fbpx

Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?

24 września 2020
żywiak chlebowiec

Od samego początku, gdy zauważyłam żywiaka chlebowca w naszej kuchni napisałam Wam o nim na mojej grupie na Facebooku oraz pokazałam go Wam na Stories (wielu z Was śledziło intensywnie tę historię i dziękuję Wam za doping i dobre rady). Przez pewien czas nie potrafiłam go zidentyfikować, a Wam to się od razu udało! Nasza walka z nim trwa już ponad rok, ale być może jesteśmy na dobrej drodze, by pozbyć się tego niechcianego lokatora wraz z całą rodziną.

Żywiak to nie jest nasz pierwszy lokator na gapę. Wcześniej mieliśmy też rybiki. Niestety po krótkiej przerwie znowu się pojawiły.

Żywiak chlebowiec to mały chrząszcz. To takie malutkie, brązowe robaczki mniejsze od ziarnka siemienia lnianego, rozmiarem przypominające ziarnko czarnego sezamu. Zauważycie je w kuchni, jak chodzą po ścianach, latają… Mogą być w różnych miejscach. Są aktywne zwłaszcza nocą i dlatego często łatwo spotkać je rankiem, gdy zostały np. na kuchennym blacie po nocnych harcach.

Żywiak chlebowiec – co lubi?

Żywiaki bardzo lubią herbaty, wszystkie sypkie produkty kuchenne, ale też przepadają za przyprawami np. cynamonem. Są też groźnym szkodnikiem w bibliotekach, bo bardzo lubią książki (bynajmniej nie czytać, tylko pożerać wydrążając długie ścieżki w starodrukach, które są dla nich wielkim przysmakiem). Jeśli więc macie pokaźną kolekcję książek, też musicie być czujni, bo z kuchni mogą przenieść się do biblioteki i na odwrót.

Choć ich nazwa wskazuje na pieczywo, wcale nie jest to coś, co ich najbardziej interesuje. Choć u nas znalazłam dwa, które próbowały się przegryźć przez gruby foliowy worek z chlebem.

żywiak chlebowiec

Żywiak chlebowiec – skąd może się wziąć w mieszkaniu?

Niestety zewsząd. Bo można go przynieść ze sklepu, może przyfrunąć przez otwarte okno od sąsiadów. Może też przedostać się wentylacją. Najczęściej jednak przynosimy go do domu sami, niczego nieświadomi ze sklepu z produktami żywnościowymi.

Żywiak chlebowiec – jak to się zaczęło u nas?

Tak na dobre zaczęło się w wakacje 2019. Widywałam je na ścianach w salonie i sypialni. Myślałam, że przyleciały z zewnątrz. I w sumie nie było to wykluczone, choć przy częstotliwości spotykania ich, raczej nie obstawiałabym tego źródła pochodzenia.

Potem coraz częściej zaczęłam spotykać je na kuchennym blacie. Gdy siedziały wysoko na ścianie czy firance pomagał mi odkurzacz. Wyrzuciłam wszystko z szafek, szukałam, szukałam i nic nie znalazłam.

Przez chwilę było ich jakby mniej, ale po dwóch-trzech tygodniach znowu wróciły. Ponownie przetrząsnęłam wszystkie szafki z żywnością i znowu nic z tego – nie znalazłam żadnego gniazda. A dodam, że od lat trzymam produkty w słoikach, puszkach etc. – nie trzymam nic luzem.

Nauczyły mnie tego mole spożywcze, które raz przyniosłam z mąką z dyskontu kilka lat temu. Wtedy skończyło się na tym, że całą zawartość szafek wyrzuciłam do kosza. Kupiłam pojemniki i w taki sposób nauczyłam się, że trzeba wszystko trzymać w zamknięciu, by zminimalizować ewentualne straty.

Żywiak chlebowiec – poszukiwania:

Jako że dwukrotne poszukiwania żywiaka chlebowca nie przyniosły rezultatów, już zaczęłam uważać, że to może wcale nie żywiak, a kołatek, który wyszedł po dłuższym czasie z moich drewnianych blatów do zdjęć, które pochodzą z targu staroci. Bacznie obserwowaliśmy je, wyrzucaliśmy na mróz zimną etc. (bo na kołatka, który bytuje w drewnie i jest do żywiaka podobny, najlepszym lekarstwem jest wymrożenie). I znowu nic z tego!

W końcu po raz kolejny zajrzałam do szafek. I znalazłam! Gniazdo było już na tyle duże, że bez problemu dojrzałam larwy na tle ekologicznych płatków jaglanych, które kilka miesięcy wcześniej przyniosłam do domu. Pierwotnie kupione EKO płatki były zapakowane w torebkę z papieru, a że opakowanie było duże, to nie udało mi się całego zmieścić do dużego słoika, większą część przesypałam do słoja, a resztę … postawiłam obok niego na półce do szybkiego zużycia. I faktycznie tę mniejszą część w miarę szybko zjedliśmy, ale potem słoik przestawiłam gdzieś głębiej, częściej jadaliśmy owsianki…a gniazdo rosło. Słoik był szczelny, ale i tak mogły z niego wyjść. Jak się okazuje żywiaki są naprawdę malutkie i przecisną się przez te małe dziurki, które są w uszczelkach, by powietrze mogło uciec ze słoika.

żywiak chlebowiec

Słoiki zakręcane też nie zdają egzaminu np. przy molach spożywczych – wiem, bo mi o tym pisało kilka osób, które z nimi walczą.

Ale najważniejsze dla mnie było, że w końcu znalazłam gniazdo. Wyrzuciłam płatki, posprzątałam dokładnie szafki, przetarłam octem, zajrzałam do innych pojemników, ale nic nie wskazywało na to, że żywiak chlebowiec tam zaglądał.

Żywiak chlebowiec – drugie starcie:

Przez 3 miesiące nie spotkaliśmy ani jednego!

