fbpx

Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?

24 września 2020
żywiak chlebowiec

Od samego początku, gdy zauważyłam żywiaka chlebowca w naszej kuchni napisałam Wam o nim na mojej grupie na Facebooku oraz pokazałam go Wam na Stories (wielu z Was śledziło intensywnie tę historię i dziękuję Wam za doping i dobre rady). Przez pewien czas nie potrafiłam go zidentyfikować, a Wam to się od razu udało! Nasza walka z nim trwa już ponad rok, ale być może jesteśmy na dobrej drodze, by pozbyć się tego niechcianego lokatora wraz z całą rodziną.

Żywiak to nie jest nasz pierwszy lokator na gapę. Wcześniej mieliśmy też rybiki. Niestety po krótkiej przerwie znowu się pojawiły.

Żywiak chlebowiec to mały chrząszcz. To takie malutkie, brązowe robaczki mniejsze od ziarnka siemienia lnianego, rozmiarem przypominające ziarnko czarnego sezamu. Zauważycie je w kuchni, jak chodzą po ścianach, latają… Mogą być w różnych miejscach. Są aktywne zwłaszcza nocą i dlatego często łatwo spotkać je rankiem, gdy zostały np. na kuchennym blacie po nocnych harcach.

żywiak chlebowiec
Żywiak chlebowiec w dużym zbliżeniu

Żywiak chlebowiec – co lubi?

Żywiaki bardzo lubią herbaty, wszystkie sypkie produkty kuchenne, ale też przepadają za przyprawami np. cynamonem. Są też groźnym szkodnikiem w bibliotekach, bo bardzo lubią książki (bynajmniej nie czytać, tylko pożerać wydrążając długie ścieżki w starodrukach, które są dla nich wielkim przysmakiem). Jeśli więc macie pokaźną kolekcję książek, też musicie być czujni, bo z kuchni mogą przenieść się do biblioteki i na odwrót.

Choć ich nazwa wskazuje na pieczywo, wcale nie jest to coś, co ich najbardziej interesuje. Choć u nas znalazłam dwa, które próbowały się przegryźć przez gruby foliowy worek z chlebem.

żywiak chlebowiec

Żywiak chlebowiec – skąd może się wziąć w mieszkaniu?

Niestety zewsząd. Bo można go przynieść ze sklepu, może przyfrunąć przez otwarte okno od sąsiadów. Może też przedostać się wentylacją. Najczęściej jednak przynosimy go do domu sami, niczego nieświadomi ze sklepu z produktami żywnościowymi.

Żywiak chlebowiec – jak to się zaczęło u nas?

Tak na dobre zaczęło się w wakacje 2019. Widywałam je na ścianach w salonie i sypialni. Myślałam, że przyleciały z zewnątrz. I w sumie nie było to wykluczone, choć przy częstotliwości spotykania ich, raczej nie obstawiałabym tego źródła pochodzenia.

Potem coraz częściej zaczęłam spotykać je na kuchennym blacie. Gdy siedziały wysoko na ścianie czy firance pomagał mi odkurzacz. Wyrzuciłam wszystko z szafek, szukałam, szukałam i nic nie znalazłam.

Przez chwilę było ich jakby mniej, ale po dwóch-trzech tygodniach znowu wróciły. Ponownie przetrząsnęłam wszystkie szafki z żywnością i znowu nic z tego – nie znalazłam żadnego gniazda. A dodam, że od lat trzymam produkty w słoikach, puszkach etc. – nie trzymam nic luzem.

Nauczyły mnie tego mole spożywcze, które raz przyniosłam z mąką z dyskontu kilka lat temu. Wtedy skończyło się na tym, że całą zawartość szafek wyrzuciłam do kosza. Kupiłam pojemniki i w taki sposób nauczyłam się, że trzeba wszystko trzymać w zamknięciu, by zminimalizować ewentualne straty.

Żywiak chlebowiec – poszukiwania:

Jako że dwukrotne poszukiwania żywiaka chlebowca nie przyniosły rezultatów, już zaczęłam uważać, że to może wcale nie żywiak, a kołatek, który wyszedł po dłuższym czasie z moich drewnianych blatów do zdjęć, które pochodzą z targu staroci. Bacznie obserwowaliśmy je, wyrzucaliśmy na mróz zimną etc. (bo na kołatka, który bytuje w drewnie i jest do żywiaka podobny, najlepszym lekarstwem jest wymrożenie). I znowu nic z tego!

W końcu po raz kolejny zajrzałam do szafek. I znalazłam! Gniazdo było już na tyle duże, że bez problemu dojrzałam larwy na tle ekologicznych płatków jaglanych, które kilka miesięcy wcześniej przyniosłam do domu. Pierwotnie kupione EKO płatki były zapakowane w torebkę z papieru, a że opakowanie było duże, to nie udało mi się całego zmieścić do dużego słoika, większą część przesypałam do słoja, a resztę … postawiłam obok niego na półce do szybkiego zużycia. I faktycznie tę mniejszą część w miarę szybko zjedliśmy, ale potem słoik przestawiłam gdzieś głębiej, częściej jadaliśmy owsianki…a gniazdo rosło. Słoik był szczelny, ale i tak mogły z niego wyjść. Jak się okazuje żywiaki są naprawdę malutkie i przecisną się przez te małe dziurki, które są w uszczelkach, by powietrze mogło uciec ze słoika.

żywiak chlebowiec

Słoiki zakręcane też nie zdają egzaminu np. przy molach spożywczych – wiem, bo mi o tym pisało kilka osób, które z nimi walczą.

Ale najważniejsze dla mnie było, że w końcu znalazłam gniazdo. Wyrzuciłam płatki, posprzątałam dokładnie szafki, przetarłam octem, zajrzałam do innych pojemników, ale nic nie wskazywało na to, że żywiak chlebowiec tam zaglądał.

Żywiak chlebowiec – drugie starcie:

Przez 3 miesiące nie spotkaliśmy ani jednego!

Aż w końcu, jakieś 3 tygodnie temu, bardzo regularnie znowu zaczęły się pojawiać. Moja pierwsza myśl była taka, że pewnie gdzieś się rozeszły, złożyły jaja i teraz te młode się wykluły. Bo te nowe żywiaki były jeszcze mniejsze od tamtych poprzednich. Szukałam i szukałam. Znowu przejrzałam dwa razy wszystkie szafki z jedzeniem, aż w końcu przypadkiem, dosłownie 3-4 dni po ostatnich porządkach zauważyłam gniazdo w słoiku z herbatami ziołowymi w torebkach!

Tam była ich cała kolonia, coś nieprawdopodobnego. Żywiaki na wszystkich stadiach rozwoju, bo i większe białe larwy, mniejsze, jak i większe dorosłe osobniki. Okazało się, że słoiki na herbatę, które uważałam za super szczelne…też nie do końca takie były i żywiaki sobie z nimi poradziły!

żywiak chlebowiec
Słoik z ziołami w saszetkach, pośród których zalęgły się żywiaki

Tym razem jednak rozeszły się po kilku sąsiednich słoikach z herbatami i musieliśmy wyrzucić zawartość wielu z nich. Duzy smutek, ale co zrobić.

Od 4 dni mamy spokój, wczoraj spotkałam tylko jednego zbłąkanego wędrowca na kanapie. Ale nie wpadam już na nie rano, gdy idę do kuchni. Zwykle potrafiłam spotkać od 2 do 5 skoro świt, a potem jeszcze pojawiały się kolejne…

Żywiak chlebowiec – trzecie starcie (wiosna 2021):

Niestety historia się powtórzyła i wiosną zaczęły się znowu pojawiać. Tym razem ich gniazdo znalazłam w szufladzie w przyprawami. Siedziały w przywiezionym z Hiszpanie pimentonie. Zrobiłam porządek w szufladzie z przyprawami i znowu na kilka miesięcy miałam spokój.

Żywiak chlebowiec – czwarte starcie (jesień 2021):

Ze wrześniu 2021 żywiaki znowu zaczęły się pojawiać. Tym razem zauważyłam je w szafce koło lodówki. Trzymałam w niej tylko słoiki i… bawełnianą torbę z suszonymi grzybami. Przy wcześniejszych akcjach dokładnie ją sprawdzałam i nigdy ich tam nie znalazłam. Ta szafka była od nich „wolna”. Nie tym razem jednak. Gdy wyciągnęłam bawełnianą torbę aż chodziła. Cały zapas grzybów trafił do śmietnika.

Żywiak chlebowiec – podsumowanie:

A piszę Wam o tym dlatego, że żywiaki to bardzo podstępne szkodniki. Z jaj mogą się wykluć po 2, a nawet 12 miesiącach! Czyli tyle czasu można żyć w nieświadomości, że się je ma w domu.

Najgorsze, że są na tyle małe, że radzą sobie nawet z, wydawałoby się, bardzo szczelnymi kuchennymi pojemikami. Myślę, że podwójne puszki dają najwyższą gwarancję i mogą uchronić herbaty.

Niestety jest tak, że możecie mieć porządek w kuchni, wszystko popakowane osobno, a one i tak się któregoś dnia zalęgną. Jeśli gotujecie więcej, robicie przez to więcej zakupów, to i statystycznie rzecz biorąc szanse są większe.

Walka z nimi jest długa, bo jak widzicie u nas były cztery rzuty i tak naprawdę nie wiem czy te drugie wykluły się z jaj zostawionych przez te pierwsze czy może przyniosłam je niezależnie w paczce ziołowej herbaty. Różnie mogło być.

Jeśli znacie jakieś skuteczne metody na ich pozbycie się, napiszcie w komentarzu! Wasza wiedza przyda się kolejnym czytelnikom.

E.

P.S. Ponoć dobrą metodą jest profesjonalne ozonowanie, ale: w mieszkaniu nie może być żadnych roślin, zwierząt czy ludzi. Wchodzi ekipa w kombinezonach, ozonuje dom przez kilka godzin i po jakimś czasie można do niego wrócić. Będziemy to testować w grudniu przed przeprowadzką, gdy już będziemy mogli przewieźć nasze duże rośliny do nowego domu.

