Ile kosztuje wyjazd do Japonii?

24 lipca 2014
Ile kosztuje wyjazd do Japonii

Pytania o koszty wyjazdu do Japonii pojawiały się w komentarzach i Waszych wiadomościach od pierwszego wpisu z Kraju Kwitnącej Wiśni. Czas, by zrobić małe podsumowanie. Co prawda nie opisałam jeszcze nawet połowy naszej podróży na łamach bloga, ale koszty podam już teraz, by ceny, czy ważne wskazówki nie uciekły mi z głowy.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii?

Zasadniczo kilka głównych wydatków decyduje o całkowitym kosztorysie. Są to, jak się nietrudno domyślić:

  • przelot samolotem
  • transport na miejscu
  • bilety wstępów
  • noclegi
  • jedzenie

Przy tych dużych wydatkach reszta wyda się drobnostkami. Zacznijmy więc od początku.

/Ceny – stan na kwiecień 2014 r., ale kurs jena także w 2015 i 2016 r. utrzymuje się na bardzo zbliżonym poziomie/

Ile kosztuje wyjazd do Japonii? – przelot:

Mieliśmy nieco droższy bilet kombinowany (za 2190 PLN w obie strony od osoby) – lecieliśmy na trasie: Warszawa – Amsterdam – Osaka liniami KLM, a z powrotem przez Tokio i Paryż do Warszawy z liniami AirFrance. Powrotny na trasie Warszawa – Paryż – Tokio był wtedy o ponad 100 PLN tańszy. Jeśli poszukacie i traficie na dobrą promocję, to za przelot zapłacicie jeszcze mniej – miesiąc temu bilet w dwie strony z Warszawy (przez Amsterdam) do Osaki można było kupić za 1800 PLN.

Nasze bilety kupowaliśmy dokładnie 3 miesiące przed wylotem, czyli na samym początku stycznia. Dużo na temat momentu i strategii zakupu biletów pisałam w poście: „Jak kupować tanie bilety lotnicze?„.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii? – transport po Japonii:

Różne osoby mają różne potrzeby. Niektórzy jadą do Japonii i np. przez trzy tygodnie nie wyjeżdżają poza Tokio, bo chcą je dokładnie poznać. Jeśli też chcielibyście odbyć taką podróż wówczas nie zawracajcie sobie głowy kartą Japan Rail Pass, bo na nic się ona Wam nie przyda, a tylko wydacie sporo pieniędzy.

Jeśli natomiast chcecie tak, jak my zrobić małą rundkę po Honsiu, wówczas bezwzględnie powinniście się w nią zaopatrzyć. Za naszą 14-dniową zapłaciliśmy 1450 PLN od osoby (w tej kwocie była już wliczona bardzo droga przesyłka vouchera z Wielkiej Brytanii). Na początku bowiem dostaje się właśnie voucher, który na lotnisku, już po przylocie do Japonii, wymienia się na bilet na podstawie paszportu. Bilet ten przeznaczony jest tylko dla obcokrajowców i nie mogą z niego korzystać rodowici Japończycy, chyba, że posiadają podwójne obywatelstwo, ale wówczas muszą na tymże paszporcie przylecieć do kraju.

Japan Rail Pass zwraca się już średnio przy czwartym przejeździe shinkansenem na dłuższym dystansie. Mówiąc krótko: za stosunkowo niewielkie pieniądze przez 2 tygodnie możecie przejechać Honsiu wzdłuż i wszerz. Są też 1 i 3-tygodniowe bilety – my wybraliśmy opcję pośrednią, bo ostatni tydzień i tak spędzaliśmy w Tokio, więc JRP na tak długi okres nie był nam potrzebny.

Dzięki takiemu biletowi możecie mieć gwarantowane miejsca na najbardziej zatłoczonych trasach – wystarczy poprosić o bezpłatną miejscówkę w kasie biletowej na dworcu.

