fbpx

Wyścigi

2 października 2012

W ostatnią niedzielę, 30 września, miała miejsce Wielka Warszawska – jedna z najważniejszych gonitw sezonu, w której zwycięzca otrzymuje Nagrodę Prezydenta miasta stołecznego Warszawy.
Jako, że nigdy nie byłam na służewieckich Wyścigach, postanowiłam z Monsieur przejść się na spacer i zobaczyć na czym to wszystko polega.

Atmosfera tego dnia była niezwykle podniosła. Wielu gości ubrało się w stroje z epoki. Było to dla mnie coś absolutnie niesamowitego, że w dzisiejszych czasach ludzie zarówno młodzi, jak i starsi chcą się „przebierać” i bawić w ten sposób.

Aby wejść na teren Wyścigów należy zakupić wejściówkę (najtańsza kosztuje 10 zł).

Potem można dokonywać zakładów w kasach, ale aby to robić trzeba mieć przynajmniej trochę fundamentalnej wiedzy o startujących koniach, zakładach i gonitwach (tego dnia było ich aż 8). W tym celu dobrze jest zakupić (za 4 zł) przewodnik – tzw. program gonitw.

Są tam nawet podane typowania organizatorów! Dla kompletnego laika, jakim jestem w tej dziedzinie, wiedza ta była bardzo przydatna. Sugerując się podpowiedziami z programu wygrałam 2 z 2 obstawianych gonitw 🙂

Ale nie poszliśmy tam, by grać, a raczej po to, by poczuć klimat Wyścigów. A jest on niesamowity! Gros osób obstawiających stanowią panowie po 70’tce. Na trybunie honorowej w zasadzie 80% osób stanowili emeryci, którzy miałam wrażenie spotykają się tu w każdy weekend sezonu wyścigowego.

Emocje chwilami sięgały zenitu. Panowie darli kupony, które nie przyniosły oczekiwanych wygranych i rzucając siarczyste określenia upuszczali je na ziemię przy kasach.

Inni cichaczem podchodzili do kas po odbiór wygranej i z zadowoloną miną liczyli zyski, by po chwili dokonać kolejnego zakładu na następną gonitwę…

Trudno to opisać słowami. To trzeba zobaczyć, więc zapraszam Was na krótki reportaż. Pierwszy taki na blogu.

W kolejnym sezonie znów z pewnością odwiedzę Wyścigi, ale mam zamiar dobrze się do tego przygotować:  naszykuję sobie szykowny płaszczyk, kapelusz i torebkę. Nie zapomnę także o parasolu z falbanką, który ochroni mnie przed wiosennym słońcem 🙂
E.

Trybuna 1 widziana od strony padoku – budynek dla sędziów, dziennikarzy i VIPów.
Mediator nie wygrał, ale na wybiegu prezentował się okazale.
Prezentacja koni biorących udział w gonitwie.
Przed pierwszą gonitwą koń Persei rozstawiony z nr 1 poniósł dżokeja. Zrzucił go z siodła i uciekł w siną dal. Trudno było go złapać. Żal było dżokeja (widoczny na zdjęciu na telebimie z nietęga miną), bo nie mógł dosiąść w gonitwie swojego pupila. Koń został z niej wykluczony.
“Bomba w górę”, czyli gonitwę czas zacząć!
Ostatnia prosta – na prowadzeniu mój faworyt, czyli Magic Sunday 🙂
“Patrz, patrz jak biegnie!”
Tę linię pod kasami mogą podobno przekraczać tylko pełnoletni…

P.S. Wpis dedykuję Joli i Maćkowi, którzy swoimi opowieściami zachęcili mnie do odwiedzenia Toru Wyścigowego na Służewcu.

Podobne wpisy

Komentarze

16 odpowiedzi na “Wyścigi”

  1. Też tam byliśmy, i też po raz pierwszy, pozdrawiam:)

  2. Moje drogie 🙂
    w wolnej chwili poczytajcie sobie o koniach wyscigowych – w internecie bardzo duzo jest stron poswieconych temu tematowi. Podsyłam Wam link o historii amerykańskich koni wyścigowych – pomyślcie sobie o nich, gdy przyjdzie Wam ochota na ogladanie gonitw. Mnie na samą mysl jeży się włos na głowie.
    http://koniemapasja.bloog.pl/id,330802264,title,SLAWNE-KONIE,index.html?ticaid=6f48e
    I z polskiego podwórka:
    http://www.zmdom.com.pl/forum/viewtopic.php?t=2187&sid=33d0e6071ca8f0f2590f0c9910c6385c

    Natomiast w cywilizowanej Skandynawii jest tak (przeczytajcie akapit "Sezon trwa cały rok"):
    http://www.businessandbeauty.pl/w-skandynawii-klusem/

    Madame Edith, mam nadzieje, ze nie gniewasz sie za moje niekulinarne wypodziedzi, ale że temat jest mi bliski, pomyslalam, ze podziele sie z Wami tym, co wiem. Chciałabym choć troszkę uwrażliwić innych na to, co się dzieje podczas takich wyścigów.

