fbpx

Prawdziwa piekarnia

22 maja 2012

Mam wrażenie, że w Wiedniu, a także w Niemczech, są najpiękniejsze sklepy z pieczywem. Takich w Polsce szukać ze świecą. Niestety. Do dziś pamiętam smak precla z solą, którego tata kupił mi na głównej ulicy w Heidelbergu jakieś 13 lat temu. Był pięknie wypieczony i taki równiutki, że aż żal było go jeść. Wtedy w Polsce nie było takich. Sentyment do niemieckich precli piwnych pozostał mi do dnia dzisiejszego…

Oczywiście pieczywo w Austrii, jak i Niemczech jest doskonałe, a wybór jest bardzo duży. Choć pod tym ostatnim względem wiele piekarni w Polsce wcale nie ustępuje tym niemieckim, czy austriackim.

Nie chodzi jednak o ilość, a o jakość, charakterystyczny dźwięk pękania skórki podczas łamania lub krojenia nożem, a także o ten cudowny zapach.

Niepowtarzalna woń świeżo upieczonego chleba, który wypływa na ulice i wabi przechodniów, by weszli, spróbowali, kupili…

Do tego te wystawy. Piękne, urokliwe, przemyślane pod każdym względem. Nie ma tu miejsca na plastikowe, odpustowe kwiaty w zakurzonych, wiklinowych koszach tak częste w polskich piekarniach. Można stać i się patrzeć z przyjemnością na taką piekarnię, na jej klientów wchodzących do środka i wychodzących z zakupionym pieczywem z uśmiechem na ustach.

Marzę o tym, by kiedyś mieć taką piekarnię koło domu. Niestety póki co dorobiłam się piekarni “Szwajcarskiej”, w której królują wyroby mrożone. Może i pachną ładnie, ale smak już nie ten, bo chemia, bo konserwanty… zresztą do smaku prawdziwego pieczywa też daleka droga.

Miłego dnia!
Edith

P.S.
Zjadając dziś kromkę chleba pomyślcie o takich miłych miejscach i wyobraźcie sobie jak by smakowała Wasza kromka gdybyście mieli możliwość ją zjeść wychodząc z takiej piekarni jak ta.

Powyższe zdjęcie pochodzi ze strony retaildesignblog.net

…lub ta.

Podobne wpisy

Komentarze

15 odpowiedzi na “Prawdziwa piekarnia”

  1. Jestem z zawodu piekarzem z trzeciego pokolenia i pracowałem w Niemczech i Austrii. Znam doskonale technologię produkcji pieczywa nawet w tych małych piekarniach i jako ciekawostkę powiem, że 99 % piekarń w obydwu krajach stosuje się do wszystkich wyrobów piekarniczych straszliwą chemię. Między innymi dlatego tam pieczywo jest tak piękne i powtarzalne. Ze zdrowym pieczywem nie ma to jednak nic wspólnego. U nas obecnie, razem z Unią weszły wszystkie dodatki chemiczne, które przed Unią nie były dopuszczone. W naszym kraju aktualnie 80% piekarń stosuje te dodatki, ponieważ one zdecydowanie upraszczają produkcję. Tak zwany zdrowy naturalny zakwaś jest obecnie namiastką, po to , żeby to się nazywało, że jest na zakwasie. Najprościej można to sprawdzić wąchając chleb na drugi dzień, bo wówczas w zapachu wyczuwa się surową chemię. Życzę smacznego!

  2. Lesya pisze:

    Ja ze swojej strony chętnie polecam sieć kawiarnio piekaren Le Pain Quotidien z Belgii. Chleb lepszy zdecydowanie niż w Polsce i przywożę go ze sobą do Krakowa. Koszt bochenka ok. 10 Euro jest robiony na zakwasie. Do kupienia również słodkości, napoje, sól, pieprz kawy herbaty itd. Największą zaletą jest common table jak w Charlotte ale jakość chleba nie idzie w porównanie. Chleb oliwkowy u nich to jest coś niesamowitego no i ten wszechobecny zakwas :))

    • Madame Edith pisze:

      Lesya,
      W Belgii jeszcze nie byłam, ale bardzo Ci dziękuję za podsunięcie pomysłu z odwiedzeniem tej piekarni. Choć trzeba przyznać, że 10 Euro za bochenek to strasznie dużo jak na polskie warunki.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  3. BLACKDRESSES pisze:

    Piękne zdjęcia i faktycznie przepiekny chleb, jak ja bym ta pojechała :))) i zjadła 🙂

  4. Kasia S, pisze:

    Ładnie, designersko, jak to powinno być w wielkim mieście.
    Koło mnie jest jest piekarnia, i sklep, nie taki wypas wystroju, ale klimat i te zapachy, hmmmm 🙂

    Pozdrawiamy Tapendna

  5. Te wystawy robią wrażenie… piękne bochenki! Dziękuję, że sie podzieliłaś zdjęciami, spróbuję tak naciąć w trójkąt jakiś okrągły bochenek, który w niedalekiej przyszłości będę piekła;) Ciekawe czy wyjdzie choć trtoszkę ładny jak te;)

    Pozdrawiam!

  6. Edith, a w takich wyfiokowanych sklepach, to czy te wyroby są faktycznie naturalne, bez konserwantów?

    • Madame Edith pisze:

      Z tego, co udało mi się ustalić w tym sklepie wszystkie produkty są bio i eko. Do tego większość pieczywa może być jedzona przez osoby z nietolerancją laktozy i glutenu.

