Nigellissima

23 października 2012

Najnowszą książkę sygnowana nazwiskiem Nigelli Lawson mam już od około 3 tygodni. Chciałam z nią trochę poprzebywać i pogotować zanim zasiądę do napisania o niej kilku słów. Polska wersja ma się ukazać 2 listopada i nie wiem czy będzie wyglądała równie ładnie jak oryginalna, ale mam nadzieję, że wydawnictwo stanie na wysokości zadania.

Wydanie angielskie jest oczywiście w twardej okładce oraz obwolucie. Papier kredowy, ale półmatowy + obowiązkowa wstążka – zakładka. Jak dla mnie książka pod względem estetycznym prezentuje się świetnie. Mam tylko zastrzeżenie do zdjęcia z tyłu obwoluty, bo jest strasznie marnej jakości, do tego stopnia, że możne na nim niemal liczyć pixele… Na szczęście taka wpadka nie ma miejsca w żadnym innym miejscu w całej publikacji. Zdjęcia są proste. W przypadku kilku trudniejszych przepisów zamieszczono fotografie niemal krok po kroku.

„Nigellissima” czerpie inspiracje z kuchni włoskiej. Jedzenie zgodnie z filozofią zawartą w tej książce ma być świeże, smaczne i bezpretensjonalne. Przepisy są więc proste i szybkie. Jak to zwykle u Nigelli w wielu daniach mówi jak jakąś czynność robi ona, a jak my możemy ją zrobić. Książka dzięki temu daje pewne „pole do popisu”.

Dobrym przykładem jest przepis na włoską szarlotkę, którą już Wam prezentowałam. Nigella pisze, że nie obiera jabłek, bo jej się nie chce, ale w oryginalnym, włoskim, przepisie występują obrane jabłka 🙂

Książka składa się z czterech części: „Pasta”, „Flesh, Fish and Fowl” (mięso, ryby i drób), „Vegetables and sides” (warzywa i dodatki), „Sweet things” (słodkości) i części poświęconej Świętom „An Italian inspired Christmas”.

Znajdziemy tu łącznie ponad 100 przepisów od tradycyjnych po nieznane. Każdy poprzedzony jest krótkim lub nawet trochę przydługim wstępem.

Myślę, że wiele z nich może być niesamowitą inspiracją do poszukiwania kolejnych bardziej, lub mniej włoskich smaków. Moje jak dotąd ulubione to żółte spaghetti z szafranem, spaghetti z łososiem, 3 przepisy na jagnięcinę, wołowa pizzaiola, słynna już meatzza, klopsiki w sosie, dorsz w brokułach i chili, pistacjowe pesto, sałatka kalafiorowa, trzy wersje panna cotty, naleśniki z rocottą i mascarpone, semifreddo, włoska szarlotka (zdjęcie u góry) i chlebek bananowy.

Na zakończenie, w nawiązaniu do mojego niedawnego wpisu „Autor Widmo„, wrócę do kwestii kto stoi za tą książką. Odpowiedź jest, jak sądzę, niejednoznaczna.

Jednoznacznie na okładce, jak i stronie tytułowej widzimy wyłącznie nazwisko Nigelli, ale już w podziękowaniach między zdaniami można wyczytać, że dziękuje ona kilku ważnym, ze względu na powstanie tej książki, osobom… Jaka jest prawda pewnie się tego nie dowiemy.

Książka jest jednak w moim przekonaniu naprawdę warta zakupu. Powiem więcej: w mojej opinii to najlepsze „dzieło” Nigelli Lawson. Poprzednie książki Nigelli do mnie nie przemówiły, choć gotowałam z jej kilku przepisów pochodzących z programów TV.

„Nigellissima” jest przemyślana, dobrze napisana, ma apetyczne zdjęcia. Cena (przez Amazon.uk zapłaciłam 12 funtów) jest absolutnie do zaakceptowania jak za tak wysoką jakość. Wiem, że będę z niej gotowała z ogromną przyjemnością. Już to zresztą robię 🙂

Życzę Wam bardzo miłego dnia!
E.