EDIT: ozonowanie wcale nie jest gwarancją sukcesu. Ponoć lepsze jest zamgławianie przy żywiakach chlebowcach. Rozmawiałam na ten temat z panem z firmy, która świadczy takie usługi. Powiedział mi wprost: „nie osiągniemy takiego stężenia ozonu, które gwarantuje wybicie żywiaków. Nie przy naszych maszynach, jedynie byłoby to możliwe w warunkach laboratoryjnych.” Zasugerował zamgławianie, które jest o połowę tańsze, ale zostawia osad na meblach i podłodze… przy małych dzieciach trochę się boję, psy czy koty po tym środku mogą mieć m.in. bóle brzucha, a w skrajnych przypadkach nawet wymiotować.

żywiak chlebowiec

Jak oceniasz ten wpis?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 4.4 / 5. Liczba głosów: 232

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Podobne wpisy

Komentarze

175 odpowiedzi na “Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?”

  1. Julia pisze:

    Witam mam to wszędzie . Duży pokój , kuchnia i łazienka. W żywności nie znalazłam

  2. Iza pisze:

    CZY to żywiak ?

  3. Ewa pisze:

    Dzień dobry,
    Będę Wdzięczna za pomoc. Czy według Pani to żywiak?

  4. Sylwia pisze:

    A nie pluskwa domowa przypadkiem?

  5. Anonim pisze:

    Dzięki tej stronie dowiedziałam się co to jest za robak, którego zaczęłam spotykać w sypialni i pokoju dziecka. Poszukiwania rozpoczęłam w kuchni i znalazłam w nowej ciecierzycy, którą niedawno zakupiłam. Wysprzątałam cała kuchnie, umyłam szafki octem i na następny dzień całe mieszkanie wypsikałam muchozolem. Gdy wróciliśmy zastaliśmy martwe robaczki i mieliśmy na dobry tydzień spokój. Jednak znowu zaczęły się pojawiać na korytarzu oraz pojedynczo w innych pomieszczeniach. Zauważyłam, że najwięcej mam w garderobie. Rozpoczęłam poszukiwania i wchodząc na krzesło na półkach znalazłam coraz więcej martwych robaczkow, aż spojrzałam na ostatnią półkę na której znajdowały się ozdoby świąteczne i … choinka z makaronu przykryta szczelnie workiem. Tam było gniazdo – całe stado o wiele więcej niż ciecierzycy. Teraz zostało mi obserwowanie wszystkich pomieszczeń, mamy sporo książek mam nadzieję, że nie zostaną zaatakowane. Mam już obsesję wszędzie dokładnie sprawdzam, myje wszystko wodą z octem. W szafkach mam suszona lawendę mam nadzieję, że odstraszy ich ten zapach na mole spożywcze to zadziałało.

  6. Marta pisze:

    U nas pojawiły się te same dziadostwa. Na początku myślałam że to zwykle robaczki bo było ich 2/3 sztuki dziennie. Zabijalam palcem. Ale po tygodniu, czar goryczy się przelała bo z dnia na dzień było ich coraz wiecej. Obrzydliwe, patrząc, że mam dwulatka w domu. Znalazłam ta stronę, przeleciałam każdy komentarz. Szukałam w kuchni przyczyny ale nic. Salon jest u nas najcieplejszym miejscem dlatego myślałam że może pożywiają i mnożą się w kuchni, a przebywają w pokoju bo tu mają „Karaiby”. Otóż nie. Mimo szukania gniazd w kuchni zaległy się w pokarmie rybek. Zakupiłam kilowy worek i włożyłam do komody w salonie gdzie stoi akwarium. Odkryłam to dopiero dzisiaj, kiedy drugi raz weszłam tu na komentarze i przeczytałam że mogą siedzieć w pokarmie zwierząt. Wcześniej gdzieś mi to umknęło i natychmiast przyleciałam do półki. Od razu do dwóch worków i do kosza. Jutro wracam z pracy i biorę się za ostre sprzątanie całego salonu. Modlę się żeby nie rozeszły się już po innych pomieszczeniach, mimo że poza salonem ich nigdzie nie widywałam ale stała suszarka z naszymi ubraniami.

  7. Sławomir pisze:

    Dzień dobry.
    Czy te żywiaki gryzą też opakowania?
    Zamieszczam zdjęcie opakowania. Więcej zdjęć tu nie wchodzi.
    Znalazłem w papryce ostrej mielonej.
    Zauważyłem przez te dziurki, których tydzień temu nie było.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Madame Edith pisze:

      Tak, one gryzą m.in. książki, w których lubią mieszkać w bibliotekach, więc opakowania papierowe niestety także mogą przypaść im do gustu.

  8. A pisze:

    Hejka, przeprowadziłam się z chłopakiem do mieszkania kilka miesięcy temu, przez pierwsze dwa miesiące żadnych robaków, byłam tym zachwycona bo na poprzednim mieszkaniu mieliśmy inwazję grubych czerwonych larw (do tej pory nie wiemy co to było) i teraz jakoś od nowego roku zaczęły mi się pokazywać identyczne robaczki jak chlebowce, zaczęłam je głównie zauważać w sypialni przy wbudowanej szafie w okolicach ścian i przed chwila nawet na ubraniach, przy przeprowadzce nasz pies bardzo mocno obrał sobie na cel listwy, są one kompletnie rozwalone fragmenty wręcz odpadają, na kanapę piesek również pies reaguje i tak samo też je tam widuje, będziemy się przeprowadzać, czy ktoś ma poradę jak się zabezpieczyć przy przeprowadzce żeby ich ze sobą nie zabrać?

    • Madame Edith pisze:

      Szczerze? Chyba się niestety nie da. Ja się bardzo starałam, a i tak je przyniosłam do nowego mieszkania i walczyłam z nimi od nowa. Tyle że poszło mi to szybciej, bo znałam przeciwnika. To naprawdę bardzo trudne, bo one są małe i w różnych stadiach. Jeden wystarczy, by na nowo założyły kolonię.

  9. Dagmara pisze:

    Dzień dobry, czy to żywiak ?

  10. Anonim pisze:

    Hej czy to żywik znajduje ich ostatnio sporo w kuchni i jednym pokoju

  11. Anonim pisze:

    Widziałam u mnie kilkakrotnie takiego robaczka i nie jestem pewna czy to jest żywiak? Zwykle siedział na listwie lub na podłodze w kącie. Jednak pierwszy raz zauważyłam go około rok temu, później w niewielkim odstępstwie pojawiły się jeszcze trzy. Przez rok nie widziałam ich, aż do teraz.

  12. Ania pisze:

    A czy orientuje się Pani czy jest szansa że one nie wyszły poza jedna konkretną szafkę? Nigdy nie widywałam ich w domu. Miesiąc temu na blacie w kuchni larwa, tydzień temu druga larwa w tym samym miejscu. Dzisiaj trzecia larwa w tym samym miejscu i w końcu znalazlam w pudełku z rumiankiem kilka larw plus jeden robaczek biegający. Pudełko wyglądało na gniazdo. Oprócz tego larwy były w mięcie. Teraz jak już po całym sprzątaniu wycierałam blat to jeden biegał po blacie. Poza tym nigdy ich nie widziałam 🤔 Jest szansa że jak pozbyłam się tegk rumianku to już ich nie będzie?

    • Madame Edith pisze:

      One mogły się rozejść niestety po całym domu. U nas były w kuchni, salonie i dwóch sypialniach. Trzeba obserwować, bo mogą się pojawić nawet po dłuższym czasie.

  13. Kasia pisze:

    Od jakiegoś czasu też u mnie w domu na oknie w kuchni, roletach i blacie zaczęły się pojawiać te żywiaki. Jak je zauważyłam to zabiłam bo myślałam, że to jakieś robale z dworu bo mamy dużo drzew i krzaków obok okien. Teraz jak jest zimno to zaczęłam się zastanawiać jak to wlazło i szale goryczy sprawiło to, że zobaczyłam jednego na koszulce mojego dzieciątka. Odrazu internet co to może być i znalazłam. W szafkach w których są herbaty, mąki itp znalazłam pojedyncze sztuki tych zywiakow i odrazu wszystko do wora na kosz. Została mi szafka z przyprawami i też pojedyncze sztuki, więc zaczęłam wszystko wyciągać i co?? W tej szafce trzymałam przysmaki dla psa takie kostki i normalnie cale były w tych tunelach… larwy jakieś obrzydlistwo. Nie zrobiłam zdjęcia odrazu na kosz…. Teraz jak czytam to pewnie będę musiała zrobic jutro generalny porządek i przeszukać wszystko inne. Masakra!!!!!!!!

  14. Paulina pisze:

    Czy to moze chlebowiec???

  15. Paulina pisze:

    Czy to chlebowiec?

  16. Agnesowa pisze:

    Witam. Ja kilka miesiecy temu znalazlam pojedyncze sztuki w mieszkaniu w kuchni i myslalam ze z dworu jakies robale mi wlaza. Niestety po powrocie z wakacji znowu sie pojawily. Sprawdzilam szafki w kuchni, niestety w mące (najprawdopodobniej) byla ich „wylęgarnia” bo byla masa dziurek i przez opakowanie bylo widac ze jest ich cala masa. Sprawdzialam na internecie co to i sie załamałam ze to wlasnie ten zywiak. Natknelam sie na ta strone i stwierdzilam ze sama z nimi nie wygram, a punktem krytycznym byl kokon ktory znalazlam na boku ksiazki … w sypialni. Ekipa byla 2 tygodnie temu, zdesynsekowali cale mieszkani i tu chce uczulic wlascicielo kotow- niestety ten srodek do oprysku jest bardzo niebezpieczny dla kotow. Dlatego cale mieszkanie przed ponownym wprowadzeniem sie dokladnie wywietrzylam przez przezlo tydzien i dokladnie wymylam (wylaczajac sciany bo to raczej malo mozliwe). Poki co nie widze zywych robali, tylko zdechle w szafkach. Mam nadzieje ze sie problemu pozbylam i czego zycze wszystkim tu rowniez walki z tym paskudztwem! Na pocieszenie dodam ze pan od dezynsekcji mnie pocieszyl ze najwiecej interwencji maja do pluskiew (o czym dzis w radiu mowili ze w Warszawie sa juz istne plagi) a do zywiakow zazwyczaj bardzo rzadko. Pozdrawiam!

