Warszawskie rytuały

27 września 2015

Pewnie jak każdy z Was, tak i ja mam swoje małe rytuały, które choć niepozorne, to sprawiają mi dużo radości. Jednym z nich – tym pielęgnowanym od lat jest spacer po centrum Warszawy. Ale nie w zwykły dzień, a taki bardziej od święta, ledwie kilka razy w roku. Nie spaceruję też głównymi ulicami, a jedną ze swoich ulubionych mniejszych ulic. Idę od ulicy Książęcej, przez Plac Trzech Krzyży, ulicę Mokotowską i Plac Zbawiciela.
Przechadzkę tę kończę na stacji metra Politechnika, skąd jadę w kierunku domu. Rytuał ten praktykuję ilekroć biorę udział w szkoleniach w budynku Giełdy Papierów Wartościowych, a że szkolenia te odbywają się głównie wiosną i latem kilka razy w roku, to i spacery są bardzo przyjemne, bo przeważnie nie jest ani zbyt zimno, ani za gorąco.

 

 

Nie rezygnuję z nich nawet wtedy, gdy targam ze sobą stos ciężkich materiałów konferencyjnych i kiedy siedzę już w metrze to myślę sobie, że to kolejne fajne zakończenie dnia w pracy. Na Mokotowskiej nożna znaleźć mnóstwo pięknych kamienic, choć przeważnie się ich nie dostrzega, bo są bardzo wysokie, a ulica należy do wąskich. Warto jednak spojrzeć w górę na drugą stronę.

 

Bardzo lubię Mokotowską także za ciekawe zakamarki i detale architektoniczne, jakie w sobie kryje. Nie zwrócicie na nie uwagi po prostu przebiegając tą ulicą. Trzeba się zatrzymać i wejść do bramy. Czasami poczekać aż jakaś furtka się otworzy i udając np. klienta mieszczącej się tu kancelarii prawnej wejść na przedwojenne patio.

 

Oczywiście ulica ta często kojarzy się z butikami drogich marek, ale „window shopping” też od czasu do czasu może być przyjemnym zajęciem. Popołudniu na Mokotowskiej nie ma tłumów,  jest bardzo spokojnie, a życie płynie jakby wolniej. Choć i co rusz można zaobserwować samochody zaparkowane w niedozwolonych miejscach z włączonymi światłami awaryjnymi na znak, że komuś się bardzo spieszyło, pewnie po drożdżówki w „Słodkim, słonym”;-)

„Mistrz lub Mistrzyni parkowania” – na Mokotowskiej jest takich więcej o każdej porze dnia i nocy 😉

Lubię zajrzeć do kilku sklepów, w których mają biżuterię tak piękną, że aż strach ją oglądać! Kosztuje fortunę, ale cieszy oko. Nawet przez szybę.
Innych luksusowych butików także tu nie brakuje: znajdziecie sklepy z wyposażeniem wnętrz, piękne kwiaciarnie, miejsca, w których można zaopatrzyć się w odzież od polskich i zagranicznych projektantów oraz różnych topowych marek ze świata.

 

W słoneczne popołudnie można usiąść w ogródku w Między Ustami lub zajrzeć do Bazaru Kocha. Lub też na mielone z buraczkami do Przegryzia.

Za to na kawę, taką oryginalną – w tygielku, zachodzę do Mimino Bistro. To jedna z najlepszych „restauracyjnych” kaw w Warszawie. Nie mam co do tego wątpliwości.

Na koniec spaceru czasami wstępuję do Lukullusa lub Charlotte. W tym pierwszym kupuję kawałek sernika z pistacją, a w tej drugiej chwytam mały bochenek chleba z orzechami i idę do metra. Mój rytuał i, plus minus, godzina tylko dla mnie dobiega końca.

To jeden z moich ulubionych warszawskich rytuałów. Może kiedyś opiszę kolejny…
Tymczasem jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze małe rytuały, które poprawiają Wam humor i przynoszą radość?

Do przeczytania!
E.
Follow Madame Edith on Instagram

P.S. Wszystkie zdjęcia robiłam telefonem podczas mojego ostatniego spaceru, więc mają nieco inny rozmiar niż zdjęcia z lustrzanki i trochę gorszą jakość.

