Azory – początek przygody

7 lipca 2013
Wyjazd na Azory planowałam od trzech lat, ale znajdowały się one na liście „do odwiedzenia” na bliżej nieokreślonej pozycji ze względu na wysokie koszty wyjazdu.
W ubiegłym roku, jak pewnie wiecie, udało mi się odwiedzić Maderę, która była wakacyjnym celem nr 1. Po powrocie z tej portugalskiej wyspy na szczyt magicznej listy wskoczyły Azory. Jednak w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że tak szybko uda mi się je zobaczyć.
Na początku bieżącego roku chciałam zorganizować wyjazd na Azory samodzielnie, ale już koszty przelotu planowanego z blisko półrocznym wyprzedzeniem pozbawiły mnie złudzeń. Bilet na samolot na początku lipca kosztowałby w najbardziej optymistycznej wersji około 1400 zł od osoby (lot TAP do Lizbony, a następnie liniami Sata na Azory), a do tego trzeba byłoby przynajmniej w jedną stronę doliczyć koszt hotelu w Lizbonie, bo na przesiadkę trzeba byłoby czekać aż 22 godziny. 
Ta opcja szybko upadła jak tylko do kosztów transportu doliczyłam ceny hoteli na Azorach, jak i koszty przelotów z wyspy na wyspę (każdorazowo min. 100 Eur od osoby). Wycieczka z „Azora na Azora” we własnym zakresie zdecydowanie nie była skrojona na mój budżet. Marzenia trzeba więc było odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Nadzieja jednak nie umarła, a wręcz odrodziła się kiedy do moich rąk trafił katalog jednego z touroperatorów na wiosnę-lato 2013. Okazało się, że jest biuro podróży, które ma w planach od końca czerwca do początku października wozić turystów na dwie wyspy z archipelagu: Terceirę i największą – Sao Miguel.
Bardzo się ucieszyłam, choć nadal ceny wyjazdów zorganizowanych nie były najniższe. Jednak jako, że oboje z Monsieur wykonujemy zawody, w których dalej niż na miesiąc do przodu nie możemy sobie planować wakacji, to postanowiliśmy zaczekać i obserwować jak rozwinie się sytuacja (czytaj: jak i czy w ogóle ceny bliżej wyjazdu będą spadały). W między czasie udało nam się wyskoczyć do Belgii, a potem jeszcze na „last minute” na Zakynthos. 
Byliśmy bowiem pewni, że w lipcu i sierpniu będziemy mieć tyle pracy, że nikt nie da nam urlopu („uroki” pracy w korporacjach). Ku naszemu zaskoczeniu pod koniec czerwca okazało się jednak, że Monsieur może wziąć urlop w pierwszej połowie lipca lub … dopiero pod koniec października! 
Nie zastanawiając się długo stwierdziliśmy, że zamiast planowanych wstępnie dwóch tygodni we wrześniu pojedziemy gdzieś przynajmniej na tydzień w lipcu. 
Zaczęliśmy w pośpiechu szukać jakiegoś miejsca, do którego chcielibyśmy się udać. Ku naszemu zaskoczeniu ceny wyjazdów na Azory na początek lipca diametralnie różniły się od tych katalogowych. Były nawet tańsze od propozycji wyjazdów na Maderę, czy Wyspy Kanaryjskie, o Egipcje, czy Turcji nie wspominając.
Od razu wiedzieliśmy, że taką okazję trzeba wykorzystać! I tak na tydzień przed wylotem mieliśmy wykupione „wczasy”, czyli przelot i tygodniowy pobyt na Sao Miguel.
Na miejscu nie korzystaliśmy z żadnych wycieczek oferowanych przez rezydenta. Wykupiliśmy tylko bilety na rejs w poszukiwaniu wielorybów i delfinów organizowany przez lokalną agencję turystyczną.

