fbpx

Flores – najpiękniejsza wyspa na Azorach

15 czerwca 2024

Flores to moim zdaniem najpiękniejsza pod względem roślinności azorska wyspa. Zieleń jest tak soczysta, że aż trudno to okiełznać zmysłami. Nie wiem, czy gdziekolwiek widziałam bardziej intensywne odcienie zieleni. Co prawda jeszcze nie dotarliśmy na Corvo, i nie byliśmy na Graciosie, ale myślę, że Flores nic nie przebije pod względem roślinności i dzikości natury. Chociaż mieszkać bym tu nie chciała. I zaraz Wam napiszę dlaczego!

Flores to położona najbardziej na zachód część Europy. Stąd do Kanady leci się 4h i tyle samo zajmuje podróż do Lizbony. Jesteśmy dosłownie na środku Atlantyku. Bo o ile stwierdzenie, że „Azory leżą na środku Atlantyku” może być dyskusyjne, to w przypadku Flores i Corvo jak najbardziej ma rację bytu.

Flores – jak się dostać?

Aby tu przyjechać z Polski trzeba wsiąść do co najmniej trzech samolotów. Pierwszy do Lizbony, drugi z Lizbony na Sao Miguel, Santa Marię lub Terceirę. Dopiero kolejny zabierze nas na Flores i to najczęściej z przesiadką, a w zasadzie krótkim postojem.

Lecąc z Santa Marii najpierw lądowaliśmy na Sao Miguel, wysiedliśmy, przeszliśmy boarding i wsiedliśmy do tego samego, wysprzątanego samolotu. Potem w Horcie na Faial scenariusz się powtórzył. Dopiero z Faial samolot skierował się bezpośrednio na Flores.

Pomimo doskonałej pogody na Santa Marii, Sao Miguel i względnie dobrej na Faial, omal byśmy nie wylądowali na Flores. Wszystko przez nagłe pogorszenie warunków pogodowych. Krążyliśmy nad wyspą 15 minut i pilot zdecydował, by jednak wylądować. A gdyby nie nadarzyła się okazja do lądowania, wrócilibyśmy na Faial. I prawdę mówiąc nie wiadomo, czy tego dnia moglibyśmy przylecieć na Flores. Samoloty są nieduże i miejsc na pokładzie jest 37 (Bombardier Q200) lub 80 (Bombardier Q400). Gdy jeden lot wypadnie z rozkładu nie jest łatwo znaleźć nowe miejsca dla podróżnych.

Taka pogoda może się zdarzyć nad Azorami i nic na to nie poradzicie. Przed naszym przyjazdem żaden samolot nie wylądował na Flores, jak i na Corvo przez 5 dni z rzędu! Czyli jest tak, jak dokładnie myślicie: nawet jak się wyląduje, to nikt nie da nam gwarancji powrotu w zaplanowanym terminie. Lecąc na Flores czy Corvo trzeba mieć zarezerwowanych przynajmniej kilka dni zapasu.

Nam udało się wrócić o czasie, ale znowu: lecieliśmy z przesiadką na Terceirze. I tam z kolei była zła pogoda i nie mogliśmy wystartować w kierunku Sao Miguel. Tego dnia loty na Pico były odwołane. Żadna wyspa nie daje gwarancji idealnej pogody. A przypomnę, że byliśmy w kwietniu. Co do zasady pogoda od marca powinna być już przyzwoita. I tak też było w marcu 2023 roku, gdy nie mieliśmy żadnego odwołanego lotu, a też sporo lataliśmy.

Flores – gdzie się zatrzymać?

We wpisie o hotelach na Azorach opisywałam Wam nasz apartament. Na Flores działają bowiem tylko dwa hotele: Ocidental 2* (trzeba pisać maila bezpośrednio do hotelu, by dowiedzieć się, jaka jest cena w danym okresie – obiekt nie ma systemu rezerwacji, nie ma go też na Bookingu) oraz Inatel Flores Hotel 3*. Oba znajdują się w stolicy wyspy, czyli Santa Cruz das Flores. Ceny już w kwietniu były kosmicznie wysokie – jak za obiekty 5* na Sao Miguel.

Uznaliśmy więc, że lepszym rozwiązaniem będzie wynajem apartamentu. Wybraliśmy Apartamentos do Farol. Polecam ten obiekt za widok na ocean, jak i lokalizację – blisko portu lotniczego, sklepów i restauracji. W domu, który mieści się w starym porcie znajdziecie dwa apartamenty. Nam trafił się „B”, czyli większy, z kuchnią, łazienką, salonem i sypialnią.