Aż w końcu, jakieś 3 tygodnie temu, bardzo regularnie znowu zaczęły się pojawiać. Moja pierwsza myśl była taka, że pewnie gdzieś się rozeszły, złożyły jaja i teraz te młode się wykluły. Bo te nowe żywiaki były jeszcze mniejsze od tamtych poprzednich. Szukałam i szukałam. Znowu przejrzałam dwa razy wszystkie szafki z jedzeniem, aż w końcu przypadkiem, dosłownie 3-4 dni po ostatnich porządkach zauważyłam gniazdo w słoiku z herbatami ziołowymi w torebkach!

Tam była ich cała kolonia, coś nieprawdopodobnego. Żywiaki na wszystkich stadiach rozwoju, bo i większe białe larwy, mniejsze, jak i większe dorosłe osobniki. Okazało się, że słoiki na herbatę, które uważałam za super szczelne…też nie do końca takie były i żywiaki sobie z nimi poradziły!

żywiak chlebowiec

Tym razem jednak rozeszły się po kilku sąsiednich słoikach z herbatami i musieliśmy wyrzucić zawartość wielu z nich. Duzy smutek, ale co zrobić.

Od 4 dni mamy spokój, wczoraj spotkałam tylko jednego zbłąkanego wędrowca na kanapie. Ale nie wpadam już na nie rano, gdy idę do kuchni. Zwykle potrafiłam spotkać od 2 do 5 skoro świt, a potem jeszcze pojawiały się kolejne…

Żywiak chlebowiec – trzecie starcie (wiosna 2021):

Niestety historia się powtórzyła i wiosną zaczęły się znowu pojawiać. Tym razem ich gniazdo znalazłam w szufladzie w przyprawami. Siedziały w przywiezionym z Hiszpanie pimentonie. Zrobiłam porządek w szufladzie z przyprawami i znowu na kilka miesięcy miałam spokój.

Żywiak chlebowiec – czwarte starcie (jesień 2021):

Ze wrześniu 2021 żywiaki znowu zaczęły się pojawiać. Tym razem zauważyłam je w szafce koło lodówki. Trzymałam w niej tylko słoiki i… bawełnianą torbę z suszonymi grzybami. Przy wcześniejszych akcjach dokładnie ją sprawdzałam i nigdy ich tam nie znalazłam. Ta szafka była od nich “wolna”. Nie tym razem jednak. Gdy wyciągnęłam bawełnianą torbę aż chodziła. Cały zapas grzybów trafił do śmietnika.

Żywiak chlebowiec – podsumowanie:

A piszę Wam o tym dlatego, że żywiaki to bardzo podstępne szkodniki. Z jaj mogą się wykluć po 2, a nawet 12 miesiącach! Czyli tyle czasu można żyć w nieświadomości, że się je ma w domu.

Najgorsze, że są na tyle małe, że radzą sobie nawet z, wydawałoby się, bardzo szczelnymi kuchennymi pojemikami. Myślę, że podwójne puszki dają najwyższą gwarancję i mogą uchronić herbaty.

Niestety jest tak, że możecie mieć porządek w kuchni, wszystko popakowane osobno, a one i tak się któregoś dnia zalęgną. Jeśli gotujecie więcej, robicie przez to więcej zakupów, to i statystycznie rzecz biorąc szanse są większe.

Walka z nimi jest długa, bo jak widzicie u nas były cztery rzuty i tak naprawdę nie wiem czy te drugie wykluły się z jaj zostawionych przez te pierwsze czy może przyniosłam je niezależnie w paczce ziołowej herbaty. Różnie mogło być.

Jeśli znacie jakieś skuteczne metody na ich pozbycie się, napiszcie w komentarzu! Wasza wiedza przyda się kolejnym czytelnikom.

E.

P.S. Ponoć dobrą metodą jest profesjonalne ozonowanie, ale: w mieszkaniu nie może być żadnych roślin, zwierząt czy ludzi. Wchodzi ekipa w kombinezonach, ozonuje dom przez kilka godzin i po jakimś czasie można do niego wrócić. Będziemy to testować w grudniu przed przeprowadzką, gdy już będziemy mogli przewieźć nasze duże rośliny do nowego domu.

EDIT: ozonowanie wcale nie jest gwarancją sukcesu. Ponoć lepsze jest zamgławianie przy żywiakach chlebowcach. Rozmawiałam na ten temat z panem z firmy, która świadczy takie usługi. Powiedział mi wprost: “nie osiągniemy takiego stężenia ozonu, które gwarantuje wybicie żywiaków. Nie przy naszych maszynach, jedynie byłoby to możliwe w warunkach laboratoryjnych.” Zasugerował zamgławianie, które jest o połowę tańsze, ale zostawia osad na meblach i podłodze… przy małych dzieciach trochę się boję, psy czy koty po tym środku mogą mieć m.in. bóle brzucha, a w skrajnych przypadkach nawet wymiotować.

żywiak chlebowiec

Jak oceniasz ten wpis?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 4.5 / 5. Liczba głosów: 54

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Podobne wpisy

Komentarze

82 odpowiedzi na “Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?”

  1. Milena pisze:

    Bardzo dziękuję Pani za odpowiedź.
    Cała sytuacja u Pani rozgrywała się z tego coś widzę w 2020 R. Zaraz mamy rok ’23. Czy mogę spytac, czy już jest u Pani po problemie ? 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Tak, bo zmieniłam mieszkanie na początku 2022 roku i przy przeprowadzce bardzo uważałam, by nie zabrać ze sobą żadnego żywiaka.

  2. Milena pisze:

    Witam.
    Mam taki sam problem niestety.
    Mam pytanie, czy używała Pani pułapek na tego typu robaczki ?
    Za kilka miesięcy będę się wyprowadzać. Czy mam się bać, że mogę je przenieść do innego miejsca za sobą ?

