Jaki mikser planetarny wybrać? – KitchenAid vs. Kenwood

15 stycznia 2018

jaki mikser planetarny

Od czasu metamorfozy kuchni, regularnie dodaję na moim Instagramie i Facebooku zdjęcia tego wnętrza. Pod każdym co najmniej kilka osób zadaje mi to samo pytanie: jakie mam roboty planetarne? Jaki mikser planetarny wybrać? Który jest lepszy: KitchanAid czy Kenwood? Od razu powiem Wam, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo choć oba sprzęty szczycą się tym samym mianem „robota planetarnego”, to jednak oferują nieco inne funkcjonalności.

Często spotykam się ze zdziwieniem i pytaniami o to po co mi aż dwa roboty kuchenne. Wtedy odpowiadam, że po prostu korzystam z obu, a w rezerwie mam trzeci schowany w szafie. Czwarty zaś dałam Mamie.

Trochę tego typu sprzętu przewinęło się przez nasze mieszkanie w ostatnich latach, ale wierni, póki co, jesteśmy dwóm:

Generalnie jestem przeciwna porównaniom, ale w pewnym momencie pytań o te sprzęty i próśb o ich zestawienie było tak wiele, że stwierdziłam, że chyba jednak powinniśmy jakoś odnieść się do tego tematu. Monsieur też dołożył tu swoje trzy grosze, bo dzięki Kenwood’owi sam robi wiele rzeczy w kuchni, co przy Kiciusiu niestety nie miało miejsca. Nasza opinia jest w 1005 subiektywna, a plusy i minusy obu sprzętów są wyłącznie naszą opinią. Nie jest przecież powiedziane, że co dla nas jest minusem, będzie też nim dla Was.

I choć na zdjęciach na blogu częściej pojawia się Pan Kiciuś, to faktycznie w codziennych zmaganiach z kuchenną rzeczywistością bardziej regularnie użytkujemy Kenwood’a, zwanego przez nas „Robertem” (do naszych sprzętów mamy ciepły stosunek i każdy ma swoje imię: Pan Kiciuś, Robert Kenwood, a Stefan Bosch to z kolei nasz zmywarek). Kiciuś ma po prostu mniejszą dzieżę, do której łatwiej zajrzeć obiektywem i łatwiej zrobić zdjęcie.

Na wstępie napiszę tylko, że oba modele to trochę inna para kaloszy. Różni je design, wykonanie, liczba końcówek czy dodatków, jakie dostajemy w zestawie bazowym. Różnią się też mocą oraz funkcjami. Łączy je jednak to, że są to sprzęty z tzw. „wyższej półki”, stanowiące często punkt odniesienia w swojej kategorii. Przedstawimy Wam zatem naszą opinię na temat ich obu.

KitchenAid Artisan 5 – opinia:

Kiciuś jest ze mną od jesieni 2008 roku. To bardzo długo – w tym roku stuknie mu 10 lat. Zbierałam na niego sporo czasu, gdyż kupiłam go będąc jeszcze na studiach za pieniądze ze stypendium naukowego. Kwota 1300 zł była wtedy dla mnie jakimś kosmosem! Bo dodać należy, że został kupiony w Londynie, w domu towarowym John Lewis, gdzie akurat był w promocji. Zresztą kurs funta w tamtych czasach był o niebo bardziej korzystny niż obecnie, a dodatkowo cena wynosiła ok. połowy ówczesnej ceny sklepowej w Polsce.

Jedyną jego początkową wadą była oczywiście angielska wtyczka, którą w 2015 r. wymieniłam na standardową w oficjalnym serwisie (miało to miejsce podczas jedynej do tej pory poważnej awarii silnika, podczas której po prostu w środku wystąpiło zwarcie, a kuchnia wypełniła się dymem). Naprawa była droga, bo za elementy silnika i ich wymianę zapłaciłam ok. 600 zł. To dużo i wiem, że wielu szefów kuchni i cukierników narzeka na stawki w jedynym oficjalnym serwisie KA w Polsce i dodatkowo żalą się na odległe terminy naprawy czy brak sprzętu zastępczego.

