Prezenty dla podróżników

4 grudnia 2013

Po wpisie „Prezenty dla niej” dziś czas na kolejny post z serii „Prezenty dla…”. Tym razem skupię się na upominkach dla podróżników.
Uwielbiam wyjazdy zarówno te dalsze, jak i te całkiem bliskie. O ile z tych po Polsce rzadko można przywieźć coś, czego na co dzień nie dostanie się w dużym mieście, to z tymi dalekimi jest inaczej. Często dotyka mnie problem, że nie jestem w stanie przywieźć ze sobą do domu tego, co bym chciała. A to ze względu na fakt, że w swojej walizce mam bardzo mało wolnego miejsca i nie mogę zrobić dużych zakupów. W bagażu podręcznym ze względu na wagę można niestety mieć też bardzo ograniczoną liczbę rzeczy…

Dlatego uważam, że dobrym rozwiązaniem dla osób lubiących podróże będą przedmioty, które mogą przypomnieć dalekie wyprawy lub upominki, na które dana osoba miała ochotę na miejscu (np. wielki garnek do tadżin), a z powodu ograniczonej wagi i miejsca w walizce nie mogła kupić. Doskonale powinny w takim przypadku sprawdzić się też przedmioty, dzięki którym obdarowywany podróżnik będzie mógł zaplanować kolejną wyprawę…

Książki i muzyka – myślę tu głównie o albumach podróżniczych, dzięki którym można wspominać poprzednie wojaże lub też przewodniki, które pomogą zaplanować następne eskapady. Dla lubiących czytać i podróżować w wyobraźni polecam książki podróżnicze lub pisane przez himalaistów, które mnie osobiście ogromnie pasjonują. Dla fanów restauracji i hoteli dobrym trafem będzie na 100% przewodnik Michelin. Miłośnikom muzyki przyjemność mogą sprawić albumy wykonawców z krajów, do których lubią wyjeżdżać.

Na fotografii od góry od leewej strony: czarna trufla; portugalska oliwa z oliwek – Oliveira da Serra; szklanki, marokański imbryk oraz naczynie do tadżin – Etnobazar, czekolada Toblerone; makaron; miód; oliwki; indonezyjska misa – Etnobazar; nóż – Victoinox; konfitura – Bonne Maman.

Pamiątki kuchenne i łakocie – z podróży przywożę przedmioty charakterystyczne i takie, które bez problemu kojarzą się z krajem, z którego wracam. Mogą to być np. grecki miód i oliwki, włoskie trufle i makaron, a także marokańskie szklaneczki i naczynie do tadżin, szwajcarskie noże Victorinox, austariackie czekoladki „mozartkugeln”, czy francuskie konfitury. Fajnym upominkiem mogą okazać się też np. oryginalne kubki, talerzyki, miseczki…wszystko zależy od naszej fantazji i upodobań obdarowywanego.

Na fotografii od góry od lewej strony: olejek arganowy – Etnobazar; zestaw prezentowy – Lush; mydło z Aleppo, balsam do ciała, mydła marsylskie – Etnobazar; kosmetyki Rituals.

Kosmetyki – pamiętacie jak kilka miesięcy temu we wpisie „Pamiątki z podróży” pisałam, że w Grecji kupiłam świetne mydło robione z odpadków powstających po tłoczeniu oliwy? Żałowałam wówczas, że kupiłam tylko jedno na próbę. Gdyby ktoś podarował mi teraz takie mydło byłabym wielce uradowana. Na szczęście podobne, tyle że marokańskie, mogę się zaopatrzyć w zaprzyjaźnionym Etnobazarze. Podobnie świetnym kosmetycznym upominkiem zarówno dla panów, jak i pań może być olejek arganowy – kiedy po raz pierwszy o nim usłyszałam nie chciało mi się wierzyć w jego właściwości. Przekonałam się o tym dopiero na własnej skórze kiedy dostałam takie od koleżanki wracającej z Maroka.
Poza tym fajnym rozwiązaniem prezentowym mogą być kosmetyki z aloesem, które przywodzą mi na myśl pobyt na Wyspach Kanaryjskich. Podróżnikom do gustu przypaść mogą także produkty niedostępne w Polsce, np. ekologiczne i organiczne Rituals, czy Lush.

W tle: klasyczny wzór batikowy. Na fotografii od góry od lewej strony: maska, stolik, bambosze, doniczki, poszewka na poduszkę, chińska waza, indonezyjski gazetownik – Etnobazar.

Drobne meble i elementy wyposażenia wnętrz – znam osoby, które swoje mieszkanie dekorują przywiezionymi zewsząd drobnymi elementami np. batikami, egipskimi papirusami, afrykańskimi lub azjatyckimi maskami, czy marokańskimi małymi stolikami. Jeśli znamy dobrze gust osoby obdarowywanej możemy pokusić się właśnie o zakup elementu dekoracji wnętrz.

Na fotografii od góry od lewej strony: likiery z Azorów; filiżanka Villeroy&Boch; kieliszek do wina; portugalska kawa Nicola; wino z Lanzarote; wina z regionu Valais; herbata Gorreana z Azorów.