Moja uwaga:

Trzy razy zdarzyło nam się, że nie było możliwości zrobienia rezerwacji na obleganych trasach (np. Osaka – Hiroszima, czy Hiroszima – Nagoja). Wówczas należy po prostu przyjść wcześniej na stację i zająć kolejkę do wagonu, który nie jest objęty rezerwacją. Na popularnych trasach ludzie naprawdę stoją na korytarzu, co przez 2-3h jazdy może być męczące. Jeżeli jesteście kobietą nie liczcie, że ktoś ustąpi miejsce. Japończycy nie ustępują nawet osobom starszym, kobietom w ciąży, czy tymi z małymi dziećmi. Takie mają zwyczaje i to niezależnie od tego, czy jedziecie metrem, autobusem, lub dalekobieżnym pociągiem.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii? – komunikacja miejska:

Bilety dzienne są najbardziej opłacalne, ale w każdym mieście mają inne ceny i zasady działania. W Tokio taki bilet kosztuje 710 JPY, w Osace 600 JPY (w weekendy) lub 800 JPY (w dni powszednie). W Hiroszimie bilet dzienny na komunikację i prom kosztuje 810 JPY, ale dzięki temu dostaniemy się na oddaloną o kilka kilometrów od centrum wyspę Miyajima bez dodatkowych opłat.

Bezpiecznie jest przyjąć, że na komunikację miejską potrzeba około 700-800 JPY na dzień (ok. 21-24 PLN). Warto jest się także zorientować, bo np. w Osace, czy Kioto są tzw. „1 Day Pass” lub „2 Day Pass” dzięki temu komunikacja jest w cenie biletu i dodatkowo macie zniżki do muzeów. W Kioto za bilet dwudniowy zapłaciliśmy 2000 JPY.

Co ciekawe w Osace nawet mając bilet dobowy macie zniżkę do wielu obiektów np. do zamku wchodzicie za 500 zamiast 600 JPY. Warto sprawdzić jakie przywileje daje konkretny bilet.

Jednak trzeba pamiętać, że w zależności od Waszego planu zwiedzania i miejsca zamieszkania (polecam centra miast!) nie każdego dnia będziecie musieli kupować kartę. My kilka razy jeździliśmy na biletach jednorazowych np. po 150 JPY w jedną stronę, więc w ciągu dnia wydaliśmy np. 300 JPY zamiast całej kwoty dziennego biletu. W Tokio, czy Matsumoto poruszaliśmy się także na rowerach, przy czym w Matsumoto rower był już wliczony w cenę pokoju hotelowego (pisałam o tym więcej we wpisie „Wizyta w onsenie” oraz „Hotele w Japonii„), a w Tokio za cały dzień zapłaciliśmy za wynajem po 800 JPY i dostaliśmy pachnące nowością rowery miejskie.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii? – bilety wstępu:

Bilety do świątyń to zwykle wydatek ok. 500 JPY, zamek w Himeji także 500 JPY, Tokyo Sky Tree aż 2060 JPY, a wieża w Jokohamie (Sky Garden) 1000 JPY, zaś w Osace Umeda Floating Gardens: 500 JPY. Najtańsze było Muzeum Pokoju w Hiroszimie – wejście za jedyne 50 JPY, a bilet do muzeum na Wyspie Królików kosztował 100 JPY, natomiast wejście do Parku Cesarskiego w Tokio było bezpłatne.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii? – jedzenie:

Śniadania

Śniadanie mogą być wliczone w cenę noclegu, ale w naszym przypadku w większości miejsc, w których spaliśmy były opcją za dopłatą. W hotelu śniadanie japońskie lub japońskie z elementami europejskiego to wydatek od 600-1000 JPY, czyli od 24-31 PLN. Posiłki te są przepyszne, więc warto je zamawiać. Na mieście kawa + kanapka w kawiarni to wydatek od 300-350 JPY, więc za trochę więcej mamy ogromny bufet do wyboru i można popróbować autentycznych japońskich smakołyków. Więcej o japońskich śniadaniach przeczytacie w osobnym wpisie: Japońskie śniadania.

Obiady

W dużych miastach na każdym kroku można znaleźć małe restauracje i bary szybkiej obsługi. Często przy wejściu wybiera się bilecik i płaci w maszynie, a kucharzowi przekazuje się jedynie dowód uiszczenia płatności „w ścianie”.

Jedzenie, świeże i bardzo dobre, dostaje się w ciągu kilku minut. To bardzo popularne miejsca wśród pracowników korporacji, którzy w porze obiadowej wypełniają szczelnie takie lokale. Minimalnie na obiad trzeba przeznaczyć około 400-600 JPY, czyli 12-18 PLN. Porcje są tu gigantyczne, czego niestety nie widać na poniższym zdjęciu i często bywało, że zamawialiśmy jeden obiad na spółkę 🙂

Kolacje

Można je jeść tam, gdzie obiady lub zaopatrzyć się w miejscowy street food, który jest bardzo rozwinięty i oferuje dużo dobroci (wielkie pierogi na parze kupicie już od 150 JPY za sztukę). Ze swojej strony polecam Wam odwiedzenie lokali z okonomiyaki oraz takoyaki i skosztowanie tych japońskich specjałów.