    • Madame Edith pisze:

      Dzień dobry,
      Nie, nie używałam pułapek.
      I tak, może je Pani zabrać do nowego domu. Trzeba być niezwykle czujnym podczas przeprowadzki, jak i rozpakowywania rzeczy.

  3. Mag pisze:

    A to co to może być? Znaleziony w łazience. Kolor brunatny nie czarny
    No mikrusek 3 może 4mm.

  4. Daniel pisze:

    Też walczymy z tym cholerstwem od około 4 lat, walka jest żmudna i wymaga cierpliwości, ale mam wrażenie, że jesteśmy już coraz bliżej wygranej. Najgorsze jest to, że potrafią gdzieś być uśpione bardzo długo, nie widzisz ich przez prawie rok i nagle patrzysz i wybuchasz o nie, znowu jakiś się uchował. Zwykle znajduję już martwe, ale ostatnio trafiły się 2 żywe sztuki, namierzyłem larwy w chilli mielonej więc przeglądanie i większość przypraw do kosza.
    Fajny artykuł bo dzięki niemu sprawdzę więcej potencjalnych miejsc, w których dotychczas nigdy ich nie znalazłem i zacząłem je pomijać podczas sprawdzania, mam na myśli w herbatach, ziołach, lekach, cynamon też zignorowałem, myślałem, że nic go nie rusza a tu czytam, że i w nim potrafią bytować. Teraz jeszcze trafiłem na info, że lubią też tytoń i potrafią zniszczyć kolekcje cygar :/
    Za to najcześciej spotykane były w: ostrych mielonych papryczkach (największe zaskoczenie, że chyba najbardziej im podpasowały z naszej kuchni), wszelki sypki pokarm dla zwierzątek domowych, bułka tarta w słoiku, chyba musiał wpaść w chwili nieuwagi bo czy to możliwe że przechodzą przez zakręcony słoik, przecież weki ciśnienie trzymają…
    Potrafią przegryzać niektóre folie, papier, takie lakierowane papierowe opakowania przypraw też potrafią przegryźć.
    Wiem jak wyglądają larwy i poszczególne stadia rozwoju owada, ale nie znalazłem jak wyglądają jaja. Ostatnio trafiłem na taką zwijkę białej nitki/pajęczynki z ciemnymi ledwo widocznymi kropeczkami, nie wiem czy to to bo znalazłem to oddzielnie w miejscu pozbawionym dostępu do pokarmu dla larw. Obawiam się, że coś takiego może przetrwać lata chowając się gdzieś w szczelinach za meblami w zabudowie.
    Pozornie małe robaczki, pojawiające się głównie na oknie i parapecie, każdy początkowo ignoruje myśląc, że to z dworu lub z kwiatów a jak potem zaczyna drążyć temat to nie tak łatwo się pozbyć…

  5. Julka pisze:

    Dzięki za odpowiedź:) już się wyjaśniło, to prawdopodobnie trojszyk.

  6. Julka pisze:

    Wygląda jak psotnik zakamarnik.

  7. Kobieta pisze:

    Można się ich pozbyć, ale trzeba non stop trzymać we wszystkich zakamarkach, w szafach z ubraniami, szafkach z jedzeniem, w szparach w podłodze, w łóżku w dzień, zawieszki na mole, które mają bardzo intensywny zapach i robaczki znikają. Niestety, trzeba je rozkładać chyba przez całe życie. Ale warto, ja się tak pozbyłam tego utrapienia.

  8. Krzysztof pisze:

    Szanowni Państwo, znalazłem takiego robaka w herbatach zielonych, jak np. mięta, melisa. Czy to jest ten żywiak chlebowiec? Dodam, że jest malutki bardzo z 0.5 mm może ma, a zdjęcie robiłem w makro. Ciężko to rozpoznać, ale nie mogę znaleźć w Internecie informacji co to może być.

    • Madame Edith pisze:

      To raczej nie jest żywiak. One są bardziej kompaktowe, nie mają tak wyodrębnionej głowy. Choć żywiaki niestety bardzo lubią herbaty, więc ten aspekty by pasował.

  9. Krzysztof pisze:

    Szanowni Państwo, znalazłem takiego robaka w herbatach zielonych, jak np. mięta, melisa. Czy to jest ten żywiak chlebowiec? Dodam, że jest malutki bardzo z 0.5 mm może ma, a zdjęcie robiłem w makro.

  10. Julka pisze:

    Już zwątpiłam, czy to są na pewno żywiaki? Moje są jakieś chudsze 🙁 załączam poglądowe zdjęcie.

    • Madame Edith pisze:

      To chyba nie jest żywiak, bo jest za bardzo pociągły i ma inną głowę. Żywiak jest prawie czarny – bardzo ciemno-brązowy, a ten Twój jakby wpadał w czerwień. Choć kto wie – może jest jakaś różnica np. między samcami a samicami?

  11. Iwa pisze:

    Witam,na moich oknach w pokoju i przedpokoju zaczęły pojawiać się takie paskudne robaczki. Nie ma ich nigdzie więcej. W kuchni ani jednego. Wychodzą w ciągu dnia jak nikogo nie ma w domu i chodzą po oknach. Wyrzuciliśmy całe jedzenie,wymyliśmy szafki octem,przerzuciliśmy wszystkie książki i papierowe dokumenty ale nie znaleźliśmy w nich ani jednego robaczka. W żadnym jedzeniu też go nie było. Wszystko co suche było sprawdzone,łącznie z przyprawami,które i tak poszły do kosza “na wszelki wypadek”. Poniżej zdjęcie. Czy to żywiaki?

    • Madame Edith pisze:

      Niestety na to wygląda. One mogą też się chować wśród ubrań, chodzić po firankach, bo potrafią przylecieć od sąsiadów. My na początku znajdowaliśmy je na ścianach i firankach właśnie. Dopiero potem w kuchni.