W moim przypadku mikser był serwisowany 48h, ale miałam szczęście, że obłożenie było małe, bo pracownik obsługi powiedział mi, że czasami trzeba czekać nawet 2-3 tygodnie. Jak sprzęt jest narzędziem pracy, to niestety nie można tyle czekać – stąd macie odpowiedź po co mi kilka urządzeń tego typu. Po prostu w przypadku awarii nie mogłabym sobie pozwolić na taki przestój w gotowaniu. Dlatego też w momencie tamtej awarii postanowiłam zaopatrzyć się w sprzęt alternatywnej marki, który miałby dodatkowo inne funkcje.

Plusy:

  • Idealny dla małej rodziny, do robienia jednego ciasta, ubicia 200-400 g śmietany itd.
  • Pomimo małej mocy daje sobie radę z gęstymi ciastami np. na piernik. Świetnie wyrabia ciasta drożdżowe i chlebowe.
  • Ciekawy retro design.
  • Zajmuje relatywnie mało miejsca.
  • Jest ciężki i solidny, wykonany z porządnych materiałów (poza końcówkami, o czym niżej).
  • Ogromny wybór kolorów.
  • Książka kucharska z przepisami „pod” robota – po zakupie wysyła się formularz i książka jest przysyłana do domu.

Minusy:

  • Końcówki – w zestawie są tylko 3, w dodatku są wykonane dość słabo. Z tych białych – emaliowanych co rusz odchodzi farba, a mieszadła do ubijania piany teoretycznie nie można myć w zmywarce. Muszę przyznać, że myję je w niej od początku, bo nie wyobrażam sobie mycia ręcznego tak skomplikowanej części, która przecież praktycznie non stop ma kontakt m.in. z surowymi jajkami. Dlatego też moje mieszadło do ubijania ma zaśniedziałą cześć mocującą. Uważam, że producentowi nic by się nie stało, gdyby wykonał ten element ze stali nierdzewnej, podobnie zresztą jak i dwie pozostałe końcówki – hak i końcówkę mieszającą.
  • Brakuje mi końcówki elastycznej, która zbiera ciasto czy kremy ze ścianek dzieży. Trzeba za nią dopłacić 159 zł.
  • Szybki start, co skutkuje tym, że nawet na 1 stopniu potrafi rozsypać mąkę dookoła.
  • Mało szczelna osłona na dzieżę – mówiąc szczerze jest na tyle mało przydatne, że nigdy jej nie używałam podczas użytkowania miksera, służy mi jako osłona przeciw kurzowi.
  • Cena – robot bez żadnych dodatkowych akcesoriów, poza trzema końcówkami, kosztuje 2999 zł, a jeszcze do niedawna był po 3,3 tys. zł. To plasuje go jako jeden z najdroższych modeli na rynku
  • Drogi serwis.
  • Drogie akcesoria i końcówki uzupełniające.

Kenwood Chef Titanium XL KVL8400S – opinia:

Jesienią ubiegłego roku na polski rynek wszedł nowy model robota marki Kenwood, nie jest to zatem sprzęt, który ma za sobą długą historię obecności na rynku. Nie jest to przy tym robot z serii „Cooking Chef”, czyli nie ma podgrzewania indukcyjnego, ale za to ma wielką dzieżę, w której mogę bez trudu zrobić dwa duże serniki na raz, oraz wiele dodatkowych akcesoriów, w tym: malakser, blender i maszynkę do mielenia mięsa. Dysponuje także oświetleniem dzieży, z którego bardzo często korzystam. Monsieur nałogowo robi w blenderze koktajle. Jedynie nie radzi sobie z rozbijaniem ziarenek siemienia lnianego lub chia. Malakser też jest godny polecenia, bo ma aż 6 różnych tarek i działa bez zarzutu, a używam go bardzo często.