P.S. W najbliższy czwartek, czyli 25 października, z okazji Światowego Dnia Makaronu zaprezentuję Wam drugi przepis z tej książki – oczywiście będzie pochodził z rozdziału „Pasta” 🙂

Podobne wpisy

Komentarze

28 odpowiedzi na “Nigellissima”

  1. Alice Simply pisze:

    zaciekawiłaś mnie:) rzadko korzystam z jej przepisów ale lubię oglądać jej programy, ma w sobie coś takiego niesamowitego:) ale może się skuszę na kupno, bo pasty wszelkie i włoską kuchnię uwielbiam:)

  2. Droczilka pisze:

    Bardzo lubię Nigellę i jej przepisy, ale zdecydowanie wolę programy kulinarne z jej udziałem niż książki. Byłam bardzo podekscytowana, gdy w Polsce ukazała się jej pierwsza książka. Kupiłam oczywiście natychmiast i…..nieco się rozczarowałam. Potem każdą kolejną zdarzało mi się przeglądać w księgarniach, ale już nigdy nie zdecydowałam się na zakup.

    • Madame Edith pisze:

      Droczilko,

      miałam dokładnie to samo! Ale Nigellissimę kupiłam w ciemno. I się nie rozczarowałam. To dla mnie najciekawsza książka sygnowana nazwiskiem Lawson 🙂 Przejrzyj ją jeśli będziesz miała okazję, wg mnie warto się nad nią poważnie zastanowić.

      Serdeczności,
      E.

  3. Aga pisze:

    Bardzo czekam na polskie wydanie:)

  4. kasia1977 pisze:

    Dobrze, ze piszesz – kupilam sobie to cudenko na Gwiazdke 🙂 I musialam uzyc calych zapasow silnej woli, zeby nie otworzyc przed zapakowaniem w prezentowy papier 🙂 Ale wyjatkowo czekam na Swieta w tym roku, i juz sie nie moge doczekac!

  5. Dziękuję Ci bardzo za recenzję:)

  6. matylda pisze:

    och, to czekam teraz na przepisy. 🙂

  7. Veronica pisze:

    Cieszy mnie ta recenzja, gdyż teraz bez wahania zdecyduję się kupić tę książkę. Podobnie jak moje poprzedniczki, lubię Nigellę i jej programy, ale gdy dostałam pierwszą książkę: Lato w kuchni przez cały rok, byłam rozczarowana. Muszę się przyznać, że nie spróbowałam ani jednego przepisu z tej książki, nic nie wydało mi się wystarczająco zachęcające. Po 4 latach zdecydowałam się spróbować ponownie, zamówiłam "Kuchnię-przepisy z serca domu", mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej.

  8. Marzena pisze:

    Dzięki za recenzję. Na pewno zażyczę sobie na prezent pod choinkę, bo w listopadzie to czekam na kolejną część Greya;-))Pozdrawiam serdecznie.
    P.S.
    Ja wczoraj dostałąm jako nagrodę w konkursie kulinarnym z imienną dedykacją autora książkę "Kuchnia Polana w obiektywie Wellmana" i tam znalazłam fajnych parę przepisów i oglądnęłąm ją z każdej strony. I wygląda jakby sam Polan naprawdę ją pisał.

  9. Podoba mi się ta książka. Będę czekać, aż ukaże się w polskich sklepach 🙂

  10. Zastanawiałam się nad zakupem tej książki. Dobrze wiedzieć, że warto.
    Pozdrawiam, A.

  11. Maggie pisze:

    Te przydlugie, niekiedy pelne egzaltacji wstepy to chyba standard u Nigelli. "Nigelissime" przejrzalam i pewnie kiedys kupie, ale na razie mam kilka innych kulinarnych pozycji na oku, wiec pani Lawson bedzie musiala poczekac.

  12. Becia pisze:

    mam jedną książkę Nigelli, ale jeszcze nic z niej nie ugotowałam… bardzo ciekawa recenzja!