      Każdy chleb ma wypisaną listę składników, jakie zawiera. Nie spotkałam się z wieloma chlebami w Polsce, na których jest etykieta ze wszystkimi składnikami i oznaczeniami kto może dany bochenek spożywać.

      Mnie ten sklep przekonał, zwrócił uwagę. Dodam, że ceny w porównaniu z innymi piekarniami w Wiedniu wcale wyższe nie były.

      Jestem ciekawa czy taka koncepcja sprawdziłaby się w Polsce. Podejrzewam, że tak, bo brakuje u nas nadal świadomego podejścia do konsumpcji.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  7. Olusia konwa pisze:

    Ja w Wiedniu bylam wlasnie jakis czas temu, ale bylam za mloda by sie rozkoszowac kuchnia.
    Sklepy z pieczywem za to mi sie kojarzą z Francja, moze wizja wystajacych byłek paryskich z koszyka na rowerze;)
    W Anglii nie ma prawdziwych piekarni, oni sie nie znaja na chlebie stad jedza ten gumowaty tostowy 😉
    A w Polsce to jedynie na Jarmarku Dominkanskim pamietam sporo chleba w tym ta slynna piekarnia w ksztalcie bochenka chleba.
    Rowniez milego dnia zycze.

  8. Bon Appetit! pisze:

    Mieszkałam w Niemczech parę lat i przyznam, że może rzeczywiście sklepy z pieczywem cieszą oko. Wybór jest przy tym ogromny, ale jednak najlepiej smakuje polski chleb…albo ten samemu wypieczony w domu 🙂

  9. bartoldzik pisze:

    Hmm, a co ciekawe wielu Polaków mieszkających w Niemczech czy Austrii żali się, że pieczywo (również wędliny) nie jest tam tak doskonałe jak w Polsce. Po dokładniejszej rozmowie okazuje się, że kupują chleb w Pennym, Billi itp, choćby ze względu na różnicę cen miedzy chlebem z piekarni, a z marketu.
    Mnie bardzo smakuje niemieckie pieczywo, podobnie zresztą jak wędliny. Ale trzeba je kupić oczywiście w odpowiednim miejscu i za odpowiednie pieniądze. Ja jestem wielkim fanem Freitagsmarkt, czyli naszych targów (ryneczków) ze swojskim chlebem, wędlinami i serami 🙂
    Chociaż we Wrocławiu w dobrej piekarni bochenek też potrafi kosztować 6-8 zł, a w markecie pewnie połowę mniej.

    • Madame Edith pisze:

      Rzeczywiście, świetne pieczywo jest sprzedawane na targach np. w Berlinie spotkałam się z tym, że były 3 razy w tygodniu w Zehlendorfie i mnóstwo ludzi robiło tam zakupy. Podjeżdżały specjalne dostawcze samochody z podnoszoną jedną ścianą do góry i w kilka sekund przekształcały się w małą piekarnię, w której wszystko było idealnie wyeksponowane.

      Nigdy nie zapomnę tego widoku oraz pieczywa, które było świetne i tańsze niż w piekarniach stacjonarnych.

      Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że pieczywo w Spar, czy Pennym jest podobne do tego z polskich sklepów, gdyż robione jest w przeważającej większości z mrożonek, co oczywiście nie oznacza, że jest niesmaczne. Jest ok, ale do prawdziwego chleba z piekarni mu trochę brakuje. Choć rozumiem, że cenowo wychodzi dużo bardziej korzystnie.

      Z pozdrowieniami,
      Edith

  10. Fuchsia pisze:

    Ja uwielbiam sklepy z pieczywem we Francji i w Szwajcarii. Są pełne rodzajów chleba, w tym moich ulubionych z orzechami i figami…Mmm…Aż się rozmarzyłam! W Łodzi jest kilka piekarni, w których można kupić bardzo dobry chleb (np. rustykalny chleb na serwatce), ale niestety daleko im do takiego wyglądu sklepu. Szkoda, bo chleb z takiego pięknego miejsca smakuje jeszcze lepiej 🙂

  11. Amber pisze:

    Nie zgadzam się.
    Nie wiem gdzie mieszkasz,ale w W-wie takich ,pięknych' sklepów z pieczywem jest sporo.
    Dla mnie najwspanialsze piekarnicze sklepy są we Francji. Chyba mało który kraj tak docenia dobre pieczywo.
    Pozdrawiam!

    • Madame Edith pisze:

      Amber,

      a możesz mi podać przykłady takich miejsc w Warszawie?

      Mieszkam tu już kilkanaście lat i dotychczas nie zauważyłam ani jednego. "Lubaszki" i "Piekarni Alpejskiej" nie liczę z wiadomych względów.

      Jedynym miejscem z atrakcyjnym pieczywem jest dla mnie Charlotte'a, ale tam mały bochenek mojego ulubionego chleba z orzechami kosztuje 7 zł. O smarowidełkach nie wspomnę…te na zdjęciu (ekologiczne!) były po ok. 4-5 Euro, a w Charlotte trzeba za mały słoik zapłacić bodaj 28 zł.

      Owszem, we Francji są także piękne sklepy z pieczywem, ale tam raczej na pierwszym planie królują bułki. A chleb jest jakby tłem do nich. W Austrii, czy w Niemczech jest odwrotnie.

      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz,
      Edith

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Prawdziwa piekarnia


Mam wrażenie, że w Wiedniu, a także w Niemczech, są najpiękniejsze sklepy z pieczywem. Takich w Polsce szukać ze świecą. Niestety. Do dziś [...]
@MadameEdith on Instagram