Smaki PRL – nasze smaki dzieciństwa

11 stycznia 2017

Smaki PRL

Dzieci urodzone w XXI w. z pewnością nie będą miały takich wspomnień jak my – „dzieci PRL’u”. Dorastaliśmy w niełatwych czasach, ale z dzieciństwa pamiętamy święta naprawdę pachnące pomarańczą, szczypki w paskudnych foliowych papierkach kupowane na odpuście oraz ciepłe lody. Wraz z Monsieur postanowiliśmy zebrać nasze wszystkie smaki dzieciństwa i opisać je w tym wpisie. Okazało się, iż mimo że mieszkaliśmy w innych częściach Polski, to pamiętamy dokładnie te same rzeczy i oboje zatruliśmy się nie raz i nie dwa dawnym serkiem homogenizowanym, któremu wieczko „mu się odkleiło, temu misiu”. Ze specjalną dedykacją dla urodzonych w latach 80-tych i pod koniec 70-tych.

Smaki PRL – nasze smaki dzieciństwa:

Draże

Korsarze, śmietankowe i inne. Jadł je każdy! Były obowiązkowym punktem w szklonym sklepiku. Dziś nadal można je kupić. Wydają się być jednak do bólu przesłodzone. Wspomnienie pozostało, najwyraźniej zmienił się nasz smak lub też skład produktu.

smaki prl

Lody Bambino

Nie wierzę, że ktoś ich nie pamięta! To klasyk jakich mało. Wąskie lody śmietankowe w polewie czekoladopodobnej. Pyszne były.

37908

Mleko słodzone w tubce

Wyjadane ukradkiem z tubki. Pamiętam, że niektórzy tak się przyssali do opakowania, że nie mogli się oddessać aż nie wciągnęli całej zawartości. Poziom cukru skakał do nieba, ale kto się wtedy przejmował cukrem???

Fot: retro.pewex.pl

Mleko i śmietana z kapslem oraz w worku

Sznurkowe siatki, a w nich dwie butelki, mniejsza i większa, zamykane na kapsel. Kapsle często same spadały, zanim butelki przyniosło się do domu. Takie były czasy. Pamiętam, że trzeba było dokładnie patrzeć czy przypadkiem produkt był prawidłowo zapakowany. Butelki wtedy były zwrotne. Tylko dziś nie wiedzieć dlaczego, firmy mają problem z przyjmowaniem szkła z powrotem.

8dd9371c321f06766d22a8d0c7f49754

Pamiętacie jak nieco później sklepy zalało (często dosłownie!) mleko i śmietana w workach? Ileż razy to napoczęte mleko wylało się w lodówce… Moi rodzice opatentowali sposób, by takie mleko wstawiać do garnka lub od razu je przelewać.

Guma Turbo, Donald, gumy kulki i Wrigley’s Juicy Fruit

Wszystkie miały na swój sposób wyjątkowy smak, który znikał po kilku ruchach szczęki. Turbówki i donaldówy miały jednak tę zaletę, że pod papierkiem miały zdjęcie wyścigówek lub historyjki z Kaczorem Donaldem. Kolekcjonowałam wszystkie, nawet samochody.

turbo

Fot: Spod Lady

donald gumy-kulki

Wafelki Koukou Roukou

Moje ulubione! Pewnego razu znalazłam na ulicy 20 000 zł. Wyobrażacie sobie jaka to była kasa! Kupiłam za nią cały karton wafelków Koukou Roukou i wykleiłam pół albumu z obrazkami (w każdym opakowaniu przyklejona była kolorowa naklejka, a album można było dostać w spożywczym).

ba1bec43c746c26187e96d3561b2dde5

Fot: biznes.pl

Wafelki Prince Polo

Polski towar eksportowy – ulubione wafelki Islandczyków. Do dziś popularne także w Polsce.