  13. Koniecznie muszę się w nią zaopatrzyć. Uwielbiam jej przepisy !!!!!!!!

  14. Madame Edith pisze:

    Dziękuję Wam ogromnie za komentarze. Od teraz zacznę pisać recenzje nowych książek, które wpadną mi w ręce 🙂

    Pozdrawiam Was gorąco,
    E.

  15. aleglodomorek pisze:

    Nie mam żadnej książki Nigelli! Wersja z kuchnia włoską zdecydowanie przydałaby się w mojej biblioteczce, a skoro piszesz, ze według Ciebie jest to do tej pory najlepsza książka to tym bardziej brzmi kusząco. Poczekam na polskie wydanie, może się zdecyduję! Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne recenzje 🙂

  16. miss_coco pisze:

    Niestety w opinii znajomych Wlochow jej kuchnia jest tak naprawde malo wloska, a poniewaz dobrych zrodel nie brakuje, Nigelli podziekuje ;))

    • Madame Edith pisze:

      Miss Coco,

      to faktycznie z często pojawiających się zarzutów wobec tej książki. Kuchnia w niej przedstawiona nie jest jednak kuchnią włoską (o czym krytykujący ją Włosi zapominają), a jedynie luźną inspiracją (jest to wyraźnie napisane w opisie, jak i we wstępie).

      Większość dań bez problemów można przyrządzić w Polsce, bo kupimy u nas wszystkie składniki. Za to ogromny plus, bo biorąc do ręki prawdziwą kuchnię włoską wielu dań nie zrobię właśnie z powodu wyszukanych składników, które jest trudno dostać, albo jeśli są w delikatesach, to kosztują niemało…

      Dlatego Nigellissima bardzo mi się podoba 🙂

      Dziękuję, że przywołałaś te krytyczne uwagi, bo zapomniałam o nich we wstępie do tego wpisu napisać.

      Pozdrawiam serdecznie,
      E.

  17. Tomek gotuje pisze:

    Przepisy Nigelli to jedne z nielicznych przepisów z jakich czasem korzystam, chociażby meatzza z Nigellissimy, która była świetna. Nie mam jeszcze żadnej jej książki, bo w sumie mało mam książek kucharskich, ale kiedyś na pewno zbiorę całą kolekcję Nigelli, bo mam do niej duży sentyment i nawet jeśli książki nie są do końca jej autorstwa to chcę je mieć 🙂 Uwielbiam jej programy i mimo że wiem, że tak naprawdę wszystko jest reżyserowane, to zawsze ujmuje mnie tym podjadaniem w środku nocy 🙂

  18. monika jall pisze:

    piekne wydanie, ksiazki kucharskie lubie, chocby dla samego podziwiania pieknych fotografii.

  19. Aleksandra K pisze:

    mam rowniez jej ksiazke, co prawda wypozyczylam z biblioteki bo wydalam 45f na Katie Quinn Davies. Ja lubie Nigelle, w tv sa wlasnie jej programy promujace ksiazke i mimo ze zrzucila troszke kilogramow to nadal jest apetyczna.
    Mi chodzi po glowie czekoladowa pasta, ale trudno mi ja znalezc 🙁
    Pozdrawiam

  20. Anonimowy pisze:

    Piszesz, że polska wersja książki ma sie ukazać 2 listopada. A w jakim wydawnictwie ?

  21. Delfina pisze:

    Hmm, to chyba przejdę się w weekend do księgarni. Uwielbiam kuchnię włoską, Tobię mogę polecic książkę pewnego Włocha: Gino D'Acampo -Buonissimo! Najlepsze potrawy z kuchni włoskiej.

    • Madame Edith pisze:

      Delfino,
      bardzo dziękuję za polecenie – nie znałam tej książki, ale już ją zgooglowałam i faktycznie musi być świetna, tak jak świetnie wygląda sam autor 😉

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  22. Ilka pisze:

    Ja mimo wszystko jestem wierna Nigelli :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Nigellissima


Najnowszą książkę sygnowana nazwiskiem Nigelli Lawson mam już od około 3 tygodni. Chciałam z nią trochę poprzebywać i pogotować zanim zasiądę do [...]
@MadameEdith on Instagram