Beskid Śląski i Żywiecki – miejsca, które warto zobaczyć

28 kwietnia 2018

beskid śląski

Mamy w zwyczaju, że na majówkę zostajemy w Warszawie. Wtedy stolica jest najpiękniejsza – pusta, spokojna, zielona i dodatkowo tonąca w wiosennych kwiatach. Na wiosenne wypady rezerwujemy sobie zwykle weekend w kwietniu. I tak, dla przykładu, rok temu odwiedziliśmy Warmię, dwa lata temu Roztocze. W tym roku postawiliśmy na nasze Beskidy, a konkretnie na Beskid Śląski i Beskid Żywiecki wraz z okolicami. 5 dni okazało się fajnym czasem na zwiedzanie. Było średnio intensywnie, by bobas się bardzo nie zmęczył, ale powiem szczerze, że po takim wypadzie i tak czuliśmy w nogach zrobione kilometry. Zobaczcie zatem co można zobaczyć w tym rejonie, bo że Beskid Śląski i Beskid Żywiecki warto odwiedzić, to pewne!

Beskidy, jak na drugie co do wysokości pasm górskich w Polsce przystało, są kapitalnym miejscem na piesze wędrówki. My jednak z nich nie korzystaliśmy, bo byliśmy z Małym Monsieur, który jak na bobasa przystało ma określone wymagania co do drzemek w ciągu dnia, czasu na relaks czy przerw na jedzenie. Dzień był zaplanowany pod jego potrzeby i zwiedzanie zaczynaliśmy po jego drugim śniadaniu, czyli około 9 rano, a kończyliśmy przed wieczorną kąpielą około 19. Bez malutkiego dziecka odwiedzić można w tym samym czasie znacznie więcej miejsc, ale z bobasem podróżuje się też bardzo przyjemnie. Mały Monsieur jest bardzo ciekawy świata, a jego obecność wnosi dużo uśmiechu.

Beskid Śląski – jak dojechać?

Odległość z Warszawy do Wisły wynosi ok. 410 km. Kierowaliśmy się na Częstochowę, minęliśmy Katowice, dalej już prosto na Bielsko-Białą, a potem jechaliśmy na Ustroń i Wisłę. Pokonanie tej trasy w jedną stronę zajęło nam 7 h (z trzema postojami), ale w drugą już poniżej 5 h, bo robiliśmy tylko 1 dłuższy przystanek. Generalnie droga jest dobra i tylko ostatnich kilka kilometrów od Ustronia stanowi jezdnia jednopasmowa.

Beskid Śląski, Beskid Żywiecki i okolice – co zobaczyć?

Okolica obfituje w wiele atrakcji dla każdego. Przyjeżdżając tu zimą skorzystać można z licznych wyciągów. Latem można spacerować po górskich szlakach lub, jak my, zwiedzać atrakcje i miasteczka. I o tych ostatnich chciałam Wam w dużym skrócie napisać. Więcej szczegółowych informacji zamieszczę we wpisach dedykowanych poszczególnym miejscom, inaczej ten artykuł byłby kosmicznie długi.

Wisła – to takie małe Zakopane, z szerokim deptakiem, licznymi parkami, dużą ilością restauracji i sklepów z pamiątkami. W II połowie kwietnia było tu bardzo spokojnie i widać było, że do sezonu brakuje jeszcze odrobinę, bo mieszkańcy przygotowywali do majówki i nie wszystkie lokale były jeszcze otwarte. W centrum znajdziecie trzy nieduże skocznie, na których trenują młodzi skoczkowie, można pojechać kilka kilometrów dalej i odwiedzić dużą skocznię im. Adama Małysza w Wiśle-Malince. Warto zobaczyć też zameczek myśliwski Habsburgów, Plac Bogumiła Hoffa z fontanną, kościół ewangelicki, Aleję Gwiazd Sportu czy Dom Zdrojowy, w którego hallu stoi wielka figura Adama Małysza zrobionego z białej czekolady. Dużą atrakcją jest Pałac Prezydenta położony kilka kilometrów za miastem, a także wiadukt w Wiśle-Głębcach. Z Wisły przywiozłam sporo zdjęć, więc jeszcze do niej wrócę w oddzielnym wpisie.

