Azory – Lagoa das Furnas

1 października 2013

Dziś wracamy na Azory. Mijają dokładnie trzy miesiące od momentu kiedy postawiłam swoje stopy na tym niezwykłym skrawku ziemi. Tym bardziej niesamowitym, że dopiero co (19 września br.) odkryto, że pomiędzy wyspami São Miguel oraz Terceira znajduje się wysoka na 60 metrów podwodna piramida, która może być pozostałością po mitycznej Atlantydzie! Leży ona na głębokości zaledwie 40 metrów od wybrzeża Terceiry, której malownicze zdjęcia pokażę Wam niedługo.

Piramida piramidą, ale skupmy się na jedzeniu 🙂

Słynnym, pod względem kulinarnym, miejscem na wyspie São Miguel jest miejscowość Furnas. W jej okolicach występuje, na terenie parku naturalnego, wiele gorących źródeł, gejzerów, a także tzw. „fumarolas„, czyli pęknięcia w skorupie ziemskiej, przez które wydobywa się na zewnątrz para wodna i inne gazy (podobne występują w Parku Narodowym Yellowstone).

Jadąc tu ze stolicy Ponta Delgada, natrafimy najpierw na duży parking po prawej stronie drogi. Możemy się na nim zatrzymać i zrobić krótki spacer alejką, która biegnie dookoła powulkanicznego jeziora Lagoa das Furnas (Jezioro Ognia).

Nad jego brzegiem narafimy na stary kościółek i kilka innych zabudowań, a także na wielką przestrzeń do piknikowania. Ścieżka, wielki parking, jak i inne udogodnienia powstały dzięki środkom z UE i są w znakomitym stanie, czego nie można powiedzieć o, skądinąd z pewnością bardzo niegdyś pięknym, kościele…

Jezioro to jest bardzo popularne i każdy odwiedzający wyspę musi je zobaczyć. Źródła położone są tuż obok niego, ale po przeciwległej stronie. Jadąc samochodem dalej wzdłuż linii brzegowej z daleka zauważymy unoszącą się parę i na 100% poczujemy charakterystyczny zapach siarkowodoru.

 Teren jest oczywiście ogrodzony i zabezpieczony.

Jest kilka ostrzeżeń i naprawdę trzeba patrzeć pod nogi, bo co rusz ziemia jest miękka i lekko się rusza. A stąd i zowąd wydobywa się para.

Może trudno w to uwierzyć, ale im bardziej zbliżamy się do ogrodzenia tym ziemia pod stopami staje się cieplejsza. Miejscami aż trudno mi było ustać dłużej niż chwilę, której wymagało zrobienie zdjęcia!

 Za to widoki są to wprost wymarzone i wszystko zdaje się być jakąś inscenizacją hollywoodzkiego filmu.

Na miejscu można podziwiać gotujące się błoto i dziury z ziemi, z których bucha gorąca para. To niewiarygodne, w tym miejscu dokładnie widać, że we wnętrzu ziemi dzieją się niesamowite rzeczy! Podobne odczucia miałam rok temu na Lanzarote (patrz wpis: Grill na wulkanie).

Co najciekawsze, mieszkańcy wyspy od wielu lat wykorzystują te walory natualne do przygotowywania charakterystycznej potrawy – tzw. „cozido das Furnas„. To nic innego jak mieszanka różnych tłustych mięs i warzyw, zapakowana w wielkie garnki, które są owijane grubym materiałem i zawiązywane liną. Dzięki nim kociołki spuszcza się do specjalnie przygotowanych dołków wykopanych w gorącej ziemi.

Źródło: http://static.panoramio.com/photos/large/3055183.jpg

Niestety przyjechaliśmy tu w niewłaściwą porę i nie widzieliśmy zasypywania, ani odkopywania kociołków z „cozido” z ziemi na własne oczy. Mieliśmy za to okazję je jeść na kolację w Ponta Delgada i powiem szczerze, że to po prostu tłuste mięso z warzywami, które nie wygląda na tyle apetycznie, by dało się dobrze sfotografować.

Ta azorska specjalność siedzi w środku minimum sześć godzin, po czym jest konsumowana. Żeby było łatwiej (bo dołków jest dużo), każdy kopczyk z garnkiem w środku oznacza się numerkiem. Jak widzicie kopce są naprawdę duże – poprosiłam Monsieur, by zapozował przy jednym z kopczyków, by było łatwiej sobie wyobrazić ich rozmiar 🙂

W oczekiwaniu na kociołek, który można przygotować samodzielnie i go tu zakopać, można zrobić piknik w pobliskim zagajnku, gdzie przygotowano nawet stoły i ławki dla spragnionych jedzenia w siarkowych oparach. Oczywiście „cozido” można także skosztować w jednej z licznych restauracji w okolicach Furnas, jak i na całej wyspie.