Całą wyspę zjeździliśmy sami wypożyczonym samochodem. Po raz kolejny okazało się, że dzięki temu zobaczyliśmy dużo więcej niż osoby, które zdecydowały się na ofertę rezydenta, a do tego taka opcja była nieco tańsza (proponowane wycieczki całodniowe kosztowały 55-65 Euro od osoby, a wypożyczenie auta 38 Euro za dobę).

Po powrocie do Warszawy, już we wtorek, sukcesywnie będę umieszczała wpisy z wyjazdu na Azory. Jeśli jakieś aspekty tej podróży interesują Was szczególnie napiszcie o tym proszę w komentarzu. Postaram się uwzględnić odpowiedzi na Wasze pytania w kolejnych postach. 
I mimo, że nasza wycieczka jeszcze trwa już mogę powiedzieć, że jest to jedno z najpiękniejszych mejsc, jakie widziałam w życiu. A kto wie, może nawet i najpiękniejsze…? 
Dla osób, które lubią niezadeptane przez turystów, ale jednocześnie nieco egzotyczne destynacje, Azory będą z pewnością zdecydowanie lepszym wyborem niż na przykład Madera.
Do kolejnego napsania i przeczytania,
E.
P.S.1.
Ten wpis jest pierwszym, jaki w całości napisałam z telefonu. Mam nadzieję, że wyszedł nieźle i nie zrobiłam zbyt wielu literówek 😉 Wszystkie zdjęcia są także z telefonu. Kolejne będą pochodziły z „normalnego” aparatu.

P.S.2. 
Jeśli macie ochotę przeczytać i zobaczyć inne wpisy z podróży na wyspę São Miguel zajrzyjcie tu:
Podobne wpisy

Komentarze

34 odpowiedzi na “Azory – początek przygody”

  1. araika.art pisze:

    Piękne miejsce!

  2. monika pisze:

    jakoś nigdy specjalnie o Azorach nie marzyłam..ale zdjęcia, choć z telefonu.. bardzo zachęcają:)

  3. Nie wiem czy byliście na Lanzarote i macie jak porównać, chodzi mi o zieleń, czy podłoże jest tam bardziej piaszczyste, kamieniste, czy zielone? Czy w lipcu są tam okropne upały czy jednak, jak to na wyspie, było gorąco ale czuć było powiew wiatru? Ciekawa jestem również ceny, jeśli nie jest to tajemnicą 🙂 I czy spotkaliście tam więcej portugalów czy turystów?
    Zdjęcia faktycznie jak na telefon to super! Już nie mogę się doczekać tych z aparatu 🙂
    Moi mili, napajajcie się widokiem i urokiem pięknego miejsca jeszcze przez te 2 dni, pozdrawiamy Was serdecznie!

    • Madame Edith pisze:

      Kingo,
      Na wszystkie Twoje pytania odpowiedź znajdzie się w najbliższym wpisie poświęconym Azorom. Napiszę tylko, że na pierwszy turnus wylatujący z Polski 24-go czerwca można było polecieć na 8 dni (do hotelu 4* z dwoma posiłkami) za 1499 zł 🙂

      Dziękuję za Twój komentarz i serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Dziękuję za odpowiedź. Czekamy na kolejne relacje.
      Tymczasem odpoczywajcie 🙂

  4. dybka/miss M. pisze:

    Bawcie się dobrze podczas reszty urlopu 🙂 Wspaniałe widoki, cudnie, że udało Wam się spełnić marzenie!

  5. Ajka pisze:

    No wiesz i nie kupiłaś u mnie! 🙂

  6. Świetnie, że udało Wam się tam wybrać. Zdjęcia niesamowite, z niecierpliwością czekam na więcej! 🙂

  7. Przeczytalam wszystko jednym tchem! !! Rzeczywiście Itaka zrobiła niespodziankę z tą ofertą. Podobnie jak Ty śledziłam Azory i ceny takiej wyprawy. Gdyby nie to, że wykupiłam w grudniu Turcję w Itace, to byłyby Azory z całą pewnością w czerwcu. Mam nadzieję, że we wrześniu będą "lasty". Zwłaszcza że nigdy z tej opcji nie korzystam, bo urlopy planuję z wyprzedzeniem. Marzę o tym miejscu od lat.