  17. Agu pisze:

    Dziękuje za artykuł – dzięki niemu zidentyfikowałam problem w ciągu kilku godzin. A zaczęło się 4 dni temu – wywróciło mi się opakowanie z matchą i zwykłą herbatą, w szafce, która jest otwierana kilka/kilkanaście razy dziennie. Wcześniej nie widywałam takich robaków w ogóle. A tu nagle cała szafka się rusza. Jeszcze nie wiedziałam co to, ale intuicyjnie wszystko wyrzuciłam do śmieci (od razu wynosząc z domu), szafkę dokładnie umyłam. Później trafiłam na tą stronę i już wiedziałam, że potrzebne będą większe działa. Następnego dnia kuchnia została zdezynfekowana, wszystko co sypkie, otwarte itd., wyrzucone na zewnątrz, szafki i okolice są od tego momentu spryskiwane środkiem owadobójczym. Tam, gdzie pojawiła się choćby sztuka uciekiniera szafki sa puste. Od tego momentu spotykam pojedyncze truchła, przez dwa dni spotkałam 3 sztuki żywe – niestety mam wrażenie, że uciekają przed chemią z miejsca, w którym były pierwotnie. A więc teraz spryskiwane jest całe mieszkanie. Za 4 dni natomiast będzie specjalistyczna ekipa. Najbardziej przeraża to, że mogą się te paskudztwa zasiedlić gdziekolwiek. Zastanawiam się więc jak „zneutralizować” miejsca, gdzie uciekinierzy znieśli jaja. Czy dezynfekcja pomoże? Miałam jakiś czas temu mole – uporałam się z nimi w 3 tygodnie stosując spray na komary w ilościach hurtowych 😐 chlebowiec, choć mały, przeraża swoją opornością na środki i metody zwalczające go.

  18. Edyta pisze:

    Hej, u mojej córki w pokoju pojawiają się takie robaczki na suficie. Szczególnie wieczorem. Czy to zywiak chlebowiec?

  19. Koral pisze:

    Moje żywiaki są najwyraźniej bardzo mądre – wychodzą tylko jak nie ma mnie w domu 😉 Siedzą skubane na moskitierze w oknie i w poważaniu mają siatkę. Jak mam okno otwarte na oścież jest spokój, ale jak wychodzę z domu to robię okno „na uchył” i po powrocie do domu zawsze mam na siatce po kilka sztuk. Myślę, że są za uszczelką w oknie, dzisiaj jeden mi tam uciekł jak próbowałam go zgnieść… Gniazda w kuchni żadnego nie znalazłam, ale będę szukać dalej – na pocieszenie za to znalazłam mole… Masakra!

    Na początku też myślałam, że te żywiaki wlatują mi przez okno albo że przyniosłam je z dworu. Jeden mi kiedyś chodził po plecaku, to zgniotłam i machnęłam na to ręką – ot, jakiś robaczek… Teraz widuję jakiegoś sporadycznie na ścianach, ale w kuchni bardzo rzadko – za to na oknie bywa cała masa. Jak się je dobrze „popchnie” to mieszczą się w oczkach w moskitierze, takie są małe.

    Niemniej zimą mam od nich spokój. Może to dlatego, że faktycznie siedzą pod oknem, a tam jest zimno, szczególnie że centralne ogrzewanie praktycznie u mnie nie działa (tu z kolei walczę ze spółdzielnią, bo zimą potrafię mieć w mieszkaniu jakieś 17 stopni). Ale wiosną znowu się pojawiają i zastanawiam się czy może larwy mogą przetrwać niskie temperatury…

    Jestem załamana – dopiero dzisiaj zdecydowałam się w końcu poszukać w internecie co to jest i zaczęłam kojarzyć fakty. Patrząc po Waszych zdjęciach to na 99% to paskudztwo. Zaraz chyba wszystkie zapasy pójdą do kosza

  20. Sabina pisze:

    Hey, wczoraj zaczęłam walkę z żywiakiem chlebowcem. Szukając szkodnika znalazłam jego skupisko w herbacie, szczególnie z dodatkiem cynamonu, ostropeście plamistym, rumianku i septosanie. Żywiak najszybciej przedostaje się przez woreczki herbat. Dodatkowo w twardej suchej bułce podczas tarcia kilka znalazłam. Warto dokładnie przejżeć apteczkę, w opakowaniach po lekach również mogą się schować. Wyczyścilam dokładnie kuchnie , przetarłam octem, położyłam goździki i liście laurowe oraz ususzoną lawendę. Mam nadzieję że uda mi się zwalczyć szkodnika.

  21. Marek pisze:

    Mam pewną radę dla zgromadzonych, bo widzę, że ta kwestia jest całkowicie pomijana w procesie pozbywania się żywiaka.
    Mianowicie są to owady CIEPŁOLUBNE, i im wyższa temperatura tym lepiej się rozwijają. Poniżej 10 stopni przestają rozwijać się całkiem.
    Więc jeśli kończy się lato albo nie ma go wcale i możecie sobie na to pozwolić, warto mieć otwarte okno w kuchni 24/7.

  22. Madame Edith pisze:

    Tak może wyglądać, gdy wyciągnie głowę (zdjęcie w bardzo dużym zbliżeniu – pamiętajcie, że one mają ok. 2 mm długości):

  23. Didid pisze:

    Czy to żywiak?
    Jeden na mące opakowaniu

    • Madame Edith pisze:

      Oj, niestety ni jestem pewna, ale moim zdaniem może to nie być żywiak, bo ona mają okrągłą głowę, a ten na zdjęciu ma bardziej kaniastą. Dodatkowo ma długie kończyny – za bardzo wystają poza obręb tłowia.
      Najłatwiej sprawdzić próbując go gnieść. Żywiaki są bardzo twarde i nie jest to proste.

  24. Z Londynu pisze:

    Czy to żywiak chlebowiec ?
    Ja wszystkie produkty do słoików typu twist i dodatkowo mąż owinął zakrętki taśmą klejącą ciemno szara typu amerykan ( nie znam polskiej nazwy ) myślimy że nie przejdą bo klej mocny .U mnie te robaki tylko w kuchennej szafce .

  25. Anonim pisze:

    Hej, walczę z tym od ok 2 miesięcy – przynajmniej wtedy je zauważyłam.
    Odnoszę wrażenie że wychodzą spod listw przypodłogowych spod paneli – nie mam fizycznie możliwości żeby odrywać listwy itp. Najczęściej wyszukuję ich z latarką i wykałaczką i nierzadko zdarza się że wyciągam je tymi wykałaczkami spod listw. Listwy mają szpary od podłogi niestety:(
    Traktowałam je parownica ale i tak wychodzą.
    W kuchni gniazda nie znalazłam – ale profilaktycznie wszystko co było otwarte wyrzuciłam. Teraz mam niewiele i w słoikach. Ale w kuchni ich nie widzą..
    Mam też książki i je też przejrzałam – w kilkunastu było po jednym robaku. Poza tym polki spryskalam spreyem.
    Wszystko co mogę czyli listwy przypodłogowe i podłogę tam gdzie znajduję pryskam sprejami różnymi, przecieram octem. Już nie mam siły na to.
    Najlepszym sposobem byłoby wyniesienie wszystkiego i zdarcie paneli a to nie taka prosta rzecz.

    • Madame Edith pisze:

      Współczuję, to niestety bardzo nierówny zawodnik. Ktoś mi kiedyś pisał, że znalazł je dopiero pry remoncie po odsunięciu mebli kuchennych, bo wiadomo, że to też element, który jest w kuchni nie do ruszenia tak na co dzień.

  26. Bż. pisze:

    Dzień dobry,
    Dziękuję za wszelkie wpisy. Tak – jak niektórzy napisali – z 1 czy 2 sztuk nagle jest z 30 na suficie w kuchni… Z 6 – 7 lat temu walczyłam z molami spożywczymi. Od tego czasu małe ilości kasz trzymam w lodówce… Myślałam – że te robaczki mają coś wspólnego może z kotem, którym się ostatnio opiekuję… No ale właśnie poszłam sprawdzić herbaty – rumianek, pokrzywa- nie piję – ale na półce zostały po jakichś zrywach… Kakao trzymam w świetnej dopasowanej puszce chyba po herbacie – przydały by się takie na herbatę czy przyprawy. Przy molach stwierdziłam – że zakręcane słoiki były do niczego…
    Pozdrawiam,
    I życzę sobie i innym wytrwałości 🙂

  27. Monika pisze:

    Cześć,

    Czy to żywak? Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję ❤️❤️

  28. Monika pisze:

    Czy to jest żywak? Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuje ❤️

  29. Wiktoria pisze:

    Pół roku temu przeprowadzono u mnie zamgławianie ulv. Faktycznie pomogło. Dziś niestety z partnerem znaleźliśmy kolejne paskudztwa w naszej kuchni. Najgorsze jest, że nie możemy zlokalizować nigdzie ich gniazda. Człowiek traci wszelkie siły i nadzieje…powidzenia wszystkim co z nimi walczą i prosze o rady co jeszcze można zrobić.

    • Madame Edith pisze:

      Dziękuję za Twój komentarz. Myślisz, że przynieśliście je ponownie z domu np. że sklepu lub same wleciały do mieszania? Czy może jednak to zamgławianie ich nie wytępiło w 100%? Do mnie ostatnio 3 sztuki próbowały wlecieć przez okno. Złapałam je na gorącym uczynku. Ale nie mam pewności, czy jakieś inne osobniki nie wleciały i się już nie osiedliły przypadkiem…

  30. Anonim pisze:

    Pół roku temu miałam zamgławianie ulv. Dziś znowu znalazłam to paskudztwo mimo, iż sprzątamy z partnerem regularnie całe mieszkanie. Najgorsze jest, że nie możemy zlokalizować ich gniazd. Ręce opadają….

  31. Zdesperowana pisze:

    Błagam, niech mi ktoś pomoże… od czerwca walczę z takim dziadostwem… pojawia się głównie na parapecie, ale ostatnio złapałam dwa w locie :c Dom jest wysprzątany, podłogi wymyte domestosem, wszystko zdezynfekowane… Nie stać mnie aktualnie na ozonowanie… Nie znalazłam nigdzie larw ani gniazda, pomimo, że odsuwałam meble, zrywałam listwy i posadzkę… mam dużo książek, bardzo się boję, że je poniszczy.
    Ratunku !

