewnie podniosą opłaty za śmieci. A kontenery przed blokami stoją…

    • Madame Edith pisze:

      Inspirowane Smakiem,

      Też na początku dostałam książeczkę 🙂 Znajomi, którzy mieszkają w domkach też narzekają, że śmieci co tydzień lub dwa są wywożone, bo to jednak rzadko i już po kilku dniach śmierdzi jak się obok pojemników przechodzi.

      Z serdecznymi pozdrowieniami,
      E.

  2. Joanna pisze:

    Ja mieszkam w domu, kuchnie niestety tez mamy dość ograniczoną… Oprócz puszki dużej na śmieci mix- na którą czekaliśmy prawie m-c czasu- na pozostałe rodzaje śmieci mamy również worki, do których ni ema żadnych pojemników, o ile teraz ok, ale co zimą jak przyjdzie snieg i mróz? Nie wiadomo gdzie mamy te worki trzymać. Jak kogos stać to owszem są dostępne w marketach stojaki na worki – koszmarnej jakości, do tego niestabilne, a i tak wiszący worek na stojaku nie rozwiązuje problemu przymarzania tego worka do czegokolwiek zima… do tego istnieje owszem harmonogram wywozu śmieci, w praktyce zawsze śmieci są wywożone 2-3 dni po terminie. Chociaż rekord to pierwszy wywóz w lipcu – czekaliśmy po ponad m-cznej przerwie tydzień na wywóz. Nawet mój mąż zadzwonił do Sanepidu, bo widok/zapach itp. tych worków był koszmarem…na co Sanepid kazał zadzwonić do gminy…

  3. Mogę tylko napisać, że szczęściara z Ciebie,
    bo u mnie segregowane śmieci odbierane są raz na MIESIĄC!
    Worki z nimi trzymam w spiżarni
    i do szału doprowadza mnie ich przestawianie z miejsca na miejsce,
    kiedy chcę dostać się do którejś z szafek.
    Nie wiem, czy za jakiś czas nie zrezygnuję z sortowania.

  4. Agnieszka pisze:

    U moich rodziców też odbierają śmieci raz w miesiącu, ale oni mieszkają w domu, więc mają gdzie 3mać te wory.

    U mnie na szczęście są 3 dodatkowe kontenery, więc nie mam problemu z segregacją.

    Ustawa miała sprawić, że ludzie zaczną segregować śmieci, ale wszystko jest jak zwykle zrobione tak, że odniesie zupełnie przeciwny skutek.

  5. Ania pisze:

    Ja mieszkam w domu wolnostojącym i teoretycznie z miejscem na posortowane śmieci nie mam problemu. Mam kontenery na poszczególne rodzaje śmieci, ale co z tego skoro odbierają je raz na miesiąc. Staram się sortować dokładnie i skrupulatnie – w związku z tym w ciągu miesiąca uzbierają mi się co najmniej dwa wielkie wory z plastikiem, dwa z papierem itd. A w pojemniku miejsca jest tylko na jeden. Reszta stoi kątem w garażu lub upchnięta gdzieś za pojemnikami na śmieci.
    Śmieci organiczne odbierają raz na dwa tygodnie – co też jest stanowczo za rzadko. Nie muszę chyba nikomu mówić jak wygląda kontener i worki po dwóch tygodniach (szczególnie w upały, które były w lato).
    Mój wybór w tym przypadku jest czysto iluzoryczny – bo czy sortowane czy nie, odbierać będą je tak samo rzadko jak w tej chwili.
    W mieszkaniach trudno mi sobie wyobrazić wprowadzenie kilku nowych pojemników na śmieci. Chociaż powiem szczerze, że na jednym z warszawskich osiedli widzę dużą zachętę do sortowania – pojemniki na posortowane śmieci są wystawione w publicznych śmietnikach (nie zamykanych na kłódkę!!!) i rzeczywiście są opróżniane dwa razy w tygodniu specjalnymi samochodami – inny do papieru, inny do plastiku i inny do butelek. No i klasyczna śmieciarka na inne śmieci. Można sobie codziennie rano, małymi partiami wyrzucać bez większych problemów.
    Chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze. Jak widać nie tylko przestrzeń potrafi sprawić problem, ale też mała częstotliwość w wywożeniu przez gminę czy brak odpowiednich pojemników na osiedlach… Szkoda, bo założenia były naprawdę piękne…

    • Madame Edith pisze:

      Aniu,
      Właśnie o to chodzi! Żeby każdy miał dostęp pod domem do takich kontenerów. O ileż to wszystko byłoby łatwiejsze!
      Ale jednocześnie zupełnie nie rozumem dlaczego śmieci w domkach są wywożone tak rzadko. To jest dopiero absurd!

      Bardzo dziękuję za Twój komentarz.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

    • Ania pisze:

      Kiedy wczoraj pisałam ten post, śmieciarze zbierający śmieci posortowane z moich okolic zapomnieli o moim domu i zostałam na następny miesiąc z kilkoma wielkimi worami 🙁 to tak w ramach anegdotki…

      Pozdrawiam 🙂

  6. vinka pisze:

    Hmm, my w bloku nie segregujemy, bo mieszkam z osobami starszymi w klatce, którzy wychodzą z założenia, że po co segregować jak oni i tak niedługo umrą. Byliśmy w mniejszości, bo moi rodzice chcieli segregować. Robimy to i tak po łebkach, bo segregujemy tylko plastik i ewentualnie szkło (mało szkła używamy), bo po drugiej stronie ulicy stoi pojemnik na plastik (żółty), na białe szkło (biały) i na kolorowe szkło (zielony). Resztę wyrzucamy do wspólnego kosza na śmieci.

    Problemem jest tylko to, że do tych pojemników, śmieci wyrzucają ludzie z kilku bloków, a są one opróżniane raz na tydzień, albo i rzadziej, zależy pewnie jak się komu chce przyjechać i często zdarza się tak, że plastik (bo jego zawsze jest najwięcej) wylewa się na alejkę, co nie jest ani bezpieczne np w lato, ani estetyczne.

    Myślę, że za szybko rząd wprowadził tę ustawę, nie przygotował miast na segregację. Powinien najpierw postawić pojemniki na każdym osiedlu i dopiero później wprowadzać obowiązek segregacji.

