fbpx

Jedzenie w pracy

4 marca 2016

jedzenie w pracy

Dziś na blogu czeka na Was niespodzianka. Do tej pory treści były pisane w całości przez Madame, za wyjątkiem kilku artykułów. Po wpisie na temat Seulu pojawiły się głosy zapraszające mnie do udziału w publikacjach. A zatem jestem … i zapraszam do poznania mojego subiektywnego punktu widzenia na tematy kulinarne i podróżnicze. Zacznę od kwestii jedzenia w pracy, gdyż w ostatnim czasie postanowiłem zmienić swoje nawyki żywieniowe ze względu na słabą wydajność organizmu i gorsze samopoczucie.

Wcześniej ze względu na dużą ilość pracy moje posiłki były nieregularne, a czasami nawet pomijane. Tłumacząc się brakiem czasu i niechęcią do noszenia jedzenia korzystałem tylko z obiadów kupowanych “na mieście”. Mówią: “szewc chodzi bez butów” i to szczera prawda. Widząc mojego mentora żywieniowego – Edith, kilka miesięcy temu zacząłem jednak zabierać domowe jedzenie do biura.

W decyzji pomogły także wyniki badania przeprowadzonego przez IPSOS “Co Polacy jedzą w pracy?”. Okazuje się, że osoby, które jadają posiłki w restauracjach, stołówkach czy firmowych kantynach odwiedzają je średnio 1,6 razy w tygodniu. Sądzę, że w przypadku większych miast spożywanie posiłków na mieście jest nawet częstsze. Zabieranie posiłków przygotowywanych w domu charakteryzuje bardziej mieszkańców małych miast i osób powyżej 50 roku życia. Okazuje się że ⅓ ankietowanych w ciągu dnia zjada 1 posiłek, a nasze menu jest dość monotonne i mało urozmaicone. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) właściwe odżywianie może zwiększyć naszą wydajność aż o 20%.

 

Różnice pomiędzy jedzeniem domowym a kupowanym

Jakość jedzenia i higiena kucharzy

Kupowane:
Nie wiemy jakie składniki i w jakim stanie zostały użyte do przygotowania posiłku. Czasami jest to loteria, bo jedzenie może smakować w jednym tyg dobrze a w kolejnym już nie. Nie wiemy czy na zapleczu osoby przygotowujące posiłek dbają o czystość lub czy są np. przeziębieni.

Domowe:
Używamy świeżych składników wysokiej jakości do przygotowania potrawy, a higiena zależy od nas samych.

Wiedza o zawartości

Kupowane:
Nie zawsze mamy wiedzę na temat wszystkich składników np. sos w potrawie. Jest to szczególnie ważne przy przestrzeganiu diety lub uczuleniach.

Domowe:

Mamy pełną wiedzę o składnikach, jeśli nie gotujemy potrawy z półproduktów.

Czas

Kupowane:
Zakupienie jedzenia jest szybsze niż jego przygotowanie. Wyjście z biura przy siedzącym trybie pracy jest zaletą, ale niestety nie zawsze mamy taką możliwość – wszystko zależy od pracodawcy czy nam na to pozwoli. Alternatywnie można zamówić jedzenie do biura (telefonicznie lub przez internet), jeśli zbierze się większa grupa.

Domowe:
Poświęcamy więcej czasu na zakupy i przygotowanie posiłku, musimy go także przynieść do pracy, a przed spożyciem odgrzać. Zgadza się, jest to czasochłonne ale podczas przygotowywania posiłków dużo się uczymy. Dla mnie opisywanie przepisów krok po kroku przez Madame bardzo się przydaje.

Cena

Kupowane:
Z moich obserwacji wynika że osoby w Warszawie są skłonne zapłacić za obiad do 20 zł, posiłki droższe są rzadziej zakupowane. Daje to kwotę ok. 420 zł na miesiąc przy codziennym kupowaniu obiadów w pracy.

Domowe:
Przygotowanie obiadu w domu dla 1 osoby może wydawać się nieopłacalne, ale gdy gotujemy także dla partnera lub dzieci, nagle ekonomia bierze górę i okazuje się, że jeden obiad kosztuje parę złotych.

Reakcje innych

Kupowane:
Współpracownicy nie wyrażają specjalnego zainteresowania jedzeniem kupowanym na mieście. Nie wzbudza ono szczególnych emocji, bo wszyscy je znają.

Domowe:
Ciekawe jedzenie przygotowane w domu budzi zainteresowanie, szczególnie gdy zawiera składniki niepopularne. Ludzie odczuwają szacunek do osoby która potrafi o siebie zadbać. Czasami są zainteresowani spróbowaniem potrawy lub nieśmiało pytają o przepis. Jeśli nawet posiłek został przygotowany przez Waszego partnera to jest ten moment, gdy w ciągu dnia przypominacie sobie o nim tak jak w filmie “Smak Curry”.

jedzenie w pracy

Jakie jedzenie zabrać do pracy?

