SMAK vs. KUKBUK

3 grudnia 2012

Ten wpis miałam napisać w sobotę, na gorąco, bo KUKBUK’a pochłonęłam już a piątek, a SMAK trochę wcześniej, ale pomyślałam sobie, że prześpię się z tematem i zasiądę do klawiatury w niedzielę. Tak też się stało, co jednak nie zmieniło mojej opinii o tych dwóch, świeżutkich jak poranne bułki nowych, kulinarnych magazynach „z wyższej półki”.

Na początku wpisu zaznaczę, że nie znam w zasadzie nikogo z ekipy dwóch magazynów, przez co moja opinia nie jest „skażona” żadną ewentualną zażyłością z kimkolwiek z jednej, czy drugiej ekipy redakcyjnej. Gdyby było inaczej raczej bym się nie podjęła tematu.
„SMAK” pojawił się już miesiąc temu, więc jemu przypadnie palma pierwszeństwa.
To kwartalnik, całe 148 stron wydane na niepowlekanym papierze marki Munken, który jest przyjazny dla środowiska i sprawia, że gazeta nabiera autentycznego, naturalnego charakteru. Jedyną jego wadą jest to, że kolory nigdy nie będą tak nasycone jak na papierze kredowym, ale za to wrażenia estetyczne są bardzo przyjemne.

SMAK ma piękną typografię, widać dbałość o detal. Kiedy go trzymałam po raz pierwszy w ręce myślami przeniosłam się się do lat ’70. Po prostu SMAK ma w sobie bardzo pozytywną energię, którą widać już na okładce. W wielu wyczytanych w internecie opiniach zarzucano mu zbyt wygórowaną cenę (22 zł), ale trzeba pamiętać o tym, że to kwartalnik, więc cena w przeliczeniu na jeden miesiąc jest akceptowalna.

Niektórzy mogą stwierdzić, że w środku jest mało przepisów, choć osobiście naliczyłam aż 23! W dodatku wielkim plusem jest fakt, że znalazłam tu tylko 9 stron reklam (przy czym jedna reklama była w zasadzie pięknie zrobionym przepisem).

Reklam i to nie byle jakich. Takich, które zwracają uwagę – na akcję społeczną, czy ciekawy film. Takich, które kuszą, by sprawdzić w internecie co się za danym zdjęciem kryje. Bez wstydu powiem: uwielbiam takie reklamy!

Lubię też nieskomplikowane przepisy oraz ciekawe teksty, których w SMAKu nie brakuje. Dziękuję Redakcji za wywiad z polskim malarzem Edwardem Dwurnikiem, a także geniuszem nowojorskiej kuchni Paulem Liebrabdtem. Interesująco czytało się także rozmowę z Dominiką Krzemińską (z restauracji „Przegryź”) oraz apetyczną historię o idealnym barszczu świątecznym.

Cudnie jest móc czytać teksty o CZYMŚ jak np. nieco mrożący krew w żyłach, ale jednocześnie wciągający tekst Kamila Antosiewicza o trznadlach (gatunek małego ptaka), które … topi się w armaniaku. Brrr!

Po lekturze magazynu czułam się … dokształcona. Dowiedziałam się m.in. o sztokholmskim hotelu dla…zakwasu chlebowego (hmmm, może to niegłupi pomysł na biznes…?). I tego właśnie oczekiwałam: ciekawie podanej informacji, nowinek zza kuchennego blatu.

Dodatkowo, wraz z ciekawą wiedzą dostaje się nietuzinkowe, klimatyczne zdjęcia. Widać w nich radość z jedzenia z innymi ludźmi i dzielenia się tym jedzeniem.

Fotografie żywności są zachwycające, szczególnie w sesji martwej natury „Zjeść jesień” Oliwii Jeczmyk. Zdjęcia innych potraw są także bardzo przyjemne dla oka i zaskakują świeżym podejściem.

Do tego wszystkiego w bonusie dostajemy dużą porcję grafik i zdjęć designerskich kuchni, gadżetów, czy przegląd kawiarek, a także kuchenek. Sporą część magazynu zajmuje design. I mi się to bardzo podoba! Strzałem w 10 jest dla mnie przegląd pozycji książkowych, wciągający tekst o etykietach na winie oraz zbiór recenzji kilku polskich i zagranicznych restauracji.

W SMAKu nie ma taniego efekciarstwa, jest skromnie, ale na temat, wszystko z sensem i ciekawie opisane.

Na drugi ogień biorę KUKBUK, wszak mogłam się nim cieszyć już od piątku (cena promocyjna pierwszych dwóch numerów ma wynosić 15 zł). Pierwsze wrażenia: bardzo pozytywne! Piękny papier, choć nieco za duży format. Trudno go czytać np. w metrze, czy autobusie, ale to bardziej prasa do oglądania, niż do czytania, więc lekturę i wertowanie 204 stron można zostawić na domowe, zimowe popołudnie przy kubku herbaty.

Na bardzo wysokim poziomie jest grafika, jak i typografia. Po prostu czysta, przejrzysta forma.