To niezwykle ciekawe miejsce, choć brzeg samego jeziora widziany z okolicy kopców jest raczej mało interesujący.

Jezioro Lagoa das Furnas spodobało mi się dużo bardziej widziane z góry, skąd widok zapierał dech w piersiach i jednocześnie nie było czuć siarkowego zapaszku.

Z punktu widokowego doskonale widać niemal całą południowo-wschodnią część wyspy aż po ocean. Niestety, pomimo najcieplejszego okresu w roku na Azorach (lipiec), i tak wyspa była spowita chmurami, stąd ocean za górami jest słabo dostrzegalny na zdjęciu.

Jak już pisałam w poprzednich azorskich wpisach, bardzo polecam Wam odwiedzenia tego archipelagu. To absolutnie niepowtarzalne miejsce, które nie zostało jeszcze zadeptane przez turystów.

Jeśli macie ochotę przeczytać i zobaczyć inne zakątki wyspy São Miguel możecie zajrzeć do wpisów:

Miłego dnia i do szybkiego kolejnego przeczytania!
E.

Podobne wpisy

Komentarze

13 odpowiedzi na “Azory – Lagoa das Furnas”

  1. ewlyn pisze:

    Tluste miesiwo z warzywami 😀
    Mam wrażenie ze takie mięso to ulubiona potrawa Portugalczyków. I do tego duuuuuzo białego chleba.
    Piękne zdjęcia 🙂

  2. Szkoda że mięsko mało wyjściowe, mogliby przecież zrobić na tym interes na światową skalę. Nie koniecznie gdzieś tam w restauracji ale bezpośrednio obok, gotowanie na żywo i dania jednogarnkowe prosto z gorącego źródła, to byłoby coś!

    miłego dnia Edith!

  3. Edyta pisze:

    Pięknie! Ale ten kościół! Cudo! Jaka szkoda, że nikt się nim nie zajął i nie dba o niego.

  4. Anonimowy pisze:

    Kolejny wpis o moich ukochanych Azorach! Jakże miło mi tu zaglądać! 🙂 Czekam na kolejne zdjęcia i wpisy! mam nadzieję, że to nie ostatni o Azorach!
    azofoska

    • Madame Edith pisze:

      Azofosko,
      Będzie jeszcze kilka wpisów o Azorach. Do opublikowania mam jeszcze około 80 zdjęć 😉

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Och! nie mogę się doczekać!
      Piszesz w poście, że będą również zdjęcia z Terceiry…Byłaś może w Biscoitos (jakkolwiek się to pisze), na północy wyspy? Wspaniała restauracja portowa, najwspanialszy królik, najwspanialszy bacalhau, najwspanialsze wino! W ogóle najlepsze jedzenie z całych Azorów pamiętam właśnie z Biscoitos ! Wystrój dosyć prosty i niezaskakujący, natomiast widok niesamowity! Zaraz obok są faja no i mały targ, na którym można było kupić najwspanialsze, najsłodsze, najświeższe i najbardziej soczyste marakuje pod słońcem…

      pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na dalszą foto-relację !

      azofoska

    • Madame Edith pisze:

      Niestety na Terceirze byłam tylko przelotem – dosłownie, bo miałam tam międzylądowanie. Jednak pogoda była świetna i zrobiłam kilka fajnych zdjęć z samolotu 🙂
      Za to planuję wybrać się tam w przyszłym roku, o ile znajdzie się atrakcyjna oferta na samolot lub w biurze podróży 😉

      Dobrej nocy!
      E.

  5. Miło z Tobą podrózować. Pozdrawiam

  6. ja też liczę na to, że to nie ostatni wpis o Azorach:) Twoje relacje z podróży są świetnie, mam nadzieję odwiedzić kiedyś Azory ( bo jestem w nich zakochana) a Twoje wpisy są lepsze niż przewodniki!

  7. Monika pisze:

    zachwycające widoki…
    szczególnie podziwiam dominującą zieleń w koło…
    cudnie!!!
    pozdrawiam…

  8. Tomigun pisze:

    Kawałeczek dalej wspaniały ogród do zwiedzania-Terra Nostra. Tam też fajny hotel . Goście hotelowi wstęp do ogrodu i jeziorka termalnego gratis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Azory – Lagoa das Furnas


Dziś wracamy na Azory. Mijają dokładnie trzy miesiące od momentu kiedy postawiłam swoje stopy na tym niezwykłym skrawku ziemi. Tym bardziej [...]
@MadameEdith on Instagram