Coś na śniadanie

Nawiązując do badań z początku wpisu okazuje się że wiele osób je tylko jeden posiłek w pracy. To za mało, a więc należy pomyśleć o śniadaniu lub drugim śniadaniu. Tutaj można opcjonalnie skorzystać z pomocy “Pana Kanapki” za 5-10zł lub (lepiej!) zabrać coś z domu. Własna kanapka, jogurt, granola lub czekoladowy pudding chia to smaczne rozwiązania.

Do odgrzania w mikrofalówce

Jeśli w pracy mamy do dyspozycji tylko mikrofalówkę to należy zabrać jedzenie które zawiera np. sos i nie jest suche. Alternatywnie można dolać trochę wody i przykryć pojemnik z góry, aby wilgoć nie odparowała. Dobrym przykładem mogą być wszelkiego rodzaju makarony, zupy, mięsne sosy i gulasze (np. Boeuf Strogonow) czy potrawy kuchni azjatyckiej. Świetnie sprawdzą się też sałatki – co prawda to dania na zimno, ale na cieplejsze miesiące będą jak znalazł.

Na słodko

Zabranie własnoręcznie upieczonego ciasta z okazji urodzin, imienin jest miłe dla współpracowników, a także dla nas bo ktoś docenia naszą pracę.

Jedzenie w pracy – w czym zabrać jedzenie?

Pojemniki na żywność

Warto zakupić opakowania / pojemniki na żywność, w których można podgrzewać jedzenie w mikrofalówce. Przy wyborze zwrócicie uwagę, aby pojemniki posiadały dodatkowe uszczelki. Dobrze także, gdy zabezpieczane są także zatrzaskami. Ciekawym pomysłem są także pojemniki składane, zrobione z silikonu. Po zjedzeniu posiłku można je złożyć dzięki czemu zajmują mniej miejsca w torbie lub na półce w domu.

bento_1

jedzenie w pracy

Szczelny worek

Jeśli do pojemnika nałożymy potrawę z rzadkim sosem warto dodatkowo włożyć go w worek foliowy. Sam korzystam z worków strunowych (z zamknięciem / suwakiem).

Termos na zupę

A co z zupą? Można zakupić mały termos w który wlejemy zupę. Taki wynalazek zakupiła Edith podczas podróży do Japonii – zobaczcie go we wpisie “Pamiątki z Japonii“. To najlepsza i najbezpieczniejsza opcja. Ale uwaga: w metalowym termosie nie można podgrzać zupy, należy ją przelać do kubka lub miski (kuchenki mikrofalowe nie lubią się bowiem z metalowymi elementami).

 

Jedzenie w pracy – od czego zacząć?

Jeśli jeszcze nie zabieracie jedzenia z domu, to zwróćcie uwagę na osoby które to robią i dołączcie do nich. Nie ma takich? Nawet jeśli ktoś zamawia jedzenie lub je kupuje można się umówić na zjedzenie obiadu w tym samym czasie. Można też zaproponować kolegom i koleżankom, aby w dane dni tak jak wy przygotowywali jedzenie w domu zamiast je kupować. Jedzenie w grupie jest o wiele przyjemniejsze!

Gdzie szukać przepisów lub inspiracji? Tego chyba nie muszę pisać ale dla mnie bardzo pomocne są przepisy krok po kroku, dlatego korzystam z przepisów Edith. Zresztą po pierwszej degustacji wiem co chciałbym powtórzyć 😉

Ostatecznie nie dajmy się zwariować, jeśli lubicie zjeść w pracy coś co jest trudniejsze do przygotowania w domu np. sushi, lub macie wyznaczony jakiś dzień na jedzenie zamawiane to też fajnie. Szczególnie, że zazwyczaj jest to inicjatywa grupowa, a wiadomo: w grupie raźniej.

 .
Monsieur

.
P.S. Będę wdzięczny za opinie na temat wpisu. Czy chcecie czytać podobne rzeczy a może inne? (Jakie?) A może powinienem skupić się na degustowaniu a nie pisaniu? Konstruktywna krytyka mile widziana 🙂

Podobne wpisy

Komentarze

25 odpowiedzi na “Jedzenie w pracy”

  1. Max pisze:

    eeee a nie można jeść w domu??????

  2. Anna pisze:

    U mnie w pracy zamawiamy obiady z baru w pobliżu. Na szczęście na koszt firmy 😛 Ale dla mnie to zbawienie, bo nigdy nie chciało mi się gotować dla jednej osoby. Wierzę, że tradycyjny obiad z małego baru jest w miarę zdrowy. Na szczęście mamy też kuchnię z lodówką, gdzie możemy trzymać półprodukty np. do kanapek robionych na śniadanie czy zapas jogurtów na cały tydzień.