  7. Kasia pisze:

    Dziewczyny… rozumiem, że może nie jest to super wygodne, trzymanie worków w przedpokoju lub spiżarni i przestawianie ich z miejsca na miejsce…ale czy to naprawdę jest powód by rezygnować z segregowania? Dla mnie mówienie, że zaśmiecony przedpokój doprowadza do szału i chęć rezygnacji z segregowania nie jest chyba do końca przemyślane – wolimy mieć nieśmierdzące śmieci w przedpokoju czy coraz bardziej zaśmieconą Ziemię, przepełnione wysypiska i marnować surowce? Wydaje mi się, że zawsze można znaleźć wyjście z sytuacji, znaleźć miejsce gdzie można te worki w domu trzymać. Przykro mi kiedy widzę wielu z moich sąsiadów niesegregujących śmieci albo osoby które segregują ale chcą z tego zrezygnować. Komu zrobimy na złość? Władzom, czy sobie? To inwestycja w naszą przyszłość, w czystsze środowisko. Proszę, zastanówcie się nad swoimi decyzjami. I żeby było wszystko jasne – bardzo lubię bloga Madame Edith i proszę nie traktować całkowicie personalnie mojego komentarza 😉 Pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      Kasiu,
      Doskonale rozumiem, co chciałaś przekazać. Pamiętaj jednak, że nieposortowane śmieci też będą sortowane, tyle że w sortowni, a nie u nas w domu. Dlatego koszt wywizu tych nieposortowanych jest wyższy na co albo się zdecydujemy lub nie 🙂

      Serdeczności,
      E.

  8. Edyta pisze:

    To kiepsko wymyślili u Ciebie z tymi workami zabieranymi raz na tydzień! To by się sprawdziło w dużym domu albo, tak jak napisałaś, przy gigantycznej szafce.
    Ja segreguję śmieci od jakiś 6-7 lat, zaczęłam zanim wprowadzili obowiązek segregacji. Miałam worki na papier, plastik, szkło oraz złom. Reszta lądowała we wspólnym koszu. Tyle tylko, że ja miałam gdzie trzymać te worki w oczekiwaniu na ich zabranie. Worki dostawałam za darmo od gminy i za darmo mi je zabierali, jedyny warunek – segregować odpowiednio śmieci i wystawiać w określone dni do zabrania.
    Teraz już takich worków nie musze trzymać, bo trzy ładne duże śmietniki za zewnątrz i tam wyrzucam swoje śmieci kiedy chcę, więc mam ładny zgrabny sorter w szafce pod zlewem 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Edyto,
      widzisz, też segregowałam na długo przed wprowadzeniem ustawy, a teraz wszystko się tak pokomplikowało, że nawet jak się chce segregować, to jest to trudne i trzeba się sporo nagimnastykować.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

      P.S. Możesz napisać gdzie kupiłaś swój sorter? 🙂

    • Edyta pisze:

      Nie rozumiem osób, czy instytucji odpowiedzialnych za organizację odbioru śmieci. Zamiast zachęcić ludzi do segregowania, oni ich zniechęcają!

      Sorter kupiła za granicą, w Norwegii, w sklepie Europris. Nie jest on piękny, ale jest praktyczny i mieści się w szafce pod zlewem w kuchni. Dodatkowym plusem jest dla mnie to, że jest zamykany!

    • Madame Edith pisze:

      Bardzo dziękuję za odpowiedź 🙂 Miałam nadzieję, że kupiłaś go w polskim sklepie, ale u nas niestety praktycznych rozwiązań do sortowania w mieszkaniu jest mało.
      E.

  9. Wegan Nerd pisze:

    Walczę z segregacją i współlokatorami, którzy są totalnie niedoinformowani w tej kwestii. Doszło do tego, że musiałam zrobić rozpiskę na lodówce, drzwiach do szafki pod zlewem i przy koszach na plastik. Tyle nerwów mnie to kosztuje!
    W Krakowie w ogóle sprawa śmieci wgląda okropnie, na całą kamienicę mamy tylko 4 kosze 2 żółte i 2 niebieskie. Które wywożą kiedy chcą, nikomu nie pozostawili informacji kiedy to robią….smutek i złość 🙁

    • Madame Edith pisze:

      Wow! To znaczy, że w Krakowie macie jakieś inne zasady niż w Warszawie, bo u nas dzielimy odpady na 3 części. Aż chciałoby się napisać "co kraj, to obyczaj", a to jednak wszystko w ramach jednego państwa…

      Przeczuwam, że wszystko skończy się w Twoim, jak i moim przypadku, nałożeniem kar na cały blok, bo tak jak piszesz: jedni sortują, a inni nie mimo, że powinni wszyscy.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  10. majka pisze:

    Chcieli dobrze ale jak zwykle im nie wyszlo 🙂 Niestety bedac w Polsce zawuwazylam, ze z ta segregacja smieci nie jest zbyt dobrze. Nawet kiedy kontenery na szklo, plastikowe butelki i papier stoja przed blokiem, ludzie wrzucaja wszystko tak po prostu do zsypow… Mam czasami wrazenie, ze nie chce sie im zejsc te pare schodkow w dol albo wyrzucuc te smieci tak "przy okazji" wlasnie.
    U nas z segregacja nie ma problemow. Mieszkam w domku wiec to tez pewnie jest ulatwienie. Pojemniki na smieci stoja przed domem wiec wystarczy zrobic tylko krok aby wszystko wyrzucic. Mimo to mam w kuchni za drzawiami dwa pojemniki na papier i plastiki a w piwnicy takie plastikowe biale pudla z Ikei, jak na Twoich zdjeciach, gdzie zbieramy szklo i plastikowe butelki po wodzie mineralnej (butelki mozna u nas oddac do sklepu, przy kupnie wody placimy zastaw za butelke, pozniej nam go zwracaja). Smieci wywoza u nas dwa razy w miesiacu. Kiedys, kiedy mieszkalismy w innym miescie, stal dodatkowo pojemnik na odpadki bio (obierki, chleb itp.). Teraz takiego nie mamy, wyrzucamy wszystko do "normalnych" smieci (oprocz chleba oczywiscie, ktory suszymy i wywozimy dla owiec:)

    • Madame Edith pisze:

      Majko,
      swoim wpisem wniosłaś nadzieję!
      Jak to dobrze wiedzieć, że w innych państwach mogli logicznie rozwiązać problem odpadów. Jest szansa, że może i my się kiedyś tego nauczymy i wprowadzimy takie dobre wzorce.

      Dziękuję i pozdrawiam,
      E.

  11. Kasia pisze:

    A u nas dalej pod blokiem stoją same czarne kontenery i nie mamy pojęcia co zrobić z resztą śmieci. Dodatkowo ulotki w moim mieście mówiły o koszach w 5 kolorach 😉 Papier, plastiki, szkła, odpadki spożywcze (rozkładające się generalnie) i reszta. Oczywiście każdy kontener miał także listę obostrzeń, także najwięcej rzeczy i tak trafia do "reszty", czyli czarnych pojemników.

