fbpx

Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?

24 września 2020
żywiak chlebowiec

Od samego początku, gdy zauważyłam żywiaka chlebowca w naszej kuchni napisałam Wam o nim na mojej grupie na Facebooku oraz pokazałam go Wam na Stories (wielu z Was śledziło intensywnie tę historię i dziękuję Wam za doping i dobre rady). Przez pewien czas nie potrafiłam go zidentyfikować, a Wam to się od razu udało! Nasza walka z nim trwa już ponad rok, ale być może jesteśmy na dobrej drodze, by pozbyć się tego niechcianego lokatora wraz z całą rodziną.

Żywiak to nie jest nasz pierwszy lokator na gapę. Wcześniej mieliśmy też rybiki. Niestety po krótkiej przerwie znowu się pojawiły.

Żywiak chlebowiec to mały chrząszcz. To takie malutkie, brązowe robaczki mniejsze od ziarnka siemienia lnianego, rozmiarem przypominające ziarnko czarnego sezamu. Zauważycie je w kuchni, jak chodzą po ścianach, latają… Mogą być w różnych miejscach. Są aktywne zwłaszcza nocą i dlatego często łatwo spotkać je rankiem, gdy zostały np. na kuchennym blacie po nocnych harcach.

Żywiak chlebowiec – co lubi?

Żywiaki bardzo lubią herbaty, wszystkie sypkie produkty kuchenne, ale też przepadają za przyprawami np. cynamonem. Są też groźnym szkodnikiem w bibliotekach, bo bardzo lubią książki (bynajmniej nie czytać, tylko pożerać wydrążając długie ścieżki w starodrukach, które są dla nich wielkim przysmakiem). Jeśli więc macie pokaźną kolekcję książek, też musicie być czujni, bo z kuchni mogą przenieść się do biblioteki i na odwrót.

Choć ich nazwa wskazuje na pieczywo, wcale nie jest to coś, co ich najbardziej interesuje. Choć u nas znalazłam dwa, które próbowały się przegryźć przez gruby foliowy worek z pieczywem.

żywiak chlebowiec

Żywiak chlebowiec – skąd może się wziąć w mieszkaniu?

Niestety zewsząd. Bo można go przynieść ze sklepu, może przyfrunąć przez otwarte okno od sąsiadów. Może też przedostać się wentylacją. Najczęściej jednak przynosimy go do domu sami, niczego nieświadomi ze sklepu z produktami żywnościowymi.

Żywiak chlebowiec – jak to się zaczęło u nas?

Tak na dobre zaczęło się w ubiegłe wakacje. Widywałam je na ścianach w salonie i sypialni. Myślałam, że przyleciały z zewnątrz. I w sumie nie było to wykluczone, choć przy częstotliwości spotykania ich, raczej nie obstawiałabym tego źródła pochodzenia.

Potem coraz częściej zaczęłam spotykać je na kuchennym blacie. Gdy siedziały wysoko na ścianie czy firance pomagał mi odkurzacz. Wyrzuciłam wszystko z szafek, szukałam, szukałam i nic nie znalazłam.

Przez chwilę było ich jakby mniej, ale po dwóch-trzech tygodniach znowu wróciły. Ponownie przetrząsnęłam wszystkie szafki z żywnością i znowu nic z tego – nie znalazłam żadnego gniazda. A dodam, że od lat trzymam produkty w słoikach, puszkach etc. – nie trzymam nic luzem.

Nauczyły mnie tego mole spożywcze, które raz przyniosłam z mąką z dyskontu. Wtedy skończyło się na tym, że całą zawartość szafek wyrzuciłam do kosza. Kupiłam pojemniki i w taki sposób nauczyłam się, że trzeba wszystko trzymać w zamknięciu, by zminimalizować ewentualne straty.

Żywiak chlebowiec – poszukiwania:

Jako że dwukrotne poszukiwania żywiaka chlebowca nie przyniosły rezultatów, już zaczęłam uważać, że to może wcale nie żywiak, a kołatek, który wyszedł po dłuższym czasie z moich drewnianych blatów do zdjęć, które pochodzą z targu staroci. Bacznie obserwowaliśmy je, wyrzucaliśmy na mróz zimną etc. (bo na kołatka, który bytuje w drewnie i jest do żywiaka podobny, najlepszym lekarstwem jest wymrożenie). I znowu nic z tego!

W końcu po raz kolejny zajrzałam do szafek. I znalazłam! Gniazdo było już na tyle duże, że bez problemu dojrzałam larwy na tle ekologicznych płatków jaglanych, które kilka miesięcy wcześniej przyniosłam do domu. Pierwotnie kupione EKO płatki były zapakowane w torebkę z papieru, a że opakowanie było duże, to nie udało mi się całego zmieścić do dużego słoika, większą część przesypałam do słoja, a resztę … postawiłam obok niego na półce do szybkiego zużycia. I faktycznie tę mniejszą część w miarę szybko zjedliśmy, ale potem słoik przestawiłam gdzieś głębiej, częściej jadaliśmy owsianki…a gniazdo rosło. Słoik był szczelny, ale i tak mogły z niego wyjść, bo jak się okazuje żywiaki są naprawdę malutkie.

żywiak chlebowiec

Słoiki zakręcane też nie zdają egzaminu np. przy molach spożywczych – wiem, bo mi o tym pisało kilka osób, które z nimi walczą.