Plusy:

  • Świetne mieszadła wykonane ze stali nierdzewnej, z których nie odchodzi farba i które można bez obaw myć w zmywarce.
  • Mieszadło elastyczne w zestawie, dzięki któremu nie ma konieczności zeskrobywania składników z misy podczas mieszania, np. przy przygotowywaniu kremów na bazie masła i cukru.
  • Duża misa, dzięki której można zrobić dwa ciasta na raz (z jednej strony to plus, a z drugiej minus, o czym piszę niżej).
  • Szczelna osłona dzieży, a w zasadzie nawet dwie osłony.
  • Bardzo płynna regulacja prędkości obrotów – od bardzo wolnych po super szybkie, np. dzięki wolnemu startowi mąka nie rozsypuje się po całej kuchni.
  • Akcesoria w zestawie: blender, malakser i maszynka mocowane są na górze urządzenia po zdjęciu zaślepki. Działają znakomicie, więc tak de facto, mamy 4 urządzenia w 1 i nie musimy dopłacać za dodatkowe przystawki.
  • Ubija pianę z jajek lub bitą śmietanę w kilka sekund nawet przy małej ilości składników.
  • Radzi sobie z każdym rodzajem ciasta.
  • LED-owe podświetlenie dzieży.
  • Nowoczesny design (seria tych robotów dostała wyróżnienie Red Dot Award 2017) – oczywiście dla kogoś to plus, a dla innego może być minus
  • Chowany kabel w obudowie.
  • Książka kucharska z przepisami „pod” robota dołączona do zestawu.

Minusy:

  • Tylko jeden kolor – obecnie bardzo pasuje mi do kuchni, bo lodówka i uchwyty są w tym samym kolorze, ale rok temu wolałam by był srebrny, bo wtedy dodatki do kuchni miałam w tym odcieniu
  • Przycisk do włączania podświetlenia dzieży powinien reagować na mocniejszy nacisk, a nie na lekkie muśnięcie – przez to czasami przypadkiem włącza się lub wyłącza, gdy tego nie planowaliśmy.
  • 6,7 litrowa dzieża jest super, gdy się robi większe ilości kremów czy ciast, ale przy mniejszych ilościach jej rozmiar może nieco przytłaczać.
  • Wysoka cena 2999 zł – 3098 zł (w zależności od sklepu) w porównaniu do innych modeli robotów planetarnych – jednak pamiętać należy, że w tej kwocie mieszczą się wszystkie akcesoria oraz przystawki i dodatkowo jest to jeden z najlepszych modeli tej marki.

jaki mikser planetarny

Jaki mikser planetarny wybrać? – podsumowanie:

Jak widzicie oba miksery, jakie mamy w domu, są inne i mają nieco odmienne zastosowania. Trudno wybrać jeden i polecać go w ciemno, bo każdy ma odmienne oczekiwania co do takiego sprzętu. Jednym przypadnie do gustu retro design, a inni będą woleli postawić na nowoczesność. Dla większej rodziny pewnie atutem będzie duża dzieża, a dla innych jeszcze dodatkowe końcówki czy akcesoria. Wszystko to trzeba zestawić z ceną produktu. Zdajemy sobie sprawę, że oba urządzenia są drogie, ale jeśli ktoś gotuje dużo i często, to uważamy, że warto rozważyć taką inwestycję. Robot planetarny jest super pomocnikiem w kuchni i jakiegokolwiek modelu byście nie wybrali, to i tak Wasze kuchenne życie zmieni się w momencie jego zakupu. Odtąd będziecie dzielili je na to „przed robotem” oraz „po robocie” i jest to potwierdzona informacja 😉

Do przeczytania!

E. i M.





Podobne wpisy

Komentarze

44 odpowiedzi na “Jaki mikser planetarny wybrać? – KitchenAid vs. Kenwood”

  1. Eliza pisze:

    Czyli jest szansa ze nie bede juz szukac malaksera jak kupie taka planete??

  2. 8bitspell pisze:

    Długi czas marzyłem o KA Artisan, jednak cały czas przed zakupem powstrzymywały mnie polskie ceny, które — szczególnie w porównaniu z tymi z USA — są nieśmiesznym żartem. Dlatego przy jednej z wypraw do Stanów, korzystając z promocji, za 250$ zakupiłem swojego KA i… uważam, że za tę kwotę to sprzęt jak najbardziej wart swojej ceny. Ma swoje „ale”, ale jednak ten ponadczasowy design, uniwersalność, ilość przystawek sprawiają, że nie wymieniłbym go na nic innego. Może na większy model, ze względu na chleby, których robię coraz więcej, w większych ilościach, i te miski są po prostu za małe ;-). Problem polega na tym, że większy model w przypadku innych domowych produkcji jest… po prostu nieporęczny, więc wypadałoby mieć dwa :D.