Ale jest jedna rzecz, która mnie nieco rozdrażniła na samym początku: reklamy. Policzyłam, zajmują 27 calusieńkich stronic, ale nie ilości, a ich jakość mi doskwiera.
Są dokładnie takie, jak w pewnym miesięczniku, na którym już chyba większość smakoszy „postawiła krzyżyk”…

Po zapowiadanym od kilku dobrych miesięcy wyszukanym piśmie spodziewałam się innego doboru reklamodawców, albo przynajmniej innego doboru reklam (vide SMAK), które wprost krzyczą i niesamowicie kują w oczy. Nie jest to estetyczne, gdy obok genialnych zdjęć z Dinnershow Studio (patrz poniżej i powyżej) widzimy kiepską, kolorową reklamę płynu do mycia naczyń, czy fatalnej jakości herbaty w torebkach…

Przeczytanie magazynu od deski do deski zajęło mi ok. 2,5h. Trochę mało jak na gazetę, która ma mi starczyć na całe 2 miesiące. Na szczęście jest w niej dużo przepisów (aż 68! – w tym kilka na drinki). I wiem, że pierwszy z pewnością wypróbuję już na dniach, bo pomimo, że nie przepadam za czekoladą, to tort czekoladowy Moniki z „Gotuje, bo lubi” podbił me serce i pragnę go jak najszybciej skosztować. Przypomina mi nieco warstwowy tort z Pico Cuadro, który opisywałam Wam nie tak dawno.

Ale nie tylko Monika pisze i fotografuje dla KUKBUKa. Jest też Ewelina z „Around the Kitchen Table”, a także Ania ze „Strawberries from Poland”, Eliza z „White Plate” i Patrycja – „Trufla”. Nie wspominając już o „Nakarmionej” Basi Stareckiej, która jest zastępcą redaktor naczelnej – Agaty Michalak.

Chyba nie będzie dużym nadużyciem jeśli napiszę, że KUKBUK w dużej mierze tworzony jest przez „gwiazdy blogosfery” (żeby nikt się nie czepiał, napiszę, że to cytat ze strony 27 tegoż czasopisma). 
Magazyn podzielony jest na 3 części: śniadanie, obiad i kolacja. Ale czytając go od początku do końca można odnieść wrażenie, że pierwszych kilkadziesiąt stron ewidentnie odnosi się do grudnia, a druga połowa dwumiesięcznika to już styczniowe i sylwestrowe klimaty. To dobry i dyskretny podział, który, jak mawiają, „ma ręce i nogi”.
Podobają mi się, obok przepisów, teksty o gęsinie, felieton Macieja Nowaka, rybna infografika i artykuł o Alfredo i Davidzie, który tworzą kulinarny team „After Work”.

To, co dodatkowo urzeka to zdecydowanie zdjęcia, żywe kolory, która wydobywa kredowy papier. Jednak miałam apetyt na więcej treści i coś co, by mnie zaskoczyło. Może więcej felietonów, może więcej wywiadów…? To tego zaskoczenia nie znalazłam. Nie czułam się też „doedukowana” jak po lekturze SMAKu, choć może wcale nie to było celem wydawnictwa…

W obu tytułach można znaleźć jednak elementy wspólne: wykorzystanie ogona wołowego w przepisie Aleksandra Barona (w SMAKu jest pieczony, a w KUKBUKu w wywarze z kozim serem) oraz szeroko rozwinięty wątek gęsiny. Pozostałe tematy to już zupełnie inne historie. Podobnie jak model biznesowy stojący za pomysłem stworzenia alternatywy do dotychczasowych polskich czasopism poświęconych jedzeniu. W jednym przypadku to duże wydawnictwo, w drugim „rodzinna” koncepcja.

Nie odpowiem Wam na pytanie która pozycja jest lepsza, czy dwumiesięcznik, czy może kwartalnik. Każdy z czytelników zainteresowanych tematyką gotowania powinien wyrobić sobie zdanie sam. Każdy przecież szuka czegoś innego w prasie, w książkach, czy na blogach…

Na koniec dnia warto jednak pamiętać o tym, że wygląd to nie wszystko i od samego patrzenia się człowiek nie naje. A gdy przychodzi do konsumpcji ostatecznie nie tyle liczy się wygląd, co … smak.

E.

Podobne wpisy

Komentarze

62 odpowiedzi na “SMAK vs. KUKBUK”

  1. whiness pisze:

    Interesujący artykuł. Jestem jeszcze przed lekturą Kukbuka i, szczerze mówiąc, bardzo ciekawi mnie, jak ja go odbiorę. Reklamy to chyba zmora niemal wszystkich magazynów – niestety. Najbardziej chyba podoba mi się w nowej gazecie koncept podziału na posiłki – tego jeszcze nie widziałam. No cóż… Więcej będę mogła powiedzieć, kiedy słynny KUKBUK w końcu trafi w moje ręce 🙂

    Pozdrawiam,
    whiness

  2. Wiewióra pisze:

    wow! bardzo rzetelna recenzja. Cieszę się, że znalazłam w niej tez minusy np KukBuka o którym w blogosferze huczy normalnie. Mam nadzieję, że Mikołaj dopisze i kupi 🙂 i ja podzielę się tym co myślę.
    Dzięki i miłego poniedziałku.