  12. Iwona pisze:

    Czy to są żywiaki?

  13. Natalia pisze:

    Właśnie znalazłam dwa takie w domu i od razu zaczęłam googlować co to za robactwo. Zmagam się już z rybikami, a teraz te małe gnojki… Dzięki za ten post, wiem teraz mniej więcej jakie podjąć działania!

  14. Ela pisze:

    Dziekuje za ten tekst.

    Mam dodatkowe pytanie. Czy one tez lataja ? Od miesiaca obserwuje takie ciemnobrazowe robaczki, ktore nie boja sie gdy sie do nich zblizyc i sa suche.

    W dzien jest ich mniej a wieczorem lataja do zrodla swiatla.

  15. Julka pisze:

    U mnie pojawiają się drugi rok z rzędu w okolicach wrzesień/październik i później nagle znikają. Cały czas myślałam, że wchodzą przez okno, uciekając przed zimnem, ale ewidentnie muszą mieć gdzieś gniazdo w domu…Co ciekawe w kuchni ich praktycznie nie ma. Najwięcej pojawia się w sypialni w okolicach łóżka. Zaczynam podejrzewać, że może zagnieździły się w materacu, bo mamy warstwę z kokosa. Czytałam, że niektóre robale lubię bytować w takich miejscach, tak samo w poduszkach z łuskami gryki. Mam nadzieję, że uda nam się je jakoś namierzyć.

    • Madame Edith pisze:

      U nas pojawiały się we wszystkich pomieszczeniach. Na początku właśnie spotykałam je na ścianach w sypialni lub w pokoju dzieci. Dopiero potem namierzyłam wszystkie gniazda po kolei, które znajdowały się w kuchni. Niestety one mogą się czaić w przeróżnych miejscach. U nas ostatnie gniazdo znalazłam w czasie przeprowadzki, gdy już dawno myślałam, że jest po problemie.

  16. Aleksandra pisze:

    Od około roku wszędzie chodziły właśnie takie robaki. Nic nie robiłam, bo myślałam że przychodzą od z dworu. Po prostu jak widziałam to zabijałam i tyle. Teraz zrobiło się ich strasznie dużo i miałam już dość, zaczęły chodzić po całym domu a tak to tylko w moim pokoju. Chodziły po ścianach, na parapecie, na biurku, suficie, nawet jak leżałam w łóżku to wchodziły na ręce. Zaczęłam patrzeć w internecie co to jest i znalazłam tutaj. Od razu zaczęłam szukać gniazda chociaż się bałam. Znalazłam w komodzie, w smakołykach ziołowych dla zwierząt. Wyrzuciłam je i wyczyściłam octem całą szafkę oraz wywaliłam rzeczy w których mogły być. Mam biblioteczke w pokoju więc jeszcze ją przeszukam. Mam nadzieje że to pomoże i nie wrócą bo są okropne.

  17. Bambino pisze:

    A ja mam je gdzieś.
    Sypię ryż do garka i zalewam wodą. Żuczki wypływają na wierzch. Jakiś zostanie na dnie, ale przy wykładaniu ryżu na sito, się znajdzie. A jak nie, to obiad ma więcej protein.
    Jakoś nie choruję. W końcu te robaki zdrowo się odżywiają.

  18. Natt pisze:

    A czy do skutecznego pozbycia się tego paskudztwa, jest konieczne znalezienie gniazda? Nie wiem, gdzie może się znajdować, bo mamy meble z drewna, a produkty już przejrzane. Goździki też rozłożone i zaczynamy dalszą walkę.
    Kupiłam też lep.

    • Madame Edith pisze:

      Tak, znalezienie gniazda jest konieczne, bo one będą z niego wychodzić, wychodzić i wychodzić… Przypomnę tylko, że u mnie były to aż trzy gniazda + dwa kolejne, choć małe, znalazłam jeszcze podczas przeprowadzki, gdy myślałam, że jest już po problemie.

  19. Kasia pisze:

    U mnie te dranie pojawiły się po roku. W zeszłym roku wszystko powyrzucałam (4 worki jedzenia do kosza), wypsikałam ciężką chemią i był spokój. Liczyłam na sukces i się przeliczyłam.. ale czuję, że to od sąsiadów przyfruwają, bo pierwszego dziada znalazłam na oknie balkonu. Niestety z racji posiadania królika mam mnóstwo siana i ziół w domu. Boję się o to, że za chwilę wszystko pójdzie do kosza od nowa 🙁 Czy ktoś może próbował tego zamgławiania i może się podzielić czy to faktycznie raz na zawsze pomogło?

  20. Agam pisze:

    Dziękuję za ten wpis, zidentyfikowałam te bestie, znajdowałam je zdechłe na parapecie lub chodzące po roletach, latające, dzisiaj zajrzałam do szafki w kuchni, zdechłe, żywe, pod szafką nad zlewem drobne białe kulki przylepione, larwy?, koszmar, wyrzucam dzisiaj zawartość szafek do kosza, taki finał zapasów, bo wirus, sklepy zamknięte, brak dostaw, najgorsze, jak się tego dziadostwa pozbyć?, przerażająca jest ilość, niczego, co jest w domu, ryż, kaszę nie dam domownikom, czy makaron wyrzucić?, jak wygląda ich gniazdo?Jak je zwalczyć?Czy mogą być w soku, przetworach, nasionach do kiełkowania, jeśli mogą być w papryce?

    • Madame Edith pisze:

      Gniazdo nie sposób pomylić z niczym. To jakby taką siwa sieć. Jakby ją pająki utkały, są tam osobniki w takich jakby białych kokonach. To jest koszmar i to się wszystko rusza…brrr. Współczuję i życzę szybkiego uporania się z problemem.

  21. Agnieszka pisze:

    Do mnie przybyły najwyraźniej z … meblami od stolarza. Do pustego i szczelnego domu, gdzie jeszcze nie mają co jeść (poza meblami). Będziemy ozonować i zobaczymy czy to skuteczne.