    • Madame Edith pisze:

      Do mnie ostatnio też próbują wlecieć przez okno. Już dwa złapałam w locie. To niestety może być żywiak. Trudno niestety stwierdzić po zdjęciu, bo jest nieostre. Wiem, że im trudno zrobić dobre ujęcie 😉 Niezmiennie współczuję, bo walka z nimi jest nierówna.

  32. oliwia pisze:

    błagam o pomoc,nie mam już siły mam te żywiaki w pokoju totalnie nie mam pojęcia już co robic

    • Madame Edith pisze:

      Oliwio, chyba najskuteczniejszym szybkim sposobem jest ozonowanie mieszkania. Ale pamiętaj o wyniesieniu wszystkich roślin i nie wpuszczaniu dzieci do ozonowanego pomieszczenia przez stosowny czas. Ekipa ozonująca na pewno powie co i jak. Ja niestety też ostatnio znalazłam żywiaka w domu… zastanawiam się skąd mógł się wziąć, ale jeszcze nie znalazłam źródła. Może przyniosłam go ze sklepu. Powodzenia!

  33. Bo65 pisze:

    żywiak był u mnie zasiedlony w płatkach mieszanych.
    Intuicyjnie chwyciłam preparat Bang . Gdy weszły w niego insekty na parapecie – padły.

  34. Wiktoria pisze:

    Witam patrząc po zdjęciach tez mam te zywiaki tylko jak wytłumaczyć to ze u mnie pojawiają się tylko latem ? Już trzeci rok je widuje od czerwca do września potem ich nie ma , znikają. Nie mogę zlokalizować żadnego gniazda , wczoraj po podłodze chodziła jakaś larwa ale nie wiem czy to larwa zywiaka
    Pomocy

  35. Ela pisze:

    Dziękuje za odpowiedź, dodam jeszcze ze zamieszczone zdjecie jest powiększone bo robak jest bardzo malutki.

  36. Ela pisze:

    Czy to żywiak ? Sa przede wszystkim na parapetach oknach, szafki i produkty przejrzałam – nic nie znalazłam. Czy wyrzucenie całej suchej żywności jest rozwiązaniem ?

  37. Żywiaki pisze:

    Czy to żywiaki? Najpierw znalazłam je w sypialni, na łóżeczku dziecka ( 🙁 ! ), a wczoraj znaleźliśmy z mężem parę martwych sztuk na blacie w kuchni po trzydniowej nieobecności. Ciemnobrązowe, twarde, kilka mm…

  38. XyZ pisze:

    Widywałam pojedyncze w sypialni; dzisiaj, po kilku dniach nieobecności leżało nieżywych kilkanaście na blacie w kuchni. Czy to mogą być żywiaki ?

  39. Żywiak pisze:

    Czy to jest żywiak, one są wszedzie w calym domu da sie coś z tym zrobić, wzzystko przeszukałam żadnego gniazda nie znalazłam

  40. Żywiaki pisze:

    Czy to są żywiaki? Tego pełno chodzi po pokoju, w calym domu są ale wszystko przeszukałam i nic nie znalazłam, nie wiem co z tym zrobić

  41. Elwira pisze:

    Znalazłam po kilka sztuk na każdym z parapetów a na samym początku były w szafce z suchą rzywnoscia najwięcej było ich w mące bo aż były małe robaczki. Czy to może być zywiak?

    • Madame Edith pisze:

      Hmmm, trochę ma za długi odwłok jak na żywiaka. Zywiaki sąbardzo twarde, trudno je zgnieść – to najłatwiejszy sposób na identyfikację.

  42. Walka z żywiakiem pisze:

    Dzień dobry,

    Znalazłam niestety i u siebie niechcianego lokatora żywiaka 🙁
    Wyrzuciłam z kuchni wszystkie pokarmy, w których były robale, resztę popakowalam w worki strunowe, umylam wszystkie szafki i naczynia.

    Niestety robaki nadal pojawiają się w różnych miejscach, w każdym pokoju, a nawet w łazience.

    Chciałam zapytać czy po usunięciu źródła (chociaż gniazda jeszcze nie znalazłam – czy zawsze ono misi być) robaki nadal się pojawiają np te zalegające w listwach, ale jak już ich nie ma w jedzeniu to stopniowo będzie ich mniej? Jakie ma Pani z tym doświadczenia?

    Poważnie rozważam ozonowanie mieszkania, ale zastanawiam się czy te ukryte pod listwami albo parapetami robale to zwalczy?

    Będę wdzięczna za odpowiedz, z góry dziękuje.

    • Madame Edith pisze:

      Dzień dobry,
      w moim przypadku było kilka gniazd. Mam wrażenie, że po wykryciu pierwszego jakieś „niedobitki” założyły gniazda w innym miejscu. I tak to trwało przez dłuższy czas. Niestety to był długi proces. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o ozonowaniu. Dziś z miejsca bym się na nie zdecydowała, ale po znalezieniu gniazda. Bo nie mam pewności czy ozon wniknie do każdego słoika z herbata czy przyprawami. Nie wiem czy w mieszkaniu można uzyskać takie stężenie, by to było aż tak skuteczne.

      Pozdrawiam
      E.

      P.S. Tylko proszę pamiętać przy ozonowaniu o wyniesieniu wszystkich roślin, bo one nie przetrwają tego procesu. Dzieci też mogą wejść do mieszkania, gdy się je już bardzo dobrze wywietrzy.

  43. Maciek pisze:

    Ostatnio znajduję takie robaczki. Są bardzo małe dlatego ciężko je pokazać na zdjęciu. To zywiak czy jakieś inne paskudztwo?

    • Madame Edith pisze:

      Żywiaki mają dobrze widoczne odnóża i wyodrębnioną głowę – na Twoim zdjęciu ich nie widać. Ale może ten żywiak się po prostu skulił?

  44. Ema pisze:

    Dzień dobry!
    U mnie też jakiś czas temu znalazłam żywiaki. Na szczęście nie mam ich w jedzeniu, ale niestety były pod szafkami. Podczas sprzątania znalazłam też larwy i jakieś glisty. Z Państwa komentarzy wychodzi, że larwy żywiaka powinny być białe. Proszę zerknąć na zdjęcie – czy to są larwy żywiaka czy może coś innego?

    Pozdrawiam.

    • Madame Edith pisze:

      To nie są larwy żywiaka – te żywiakowe są takie puchate, jakby pokryte wełnianą otuliną/pajęczyną.

  45. Ema pisze:

    Dzień dobry, u mnie też jakiś czas temu znalazłam żywiaki. Na szczęście nie mam ich w jedzeniu, ale niestety były pod szafkami. Podczas sprzątania znalazłam też larwy i jakieś glisty. Z Państwa komentarzy wychodzi, że larwy żywiaka powinny być białe. Proszę zerknąć na zdjęcie – czy to są larwy żywiaka czy może coś innego?

    Pozdrawiam.

  46. Mati pisze:

    niestety i ja mam w mieszkaniu te robaki. Na samym początku było ich może 1-2 dziennie i je od razu zabijałem i uznałem, że to jakieś zwykłe robaczki wpadły przez okno. Ale dziś było już ich kilkanaście na ścianach, firankach i nawet jeden spadł mi na rękę z sufitu!…. wchodzę w internet i widzę ten blog/post u Pani i zajrzałem do szafki narożnej z herbatami, bułką tartą, kawą, dżemami itp. i ku mojemu zdziwieniu na samym końcu szafki miałem bułkę tartą z CHARLOTTE w Warszawie kupioną w plastikowej, przeźroczystej paczce i była ona CAŁA W ROBAKACH 🙁 dosłownie cała paczka była w robakach, a bułkę chyba wyjadły prawie całą. Dramat. Ruszały się, coś strasznego.. wyrzuciłem szybko bułkę do kosza na śmieci na dworzu, szafki umyłem wodą z płynem do mycia naczyń, a produkty sypkie otwarte więszkosć wyrzuciłem z tej szafki. Zostawiłem tylko herbatę lipton i 2 nowe mąki, bo zajrzałem do środka i nie było w nich robaków. Cała sytuacja ma miejsce dziś, zatem jeśli jeszcze się pojawią to wyrzucę i tę herbatę i mąki. Jak coś to dam znać jeśli powrócą. Dodam tylko jeszcze że było ich mnóstwo poza szafką na blatach w kuchni, POD TALERZAMI, wlazły nawet do kubków i szklanek, a nawet były pod ściereczką na której suszę naczynia! a nawet jeden wlazł pod olej i był na samym spodzie. Jeden wlazł do bidona na wodę. Dobrze że nie nalałem wody i nie piłem z niego.. mam nadzieję że nie są niebezpieczne dla człowieka. Już kiedyś miałem pluskwy w domu, które przylazły od sąsiadów, a teraz znów inne robaczki.. brak słów i sił na to wszystko 😀 Pozdrawiam i dziękuję za wpis! dzięki niemu rozpoznałem te robaczki. A wszystkim tu obecnym życzę powodzenia w zwalczaniu tego paskudztwa.

  47. Justyna pisze:

    Witaj, a czy jest to możliwe ze zywak siedzi sobie w listwie przypodłogowej ona jest z mdf’u i co jakiś czas nie codzień znajduje na ścianie jednego robaczka. Musiałabym zdemontować listwy żeby sprawdzić czy tam faktycznie bytują, ale zdarzyło się kiedyś ze widziałam jak sobie dreptał spod listwy ponieważ nie przylegają one szczelnie i do podłogi i do ściany , pojawiają się tez na przedpokoju.
    Dziś znalazłam na zasłonie a mam dwa rodzaje i jednego zidentyfikowałam to ma taki zygzak na pancerzu , sprawdzałam jedzenie , herbaty ale wyrzucam profilaktycznie mam to dziadostwo od dwóch lat i na początku znajdowałam u syna w pokoju dopiero od zeszłego roku w kuchni ale zawsze na ścianie ale zdechłego jeden jedyny raz zauważyłam latającego. Czy jest możliwe ze u mnie nie ma ich w produktach spożywczych ?