  3. Potrafisz Ty napisac recenzje Madame E., dziękuję i pozdrawiam:)

  4. Marzena pisze:

    Muszę sama sprawdzić, zciekawiłaś mnie Edith:-) Pozdrawiam cieplutko:-))

  5. Zielaczek pisze:

    Ostatnio kompletnie nie miałam czasu, dwa magazyny leżą na stoliku. Smak został przewertowany i w połowie przeczytany i jestem zadowolona i wyedukowana troszkę ;). Kukbuk czeka na dzisiejszy wieczór :).

  6. Karla pisze:

    Super! Dziękuję za tak szczegółowy opis. Dzisiaj wybieram się do Empiku i zobaczymy z czym wyjdę 😉

  7. Małgosia pisze:

    Madame E. fajna recenzja! Przeczytałam jednym tchem. 🙂 Co prawda, osobiście mam zgoła odmienne widzenie, ale to nie zmienia faktu, że przeczytałam Twoją opinię z prawdziwą przyjemnością. 🙂
    U mnie jest trochę inaczej. Ja niestety w pierwszej kolejności jem "oczyma", dopiero potem wgłębiam się w szczegóły (albo nie, jeśli pierwszy kontakt mnie zniesmaczył). Może to moja przypadłość "zawodowa", tak mam i już. 🙂 Tymczasem "Smak" na oczy kompletnie mi się nie rzucił. Ba! Wiele zdjęć jest tak ciemnych, że zupełnie nie potrafię (nie czytając tekstu, tytułu, podpisu, etc.) domyśleć się co fotograf miał na myśli i co zamierzał pokazać. Ani to smaczne dla mnie, ani estetyczne, ani przyjazne dla oka… Potrawa tak zaserwowana kompletnie do mnie nie gada i zdecydowanie przepisu nie wypróbuję.
    Jest jeszcze jedna rzecz, która mi się nie podoba, ale… to już przemilczę, bo o cudzym lansie gadać mi się nie chce. 😉
    Kukbuk dla mnie jest zupełnym przeciwieństwem i owszem, też nie bez wad (bo gdzie ich nie ma), ale w jego przypadku zasiadam do oglądania i czytania z przyjemnością. A że jest mniej czytania, niż w Smaku…, no jest… Dla mnie to nie wada, w kuchni wolę zmysły, niż gadulstwo. 🙂
    Zasadniczo, obu magazynom życzę długiego żywota i wiernych czytelników. A co będzie i jak będzie – czas i życie zweryfikuje. 🙂 Ja się nie odżegnuję od tego, że Smak w którymś momencie w końcu i do mnie trafi. 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Małgosiu,

      dziękuję Ci bardzo za miły komentarz!
      Doskonale rozumiem dlaczego Smak do Ciebie nie trafił od razu. To kwestia estetyki i koncepcji obu magazynów, jak i papieru, zdjęć…

      Dlatego bardzo się cieszę, że mamy je oba i że można sobie wybrać. Oby pozostały na rynku jak najdłużej 🙂

      Miłego poniedziałku!
      E.

  8. monika jall pisze:

    nie znam zadnego z pism, ale gdybym miala wybierac, to, bazujac na Twojwj recenzji bylby to zdecydowanie ''Smak'', od lat szukam mazazynu do poczytania. Uwielbiam piekne zdjecia, a jakze, ale w wydawnictwach typu kwartalnik czy dwutygodnik, chce znalezc lekture, wywiad z kims, kto ma cos do powiedzenia, czy felieton, na jakis konkretny temat, a nie jak to ostatnio bywa, bzury o wszystkim i o niczym. Swietny post. Pozdrawiam. Monika

  9. Markos pisze:

    Madame Edith, taki urok prasy aby przetrwać musi mieć kolorową reklamę, psują czy nie psują odbiór pisma mówi się trudno. Na naszym rynku jest zero pieniędzy na fajne reklamy i tak będzie 🙂 To jest spory plus, skoro mają tyle reklam jest szansa, że przetrwają pierwszy rok. To jest naprawdę dobra wiadomość 🙂 Zawsze mnie to martwi gdy widzę pisma z zadatkami na fajny cykliczny periodyk a potem się okazuje, że zdychają jak mucha walnięte łapką bo w zespole brak człowieka od prostej staramodnej ekonomi 🙂

    I całkiem fajna recenzja 🙂 Trzymam kciuki za przetrwanie obu pism.

    • Madame Edith pisze:

      Markos,

      wiem, że reklama dźwignią handlu i że bez reklamy pisma musiałyby kosztować o wiele więcej niż obecnie. Ale właśnie chodziło mi o to, że fajne reklamy ma Smak. I zastanawiałam się dlaczego Kukbuk po takie nie sięgnął lub nie wymógł na reklamodawcach innej, dopasowanej do magazynu stylistyki…

      I oczywiście również trzymam kciuki za sukces sprzedażowy obu pism. Będę kupować i czytać oba.

