Work-life balance

12 września 2014
Ostatni weekend spędziłam w fantastycznych okolicznościach przyrody nad Zalewem Zegrzyńskim. Pogoda dopisała w 100% i w małym gronie znajomych blogerów mogliśmy cieszyć się mocnym, jeszcze letnim, słońcem. Mieliśmy zastanowić się jak zachować równowagę pomiędzy życiem osobistym, a zawodowym, czyli tytułowy „work-life balance”.

 

Spotkanie zaczęliśmy od pysznego obiadu w hotelowej restauracji i już wtedy zaczęliśmy naszą dyskusję, która poprzedzała warsztaty prowadzone przez dr Agnieszkę Kozak.

 

Sałatka warzywna z szynką

 

Makaron z sosem grzybowym

 

Tarta z owocami i kremem budyniowym, pianka limonkowa i lody

 

Szkolenie odbywało się w oszałamiającej, niemal panoramicznej sali z widokiem na drzewa i taflę jeziora w oddali. W takich warunkach trudno było myśleć o pracy, a co dopiero zastanawiać się ile miejsca w naszym życiu zajmuje 😉 Jednak jak przystało na profesjonalistów przykładnie wypełnialiśmy polecenia trenerki i wykonywaliśmy kolejne ćwiczenia, jakie dostarczały nam coraz ciekawszych wniosków…

 

 

1. Nie używaj słów „powinnam”, „powinienem” i „muszę”

Na początku zostaliśmy uświadomieni, by nie używać słów: „powinnam” i „powinienem”. Powód? Jako, że zawierają w sobie cząstkę „poWINNAm” / „poWINIENem” wpływają na nasze samopoczucie i mogą wywoływać smutek. Dzieje się dlatego, że wyrazów tych używamy mówiąc o czymś, co wynika z rzeczy, jakie narzuca nam otoczenie. Mówimy np. „powinnam częściej wyprowadzać psa”, „powinnam bardziej dbać o dom”. W tym momencie robiąc jedną rzecz rezygnujemy z czegoś ważnego dla nas samych np. poświęcamy czas na sprzątanie kosztem np. swojego relaksu, czytania książki, czy spotkania z przyjaciółmi.
Konkluzja: od tego, co powinieneś i musisz ważniejsze jest to, czego chcesz i potrzebujesz!
Często na własne życzenie fundujemy sobie stres, który wynika z braku zaspokojenia swoich potrzeb i który tworzy napięcie, a w efekcie prowadzi do braku satysfakcji.

 

Podczas wyjazdu mieliśmy okazję testować m.in. Nestea o obniżonej wartości kalorycznej, bo z ekstraktem z liścii stewii.
Jednak ważne jest też to, by nie płakać nad przysłowiowym rozlanym mlekiem. Nie można sobie wyrzucać, że czegoś się nie zrobiło i się tym zadręczać np. „gdybym w ostatni wtorek skreślił szóstkę, to bym teraz był milionerem” 😉 Nie ma co żyć straconą szansą, ale i też wybiegać za bardzo do przodu i żyć tylko przyszłością w oderwaniu od teraźniejszości.

2. Koło życia

Warto też się zastanowić nad każdą sferą życia i określić w procentach jak bardzo jesteśmy z niej zadowoleni. Pomocny przy tym może być taki graf oparty na kolee. Spróbujcie zamalować, zaczynając od środka, taką część koła, jaka odpowiada poszczególnym elementom. Pomyślcie czy którejś dziedzinie życie chcielibyście poświęcić więcej uwagi i może nad nią popracować? Oczywiście najlepiej byłoby gdyby Wasze koło toczyło się gładko, a nie było kanciaste.

 

 

3. Sukcesy i zasoby

 

Podczas warsztatów poruszaliśmy też kwestię uświadamiania sobie naszych zasobów – cech, które pozwoliły nam osiągać sukcesy w życiu. Zróbcie ćwiczenie jak na warsztatach i zastanówcie się nad własnymi sukcesami. Napiszcie np. osiem na kartce, a następnie do każdego dopiszcie listę Waszych cech, jakie przyczyniły się do ich realizacji. Może to być np. dostanie się na wymarzone studia, do czego potrzebne były cechy jak np. samodyscyplina, konsekwencja w działaniu, systematyczność, pracowitość, wytrwałość, zaangażowanie, dobra pamięć, odwaga, pewność siebie, uczciwość, dobre planowanie, bycie ważnym dla siebie itp.
Jeśli rzetelnie wykonacie ćwiczenie, to gwarantuję Wam, że Wasza samoocena wzrośnie w mgnieniu oka. Zwłaszcza jeśli poprosicie kogoś znajomego o pomoc i opowiecie mu o swoim sukcesie, przeczytacie cechy i poprosicie o dopowiedzenie jeszcze innych. Warto jest być świadomym swoich zasobów i warto mówić i o nich na głos.

4. Bądź dla siebie dobra/y

 

Wniosek z kilkugodzinnych warsztatów był prosty: bądźmy dla siebie dobrzy i nie „hodujmy” w sobie wewnętrznego krytyka, który będzie kładł nam kłody pod nogi. Dopatrujmy się jasnej strony życia i skupiajmy się na swoich zaletach, a nie wadach, czy kompleksach. Te ostatnie ma każdy i trzeba nauczyć się z nimi żyć za pan brat.

 

 

Chyba wszystkim uczestnikom warsztaty uświadomiły kilka istotnych kwestii. Mam nadzieję, że moje krótkie podsumowanie pomoże w jakimś stopniu także Wam.
Po warsztatach mieliśmy chwilę dla siebie, którą wraz z Monsieur wykorzystałam na spacer nad jezioro.