    • Madame Edith pisze:

      Na Twoich zdjęciach to nie jest żywiak. To coś innego, ale nie wiem co to jest. I niestety żywiaki mogą być wszędzie: pod listwami, za meblami kuchennymi, w kratce wentylacyjnej… słyszałam już wiele historii. Niestety to nie ułatwia szukania. Jednak najczęściej są właśnie w jedzeniu.

  48. Andrzej Milik pisze:

    Dziękuję. Wreszcie wiem co to jest. Najwięcej mam w pokoju komputerowym. Na parapecie leżą setki. Przy zgaszonym świetle lecą do ekranów. Wtedy je zabijam. Ponieważ palę papierosy używam świec zapachowych. Najwięcej dużych intruzów topi się w wanilii a w innych zapachach nieszczególnie chcą się topić. Zdarza się czasami jedna sztuka. W pozostawionym przez przypadek na parapecie za zasłoną pucharku po lodach waniliowych było więcej trupów niż na parapecie. Nie wiem czy to ma znaczenie ale tyle zauważyłem. Najgorsze dopiero przede mną. Wywrotka wszystkiego.

  49. Pimp pisze:

    Ale lanie wody, tyle tekstu i zero porady, autorka nadawałaby się na polityka, dużo nawijania o niczym.

  50. IRENA pisze:

    walczę już 2 lata znajduje po 2 dziennie gniazda nie znalazłam pytanie czy mogą się ukrywać pod Laminatem

    • Madame Edith pisze:

      On może być wszędzie. Niestety, czytelnicy mi pisali o gniazdach za szafkami kuchennymi, które odkrywali dopiero przy generalnym remoncie. Naprawdę to jest trudny zawodnik do pokonania.

  51. Ksenia. pisze:

    Czy ktoś to spotkał. Szukam tego paskudztwa wszędzie w internecie i nic nie znalazłam. Znajduje je w sypialni i mam parkiet na podłodze. Z góry dziękuję pozdrawiam

  52. Milo pisze:

    I mnie zalęgły się pół roku temu w herbatach. Od tamtej pory trzymam herbaty w zamrażalniku. Nie dałem im za wygraną! A dziś znalazłem w makaronie… muszę mieć większy zamrażalnik! Boję się tylko o książki, bo mam ich sporo i większość jest bezcenna. Czy komuś zjadły biblioteczkę?

    • Madame Edith pisze:

      Milo,
      tylko pamiętaj, że herbaty pochłaniają wilgoć i wszelkie zapachy z lodówki. Trzeba na to uważać.

  53. Kasia pisze:

    Bambino, Al Bundy lubi to! Wszystko, co dobre dla karalucha, dobre dla mojej rodziny!

    😀 😀 😀

  54. Anonim pisze:

    Znalazłam dzisiaj w sypialni takiego robaka,czy to może być ten żywiak? Pierwszy raz słyszę tę nazwę. Początkowo jak nie pokazał nóg,to był podobny do ziarenka.

  55. Sylwia pisze:

    Dziękuję za artykuł. Nie mogłam namierzyć gniazda… Nie wiedziałam co to za robale do dziś. Przeszukałam przyprawy i tadddaaammmm! Gałka muszkatołowa! Zrobiły dziury w opakowaniu i tam zamieszkały. Reszta przypraw im nie zasmakowała 😀 Poszły wszystkie do kosza. Jutro szukam dalej… Masakra 🙁 Jestem załamana.. Dziękuję za informację i powodzenia!

    • Madame Edith pisze:

      Koniecznie sprawdź resztę przypraw też za tydzień, za dwa tygodnie… One mogły się w nich schować. Znajdowałam je w różnych przyprawach na przestrzeni długiego okresu czasu. Raz gniazdo było w papryce, innym razem w ziołach prowansalskich… Koszmar! Trzymam kciuki.

  56. Effka pisze:

    Proszę powiedzcie mi czy to jest ten sam problem co wy macie nie umie zdefiniować tego robactwa ;(

  57. Kasia pisze:

    W ubiegłym roku robiłam, kiedy robiłam porządek w szafce z przyparawmi i sprawdzałam terminy ich przydatności, zauważyłam, że jakimś cudem w szafeczce rozlał się olejek waniliowy. Zwabił żywiaki, a one potopiły sie w nim. Teraz specjalnie zostawiam pułapki – olejek w plastikowej nakrętce.

  58. Barb pisze:

    U mnie są od 2 lat, na początku pełno, potem jak wyrzuciłam wszystko był spokój ale na chwile potem znów pojedyncze widziałam, a wczoraj znów w słoiku z ziołami, zioła tez do picia za 40 zł kupiłam nigdy nie piłam i chloerstwo się zalęgło. Na szczęście wyprowadzam się z tego domu za 2 tygodnie a przy przeprowadzce wszystko przełożę do sloikow ale zanim wieczko dokrece nałożę woreczek plastikowy i dopiero dokrece (moja babcia tak robiła) może wyedy jest szansa ze nie zabiorę ze sobą tego cholerstwa

  59. Kaiu pisze:

    Dobry wieczór…
    U mnie tez od kilku tygodni… Wszędzie, nie tylko w kuchni. Nie wiem co z tym robić. Powyrzucałam prawie wszystko ze spiżarki… Ale są nadal i to chyba coraz więcej…!!!

    • Madame Edith pisze:

      Mogą się ukrywać w różnych miejscach, nawet za szafkami. Proszę obserwować różne zakamarki.

  60. Milena pisze:

    Bardzo dziękuję Pani za odpowiedź.
    Cała sytuacja u Pani rozgrywała się z tego coś widzę w 2020 R. Zaraz mamy rok ’23. Czy mogę spytac, czy już jest u Pani po problemie ? 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Tak, bo zmieniłam mieszkanie na początku 2022 roku i przy przeprowadzce bardzo uważałam, by nie zabrać ze sobą żadnego żywiaka.

  61. Milena pisze:

    Witam.
    Mam taki sam problem niestety.
    Mam pytanie, czy używała Pani pułapek na tego typu robaczki ?
    Za kilka miesięcy będę się wyprowadzać. Czy mam się bać, że mogę je przenieść do innego miejsca za sobą ?

    • Madame Edith pisze:

      Dzień dobry,
      Nie, nie używałam pułapek.
      I tak, może je Pani zabrać do nowego domu. Trzeba być niezwykle czujnym podczas przeprowadzki, jak i rozpakowywania rzeczy.

  62. Mag pisze:

    A to co to może być? Znaleziony w łazience. Kolor brunatny nie czarny
    No mikrusek 3 może 4mm.

  63. Daniel pisze:

    Też walczymy z tym cholerstwem od około 4 lat, walka jest żmudna i wymaga cierpliwości, ale mam wrażenie, że jesteśmy już coraz bliżej wygranej. Najgorsze jest to, że potrafią gdzieś być uśpione bardzo długo, nie widzisz ich przez prawie rok i nagle patrzysz i wybuchasz o nie, znowu jakiś się uchował. Zwykle znajduję już martwe, ale ostatnio trafiły się 2 żywe sztuki, namierzyłem larwy w chilli mielonej więc przeglądanie i większość przypraw do kosza.
    Fajny artykuł bo dzięki niemu sprawdzę więcej potencjalnych miejsc, w których dotychczas nigdy ich nie znalazłem i zacząłem je pomijać podczas sprawdzania, mam na myśli w herbatach, ziołach, lekach, cynamon też zignorowałem, myślałem, że nic go nie rusza a tu czytam, że i w nim potrafią bytować. Teraz jeszcze trafiłem na info, że lubią też tytoń i potrafią zniszczyć kolekcje cygar :/
    Za to najcześciej spotykane były w: ostrych mielonych papryczkach (największe zaskoczenie, że chyba najbardziej im podpasowały z naszej kuchni), wszelki sypki pokarm dla zwierzątek domowych, bułka tarta w słoiku, chyba musiał wpaść w chwili nieuwagi bo czy to możliwe że przechodzą przez zakręcony słoik, przecież weki ciśnienie trzymają…
    Potrafią przegryzać niektóre folie, papier, takie lakierowane papierowe opakowania przypraw też potrafią przegryźć.
    Wiem jak wyglądają larwy i poszczególne stadia rozwoju owada, ale nie znalazłem jak wyglądają jaja. Ostatnio trafiłem na taką zwijkę białej nitki/pajęczynki z ciemnymi ledwo widocznymi kropeczkami, nie wiem czy to to bo znalazłem to oddzielnie w miejscu pozbawionym dostępu do pokarmu dla larw. Obawiam się, że coś takiego może przetrwać lata chowając się gdzieś w szczelinach za meblami w zabudowie.
    Pozornie małe robaczki, pojawiające się głównie na oknie i parapecie, każdy początkowo ignoruje myśląc, że to z dworu lub z kwiatów a jak potem zaczyna drążyć temat to nie tak łatwo się pozbyć…

  64. Julka pisze:

    Dzięki za odpowiedź:) już się wyjaśniło, to prawdopodobnie trojszyk.

  65. Julka pisze:

    Wygląda jak psotnik zakamarnik.

  66. Kobieta pisze:

    Można się ich pozbyć, ale trzeba non stop trzymać we wszystkich zakamarkach, w szafach z ubraniami, szafkach z jedzeniem, w szparach w podłodze, w łóżku w dzień, zawieszki na mole, które mają bardzo intensywny zapach i robaczki znikają. Niestety, trzeba je rozkładać chyba przez całe życie. Ale warto, ja się tak pozbyłam tego utrapienia.

  67. Krzysztof pisze:

    Szanowni Państwo, znalazłem takiego robaka w herbatach zielonych, jak np. mięta, melisa. Czy to jest ten żywiak chlebowiec? Dodam, że jest malutki bardzo z 0.5 mm może ma, a zdjęcie robiłem w makro. Ciężko to rozpoznać, ale nie mogę znaleźć w Internecie informacji co to może być.

    • Madame Edith pisze:

      To raczej nie jest żywiak. One są bardziej kompaktowe, nie mają tak wyodrębnionej głowy. Choć żywiaki niestety bardzo lubią herbaty, więc ten aspekty by pasował.