      A Tobie bardzo dziękuję za komentarz 🙂
      Z pozdrowieniami,
      E.

    • Markos pisze:

      Madame Edith, nie ma czegoś takiego jak wymóc na reklamodawcy. Nie ten rynek, nie te pieniądze nie te czasy, nie ta kultura. Jest co jest a wszytsko inne to myślenie życzeniowe 🙂 Smak reklam w zasadzie nie ma wcale.

    • Madame Edith pisze:

      Markos,

      a mi się wydaje, że jednak można się dogadać z reklamodawcą. Przykład: reklama Swedeponic obecna zarówno w Kukbuk (str. 37), jak w Smaku (str. 13).

      W obu przypadkach reklama jest dostosowana zarówno pod względem charakteru zdjęcia, jak i nawet czcionki do konkretnego magazynu. Więc uważam, że chcieć to móc 🙂

      Ale oczywiście wiem, że z jednym reklamodawcą takie rzeczy da się załatwić, a z innym nie. Czekam na moment, gdy reklamodawcy pójdą po rozum do głowy i pojmą, że reklama dopasowana do czytelników, jak i charakteru pisma może przynieść dużo lepsze rezultaty, niż sztampowa grafika wrzucona bez przemyślenia.

      Myślę, że wiesz o co mi chodzi 🙂
      E.

    • Markos pisze:

      Madame Edith, ale jako realista nie mam złudzeń. Firma wybiera najtańsze i najskuteczniejsze rozwiązanie. Takie życie, ludzie w temacie pieniędzy nie mają poczucia humoru i jeśli można nie ryzykują 🙂 Czasami kogoś stać na ryzyko w większości nie. Zresztą sama prasa woli nazwijmy to model sprawdzony i bez fajerwerków liczy się też koszt obsługi takiego zlecenia, akcji i każda złotówka zmniejszająca zarobek na stronie reklamowej jest złym rozwiązaniem 🙂 Przepraszam za uwagi niczym wujek dobra rada. Obiecuję już na temat reklam i biznesu wydawniczego nie zabierać zdania.

    • Madame Edith pisze:

      Markos,
      Bardzo Ci dziękuję, że zabrałeś głos w dyskusji. Trudno się nie zgodzić z tym, co wyżej napisałeś.
      Wiem, jak jest po stronie reklamowej i ile trzeba zapłacić za dobrą kreację. Myślę jednak, że bardzo fajnie, że odniosłeś się do poruszonej przeze mnie kwestii reklam w, powiedzmy, bardziej "luksusowych" magazynach. Nie masz za co przepraszać, to ja dziękuję, że zechciałeś się tu wypowiedzieć i przedstawić sprawę z innego punktu widzenia.
      A temat wydawniczy jest bardzo ciekawy. Może napiszesz coś więcej na ten temat u siebie?

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  10. ePolka pisze:

    Bardzo Ci dziękuję za tak rzeczową recenzję. Obawiałam się bardzo jak Kukbuk zostanie przyjęty przez Czytelników szczególnie tych związanych z kuchnią. Pozostaje mi się cieszyć, że nie zostałam zakwalifikowana do 'blogowych gwiazd' bo za takimi podziałami nie przepadam i że w końcu ktoś docenił moje fotografie. Jestem ciekawa obu magazynów! Kukbuk już do mnie leci 🙂 A na Smak musze poczekać aż jakaś dobra dusza się zlituje i mi kupi 🙂
    Pozdrowienia z obsypanej śniegiem CH! 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Ewelina,
      kupię i Ci prześlę tylko podaj adres w CH.

      A z tymi "gwiazdami blogosfery" to przecież sama prawda, wg mnie to stwierdzenie wcale nie jest naciągane, choć rozumiem, że nie każdy lubi takie określenia.

      Gratuluję Ci świetnych zdjęć – szczególnie bento i "Kiedy wokół biało" – bardzo nastrojowe.

      Pozdrawiam Cię gorąco i również zasypanej śniegiem W-wy,
      E.

  11. smaklick pisze:

    Dobra robota Edith. Z zaciekawieniem przeczytałam Twoje porównanie.Duża pochwała za rzetelne wyliczenie reklam, przepisów.

  12. Tomek gotuje pisze:

    Ostatnio mignęło mi gdzieś, na Facebook'u chyba, że pojawiły się dwa nowe tytuły na naszym rynku, ale nie miałem okazji ich jeszcze zobaczyć na żywo. Jak tylko będę miał szansę to chętnie sięgnę po oba, żeby zobaczyć cóż to za cuda. Brakuje mi na naszym rynku magazynów kulinarnych, które byłyby czymś więcej niż gazetkami z przepisami i serwowały ciekawostki i pozwalały rozszerzać kulinarną wiedzę. Może te dwa tytuły będą walczyć o zainteresowanie tych bardziej wymagających czytelników.
    Pozdrawiam 🙂

  13. aleglodomorek pisze:

    Cieszę się, ze przeczytałam Twoją recenzję. Teraz już chyba wiem, który z magazynów wybiorę 🙂 Przydatna okazała się też informacja iż smak jest kwartalnikiem (zupełnie to przeoczyłam, i faktycznie teraz cena wydaje się przystępna). Pozdrawiam i dziękuję za ułatwienie wyboru :)!