Żródło: https://68.media.tumblr.com/5ceb5a6f9f7bfd661a6ba906a39ff25b/tumblr_nb9zp5qOIC1tf142yo1_500.jpg

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prince_Polo

Pudrowe pastylki

To hit Monsieur. Pamiętam, że miały lekko kwaśny smak i pudrowe kolory.

pastylkiowocowe4000_768x768-414x414

Szczypki z odpustu

Cukier, cukier i jeszcze raz cukier. Coś potwornego, ale często się je kupowało na przycmentarnych odpustach. Można też je było zawiesić na choince, gdzie lepiej spełniały swoją odpustową rolę zawinięte w posrebrzane papierki.

szczypki

Fot: janowpodlaski.pl

Serek homogenizowany waniliowy i truskawkowy

Truskawkowy czy waniliowy – jaki był Wasz ulubiony? Osobiście wolałam truskawkę, bo po wanilii pewnego razu miałam straszną biegunkę. Cóż, produkcja wyrobów mleczarskich nie była wówczas tak rozwinięta jak dziś. Teraz serek jest zawsze super szczelnie zamknięty i może leżeć miesiąc. Kiedyś tracił ważność po 4-5 dniach, a bywało, że nawet i wcześniej, jeśli nie przyklejono solidnie papierowego wieczka.

serek-homogenizowany

Fot: Pewex.pl

Woda z syfonu

Bo kiedyś wodę gazowaną robiło się w domu, a nie przynosiło ze sklepu.

Cukierki Irysy, Michałki w pozłotku i kukułki

Za Irysami nie przepadałam, za to Michałki i kukułki uwielbiałam! Zwłaszcza te w pozłotku, niedokładnie zawinięte. Były najlepsze!

15327356_1319535528097939_5349842640697435451_n

Fot: Fanpage Madame Edith

Andruty

Co ciekawe, andruty przetrwały do dziś. Andruty Kaliskie to produkt regionalny certyfikowany przez UE. Stały się wręcz wizytówką Polski w Europie i rozsławiają Kalisz, w którym są od lat produkowane ręcznie.

Fot: Trzy Znaki Smaku

Fot: Trzy Znaki Smaku

Kolorowe lizaki

Sam cukier, ale kto ich nie zna?! Bardzo rzadko, ale czasami można je spotkać przy kasie w marketach.

lizak

Fot: Spod Lady

Vibovit i Visolvit

Witaminy, które mogłabym jeść bez przerwy. Zwłaszcza Vibovit. Do dziś kupuję sobie od czasu do czasu opakowanie w aptece i zajadam oblizując palec. Niezapomniany smak <3 Ubolewam tylko nad tym, że już wiele lat temu producent zmienił opakowanie na bardziej nowoczesne i podniósł cenę. Urodzeni w latach 80-tych powinni mieć zniżkę!

vibovit-visolvit

Fot: mlodelata.pl

Oranżada w woreczkach

Z woreczka, który przekuwało się za pomocą cienkiej słomki. W wersji drugiej stanowiła kolorowy proszek, w którym można było odnaleźć mały, kwadratowy rysunek.

oranzada-w-woreczku-smak-ktorego-nieliczni-siegaja-pamiecia

Fot: demotywatory.pl

 

Napój Ptyś i oranżada

Ciemna, duża butelka zakręcana na kapsel. Bardzo oryginalny smak. Pamiętam go zwłaszcza z wizyt „w gościach”.

Ciepłe lody

W sklepach społemowskich leżały w dużych kartonach wyłożonych szarym papierem. Jej, ależ to był frykas!

zimne-lody

Cola Cao

Ulubione kakao, powiew wielkiego świata. Dziś niedostępne w Polsce. Przywożę je z Hiszpanii, gdzie bez problemu można je kupić. Smakuje tak samo jak za dawnych lat – jest słodkie i bardziej przypomina w smaku rzadką czekoladę, niż kakao. Ale kto by się tam czepiał? Symbol to symbol.

smaki prl

Wafelek Elitesse

Trójkątny wafelek oblany czekoladą. Cieńszy i mniejszy od Prince Polo. Miał i ma znakomite opakowanie ukazujące pełne walory produktu. Dziś trudno spotkać taki produkt. Fajnie, że się uchował.

smaki prl

Paprykarz Szczeciński i Sałatka Neptun

Można było otworzyć puszkę, by myślami przenieść się nad Bałtyk.

paprykarz

Fot: mlodelata.pl

Konserwa turystyczna

Hit nad hity! Konserwa turystyczna nie wymaga komentarza.

konserwa-turystyczna

Fot: Sokołów

Serek „fromager”

Kolejny produkt z kategorii nabiał, tym razem polski odpowiednik francuskiego serka fromage. Tata zawsze kupował naturalny, z papryką, a najczęściej z czarnym pieprzem. Zajadaliśmy się nimi na potęgę! Dziś też można je kupić, ale skład pozostawia wiele do życzenia.

