fbpx

Sól z łez?

16 czerwca 2012

Co byście powiedzieli, gdyby ktoś zaserwował Wam danie z solą z ludzkich łez? Zjedlibyście je, czy może grzecznie byście podziękowali?

Taka sól pojawiła się niedawno w jednym ze sklepów w Wielkiej Brytanii. Producent opisuje ją w ten oto sposób: “sól wykonana z łez łączy w sobie wielowiekową tradycję rzemiosła oraz najświeższe ludzkie łzy, które są gotowane, poddawane procesowi krystalizacji w płytkich zbiornikach, a następnie sól zbierana jest ręcznie, aż w końcu płucze się ją w solance”.

Pełną gamę smaków można doświadczyć kupując produkty z tej wyjątkowej kolekcji:

  • Sól z łez gniewu
  • Sól z łez wylanych podczas krojenia cebuli
  • Sól z łez uronionych podczas kichania
  • Sól z łez szczęścia
  • Sól z łez smutku

Każda kosztuje 7 £, a za zestaw 5 trzeba zapłacić 30 £.
Kupić je można w sklepie internetowym Hoxton Street Monster Supplies. Producent obiecuje, że każda ma unikalny smak, którego może sprawić, że nasze dania będą niezapomniane.

Sole to tak naprawdę sól morska pochodząca z Halen Môn (angielski producent organicznej, morskiej soli). Przecież chyba trudno sobie wyobrazić ile trzeba by było uronić łez, by rzeczywiście uzyskać z nich choćby 1 łyżeczkę soli 🙂


Szokująca i zaskakująca nazwa jest po prostu chwytem marketingowym, który może jednak sprawić, że niektórzy klienci nie podejmą wyzwania i nie skuszą się na ten oryginalny (tylko z nazwy) produkt.

Co sądzicie o takich trikach reklamowych?


Kupilibyście taką sól gdyby była dostępna w Polsce (7 £ to około 37 zł)? Bo trzeba przyznać, że opakowania są bardzo ładne, a sól, kto wie, pewnie też inna niż nasza z Wieliczki, bo w końcu morska, a nie warzona.

Z pozdrowieniami,
Edith

Zdjęcia pochodzą ze strony producenta: http://www.monstersupplies.org/

Podobne wpisy

Komentarze

23 odpowiedzi na “Sól z łez?”

  1. Od kilku lat używam różowej soli himalajskiej i jestem z niej zadowolona, więc na powyższą się nie skuszę 🙂

  2. Fuchsia pisze:

    Chętnie kupiłabym taką sól, chociażby dla samego opakowania, które jest świetne. Kupiłabym laughter, sorrow i anger 🙂 Genialny pomysł na ciekawy dodatek do kuchni (mnie szkoda byłoby jej używać!)

  3. Alice Simply pisze:

    Faktycznie najpierw się zaczęłam zastanawiać jak to w ogóle możliwe 😉 bardzo fajny pomysł!

  4. od-kuchni pisze:

    Jak dla mnie nazwa tej soli jest nieco przerażająca… Nie wiem czemu ale od razu po przeczytaniu tytułu Twojego wpisu skojarzyło mi się to wszystko z obozami koncentracyjnymi i innymi rzeczami robionymi z człowieka… Chyba jednak preferuje inne, ciekawe opakowania soli morskiej…

  5. Antenka pisze:

    Pomysł ciekawy, ale nie wiem czy bym kupiła;)

  6. Bastet pisze:

    O rany, co za groteska. Zbierało mi się na wymioty, gdy to wszystko czytałam. Mam takie same skojarzenia, co od-kuchni…

  7. Madame Edith pisze:

    O jejku!

    Nie przypuszczałam, że ten post wywoła tyle emocji (mam nadzieję, że jednak pozytywnych i że się choć uśmiechnęliście przeczytawszy, że to tylko sól morska)!

    Powiem Wam szczerze, że temat umieściłam raczej ze względu na zaskakujący marketingowy sposób sprzedawania smakowej soli morskiej.
    Czytając o tej soli w internecie po raz pierwszy absolutnie nie miałam takich skojarzeń jak Wy.

    Wręcz od samego początku temat wydał mi bardzo interesujący (skończyłam jakże banalny kierunek studiów "marketing i zarządzanie" i reklamą interesuję się od dawna). Byłam ciekawa i drążyłam go, by odkryć ten "haczyk", bo chyba dla każdego oczywistym jest, że nazwa musiała być zmyślona i nie ma powiązania z rzeczywistością.

    Pozdrawiam Was serdecznie i wybaczcie mi – nie chciałam Was wcale przestraszyć,
    Edith

    • No właśnie mnie się wydaje, że marketingowcy trafili kulą w płot z tymi ludzkimi łzami. To raczej odstrasza. Już sam fakt, że łzy kojarzą się głównie z czymś deprymującym (pomijając łzy szczęścia). Poza tym nie lubię aż takiego przerostu formy (jezykowej) nad treścią.