 

Podobne wpisy

Komentarze

10 odpowiedzi na “Warszawskie rytuały”

  1. Agata Wójcik pisze:

    siwetna jakosc robienia zdj jak na telefon : ) i tez z checia wybralabym sie na taki spacer..

  2. pannaloca pisze:

    Takie rytuały sprawiają, że życie jest piękniejsze. Nie znam zbyt dobrze Warszawy (chyba najlepiej z serialu Dom, który oglądałam z Mamą). Piękne kamienice. 😉

  3. Karola pisze:

    u mnie to spacer ulicą płatniczą, jeżdżenie rowerem jak tylko zaczyna się robić ciepło (na wolumen i ogólnie po całej warszawie), wyprawy do lasu bielańskiego… uwielbiam swoją dzielnicę 😉

    • Madame Edith pisze:

      Karola,
      Niestety tej części Warszawy jeszcze nie miałam okazji zbyt dobrze poznać. Zapraszam Cię za to na Ursynów – tam też jest wiele przyjemnych miejsc 🙂

      Moc pozdrowień
      E.

  4. Vela pisze:

    Ja też mam swoje rytuały, które są takimi specjalnymi momentami i bez nich jest mi jakoś dziwnie i mam od razu gorszy humor. 😀 W Warszawie, aż wstyd, a nie nigdy nie byłam! Muszę zdecydowanie to narobić, wszak to stolica! Obrazki zdecydowanie mnie do tego zachęcają. 🙂

  5. Ja zakochałam się w Warszawie, jak przyjechałam 2 lata temu na kurs instruktorski, była to moja druga wizyta w stolicy (1.miała miejsce, kiedy miałam może 5 lat) – i do tego stopnia mnie urzekła, że trzeci przyjazd był z dokumentami na studia 🙂 każdy fragment tego miasta ma swój urok, uwielbiam spacerować i poznawać nowe miejsca, ale jedną z moich ulubionych ulic również jest Mokotowska, tylko na Placu Zbawiciela na ogół wchodziłam do tej pory do Bastylii na naleśniki. Spacer na naleśniki idealnie sprawdzał się, kiedy zbyt mocno przejmowałam się nauką i potrzebny mi był reset mózgu… Cieszę się, że taras widokowy na Okęciu jest otwarty, przejażdżka na lotnisko i obserwowanie startów i lądowań dobrze na mnie wpływa, kocham samoloty 🙂

    Korzystając z okazji: gratuluję wspaniałego bloga, czytam z przyjemnością już od dłuższego czasu! I dziękuję za inspiracje kulinarne! Ostatnio np. udało mi się przygotować Topfenschmarrn 🙂 może nie wyglądało tak perfekcyjnie jak Twoje, ale smakowało świetnie!
    Pozdrawiam serdecznie!
    K.

    • Madame Edith pisze:

      Karolino,
      Wielkie dzięki! Bardzo mi miło 🙂
      Jeszcze nie miałam okazji odwiedzić tarasu na Okęciu, ale dziękuję za podpowiedź – to bardzo dobry pomysł na weekend.

      Serdeczne pozdrowienia
      E.

  6. Anonimowy pisze:

    Moim rytuałem jest codzienna droga do pracy w sezonie rowerowym. Zaczyna się pod PKP Powiśle i kończy przy fontannach na Nowym Mieście. Trasa wiedzie przez mój ulubiony Mariensztat, a potem wzdłuż Wisłostrady w przepięknym widokiem na Starówkę. Szczególnie polecam ten widok o wschodzie słońca w pogodny dzień, kiedy nad kolorowymi kamieniczkami widać jeszcze blady księżyc na różowym porannym niebie. Ten widok zawsze dobrze mnie nastraja i wprawia w radosny humor na resztę dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Warszawskie rytuały


Pewnie jak każdy z Was, tak i ja mam swoje małe rytuały, które choć niepozorne, to sprawiają mi dużo radości. Jednym z nich – tym [...]
@MadameEdith on Instagram