Budapeszt (II)

25 sierpnia 2013
Jak wiecie tydzień temu pojechałam na Węgry. Odwieziłam Eger i Budapeszt – dwa zdecydowanie najpiękniejsze węgierskie miasta. Mówię to absolutnie poważnie. W obu byłam już kilka, a może nawet kilkanście razy…w każdym razie tyle, że już dawno straciłam rachubę. Znam je więc całkiem dobrze i mogę o nich napisać z perspektywy regularnego bywalca. Przez wiele lat obserwowałam jak się zmienialy i rozwijały. Za każdym razem kiedy tam jadę bardzo się cieszę, bo miło jest wracać do miejsc, które się zna, tak jak miło jest słuchać piosenek, które się już słyszało 🙂

W Budapeszcie uwielbiam termy. We wpisie z ubiegłego roku („Budapeszt„) możecie zobaczyć zdjęcia z term w Hotelu Gellert. Dziś pokażę Wam wnętrza Széchenyi Fürdő – mojego ulubionego budapeszteńskiego kąpieliska. Być w Budapeszcie i nie odwiedzić term to grzech!
Kupując bilet za około 60 zł za dzień można tu korzystać dowoli z basenów termalnych, czy kilkunastu saun, ukrytych w zabytkowym budynku, jak i skosztować kąpieli w basenach zewnętrznych.
 Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a czas w takim miejscu upływa w oka mgnieniu.
 My akurat trafiliśmy na weekend, w dodatku bardzo słoneczny i ciepły – stąd popołodniu duża liczba „plażowiczów”.
Kolejnym miłym miejscem w mieście są okolice Zamku Vajdahunyad, który znajduje się w tym samym parku, co kąpielisko Sechenyi. Można tam wypożyczyć kajak lub rower wodny i przepłynąć się po jeziorze lub po prostu pospacerować urokliwymi alejkami pośród drzew.
Oczywiście znaleźć tam można także wiele kawiarni i restauracji – w tym słynną w całych węgrzech Gundel, czy Robinson (widoczną na zdjęciach), która serwuje steki.
Warto odwiedzić także muzea. Szczególnie Parlament lub Zamek. Lubiącym sztukę polecam Muzeum Sztuk Pięknych, które znajduje się przy Placu Boheterów.
Po Budapeszcie można poruszać się nietypowymi środkami transportu jak np. „beer bike” – pasażerowie stanowiący źródło napędu dla pojazdu popijają piwo i pedałują, a kierowca (jako jedyny pozbawiony przyjemności picia piwa) steruje pojazdem. Taki właśnie nietypowy widok udało mi się utrwalić na tle Placu Bohaterów.
Będąc w Bupeszcie koniecznie trzeba się przejechać najstarszą w kontynentalnej Europie linią metra (w całej Europie starsze metro jest tylko w Londynie), która od 2002 z aleją Andrássy, pod którą przebiega, oraz Placem Bohaterów znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Perony są malutkie i ledwo mieszczą się na nich trzy króciótkie wagoniki metra.
Pierwsza linia metra zaczyna się w centrum miasta, na placu Vörösmarty, przy którym znajduje się najsłynniejsza budapeszteńska cukiernia – Gerbeaud (więcej o niej wspomniałam we wpisie „Najlepsza cukiernia w Europie„).
W okolicy jest wiele majestetycznych kamienic utrzymanych w stylu secesyjnym.
Oczywiście będąc w Budapeszcie nie można zapomnieć o wspaniałych mostach (na zdjęciu Most Łańcuchowy – Most Széchenyi’ego, w tle Zamek).
Zauważyłam, że nad Dunajem wysypano w niektórych miejscach piasek i zrobiono nowe, plażowe bary.
Miasto najlepiej „schodzić” na piechotę. Wtedy możemy delektować się otoczeniem i wspaniałą architekturą.
Warto wybrać się na Basztę Rybacką i do Kościoła Matjasa, które usytuowane są po lewej stronie miasta.
To właśnie z dzielnicy Buda, rozpościera się wspaniały widok na prawobrzeżny Budapeszt, w tym Parlament.
Obecnie w całym Budapeszcie toczy się wiele prac budowlanych – przy Parlamencie, Zamku, czy ulicy Rákóczi. Kończy się także budowa czwartej linii metra. Trzeba to wziąć pod uwagę planując zwiedzanie.
W kolejnym węgierskim wpisie opiszę Wam jak zorganizować wyjazd na Węgry i co takiego w sobie ma Eger (poza Cukiernią Marjana), że warto go odwiedzić.
Tymczasem zapraszam na porcję migawek z Budapesztu. Więcej zdjęć z lewobrzeżnego Budapesztu znajdziecie we wpisie „Budapeszt„.
Udanej niedzieli!
E.
Budowa nowej linii tramwajowej pod Parlamentem
Parlement widziany z bocznej uliczki
Detale przy restauracji Hungarikum Bisztró
Jedna z kamienic
Widok na Parlament
Restauracja Da Mario
Katedra Św. Stefana
Skwer przy Placu Deak Ferenc
Handlowa ulica Deak Ferenc
Wejście do metra Vörösmarty
Podobne wpisy