    • Madame Edith pisze:

      Dokładnie mam podobne spostrzeżenia!
      Choć tak szokujący marketing nadaje produktowi niesamowity rozgłos. Jestem ciekawa, czy produkt się przyjmie, czy jednak przepadnie z kretesem.

    • przecinkowa pisze:

      Ja też się z tym zgodzę. Mnie to odstrasza i raczej nie kupiłabym. Używam tylko soli morskiej ale wolę taką "normalną" bez efektów specjalnych ;P

  8. Aniko pisze:

    Bo Polacy to naród cierpiący który wszystko bierze do siebie, wszystko sprowadza do ogólnonarodowych tragedii i wielkich smut. Potraktowanie czegoś z przymrożeniem oka jest nie do przyjęcia. Angielski humor jest dla większości z nich za ciężki. W Latającym Cyrku jest wiele o wiele bardziej "brutalnych" skeczy, w Polsce by pewnie mieli mnóstwo procesów o obrazę, zgorszenie – a nie międzynarodową sławę.
    Ja bym chciała "łzy Twoich wrogów" 😀

    • Madame Edith pisze:

      Aniko,

      jesteś genialna! 😀

      Bardzo Ci dziękuję za fajowy komentarz,
      Edith

    • Coś w tym jest, Aniko. Ale pomijając martyrologię, osobiście nie chciałabym spożywać niczego, co zostało wyptrodukowane z ludzkich wydzielin 😉

    • Aniko pisze:

      Ale to nie było wyprodukowane z ludzkich łez. To zwykła sól w dodatku morska czyli zdrowsza 😉 Chodzi tutaj tylko o typowy, czarny angielski humor.
      Jasne że z ludzkich łez mogłaby być nie do końca zdrowa bo w końcu łzy są jednym ze sposobów oczyszczania organizmu z toksyn (dlatego jak gdzieś czytam mroczne wierszydła o "gorzkich łzach" z trudem próbuje się powstrzymać przed napisaniem komentarza z informacją że w takim wypadku należałoby się przejść do lekarza i zbadać czy z organizmem poety jest wszystko w porządku bo mnie osobiście by gorzki posmak niepokoił – keep trolling trolling…)

    • Fuchsia pisze:

      A ja w zupełności zgadzam się z Aniką. Polacy wszystko za bardzo biorą do siebie. A tak naprawdę w wypadku tej soli to bardzo inteligentny, nieco mroczny, ale świetny marketing! I faktycznie przywodzi na myśl genialnego Monty Pythona

  9. Bastet pisze:

    Lubię angielski humor, kocham Monty Pythona, ale to jednak lekka przesada.

    • Aniko pisze:

      Większa niż skecz o zakładzie pogrzebowym gdzie proponowano zjedzenie zmarłej matki? Wykrajanie na żywca bez znieczulenia wątroby hipisowi? Sprzedawanie własnych dzieci na badania naukowe przez katolików? I piosenka o spermie śpiewana przez kilkulatki? Bo o rzyganiu na głowę kelnera już nie wspomnę bo to pestka.

  10. oldkicz pisze:

    bardzo oryginalna nazwa. Zwraca uwage 🙂

  11. Phalange pisze:

    Dla mnie nazwa jest po prostu mało apetyczna. Opakowanie dosyć fajne, ale nie powalające. Pod ta nazwą bym nie kupiła.

  12. głodomorek pisze:

    Ja z chęcią bym zakupiła taką sól, jednak na pewno tylko ta opatrzoną nazwą – łzy szczęścia. Myślę, że była by ciekawa na prezent dla kogoś z kulinarną pasją. Sól z łez uronionych podczas kichania, faktycznie trochę mnie obrzydza 😉

  13. ula pisze:

    Pomysł ciekawy, design prosty i sympatyczny dla oka,zbliżony nomen omen do soli do kąpieli ;). Moje pierwsze skojarzenie? że to raczej nie gratka dla tych co wierzą w karmę,cyrkulacje energii itp ;). Ciekawe jak tym opakowaniom i marketingowi udało się umknąć prawnikom i etykiecie produktu,reklamy wprowadzającej w błąd :)). Na prezent myślę,że świetna opcja: dla nowożeńców łzy szczęścia z życzeniami,aby tylko takie były ronione na nowej drodze, dla alergika te od kichania a dla amatora cebuli czy złośnicy -wiadomo które 🙂 rzecz w tym by trafić w humor potencjalnie obdarowanego, łzy szczęścia chętnie bym przygarnęła 😉

  14. Anonimowy pisze:

    oczywiście, wiadomo, że nikt takiej ilości lez nie jest w stanie zabrac. Ale proszę zrozumieć ałowo " łza " kojarzy się, łączy się z bólem i cierpieniem a na pewno nie z radością i szczęściem. Już wypowiadanie slowa łza na pewno nikogo normalnego nie cieszy, wiec po co przywoływać stany smutku ??? – to chore!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Sól z łez?


Co byście powiedzieli, gdyby ktoś zaserwował Wam danie z solą z ludzkich łez? Zjedlibyście je, czy może grzecznie byście podziękowali? Taka sól [...]
@MadameEdith on Instagram