  14. veronika pisze:

    Uwielbiam Twoje recenzje. Czyta się je lekko i przyjemnie, zawsze wiadomo, co chciałaś powiedzieć, przekazać. Całość jest płynna i efektowna 🙂
    Pozdrawiam

  15. dybek pisze:

    Edith, ciekawa recenzja! Po niej zgodzę się z Tobą, że smak jest w potrawie ważny 🙂 Ciekawe co powiem, jak przeczytam na własne oczy? Ja już sobie zamówiłam obie gazety od następnych gości, którzy już za trzy tygodnie przybywają, więc podejrzewam, że jako ostatnia będę mogła je przeczytać. Ale to nic, lepiej późno ni wcale, tym bardziej, że tyle o obu słyszałam/czytałam.

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

  16. Ela D. pisze:

    Edith, baaaaaaaardzo ciekawie napisałaś o tych nowych magazynach!!!
    Z przyjemnością czyta się takie recenzje 🙂
    Pozdrawiamy cieplutko ;);)
    Tapenda

  17. codojedzenia pisze:

    To juz wiem co sobie poczytam , nastepnym razem w Polsce

  18. kobieta pisze:

    Kurcze Kukbuk mi umknął:( Natomiast Smak przeglądnęłam chwilę dłuższą, a nawet bardzo długą i jest dla mnie jak Zeszyty Literackie, za mądry i za nudny.

    • Madame Edith pisze:

      Kobieto,
      pięknie dziękuję za ten wpis!
      To dowód na to, że każdy w prasie szuka czegoś innego. I bardzo dobrze, że mamy wybór i każdy może wybrać to, co spełnia jego oczekiwania i co mu pasuje 🙂

      Pozdrawiam,
      E.

  19. shinju pisze:

    Bardzo ciekawa i rzeczowa recenzja 🙂 Kukbuk jeszcze nie trafił w moje ręce (chociaż miałam okazję go przeglądać), ale Smak już mam i moje odczucia odnośnie niego są bardzo podobne do Twoich. To była interesująca lektura, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Mała ilość reklam od razu rzuciła mi się w oczy i było to miłe spostrzeżenie. Może jutro uda mi się kupić Kukbuk to będę mogła je sobie porównać 🙂

  20. Anonimowy pisze:

    mnie sie osobiście bardziej podoba KUKBUK niz SMAK – ale przyznaje rację autorce …. reklamy w KUKBUKU zabijają !! A ze wszystkich dwóch wymienionych i opisanych 🙂 wybieram zdecydowanie pierwowzór tych pozostałych czyli FOOD&FRIENDS – jest pierwowzorem tych nastepnych i naśladują go niemiłosiernie zarówno smak jak i kukbuk . F&F numer 1.

  21. Agata pisze:

    Madame Edith, redakcja KUKBUK-a dziękuje za pochylenie się nad naszym magazynem i za wszystkie komentarze, przeczytaliśmy z uwagą! Chętnie odpowiemy na różne rodzące się pytania, gdyby odczuwała Pani – a z nią jej czytelnicy – taką potrzebę. Pozdrawiamy!
    Agata Michalak w imieniu redakcji

    • Madame Edith pisze:

      Pani Agato,

      dziękuję za komentarz. To bardzo miłe, że zechciała Pani zostawić tu ślad na dowód tego, że Redakcja czyta takie wpisy jak mój.

      Wykonaliście kawał świetnej roboty do tej pory i życzę Wam powodzenia z całego serca!

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  22. Magdalena pisze:

    Magazyn Smak oglądałam w księgarni, jednak nie zdecydowałam się kupno ze względu na cenę, dopiero potem dotarło do mnie, że to kwartalnik. W najbliższym czasie nabędę. Dzisiaj kupiłam kukbuk i mam podobne spostrzeżenia do Twoich, niestety zdecydowanie za dużo reklam, też miałam je dzisiaj liczyć i dziękuję Ci, że mnie wyręczyłaś…. przeczytałam większość artykułów, z których nie dowiedziałam się niczego, czego bym nie wiedziała…może poza jabłkami z kanady…zatem to chyba produkt przeznaczony dla trochę mniej kulinarnie zaangażowanych osób. Mam tu na myśli teksty, nie przepisy, bo te przeczytam dokładnie pod koniec tygodnia…ale ale, znajomi mnie poinformowali, że zauwazyli błędy w przepisach (np brak produktu w opisie składników)….Do przetestowania ogon wołowy, nie podoba mi się materiał o kacu – tzn zdjęcia…czasami też język pozostawia trochę do życzenia, w sensie pewnej maniery, która do mnie nie przemawia. Pozdrawiam.

