Kosmetyki dla niemowląt, które podkradam mojemu synowi

11 kwietnia 2018

Zacznę od podziękowań za tak liczne wypełnienie corocznej ankiety satysfakcji! Wasze opinie są dla mnie niezwykle cenne i pod koniec miesiąca podsumuję wyniki tego krótkiego badania opinii. Link jest nadal aktywny, więc zachęcam Was do wzięcia udziału. W uwagach końcowych kilka osób napisało, że chciałoby przeczytać więcej na temat wyprawki i rzeczy dotyczących dziecka. Tak się dobrze złożyło, że dziś opiszę kosmetyki dla niemowląt, których sama używam. Są wśród nich takie, które stosuję od najmłodszych lat, a są też takie marki, o istnieniu których dowiedziałam się w trakcie szkoły rodzenia. Przypadły mi na tyle do gustu, że podkradam je Małemu Monsieur.

Słowem wstępu napiszę jeszcze, że nasz synek nie ma jakichś szczególnych problemów skórnych, więc wszystkie opisane tu kosmetyki sprawdziliśmy na „przeciętnym dziecku”. Podejrzewam, że dla bobasa cierpiącego np. na AZS czy inne skórne choroby zestaw kosmetyków mógłby się różnić.

  • Linomag

Skład: Linomag płyn (Lini oleum virginale 3:1) oraz substancje pomocnicze: lanolina bezwodna i wazelina biała.

Cena: ok. 7-8 zł za opakowanie 30 g i 17-18 zł za opakowanie 100 g

Maść na maści! Naturalny skład z olejem lnianym na czele. Pachnie neutralnie, jest lepki, ale świetnie się rozprowadza. Niestety lub „stety”, pozostawia tłustą warstwę na skórze. O ile w przypadku smarowania pupy bobasa działa to na plus, o tyle w przypadku smarowania np. buzi, ubranka dziecka czy nasze własne mogą się pobrudzić. Bo jakimś dziwnym trafem zawsze po smarowaniu nasz maluch ma ochotę się poprzytulać 🙂

Używamy go podczas przewijania (nie stosujemy zasypek) oraz czasami na buzię, bo Młody bardzo się ślini i od tego wysycha mu mocno skóra na policzkach, a Linomag sprawdza się najlepiej. Sama stosuję to na skórę dłoni, bo świetnie zatrzymuje wilgoć.

Na początku kupowaliśmy go w aptekach stacjonarnych, ale tam był głównie w małym opakowaniu (30 g), które starczało nam na ok. 3 dni. Szybko zorientowaliśmy się, że apteki internetowe posiadają znacznie większe i bardziej ekonomiczne opakowania (100 g). Od tej pory zamawiamy więc tylko przez internet.

kosmetyki dla niemowlaka

  • La Roche-Posay Lipikar Fluide – emulsja nawilżająca do twarzy i ciała

Cena: ok. 37-40 zł za opakowanie 400 ml

Produkt bezzapachowy i bez parabenów, za to z masłem karite, gliceryną i olejem rzepakowym. Doskonale się wchłania, na lekką konsystencję, nie pozostawia tłustej warstwy, a jednocześnie świetnie nawilża – czy to suche dłonie, skórę twarzy czy resztę ciała. Cena może wydawać się wysoka, ale w końcu to marka apteczna, a te cenią się wysoko. Na plus przemawia fakt, że produkt jest super wydajny i mi osobiście dwie pompki starczają na wysmarowanie całej nogi 😉 W przypadku bobasa jest jeszcze bardziej wydajny. Produkt idealny dla niemowląt, jak i dorosłych.

  • Johnson’s baby – szampon, baby bath, oliwka w żelu

Cena: od kilku do kilkunastu złotych (w zależności od produktu i objętości)

Szamponu Johnson’s używam z bardzo małymi przerwami od drugiego roku życia, gdy po raz pierwszy wyjechaliśmy do Hiszpanii. Mogłabym być ambasadorem tej marki, bo żadnemu kosmetykowi nie jestem tak wierna i o żadnego nigdy nie polecałam tak często znajomym. Ilekroć „zdradzałam” Johnson’s z innymi szamponami, tyle razy z miejsca miałam łupież, podrażnioną skórę głowy czy wysypkę. Równie dobry jest dla mnie szampon „Bambi”, ale wolę Johnson’s ze względu na zapach.