Warunki był bardzo w porządku. Kuchnia była w pełni wyposażona, a łazienka czysta. Jedynym mankamentem była duża wilgotność. Na szczęście można było korzystać z pochłaniacza wilgoci, który chodził prawie bez przerwy, gdy byliśmy w środku.

Właścicielka zostawiła nam nawet lokalne przekąski: ciasteczka, konfiturę, pastylki do ekspresu do kawy, mleko itd.

Flores – ważne informacje

Zacznę od tego, że ludzie na Flores są bardzo przyjaźni i sympatyczni. Chętnie pomagają, odpowiadają ba pytania. I nawet w sytuacjach, gdy nie mowia po angielsku. Proszą innych, dzwonią, dopytują, by tylko pomóc. To jest znakomite! Podobno na Corvo jest wręcz przeciwnie, bo mieszkańcy tej wyspy nie lubią turystów przyjeżdżających na jeden dzień, ale nie mieliśmy okazji sie przekonać.

Na Flores najwięcej gości przyjeżdża latem, gdy kwitną kwiaty. Wyspa ponoć wtedy cała „tonie” w kwiatostanach. Ale nawet w kwietniu widzieliśmy ich całkiem sporo!

Jednak kwiaty kwiatami, ale to właśnie w wakacje ceny noclegów szybują do góry. A samochód trzeba na ten okres rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Wyspa nie jest duża, a baza samochodowa skurczyła się przez okres pandemii. Mówi się, by najpierw rezerwować samochód, a dopiero potem nocleg i loty.

Wypożyczaliśmy samochód (klasy B – Opla Corsę) w Autatlantis. Odbieraliśmy go na lotnisku. Dobrze jest korzystać z jednej wypożyczalni, jeśli odwiedzacie kilka wysp, gdyż wtedy kaucja (w naszym przypadku 100 EUR) przechodzi z wyspy na wyspę.

Zwróćcie uwagę na stację benzynowe – nie ma ich zbyt dużo. Często działają na zasadzie samoobsługi i pobierają kaucję 100-150 EUR. Stacja przy lotnisku cieszy się złą sławą – ponoć z oddaniem kaucji bywa problem. Dlatego celujcie w moment, gdy siedzi tam ktoś z obsługi, by płacić gotówką lub kartą po tankowaniu, a nie przed.

Atrakcji na wyspie jest dużo. Szlaków także, choć ze względu na obfite deszcze większość z nich była zamknięta podczas naszego pobytu. Po wylądowaniu na lotnisku w Santa Cruz w informacji turystycznej można sprawdzić newsy na temat zamkniętych ścieżek. Informacje są też dostępne online.

O ile na Flores trzeba mieć zapas czasu na wydostanie się z wyspy, tak samo trzeba mieć więcej czasu na zwiedzanie. Pogoda bywa bardzo kapryśna, bo często zdarzało się, że choć wyspa jest nieduża, to w jednej części świeciło piękne słońce, a inna była zupełnie w chmurach z zerową widocznością.

Cascata da Ribeira do Ferreiro

To bez dwóch zdań największa atrakcja Flores. Często widnieje na zdjęciach po wpisaniu hasła „Azory” w google. Do wodospadów prowadzi skalny szlak. Gdy jest sucho, można go przejść w 10-15 minut (jest pod górkę). Ale po opadach staje się jak lodowisko. Pomimo solidnych butów trekkingowych ślizgaliśmy się na tych kamieniach jak dzieci. Podejście do góry zajęło nam 35 minut i prawie tyle samo w dół. Na górze prawie nic nie było widać.

Dwa dni później pogoda w tej części wyspy poprawiła się, więc znowu ruszyliśmy do góry. Tym razem szlak był już nieco osuszony, więc wejście zajęło nam „tylko” 20 minut. Nadal było ślisko, ale już nie tak bardzo. Widoki wynagrodziły wszystko. Przez trochę mieliśmy nawet błękitne niebo nad wodospadami, co nie zdarza się często.