  22. Pani pisze:

    Matko Boska, znalazłam całe gniazdo w pokoju, w… kopercie z folią bąbelkową, w której to kopecie córka trzymała składane stojaki dla lalek Barbie (!!!) Było tego chyba z 10 sztuk… aż sie boję pomyśleć, gdzie sobie teraz wędrują. Dziś planuję przejrzeć cały pokój i kupić lep na to paskudztwo. Powodzenia w walce i bardzo dziękuję za relację z pola walki z żywiakiem!

  23. Pani Lawenda pisze:

    Matko Boska, znalazłam całe gniazdo w pokoju, w… kopercie z folią bąbelkową, w której to kopecie córka trzymała składane stojaki dla lalek Barbie (!!!) Było tego chyba z 10 sztuk… aż sie boję pomyśleć, gdzie sobie teraz wędrują. Dziś planuję przejrzeć cały pokój i kupić lep na to paskudztwo. Powodzenia w walce i bardzo dziękuję za relację z pola walki z żywiakiem!

  24. Kot pisze:

    Mnie zastanawia – czy znajdujecie tylko żywe, czy nieżywe, czy takie i takie te dziadostwa? Jedyne jakie znajduje praktycznie zawsze są martwe, martwe na dnie paczki kaszy, martwe na dnie szafki. Przeglądam herbaty i nie mogę nic znaleźć poza zdechłymi. Ale skądś się muszą brać :/
    Kiedyś miałem to w słoneczniku, potem był spokój jakieś 5 lat, a teraz pojawiają się nieżywe i to na pewno nie kwestia niesprzątniętych wcześniej.

  25. Agnieszka pisze:

    My mamy chyba już 10 fale.. co znajdziemy gniazdo i zlikwidujemy, max miesiąc spokoju i od nowa. Uwielbiają dania mączne, najbardziej chleb , mąkę żytnią i ciastka, oprócz tego rumianek tną jak opętane i paprykę ostrą.. ostatnie gniazdo znalazłam w nasionach czarnuszki.. u nas niestety pomagają tylko co miesięczne kontrole całego jedzenia oraz torebki strunowe, z Ikei są na nie najbardziej skuteczne, a przetestowałam już wiele firm…

    • Madame Edith pisze:

      Agnieszko,
      też je lubię – są bardzo praktyczne. Też byłam zaskoczona jak znalazłam je w ostrej papryce, którą przywiozłam z Hiszpanii… Niestety trudno się ich pozbyć. Są bardzo uciążliwe. Powodzenia!

  26. Jan pisze:

    UPDATE
    Dziś wytoczyłem broń cięższa – spray na owady biegające od Brosa. Wygląda że dziala bo zabiłem wcześniej 5 a po sprayowaniu już 10 wylazło z różnych miejscach w kuchni… Najwięcej na parapecie i w okolicy, chyba będę musiał zabudowę pod oknem rozebrać…

  27. Kamila pisze:

    U mnie były w kartonowych pudelkach po syropach na kaszel, czyli w apteczce, sprawdźcie tez u siebie wszystkie pudełeczka z tabletkami i inne, były tez w termosach metalowych, nawet bym się nie spodziewała, w plastikowych pojemnikach, tak naprawdę nie ma rzeczy do których można byłoby nie zaglądać

  28. Jan pisze:

    Omg czytam artykuł i to juz chyba kolejny raz i widzę że problem nadal jest. U mnie wróciły w grudniu i jest ich coraz więcej a nie wiem skąd wychodzą…
    Ozonowałem kuchnie i mieszkanie, spróbuje jeszcze raz ale widuje je też w pokoju przy oknach. Najczęściej właśnie znajduje je na szybie!.
    Spróbuje też z tymi goździkami jak ktoś pisał wcześniej…
    Pozdrawiam noworoczne…

    • Madame Edith pisze:

      Janie,
      przeglądaj wszystkie zapasy co kilka dni. U mnie to pomogło. Co kilka tygodni znajdowałam nowe gniazdo. W sumie było ich 5! W końcu sobie poszły i obyło się bez ozonowania, które z tego co się dowiadywałam wcale ich nie zabija w 100%. Bo procent ozonu musiałby być bardzo wysoki w powietrzu, a przy takich przenośnych ozonatorach jest niemożliwy do osiągniecia w mieszkaniu, a jedynie laboratorium. Też planowałam ozonowanie u siebie w domu, ale i tak by nic to nie dało. Ponoć lepiej sprawdza się zamgławianie.

  29. Katie pisze:

    Jejku, ja już odchodzę od zmysłów. Mam dość tego robactwa. Mam dokładnie takie same brązowe żuczki. Czy wiesz może jaka ich nazwa? Walka z nimi to jakiś koszmar. 2 dni temu umyta jedna z szafek, i już pełno tego żółtego pyłku czyli chyba jaj. Co z tym dziadostwem robic? Pozdrawiam serdecznie.

  30. Daria pisze:

    Niestety u mnie też się pojawiły i co gorsza przywędrowały ze starego mieszkania do nowego, taka wycieczka z Wrocławia do Warszawy.
    Moim zdaniem one nie wchodzą same do słoika.
    Zauważyłam, że wychodzą z woreczków herbacianych, tak jakby larwy były już w srodku. Włożyłam nowe herbaty (ziołowe Lipton – od nich się zaczęło) do słoika, długo nie otwierany a one się tam pojawiły, porobiły dziurki w woreczkach i wyszły.