smaki prl

Suchary beskidzkie

Od nich zaczęła się moja miłość do kminku. Kiedyś były pakowane w przezroczyste „korytko” i folię. Dziś została tylko folia, więc można kupić nieco pokruszone. Na szczęście są tak samo pyszne jak dawniej.

smaki prl

Czekolada Jedyna, nadziewana truskawkowa i z orzechami laskowymi

Hity od Wedla. „Jedyną” można kupić nadal w staroświeckim opakowaniu i, co ciekawe, jest jedyną czekoladą w Polsce pakowaną w pozłotko i pudełko.

jedyna

Fot: Wedel

Pierniczki „Uszatki”

Jeden z nielicznych smaków dzieciństwa, który przetrwał w niezmienionej formie, opakowaniu i (jak mi się wydaje) składzie.

smaki prl

Galaretka Makarena – owocowa arena

Zajadanie jej zawsze rozpoczynałam od czerwonych galaretek, na drugi ogień szły zielone, a na koniec zostawiałam sobie smaki cytrusowe i galaretkę ze środka.

smaki prl

Szynka konserwowa Krakus

Otwieranie jej to był prawdziwy rytuał i magia. Z tyłu opakowania znajdował się kluczyk, który zaczepiało się z boku opakowania. Puszka rozpadała się na dwie części, a w środku była szynka otoczona dużą ilością pysznej galaretki. Za szynką nie przepadałam, ale galaretka była git!

krakus

Blok czekoladowy

Produkt, który można było kupić w sklepie, a jeszcze prościej zrobić w domu. Miał imitować czekoladę i udawało mu się to z dużym sukcesem. Sentymentalny przepis znajdziecie we wpisie blok czekoladowy.

Jesteśmy ciekawi jakie są Wasze smaki dzieciństwa. Pamiętacie jakieś inne smaki PRL? Czy na naszej liście są Wasze ulubione rzeczy? Zachęcamy do podzielenia się nimi w komentarzu! Piszcie też, czy można je ewentualnie kupić w dzisiejszych czasach.

Do przeczytania,

Edith i Monsieur

Podobne wpisy

Komentarze

29 odpowiedzi na “Smaki PRL – nasze smaki dzieciństwa”

  1. Ania_S napisał(a):

    Urodziłam się już po okresie PRL, ale wiele z tych produktów to smak także mojego dzieciństwa 🙂
    Pamiętam draże (tylko jadłam mleczne, w niebieskim opakowaniu), lody bambino i mleko słodzone, gumy turbo (to bardziej starsza kuzynka je jadła i miała całe pudło tych papierków z samochodami :D). Bardziej pamiętam te kolorowe gumowe kuleczki. Serki zawsze wolałam waniliowe, choć smakiem mojego dzieciństwa zdecydowanie bardziej były Danonki. Prince Polo w takim opakowaniu nigdy nie widziałam, a i tych opakowanych współcześnie nigdy za bardzo nie lubiłam (dopiero po latach bardziej doceniłam smak orzechowy, wcześniej mój tata zawsze kupował klasyczne i chyba mi się przejadły). Czekoladę jedyną i suchary bieszczadzkie jadłam dopiero kilka lat temu, a wody z syfonu, tego serka i konserw nigdy. Cola Cao też pierwszy raz widzę na oczy (w moim domy modny był Nesquik). Szczypków z odpustu też nie próbowałam, ale na odpustach zawsze kupowałam obwarzanki na sznurku, które też są smakiem mojego dzieciństwa 😉 A poza tym wymienić mogę Monte, kinderki, kinder bueno, milky way’e, takie rurki z kwaśnym proszkiem w środku, lody wodne ze szkolnego sklepiku (ale przestałam je lubić, jak mi tata powiedział, że robione są z wody z kałuży :D) i pewnie dużo więcej, ale teraz nie pamiętam 😀

  2. Ewa napisał(a):

    O, matko, ale wspomnień czar!!! Aż łezka kręci się w oku – wszytko znam, wszystko pamiętam. Rocznik 1974.