    Sam pomysł z segregacją śmieci uważam za fajny, natomiast jego wykonanie już nieszczególnie.
    Co do takiego zbierania śmieci przez dłuższy czas to np. w Szwajcarii jest to całkiem normalne. Na początku każdego roku dostaje się kalendarz z terminem wywozu śmieci. Do tego opłaty za wywów/recykling/wszystko są w cenie za worki. Co sprowadza się do tego, że ludzie chcą mniej wydać, więc bardziej dbają o odpowiednie zmniejszenie rozmiaru śmieci.
    Całkiem normalne jest wyrzucanie kartonowych pudełek zaraz po zakupie przedmiotu w sklepie, bo nie musisz ich potem wozić, żeby specjalnie wyrzucić 😉
    Do tego sporym problemem jest utylizacja zużytych rzeczy elektronicznych, opon czy mebli, bo nie wolno ich wyrzucić czy spalić byle gdzie, a trzeba oddać, za co się sporo płaci. Dla nas np. punkt elektro-śmieci jest super udogodnieniem i poprawą stanu środowiska, bo znam wiele osób, które starą komórkę potrafiły wyrzucić do zwykłych śmieci. Tam trzeba się zastanowić dwa razy nad wyrzuceniem czegoś.

    Także u nas wcale nie jest tak najgorzej 😉

    • Madame Edith pisze:

      Kasiu,
      podział na pięć części jest bardzo interesujący… Zupełnie nie wiem gdzie miałabym ustawić pięć osobnych pojemników, skoro już przy trzech mam problem! Rozwiązanie szwajcarskie jest rewelacyjne! Oni tam zresztą, mam wrażenie, mają same dobre pomysły 🙂 Niestety chyba nigdy ich nie dogonimy w takich kwestiach.

      Oczywiście baterie i żarówki wyrzucam do kosza w Rossmannie, który mam koło domu, lub zanoszę je do sklepu spożywczego, bo tam też mają "elektrokosz". A sprzęty wielkogabarytowe są u nas wywożone dwa razy do roku i wcześniej administracja wywiesza kartkę z informacją kiedy można je wystawiać. To akurat jest bardzo dobre i praktyczne rozwiązanie.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  12. jagoda pisze:

    Zawsze chciałam, żeby w Polsce wprowadzono segregacje odpadów. Jeżdżąc na narty do Austrii byliśmy do tego zmuszeni, ale wszystko przychodziło tak naturalnie, że nie rozumiałam dlaczego u nas to nie działa! I już wiem..
    W moim mieście segregowanie odpadów wprowadzono dopiero od połowy września, bo poszczególne firmy odwoływały się od decyzji UM. Kontenery powinny się pojawić do 16.09, ale jak to bywa.. nie ma ich. Część wspólnot mieszkaniowych jeszcze nie podpisało umowy z nową firmą i tak to się będzie wlekło przez najbliższe tygodnie, miesiące. A gdy się już pojawią, na pewno wypłyną nowe problemy. We wspólnotach obok na pewno rozpoczęto segregacje, bo na naszym podwórku nagminnie zaczęły się pojawiać sterty worków z nieposegregowanymi śmieciami 😉 cudownie!

    • Madame Edith pisze:

      Jagodo,
      jestem ciekawa, czy władze z tej śmieciowej rewolucji wyciągną jakiekolwiek wnioski i czy sytuacja w przyszłości się poprawi. Jak czytałam Twój i inne komentarze, to myślałam sobie, że to niesamowite, że w tak wielu miejscach sprawa ta została tak fatalnie rozwiązana. Byłam pewna, że tylko w Warszawie i okolicach był jeden wielki cyrk ze śmieciami, a terz się okazuje, że w innych miastach wcale nie jest lepiej… Bardzo to smutne.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  13. ja musiałam przenieść swoje śmieci z szafki pod zlewem, która jest za mała, do zupełnie innej szafy. tak jak mówisz, sporo miejsca to zajmuje. ale zmieściłam w tej innej szafie ten duży kosz z ikei, co Ty masz i dwa mniejsze razem z tymi wysuwanymi bajerami, co ma ikea też. jest ok, choć sgtraciłam sporo miejsca, bo żeby mieć śmieci musiałam wyjąć całą półkę z szafy.
    problemem samym w sobie jest firma śmieciarska, która dostarcza mi jeden worek na papier, jeden worek na plastik i jeden na szkło na dwa tygodnie!!!!!!

    • Madame Edith pisze:

      Kwestia worków to zupełnie odrębna historia…ja niby mogę dostać 2 na tydzień (o ile oddam wypełnione poprzednie), ale często są one po prostu za duże na moje potrzeby, bo np. w tygodniu zbiorą mi się dwie małe szklane butelki i jeden słoik. Oczywiście doceniam to, że je dostaję, bo już w ogóle bym zwątpiła gdybym jeszcze musiała za nie płacić (pewnie) niemałe pieniądze.

      Kolejny ważny punkt do rozważań: "Segregować, czy nie segregować".
      Wielkie dzięki za Twoją wypowiedź!

      Moc pozdrowień,
      E.

  14. Anonimowy pisze:

    Madame,

    wszystko pięknie i ślicznie, ale:
    – u mnie we wspólnocie śmietniki są niezabezpieczone, poawia sie wiec wiele worów róznych śmieci z okolicznych domków, oczywiście nieposegregowanych
    – niestety u mnie – Ślask – zarządca nie dostarcza worków, należy chyba nabyć samemu – koszt
    – odpady – plastki, szkło, metal mają być czyste, fajnie ale koszty wody są horrendalne
    – w wyniku wprowadzenia ustawy koszt wywozu śmieci wzrósł mi o jedyne 80%
    Wybrałam opcję śmieci nieposegregowanych ponieważ jeśli chcemy mieć segregacje a w odpadach pojawią sie nieposegregowane to jest kara – śmietnik nie jest zamknięty i ogólno dostępny.
    Ustawa jest od czapy, nie ma żadnego uzasadnienia, bo wyrzucanei smieci do lasu to kwestia kultury osobistej ludzi. I tego nic nie zmieni.

    pozdrawiam
    ivis

    • Madame Edith pisze:

      Ivis,

      to prawda – plastikowe kubki np. po jogurcie trzeba myć. Zgadzam się z Tobą w 100%, że koszt wody do umycia wszystkich tego typu opakowań może przewyższyć różnicę między opłatą za wywóz śmieci dla sortujących i niesortujących. To bardzo ważny argument, który dotycczas nie padł w dyskusji.