    • Madame Edith pisze:

      Mammifero Erbivoro,

      no pewnie, że się nie gniewam 🙂
      Dziękuję Ci bardzo za przedstawienie tego tematu z innej perspektywy. Przyznaję, że sama nie miałam pojęcia, że takie rzeczy mogą mieć miejsce, choć o tym, że jak koń złamie nogę, to się go usypia wiedzą chyba wszyscy. To bardzo smutne 🙁

      Raz jeszcze bardzo dziękuję za linki i zabranie głosu w dyskusji.

      Serdecznie Cię pozdrawiam,
      E.

  3. Marzena pisze:

    Pewnie fajna atmosfera jest na takich wyścigach:-)?

  4. byłam tydzień temu i wygrałam 5,90! 😀 później wszystko przegrałam i nawet dopłaciłam, ale i tak było fajnie 🙂 uwielbiam wyścigi i tę nutkę hazardu 😉

  5. Madame Edith pisze:

    Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze. Cieszę się, że ten post został tak pozytywnie przez Was przyjęty 🙂

    Jeśli będą nadarzały się kolejne okazje, to na blogu pojawią się z całą pewnością następne reportaże.

    Serdeczne pozdrowienia,
    E.

  6. Alice Simply pisze:

    Jaka cudowna relacja i zdjecia! Nigdy nie bylam na wyscigach konnych ale z checia bym poszla. Musi tam byc niesamowity klimat zwlaszcza, ze niektorzy przyszli w starodawnych strojach;)

  7. Aleksandra K pisze:

    tez nigdy nie bylam, choc mam 20min to toru w Doncaster. Domyslam sie, że krew podchodzi do skron 🙂 zdjecia przeslicznie wyedytowane, lubie taki styl.
    Pozdrawiam

  8. Ivka pisze:

    Fajne wydarzenie, to trochę jakby przenieść się w inną epokę.
    Co do traktowania zwierząt, nie spodziewałam się, myślałam, że dotyczy to tylko zwierząt zaprzęganych do ciężkiej roboty, a nie rasowych koni, przynoszących właścicielom duże zyski. To jak traktujemy inne istoty żyjące świadczy o naszym człowieczeństwie (czy też o jego braku)

  9. kaczodajnia pisze:

    Świetna zabawa, klimat bardzo mi się podoba, też chętnie bym poszła :)ale przeraził mnie komentarz mammifero 🙁 To przykre, że ludzie źle traktują zwierzęta 🙁

  10. Zazdroszczę, zazdroszczę bardzo. Chcę się kiedyś wybrać na tą imprezę. Fajnie że o tym napisałaś. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  11. Zdjęcia klimatyczne, fakt 🙂 Ale polecam przyjrzec sie traktowaniu koni na takich wyscigach, zwlaszcza po gonitwie. I zaglądnąć do boksów. Włos na głowie staje na widok tego, co tam się dzieje.

    • Madame Edith pisze:

      Mammifero Erbivoro,

      w boksach nie byłam, nawet nie wiem czy ktokolwiek ma do nich dostęp poza osobami z obsługi, więc nie będę się na ten temat wypowiadać, bo nie mam pojęcia jak wygląda sytuacja na zapleczu.

      Mogę powiedzieć tylko tyle, że te konie wyglądały na bardzo zadbane i trudno mi uwierzyć w to, by były źle traktowane. Te zwierzęta są często warte po kilkaset tysięcy Euro i taki koń to "żyła złota" dla właściciela, trenera, dżokeja…
      Nie wiem czemu komukolwiek miałoby zależeć na złym traktowaniu wysoko urodzonych championów. Ale może prawda jest inna? Nie mam pojęcia.

      W każdym razie bardzo dziękuję za Twój komentarz!

      Z pozdrowieniami,
      E.

  12. Droczilka pisze:

    Mieszkam w Warszawie od urodzenia i jeszcze nigdy nie byłam na wyścigach. Twój reportaż bardzo mnie zachęcił, by kiedyś wreszcie tam sie wybrać. 🙂

  13. monika jall pisze:

    Bardzo interesujaca relacja. nigdy nie bylam na zadnych wyscigach, moze zachecona Twoja opowiescia kiedys to zmienie?
    Pozdrawiam
    #Monika

  14. Markos pisze:

    Przypomniały mi się studia i spacery na tor 🙂
    Bardzo sympatyczna relacja.

    Pozdrawiam,
    M

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Wyścigi


W ostatnią niedzielę, 30 września, miała miejsce Wielka Warszawska – jedna z najważniejszych gonitw sezonu, w której zwycięzca otrzymuje Nagrodę [...]
@MadameEdith on Instagram