PRO TIP: nie popełnijcie naszego błędu i nie idzcie na ślepo myśląc, że „może na górze będzie dobra widoczność”. Wystarczy ustawić się na skrzyżowaniu głównej drogi z dojazdówki Ramal da Fajãzinha. Z tego miejsca widać wodospady nieco w górze (trzeba do nich podejść, jak wspominałam). Jeśli z tego miejsca ich nie widać, to nawet jeśli staniecie bezpośrednio pod nimi, to i tak ich nie zobaczycie. Tak to wygląda z tego miejsca:

Cascata da Ribeira Grande

To duży wodospad po prawej na powyższym zdjęciu. Prowadzi do niego nieoznakowany szlak po kamieniach. Niestety najpierw było zbyt mokro, a potem już nie mieliśmy czasu, by do niego się wspinać. Ponoć wart jest zobaczenia, bo też wiele osób go omija z uwagi na bliskość Ribeira Ferreiro. Ale uwaga: bywają dni, gdy z wodospadów na Flores ledwie kapie woda, więc nie muszą być tak okazałe jak na moich zdjęciach, po kilku dni ulew.

Fajã Grande i Cascata do Poço do Bacalhau

Miejscowość z przepięknym wysokim wodospadem, do którego prowadzi krótki szklak przy dawnym młynie. Jest tu nawet kąpielisko, sporo tradycyjnych kamiennych domków i fajny bar, w którym można zjeść klasyczne dania – zobaczcie poniżej przy opisach miejsc „Gdzie jeść na Flores?”.

Ponta Delgada i punkty widokowe dookoła

Ponta Delgada to miasto na północy Flores. Stąd widać już Corvo. Miasteczko jest nieduże, senne, z małym supermarketem, kościółkiem i uroczym miejscem piknikowym nad oceanem. Na domach można podziwiać różnorakie azulejos ze świętymi. W innych miejscach na wyspie nie było ich tak dużo jak tu.

Lajes

To drugie co do wielkości miasto na wyspie. Zobaczcie tu latarnię morską i port zniszczony przez huragan. To aż nieprawdopodobne, że wiatr zniszczył tak mocne konstrukcje portowe. Tobie miejsce, by uzmysłowić sobie, że jedbak jesteśmy na środku oceanu i nie mamy żadnej możliwości, by walczyć z potężną naturą.

Jeziora w centralnej części i szlaki

Warto się przejść szlakami, które biegną pomiędzy wulkanicznymi jeziorami w centralnej części wyspy (Lagoa Negra, Lagoa Comprida, Lagoa Branca, Lagoa Seca). Jest tam też kilka punktów widokowych, do których można podjechać autem. Z ciekawości weszliśmy kawałek na szlak biegnący między jeziorami, który wg informacji z lotniska był zamknięty. Zobaczyliśmy na nim bowiem kilka grupek ludzi. Po kilkudziesięciu metrach zawróciliśmy, gdyż zwykła ścieżka zmieniła się w rwącą rzekę i wody było do połowy łydki. Trzeba byłoby mieć kalosze, a i tak pewnie mogłoby to być niebezpieczne.

Lagoa Negra i Lagoa Comprida

Warto też podjechać do Miradouro caldera da Lomba:

A także do Miradouro do Vale da Fazenda:

Punkty widokowe wzdłuż wschodniego wybrzeża

Jadąc drogą od Lajes do Santa Cruz das Flores i potem jeszcze w kierunku Ponta Delgada spotkacie mnóstwo pięknych punktów widokowych. Można spędzić pół dnia jeżdżąc od jednego do drugiego.

Farol de Albarnaz i Miradouro do Vale da Fazenda

Imponująca latarnią morska w okolicach Ponta Delgada. Uważajcie na drogę prowadzącą z latarni do Miradouro do Vale da Fazenda i dalej do Faja Grande, bo jest bardzo stroma. Lepiej nią zjeżdżać, niż wjeżdżać. Po deszczu, gdy była mokra, nasz Corsa nie dała rady jej pokonać. Za to kolejnego dnia bez problemu nią zjechaliśmy jadąc z drugiej strony.

Muzeum wielorybnictwa w Santa Cruz

To nasze czwarte muzeum wielorybnictwa na Azorach i powiem tak: innych mogliśmy w zasadzie nie odwiedzać. To bije wszystkie inne na głowę! Jest bardzo interesujące, interaktywne, wciągające. Spędziliśmy w nim 1,5h. Wstęp kosztuje tylko 1 EUR.

Santa Cruz das Flores

Stolica wyspy. Najlepiej ją oglądać z punktu widokowego nad miastem. Widać wtedy, że miasto szczelnie otacza lotnisko. Miasteczko jest miejscami bardzo ładne – ma urocze skwery, kościółek, nowoczesne centrum kulturalne. Ma dwa porty: stary i nowy, jak i imponujące skałki przy muzeum wielorybnictwa.