  3. Ella pisze:

    Super, nie ma to jak męski pierwiastek. U nas w kuchni jest zdecydowany podział, ja ogarniam szarą codzienność, a mąż robi efektowne wypieki i słodkości.
    Obiady do pracy to była moja zmora. Dodatkowy ciężar, niewygodne, wiecznie coś wyciekło (nawet ze słoika), a restauracja przy moim biurze powinna być chyba nazwana “Gniazdem trucicieli”. Oczywiście mikrofalówka obecna, ale miejsce do umycia naczyń dopiero na kolejnym piętrze… Teraz na macierzyńskim mogę wreszcie trochę sensowniej i ekonomiczniej to zaplanować.
    Fajnie kiedy pracodawca zorganizuje dobrą przestrzeń do spożywania posiłków, to tak fajnie wszystkich integruje, a czasem i edukuje.
    Życzę powodzenia w kolejnych wpisach dla M.

    • Monsieur pisze:

      Ella,

      zgadzam się z Tobą że przestrzeń do spożywania posiłków jest niezwykle ważna i pracodawcy powinni o nią zadbać. Jest to na korzyść pracowników jak i pracodawcy – nie jestem w stanie zliczyć pomysłów które wpadły do głowy podczas jedzenia i które przerodziły się w projekty.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Monsieur

  4. Iwona pisze:

    Witam,
    Spróbujcie też zainspirować ludzi, którzy tak jak ja nie mają w pracy możliwości podgrzania jedzenia z prozaicznego powodu, brak pokoju socjalnego. Posiłki jadamy przy biurku. Poza kanapkami, sałatkami niewiele chyba się da. A może tylko potrzebuję inspiracji.
    Pozdrawiam waszą dwójkę.
    Pojedyńcza 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Iwono, na to też są sposoby. Obiecuję zestawy, które nie będą wymagały podgrzewania w mikrofalówce 🙂
      Sedeczności!
      E.

  5. Ale fajny pomysł, że Monsieur będzie również pisał! A wpis bardzo ciekawy, dla mnie nie raz gotowanie do pracy było udręką (zwłaszcza, gdy zdarzały się nadgodziny i tego czasu na gotowanie było bardzo mało).
    Co do plastikowych pojemników to mała uwaga. Warto zwrócić uwagę, aby nie zawierały one PBA (musi być specjalne oznaczenie). Zwłaszcza w przypadku pojemników, w których chcemy coś podgrzewać. Informacja szczególnie ważna dla kobiet mających problemy z gospodarką hormonalną (hashimoto, pcos, …). Zazwyczaj te lepsze pojemniki chwalą się już tym, że są “PBA free”. Warto zainwestować nieco więcej w dobry wybór i przede wszystkim swoje zdrowie.
    Francuskie pozdrowienia dla Madame i Monsieur 😉

    • Madame Edith pisze:

      Madou,
      Bardzo dziękuję, że wspominałaś o PBA. Akurat mamy farta, bo mamy niedaleko TkMaxx, a tam jest ogromny wybór świetnych jakościowo pojemników. Przeważnie są dobrych marek i są oznaczone właśnie “PBA free”. Zresztą w pracy i tak np. zupy podgrzewam na talerzu lub w dużej, bo aż półlitrowej filiżance, więc pojemniki wykorzystuję głównie do przenoszenia jedzenia 🙂 Warto oczywiście pamiętać o oznaczeniach i kupować testowane produkty dla własnego bezpieczeństwa.

      Serdecznie Cię pozdrawiam i dziękuję za komentarz!
      E.

  6. Kasia pisze:

    Super fajnie czyta sie opinie drugich polowek, ja zawsze dopytuje mojego meza o wrazenia po zjedzeniu tego co znalazl w lunchboxie. Najmilsze sa cytaty z zazdrosnych opinii wspolpracownikow korzystajacych tylko z Pana Kanapki 😉 Zdecydowanie bede sledzila wpisy Monsieur, czekam na kolejne. Udany debiut, gratulacje 🙂

    • Monsieur pisze:

      Kasiu,

      dzięki, na temat reakcji i opinii osób z pracy można sporo napisać. Myślę tu także o sobie, gdy widzę u kogoś ciekawe jedzenie to często “zapuszczam żurawia”. 🙂

      Pozdrowienia,
      Monsieur

  7. Marzena pisze:

    Jeszcze trochę i założy swojego bloga 😉 Wpis super się czytało i proszę o więcej! 🙂