  68. Krzysztof pisze:

    Szanowni Państwo, znalazłem takiego robaka w herbatach zielonych, jak np. mięta, melisa. Czy to jest ten żywiak chlebowiec? Dodam, że jest malutki bardzo z 0.5 mm może ma, a zdjęcie robiłem w makro.

  69. Julka pisze:

    Już zwątpiłam, czy to są na pewno żywiaki? Moje są jakieś chudsze 🙁 załączam poglądowe zdjęcie.

    • Madame Edith pisze:

      To chyba nie jest żywiak, bo jest za bardzo pociągły i ma inną głowę. Żywiak jest prawie czarny – bardzo ciemno-brązowy, a ten Twój jakby wpadał w czerwień. Choć kto wie – może jest jakaś różnica np. między samcami a samicami?

  70. Iwa pisze:

    Witam,na moich oknach w pokoju i przedpokoju zaczęły pojawiać się takie paskudne robaczki. Nie ma ich nigdzie więcej. W kuchni ani jednego. Wychodzą w ciągu dnia jak nikogo nie ma w domu i chodzą po oknach. Wyrzuciliśmy całe jedzenie,wymyliśmy szafki octem,przerzuciliśmy wszystkie książki i papierowe dokumenty ale nie znaleźliśmy w nich ani jednego robaczka. W żadnym jedzeniu też go nie było. Wszystko co suche było sprawdzone,łącznie z przyprawami,które i tak poszły do kosza „na wszelki wypadek”. Poniżej zdjęcie. Czy to żywiaki?

    • Madame Edith pisze:

      Niestety na to wygląda. One mogą też się chować wśród ubrań, chodzić po firankach, bo potrafią przylecieć od sąsiadów. My na początku znajdowaliśmy je na ścianach i firankach właśnie. Dopiero potem w kuchni.

  71. Iwona pisze:

    Czy to są żywiaki?

  72. Natalia pisze:

    Właśnie znalazłam dwa takie w domu i od razu zaczęłam googlować co to za robactwo. Zmagam się już z rybikami, a teraz te małe gnojki… Dzięki za ten post, wiem teraz mniej więcej jakie podjąć działania!

  73. Ela pisze:

    Dziekuje za ten tekst.

    Mam dodatkowe pytanie. Czy one tez lataja ? Od miesiaca obserwuje takie ciemnobrazowe robaczki, ktore nie boja sie gdy sie do nich zblizyc i sa suche.

    W dzien jest ich mniej a wieczorem lataja do zrodla swiatla.

  74. Julka pisze:

    U mnie pojawiają się drugi rok z rzędu w okolicach wrzesień/październik i później nagle znikają. Cały czas myślałam, że wchodzą przez okno, uciekając przed zimnem, ale ewidentnie muszą mieć gdzieś gniazdo w domu…Co ciekawe w kuchni ich praktycznie nie ma. Najwięcej pojawia się w sypialni w okolicach łóżka. Zaczynam podejrzewać, że może zagnieździły się w materacu, bo mamy warstwę z kokosa. Czytałam, że niektóre robale lubię bytować w takich miejscach, tak samo w poduszkach z łuskami gryki. Mam nadzieję, że uda nam się je jakoś namierzyć.

    • Madame Edith pisze:

      U nas pojawiały się we wszystkich pomieszczeniach. Na początku właśnie spotykałam je na ścianach w sypialni lub w pokoju dzieci. Dopiero potem namierzyłam wszystkie gniazda po kolei, które znajdowały się w kuchni. Niestety one mogą się czaić w przeróżnych miejscach. U nas ostatnie gniazdo znalazłam w czasie przeprowadzki, gdy już dawno myślałam, że jest po problemie.

  75. Aleksandra pisze:

    Od około roku wszędzie chodziły właśnie takie robaki. Nic nie robiłam, bo myślałam że przychodzą od z dworu. Po prostu jak widziałam to zabijałam i tyle. Teraz zrobiło się ich strasznie dużo i miałam już dość, zaczęły chodzić po całym domu a tak to tylko w moim pokoju. Chodziły po ścianach, na parapecie, na biurku, suficie, nawet jak leżałam w łóżku to wchodziły na ręce. Zaczęłam patrzeć w internecie co to jest i znalazłam tutaj. Od razu zaczęłam szukać gniazda chociaż się bałam. Znalazłam w komodzie, w smakołykach ziołowych dla zwierząt. Wyrzuciłam je i wyczyściłam octem całą szafkę oraz wywaliłam rzeczy w których mogły być. Mam biblioteczke w pokoju więc jeszcze ją przeszukam. Mam nadzieje że to pomoże i nie wrócą bo są okropne.

  76. Bambino pisze:

    A ja mam je gdzieś.
    Sypię ryż do garka i zalewam wodą. Żuczki wypływają na wierzch. Jakiś zostanie na dnie, ale przy wykładaniu ryżu na sito, się znajdzie. A jak nie, to obiad ma więcej protein.
    Jakoś nie choruję. W końcu te robaki zdrowo się odżywiają.

  77. Natt pisze:

    A czy do skutecznego pozbycia się tego paskudztwa, jest konieczne znalezienie gniazda? Nie wiem, gdzie może się znajdować, bo mamy meble z drewna, a produkty już przejrzane. Goździki też rozłożone i zaczynamy dalszą walkę.
    Kupiłam też lep.

    • Madame Edith pisze:

      Tak, znalezienie gniazda jest konieczne, bo one będą z niego wychodzić, wychodzić i wychodzić… Przypomnę tylko, że u mnie były to aż trzy gniazda + dwa kolejne, choć małe, znalazłam jeszcze podczas przeprowadzki, gdy myślałam, że jest już po problemie.

  78. Kasia pisze:

    U mnie te dranie pojawiły się po roku. W zeszłym roku wszystko powyrzucałam (4 worki jedzenia do kosza), wypsikałam ciężką chemią i był spokój. Liczyłam na sukces i się przeliczyłam.. ale czuję, że to od sąsiadów przyfruwają, bo pierwszego dziada znalazłam na oknie balkonu. Niestety z racji posiadania królika mam mnóstwo siana i ziół w domu. Boję się o to, że za chwilę wszystko pójdzie do kosza od nowa 🙁 Czy ktoś może próbował tego zamgławiania i może się podzielić czy to faktycznie raz na zawsze pomogło?

  79. Agam pisze:

    Dziękuję za ten wpis, zidentyfikowałam te bestie, znajdowałam je zdechłe na parapecie lub chodzące po roletach, latające, dzisiaj zajrzałam do szafki w kuchni, zdechłe, żywe, pod szafką nad zlewem drobne białe kulki przylepione, larwy?, koszmar, wyrzucam dzisiaj zawartość szafek do kosza, taki finał zapasów, bo wirus, sklepy zamknięte, brak dostaw, najgorsze, jak się tego dziadostwa pozbyć?, przerażająca jest ilość, niczego, co jest w domu, ryż, kaszę nie dam domownikom, czy makaron wyrzucić?, jak wygląda ich gniazdo?Jak je zwalczyć?Czy mogą być w soku, przetworach, nasionach do kiełkowania, jeśli mogą być w papryce?

    • Madame Edith pisze:

      Gniazdo nie sposób pomylić z niczym. To jakby taką siwa sieć. Jakby ją pająki utkały, są tam osobniki w takich jakby białych kokonach. To jest koszmar i to się wszystko rusza…brrr. Współczuję i życzę szybkiego uporania się z problemem.

  80. Agnieszka pisze:

    Do mnie przybyły najwyraźniej z … meblami od stolarza. Do pustego i szczelnego domu, gdzie jeszcze nie mają co jeść (poza meblami). Będziemy ozonować i zobaczymy czy to skuteczne.

  81. Pani pisze:

    Matko Boska, znalazłam całe gniazdo w pokoju, w… kopercie z folią bąbelkową, w której to kopecie córka trzymała składane stojaki dla lalek Barbie (!!!) Było tego chyba z 10 sztuk… aż sie boję pomyśleć, gdzie sobie teraz wędrują. Dziś planuję przejrzeć cały pokój i kupić lep na to paskudztwo. Powodzenia w walce i bardzo dziękuję za relację z pola walki z żywiakiem!

  82. Pani Lawenda pisze:

    Matko Boska, znalazłam całe gniazdo w pokoju, w… kopercie z folią bąbelkową, w której to kopecie córka trzymała składane stojaki dla lalek Barbie (!!!) Było tego chyba z 10 sztuk… aż sie boję pomyśleć, gdzie sobie teraz wędrują. Dziś planuję przejrzeć cały pokój i kupić lep na to paskudztwo. Powodzenia w walce i bardzo dziękuję za relację z pola walki z żywiakiem!

  83. Kot pisze:

    Mnie zastanawia – czy znajdujecie tylko żywe, czy nieżywe, czy takie i takie te dziadostwa? Jedyne jakie znajduje praktycznie zawsze są martwe, martwe na dnie paczki kaszy, martwe na dnie szafki. Przeglądam herbaty i nie mogę nic znaleźć poza zdechłymi. Ale skądś się muszą brać :/
    Kiedyś miałem to w słoneczniku, potem był spokój jakieś 5 lat, a teraz pojawiają się nieżywe i to na pewno nie kwestia niesprzątniętych wcześniej.

  84. Agnieszka pisze:

    My mamy chyba już 10 fale.. co znajdziemy gniazdo i zlikwidujemy, max miesiąc spokoju i od nowa. Uwielbiają dania mączne, najbardziej chleb , mąkę żytnią i ciastka, oprócz tego rumianek tną jak opętane i paprykę ostrą.. ostatnie gniazdo znalazłam w nasionach czarnuszki.. u nas niestety pomagają tylko co miesięczne kontrole całego jedzenia oraz torebki strunowe, z Ikei są na nie najbardziej skuteczne, a przetestowałam już wiele firm…

    • Madame Edith pisze:

      Agnieszko,
      też je lubię – są bardzo praktyczne. Też byłam zaskoczona jak znalazłam je w ostrej papryce, którą przywiozłam z Hiszpanii… Niestety trudno się ich pozbyć. Są bardzo uciążliwe. Powodzenia!