      Inna ważna kwestia to zamykanie śmietników. U mnie komory śmieciowe są zamykane na klucz, więc nikt obcy się do nich nie dostanie – to plus. Rozumiem, że tam gdzie nie są zamykane faktycznie mogą być bardzo "obciążone" przez inne osoby, a konsekwencje niesegregowania śmieci poniosą lokatorzy budynku do którego śmietnik przynależy.

      Temat śmieci jak widać jest bardzo wielowymiarowy.
      Ogromnie dziękuję za Twój komentarz, bo wniósł ważny wątek do dyskusji, o którym zupełnie zapomniałam.

      Z serdecznymi pozdrowieniami,
      E.

  15. Ja mam ten przywilej, że mam duży dom, dużą kuchnię i dodatkowo tzw. "komórkę" jak mawia się u mnie w domu. To właśnie w niej mam postawione odpowiednie pojemniki na odpady – plastik, butelki plastikowe, szkło, metal, makulatura, kosz na śmieci ogólne. Dodatkowo pod zlewem kosz na bioodpady na kompostownik.
    Segreguję śmieci od lat, tak mam w nawyku. Przed reformę w moim mieście posegregowano odpady zbierane były za darmo. Płaciło się za pojemnik. A jak wiadomo, dzięki segregacji więcej się do niego zmieściło.
    Minus ustawy – teraz płacę więcej, a robię dokładnie to samo co ostatnio. Miesięczny opłata za wywóz śmieci jest 3 razy droższa niż była do tej pory. Niestety.
    Śmieci zbierają raz na 2 tygodnie – trochę za rzadko, nie raz odpadki po prostu cuchną.
    Z plusów – to darmowy wywóz śmieci wielkogabarytowych typu: stare meble, okna, kaloryfery, czy po prostu graty. Kiedyś by takich rzeczy się pozbyć należało zamówić kontener, w kwocie 500 zł. Co było sumą ogromną. Teraz mogę sama do specjalnego punktu je oddać, lub zamówić transport – raz na trzy miesiące w wyznaczonym dniu jeżdżą specjalne samochody.

    Mam mieszane uczucia co do ustawy. Mnie nie pomogły, bo wyższa cena opłat wcale mnie nie zadowala, a robię to samo co kiedyś.

    • Madame Edith pisze:

      Halino,

      koszty to mam wrażenie temat na oddzielną dyskusję. Np. w Warszawie płaci się 2-3 razy więcej niż w gminach "okołowarszawskich". Gdzie tu uzasadnienie, skoro śmieci odbierają często te same firmy…?

      Wywóz śmieci wielkogabarytowych (przynajmniej na osiedlach na ursynowie, na których mieszkałam) był od ponad 10 lat bezpłatny i to dwa razy do roku. W tym aspekcie nie dostrzegłam poprawy, ale fajnie, jeśli u Ciebie go nie było, a teraz jest. To pozytywna zmiana i wiem z doświadczenia, że to bardzo przydatne.

      Na poprzednim osiedlu też miałam tę zasadę, że posegregowane śmieci wywożone były za darmo, więc ludzie segregowali, bo to obniżało ogólne koszty – to była duża zachęta, o czym zreszta pisałam we wpisie.

      Dziękuję za Twój głos w dyskusji!

      Serdeczne pozdrowienia,
      E.

    • Kwestia opłat za śmieci rzeczywiście jest tematem rzeką, który warto poruszyć.
      W moim powiecie, jest zbyt mała różnica cen między segregowaniem odpadów, a nie. Jest to zalewnie 3 zł od osoby.
      Myślałam, że reforma ma na celu zachęcenie ludzi do segregowania, podniesienie świadomości ekologicznej, a przede wszystkim poprawę stanu środowiska. Śmieciami, których nie można utylizować niedługo zawalimy pół kraju.

      Więc ja się pytam, gdzie tu jest zachęta do segregowania choćby w dużo niższej opłacie za śmieci? Jeśli jest z tym, aż tyle kłopotu m.in. potrzeba dużo miejsca, smród, mycie pojemników (o czym nie każdy wie) itp. To każdy woli dopłacić te 3 zł i mieć spokój. Więcej osób by segregowało, gdyby opłata za nie segregację była o 100 % wyższa.

      Kolejnym minusem jest powierzenie wywozu śmieci w całym mieście (trochę pow. 20 tys. mieszkańców) jednej firmie. Mniejsze poupadały, bo nie wygrały przetargu. Ta, która wygrała pracuje w soboty do późnego popołudnia, a nawet w niedzielne poranki – inaczej nie wyrabia się z wywozem śmieci, a i tak raz na 2 tygodnie nie jest wystarczające.

      Cieszę się, że temat został poruszony.

    • Madame Edith pisze:

      Halino,

      na Ursynowie stawki za odpady niesegregowane są wyższe o ok. 20%. Przykładowo: jedna osoba płaci 10 lub 12 zł, dwie osoby płacą 19 lub 23 zł, 3 osoby: 28 lub 34 zł, a cztery i więcej osób: 37 lub 45 zł.

      Różnica, dokładnie tak jak napisałaś, jest znikoma i wcale nie zachęca do samodzielnego segregowania odpadów.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  16. Anonimowy pisze:

    Edith,

    ponieważ już kiedyś wcześniej okazało się, że jesteśmy sąsiadkami, dokładnie wiem o czym mówisz. Pozwól zatem, że sprostuję. Otóż deklaracja, którą wypełniałaś i te dwa worki, które dostajesz pod drzwi nie mają ze sobą zupełnie nic wspólnego. Są one dostarczaze przez zakład pracy osób niepełnosprawnych, którzy w ten sposób sobie dorabiają. Taki sposób stosowany jest już od wielu, wielu lat w naszej okolicy, z tym że wcześniej był to tylko jeden niebieski worek. Pewnie ze względu na to, że mieszkasz na nowym osiedlu wcześniej po prostu do Was nie dotarli, a te wszystkie zmiany śmieciowe były do tego dobrym pretekstem. W związku z czym tych worków nie wyrzucamy do kontenerów, nawet jeżeli są dostępne pod blokiem (u mnie są), tylko właśnie raz w tygodniu wystawiamy przed drzwi. To taki trochę czyn społeczny na rzecz tych osób.