    Z przystawek mam spiralizer (amerykański gratis, fajny, ale na pewno nie zapłaciłbym polskiej stawki) i sorbetierę (bardzo sobie chwalę). Mieszadło flex faktycznie sprawdza się dużo lepiej, ale też korzystałem z promocji za Oceanem — tak samo jak w przypadku dokupionej szklanej misy. Tutaj warto dodać, że choć wygląda super, to jest ciężka i… gdybym drugi raz kupował dodatkowe naczynie, zdecydowanie postawiłbym na aluminiową, która może nie jest tak efektowną, ale jest dużo łatwiejsza w obsłudze :).

    • Madame Edith pisze:

      Na szklaną misę też miałam chrapkę – bardzo mi się podoba, ale właśnie tak jak piszesz: gdy zobaczyłam ile waży w sklepie, to zrezygnowałam. Nie dałabym razy przenieść jej w jednej ręce, gdyby była wypełniona jakąś masą czy ciastem.

  3. Irena Gałązka pisze:

    Jestem pod wrażeniem za dokładne opisanie mikserów. Zdecydowałam się na zakup Kenwood Chef Titanium XL KVL8400S. Dziękuję, Serdecznie pozdrawiam. Irena

  4. Anika pisze:

    Bardzo dziękuję za ten post. Czekałam na niego z niecierpliwością. Tylko dalej nie wiem, co kupić:) Już dawno zdecydowałam się na Kenwooda, ale ciągle nie wiem, czy mam postawić na rozwiązanie z opcją gotowania, czy nie. Wiadomo, że to sprzęt na długie lata że względu na cenę, więc…

  5. 8bitspell pisze:

    Ano właśnie — w połączeniu z dużą ilością ciasta chlebowego (z 1kg mąk, ponad pół litra wody i spółki) — robi się z tego mało poręczna kombinacja. Plusem miała być też ta przykrywka plastikowa, z której… ani razu nie skorzystałem i leży gdzieś w głęboko w schowku. No ale tutaj zakupy też tylko gdzieś dalej, bo lokalne ceny porażają. To jedna z tych marek, którą zawsze kupuję zagranicą — lokalnie nawet obieraczki warte 5$ kosztują chore pieniądze. Pomijając już fakt, że wcale nie są jakieś fenomenalne, korzystam też z ich malaksera (średniego) i zdecydowanie nie jest to ten sam poziom, co Artisan 😉

    • Madame Edith pisze:

      Dla odmiany powiem Ci, że przez 3 lata miałam blender kielichowy Artisan i jak tylko wprowadził się do mojej kuchni Kenwood z blenderem w zestawie, to czym prędzej blender KA sprzedałam. Nie rozdrabniał idealnie produktów, strasznie trudno się go myło, a na domiar złego przeciekał! Jak dla mnie robot i czajnik to świetne produkty, ale już taki blender Artisan zupełnie niekoniecznie. Potem na rynku pojawiło się kilka nowych blenderów, w tym mangnetyczny – być może są lepsze. Chyba po prostu nie da się zrobić tak, by wszystkie produkty jednej marki były och i ach 😉

      • 8bitspell pisze:

        O, dziękuję, to cenna informacja :). Jako „zapchajdziurę” przed czymś solidniejszym kupiłem w Lidlu ichniejszy Silvercrest na wzór NutriBullet. Jestem zachwycony, bo szczerze mówiąc — nie spodziewałem się, że tak fajnie da sobie radę. Ale skoro KA wypada słabo, to po nim już chyba trzeba będzie dokonać większej inwestycji i kupić Vitamix, albo inny BlendTec. Ale póki jest okej — niech działa.

        Przy najbliższej wizycie w US też z pewnością dokupię większą misę do tego malaksera, 9 cupów wydawało mi się ogromne, ale tak naprawdę to 11 które są dostępne do tego samego modelu będzie idealne. Na większą blachę sernika, dwie blaszki pasztetu etc ;).