    MIŁEGO ODPOCZYNKU I CZEKAM NA KOLEJNE RELACJE!

    • Madame Edith pisze:

      Agatko,
      Kolejne relacje już niedługo 🙂
      I mówię Ci zdecydowanie warto polować na takie "lasty", bo to świetna okazja (słyszałam, że w grudniu np. Wenezuela była za 1700 zł!).

      A we wrześniu pogoda na Azorach powinna być jeszcze bardzo dobra, więc to również znakomity termin na przyjazd.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  8. Edith,
    ja co roku mowie, widzialam najpiekniejsze miejsce na swiecie, ale tak nie jest.
    Zmienia sie co roku zdanie.
    Jest tyle pieknych miejsc na swiecie. Same Wlochy co roku mnie zaskakuja;-)
    Rade jaka moge dac, podroze organizowane przez samych siebie, sa zawsze tansze. Wiem z doswiadczenia.
    Nic tak pieknego nie jest jak zapakowac walizke do samochodu i ruszyc w nieznane.
    Pozdrawiam;-)
    Kalejdoskop Renaty

    • Madame Edith pisze:

      Renato,
      To prawda, niektóre podróże są zdecydowanie tańsze, gdy się je organizuje na własną rękę. Dla przykładu wszystkie dotychczasowe
      Europejskie miasta zwiedzałam w ten sposób. Z dalszymi wojażami to już bardzo różnie bywa, bo z Polski często nie opłaca się dla dwóch osób gnać auta przez pół Europy, bo koszty są znacznie wyższe od biletu na samolot.
      Na Azory zresztą i tak samochodem byłoby się trudno dostać 😉

      Pozdrawiam serdecznie,
      E.

    • Nie chodziło mi o jazdę samochodem na Azory. Wiem, że to wyspy.
      Można samemu zorganizować sobie szukając na własną rękę linii lotniczych. Wiem z doświadczenia np. ile kosztował mnie New York i co widziałam.
      Ostatnie zdaniem było napisane ogólnie czym dla mnie jest podróż.
      Najlepszym przykładem jest na to blog The Adamant Wanderer. Wiem, że wymaga organizacji ale nie jest to rzeczą niemożliwa.
      Pozdrawiam serdecznie!
      Kalejdoskop Renaty

      Pozdrawiam serdecznie!
      Kalejdoskop Renaty
      Wiadomo, że wymaga wysiłku i organizacji.
      Zresztą najlepszym przykładem jest The Adamant Wanderers, że można podróżować na własną rękę.

    • Madame Edith pisze:

      Renata,
      Ostatnie zdanie było napisane z przymrużeniem oka, nie chciałam Cię urazić.

      Wcale nie twierdzę, że się nie da podróżować na własną rękę i nigdzie tego nie napisałam… Po prostu w tej konkretnej sytuacji podróż z biurem była o niebo tańsza niż ta organizowana na własną rękę. Szczególnie, że trzeba było zdecydować się na wyjazd w przeciągu tygodnia.

      Tak jak napisałam wyżej nie mogę planować wyjazdów z większym niż miesięcznym wyprzedzeniem, bo sytuacja w pracy Monsieur, jak i mojej, zmienia się dynamicznie. Stąd mielibyśmy problem, by zabookować tanie bilety z dużym wyprzedzeniem. Zresztą bilety na Azory za 1400 zł raczej tanie i tak nie były. Pewnie można byłoby znaleźć je w niższej cenie np. z trzema-czterema, zamiast jednej przesiadki, ale mając 26 dni urlopu w roku chcemy czas przejazdów skracać do minimum. Podróżujemy tak jak lubimy najbardziej i tak, by każdy wyjazd był dla nas najbardziej optymalny pod względem wielu wymiarów, w tym czasowego, czy finansowego. Ten akurat taki się okazał z biurem podróży. Zresztą biuro nad tylko nas tu przywiozło i dało fajny hotel do spania. Reszta i tak zależała od nas 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Édith,
      małe sprecyzowanie, moja była tylko i wyłącznie rada.
      Myślę, że to nie ja się urazilam. Trzeba trochę więcej by mnie urazić.
      Nigdzie nie piszę, że Ty piszesz, że nie można na własną rękę.
      Po prostu myślę i robię inaczej.
      Nie chciałam nikogo urazić i wzbudzić dyskusji 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych wakacji.
      Kalejdoskop Renaty