Inne aspekty mieszkania na Flores

Półki w sklepach na wyspie na dzień-dwa przed dostawą były niemal puste. Nie przywykliśmy do takich widoków, ale taka jest rzeczywistość na Flores. Prom do Lajes przypływa średnio raz na dwa tygodnie. Od czasu niszczycielskiego huraganu Lorenço w 2019 roku, który październikowej nocy dotarł do Lajes i zniszczył niemal doszczętnie główny port załadunkowy na wyspie, dostawy są bardziej skąpe. Sprowadzono specjalny statek, który może cumować przy niedużym, odbudowanym pirsie. Odbudowa głównego niestety przeciąga się dość mocno. Na wielkie zakupy raczej się nie nastawiajcie. Od dużego supermarketu przy lotnisku (Centro Comercial Floratlântico) znacznie lepiej zaopatrzony jest Helio’s w centrum Santa Cruz.

Gdzie jeść?

Restaurante Casa do Rei – ponoć najlepsza restauracja wyspie. Prowadzi ją Niemiec, który znakomicie gotuje i widać, że czerpie z tego radość. Jedliśmy tu dwa razy, bo tak nam smakowało. Hitem jest ryba dnia w panierce z migdałów lub sezamu – coś pysznego! Do tego aromatyczny ryż, sałatka, sos z ananasa. Fajne były też dyniowe placki, zestaw smarowideł ze świeżo wypiekanym chlebem. Desery też niczego sobie. Dodatkowo wystrój jest bardzo sympatyczny, a obsługa przemiła. Płaciliśmy ok. 45 EUR za obfitą kolację.

Monica’s – Authentic Food – tu też byliśmy dwukrotnie. To bardzo przyjemne bistro. Proste posiłki, zielone, lekkie i smaczne. Szeroki wybór kaw, smoothies itd. Nowoczesny wystrój z widokiem na Santa Cruz, port i ocean.

Barraca Q’abana – to z kolei proste miejsce na niedrogi obiad lub kolację (do 20-25 EUR za 2 osoby). Zjecie tu smaczne dania oparte przede wszystkim na mięsie jak bifana. Królują portugalskie klasyki. Wszystko jest świeże i apetyczne.

Wycieczka na Corvo z Flores

Mieliśmy zarezerwowane bilety na rejs szybką łodzią typu zodiac. Niestety już na kilka dni przed wycieczką dostaliśmy informację, że pogoda na morzu będzie na tyle zła, że nie popłyniemy. W te dni nawet Ariel nie pływał. A jest to, jak mówią lokalsi, niezatapialny malutki prom (zabiera 16 osób), który pływa między Flores i Corvo niemal każdego dnia. Na morzu był po prostu sztorm.

Flores – podsumowanie:

Aby się dostać na Flores trzeba dużo samozaparcia. Nie jest to oczywisty kierunek. Ale bez dwóch zdań było warto i gorąco Wam polecam tę wyspę, jeśli dotrzecie na azorski archipelag. Mieszkać bym tu jednak nie mogła. Wilgoć jest obezwładniająca. Ale coś za coś: bez tej ilości wody nie byłoby tej bujnej roślinności, kwiatów, nie byłoby Flores.

Do przeczytania!

E.

Jak oceniasz ten wpis?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 3.7 / 5. Liczba głosów: 6

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Podobne wpisy

Komentarze

4 odpowiedzi na “Flores – najpiękniejsza wyspa na Azorach”

  1. Boeing pisze:

    Piękne zdjęcia! Jedna uwaga: samolot nie kołuje, tylko krąży nad lotniskiem. Kołowanie to ruch po pasie 🙂

  2. Ania pisze:

    Dzięki Twoim wpisom sprzed 10 lat zamarzyłam o wyjeździe na Azory. W tym miesiącu lecę tam po raz pierwszy. Na são Miguel! Dziękuję za kolejne wpisy o poszczególnych wyspach. Każda kolejna jest fascynująca- będę musiała zaplanować kolejna podróż 😄

    • Madame Edith pisze:

      Aniu,
      Bardzo dziękuję za komentarz. Po raz pierwszy na Azorach byliśmy już nawet 11 lat temu! Kiedy to zleciało…Ten pierwszy wyjazd rozbudził apetyt na więcej. W przyszłym roku wrócimy tam po raz czwarty, jeśli nasz plan wypali 😄

      Udanego wyjazdu!
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Flores – najpiękniejsza wyspa na Azorach


Flores to moim zdaniem najpiękniejsza pod względem roślinności azorska wyspa. Zieleń jest tak soczysta, że aż trudno to okiełznać zmysłami. Nie [...]
@MadameEdith on Instagram