 

 

Wieczorem z kolei zjedliśmy kolację w restauracji Aruana, którą przygotował dla nasz szef kuchni – Witek Iwański.

Restauracja Aruana

 

Restauracja Aruana

 

Menu

 

Wypiekane na miejscu pieczywo z najlepszym truflowym masłem, jakie jadłam

 

Amuse-bouche: zabielana woda z ekologicznym pomidorem

 

Krem z raków z piklowanym kalafiorem i kawiorem z troci

 

Pomiędzy zupą, a daniem głównym podano nam sorbet ze świeżym jabłkiem z dodatkiem pudru z mięty i czekolady

 

Turbot gotowany w maśle, zielone risotto z wodorostami, soliród, mule, herbata matcha

 

Lody z palonego masła z orzechami – absolutny hit wieczoru!

 

Trufle czekoladowo-karmelowe

 

Następnego dnia czekały na nas zabiegi w spa oraz zajęcia jogi. To był bardzo relaksujący, a jednocześnie intensywny i dający do myślenia wyjazd. Są rzeczy, na które w codziennym życiu nie zwracamy uwagi. Okazuje się, że małe przyjemności jak chwila dla siebie z książką, łyk ulubionej herbaty, samotny spacer, czy wyjście do fryzjera mogą diametralnie podnieść naszą jakość życia.
Do przeczytania jutro!
E.
Podobne wpisy

Komentarze

10 odpowiedzi na “Work-life balance”

  1. T pisze:

    Ładne okolice, ciekawe porady. Chyba udane warsztaty 🙂

  2. Cindy pisze:

    Na pewno udane i ciekawe warsztaty, czy moglabys napisac, jakie sa koszty i czy coca cola poland oraz nestea beda je rowniez sponsorowac dla czytelnikow bloga ? Pozdrawiam serdecznie, Cindy

    • Madame Edith pisze:

      Cindy,
      Niestety nie znam odpowiedzi na Twoje pytania. Koszty takiego szkolenia zapewne były ustalane indywidualnie między trenerem, a zamawiającą firmą. Z pewnością zależą od liczby godzin, jak i uczestników, czy lokalizacji.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  3. ILoveBake.pl pisze:

    piękne zdjęcia i tekst bardzo mądry:) życie to ciągłe balansowanie od skrajności w skrajność. pozdrawiam 🙂

  4. Edith,

    Myślę, że ten temat jest bardzo na czasie. Jak obserwuję ludzi dookoła mnie, to widzę, że obecnie dużo osób ma problem z balansem pomiędzy różnymi sferami życia. Wręcz z przerażeniem słucham opowieści w stylu, że ktoś często zabiera pracę do domu, ponieważ nie zdążył czegoś zrobić i ma jeszcze coś pilnego do zakończenia albo ludzie którzy pracują w weekendy. Rozumiem, że czasem jest jakaś sytuacja awaryjna, ale niektórym wchodzi to w krew i traktują weekend jako czas na nadrobienie pracowych zaległości z całego tygodnia. Ja całe szczęcie nie mam takich problemów, jestem mistrzynią wypoczynku i przedkładania przyjemności nad obowiązki. Np. w weekend jak jest piękna pogoda, to wolę zrezygnować ze sprzątania na rzecz długiego spaceru lub jazdy na rowerze. Życie jest jedno, więc trzeba je sobie umilać jak tylko się da;).

    W związku z powyższym życzę Ci bardzo relaksującego weekendu:)

    Pozdrawiam

    Ania

  5. Mój temat 🙂 Żałuję, że nie miałam okazji 🙂 A okoliczności, rzeczywiście piękne:)

  6. Celebruję te małe przyjemności codziennie… Książka, herbata 😉
    Hotel wygląda pięknie. Jeśli jedzenie było tak dobre, jak wyglądało i jak misternie zostało wykonane, to musiało być naprawdę świetne!
    Obok Zalewu Zegrzyńskiego przejeżdżam regularnie, ale nigdy się tam nie zatrzymywałam… Bo zawsze jadę na Mazury i wiem, że czekają tam na mnie piękniejsze jeziora 😉

  7. Nie wiem może z wiekiem, może, że żyję we Włoszech gdzie lubią korzystać z życia, zmieniłam dużo moje nastawienie do życia.
    Sama zawsze mówię, że trzeba cieszyć się chwilą.
    Ja w tym momencie cieszę się kąpielą i książką 😉

    Pozdrawiam serdecznie

    Kalejdoskop Renaty

  8. Dobrze że ktoś o tym myśli! Edith, tak szczerze to nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam ani nie kontrolowałam swoich potrzeb. Dopiero emigracja i zwolnienie tempa życia uświadomiło mi że dobra dekada przeciekła mi przez palce bo ciągle gdzieś pędziłam, ciągle do czegoś dążyłam a i tak nie byłam szczęśliwa. Dopiero teraz kiedy wiele spraw odpuściłam i skupiłam się na czym innym czuję że odżyłam. Trzeba czasem być samolubnym i tak jak napisałaś, dobrym dla siebie. Tylko dla siebie, nie ciągle dla innych.

    pozdrawiam i udanego weekendu, jaki by on nie był, ma być Twój!! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Work-life balance


Ostatni weekend spędziłam w fantastycznych okolicznościach przyrody nad Zalewem Zegrzyńskim. Pogoda dopisała w 100% i w małym gronie znajomych [...]
@MadameEdith on Instagram