Mały Monsieur, jak już będzie miał włosy (hihi, jak to zabrzmiało!), które będą wymagały mycia, z pewnością będzie używał tych produktów. Mam nadzieję, że mu się spodobają, bo póki co główkę, jak i całe ciało, myjemy mu emolientami, o których przeczytacie niżej.

Baby bath – płyn do mycia ciała o delikatnym zapachu lawendy. Nie muszę Wam chyba przypominać, że uwielbiam zapach lawendy? (KLIK) Dzieciom ten płyn ma w założeniu ułatwiać zasypianie. MM póki co z niego nie korzysta, bo stosuje emolienty, ja za to bardzo go lubię za zapach i za to, że jest super delikatny.

Oliwka – kiedyś używałam oliwki w spray’u, ale koleżanka poleciła mi tę w żelu i się w niej zakochałam od pierwszego użycia. Nie rozchlapuje się, lepiej się wchłania, ma delikatny zapach. Coś wspaniałego! Produkt bez którego nie ruszam się z domu zwłaszcza w sezonie wakacyjnym, gdy skóra po słońcu jest wyschnięta. Małemu Monsieur smarujemy nią policzki czy szyję, bo one są najbardziej narażone na kontakt ze śliną i czasami wysychają. Ta oliwka łagodzi wszelkie podrażnienia i super nawilża.

kosmetyki dla niemowlaka

  • Emolienty, czyli produkty Emolium i Oliatum

Cena: od ok. 20-30 zł do ok. 70 zł w zależności od produktu i pojemności

Przyznam, że przed ciążą, a zwłaszcza szkołą rodzenia, nie miałam pojęcia, że coś takiego jak „emolienty” istnieje. Okazało się, że są to środki o działaniu intensywnie nawilżającym i chroniącym delikatną skórę. Można je stosować od 1 dnia życia. Na początku używaliśmy emulsji do kąpieli Oilatum (ok. 50-70 zł za opakowanie 500 ml), ale po dwóch zużytych opakowaniach przerzuciliśmy się na znacznie tańszą emulsję Emolium (udało mi się ją kupić za 27 zł za 400 ml). Jeśli mam być szczera, to nie widzę różnicy w obu produktach. Są tak samo dobre: skóra po kąpieli jest nawilżona i bardzo delikatna. Bąbelkowi dodajemy 1 nakrętkę do wanienki, a sama używam ją nalewając na gąbkę, bo produkt jest super wydajny.

Z innych produktów obu marek polecam Wam też kremy. Emolium Dermocare – „Krem na wiatr i mróż” jest doskonały, gęsty i ultra nawilżający. Świetnie sprawdzał się jako zabezpieczenie skóry na buzi Małego Monsieur przed mrozami i niskimi temperaturami. Używaliśmy go przed każdym spacerem, gdy było zimno. Podobnie zresztą, jak i kremu Oilatum. Oba produkty stosowaliśmy wymiennie.

Generalnie obie marki bardzo lubię i cieszę się, że je odkryłam. Emolium ma niższe ceny. Oilatum jest jakby z „wyższej półki”, ale nie sądzę, by jakość też była wyższa. Uważam, że obie marki mają produkty bardzo zbliżonej jakości.

  • Weleda – krem przeciw odparzeniom Calendula

Cena: ok. 20 zł

Składniki aktywne zawarte w tym kremie zawierają olej jojoba, olejek różany, masło shea, wosk pszczeli i wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego. Krem jest gęsty i bardzo wydajny. Mały Monsieur nie miał co prawda, dzięki Linomagowi, ani jednego odparzenia, ale krem kupiłam z ciekawości i żeby go mieć „na wszelki wypadek”. Spodobał mi się na tyle, że sama zużyłam już pół tubki. Jest niedrogi (kosztował niecałe 20 zł) i bardzo wydajny. Super nawilża skórę dłoni. Przeszkadza mi tylko jego bardzo intensywny zapach nagietkowo-rumiankowy. Moim zdaniem produkt dla dzieci powinien pachnieć bardziej subtelnie lub być w ogóle bezzapachowy.