  8. Ania pisze:

    Przyciągnęło mnie zdjęcie tej sałatki i soczyście zielonego bobu… Bardzo apetyczny wpis. Ja też ostatnio zabieram do pracy dwa posiłki plus przekąskę. Pudding chia. Budyń jaglany. Jajka na twardo z kiełkami pora na grubej pajdzie razowca. Czekam na inspiracje Menu. Myślę, że gotowanie na dwa dni, czasem na trzeci wykorzystanie resztek to też ekonomia. Ostatnio zrobiłam dużo gulaszu, dwa z dni z różnymi kaszami, a na trzeci zapieklam go w cieście na pizzę 🙂

  9. Joanna pisze:

    Edith, Monsieur- świetny pomysł na wpis, na dodatek bardzo ciekawie stworzony. Ja również niecierpliwie czekam na wpisy z konkretnymi propozycjami i zdjęciami. Też jestem zdania, że samodzielnie przygotowane jedzenie jest najlepsze. Oczywiście, czasami lubię zjeść coś innego, szczególnie ze znajomymi, ale tak jak pisze Monsieur to właśnie domowe wypieki, naleśniki, makarony, czy sałatki wzbudzają najwięcej zainteresowania. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów, Joanna.

    • Monsieur pisze:

      Joanno,

      dzięki za komentarz, postaram się następnym razem zadbać o zdjęcia i pisać systematycznie. Zależy mi, aby informacje które umieszczę były wartościowe. Zdaję sobie sprawę, że sporo czytelników przygotowuje własne posiłki, ale celem tego wpisu było także zmotywowanie osób z Waszego otoczenia do spróbowania własnych sił w przygotowywaniu jedzenia. Mam nadzieję, że mi się to udało 🙂

      Pozdrowienia,
      Monsieur

  10. Maria pisze:

    Bardzo dobry pomysł za serię wpisów o lunch box’ach. Również chętnie przeczytam i przestuję przepisy na zdrowe i szybkie w wykonaniu dania, które można śmiało zabrać do pracy. Sama od wielu lat zabieram domowe jedzenie do biura, ale ze względów organizacyjnych staram się co kilka dni przygotować większą ilość jedzenia, często jego część zamrażam. Poza tym moim niezawodnym sposobem na przygotowanie szybkiej i zdrowej potrawy jest ugotowanie zupy, to zazwyczaj w sezonie jesienno-zimowym, a latem zrobienie sałatki z sezonowych warzyw. Nie muszę dodawać, że inspiracji szukam na Twoim blogu np. przez ostatnie dwa dni delektowałam się zupą brokułową:)

    • Madame Edith pisze:

      Dziękuję Mario!
      Też oboje bardzo lubimy zupy, właśnie zwłaszcza jesienią i zimą, a także w porze wiosennych przeziębień. To idealny posiłek do pracy. Na wiosnę przygotuję kilka wpisów o typowych zestawach w stylu bento, gdzie pokażę proste pomysły na całe zestawy do pracy.

      Pozdrawiam ciepło
      E.

  11. Ania_S pisze:

    Mi się wpis bardzo podoba, przyjemnie się go czytało i taka tematyka mnie interesuje 🙂
    Sama zabieram dużo jedzenia na wynos i często mam torbę pełną lunch boxów 🙂 Zazwyczaj gotuję na zapas, więc nie tracę dużo czasu na przygotowywania, a mam pewność, że nie jem nic niepowołanego 🙂
    Może dodasz kiedyś jakieś przykładowe swoje zestawy do pracy ? 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Aniu,
      Super pomysł – dziękuję! Monsieur już zaczął dokumentować swoje obiady telefonem. Liczę na to, że niedługo opusze także kilka obiadowych miejsc w okolicach zagłębia biur i wego, w którym pracuje 😉 Zrobimy też fotki naszych lunch box’ów, ale z tym musimy poczekać do wiosny, by mieć popołudniami, kiedy gotujemy, naturalne światło w mieszkaniu.

      Serdecznie pozdrawiam
      E.

    • Monsieur pisze:

      Aniu,

      dzięki za za komentarz, cenna uwaga 🙂 zbiorę trochę zdjęć i w przyszłości, powstanie kolejny dedykowany wpis 🙂 Wkrótce w komentarzach będzie dostępna opcja dodawania zdjęć, więc będziemy mogli wymienić się doświadczeniami 🙂

      Pozdrowienia,
      Monsieur

  12. Vela pisze:

    Ja to zawsze chodzę obładowana w takie właśnie pudełeczka. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Jedzenie w pracy


Dziś na blogu czeka na Was niespodzianka. Do tej pory treści były pisane w całości przez Madame, za wyjątkiem kilku artykułów. Po wpisie na temat [...]
@MadameEdith on Instagram