  3. Marzena napisał(a):

    Ja jeszcze pamiętam suchary z kminkiem pakowane w biały papier i na to nakładane było żółte opakowanie – podobnie pakowane jak Prince polo, tylko zamiast folii był papier. I Prince polo też inne opakowanie, starsze pamiętam. Takie pomarańczowe z przekrojonym wafelkiem;-)
    Ja jeszcze uwielbiałam lizaki koguciki i kurki:-) i Mordoklejki – takie ciągnące karmelowe batoniki:-) Ptasie mleczko, krówki, katarzynki i delicje szampańskie:-) Kawa inka i zbożowa kawa Turek:-) No i niebieskie mleko w proszku:-)

  4. margy napisał(a):

    Literówka – cukierki zamiast Cukierni*

    Fajnie powspominać. Dobry wpis.

  5. Paulina napisał(a):

    Dodam jeszcze lody Apacze i kaskade . ?

  6. niebieskapistacja napisał(a):

    To smaki mojego dzieciństwa 🙂 cola cao jest jak najbardziej dostępne w Polsce, na pewno widziałam je w auchan, a wafelki Koukou Roukou jakiś czas temu były w tesco, dla mnie też takim smakiej była chałwa w puszkach, do tej pory gdzieś tam w garażu u mojego taty przechowuje w tych puszkach śrubki

    • Madame Edith napisał(a):

      Wow! Na Fb dostałam info, że ColaCao bywa też w Biedronce od czasu do czasu. Osobiście ani do Auchan, ani do sklepu z owadem w logo nie zaglądam zbyt często, więc musiałam przeoczyć 😉

  7. Karo napisał(a):

    Lody z murzynkiem w kształcie kostki masła, ciasteczka baletki z makiem, przekładane marmoladą, strucla z serem z cukierni, mleko w foliowym worku, chrupki star foods i rozpuszczalne cukierki sugusy!

  8. Magda napisał(a):

    Zdecydowanie wszystko pamiętam a najbardziej tęsknię za napojem w woreczku ?Pamiętam jeszcze chrupki łapki (keczupowe) nie pamiętam nazwy ale miały takie czerwone błyszczące opakowanie a potem były jeszcze serowe krótkie i chipsy chio chips ?

  9. Kamila napisał(a):

    I jeszcze były takie wielkie krówki ciągutki, nazywały sie bodajże Matylda, dużo lepsze niż te kruche bo były półpłynne w środku. Mniam.

  10. Beata napisał(a):

    Niestety, suchary Beskidzkie, które pamiętam (rocznik 1970) nie miały ani syropu glukozowo-fruktozowego ani oleju palmowego w składzie. To już nie to samo. 🙁

    • Iwa napisał(a):

      Dokładnie. I były grubsze i twardsze. Prawdziwe suchary. Teraz podchodzą pod krakersy.

      • Karolina napisał(a):

        Polecam wypróbować suchary specjalne SU-2 (wojskowe suchary z kminkiem). Niestety również są „wzbogacone” nowoczesnymi dodatkami. Tak czy siak są bardzo smaczne i mega twarde, nie przypominają krakersów.

  11. wedelka napisał(a):

    Prawie wszystko pamiętam. Nie cierpiałam galaretek oraz tych pudrowych pastylek. Choć z braku laku i kit dobry, jak to mawiala moja babcia 🙂 Uwielbialam za to draże i mleko z tubki. Gumy Turbo i Donald, gumy kulki, lody bambino i prostokątne lody w papierku. Oranżada pita na spółkę z kilkoma osobami na przerwie czy pyszne napoje w woreczkach. Ale smakiem mojego dzieciństwa jest wafelek Mulatek, który babcia przynosiła mi z zakupów w kieszeni kraciastego żakietu 🙂

  12. wedelka napisał(a):

    Przypomniałam sobie jeszcze cukierki kapitańskie, których nie cierpiałam, pyszne cytrynowe lody Pinokio na patyku, lizaki z gwizdkiem, moje ulubione lizaki Hit, chrupki Star Food z żetonami do zbierania, chipsy bekonowe, których nazwy nie pamiętam (Peppiesy?) i Przysmak Świętokrzyski, który teraz czasami smażę córce. Ależ na wspomnienia mi się zebrało po Twoim wpisie. Pozdrawiam 🙂

  13. Milu napisał(a):

    Ale czad! Tyle wspomnień 🙂

  14. Kasia napisał(a):

    Cola Cau jest w Biedronce dostępne czasem 🙂
    Z przysmaków to jeszcze bułkę z pieczarkami z warszawskiej Starówki bym dodała, oprócz Ptysia to jeszcze Kaskada do picia była, pańska skórka no i obwarzanki oraz woda z sokiem z saturatora sprzedawana na ulicy 🙂
    aaa no i szczypki na Lubelszczyźnie cały czas można kupić.