  • Sudocrem

Cena: od kilkunastu zł za opakowanie 125 g po ok. 28-30 zł za duże opakowanie 400 g

Jeden z najbardziej uniwersalnych produktów dla całej rodziny. Świetnie łagodzi swędzące miejsca np. po ugryzieniu przez komara, znakomicie nawilża wyschnięte kolana. Stosuję go też jako maskę na ręce na noc (nakładam grubą warstwę pod bawełniane rękawiczki). Małemu Monsieur aplikowaliśmy go na wyschniętą skórę na buzi, ale polecany jest także w przypadkach pieluszkowego odparzenia skóry.

Kosmetyki dla niemowląt – podsumowanie:

I to by było na tyle z naszych odkryć. Jeśli w przyszłości zbierze się równie silna grupa produktów, które będę mogła Wam polecić, to z pewnością to uczynię. Jak się okazuje czasami warto zahaczyć w sklepie o półkę z kosmetykami dla dzieci, nawet jeśli sami nie jesteśmy rodzicami lub mamy dorosłe pociechy.

Jeśli macie swoje sprawdzone kosmetyki dla niemowląt czy małych dzieci, to z chęcią o nich poczytam i przy okazji przetestuję  – napiszcie o nich proszę w komentarzu. Myślę, że wiedzą o dobrych kosmetykach trzeba się dzielić.

Do przeczytania!

E.

kosmetyki dla niemowlaka

Podobne wpisy

Komentarze

15 odpowiedzi na “Kosmetyki dla niemowląt, które podkradam mojemu synowi”

  1. Paulina napisał(a):

    Niebawem na świat przyjdzie nasz Trzeciorodny 🙂 z pewnością skorzystam z niektórych podpowiedzi. Z oliwek lubię tę firmy sylveco i hipp. Moje chłopaki już w wieku szkolnym, ale gdy mają przesuszoną skórę dodaję im oliwkę do kąpieli, do wanny albo kąpię ich z kulą do kąpieli firmy Tso Moriri, która również lekko natłuszcza skórę.

    • Madame Edith napisał(a):

      Dziękuję! Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak kula do kąpieli. To jeszcze chyba nie nasz etap ?

  2. Żaneta napisał(a):

    Alphanova bebe – polecam 🙂 używamy balsamu po kąpieli. Rewelacyjny. Tubka kosztuje ok 40zl nam wystarczyl na 4 miesiące ?

  3. Marzena napisał(a):

    Jeszcze wzięłabym pod uwagę alantan plus i tormentiol z apteki, u nas bardzo się sprawdziły. Koszt to około 7 zł:-)

    • Madame Edith napisał(a):

      Dziękuję! Z pewnością je kupię. Alantan jest super na ukąszenia np. komarów, których pewnie w cieplejszym sezonie nie da się uniknąć.

  4. Ada napisał(a):

    U mnie w domu jakiś czas temu pojawił się ziołowy krem na odparzenia z Arbonne.
    Zawiera tlenek cynku, olejek z pestek słonecznika i arnikę. Ponieważ mam „stare” dziecko, to o odparzeniach sie nie wypowiem :), za to w kwestii stłuczeń, zadrapań, wyprysków mogę krem rekomendować w ciemno. Wszelkie niedogodności skórne goją się w oczach. Jest super wydajny, polecam.

  5. Katarzyna napisał(a):

    Ja polecam blog srokao i poczytanie skladow, włosy dęba stają….

    • Madame Edith napisał(a):

      Kasiu,
      skład składem i warto go przeczytać, ale mnie nie dalej jak miesiąc temu uczuliło mydło Yope, które reklamuje się jako w 95% wykonane z naturalnych składników, bez parabenów itd. Po kilku użyciach skóra zaczęła mi schodzić rąk aż do krwi. Tak więc nawet najlepszy produkt z super składem może nas uczulić tak, że hej. Wszystko to kwestia bardzo indywidualna i napisałam po prostu jakie produkty sprawdzają się u mnie.