    • Madame Edith pisze:

      Dzięki! 🙂

      Moc pozdrowień,
      E.

  9. Wow, fantastyczne zdjęcia robisz telefonem 🙂 Ciekawa jestem ile Ci w całości wyszedł wyjazd. Widziałam bardzo tanie bilety, nawet za 350zł w dwie strony, ale na styczeń/luty (nie wiem jaka tam wtedy jest pogoda…) więc nie wiem czy się zdecyduję. Z niecierpliwością czekam jednak na relację, może mnie ostatecznie przekonasz 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Aleksandro,
      350 zł to wprost nieprawdopodobna oferta! Jednak w zimie tu jest tylko około 10-15 stopni i podobno nie jest zbyt przyjemnie, bo ocean bywa wzburzony i nawet samoloty z wyspy na wyspę (jak i promy) są odwoływane. Czytałam, że najlepszy okres na wizytę tu przypada od czerwca do września, przy czym najcieplejszym miesiącem jest lipiec.

      Relacje już wkrótce! Spróbuję w nich napisać też jakie są tu aktualnie ceny.

      Gorąco pozdrawiam,
      E.

  10. hub pisze:

    Naprawdę Edith, nie da się nie lubić Twojego bloga! Jak dla mnie, możesz pisać posty tylko z telefonu;)!

  11. hub pisze:

    Edith,jak dla mnie, możesz całkowicie przerzucić się na posty publikowane za pomocą telefonu, naprawdę urocze zdjęcia, chyba Portugalia powinnia Cię mianować konsulem honorowym!

  12. Wiewióra pisze:

    ależ przygoda! a jakie widoki 🙂 pozdrawiam i zazdroszczę ciutkę 🙂

  13. Zielaczek pisze:

    Ehh, a w naszych branżach tylko w zimę możemy wyjeżdżać :(. a marzą mi się Azory 🙁

  14. anja cieri pisze:

    Pieknie tam i tak zachecasz, ze sie chce jechac juz dzis 🙂

  15. monika jall pisze:

    Miejsce wspaniale! Zazdroszcze, ale tak pozytywnie:)Czekam na dalsze zdjecia i relacje!

  16. Ola pisze:

    śledzę Twojego fb i zawsze zachwycam się zdjęciami 😉

  17. Anonimowy pisze:

    Pięknie!

  18. Anonimowy pisze:

    Świetna relacja z całej wyprawy! Gratulacje.

    Pytanie: czy na tej wyspie wieje podobnie jak na Lanzarote/Fuercie?

    • Madame Edith pisze:

      Nie! W ogóle tam nie wieje 🙂 Są tylko często chmury, ale deszcz pada latem okazjonalnie i to raczej taki kapuśniaczek, więc nie jest kłopotliwy. Podczas pobytu (8 dni) przytrafił się raz i padał przez 15 minut, a potem zaraz wyszło słońce. Wieczorami, szczególnie w górach jest potworna mgła – trzeba na nią bardzo uważać planując wieczorne wyprawy samochodem.

      Pozdrawiam serdecznie,
      E.

  19. damian pisze:

    Proszę o informację z jakiego biura podróży był ten wyjazd?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Azory – początek przygody


Wyjazd na Azory planowałam od trzech lat, ale znajdowały się one na liście „do odwiedzenia” na bliżej nieokreślonej pozycji ze [...]
@MadameEdith on Instagram