    • Madame Edith pisze:

      Magdaleno,

      bardzo Ci dziękuję za wnikliwą analizę. Zwróciłaś uwagę na kilka bardzo ciekawych elementów…

      Ogromnie się cieszę, że pod tym wpisem pojawiło się tak wiele wnikliwych komentarzy, jak Twój, bo to znak, że Czytelnikom zależy na dobrych pismach i że czytają z uwagą. To mnie osobiście bardzo cieszy, a i sądzę, że Redakcje obu magazynów mogą z tej wiedzy zrobić pożytek 🙂

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  23. Camena pisze:

    Tak się składa, że sama pracuję w magazynie, choć o nieco innej tematyce i w związku z tym mogę odnieść się do Twoich uwag o reklamie.

    Trzeba sobie niestety uzmysłowić, że bez reklam magazyny nie tyle co kosztowałyby więcej, a wręcz by nie istniały, ponieważ ze sprzedaży, nawet po cenie będącej 200-300% jednostkowego kosztu wydruku – zwłaszcza w takim formacie i na takim papierze, jak Kukbuk i Smak, koszta wydruku są kolosalne – wydawca nie zarabia praktycznie NIC ze sprzedaży, mało tego – niejednokrotnie musi do tej inwestycji dopłacić, by w ogóle trafić do salonów prasowych. Kolporter, Garmond i Ruch mają tak wyśrubowane warunki i marże, że sprzedaż w ich punktach jest nieopłacalna. Podobnie w przypadku prenumeraty, która zwykle jest w promocyjnej cenie, a prenumerator nie ponosi kosztów przesyłki, co za tym idzie spadają one na barki wydawcy, a wbrew pozorom, gdy za jedną przesyłkę trzeba zapłacić 5 zł i więcej zjada to niemalże cały potencjalny zarobek ze sprzedaży detalicznej.
    Realia smutne, lecz prawdziwe.

    A oprócz kosztów wydruku (nie wiem, czy obecni tutaj potrafią sobie je wyobrazić) dochodzą wcale niemałe koszty stałe: biuro, prąd, internet, oprogramowanie, sprzęt no i rzecz jasna wynagrodzenia, wszak nikt za darmo nie pracuje.

    Magazyny takie jak Smak i Kukbuk kosztują MASAKRYCZNĄ ilość pieniędzy, mając o tym wiedzę z praktyki wziętą zupełnie zmienia się podejście do kwestii reklamy w czasopismach. Ja wręcz GRATULUJĘ tym redakcjom takich reklamodawców i w takiej ilości, bo kolejną rzeczą, jaką trudno sobie wyobrazić, to pozyskanie bogatego klienta. Gud dżob!
    A jakość reklam? mając tyle wydatków żaden grosz nie śmierdzi.
    Szkoda, że lwia część czytelników tego nie wie i nie rozumie, bo stwierdzenie "ja wiem, że reklama jest potrzebna, ale…" nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Madame Edith pisze:

      Cameno,

      bardzo dziękuję za ten ciekawy komentarz, ale wydaje mi się, że nie do końca mnie zrozumiałaś. Doskonale mam świadomość jakie koszty generuje magazyn i wiem też jak kształtują się stawki reklamowe.

      Swoją opinię wyrażałam jako osoba, która kiedyś była odpowiedzialna za kreację reklam skierowanych do największych polskich miesięczników (m.in. kosztownych reklam na ostatnią stronę). I zawsze to robiąc miałam w myślach magazyn, w którym ta reklama się znajdzie. Tak, by charakter kreacji artystycznej był zgodny z przesłaniem pisma.

      To wszystko.

      Dzięki raz jeszcze za Twoją wypowiedź.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  24. Beatrice pisze:

    KUKBUKA kupiłam dziś, zdążyłam jedynie przejrzeć w autobusie w drodze do domu i niestety mam takie samo wrażenie co do reklam jak Ty, Edidh. Strasznie to kuje w oczy. Ale cała reszta wydaje się przyjemna. Jutro oddam się w całości na zgłębianie treści 🙂

  25. Nina pisze:

    A mi się marzy następujący model biznesowy: gazeta może być droga w sprzedazy detalicznej, ale schodzi do 70% ceny gdy kupuje się w prenumeracie. W USA mało kto (kogo znam) kupuje gazety/magazyny w sklepie/kiosku – ze względu na wysoką cenę. Przy zakupie prenumeraty cena pojedynczego numeru robi się bardzo, bardzo niska – pewnie taka by pokryć ledwo koszt wysyłki. Jak im się to opłaca? Otóż wydawnictwa pewnie liczą właśnie na reklamodawców – to oni pozwalają na przychody – a stała liczba prenumeratorów powoduje zapewne okresloną co miesiąc liczbę odbiorców reklam.