        • Madame Edith pisze:

          Mam Nutribullet i też jestem z niego ogromnie zadowolona. Sprawdza się genialnie przy koktajlach z siemieniem, chia czy innymi ziarenkami, z którymi Kenwood nie radzi sobie zbyt dobrze. Myślę, że ten lidlowy jest identyczny i różni się tylko nazwą 😉

    • Greg pisze:

      Jeśli chodzi o ciasto chlebowe, to długo szukałem jakiegoś robota, żeby sprostał temu zadaniu. Pieczemy chleb dla 4 osób 2 razy w tygodniu. Wcześniej miałem Zelmera, niby 1000W a umarł po paru użyciach. Wybrałem Electroluxa (nie chciałem wydawać 2-3 tysie za robota). Pewnie KA czy Kenwood byłby lepszy, ale za tą kasę E-lux sprawuje się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o głośność, to i tak jest pół raza cichszy od Zelmera. Dzieci małych nie mam, a po nocach się nie tłukę garami 🙂

  6. Edyta F pisze:

    A możesz powiedzieć jaki trzeci robot posiadasz? Ja myślałam o robocie bosch maxximum…. Czy jesteś w stanie cos o nim powiedzieć? Cena jest troszkę niższa, waha się w granicach 2 – 2,5 tys w zależności od modelu i akcesoriów. Będę wdzięczna za poradę.

    • Madame Edith pisze:

      Edyto, mam jeszcze Electrolux AssistentPRO. Niestety z Boscha nigdy nie korzystałam i nie mam żadnego doświadczenia z mikserami tej marki, więc nie mogę Ci nic podpowiedzieć.

      • Marzena pisze:

        Witaj, mam prośbę możesz sprawdzić czy mieszadło flex z KA pasuje do twojego electroluxa?
        Bardzo mi takiego mieszadła brakuje, a electrolux chyba nie oferuje go w sprzedaży?

  7. Michał pisze:

    Edith,
    a czy mogłabyś dodać coś o wadze, stabilności pracy i głośności?
    Pytam, bo do momentu przeczytania Twojego wpisu moim wielkim marzeniem był czerwony KA, tylko że model wiekszy 7. A teraz… świat mi się przewrócił 🙂 i nie wiem ci kupić, a remont kuchni ze specjalnym miejscem na robot planetarny już niedługo…

    • Madame Edith pisze:

      Michale, oba są ciężkie i bardzo solidne. Kenwood na oko jest lżejszy (parametry na stronie producentów to potwierdzają: 10,4 kg kg vs. 10,6 kg). W każdym razie co ważne: oba nie przesuwają się w trakcie pracy. Głośność zależy od trybu: im wyższe obroty, tym sprzęt chodzi głośniej, ale generalnie są porównywalne, choć na wolnych obrotach Kenwood chodzi bardzo cicho (w KA nie ma tego trybu, więc tej głośności nie można jednoznacznie porównać). Oczywiście zależy to też trochę od końcówek, bo np. to do ubijania wydaje przy pracy specyficzny dźwięk. Nie wiem co Ci doradzić. Sama wiem po sobie, że KA to ikona. Też był moim marzeniem od 19 roku życia, gdy zaczęłam oglądać programy kulinarne i każdy szef kuchni w programach TV go miał 😉 Po 3 czy 4 latach w końcu go kupiłam i byłam bardzo szczęśliwa z tego powodu. Kenwood jest za to bardziej funkcjonalny. Doceniam tę liczbę końcówek i dodatków, jaka jest w cenie. I co istotne: te akcesoria są naprawdę świetnie wykonane, nie ma się czego przyczepić. Oba roboty są godne polecenia wg mnie, ale wiem też, że każda marką ma swoich fanów.

