Gandawa

20 maja 2013

Gandawa to średniowieczne miasto usytuowane 30 minut pociągiem od Brukseli, mniej więcej w połowie trasy z Brukseli do Brugii. Miałam wielkie szczęście móc spędzić tam swoje tegoroczne urodziny, które przypadły w Lany Poniedziałek. Na szczęście w Belgii nie ma tradycji oblewania przechodniów wodą, co uchroniło nas przed niehybnym przeziębieniem, wszak było słonecznie, ale jednak trochę chłodno.

Jak tylko wychodzi się ze stacji Sint-Pieters, można zobaczyć setki, a może nawet tysiące rowerów ustawionych jeden na drugim. Coś niesamowitego!

Rowery zresztą można zauważyć też w centrum np. w fontannie przy placu St-Baafs-Plein, z którego możemy podziwiać Katedrę Świętego Bawona i Ratusz (na kolejnm zdjęciu odpowiednio: na dalszym i pierwszym planie).

Ratusz, jak i katedra robią na nas ogromne wrażenie. Niestety mamy pecha i nie możemy podziwiać widoku  ze szczytu katedralnej wieży na Gandawę, bo do 2015 jest w remoncie. Nic to, pozostaje nam delektowanie się miastem z perspektywy żaby 😉

Wnętrze Katedry Św. Bawona

Postanawiamy odwiedzić Beginaże, które mieszczą się niedaleko centrum. Aby poznać lepiej topografię miasta idziemy na piechotę. Spacer zajmuje nam mniej niż 30 minut. Po drodze mijamy wiele ciekawych miejsc, jak np. kawiarnię Den Hoek Af – wystylizowaną na „Alicję z Krainy Czarów”, miejsce à la warszawski „Pędzący Królik”.

Docieramy do zabudowań beginaża, który powstał w średniowieczu i niegdyś był miejscem zamieszkiwanym przez beginki.

Beginki to kobiety, częstp wdowy, które poświęciły swoje życie religii oraz działalności dobroczynnej. Co ciekawe: nie były związane ślubami zakonnymi, więc w każdej chwili mogły dobrowolnie opuścić wspólnotę.

Beginki

Po wizycie w begonażu wracamy postą drogą do centum, gdzie napotkamy piękną „Chocolaterie”.

Pomimo tego, że jest dzień świąteczny niemal wszystkie sklepy w Gandawie są otwarte. Zatrzymujemy się więc w tym z akcesoriami do parzenia kawy i herbaty. Ilość kubków i filiżanek wprawia nas w osłupienie.

Następnie kierujemy się przez plac Goulden Leeuwplein w kierunku rzeki Leie. Cały czas idziemy największą w Europie strefą zamkniętą dla ruchu kołowego. To naprawdę zaskakujące – tu w całym centrum jest dreptak!

Napotykamy na sprzedawców cuberdons, o których już Wam pisałam w poście o migawkach z Belgii. To takie owocowe żelki zapiekane w piecu. Oryginalne są wytwarzane tylko w Gandawie. Naprawdę mi posmakowały. Mają bardzo niecodzienną konsystencję – z zewnątrz jest krucha skorupka, a w środku jakby nie do końca zastygnięta, gęsta galaretka.
Można je spotkać na każdym kroku i choć nie należą do tanich (woreczek za 5 lub 3 Euro), to trzeba je koniecznie spróbować. Ich multiowocowy smak na długo pozostaje w pamięci.
W końcu trafiamy na Vrijdag-Markt, gdzie mamy zamiar zjeść najlepsze frytki w Gandawie, jak zachwala nasz przewodnik. Niestety okazuje się, że Frituut Jozef – bardzo stara budka sprzedająca „frytki z tradycjami” w każdy poniedziałek jest zamknięta. Ehhh, to już drugi, po nieudanym wjeździe na wieżę, zawód dzisiejszego dnia…

Na szczęście pogoda jest piękna i postanawiamy powłóczyć się po Starówce. Przyznam, że bardzo przyjemnie spaceruje się po mieście, w którym tak wielki teren jest zamknięty dla ruchu.

Przechodzimy przez jeden z mostów na rzece i podziwiamy nadbrzeża kanałów.

Kierujemy się w stronę małych i wąskich, ale za to bardzo urokliwych średniowiecznych uliczek, w których można się zgubić, by za chwilę … bez trudu się odnaleźć. Wszystkie są w zasadzie prostopadłe i tak malutkie, że nie ma jak zabłądzić.

Podczas spaceru cały czas towarzyszą nam mili Państwo z Holandii, któzy przyjechali tu razem ze swoimi trzema czwaronożnymi przyjaciółmi. Niestety nie znam się na rasach psów, ale powiem Wam, że były przeurocze. Szczególnie jak szły koło siebie i cały czas plątały się w smycze i długaśne włosy. Każdy z pupili miał inną gumkę do włosów i inne zabariwenie sierści. Wszystkie były niezwykle pocieszne i wyglądało na to, że Gandawa im się podoba 🙂

Kolejne widoki na rzekę. Tym razem stoimy na drugim co o wielkości w tej części miasta moście przy ulicy Hoolard.

Z drugiej strony roztacza się widok na wspaniałe zabudowania i kolejną katedrę.

W Gandawie, podobnie jak w Brugii, można popływać łódką po rzece.

Ooo, a u jestem ja – robię zdjęcie na Fanpage 😉

W Gandawie przy placu St Michelin-Plein tuż obok mostu, na którym stoimy można zobaczyć ogromną wystawę z belgijskimi piwami. Myślę, że prawdziwi piwosze mieliby tu w czym wybierać 🙂

Z nadbrzeża powoli wracamy pod Ratusz, spod którego tramwajem jedziemy prosto na stację. Nie tracimy czasu, jest jeszcze tyle do zobaczenia!

Kolejny spacer, tym razem po Antwerpii, już niedługo.
E.

Podobne wpisy

Komentarze

11 odpowiedzi na “Gandawa”

  1. Maggie pisze:

    Zazdroszcze wycieczki. Takich zelkow chetnie bym sprobowala! No i ile rowerow… Raj na ziemi 🙂

  2. Justyna Bąk pisze:

    piękne zdjęcia:)

  3. myladylaura pisze:

    Super wyprawa,te rowery,jestem w szoku,pozdrawiam.

  4. Karmel-itka. pisze:

    te rowery! oszałamiającee.
    piękne zdjęcia. wspaniała wycieczka.

  5. Edyta pisze:

    Zdjęcia jak zwykle piękne i pełne uroku 🙂 A mnie zachwyciły niezmiernie te rowery!

  6. Kasia Tirilly pisze:

    Miło się z Tobą spacerowało. Chętnie bym się tam wybrała, relacja do tego zachęca! Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  7. polypop pisze:

    Piękne miasto, fajnie sie je ogląda twoimi oczami.
    Marta@Co Dziś Zjem Na Śniadanie?

  8. sosen pisze:

    te pieski to bearded collie 🙂

  9. Fajne miejsce napewno sie wybiorę

    • Madame Edith pisze:

      Patryku,
      bardzo polecam! Koniecznie spróbuj cuberdons – jak dla mnie to wielki przysmak i nigdzie więcej ich w Belgii nie spotkałam. Nawet w Brukseli ich nie mieli i potem strasznie żałowałam, że w Gandawie nie kupiłam ich więcej 😉

      Serdeczne pozdrowienia,
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Gandawa


Gandawa to średniowieczne miasto usytuowane 30 minut pociągiem od Brukseli, mniej więcej w połowie trasy z Brukseli do Brugii. Miałam wielkie [...]
@MadameEdith on Instagram