Komentarze

12 odpowiedzi na “Budapeszt (II)”

  1. Agnieszka pisze:

    Super zdjęcia. Odwiedziliście Hungarikum Bisztró? Miłej niedzieli!

  2. Ajka pisze:

    Mnie Budapeszt nie powalił, chyba nie znalazłam tam swojego Klimatu, na pewno nie jest to dla mnie miejsce na kilkanaście wizyt 😉 ale chętnie wrócę właśnie po to, aby pomoczyć pupę w termach, bo tym razem nie było okazji.

  3. Jo pisze:

    u mnie cały czas na liście "do zobaczenia", choć coraz wyżej 😉

  4. Marta pisze:

    Podzielam zdanie Ajki. Budapeszt mnie również nie zachwycił, ale chętnie tam wrócę kiedyś na 1-2 dni, aby skorzystać tym razem z term i wejść ponownie wieczorem na Górę Gellerta 🙂

  5. monika jall pisze:

    Jak bede sie wybierac do Budapesztu, to na pewno skorzystam z Twojego wpisu.

  6. Anonimowy pisze:

    Uwielbiam to miejsce choć jeszcze tam nie byłam:( Ale wszystko przede mną.. Mam jedno pytanie- jak cenowo stoi Budapeszt? Jest drogi miastem? Możesz podać przykładowe ceny? Pozdrawiam Alina:)

    • Madame Edith pisze:

      Alino,
      Budapeszt cenowo jest bardzo przystępny. Ceny jedzenia jak w Polsce. Owoce często tańsze i lepsze, bo tutejsze.

      Dwa lata temu za pokój w hotelu Mercure przy stacji metra płaciłam ok. 150 zł ze śniadaniem (dla 2 osób). Ceny biletów podobne do warszawskich. Wiele muzeów można odwiedzić w określone dni za darmo. Termy to wydatek 30-60 zł za cały dzień w zależności od kąpieliska. Popołudniowa kawa z ciastem w Hotelu Gellerta to koszt około 20-25 zł 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Bardzo dziekuje za odp, pozdrawiam:)

  7. Lech pisze:

    Edytko, pięknie i kompleksowo pokazujesz Budapeszt ( ja również w przeszłości odwiedziłem Eger i Budapeszt ). Zgadzam się z oceną urody tych miast. Są przepiękne.

    Sądzę jednak, że magicznie brzmią nazwy 3 miast, które planuję w przyszłości odwiedzić również:

    PECS
    KECSKEMET (produkują tu Mercedesy !),
    SEGED ( słynna papryka z Seged obok Kalocsa najbardziej ceniona w świecie)

    • Madame Edith pisze:

      Leszku,

      przepraszm, ale jakoś umknął mi wcześniej Twój komentarz…
      Przyznam, że w miastach, które wymieniłeś nigdy nie byłam, za to również polecić mogę Miszkolc oraz Debreczyn. Podobno Pecs jest bardzo urokliwy, a Seged na zdjęciach przypomina mi Eger 🙂 Może i mi kiedyś uda się je odwiedzić…?

      Moc pozdrowień,
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Budapeszt (II)


Jak wiecie tydzień temu pojechałam na Węgry. Odwieziłam Eger i Budapeszt – dwa zdecydowanie najpiękniejsze węgierskie miasta. [...]
@MadameEdith on Instagram