      • Michal pisze:

        Przejrzałem stronę Kenwood’a i stwierdzam, że chyba trzeba podjąć dorosła decyzje i wybrać funkcjonalność, a młodzieńcze marzenia o KA porzucić.
        Kenwood oferuje zdecydowanie więcej, szczególnie jeżeli chodzi o przystawki. Znalazłem wersje, w której jest nawet walkownica do makaronu, co przechyliło szale na stronę KW.
        A skoro tak jak piszesz, przystawki są wykonane z tak dobrych materiałów i sprawdzają się, to nie widzę już sensu posiadania w domu wielu różnych urządzeń. (Obecnie mam oddzielnie wyciskarkę / sokowirówkę / maszynkę do mielenia / szatkownicę / blendery itd… a jeden „Robert” mógłby to wszystko zastąpić, co przy mojej niewielkiej kuchni jest wskazane 🙂

  8. iza pisze:

    KitchenAid marzył mi się od zawsze……dostałam w prezencie Kenwood i pokochałam miłością nieskończoną 🙂 Uwielbiam kocham i nie wyobrażam sobie bez niego życia 😉

  9. gin pisze:

    Ja mam KA, dostałam go… Chyba z pięć lat temu na urodziny. Nie oddałabym za nic 😉 Ale fakt – pierwsze, co kupiłam, to mieszadło z gumową końcówką – jest idealne, a tego z zestawu nie używam wcale.
    Moim zdaniem ta szklana misa nie jest aż tak ciężka – ale ja na co dzień noszę worki z 25 kg cukru, więc może mam inne podejście do sprawy 😉

  10. Arte pisze:

    Ja używam od kilku lat robota Electrolux Kitchen Assistent. Początkowo „chorowałam” na Kitchen Aid, ale odstraszyła mnie cena. Electrolux okazał się o połowę tańszy. Czy jest lepszy od KA nie wiem, bo nigdy z KA nie korzystałam. Z Electroluxa jestem jednak bardzo zadowolona. Robot jest ciężki, stabilny, metalowy. W trakcie wyrabiania ciast nie „skacze” po blacie i bez problemu daje radę z każdym rodzajem wypieku. W zestawie posiada trzy mieszadła – takie jak w KA oraz dwie misy ze stali nierdzewnej: dużą i małą oraz plastikową osłonę (prawdę mówiąc ta osłona jest zupełnie zbędna – bardziej przeszkadza niż pomaga ;)). Do tego gratis dostałam przystawkę do wałkowania makaronu. Bardzo brakowało mi mieszadła z silikonowym skrzydełkiem, ale wyczytałam gdzieś w necie, że do Electroluxa pasuje to z KA. Kupiłam i faktycznie pasuje bez problemów. Wadą Electroluxa jest głośność. Nie wiem jak ta kwestia wygląda u innych producentów, ale uruchamianie Electrolux w niedzielny poranek w małym mieszkaniu to kiepski pomysł 😉
    Mam nadzieję, że komuś pomoże moja opinia.

    • Madame Edith pisze:

      Arte,
      dziękuję za Twoją opinię! Mój Electrolux też jest dość głośny. Mi jednak najbardziej przeszkadza jego wysokość, bo nie mieści mi się na blacie pod szafkami. Ale to w tym wypadku akurat kwestia serii, bo mam „Pro”, która jest po prostu większa. Myślę, że te mniejsze są jednak równie skuteczne.
      Serdecznie pozdrawiam!
      E.

    • Greg pisze:

      Arte, którą końcówkę z KA kupiłaś do Electroluxa, bo też go mam i też brakuje mi mieszadła z silikonowym skrzydełkiem ?
      Czy mam rozumieć, że każde mieszadło KA z linii Artisan będzie pasować do naszego El-uxa, np.
      z tąd: https://kolorowymikser.pl/mikser_artisan/2 ?

  11. Irena Gałązka pisze:

    Dziękuję za poradę. Marzenie się spełniło Kenwood króluje w mojej kuchni ,
    Serdecznie pozdrawiam.

  12. Karolina Nowak pisze:

    Czy mogłaby Pani zdradzić jak Kenwood daje sobie radę z małą ilością produktów, np. ubiciem 2 białek ? Czy jest to zbyt mała ilość i mieszadła nie sięgają do produktów ? Ja upatrzyłam sobie tego robota, jednakże nie zawsze robię 2 serniki na raz 🙂 i zastanawiam się jak robot radzi sobie z małą ilością produktów w misie.

    • Madame Edith pisze:

      Daje sobie bez problemu radę z dwoma białkami, choć muszę przyznać, że taka ilość w tej wielkiej misie wygląda dość zabawnie 😉 Ale ubije je raz dwa.