    Moim zdaniem musiecie po prstu zwrócić się do spółdzieli o wyposażenie Waszego osiedla w kontenery do sortowania śmieci. Wtedy po prosu nic już nie trzeba będzie zbierać do tych worków. Podejrzewam, że spółdzielnia ma taki obowiązek, więc nie powinno być problemu;)

    Pozdrawiam,
    Zuza

    • Madame Edith pisze:

      Zuza,

      a wiesz, że nasza spółdzielnia twierdzi, że nie musi tego robić?! Bo uważają, że podpisali tę umowę na odbiór odpadów raz w tygodniu i nie chcą dublować kosztów.
      Odkąd mieszkam na tym osiedlu (już prawie 3 lata) mieliśmy tylko czarne kosze w komorze śmieciowej (nie mieliśmy tych niebieskich worków, które były u Ciebie) i nawet wtedy nie można się było doprosić o dodatkowe kosze do segregacji.
      Mam wrażenie, że spółdzielnia robi nas w balona, ale niestety niewiele można z tym zrobić, bo mamy problem z wyodrębnieniem się ze spółdzielni i powołaniem wspólnoty 🙁

      Serdecznie Cię pozdrawiam Sąsiadko 🙂
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Widocznie nawet każda spółdzielnia ma swoją politykę w tej kwestii. Znalazłam stronę tego stowarzyszenia, ktore zbiera u nas śmieci, może u źródła będzie można coś wskórać: http://www.ekon.org.pl/index.php?option=com_content&view=frontpage&Itemid=1&lang=pl.

      Z.

    • Madame Edith pisze:

      Dziękuję! Poczytałam i wszystko brzmi naprawdę super: bo miejsca pracy, monitoring segregacji etc. Ale to niestety nadal nie rozwiązuje mojego problemu, czyli braku pojemników, by każdego dnia wynosić selektywne śmieci jak tylko się uzbierają.
      Postanowiłam i napiszę list do spółdzielni 🙂

      E.

  17. Bola pisze:

    U mnie w gminie śmieci segreguje się od stycznia 2012 roku. Mieszkam w domku i śmieci segregowane odbierane są raz w miesiącu, co przy dużej rodzinie jest dość problematyczne, ale można się przyzwyczaić.
    Na początku było zastanawianie się co i gdzie należy wrzucać – wszystko zależy od systemu przyjętego przez konkretną gminę. Obecnie jest to coś normalnego i bezproblematycznego. Na prawdę da się.

    Kilka uwag:
    – może warto zwrócić się do wspólnoty/spółdzielni o zmianę i postawienie kilku koszy na śmieci segregowane, w tej samej sytuacji mniemam są wszyscy mieszkańcy bloku.
    – wrzucanie czystych plastików – chodzi o to, że tak jak u nas śmieci odbierane są raz w miesiącu, to resztka jogurtu w pojemniczku, po tym czasie nie pozwoliłaby wejść do altanki śmietnikowej, bo po prostu wszystko by zaśmierdło. Nie myję może kubeczków po jogurtach i serkach ale też nie pozwalam na hodowanie w nich życia mniej lub bardziej utajonego.

    • Madame Edith pisze:

      Bola,

      mam nadzieję, że obecny system będzie ewoluował w kierunku czegoś bardziej normalnego. Wiem, że się da segregować – robiłam to przez około 6 lat na innym osiedlu, co prawda w innych realiach prawnych 🙂

      Moc pozdrowień,
      E.

  18. Anonimowy pisze:

    a nie masz może miejsca na klatce na ustawienie takich dwóch stojakow do segregacji??? troszkę rozwiazalo by to Twój problem. a jaka firma teraz wywozi smiei u Ciebie? ja tez wawka, i mam trzy kolory workow + smieci niesegregowalne. cos mi się wydaje ze ta nasza segregacja to jedna wielka lipa, zobaczymy co będzie się dzialo po nowym roku, może jakos to dojdzie do ladu i składu, chociaż opłaty mamy strasznie wysokie. pzdr Lui

    • Madame Edith pisze:

      Lui,
      Pomysł rewelacyjny, ale sąsiedzi, jak i firma sprzątająca klatkę by mnie zjadła gdybym postawiła takie cudo przed drzwiami 🙂 Gdybym mieszkała sama lub byly tylko dwa mieszkania na klatce, to nawet bym wypróbowała ten pomysł w porozumieniu z sąsiadem, ale u mnie tylko ja sortuję, a trzy pozstałe mieszkania nie…

      I znowu zaskoczenie: masz trzy kolorowe worki + czarny i mieszkasz w W-wie! Jestem w szoku, bo to znaczy, że na każdym osiedlu/dzielnicy jest zupełnie inny system segregacji. I jak tu się w tym połapać? Szczerze wątpię czy w ogóle ktoś to ogarnia – nie wydaje mi się, że władze ten temat są w stanie zrozumieć…

      Z pozdrowieniami,
      E.

  19. Ania pisze:

    Ciekawa dyskusja. Problem nie tkwi w samej ustawie śmieciowej tylko z wprowadzeniem jej w życie np. organizowanych przetargach na firmy odbierające odpady w danym mieście czy osiedlu. Rzecz jasna wygrywają firmy, które dają najniższe ofert cenowe i co za tym idzie ich usługi są niskiej jakości, sporadyczne 🙁 Czy tanio musi być zawsze byle jak !?!
    Myślę, że nie warto się zniechęcać i frustrować 🙂 Może należałoby wysłać petycję do spółdzielni mieszkaniowej, opisać i zrobić zdjęcia jakim utrudnianiem jest trzymanie śmieci w przedpokoju – szczerze współczuję. Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Dzięki Aniu! A wiesz, tak też zrobię – przygotuję zdjęcia, wyślę je do zarządu spółdzielni i opiszę im tę całą wg mnie chorą sytuację.
      Dziękuję za podsunięcie pomysłu 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Ania pisze:

      Mieszkam w domku i jakoś sobie radzimy z tym "problemem" ale bardzo dobrze rozumiem Twoją postawę. Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie tej sytuacji. 🙂 Pozdrawiam

  20. Anonimowy pisze:

    Popieram – może należy stworzyć petycję – podejrzewam że nie tylko Tobie taka sytuacja stwarza problem, bo nie każdy ma na tyle duży metraż mieszkania, żeby ukryć gdzieś worki w ciągu tygodnia, aby były niewidoczne.
    Również podpisałam petycję i żałuję – 2zł miesięcznie to nic(o tyle droższy jest czynsz bez segregacji), chciałam być ekologiczna (również mieszkam w całkiem nowym osiedlu), a nie ukrywam, że mam z tym problem. Mieszkam w małej kawalerce, mój aneks kuchenny ma 2,5 m, a w szafce pod zlewem oprócz rur odpływowych ledwo mieści się mały kosz na śmieci, o 3 pojemnikach nawet nie myślę. Żałuję że nie znalazłam u Ciebie jakiegoś ciekawego pomysłu na to, ale mam nadzieję, że coś poradzimy na swoje sytuacje, powodzenia! Pozdrawiam, Asia

    • Madame Edith pisze:

      Asiu,
      A byłaś w Ikei? Tam mają kilka fajnych i małych koszy do segregacji – może na Twoje potrzeby byłyby wystarczające? Sama się długo nad nimi zastanawiaam, bo mój obecny kosz jest z tego samego sklepu i one mogą się w nim "chować". Doszłam jednak do wniosku, że byłyby super jako dodatkowe kosze postawione obok mojego obecnego (nie zmieszczą się, gdyż mam zbyt wąską szafkę), a nie wkładane jeden w drugi, bo tak mój obecny kosz zmniejszyłby się o połowę.