Bielsko Biała – co prawda miasto leży u stóp Beskidu Śląskiego, ale trzeba tam wpaść choćby na krótki spacer. Miasto mnie zauroczyło! Rynek, malownicze kręte uliczki na starówce, zamek, budynek poczty, teatru… można byłoby długo wymieniać. Wszystko zaprezentuję Wam krok po kroku w oddzielnym wpisie, bo mam masę zdjęć.

beskid śląski

Cieszyn – od dawna marzyła mi się kanapki cieszyńskie i w końcu ich spróbowałam! Były pyszne, a cena śmiesznie niska. Cieszyn jest pełen uroku. Dzięki malowniczemu położeniu na pagórkach jest bardzo malowniczym miasteczkiem. Cieszyńska Wenecja, granica leżąca na Olzie, spacer do Czech, zamek i rynek to tylko część atrakcji. Podobnie, jak i w przypadku Bielsko Białej pokażę Wam więcej w oddzielnym artykule.

cieszyn

Żywiec – do Żywca warto przyjechać, by odwiedzić muzeum browaru oraz ryneczek, Pałac Habsburgów, Stary Zamek i park z wystawą śląskich miniatur. Wstęp do muzeum kosztuje 30 zł, a w ramach biletu otrzymuje się kufel piwa / napój bezalkoholowy. Moim zdaniem warto, bo muzeum jest super! Zwiedzanie trwa 1h. Warto jednak wcześniej zrobić rezerwację, bo rocznie odwiedza je aż 100 tys. osób, a zwiedzać je można tylko w grupie z przewodnikiem, którzy często przypisani są do większych grup.

Ustroń – to nieduże, ale super urokliwe miasto z kapitalnymi miejscami spacerowymi wzdłuż Wisły. Właśnie w tych okolicach, u źródła naszej „królowej polskich rzek” można zobaczyć jak czystą rzeką mogłaby być Wisła. Świetne jest to, że w Ustroniu, jak i w Wiśle, porobiono specjalne stopnie oraz betonowe baseny, w których można się w miarę bezpiecznie kąpać. Fajna sprawa. Przy normalnym poziomie wód Wisłę można w wielu miejscach po prostu przejść. Ustroń jest bardzo zielonym miasteczkiem, które, podobnie jak i Wisła może pochwalić się amfiteatrem. Jeśli odwiedzacie Ustroń z dziećmi zainteresuje Was z pewnością Leśny Park Niespodzianek z rozmaitymi zwierzątkami, które można głaskać, karmić itd. Można też wjechać na Czantorię i przejść szlakiem pieszym do czeskiego schroniska. Dużą atrakcją jest też góra Równica (można na nią wjechać samochodem), z której rozciągają się niesamowite widoki i które obfituje w lokalne karczmy. W Ustroniu koniecznie zwróćcie uwagę na mural wymalowany na miejskiej bibliotece, bo jest przepiękny i przedstawia wnętrza innych, bardzo znanych bibliotek z całego świata.

Istebna, Jaworzynka i Koniaków, czyli „trójwieś”. W Istebnej odwiedzić można Izbę Pamięci Jerzego Kukuczki, który tu mieszkał, warto zajrzeć też do zabytkowego kościół rzymskokatolickiego w centrum. W Koniakowie największą atrakcją jest Wystawa koronek koniakowskich im. M. Gwarek, Chata na Szańcach oraz bacówka, w której można zobaczyć owce i kozy oraz zakupić pamiątki, w tym owcze oscypki (w sezonie od marca do czerwca). W Jaworzynce największą atrakcją jest „trójstyk”, czyli miejsce, w którym stykają się trzy granica: polska, czeska i słowacka.

Beskid Śląski i Żywiecki – gdzie jeść?

Śniadania i kolacje jadaliśmy w mieszkaniu, bo mieliśmy świetnie wyposażoną kuchnię z całym zapleczem. Kupiliśmy świeże owcze oscypki w Koniakowie, a także wiślański chleb z kminkiem i lokalne bułeczki w piekarni „U Troszoka” (na końcu deptaka w Wiśle, za kościołem, po prawej stronie). W Bielsku znalazłam maślankę w worku oraz kefir w szklanych butelkach z kapslem z OSM Wadowice. Lokalne smaczki zawsze warto próbować! W oddzielnym wpisie pokażę Wam jakie lokale odwiedziliśmy i które możemy polecić.

Beskid Śląski – gdzie nocować?

Nasz wyjazd był typowo rodzinny, bo jechaliśmy z bobasem i dołączyli do nas moi Rodzice. Pierwotnie miała jechać z nami także Mama Monsieur. Dlatego też zdecydowaliśmy się na apartament z trzema oddzielnymi sypialniami, dwiema łazienkami oraz salonem połączonym z kuchnią. Jeśli jedziecie większą grupą i planujecie zwiedzać te okolice, to bardzo polecam Wam „Apartamenty u kolejarzy” – to zupełnie nowy obiekt, wszystko jest super czyste i zadbane, mieszkanie jest po generalnym remoncie. Kuchnia jest w pełni wyposażona i jest w niej wszystko: garnki, ekspres do kawy, czajnik elektryczny, płyta, piekarnik, duża lodówka, a nawet zmywarka. W salonie stoi duży stół, który z powodzeniem pomieści 6 dorosłych osób. Jest też wygodna sofa i fotel, a także sporo przestrzeni dla próbującego raczkować bobasa. Dodatkowo każdy ma własny pokój, więc to naprawdę doskonała opcja dla całej rodziny lub np. dwóch lub trzech par (mieszkanie można wynająć też dla mniejszej liczby osób, ale wtedy np. 1 lub 2 sypialnie są zamknięte i można korzystać tylko z jednej) w samym centrum Wisły, z widokiem na peron Wisła – Uzdrowisko. Można poprosić o łóżko i pościel dla dziecka, a w mieszkaniu na wszelki wypadek znajduje się awaryjny zestaw niemowlaka z pieluszkami, smoczkami i jedzeniem włącznie, więc właściciele naprawdę pomyśleli o wszystkim. Kontakt znajdziecie na Facebooku, a dokładny cennik na www.