  85. Jan pisze:

    UPDATE
    Dziś wytoczyłem broń cięższa – spray na owady biegające od Brosa. Wygląda że dziala bo zabiłem wcześniej 5 a po sprayowaniu już 10 wylazło z różnych miejscach w kuchni… Najwięcej na parapecie i w okolicy, chyba będę musiał zabudowę pod oknem rozebrać…

  86. Kamila pisze:

    U mnie były w kartonowych pudelkach po syropach na kaszel, czyli w apteczce, sprawdźcie tez u siebie wszystkie pudełeczka z tabletkami i inne, były tez w termosach metalowych, nawet bym się nie spodziewała, w plastikowych pojemnikach, tak naprawdę nie ma rzeczy do których można byłoby nie zaglądać

  87. Jan pisze:

    Omg czytam artykuł i to juz chyba kolejny raz i widzę że problem nadal jest. U mnie wróciły w grudniu i jest ich coraz więcej a nie wiem skąd wychodzą…
    Ozonowałem kuchnie i mieszkanie, spróbuje jeszcze raz ale widuje je też w pokoju przy oknach. Najczęściej właśnie znajduje je na szybie!.
    Spróbuje też z tymi goździkami jak ktoś pisał wcześniej…
    Pozdrawiam noworoczne…

    • Madame Edith pisze:

      Janie,
      przeglądaj wszystkie zapasy co kilka dni. U mnie to pomogło. Co kilka tygodni znajdowałam nowe gniazdo. W sumie było ich 5! W końcu sobie poszły i obyło się bez ozonowania, które z tego co się dowiadywałam wcale ich nie zabija w 100%. Bo procent ozonu musiałby być bardzo wysoki w powietrzu, a przy takich przenośnych ozonatorach jest niemożliwy do osiągniecia w mieszkaniu, a jedynie laboratorium. Też planowałam ozonowanie u siebie w domu, ale i tak by nic to nie dało. Ponoć lepiej sprawdza się zamgławianie.

  88. Katie pisze:

    Jejku, ja już odchodzę od zmysłów. Mam dość tego robactwa. Mam dokładnie takie same brązowe żuczki. Czy wiesz może jaka ich nazwa? Walka z nimi to jakiś koszmar. 2 dni temu umyta jedna z szafek, i już pełno tego żółtego pyłku czyli chyba jaj. Co z tym dziadostwem robic? Pozdrawiam serdecznie.

  89. Daria pisze:

    Niestety u mnie też się pojawiły i co gorsza przywędrowały ze starego mieszkania do nowego, taka wycieczka z Wrocławia do Warszawy.
    Moim zdaniem one nie wchodzą same do słoika.
    Zauważyłam, że wychodzą z woreczków herbacianych, tak jakby larwy były już w srodku. Włożyłam nowe herbaty (ziołowe Lipton – od nich się zaczęło) do słoika, długo nie otwierany a one się tam pojawiły, porobiły dziurki w woreczkach i wyszły.

  90. Paulina pisze:

    U mnie zaczęły pojawiać się dosłownie po wybiciu moli odzieżowych. Ale nie w kuchni, tylko pod podestem zawierającego dużą ilością starych książek, którymi już prawdopodobnie się zajadają. Przechodzą stamtąd do pokoju.
    Wiem, że dyski i kulki przeciw molom nic im nie robią. W najbliższym czasie nie tylko będę robić porządki generalne, ale użyję ozonatora. Tak, można ozonować samemu przy zachowaniu szczególnych środków ostrożności – trzeba uchylić okno, ustawić w urządzeniu timer np. na pół godziny i błyskawicznie wyjść z domu/mieszkania. Potem wystarczy chwilę przewietrzyć.
    Przy ozonowaniu raz na dwa miesiące nie miałam żadnych lokatorów. Minęło pół roku, a w domu mix szkodników .
    Wszystkim, mającym styczność z tymi małymi draniami życzę powodzenia.

    • Madame Edith pisze:

      Tak, można ozonować samodzielnie, ale najgorzej, gdy ma się dużo roślin. Trzeba je wynieść na balkon. Latem to jeszcze prosta sprawa, gorzej zimą. Ale chyba też kupię ozonator.

  91. Karolina pisze:

    U mnie właśnie się to pojawiło. Nie jest tego wiele na razie, ale chce zadziałać za wczasu. Próbowałaś słoików lub pojemników plastikowych z uszczelkami?

    • Madame Edith pisze:

      Tak, próbowałam. Niestety tylko WECKi są na tyle szczelne, by żywiaki do nich nie weszły. Te słoiki z gumkami mają maleńkie dziurki w uszczelkach, by powietrze mogło ujść. One się przez nie bez problemu przeciskają.

  92. Paulina pisze:

    Walczyłam z nimi 1,5 roku. U mnie wysyp był mniej więcej co 7 miesięcy. Za pierwszym razem nie wiedziałam z czym mamy do czynienia, więc po prostu łażące zabijałam. Za drugim razem zrobiłam porządek w szafkach, chociaż ja ich gołym okiem nie widziałam (moja spostrzegawczość…). Za trzecim razem sprawdzałam ja, a poprawiał po mnie partner. Od 20 do 2 w nocy – efekt: 3 worki jedzenia do kosza na śmieci. Zostało 1 opakowanie ziółek na ukojenie nerwów ;). Najwięcej siedziało ich w sypkiej czerwonej papryce, mące żytniej (stąd prawdopodobnie wyszło pierwsze stado), luzem w pojemniku na przyprawy. Przegryzły najgrubsze foliowe opakowania z przyprawami (takie z zamknięciem strunowym). Uczucie bezsilności doprowadza do łez. Pułapki z feromonami nic nie dały, ani jeden się nie złapał. Od 2 lat jest spokój, chociaż raz na kilka miesięcy jeden się pojawi, jednak podejrzewamy, że żywiaki przeniosły się do sąsiadów i przylatują kratką wentylacyjną. U nas na całe szczęście aneks i duży pokój są bardzo minimalistyczne, więc nie ma możliwości, by robactwo weszło pod obrazek, meble czy tapetę (tak, lubią klej!!). Każdemu, kto szuka wsparcia życzę cierpliwosci i konsekwencji.

  93. Mechu pisze:

    UPDATE.
    Czyszczenie kuchni u nas wygląda następująco:
    wszystkie rzeczy przeniesione do pokoju z dala od kuchni (w pokoju nie ma ani śladu robactwa). KAŻDA rzecz sprawdzona i opłukana/umyta przed wyniesieniem. Produkty żywnościowe suche do śmieci. Weki i słoiki opłukane i sprawdzone na kancie prze wieczku (tam też się potrafią usadowić, mimo że do przetworu nie wchodzą, ale gniazdo zakładają, sprawdzone).
    Po wyniesieniu wszystkich rzeczy z kuchni czyszczenie szafek, mycie wszystkich powierzchni, m.in. chlorem i detergentami ogólnodostępnymi (chlor trochę czuć na początku, ale po umyciu szafek zapach znika). Wszystkie ruchome meble odsunięte i umyte z każdej strony (można się zdziwić ile syfu jest pod kuchenką i lodówką/zamrażarką). W między czasie odkurzanie kilka razy dziennie.
    Jako następny etap użyłem pożyczonego elektrycznego mopa na wodę (grzałka rozgrzewa wodę do parowania) i pociągnąłem cała podłogę, kładąc główny fokus na listwy/kanty przy ścianach. Jeżeli jakieś się ostały po odkurzaczu to teraz są ugotowane…
    A, no i jeszcze wszystkie krzesła i inne rzeczy z materiałem wyniosłem do suszarki w pralni i nastawiłem na maksa.
    Teraz pozostaje odczekać kilka tygodni zanim zaczniemy przekładać rzeczy z powrotem do kuchni, jeżeli jakieś larwy się pojawią to nie będą miały pożywienia i zdechną (monitorując cały czas pokój z rzeczami z kuchni, czy coś tam się nie pojawi).
    No i przez najbliższe tygodnie stołujemy się poza domem, żeby nie dawać żadnych możliwości zostawienia okruszków lub czegokolwiek innego…
    Już teraz jest duża poprawa, ani jednego od dwóch dni od użycia chloru.
    Pozdrawiam.

    • Madame Edith pisze:

      Mechu,

      świetny plan! Trzymam kciuki za powodzenie całej akcji. Tylko pamiętaj, że one mogą żyć bardzo długo bez jedzenia…i niestety wiem od czytelników, że potrafiły sobie zrobić gniazdo za meblemi kuchennymi! W mojej kuchni nie mogę wysunąć szafek ze względu na blat – musiałabym go rozbierać na dobre. Jeśli Ty możesz odsunąć szafki u siebie, to polecam, by mieć 100% pewność, że tam ich nie ma.

      Serdeczności,
      E.

  94. Mechu pisze:

    U mnie oprócz żywiaka pojawił się jeszcze inny żuczek, podłużny i płaski, rozmiarowo podobny. Wywaliłem wszystkie wyroby mączne, z kuchni wyniosłem wszystko (dosłownie wszystko, talerze, szklanki, sztućce, wsio).
    Przez najbliższe kilka miesięcy jak coś do domu kupimy, ryż, makaron itp. to od razu gotujemy całe opakowanie, jak coś zostanie to do śmieci. Nawet małe plamki tłuszczu na szafce potrafią być źródłem pożywienia dla tych mend…widziałem jak się kilka skupiło naokoło 2 milimetrowej plamki i pałaszowało…
    Żywiaka znalazłem też w słojach z suszonymi grzybami.
    Teraz jedyne słoiki jakich używam to duże słoje wekowe, ze sprężyną i gumą uszczelniającą, zobaczymy czy dadzą radę.
    Jedyny sposób żeby się pozbyć tej zarazy to przez kilka miesięcy przesadna czystość i zero produktów na półkach.