      Miłego dnia!
      E.

  21. Ja jestem za Segregacja, robie to juz od 14 lat, mozna sie szybko przyzwyczaic.. jakos juz nie wyrzuce plastiku lub szkla do kosza:)

  22. Anonimowy pisze:

    Moi Drodzy,
    problemu nie rozwiążemy żebyśmy nawet na głowie stanęli. Rozmawiać i dyskutować możemy do woli, jedni z tego coś wyniosą inni zapomną o sprawie. Problem śmieci to sprawa wszystkich miast w Polsce, sprawa każdego państwa z osobna. Nie da się wcisnąć na klawiaturze Ctrl+C a następnie Ctrl+V aby skopiować dobre praktyki dotyczące śmieci, jeśli już takowe są z innych zakątków świata. Jestem świeżo po 2 tygodniowym intensywnym szkoleniu na temat Empowerment for sustainbility & sustainbility tourism development, które to miałam okazję odbywać na pięknej wyspie Vis w Chorwacji w ramach Summer School. Jak każda społeczność mają swoje "śmieciowe" problemy. Segregują jedynie papier. Nie mają sortowni na inne odpady. Jako świeżo upieczony członek UE Chorwacja (Vis) jest zobowiązana do 2015 roku takową sortownię czy też spalarnię wybudować. Co zatem dzieje się dziś? Śmieci są wywożone każdego dnia, żeby ktoś ten papier segregował-nie zauważyłam, pewnie nieliczni zatem, a na samej wyspie znalazłam 2 kosze na papier. Istnieje w wyższych partiach wzgórz w drodze do Komizy wysypisko śmieci a jakże, ale męczy ta świadomość mieszkańców wyspy i szpeci krajobraz. Całość śmieci trafia na prom i w drogę do Splitu. Dalej ślad się urywa. Transport śmieci drogą morską jest drogi. Wśród społeczności liczącej 3 tys mieszkańców a w sezonie 10 tys okazuje się, że wszyscy się znają, nie wszyscy mają pracę a więc i za śmieci nie wszyscy płacą regularnie. Mimo to jest czysto nawet bardzo! Firma sprzątająca nie ma konkurencji – oto sedno sprawy. Jeśli zależy nam na tym aby na naszym terenie było czysto tylko takie rozwiązanie się sprawdzi, firma z lokalnej społeczności, znana mieszkańcom, taka której zależy na tym aby było czysto nawet gdy nie wszyscy płacą na czas. To firma trzęsie się ażeby utrzymać zlecenie a nie odwrotnie! Czy firmie z Vis ten interes się opłaca? Nie bardzo, ale zamiast obciążać kosztami i karami mieszkańców są dotowani z budżetu państwa w tym zakresie, ażeby wilk był syty i owca cała. Chciałabym być dobrze zrozumiana – na każdym terenie w Polsce w tej chwili śmieci segreguje się inaczej-dlatego, że każdy rejon bądź ma spalarnią bądź nie, bądź segregacja im się opłaca bądź nie i wówczas kierunek wysypisko, wiele czynników ma na to wpływ i to też jest sprawą gmin. Generalnie nikt z nowej ustawy zadowolony nie jest. Skoro nasz aparat ustawodawczy przekazał sprawę śmieci gminom, to miał w tym swój interes, gdyż ktoś tego bałaganu w gminie pilnować musi a więc i nowe miejsca pracy powstać musiały co oczywiście zostało w koszty wywozu naszych śmieci wkalkulowane z nawiązką bo gmina ma prawo zarabiać na nas, a jakże a więc znaczna to ulga dla państwa , o tyle mniej przekażą w przyszłorocznym budżecie. Nasze jednostkowe działania nic nie zmienią. Nadal na stołkach siedzą ci, którym zależy na własnej wypchanej kieszeni, stąd przetargi rozpatrywane są w taki a nie inny sposób. Do sedna sprawy zmierzając, gdyby aparaty wykonawcze (gminy) zastanowiły się nad faktycznymi problemami na swoich terenach , porozmawiały z mieszkańcami domostw, osiedli na swoim terenie, uzyskałyby obraz sytuacji- a więc dialog społeczny Moi Drodzy. To kolejny klucz do sukcesu! W dalszej kolejności przygotowanie projektu i planu odbioru nieczystości zadawalającego mieszkańców (bo kto za to płaci?)i wówczas przygotowanie warunków przetargu adekwatnych do potrzeb w ramach firm z lokalnej społeczności, po pierwsze zmniejszamy bezrobocie a po drugie obieg pieniądza poprzez płacenie podatków przez firmę z terenu danej gminy przynosi korzyść dla gminy bo pieniądze do niej wraca. Niestety nasi uczeni urzędnicy, finansiści, prawnicy wola ściągnąć z nas, mieszkańców gmin bo łatwiej , prościej, szybciej. A najprostsze rozwiązania są zawsze w zasięgu ręki. Dlatego Moi Drodzy niewiele zdołamy w tym zakresie jak i innych regulowanych odgórnie zdziałać. Róbmy po prostu swoje, w chorym państwie nie ma zdrowego systemu. Dopóki to się nie zmieni możemy sobie tylko porozmawiać. Pozdrawiam:)

    • Madame Edith pisze:

      Droga Czytelniczko,

      Podpisuję się pod tym, co napisałaś! Przykład chorwackiej wyspy jest bardzo ciekawy także ze względu na fakt, że jak sama napisałaś Chorwacja dopiero co weszła do UE i z prawem europejskim zaczyna się zmagać. My mamy już blisko 10 lat doświadczenia w UE, a mam wrażenie, że od 2004 roku niezbyt dużo się nauczyliśmy. Wiele unijnych dyrektyw i rozporządzeń nie jest wprowadzonych do dziś, a wkrótce całe społeczeństwo będzie ponosić tego koszty, bo UE nałoży na nas kary, bo terminy są nieubłagane…

      W kwestii śmieci, również masz 100% racji: proste rozwiązania są najlepsze i najbardziej skuteczne. Zastanawiam się dlaczego poznikały te kolorowe pojemniki, do których miałam dostęp i dlaczego wcześniej były wywożone za darmo, a teraz musimy za wówóz posegregowanych odpadków tak dużo płacić i się użerać z firmami wywozowymi i ich często bardzo dziwnymi zaleceniami.