Ale najważniejsze dla mnie było, że w końcu znalazłam gniazdo. Wyrzuciłam płatki, posprzątałam dokładnie szafki, przetarłam octem, zajrzałam do innych pojemników, ale nic nie wskazywało na to, że żywiak chlebowiec tam zaglądał.

Żywiak chlebowiec – drugie starcie:

Przez 3 miesiące nie spotkaliśmy ani jednego!

Aż w końcu, jakieś 3 tygodnie temu, bardzo regularnie znowu zaczęły się pojawiać. Moja pierwsza myśl była taka, że pewnie gdzieś się rozeszły, złożyły jaja i teraz te młode się wykluły. Bo te nowe żywiaki były jeszcze mniejsze od tamtych poprzednich. Szukałam i szukałam. Znowu przejrzałam dwa razy wszystkie szafki z jedzeniem, aż w końcu przypadkiem, dosłownie 3-4 dni po ostatnich porządkach zauważyłam gniazdo w słoiku z herbatami ziołowymi w torebkach!

Tam była ich cała kolonia, coś nieprawdopodobnego. Żywiaki na wszystkich stadiach rozwoju, bo i większe białe larwy, mniejsze, jak i większe dorosłe osobniki. Okazało się, że słoiki na herbatę, które uważałam za super szczelne…też nie do końca takie były i żywiaki sobie z nimi poradziły!

żywiak chlebowiec

Tym razem jednak rozeszły się po kilku sąsiednich słoikach z herbatami i musieliśmy wyrzucić zawartość wielu z nich. Duzy smutek, ale co zrobić.

Od 4 dni mamy spokój, wczoraj spotkałam tylko jednego zbłąkanego wędrowca na kanapie. Ale nie wpadam już na nie rano, gdy idę do kuchni. Zwykle potrafiłam spotkać od 2 do 5 skoro świt, a potem jeszcze pojawiały się kolejne…

Żywiak chlebowiec – podsumowanie:

A piszę Wam o tym dlatego, że żywiaki to bardzo podstępne szkodniki. Z jaj mogą się wykluć po 2, a nawet 12 miesiącach! Czyli tyle czasu można żyć w nieświadomości, że się je ma w domu.

Najgorsze, że są na tyle małe, że radzą sobie nawet z, wydawałoby się, bardzo szczelnymi kuchennymi pojemikami. Myślę, że podwójne puszki dają najwyższą gwarancję i mogą uchronić herbaty.

Niestety jest tak, że możecie mieć porządek w kuchni, wszystko popakowane osobno, a one i tak się któregoś dnia zalęgną. Jeśli gotujecie więcej, robicie przez to więcej zakupów, to i statystycznie rzecz biorąc szanse są większe.

Walka z nimi jest długa, bo jak widzicie u nas były dwa rzuty i tak naprawdę nie wiem czy te drugie wykluły się z jaj zostawionych przez te pierwsze czy może przyniosłam je niezależnie w paczce ziołowej herbaty. Różnie mogło być.

Jeśli znacie jakieś skuteczne metody na ich pozbycie się, napiszcie w komentarzu! wasza wiedza przyda się kolejnym czytelnikom.

E.

żywiak chlebowiec
Podobne wpisy

Komentarze

7 odpowiedzi na “Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?”

  1. F. pisze:

    Czytałam z ciarkami na ciele. Paskudztwo! Ale sama przeżywam inwazję, przy czym powinny być gdzieś w książkach – teraz boję się przegladac, bo a nuż znajdę gniazdo 🙁

    • Madame Edith pisze:

      Tak, to trochę historia jak z horroru 😉 A najgorsze było to spotykanie ich z samego rana lub w środku nocy, gdy karmiłam syna…

      A co do Twojej sytuacji, to w książkach to już w ogóle straszna rzecz, bo trzeba je dokładnie przekartkować. One ponoć potrafią zbudować sieć tuneli w książce i z zewnątrz nic nie widać. Powodzenia!

  2. Anna pisze:

    Nigdy o nich nie słyszałam, ale jestem przerażona tym co się dzieje w naszych kuchniach, myślałam że po molach nic mnie nie zaskoczy, ale jednak nie, dzięki za ten artykuł 👍

  3. Iwona pisze:

    U mnie zadziałały porozkładane we wszystkich kuchennych szafka goździki i liście laurowe. Powodzenia! Pozdrawiam 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Iwono,
      dziękuję! Dobry pomysł i do tego naturalny, bo przy dzieciach trzeba uważać na wszelkie chemiczne specyfiki 🙂

  4. XYZ pisze:

    Robactwo w domu, znam ten ból. Ja miałem kiedyś w wynajmowanym pokoju pluskwy i wspominam to jako makabryczne doświadczenie.
    Podobno wiele owadów nie lubi olejku lawendowego, ale nie wiem na ile to prawda. Po przyjeździe do domu profilaktycznie pryskałem całe mieszkanie mieszaniną wody, alkoholu i olejku (alkohol żeby olejek się rozpuscil).

    PS
    Jak zatrzymujecie się w jakimś hotelu, ZAWSZE od razu po wejściu sprawdzajcie materac, czy w jakichś szczelinach nie żyją sobie niechciani lokatorzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?


Od samego początku, gdy zauważyłam żywiaka chlebowca w naszej kuchni napisałam Wam o nim na mojej grupie na Facebooku oraz pokazałam go Wam na [...]
@MadameEdith on Instagram