  13. Karolina Nowak pisze:

    Dziękuję za błyskawiczną odpowiedź. Już sobie wyobrażam widok tych dwóch biednych, zagubionych białeczek w olbrzymiej dzieży miksera. 🙂

  14. Marzena pisze:

    A mój E-lux właśnie po 5 latach padł i szukam czegoś innego, najchętniej bym kupiła znowu ten sam ale poszła jakaś uszczelka przez co wylał się olej do dzieży przez co rozwalił się napęd i silnik naprawa 700 zł i jeszcze część musi zostać specjalnie wyprodukowana przez co czas naprawy ponad 2 miesiące… Kenwood super ale trochę przeraża wielkość

    • Madame Edith pisze:

      To prawda, ten model to wersja „XL”, więc jest spory, ale są też mniejsze wersje. KA jest także mniejszy 🙂

  15. Ola pisze:

    zastanawiałam się nad nim, bo siostra go ma ale coś szybko padła jej jakaś uszczelka i musiała wymieniać, ja natomiast koniec końców mam kohersen my cook i rewelacyjnie się sprawdza

    • Madame Edith pisze:

      Kohersen to taki Thermomix, prawda? Nigdy nie miałam tego typu sprzętu, ale z tego, co wiem, Thermomix ma bardzo małą dzieżę i mało można w niej ugotować, bo to jednak sprzęt częściej używany do gotowania, a niekoniecznie zagniatania np. ciasta drożdżowego.

  16. Zuzanna pisze:

    KA jest ładniutki – ale jak sprawdza się przy ciężkich ciastach (drożdżowe, chlebowe)? Czy 300W to nie za mała moc?

    • Madame Edith pisze:

      Przy drożdżowym daje radę, bo ma dobre przełożenia w silniku. Raz przy piernikach mi się spalił silnik i musiałam wymienić jakieś części, ale to było po ok. 8 latach intensywnego użytkowania, więc to pewnie nie była wina samego ciasta, a po prostu zużycia.

  17. Eliza pisze:

    Dość dużo teraz się zastanawiam nad zakupem porządnego robota kuchennego i własnie myślę o tym modelu i jeszcze o robocie kohersen my cook. 🙂 jakieś porównanie?

  18. sztukmistrz pisze:

    Jeśli chodzi o takie sprzęty to tylko markowe. Co do pojemności naczynia dobrze się zastanowić nad naszymi potrzebami aby nie użytkować sprzętu w „połowie” 🙂 wiadomo im więcej programów tym lepiej. Może coś w tym stylu https://amzn.to/2BKqcrg lub https://amzn.to/2SkhZRz . Pozdrawiam 🙂

  19. Magda pisze:

    Świetny opis. Mam pytanko jeszcze odnosnie Keneooda i małych ilości czy poradziłby sobie z taka ilością ciasta nalesnikowego?
    1 szklanka mąki pszennej
    2 jajka
    1 szklanka mleka
    3/4 szklanki wody (najlepiej gazowanej)
    szczypta soli
    3 łyżki masła lub oleju roślinnego

  20. MAgda pisze:

    Świetny opis. Mam jeszcze pytanie odnosnie kenwooda i małych ilości, czy poradzi sobie z ciastem naleśnikowym z jednej szklanki maki?

  21. Ania pisze:

    Przekonałaś mnie, jaki robot planetarny wybrać 😀 Dzięki, biorę Kenwooda 😀

  22. Kajka pisze:

    Ostatnio byłam na jakimś pokazie, na który namówiła mnie koleżanka z pracy. Poszłam z ciekawości. Na pokazie testowali wielofunkcyjny robot kuchenny kenwood i przyznam, że cały pokaz zrobił na mnie wrażenie 🙂 Wprawdzie jeszcze nie zdecydowałam się na zakup, bo mam póki co remont na głowie, ale…ziarenko zostało zasiane 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Jaki mikser planetarny wybrać? – KitchenAid vs. Kenwood


Od czasu metamorfozy kuchni, regularnie dodaję na moim Instagramie i Facebooku zdjęcia tego wnętrza. Pod każdym co najmniej kilka osób zadaje mi [...]
@MadameEdith on Instagram