      Bardzo dziękuję za Twoją wypowiedź!
      Gorąco pozdrawiam,
      E.

  23. U nas ( Warszawa) dalej stoją tylko czarne pojemniki na wszystko… ponieważ nie ma gdzie i jak segregować, to tego nie robimy, bo … co mam z tym zrobić? Tak jak piszesz, jakiś czas temu stały na osiedlach pojemniki , ogólnodostępne do sortowania, ale zniknęły jakiś czas temu.. Pojemnik w domu to dla mnie też problem. Nie ma szans na przechowywanie przez tydzień śmieci w przedpokoju, na podłodze, bo mamy małe dziecko i kota. Musze poszukać kosza, który miałby opcję segregacyjną, ale szafkę mam taką jak Ty, więc nie wiem czy cokolwiek uda mi się znaleźć. Pozostaje jeszcze opcja garderoby – ale tam też zaglądamy regularnie, i wolałabym jednak nie robić z niej śmietnika.

    • Madame Edith pisze:

      Manufakturo Radości,

      Zdecydowanie garderoba to nie jest miejsce na śmietnik. Podobnie jak i przedpokój! 😉
      Z chęcią zaproszę do swojego mieszkania ludzi odpowiedzialnych za ten bubel prawny. Niech oni mi pokażą rozsądne rozwiązania gdzie i w jaki sposób przechowywać cały tydzień śmieci w oczekiwaniu aż przyjdzie ekipa i je zaberze.

      Moc pozdrowień,
      E.

  24. Marzena pisze:

    Mamy dodatkowe kontenery na makulaturę, szkło i plastik (razem 6). Oczywiście są i minusy,bo zajmują pół parkingu, ale przynajmniej nie mamy problemu ze zbieraniem śmieci w domu;-) Bardzo fajny wpis Edytko, powinni go przeczytać "wielcy tego świata", którzy wymyślili tę ustawę. Może wprowadziliby inne roziwązanie problemu? Pozdrawiam serdecznie:-)

  25. Mątewka pisze:

    Chciałam jeszcze napisać o jednej dla mnie bardzo istotnej rzeczy: leki. Właściwie dla mnie to sprawa dość poważna a może przesadzam bo się nie znam. Może ktoś pomoże i oświeci mnie jakie są regulacje w tej sprawie.
    A historia jest taka.
    Otóż pewnego dnia zrobiłam porządki w domowej apteczce, spakowałam przeterminowane leki i grzecznie, jak oświecają mnie wokoło, zaniosłam do apteki. Specjalny pojemnik okazał się nie za specjalny bo miał taki otwór, że wchodziły tylko tabletki, wszystko co w butelkach nie. Podeszłam do farmaceutki pytając co zrobić z resztą, czy jakoś to odbierają sami czy jak? Byłam święcie przekonana, że coś z tym robią w końcu o oddawaniu leków do apteki mówi się już od dawna. Nie wiem czyje zdziwienie było większe czy pani w aptece czy moje jak zobaczyłam jej. Zaczęła wypytywać inne co zrobić bo ja przyniosłam leki… Usłyszałam, że tylko tabletki zbierają że syropy to nie wiedzą, w końcu po naradzie, że je wezmą i wyleją. Zrobiłam wielkie oczy: "ale gdzie panie wyleją? tak po prostu do kanalizacji?" nastąpiła seria spojrzeń po sobie, dziwnych uśmieszków, wzruszanie ramionami… kontynuuję więc, że przecież wylać to mogę sama to po co bym miała przynosić leki to do apteki? I czy antybiotyk w tabletce jest inny niż w syropie? Skoro można wylać syrop to tak samo można wyrzucić tabletki. Jaka jest różnica?
    Odebrano mi leki ale myślę, że panie zrobiły z nimi to o czym mówiły…
    Jak to powinno wyglądać?

    • Madame Edith pisze:

      Niestety ten pdf nie wyjaśnia wszystkiego, bo jest napisane tylko tyle, że:
      "Należy je przechowywać w domu w specjalnym pojemniku, by nie dostały się w ręce dzieci i regularnie wrzucać je do pojemników na leki w aptekach. Jeśli w pobliżu Twojego miejsca zamieszkania nie ma
      pojemników na tego typu odpady, zwróć się do urzędu gminy i postuluj o zorganizowanie miejsca, w którym będziesz mógł oddawać przeterminowane leki. Przeterminowane leki powinny być unieszkodliwiane w spalarniach odpadów. Nie wolno spalać przeterminowanych leków w paleniskach domowych."

      Osobiście syropy wylewam, a butelki segreguję razem ze szkłem. Tabletki / ampułki etc z lekami wyrzucam do kosza w aptece.

      Jakby co, wklejam raz jeszcze dokument, który poleca Karolina, żeby link był aktywny i każdy mógł sobie ściągnąć ten dokument:
      Jak segregować śmieci.

      Z pozdrowieniami,
      E.

    • Mątewka pisze:

      Znalazłam trochę informacji. Niestety żadnych leków nie powinno się wylewać. Szkodliwość syropów niczym się nie różni od tabletek.

      http://www.ekocentrum.krakow.pl/1,zbiorka-przeterminowanych-lekow.html
      "Przeterminowane leki uznane są za odpady niebezpieczne. Zbudowane z szeregu związków chemicznych, po terminie przydatności stanowią potencjalne zagrożenie dla zdrowia lub nawet życia ludzi. Części składowe leków stanowią środki szkodliwe lub trucizny, które są groźne dla organizmu ludzkiego. Są też szkodliwe dla środowiska, ponieważ pomimo upływu czasu zachowują dużą aktywność biologiczną. Związki zawarte w lekach są bardzo trwałe, przedostając się do wód lub gleb potrafią je skazić na dziesięciolecia. Część toksyn pochodzących z lekarstw, może biokumulować się w komórkach organizmów żywych, stanowiąc dla nich zagrożenie.