Wina i inne napitki – to coś, co szczególnie lubię przywozić do domu, choć przyznam się, że bardzo sporadycznie wracam z wakacji z jakimiś butelkami, bo się po prostu boję tego, że nie dotrą do Polski w jednym kawałku i cała walizka będzie zalana. Stąd tym bardziej doceniam te, które odważyłam się przywieźć z zagranicy jak azorskie likiery ananasowe, czy wina z Lanzarote. Ostatnio było mi smutno, że nie udało mi się wrócić ze Szwajcarii z ich znakomitymi winami, które niestety są zupełnie niedostępne w Polsce. Bardzo tego żałuję, bo smakują znakomicie! Dobrym prezentem dla podróżnika może być więc wino z regionu, który on/ona darzy szczególnym sentymentem. Warto wtedy udać się do specjalistycznego sklepu, gdzie wybór będzie szeroki, a wykwalifikowana obsługa pomoże dobrać rocznik i winnicę. Dla smakoszy herbat, czy kaw miłym prezentem może okazać się kawa, czy herbata dostępna w miejscu, do którego dana osoba lubi jeździć.

Mam nadzieję, że moje propozycje pomogą Wam przy kreowaniu tegorocznych gwiadkowych upominków dla Waszych najbliższych. Pomysły na upominki dla panów znajdziecie we wpisie „Prezenty dla niego„.

Miłego dnia!
E.

Podobne wpisy

Komentarze

4 odpowiedzi na “Prezenty dla podróżników”

  1. Maggie pisze:

    Ten tagine szalenie mi sie podoba – chetnie zobaczylabym taki pod choinka 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Maggie,
      Też na niego czekałam dziś rano. Niestety Monsieur zapomniał o nim kompletnie 🙁 Mam nadzieję, że choć na Gwiazdkę mi go sprezentuje 😉

      Serdeczne pozdrowienia,
      E.

  2. Lech pisze:

    Edytko, cofnąłem się nieco w tył datami a tu takie fantastyczne pomysły na prezenty.

    Ja wybrałbym:
    Tadżin ( tajine ?) – jak zwał tak zwał ale ja właśnie przygotowuję marynowane w soli cytryny po marokańsku po to właśnie aby taki prawdziwy tadżin ( potrawę) przygotować. Oczywiście marynowane cytryny ( trzeba wybrać cytryny BIO) nie są konieczne ale chcę zrobić kurczaka tak marokańskiego jak to możliwe. Może kiedyś u Ciebie doczekamy się przepisu 😉 hmm ?

    Nóż kuchenny – tak mam Victorinoxy ( obok Gerlachów ) i potwierdzam ich funkcjonalność. łatwo się ostrzą. Z podróży oczekiwałbym jednak noża produkcji japońskiej, taki kuty przez mistrza ( cena 100 do 300 i wyżej dolarów ale ponoć to noże na całe życie… Trzeba jednak pamiętać ( sorry Edytko, za wymądrzanie się ale na nożach trochę się znam bo kilka razy przerabiałem ten temat) że do dobrych noży należy dokupić system ostrzący, który czasem przewyższa ceną 1 do 2 noży ( tych dobrych właśnie). Noże profesjonalne dla kucharzy ( które nie są dostępne w sklepach w Polsce ) produkuje firma niemiecka Dick i to jest dopiero odlot …

    Ale najbardziej z Twoich przykładów miałbym ochotę na afrykańską maskę 😉 Pewnie to się nie spełni ale podoba mi się taki gadżet od zawsze.

    Super prezentów pod choinką Ci życzę
    L

    • Madame Edith pisze:

      Leszku,
      przepis na tadżin (tajine) oczywiście będzie, ale najpierw chyba powinnam odwiedzić Maroko, by przekonać się na własnej skórze (i języku) jak smakuje to danie. Póki co dysponuję jedynie przepisem Jamiego z "Kulinarnych Wypraw Jamiego", ale zastanawiam się czy to może się udać bez odpowiedniego garnka…czytałam, że ponoć nie jest on niezbędny i że można go zastąpić zwykłym naczyniem żaroodpornym, ale jakoś nie jestem do końca przekonana 😉

      W kwestii noży, to oczywiście trzeba koniecznie mieć dobrą, diamentową ostrzałkę. Noże japońskie – takie właśnie po 1000, a nawet 2000 zł można kupić np. w Almi Decor w Złotych Tarasach, ale oczywiście wolałabym je przywieźć z podróży do Japonii. To dopiero byłaby frajda używać noża, który przyjechał z nami z tak daleka!

      Życzę Ci abyś dostał wymarzoną afrykańską maskę i inne wymarzone podarki!
      Z serdecznymi pozdrowieniami,
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Prezenty dla podróżników


Po wpisie „Prezenty dla niej” dziś czas na kolejny post z serii „Prezenty dla…”. Tym razem skupię się na upominkach [...]
@MadameEdith on Instagram