Metamorfoza salonu – półtora roku zmian

20 lutego 2018

Metamorfoza salonu

Kiedy rozpoczęliśmy metamorfozę naszego salonu jeszcze nie wiedzieliśmy, że za jakiś czas na świecie pojawi się Mały Monsieur. Wszystko zaczęło się od zmiany koloru sofy oraz przemalowania jednej z głównych ścian na szaro (patrz wpis: szara farba do ścian). Wcześniej bowiem nasze mieszkanie utrzymane było w beżach i brązach. Zmiany rozciągnęły się na okres półtora roku. Wymieniliśmy oświetlenie, dekoracje okien, pozbyliśmy się szafki pod telewizor, wymieliliśmy dywan i dokupiliśmy trochę nowych mebli. Nowe pomysły pojawiały się w mojej głowie co kilka chwil, ale do każdej nowej koncepcji starałam się podchodzić na chłodno. Mój zapał skutecznie tonował też Monsieur.

Zmiana koloru ścian i obicia sofy

Po zmianie koloru ścian (patrz wpis: szara farba do ścian) w mieszkaniu przyszedł czas na zamówienie nowego obicia do sofy oraz podnóżka. Na Instagramie dostaję od Was wiele pytań o naszą sofę. Otóż: jest z Ikei, to jeden z ich najbardziej klasycznych modeli – Ektorp. Mamy wersję nierozkładaną, bo była znacznie wygodniejsza od tej ze stelażem w środku. Jest u nas już 7 lat i bardzo sobie chwalimy. Początkowo mieliśmy do niej dwa firmowe kolory pokrycia: ciemny brąz oraz jasny róż. Brąz „ubieraliśmy” na jesień i zimę, a róż na wiosnę i lato.

 

Wraz ze zmianą koloru postanowiliśmy przy okazji zaopatrzyć się w obicie z lepszej tkaniny. Znaleźliśmy firmę, która oferuje obicia do wielu mebli z Ikei. I tak za jednym zamachem wymieniliśmy obicia sofy, podnóżka, hokerów i krzeseł. Z początku obawialiśmy się czy takie niefirmowe obicia będą pasowały do naszych mebli. I powiem Wam, że nasze obawy były zupełnie nieuzasadnione, bo obicia, które przyszły były łatwiejsze do założenia, niż oryginalne. W dodatku liczba rodzajów i kolorów tkanin jest ogromna, można zamówić próbki tkanin i wybrać idealne dla siebie. Po tym ruchu pokój został rozświetlony i odświeżony. Teraz zastanawiam się jak w ogóle mogliśmy mieć sofę w tak ciemnym kolorze?!

Swoją drogą to jedna z najwygodniejszych sof, na jakich siedzieliśmy. Może nie jest super designerska, w stylu loftowym, nowojorskim, glamour czy jakimkolwiek innym, ale jest naprawdę suuuuper wygodna. Skandynawska prostota i design górą! Zdarzyło mi się na niej spać, gdy byłam chora i nie chciałam zarazić moich chłopaków i sofa znowu dała radę. Model Ektorp w Ikei w zależności od koloru i tkaniny pokrycia kosztuje 1000-1400 zł. Nowe pokrycia zamawialiśmy zaś w Soferii [za wszystkie elementy do naszego pokoju zapłaciliśmy 1600 zł (w sumie 6 elementów), ale cena w dużej mierze zależy od rodzaju wybranej tkaniny].

metamorfoza salonu

Nowy dywan i kolejny pieniek do kolekcji

Dywan też został zmieniony. Wełniany w kolorze beżu i pasteli (na zdjęciu wyżej) zmieniliśmy na szary, tkany trochę na podobieństwo jutowego. Zobaczyłam go latem w sklepie z dywanami w Jankach i tak mi się spodobał, że wyszłam już z nim pod pachą. Nie pamiętam dokładnej ceny, ale było to bodajże ok. 1400 zł.

metamorfoza salonu

Poza tym naszą kolekcję pieńków (jeden stoi w sypialni – pokazywałam Wam go we wpisie „Stolik – pieniek„, drugi duży w postaci ławki w salonie – ten mamy od kilku lat i też kupiliśmy go w Zara Home za ok. 350-400 zł) uzupełnił dębowy koleżka wytworzony przez wrocławski duet Say-oo. Jest ciężki i bardzo solidny – nasz egzemplarz waży aż 21,5 kg, ale dzięki rączce można go łatwo przenosić. To też bardzo uniwersalny dodatek: jednego dnia służy jako podstawka pod kwiatek, innego jako mały stolik, a kolejnego jako dodatkowy stołek do siedzenia, gdy mamy wizytę gości. Piękna rzecz! W zależności od kształtu i rozmiaru kosztuje ok. 400-450 zł.