      Nigdy nie wrzucaj leków do toalety! Oczyszczalnie nie radzą sobie dobrze z takimi substancjami a ich obecność w wodzie sprawia, że bakterie i wirusy uodparniają się na nie i do terapii potrzebne będą nowe leki lub większe ich dawki."

      a tu mówią kto jest odpowiedzialny (o ile tekst jest aktualny bo nie ma daty)
      http://www.nazdrowie.pl/artykul/odpady-farmaceutyczne

      "Domowe odpady
      To właśnie przeterminowane lub niezużyte leki i wykorzystane materiały opatrunkowe stanowią podstawową masę odpadów farmaceutycznych niepochodzących ze zorganizowanych punktów lecznictwa. Są one niezwykle groźne dla środowiska. Zawierają związki chemiczne, które mogą przedostawać się do gleby lub wody i je poważnie zanieczyszczać. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badania, które wykazują, że chemikalia pochodzące z leków można znaleźć w wodach gruntowych i płynących, nawet tych wykorzystywanych do produkcji wody pitnej. Dotyczy to także antybiotyków, których obecność w środowisku może doprowadzić do wytworzenia przez bakterie oporności i skutkować późniejszymi problemami w ich zwalczaniu.

      odpowiedzialność za gospodarowanie odpadami farmaceutycznymi pochodzącymi z gospodarstw domowych ponosi gmina. Często jednak ta kwestia nie stanowi dla lokalnych władz priorytetu i jest odsuwana na późniejsze lata. Gminy postępują w ten sposób, gdyż okresy przejściowe związane z naszym wejściem do Unii Europejskiej dają im czas do końca 2015 roku."

    • Atria pisze:

      Przeterminowane leki można oddać do apteki – niektóre mają wywieszki "przyjmujemy przeterminowane lekarstwa": można też zadzwonoć/przejść się i zapytać.

      Pozdrawiam,

      Atria C.

    • Mątewka pisze:

      Wiem, tylko jak się okazało nie zawsze i nie wszystkie leki a ja szukałam informacji kto rzeczywiście jest za to odpowiedzialny i jednak nie apteki tylko gmina.
      Apteki powinny to wiedzieć i informować a nie wylewać leki do kanalizacji… to szczyt bezmyślności.

  26. Niestety i ja zrezygnowałam z segregowania…

  27. Anonimowy pisze:

    Tiaaa, worki w przedpokoju… dramat życia… :/ rzeczywiście to powód żeby przestać dbać o środowisko… Worki trzymam w szafie w przedpokoju. Upchane na odkurzaczu i skrzynce z narzędziami i butami, ale nie mam zapaści nerwowej że muszę je wyjąć, aby się do odkurzacza dostać. Jak się zapełnią to ruszam swoje szlachetne 4 litery i wywożę do miejsca gdzie takie śmieci się segreguję, bo z mojego budynku nie ma odbioru posegregowanych śmieci (nie mieszkam w Polsce).
    Magda

  28. Anonimowy pisze:

    O, to chyba tylko ja jestem zadowolona z sortowania! 🙂 Ale to pewnie ze względu na bliskość od domu wszystkich możliwych ogólnie dostępnych kontenerów na odpady segregowane – mam je dosłownie pod nosem! Bez specjalnej fatygi mogę nawet lecieć osobno z każdą butelczyną i papierkiem. Gdyby nie to, nie wyobrażam sobie ustawienia siedmiu pojemników w mieszkaniu…
    Dodatkowo na podwórkowym śmietniku stoi kosz na śmieci biodegradowalne i drugi – na resztę gdzie indziej nie posegregowaną. W domu podobnie: tylko dwa zgrabne prostokątne pojemniki z Ikei na odpadki kuchenne i na zmieszane (teraz błogosławię wysuwaną szafkę kuchenną pod zlewozmywakiem). Jedyny problem – z dostaniem prawdziwie biodegradowalnych worków na śmieci -albo niedostępne albo drogie…
    Już od dawna segreguję śmieci, ale teraz to już naprawdę mogę się wykazać! 😉 a moja gmina mi tego nie utrudnia. Inna sprawa, że zbyt mała różnica w opłacie za wywóz odpadów sortowanych i niesortowanych nie motywuje do uczenia proekologicznych zachowań.
    Inną kwestią jest, że sam sposób segregowania śmieci powinien być jednolity dla całego kraju i uważam, że na dobry początek powinniśmy pozostać przy segregacji 3 podstawowych rodzajów surowców (PET, szkło, papier), za to obowiązującej wszystkich.

    Życzę cierpliwości dla wszystkich segregujących, będą jej potrzebować! 😉
    Rudolfina

  29. Mątewka pisze:

    Mnie w tej ustawie dziwi fakt, że sama nie mogę wybrać firmy. To jakiś powrót do minionej epoki. Mogę wybrać dostawcę prądu a nie mogę firmy śmieciarskiej. Na moim terenie działały 3. To ja decydowałam, która mi odpowiada: cena/zasady a teraz przetargi i kolejne okazje do przekrętów.

    Z tego co wiem w Warszawie za nie segregowanie trzeba dopłacić zaledwie 6 zł, to prawda? Jeżeli tak to taka mała różnica jest może celowa? i ma zniechęcić do segregowania? Wiadomo, że w jest to szczególnym problemem kiedy odpowiedzialność jest zbiorowa (czyli większość warszawskich bloków), a tak może ludzie machną ręką i przestaną segregować. Firmy dostaną to 6 zł i zaoszczędzą dodatkowo na komplikacji w utrzymaniu wielu pojemników, wielu różnych wywozach a za to same posegregują śmieci. Oczywiście podkreślam to co zostało już napisane. To nie jest nie ekologiczne. Może nawet wręcz przeciwnie bo zrobi to ktoś za nas kto się na tym zna (przynajmniej teoretycznie). Tak samo jak to, że ktoś nie sprząta nie oznacza, że żyje w brudzie bo może ma sprzątaczkę. Ja za 6 zł chętnie pozbyłabym się kłopotu ale u mnie różnica jest dużo większa.

  30. Madame Edith pisze:

    Mątewko,
    Tak jak pisałam wcześniej odpowiadając Halinie:
    na Ursynowie stawki za odpady niesegregowane są wyższe o ok. 20%. Przykładowo: jedna osoba płaci 10 lub 12 zł, dwie osoby płacą 19 lub 23 zł, 3 osoby: 28 lub 34 zł, a cztery i więcej osób: 37 lub 45 zł. Nie wiem jak jest w innych dzielnicach, bo cała Warszawa została podzielona na 9 części.

    Różnica, dokładnie tak jak napisałaś, jest znikoma i wcale nie zachęca do samodzielnego segregowania odpadów.

    Serdecznie pozdrawiam,
    E.

  31. Karen pisze:

    Szukałem czegoś proste, nie zajmującego miejsca bo zawsze był z tym problem, dzięki za świetny projekt 😉
    całuję K.

  32. Milka pisze:

    Kosz na pierwszym zdjęciu może bardzo ułatwić sprawę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Jak segregować śmieci?


Wszystkich od 1 lipca objął “dobrowolny obowiązek” segregacji śmieci. Trzeba było wypełnić odpowiednią ankietę i zanieść np. do [...]
@MadameEdith on Instagram