    Koszt 22 zł czy promocyjna cena Kukbuka (po dwóch miesiącach pewnie skoczy do dwudziestu kilku) to 1/2 lub 1/3 książki kucharskiej. Książki kucharskie można położyć na półce, a magazyny zbierają nieliczni… Wysoka cena skazuje na dotarcie do zamożniejszej i naprawdę zapalonej części społeczeństwa (pod warunkiem, że ta nie wybierze jednak na co dzień blogów i dostępności do bezpłatnych przepisów na najwyższym poziomie). Poza tym wysoka cena ogranicza liczbę punktów, gdzie będzie można nabyć magazyny do Empiku i dużych, sieciowych punktów w centrach handlowych.

    Oczywiście, że życzę powodzenia obu tytułom – które postawiły na ambitne tytuły, ciekawe przepisy, piękne zdjęcia i dbałość o detale. Niech się przyjmą i zaczną na siebie zarabiać!

    • Madame Edith pisze:

      Nina,

      zwróciłaś uwagę na kolejny, ciekawy wątek. Magazyny kulinarne vs. książki kucharskie, a także internet.
      Absolutnie popieram Twoją koncepcję modelu biznesowego – osobiście wszystkie magazyny, które czytam na stałe mam zaprenumerowane.

      Dziękuję za Twoją wypowiedź i pozdrawiam,
      E.

  26. Strasznie dużo się zrobiło tych magazynów kulinarnych. Ja jestem od dwóch lat wierna magazynowi Kuchnia, ale oba pisma mnie zaciekawiły. Nie zdążyłam jeszcze ich kupić, choć ze względu na cenę wybiorę na razie jeden tytuł. Po Twoim wpisie lecę do sklepu po SMAK, bo to "dokształcanie kulinarnie" mnie zaciekawiło:)

  27. lepszysmak pisze:

    Bardzo Ci dziękuję za to porównanie! Czekałam na obie publikacje i czekałam także z zakupem aż oba magazyny się ukażą. Jutro pędzę do Empiku aby kupić sobie 2 prezenty Mikołajkowe 🙂

  28. Melka pisze:

    Przeczytałam i Smak i Kukbuk. Podobają mi się ale bardziej Smak. Ma
    przyjemniejszy klimat i papier:-) W zupełności zgadzam się z Tobą, że w Kukbuku jest za dużo marnych reklam, które w takim magazynie, moim zdaniem, nie powinny się znaleźć. Pozdrawiam ciepło:-)

  29. Anonimowy pisze:

    hej edith… 🙂
    przeczytalam kukbuk (smak jest juz w drodze do mnie)…
    nie bede powtarzala tego co juz zostalo napisane przez ciebie o szacie graficznej i reklamach i.t.d.
    zachwycily mnie 3 artykuly : bento, podklad pod pierogi (zawsze przy gotowaniu slucham muzyki…od klasyki i opery po heavy metal) i czekolada…
    troche rozczarowal mnie przepis na ges…moze dlatego ze jest to od lat moj popisowy numer w kuchni jest dla mnie malo interesujacy-smaczny…ges ma same w sobie duzo sadla ktore tworzy specyficzny gesi smak wiec nie rozumiem dodawania masla ktore w tak wysokiej temperaturze z pewnoscia sie przypala…w tym przepisie brakuje mi kandyzowanych kasztanow, borowek i sosu…brakuje mi *techniki* pieczenia ktora jest bardzo wazna…
    doedukowalo mnie chutney ze sliwek ktore z pewnoscia wyprobuje…

    pozdrowienia i serdecznosci
    magdalena 🙂

  30. Anonimowy pisze:

    Przyznam, ze kupiłam oba pisma. Ocenilam jeszcze przed przeczytaniem zawartości obie okładki. To fakt, Kukbukowi udała sie lepiej, zachęca nie powiem i do bardzo…..
    Jednak wiadomo nie od dzis, ze pierwsze wrażenie czesto bywa mylące….
    Magazyn nie poreczny, stanowczo za duzy format, kartki jak dla mnie za grube i nie wygodne do wertowanie, w koncu to nie album tylko periodyk z poradami kulinarnymi, których jak sie przekonałam, w środku jest nie wiele w przeciwieństwie do reklam.
    Reklamy występują co druga kartka i spełniają w tym magazynie role nadrzędną, prezentacja noży czy ekspresow, tez jest reklama i nikogo juz chyba nie zachwyca ich porównanie, bo wszędzie tego pełno. Odnioslam wrażenie, ze duzo w Kukbuku tzw.zapchaj dziur, kartek z rysunkami, ktore niczemu nie służą jedynie dodają objętości i sprawiają, ze Kukbuk jest jakby bogatszy. Zreszta to wrażenie epatowania bogactwem pozostało mi do konca…..i odbiło mi sie czkawką….według mnie to magazyn, ktory wyglada, ale jest nie ciekawy…..zatem pewnie nadaje sie na ozdobę do modnej restauracji czy fryzjera dla celebrytek,ale niestety nie polecam do studiowania w domu. Jeszcze słówko w sprawie tych nieszczesnych reklam…..wiadomo, reklama dźwignią handlu, ale marzy mi sie magazyn bez nich….i fajnie byłoby wreszcie moc kupić pismo, gdzie reklamy beda wystepowaly jedynie jako dodatek do spisu treści. Niestety nie wróże magazynowi sukcesów, pewnie duzo osob, ktore interesują sie kuchnia kupiły jego pierwszy numer, ale podobnie jak ja zrobiły to jedynie pierwszy raz. Mysle, ze noszą na takie magazyny nadal jest i czekać beda wciaz na pismo, ktore naprawde bedzie inne, nie bedzie powielać schematów ani kozystac z rozwiązań, ktore juz istnieja…..to moze zachwycać, ale tylko tych którzy sie na tym nie znają, ale zakładam, ze ci nie są targetem ani dla Smaku ani dla Kukbuka. Osobiście z tych dwóch pism wybieram Smak i jego prostotę. 🙂