  6. Katarzyna napisał(a):

    Naturalne składniki również mogą uczulic, niestety… Przykro mi z powodu uczulenia. Co pomogło wrócić Twojej skórze do równowagi?
    Pozdrawiam,

    • Madame Edith napisał(a):

      Kasiu, otóż to! Ale niektórzy sądzą, że „tylko naturalne składniki są ok”, a tak nie jest. W moim przypadku pomogło odstawienie mydła i powrót do naszej domowej klasyki, czyli Białego Jelenia i Dove w płynie + smarowanie rąk Linomagiem. Po 2 tygodniach skóra dłoni wróciła do normalności.

      Dokładnie taki sam problem mam z szamponami – u mnie sprawdza się od lat tylko Bambi i Johnson. Mają skład, jaki mają, ale dla mnie są po prostu najlepsze. Po szamponach „dla dorosłych”, nawet tych aptecznych – przebadanych dermatologicznie, mam łupież, ciemieniuchę, swędzenie, zaczerwienienie i inne przykre przypadłości.

  7. j. napisał(a):

    Hej. Ja też (jak ktoś wyżej) polecam bloga srokao… Teraz zanim coś kupię, to najpierw sprawdzam właśnie tam. Dodam, że aktualnie przechodzę na pielęgnację naturalno-dziecięco-antyalergiczną, bo dość mam sztucznych, drogeryjnych kosmetyków nafaszerowanych paskudztwami. No i niestety np Lipikar La Roche Posay dostał od sroki czerwoną kartkę… Ale rzecz jasna nie dajmy się zwariować i jeśli coś komuś służy to tylko dobrze. Ja nie mogę dojść do ładu ze skórą po zimie (straszna suchość!!!) i póki co 100% masło shea ani kakaowe nie pomagają… Mam wrażenie, że głupi balsam z parafiną i odrobiną silikonu załatwiłby sprawę w 5 minut, ale jeszcze się nie poddaję 🙂

  8. Magrest napisał(a):

    Ja polecam Bepanthen sensiderm na zaczerwienienia np od śliny. Świetne łagodzi i leczy.
    A do kąpieli przez cały pierwszy rok życia mojej córeczki stosowałam tylko i wyłącznie olej ze słodkich migdałów. Używałam go również na brzuch i biodra jak byłam w ciąży i rozstępów brak. Jeśli skóra dziecka nie ma problemów to nie trzeba używać emolientów. Wystarczy łagodny olejek.
    I w mojej szkole rodzenia ostrzegali przed sudocremem. Mówili że jest to dobry produkt, ale tylko do wyleczenia odparzeń, a nie do codziennego stosowania na pupę (wiele rodziców tak go używa).

    • Madame Edith napisał(a):

      Nigdy nie wpadłabym na to, by używać sudocremu na pupę! Przecież on jest bardzo gęsty i w sumie, to dość trudno się rozsmarowuje. U nas na pupę świetnie sprawdza się Linomag. Nawet dostaliśmy zasypki i ich w ogóle nie rozpieczętowaliśmy. Dzięki za polecenie Bepanthen – właśnie szukałam czegoś na podrażnione od śliny policzki, bo ostatnio nasz bobas zaczął się ślinić na potęgę, a Linomag choć pomaga, to jednak za bardzo brudzi wszystko dookoła i musimy poszukać czegoś innego. Wypróbujemy! A co do emolientów, to nam w szkole rodzenia i szpitalu mówili, że najlepiej używać do 6 m-ca lub dłużej, jeśli dziecko ma jakieś problemy. Jak skończymy pół roku, to pewnie przerzucimy się na coś innego, może właśnie na ten olejek z migdałów. Ale powiem szczerze, że nawet mi emolienty pomogły na skórę, więc nie wiem czy nie będziemy ich używać jeszcze przez jakiś czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Kosmetyki dla niemowląt, które podkradam mojemu synowi


Zacznę od podziękowań za tak liczne wypełnienie corocznej ankiety satysfakcji! Wasze opinie są dla mnie niezwykle cenne i pod koniec miesiąca [...]
@MadameEdith on Instagram