I to, póki co, by było na tyle. Więcej o naszym wypadzie napiszę Wam w kolejnych wpisach. Pogoda trafiła nam się fantastyczna, co widać na zdjęciach. Prawdę mówiąc nie mogła być lepsza!

Do przeczytania,

E.

Podobne wpisy

Komentarze

8 odpowiedzi na “Beskid Śląski i Żywiecki – miejsca, które warto zobaczyć”

  1. MONIKA napisał(a):

    MOJE REJONY !!!
    Nie mogę doczekać się kolejnych wpisów;)

    • Madame Edith napisał(a):

      Moniko, mieszkasz w pięknej okolicy! Bardzo nam się tam podobało. Przyznam, że byłam w tej części Beskidów po raz pierwszy. Za to M. był w okolicy już drugi raz i część miejsc już znał, więc dla niego nie były zaskoczeniem. W każdym razie niezwykle miło spędziliśmy czas 🙂

  2. ganna napisał(a):

    O, jak miło, odwiedziłaś Żywiec:). Szkoda, że nie wiedziałam. Chętnie bym Ci podała rękę na powitanie. Tym bardziej, że jestem wierną czytelniczką od lat i mogłybyśmy fajnie pogadać.
    Rynek w Żywcu obfituje w miłe miejsca, gdzie można sympatycznie spędzić czas i smacznie zjeść.
    Miętówka, Bistro, kawiarnie Ania i Alicja, Trzy Poziomki, Żywiecka, znakomite i urokliwe DeCafee oraz wiele innych. Taka szalona obfitość. I w każdym tym miejscu można znaleźć smakołyk. Dobre kawy, ciekawie skomponowane herbaty. Daj znać następnym razem, proszę.

    • Madame Edith napisał(a):

      Ganna,
      dziękuję za Twoje rekomendacje! Rynek faktycznie jest bardzo urokliwy, choć wydał mi się nowy i świeży w porównaniu z Pałacem czy Zamkiem. Tym razem wpadliśmy tak na szybko – tylko na zwiedzanie muzeum i spacer po parku. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja zawitać w te rejony na dłużej 🙂
      Serdecznie pozdrawiam!
      E.

  3. Ewa napisał(a):

    To już wiem, gdzie się wybierzemy w następne wakacje (tegoroczne już mamy zaplanowane). O kanapkach cieszyńskich w ogóle wcześniej nie słyszałam, czytanie blogów jest jednak pouczające 🙂

  4. ella napisał(a):

    Piękne miejsca, piękne góry:) Byliśmy w sierpniu na wakacjach w Brennej (blisko Bielsko-Białej). Tydzień spędziliśmy intensywnie na zwiedzaniu i chodzeniu po górach. Najlepszy odpoczynek:) Tegoroczną majówkę spędziliśmy w okolicach Karpacza. I znowu góry nas zauroczyły:) Weszliśmy na Śnieżkę – 5 godzin z dziećmi w jedną stronę, ale satysfakcja i widoki bezcenne:) Mieszkamy blisko morza i jak zawsze uwielbiałam jeździć nad morze, tak teraz nie wyobrażam sobie spędzić urlop tylko na leżeniu na plaży. Musi być aktywnie i z pięknymi widokami. Jest coś magicznego w górach:) Nie mogę się doczekać następnego wyjazdu. Pozdrawiam:)

  5. Agu, Twoja wierna fanka od lat napisał(a):

    Droga Madame Edith, planujesz dodanie w najbliższym czasie wpisu o tym gdzie dobrze zjeść w Beskidzie Śląskim? Od maja z utęsknieniem czekam na Twoje rekomendacje a za tydzień wybieram się na kilka dni w te okolice. Proszę, pomóż! 🙂

    • Madame Edith napisał(a):

      Agu, tak! Ten wpis pojawi się jutro, bo właśnie skończyłam go pisać 🙂 Niestety w związku z ostatnimi wyjazdami publikacja trochę się przesunęła w czasie, za to tym tygodniu pojawi się od razu też wpis z Wisły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Beskid Śląski i Żywiecki – miejsca, które warto zobaczyć


Mamy w zwyczaju, że na majówkę zostajemy w Warszawie. Wtedy stolica jest najpiękniejsza – pusta, spokojna, zielona i dodatkowo tonąca w [...]
@MadameEdith on Instagram