  95. Agata pisze:

    Bardzo proszę o pomoc w zwalczaniu tego … Czytałam że tylko firmy mogą mgiełką rozpyloną pomóc… Nigdy nie sądziłam że te małe potwory się tak zalęgną … partner myślał że one są z drewna- niegroźne. Łażą nam po całym domu po parapetach po sufitach po ścianach są dosłownie wszędzie nawet na kosmetykach. Miałam w szafkach goździki i olejki ale to nie działa … Czy ktoś wie czym skutecznie je odgonić jakiś zapach jakaś skuteczna pułapka czy lep. Pomóżcie zjedzą nas żywcem …

  96. Agata pisze:

    Bardzo proszę o pomoc w zwalczaniu tego robactwa … Czytałam że tylko firmy mogą mgiełką rozpyloną pomóc… Nigdy nie sądziłam że te małe potwory się tak zalęgną … partner myślał że one są z drewna- niegroźne. Łażą nam po całym domu po parapetach po sufitach po ścianach są dosłownie wszędzie nawet na kosmetykach. Miałam w szafkach goździki i olejki ale to nie działa … Czy ktoś wie czym skutecznie je odgonić jakiś zapach jakaś skuteczna pułapka czy lep. Pomóżcie zjedzą nas żywcem …

  97. Antoni pisze:

    U mnie też są żywiaki trzeba je mocno zgniatać bo mają mocną skorupę i dzisiaj znalazłem w pracach solnych więc nie tylko trzeba przeszukiwać książki i kuchnię.

  98. Emilia pisze:

    Ja mam wrażenie, że widze je wszędzie…że.wszedzie są jajeczka i każdy ciemny paproch to robal. Obrzydlistwo :/.sprzątam szafki, nie potrafię zindentyfikowac jaj…ale zauważyłam dziury w misiach lubisiach, w opakowaniach.. wywaliłam. Zostały mi dwie szafki, szuflada ze wszystkim ale nie jedzeniem. Boje się otwierać.

  99. Magdalena pisze:

    Ja znalazłam w pokarmie dla świnek morskich. Pudło wydawało się szczelnie zamknięte, a tu taka przykra niespodzianka. Szkoda trochę, bo dużo tego jedzenia było…

  100. Ania pisze:

    I u mnie sie pojawily, gniazdo zrobily sobie w podkladkach pod talerze z Ikea – takich charakterystycznych okrągłych wyplatanych bodajże z trawy cytrynowej. Rzadko ich uzywalismy, wiec lezaly spbie przez wielw miesięcy na dnie jednej z szafek – i stamtąd rozprzestrzenily sie stamtad na wszystkie szafki z sypkimi produktami. Do dzisiaj znajduje pojedyncze sztuki tu i ówdzie, ostatnio znowu jest ich wiecej, ech…

  101. A&N pisze:

    Dzięki za wskazówki. Przerażające historie, aż ciarki przechodzą.
    My spotykaliśmy je od jakiegoś czasu, były trochę bardziej błyszczące i okrągłe ale to raczej te same. W końcu odnalazły się gniazda w szczelnym słoiku z suszonymi chlebkami świętojańskimi, płatkach i prażonej ciecierzycy. Przejrzeliśmy wszystkie szafki, słoiki i pudełka. Codziennie sprawdzamy każdy okruszek i pyłek czy to nie to paskudztwo ale na razie więcej ich nie widać.
    Planujemy kupić pułapki lepowe z feromonem, komuś się sprawdziły?

  102. Anonim pisze:

    Czy to normalne ze mam je w pokoju a nie kuchni? Widzę je na roletach, masakra są obrzydliwe

  103. Ania pisze:

    Może rozwiązaniem jest kupować mniej i w miarę szybko zużywać na bieżąco? Tak czy inaczej, super że problem zażegnany.

    • Madame Edith pisze:

      Sękw tym, że my tak kupujemy. Nie trzymam zapasów mąki czy kaszy. Niestety lubimy herbaty, zioła, a te nie zużywają się tak szybko. Żywiak niestety za nimi przepada.

  104. Czesław pisze:

    Ja te żywiaki chlebowe może mam od jakiegoś roku lub dłużej, każdego dnia znajduje po 2 3 osobniki. Najbardziej gdzieżdżą się u mnie w ryżu. Ryż potrafią przegryźć jakby ktoś wiertarką wiercił w ziarenku. To plugastwo siedzi wszędzie, ostatnio mi jeden padalec wypadł z kromki chleba, innym razem jadłem pierniki z nadzieniem przy stole i patrzę jedna kruszynka się rusza, masakra. Jakiś czas temu kupiłem ryż zapakowany w worek foliowy szczelnie z Lidla. Przyszedł czas gotowania a w szczelnym worku pełno było tego robactwa. Dwa mi się ugotowały. Kiedyś kupiłem spray który rozpyla truciznę na wszelkie robactwo to widziałem ze rybiki pozdychały, muszę znowu to powtórzyć. Z pewnością ciężko to wybić jak raz wejdzie w mieszkanie.

  105. Magda pisze:

    Też z tym walczę, już myślałam, że wygrywam, kiedy w ostatnią sobotę otworzyłam szafkę, a tam było ich pełno! Wyciągnęłam wszystko z szafki, znalazłam ich w niej pełno, z czego chyba jakieś gniazdo w rogu, bo był jeden na drugim. Wczoraj walczyłam dalej, po znalezieniem ich w mące (mój błąd, większość mam w sloikach, ale 2-3 były bez, przyprawach, zwłaszcza rożnego rodzaju paprykach, bazylii, siemieniu lnianym, jednej herbacie. Najgorsze jest to, że właśnie powchodziły do niektórych słoików, Inne przejrzałam i nie znalazłam ich w środku. Boję się, że zaczną mi zjadać książki.

    • Madame Edith pisze:

      Współczuję! Powyrzucaj co się da. Jeśli do jakiegoś słoika masz podejrzenia, włóż go do dużego worka strunowego i obserwuj. Szafkę umyj octem. Rób przeglądy co 2-4 tygodnie. U mnie były jeszcze 2 nawroty. Teraz od 2 miesięcy mam spokój.

  106. Ewe pisze:

    Czy jest możliwe, że zalęgły się w ziemi kwiata doniczkowego? Możliwe, że przyniosłam je z kwiaciarni razem z kwiatem?

    • Madame Edith pisze:

      Żywiaki chyba raczej nie żyją w ziemi. Nic na ten temat nie wyczytałam. Z kwiaciarni mogłaś przynieść ziemiórki – one mieszkają w ziemi.

  107. Ewa pisze:

    A co to za podwójne puszki? i czy udało się Pani znaleźć jakieś dobre słoiki? – czy to u mnie na ścianie to to? czy może jednak ryjkowiec?
    pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      To nie jest żywiak na 100%. Niestety każde słoiki, które oglądam mają podobne rozwiązane do moich. Lepszych póki co nie znalazłam, więc ich nie wymieniałam.

  108. Ela pisze:

    Też mam ich trochę , Znalazłam , ale czy to gniazdo ? Było ich w szafce dużo . Wszystko prawie wyrzuciłam , szafkę umyłam octem . Później postawiłam szklaneczkę z octem i ciągle go dolewam . Tam ich już nie ma , ale są na parapecie w kuchni . Co te żuczki śmieszne tam robią ? Zabiję ze 2 -3 i za pół godz znowu są . Jeden koszmar z tymi stworzeniami .Mam na ich punkcie obsesję , śnią mi się po nocach całymi gniazdami , jest ich dużo …..to tylko sen , ale realnie również są .Jutro umyję parapet octem i postawię szklaneczkę z octem .Powodzenia dziewczyny .

  109. Asia pisze:

    Od 3 dni nic nie robie jak tylko zaglądam do szafek i w każdy kąt kuchni.
    Dzisiaj znalałam larwę na podłodze przy fudze. Zakupiłam pułapkę może coś zdziała ?

  110. Asia pisze:

    Od wczoraj zauważyłam je niestety w mojej kuchni. Zaszyly się w kaszy herbacie i dwóch przyprawach wszystko wyrzucone ale dzis już zabiłam z 10’sztuk nigdzie nie ma ich gniazda jestem przerażona czy to wytępie ?

    • Madame Edith pisze:

      Uważaj na nie przez dłuższy czas i obserwuj kuchnię. U mnie niedawno pojawiły się 3 sztuki po raz kolejny. Takie maleńkie, jakby dopiero co się wykluły…

  111. Iza pisze:

    Dziekuje za wpis! W koncu moglam zidentyfikowac tych nowych wspollokatorow. Teraz wiem gdzie szukac!

  112. XYZ pisze:

    Robactwo w domu, znam ten ból. Ja miałem kiedyś w wynajmowanym pokoju pluskwy i wspominam to jako makabryczne doświadczenie.
    Podobno wiele owadów nie lubi olejku lawendowego, ale nie wiem na ile to prawda. Po przyjeździe do domu profilaktycznie pryskałem całe mieszkanie mieszaniną wody, alkoholu i olejku (alkohol żeby olejek się rozpuscil).

    PS
    Jak zatrzymujecie się w jakimś hotelu, ZAWSZE od razu po wejściu sprawdzajcie materac, czy w jakichś szczelinach nie żyją sobie niechciani lokatorzy.

  113. Iwona pisze:

    U mnie zadziałały porozkładane we wszystkich kuchennych szafka goździki i liście laurowe. Powodzenia! Pozdrawiam 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Iwono,
      dziękuję! Dobry pomysł i do tego naturalny, bo przy dzieciach trzeba uważać na wszelkie chemiczne specyfiki 🙂

  114. Anna pisze:

    Nigdy o nich nie słyszałam, ale jestem przerażona tym co się dzieje w naszych kuchniach, myślałam że po molach nic mnie nie zaskoczy, ale jednak nie, dzięki za ten artykuł ?

  115. F. pisze:

    Czytałam z ciarkami na ciele. Paskudztwo! Ale sama przeżywam inwazję, przy czym powinny być gdzieś w książkach – teraz boję się przegladac, bo a nuż znajdę gniazdo 🙁

    • Madame Edith pisze:

      Tak, to trochę historia jak z horroru 😉 A najgorsze było to spotykanie ich z samego rana lub w środku nocy, gdy karmiłam syna…

      A co do Twojej sytuacji, to w książkach to już w ogóle straszna rzecz, bo trzeba je dokładnie przekartkować. One ponoć potrafią zbudować sieć tuneli w książce i z zewnątrz nic nie widać. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?


Od samego początku, gdy zauważyłam żywiaka chlebowca w naszej kuchni napisałam Wam o nim na mojej grupie na Facebooku oraz pokazałam go Wam na [...]
@MadameEdith on Instagram