  15. Beata napisał(a):

    A Mazowszankę ktoś pamięta? Co prawda to już lata 90. ale bez niej u nas nie odbywały się żadne imieniny 🙂

  16. Hubert napisał(a):

    Cudownie sentymentalny wpis! Kuku ruku, to byl przysmak, cała szyba w drzwiach do pokoju była wyklejona naklejkami. Pamiętam jeszcze lody cassate, cukierki przypominające owoce, sprzedawane w foliowych rozkach i czipsy ruffles bodajże :D!

  17. Angelika napisał(a):

    Ja jeszcze pamiętam masło orzechowe w małej kostce po jakieś 40-50 gram?

  18. gigi_26 napisał(a):

    Długo by wspominać te smaki, niestety większość z nich zniknęła, a te co pozostały to mają inne skład, gorszy, z syropem glukozowo-fruktozowym (stąd Twoje odczucie Madam, że są słodsze niż kiedyś), jedynie chyba wafelek Teatralny pozostał bez tego syropu na dzień dzisiejszy z tego co sprawdzałam (i opakowanie)… Jeśli chodzi o Prince Polo to na wesoło wam dodam, że mieszkałam w Islandii i on jest tam tak popularny od tylu lat, że większość Islandczyków myśli, że to jest ICH wafelek i są niesamowicie zaskoczeni kiedy się dowiedzą, że to jest nasz polski produkt 😀

    • Agnieszka napisał(a):

      Syrop glukozowo-fruktozowy i olej palmowy to zmora dzisiejszych słodyczy. Nawet kupując tzw. „markowe” produkty ze zdziwieniem odkrywamy, że też w składzie mają to świństwo. Na święta szwagierka mieszkająca w Toruniu przywiozła nam cały koszyk różnego rodzaju pierników (oczywiście kupione w sklepie firmowym Toruńskich….) jak przeczytałam skład to zamarłam… I jeszcze te napisy na opakowaniach „wg oryginalnej receptury”, „zgodnie z tradycją” itp. Przykre…
      Dzięki Edith za super wpis:-) Ja jeszcze dodam oranżadkę w proszku z pszczółką Mają, którą wyjadało się dołączoną łyżeczką:-) Była też taka pianka w kostce (wyglądała jak pumeks do pięt) bardzo ją lubiłam:-)

  19. Magdalena napisał(a):

    A Danusia z przepysznym (zakazanym!) lekko alkoholizowanym kremem… ?

  20. aaaa napisał(a):

    Wiele produktów jest jeszcze na rynku – ja spokojnie u rodziców na wsi kupuję Siedlecki serek waniliowy, oranżadę (na miejscu), a nawet czasem Ptysia albo Kaskadę (w zależności od regionu, w Świętokrzyskim nadal się je lokalnie produkuje. Galaretki i draże to chyba w każdym małym sklepie osiedlowym są. Gdzieś w komentarzach widziałam wspomnienie chałwy w puszce – też za nią tęsknię 🙂

  21. gin napisał(a):

    Koukou Roukou – tego nie znam. Reszta to faktycznie smaki, których nie można zapomnieć 🙂

  22. PS. przelotem napisał(a):

    Ten serek homogenizowany ze zdjęcia, to nie jest serek homogenizowany z PRL-u, wtedy nie było kodów kreskowych, wyglądał tez inaczej.

    Tamte były w bardziej podłuznych pudełeczkach, miały lepszy smak, nie taki sztuczny jak ten ze zdjęcia i te serki obecne, które mają sztuczny smak i sztuczny skład.

    Nie jem ich bo skład jest nieakceptowalny, to podróby serków homogenizowanych.

    Mleko w workach też było dużo później.

  23. kreol napisał(a):

    nooo….a KREOLKI ..?!!! fafle w czekoladzie…gdzie je mozna kupić dzusiaj?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Smaki PRL – nasze smaki dzieciństwa


Dzieci urodzone w XXI w. z pewnością nie będą miały takich wspomnień jak my – „dzieci PRL’u”. Dorastaliśmy w niełatwych [...]
@MadameEdith on Instagram