  31. Paulina pisze:

    U mnie zaczęły pojawiać się dosłownie po wybiciu moli odzieżowych. Ale nie w kuchni, tylko pod podestem zawierającego dużą ilością starych książek, którymi już prawdopodobnie się zajadają. Przechodzą stamtąd do pokoju.
    Wiem, że dyski i kulki przeciw molom nic im nie robią. W najbliższym czasie nie tylko będę robić porządki generalne, ale użyję ozonatora. Tak, można ozonować samemu przy zachowaniu szczególnych środków ostrożności – trzeba uchylić okno, ustawić w urządzeniu timer np. na pół godziny i błyskawicznie wyjść z domu/mieszkania. Potem wystarczy chwilę przewietrzyć.
    Przy ozonowaniu raz na dwa miesiące nie miałam żadnych lokatorów. Minęło pół roku, a w domu mix szkodników .
    Wszystkim, mającym styczność z tymi małymi draniami życzę powodzenia.

    • Madame Edith pisze:

      Tak, można ozonować samodzielnie, ale najgorzej, gdy ma się dużo roślin. Trzeba je wynieść na balkon. Latem to jeszcze prosta sprawa, gorzej zimą. Ale chyba też kupię ozonator.

  32. Karolina pisze:

    U mnie właśnie się to pojawiło. Nie jest tego wiele na razie, ale chce zadziałać za wczasu. Próbowałaś słoików lub pojemników plastikowych z uszczelkami?

    • Madame Edith pisze:

      Tak, próbowałam. Niestety tylko WECKi są na tyle szczelne, by żywiaki do nich nie weszły. Te słoiki z gumkami mają maleńkie dziurki w uszczelkach, by powietrze mogło ujść. One się przez nie bez problemu przeciskają.

  33. Paulina pisze:

    Walczyłam z nimi 1,5 roku. U mnie wysyp był mniej więcej co 7 miesięcy. Za pierwszym razem nie wiedziałam z czym mamy do czynienia, więc po prostu łażące zabijałam. Za drugim razem zrobiłam porządek w szafkach, chociaż ja ich gołym okiem nie widziałam (moja spostrzegawczość…). Za trzecim razem sprawdzałam ja, a poprawiał po mnie partner. Od 20 do 2 w nocy – efekt: 3 worki jedzenia do kosza na śmieci. Zostało 1 opakowanie ziółek na ukojenie nerwów ;). Najwięcej siedziało ich w sypkiej czerwonej papryce, mące żytniej (stąd prawdopodobnie wyszło pierwsze stado), luzem w pojemniku na przyprawy. Przegryzły najgrubsze foliowe opakowania z przyprawami (takie z zamknięciem strunowym). Uczucie bezsilności doprowadza do łez. Pułapki z feromonami nic nie dały, ani jeden się nie złapał. Od 2 lat jest spokój, chociaż raz na kilka miesięcy jeden się pojawi, jednak podejrzewamy, że żywiaki przeniosły się do sąsiadów i przylatują kratką wentylacyjną. U nas na całe szczęście aneks i duży pokój są bardzo minimalistyczne, więc nie ma możliwości, by robactwo weszło pod obrazek, meble czy tapetę (tak, lubią klej!!). Każdemu, kto szuka wsparcia życzę cierpliwosci i konsekwencji.

  34. Mechu pisze:

    UPDATE.
    Czyszczenie kuchni u nas wygląda następująco:
    wszystkie rzeczy przeniesione do pokoju z dala od kuchni (w pokoju nie ma ani śladu robactwa). KAŻDA rzecz sprawdzona i opłukana/umyta przed wyniesieniem. Produkty żywnościowe suche do śmieci. Weki i słoiki opłukane i sprawdzone na kancie prze wieczku (tam też się potrafią usadowić, mimo że do przetworu nie wchodzą, ale gniazdo zakładają, sprawdzone).
    Po wyniesieniu wszystkich rzeczy z kuchni czyszczenie szafek, mycie wszystkich powierzchni, m.in. chlorem i detergentami ogólnodostępnymi (chlor trochę czuć na początku, ale po umyciu szafek zapach znika). Wszystkie ruchome meble odsunięte i umyte z każdej strony (można się zdziwić ile syfu jest pod kuchenką i lodówką/zamrażarką). W między czasie odkurzanie kilka razy dziennie.
    Jako następny etap użyłem pożyczonego elektrycznego mopa na wodę (grzałka rozgrzewa wodę do parowania) i pociągnąłem cała podłogę, kładąc główny fokus na listwy/kanty przy ścianach. Jeżeli jakieś się ostały po odkurzaczu to teraz są ugotowane…
    A, no i jeszcze wszystkie krzesła i inne rzeczy z materiałem wyniosłem do suszarki w pralni i nastawiłem na maksa.
    Teraz pozostaje odczekać kilka tygodni zanim zaczniemy przekładać rzeczy z powrotem do kuchni, jeżeli jakieś larwy się pojawią to nie będą miały pożywienia i zdechną (monitorując cały czas pokój z rzeczami z kuchni, czy coś tam się nie pojawi).
    No i przez najbliższe tygodnie stołujemy się poza domem, żeby nie dawać żadnych możliwości zostawienia okruszków lub czegokolwiek innego…
    Już teraz jest duża poprawa, ani jednego od dwóch dni od użycia chloru.
    Pozdrawiam.

    • Madame Edith pisze:

      Mechu,

      świetny plan! Trzymam kciuki za powodzenie całej akcji. Tylko pamiętaj, że one mogą żyć bardzo długo bez jedzenia…i niestety wiem od czytelników, że potrafiły sobie zrobić gniazdo za meblemi kuchennymi! W mojej kuchni nie mogę wysunąć szafek ze względu na blat – musiałabym go rozbierać na dobre. Jeśli Ty możesz odsunąć szafki u siebie, to polecam, by mieć 100% pewność, że tam ich nie ma.

      Serdeczności,
      E.