metamorfoza salonu

Zmiana półek

„Samowiszące” półki na kwiatki wcześniej były w odcieniu ciemnego brązu (są widoczne na zdjęciu z ciemną sofą). Wymieniliśmy je na podobne, ale w kolorze białym. Półki są łatwe w montażu, lekkie, ale przy tym wyglądają na bardzo solidne. Mamy ten model w sumie 6 lat i jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. W zależności od wymiaru kosztują ok. 40-70 zł i kupicie je w marketach budowlanych.

metamorfoza salonu

Zmiana rolet na firanki

Przez 5 lat mieliśmy podwójne rolety rzymskie składające się z dwóch warstw: firanki i zasłony. I choć wyglądały bardzo efektownie, to były koszmarnie trudne w pielęgnacji. Z czasem sznureczki mocno się poplątały i stały się zupełnie niefunkcjonalne. W końcu wylądowały na śmietniku, a w ich miejsce zawiesiliśmy mięsiste, gładkie firanki. Niestety nie mam zdjęć z roletami, więc musicie uwierzyć mi na słowo, że to nie było dobre rozwiązanie na dłuższą metę.

 

Zmiana komody na biurko

Największe zmiany zaszły jednak, gdy okazało się, że w naszym życiu pojawi się Mały Monsieur. Postanowiliśmy, że „Duży” Monsieur 😉 zwolni swój pokój i że urządzimy w nim pokój dziecięcy. Z perspektywy czasu stwierdzam, że niepotrzebnie tak się z tym spieszyliśmy, bo teraz jeden pokój jest zupełnie nieużywany, a synek mieszka razem z nami w sypiali i przez najbliższych kilka miesięcy raczej się to jeszcze nie zmieni. A tak w wakacje bardzo intensywnie szukaliśmy nowego biurka dla Monsieur. Pozbyliśmy się długiej komody, na której jeszcze kilka lat temu stał telewizor (w styczniu minęło już 5 lat odkąd nie mamy telewizji!).

Potem przez pewien czas stała na niej wieża RTV i różne „kurzołapki”, które też wywędrowały z naszego życia. Postanowiliśmy, że to doskonałe miejsce na nowe biuro Monsieur.

metamorfoza salonu

Pozostało tylko znaleźć odpowiednie meble. Tak wyglądał etap przejściowy:

metamorfoza salonu

Nowe biurko robiliśmy pod wymiar, bo oferowane przez producenta w standardowym rozmiarze było zbyt wąskie. Trochę żałujemy tego zakupu, bo uważamy, że mogłoby być lepiej wykonane za cenę, jaką zapłaciliśmy. Gdybyśmy mieli wybierać po raz kolejny nie skorzystalibyśmy ze sklepu internetowego znalezionego przez Instagram, a poszlibyśmy do sklepu stacjonarnego. Kilka miesięcy po fakcie okazało się bowiem, że mogliśmy zamówić  wersję wykonaną lepiej (oczywiście za dopłatą). Sklep jednak nie poinformował nas o tej opcji w sposób wystarczająco klarowny. Niestety mamy nauczkę, że pewnych rzeczy przez internet lepiej nie kupować. Warto jednak może nieco bardziej się wysilić, wygospodarować więcej czasu, pochodzić i poszukać odpowiedniego sklepu stacjonarnego, a potem zdecydować się na miejscu na wykończenia, materiały czy kolory mając przed oczami próbniki.

Za biurko i kontenerek zapłaciliśmy ostatecznie 2100 zł, ale jesteśmy z tych mebli zadowoleni średnio: blat jest naprawdę słabo wykonany na brzegach. Podejrzewam, że niedługo oklejone krawędzie zaczną się wycierać, a listwy odchodzić. Dodatkowo szuflady mają bardzo głośne i kiepskiej jakości prowadnice w szufladach. Nie kupilibyśmy go ponownie w tej wersji.

Krzesło do biurka to też nowa inwestycja. Wypatrzyłam je w sklepie internetowym Tchibo. Ma wytrzymałe obicie i dębowe nogi, które nam bardzo pasują do podłogi, pieńka i kuchennego blatu (patrz: metamorfoza kuchni).

metamorfoza salonu

Więcej roślin!

W naszym mieszkaniu od pewnego czasu regularnie pojawiają się nowe rośliny. Wcześniej bardziej wyżywałam się na moim balkonie. W ubiegłym roku ze względu na długo utrzymujące się mrozy zrezygnowałam z uprawy. Swoją energię  skupiłam zatem na roślinach w domu. Więcej na ten temat pisałam we wpisie „Nowe rośliny w domu„. Od czasu tamtego artykułu do naszej kolekcji dołączyły trzy kwiatki: palma areka, monstera deliciosa oraz eszynantus, czyli „lipstick plant”.

metamorfoza salonu

Metamorfoza salonu – podsumowanie:

Jak widzicie nasz duży pokój żyje nieco własnym życiem. Na przykład: pieńki przestawiamy w zależności od okoliczności i potrzeb. Uważamy, że są to genialne i bardzo funkcjonalne meble, choć z pozoru wydają się błahe, bo w końcu to „tylko” kawałek drewna. Tak samo wędrującymi elementami jest podnóżek i oczywiście leżaczek Małego Monsieur. W zależności od pory roku zmieniamy też pokrowce na poduszki. Obecnie mamy w wersji zimowej. Z dużym prawdopodobieństwem nasz salon będzie zmieniał się nadal i wciąż ewoluował. Z pewnością wkrótce pojawi się w nim krzesełko Małego Monsieur, bo nasz maluch z dużym zapałem i energią zaczyna powolutku przemieszczać się po dywanie i oczami wyobraźni widzę jak siada. Z tego też powodu wkrótce pewnie będziemy musieli zabezpieczyć wszelkie ostre ranty, wiszące kable i wtyczki. Pewnie jeszcze sporo zmian przed nami, a te są tylko wstępem.

Do przeczytania!

E.

P.S. Bardzo często pytacie też o mapę świata, jaką zawiesiliśmy na ścianie. Kupiliśmy ją jakieś 4-5 lat temu w sklepie dziecięcym Moi Mili. Niestety od tamtego czasu sklep zmienił asortyment i mapa nie jest od dawna dostępna. Paradoksalnie sama mapa (wykonana z bawełny z wypełnieniem) była kilka razy tańsza od ramy, w której zawisła i którą musieliśmy robić na zamówienie wraz z pasującym passe-partout.

metamorfoza salonu

Podobne wpisy

Komentarze

10 odpowiedzi na “Metamorfoza salonu – półtora roku zmian”

  1. Kasia napisał(a):

    Cześć Edith:) dziękuje za kolejny interesujący wpis:) niedługo u mnie pojawi się mały Ktoś i zastanawiamy się nad dostosowaniem salonuz aneksem kuchennym do nowych potrzeb. Mój mąż potrzebuje wyspy/barku, przy którym mógłby pracować z domu wieczorami, ale wydaje mi się, że również przydałby się nam stół, by cala rodzinką z czasem jeść posiłki, by dziecko miało miejsce do malowania, etc;) czy Ty zastanawiałaś się nad ew. stolem u Was?.Do jakich wniosków i rozwiązań doszlas?:) dzięki!

    • Madame Edith napisał(a):

      Kasiu,
      dziękuję za Twój komentarz!
      Mamy stół, ale w części jadalnej. Niedługo planujemy jego wymianę, dlatego też go nie pokazałam na zdjęciach.
      Aktualnie mamy taki niewielki, o wymiarach 90 x 90 cm, który rozkłada się do wielkości 160 x 80 cm. Generalnie nie służy on nam jednak często do jedzenia – zwykle jemy przy półwyspie w kuchni, bo tak nam jest po prostu wygodniej. Przydaje się za to, gdy przychodzą goście. Teraz myślimy nad stołem okrągłym z 4 krzesłami. Zobaczymy ostatecznie na jaki się zdecydujemy, bo już nie chcemy kupować czegoś na chybcika, jak to miało miejsce z biurkiem.
      Serdecznie pozdrawiam!
      E.

      • Kasia napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź:) ja tez marzę o okrągłym stole:) jestem pozytywnie zaskoczona,ze Twoj salon ma troche więcej niz 21m2. Mój jest wiec bardzo podobny do Twojego. Zyskalam nadzieję, ze mi tez uda sie zmieścić i barek i stol i kanape i miec taki przyjemny salon jak Ty :):):)

  2. Magda napisał(a):

    Nieśmiało zwracam uwagę, że okrągły stół zajmuje więcej miejsca. Pozdrawiam, Magda.

  3. Aga napisał(a):

    U nas okrągły stół sprawdził się świetnie i wpasowal się mimo niewielkiej powierzchni na której stoi.
    Dodatkowo mam wrażenie ze zapewnia swobodę przy wspólnych posilkach(każdy ma wystarczająco dużo miejsca plus miejsce na potrawy)

  4. Angie napisał(a):

    Jesli to nie tajemnica, to jaki macie metraż salonu?

    • Madame Edith napisał(a):

      Angie, to trudne pytanie, bo po pierwotnie miał z aneksem 21 m2, ale potem burzyliśmy ściany w przedpokoju, więc w sumie przestrzeni jest kilka metrów więcej. Nigdy nie mierzyliśmy jednak tego dokładnie.

  5. Kasia napisał(a):

    A ja jestem zakochana w tym krześle przy biurku. Zdradzisz skąd jest? 🙂

    • Madame Edith napisał(a):

      Jasne, krzesło kupiłam w sklepie online Tchibo. Warto czekać na „noce zakupów”, bo wtedy jest 20-25% taniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Metamorfoza salonu – półtora roku zmian


Kiedy rozpoczęliśmy metamorfozę naszego salonu jeszcze nie wiedzieliśmy, że za jakiś czas na świecie pojawi się Mały Monsieur. Wszystko zaczęło [...]
@MadameEdith on Instagram