  31. Anonimowy pisze:

    Opinie powyżej napisałam w pośpiechu, zaraz po lekturze obu pism i przepraszam, ze nie zweryfikowalam poprawności swojej klawiatury, która z racji wykonywanego zawodu ustawiona mam w języku angielskim i czasem zawodzi mnie, gdy pisze po polsku.
    Madame Edith, fajny pomysł z tym porownaniem pism, bardzo pomocny w podejmowaniu decyzji zakupowych. Ja juz swój tym mam i to w dużej mierze dzięki Tobie.
    Pozdrawiam.
    Majka:)

  32. Anonimowy pisze:

    hey edith…
    dostalam SMAK.. nie przeczytalam jeszcze wszystkiego ale mysle ze nie bedzie pierwszym i ostatnim egzemplarzem ktory kupilam… 🙂

    pozdrowienia i serdecznosci
    magdalena

    • Madame Edith pisze:

      Magdaleno,

      ja również z całą pewnością na pierwszym numerze nie poprzestanę. Już czekam na luty :))

      Gorąco Cię pozdrawiam z zimnej W-wy,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      a tu sypie i sypie i tez zimno…ale piekarnik piecze/grzeje non stop… 🙂 papier ozdobny szelesci…tak jak na grudzien przystalo…wiec nie ma problemu… 😉

      do nastepnego pisanio/czytania…
      magdalena

  33. gin pisze:

    Nie czytałam ani jednego, ani drugiego, choć o obu słyszałam (może, jak przyjadę do Polski, to kupię żeby sprawdzić, czy zrobią na mnie wrażenie).
    Ale – przeczytałam już wzmiankę na ten temat powyżej – osobiście wolę książki. Są droższe, ale skoro autor ma jedną szansę na zabłyśnięcie (jak pierwsza książka okaże się klapą, nikt mu nie wyda kolejnej) będzie starał się bardziej, żeby zauroczyć i pozyskać czytelników. Dzisiejsze gazety idą – moim zdaniem – w dużej mierze na łatwiznę – bo zawsze znajdą się zapaleńcy, którzy kupią chociażby po to, żeby sprawdzić, co to takiego. I ceny zwykle za marną treść są wygórowane (nie piszę o "Smaku" i "Kukbuku", bo ich nie znam – tak generalnie rzecz ujmuję ;)).

    Podsumowując – z dużym dystansem podchodzę do magazynów, do tych zajrzę, jak mi się uda, bo mnie zaciekawiłaś. Zobaczymy 🙂

  34. A to Ci dopiero – dopiero dziś jestem pierwszy raz "u Ciebie" i natrafiłem na ten post – gdzie ja 2 dni temu skleciłem taki tekst:

    http://rightbehindthekitchen.blogspot.com/2013/02/food-friends-oraz-kukbuk-magazyny.html

    Co do KUKBUKa to reklamy mogą odstraszać. Co sądzisz o Food & Friends?

    Pozdrawiam,

    Dawid
    http://www.RightBehindTheKitchen.blogspot.com

    • Madame Edith pisze:

      Dawid,

      F&F wiele razy przeglądałam, ale jakoś nigdy nie kupiłam. Może dlatego, że co ciekawsze artykuły czytałam w kawiarniach, w których było dostępne…? Ogólnie, to pismo mi się podobało, ale na kolana mnie nie rzuciło i chyba dlatego nie kupiłam. Może teraz coś się zmieniło i do niego niebawem wrócę, przejrzę, a może i kupię nowy numer. Smak i Kukbuk kupiłam z ciekawości. Zobaczymy wraz z kolejnymi numerami czy stanę się ich stałą czytelniczką 😉

      Z pozdrowieniami,
      E.

    • Hej!

      Ja jakoś wypatruję w/w przeze mnie, może niechcący nie zauważyłem Smaku albo po prostu trudniej go dostać w Lublinie?!

      Pozdrawiam,

      Dawid

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

SMAK vs. KUKBUK


Ten wpis miałam napisać w sobotę, na gorąco, bo KUKBUK’a pochłonęłam już a piątek, a SMAK trochę wcześniej, ale pomyślałam sobie, że [...]
@MadameEdith on Instagram