  35. Mechu pisze:

    U mnie oprócz żywiaka pojawił się jeszcze inny żuczek, podłużny i płaski, rozmiarowo podobny. Wywaliłem wszystkie wyroby mączne, z kuchni wyniosłem wszystko (dosłownie wszystko, talerze, szklanki, sztućce, wsio).
    Przez najbliższe kilka miesięcy jak coś do domu kupimy, ryż, makaron itp. to od razu gotujemy całe opakowanie, jak coś zostanie to do śmieci. Nawet małe plamki tłuszczu na szafce potrafią być źródłem pożywienia dla tych mend…widziałem jak się kilka skupiło naokoło 2 milimetrowej plamki i pałaszowało…
    Żywiaka znalazłem też w słojach z suszonymi grzybami.
    Teraz jedyne słoiki jakich używam to duże słoje wekowe, ze sprężyną i gumą uszczelniającą, zobaczymy czy dadzą radę.
    Jedyny sposób żeby się pozbyć tej zarazy to przez kilka miesięcy przesadna czystość i zero produktów na półkach.

  36. Agata pisze:

    Bardzo proszę o pomoc w zwalczaniu tego … Czytałam że tylko firmy mogą mgiełką rozpyloną pomóc… Nigdy nie sądziłam że te małe potwory się tak zalęgną … partner myślał że one są z drewna- niegroźne. Łażą nam po całym domu po parapetach po sufitach po ścianach są dosłownie wszędzie nawet na kosmetykach. Miałam w szafkach goździki i olejki ale to nie działa … Czy ktoś wie czym skutecznie je odgonić jakiś zapach jakaś skuteczna pułapka czy lep. Pomóżcie zjedzą nas żywcem …

  37. Agata pisze:

    Bardzo proszę o pomoc w zwalczaniu tego robactwa … Czytałam że tylko firmy mogą mgiełką rozpyloną pomóc… Nigdy nie sądziłam że te małe potwory się tak zalęgną … partner myślał że one są z drewna- niegroźne. Łażą nam po całym domu po parapetach po sufitach po ścianach są dosłownie wszędzie nawet na kosmetykach. Miałam w szafkach goździki i olejki ale to nie działa … Czy ktoś wie czym skutecznie je odgonić jakiś zapach jakaś skuteczna pułapka czy lep. Pomóżcie zjedzą nas żywcem …

  38. Antoni pisze:

    U mnie też są żywiaki trzeba je mocno zgniatać bo mają mocną skorupę i dzisiaj znalazłem w pracach solnych więc nie tylko trzeba przeszukiwać książki i kuchnię.

  39. Emilia pisze:

    Ja mam wrażenie, że widze je wszędzie…że.wszedzie są jajeczka i każdy ciemny paproch to robal. Obrzydlistwo :/.sprzątam szafki, nie potrafię zindentyfikowac jaj…ale zauważyłam dziury w misiach lubisiach, w opakowaniach.. wywaliłam. Zostały mi dwie szafki, szuflada ze wszystkim ale nie jedzeniem. Boje się otwierać.

  40. Magdalena pisze:

    Ja znalazłam w pokarmie dla świnek morskich. Pudło wydawało się szczelnie zamknięte, a tu taka przykra niespodzianka. Szkoda trochę, bo dużo tego jedzenia było…

  41. Ania pisze:

    I u mnie sie pojawily, gniazdo zrobily sobie w podkladkach pod talerze z Ikea – takich charakterystycznych okrągłych wyplatanych bodajże z trawy cytrynowej. Rzadko ich uzywalismy, wiec lezaly spbie przez wielw miesięcy na dnie jednej z szafek – i stamtąd rozprzestrzenily sie stamtad na wszystkie szafki z sypkimi produktami. Do dzisiaj znajduje pojedyncze sztuki tu i ówdzie, ostatnio znowu jest ich wiecej, ech…

  42. A&N pisze:

    Dzięki za wskazówki. Przerażające historie, aż ciarki przechodzą.
    My spotykaliśmy je od jakiegoś czasu, były trochę bardziej błyszczące i okrągłe ale to raczej te same. W końcu odnalazły się gniazda w szczelnym słoiku z suszonymi chlebkami świętojańskimi, płatkach i prażonej ciecierzycy. Przejrzeliśmy wszystkie szafki, słoiki i pudełka. Codziennie sprawdzamy każdy okruszek i pyłek czy to nie to paskudztwo ale na razie więcej ich nie widać.
    Planujemy kupić pułapki lepowe z feromonem, komuś się sprawdziły?

  43. Anonim pisze:

    Czy to normalne ze mam je w pokoju a nie kuchni? Widzę je na roletach, masakra są obrzydliwe

  44. Ania pisze:

    Może rozwiązaniem jest kupować mniej i w miarę szybko zużywać na bieżąco? Tak czy inaczej, super że problem zażegnany.

    • Madame Edith pisze:

      Sękw tym, że my tak kupujemy. Nie trzymam zapasów mąki czy kaszy. Niestety lubimy herbaty, zioła, a te nie zużywają się tak szybko. Żywiak niestety za nimi przepada.

  45. Czesław pisze:

    Ja te żywiaki chlebowe może mam od jakiegoś roku lub dłużej, każdego dnia znajduje po 2 3 osobniki. Najbardziej gdzieżdżą się u mnie w ryżu. Ryż potrafią przegryźć jakby ktoś wiertarką wiercił w ziarenku. To plugastwo siedzi wszędzie, ostatnio mi jeden padalec wypadł z kromki chleba, innym razem jadłem pierniki z nadzieniem przy stole i patrzę jedna kruszynka się rusza, masakra. Jakiś czas temu kupiłem ryż zapakowany w worek foliowy szczelnie z Lidla. Przyszedł czas gotowania a w szczelnym worku pełno było tego robactwa. Dwa mi się ugotowały. Kiedyś kupiłem spray który rozpyla truciznę na wszelkie robactwo to widziałem ze rybiki pozdychały, muszę znowu to powtórzyć. Z pewnością ciężko to wybić jak raz wejdzie w mieszkanie.

  46. Magda pisze:

    Też z tym walczę, już myślałam, że wygrywam, kiedy w ostatnią sobotę otworzyłam szafkę, a tam było ich pełno! Wyciągnęłam wszystko z szafki, znalazłam ich w niej pełno, z czego chyba jakieś gniazdo w rogu, bo był jeden na drugim. Wczoraj walczyłam dalej, po znalezieniem ich w mące (mój błąd, większość mam w sloikach, ale 2-3 były bez, przyprawach, zwłaszcza rożnego rodzaju paprykach, bazylii, siemieniu lnianym, jednej herbacie. Najgorsze jest to, że właśnie powchodziły do niektórych słoików, Inne przejrzałam i nie znalazłam ich w środku. Boję się, że zaczną mi zjadać książki.

    • Madame Edith pisze:

      Współczuję! Powyrzucaj co się da. Jeśli do jakiegoś słoika masz podejrzenia, włóż go do dużego worka strunowego i obserwuj. Szafkę umyj octem. Rób przeglądy co 2-4 tygodnie. U mnie były jeszcze 2 nawroty. Teraz od 2 miesięcy mam spokój.

  47. Ewe pisze:

    Czy jest możliwe, że zalęgły się w ziemi kwiata doniczkowego? Możliwe, że przyniosłam je z kwiaciarni razem z kwiatem?

    • Madame Edith pisze:

      Żywiaki chyba raczej nie żyją w ziemi. Nic na ten temat nie wyczytałam. Z kwiaciarni mogłaś przynieść ziemiórki – one mieszkają w ziemi.

  48. Ewa pisze:

    A co to za podwójne puszki? i czy udało się Pani znaleźć jakieś dobre słoiki? – czy to u mnie na ścianie to to? czy może jednak ryjkowiec?
    pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      To nie jest żywiak na 100%. Niestety każde słoiki, które oglądam mają podobne rozwiązane do moich. Lepszych póki co nie znalazłam, więc ich nie wymieniałam.

  49. Ela pisze:

    Też mam ich trochę , Znalazłam , ale czy to gniazdo ? Było ich w szafce dużo . Wszystko prawie wyrzuciłam , szafkę umyłam octem . Później postawiłam szklaneczkę z octem i ciągle go dolewam . Tam ich już nie ma , ale są na parapecie w kuchni . Co te żuczki śmieszne tam robią ? Zabiję ze 2 -3 i za pół godz znowu są . Jeden koszmar z tymi stworzeniami .Mam na ich punkcie obsesję , śnią mi się po nocach całymi gniazdami , jest ich dużo …..to tylko sen , ale realnie również są .Jutro umyję parapet octem i postawię szklaneczkę z octem .Powodzenia dziewczyny .

  50. Asia pisze:

    Od 3 dni nic nie robie jak tylko zaglądam do szafek i w każdy kąt kuchni.
    Dzisiaj znalałam larwę na podłodze przy fudze. Zakupiłam pułapkę może coś zdziała ?

  51. Asia pisze:

    Od wczoraj zauważyłam je niestety w mojej kuchni. Zaszyly się w kaszy herbacie i dwóch przyprawach wszystko wyrzucone ale dzis już zabiłam z 10’sztuk nigdzie nie ma ich gniazda jestem przerażona czy to wytępie ?

    • Madame Edith pisze:

      Uważaj na nie przez dłuższy czas i obserwuj kuchnię. U mnie niedawno pojawiły się 3 sztuki po raz kolejny. Takie maleńkie, jakby dopiero co się wykluły…

  52. Iza pisze:

    Dziekuje za wpis! W koncu moglam zidentyfikowac tych nowych wspollokatorow. Teraz wiem gdzie szukac!

  53. XYZ pisze:

    Robactwo w domu, znam ten ból. Ja miałem kiedyś w wynajmowanym pokoju pluskwy i wspominam to jako makabryczne doświadczenie.
    Podobno wiele owadów nie lubi olejku lawendowego, ale nie wiem na ile to prawda. Po przyjeździe do domu profilaktycznie pryskałem całe mieszkanie mieszaniną wody, alkoholu i olejku (alkohol żeby olejek się rozpuscil).

    PS
    Jak zatrzymujecie się w jakimś hotelu, ZAWSZE od razu po wejściu sprawdzajcie materac, czy w jakichś szczelinach nie żyją sobie niechciani lokatorzy.

  54. Iwona pisze:

    U mnie zadziałały porozkładane we wszystkich kuchennych szafka goździki i liście laurowe. Powodzenia! Pozdrawiam 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Iwono,
      dziękuję! Dobry pomysł i do tego naturalny, bo przy dzieciach trzeba uważać na wszelkie chemiczne specyfiki 🙂

  55. Anna pisze:

    Nigdy o nich nie słyszałam, ale jestem przerażona tym co się dzieje w naszych kuchniach, myślałam że po molach nic mnie nie zaskoczy, ale jednak nie, dzięki za ten artykuł ?

  56. F. pisze:

    Czytałam z ciarkami na ciele. Paskudztwo! Ale sama przeżywam inwazję, przy czym powinny być gdzieś w książkach – teraz boję się przegladac, bo a nuż znajdę gniazdo 🙁

    • Madame Edith pisze:

      Tak, to trochę historia jak z horroru 😉 A najgorsze było to spotykanie ich z samego rana lub w środku nocy, gdy karmiłam syna…

      A co do Twojej sytuacji, to w książkach to już w ogóle straszna rzecz, bo trzeba je dokładnie przekartkować. One ponoć potrafią zbudować sieć tuneli w książce i z zewnątrz nic nie widać. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Żywiak chlebowiec – jak z nim walczyć?


Od samego początku, gdy zauważyłam żywiaka chlebowca w naszej kuchni napisałam Wam o nim na mojej grupie na Facebooku oraz pokazałam go Wam na [...]
@MadameEdith on Instagram