Kolacja w sushi barze „na talerzyki” to wydatek między 30-50 PLN za 2 osoby, więc zdecydowanie taniej niż w Polsce. W Japonii wodę (a nawet zieloną herbatę w „suszarniach”) dostaje się bez dodatkowych opłat. W każdym lokalu stoją dzbanki z wodą z lodem i zaraz obok szklanki.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii? – noclegi:

Przyzwoity, dobrze usytuowany hotel w centrach miast kosztuje 160-300 PLN za pokój dwuosobowy. Prawdopodobnie byłoby taniej, gdybyśmy rezerwację robili więcej niż tylko 2 miesiące przed wylotem. Nasze hotele pokażę Wam na zdjęciach i opiszę je nieco dokładniej niebawem. Poniżej na zdjęciu Hotel w Tokio.

Więcej na temat noclegów przeczytacie we wpisie „Hotele w Japonii„.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii? – podsumowanie:

Każdy powinien oszacować koszty wyjazdu wg własnych potrzeb. Nasz wyjazd wyniósł nieco ponad 8500 PLN od osoby wliczając drobne pamiątki (za 3 tygodnie pobytu).

Gros tych funduszy pochłonął przelot – ok. 2200 PLN, ok 1500 PLN Japan Rail Pass i ok. 2000 PLN przeznaczyliśmy na hotele (wszystkie kwoty liczone od 1 osoby). Pozostałe 3000 PLN wydaliśmy na komunikację miejską, jedzenie i pamiątki, których do kraju przywiozłam całą masę (zobacz wpis” „Pamiątki z Japonii I” oraz „Pamiątki z Japonii II„).

Na dzienne wydatki dobrze jest przeznaczyć minimalnie 150 PLN (ok. 5000 JPY, z czego 2000-3000 JPY na jedzenie, 700-800 JPY na przejazdy komunikacją i reszta na bilety wstępu lub drobne zakupy). Ceny biletów wstępu najlepiej sprawdzać przed samym wyjazdem, gdyż mogą się zmieniać.

W porównaniu do wycieczek oferowanych przez biura podróży (np. 12,5 tys. za 11 dni) nasz wyjazd był zdecydowanie bardziej opłacalny.

W przeciwieństwie do wycieczek zorganizowanych mieszkaliśmy zawsze w dobrych warunkach w ścisłym centrum, przez co dużo chodziliśmy na piechotę i dzięki temu poznawaliśmy miasto oraz oszczędzaliśmy czas na dojazdach. Dużo więcej zwiedziliśmy, robiliśmy wszystko we własnym zakresie i własnym tempie. Mogliśmy dostosowywać swój plan w zależności do pogody i „marnowaliśmy” czas na miejsca takie jak Moomin House Cafe, o której na wycieczce zorganizowanej byśmy się na 100% nie dowiedzieli, a którą z uśmiechem na twarzy wspominamy do dziś.

Jeśli w swoich planach macie Tokio, to polecam Wam książkę Tokyo Lifestyle Book Aleksandry Janiec. To coś więcej, niż zwykły przewodnik. Dla osób lubiących poznawanie DNA danego miejsca ta lektura będzie dużą przyjemnością i myślę, że Was wciągnie tak samo, jak mnie wciągnęła Japonia.

Generalnie nasz wyjazd nie był bardzo budżetowy, wszak to w końcu długo oczekiwane wakacje 🙂 Pozwalaliśmy sobie każdego dnia na kawę w kawiarni i coś słodkiego na mieście. Nie odejmowaliśmy sobie nic od ust i na niczym specjalnie nie oszczędzaliśmy. Dzięki temu spróbowaliśmy mnóstwo ciekawych rzeczy.

Myślę, że zdecydowanie można trochę zaoszczędzić na jedzeniu, przelocie, jak również na kosztach hoteli robiąc rezerwację znacznie wcześniej. Trzeba jednak uważać, bo na obrzeżach miast znajdują się tzw. „hotele miłości„, które kuszą ceną, ale w których raczej nie chcielibyście nocować 😉

Do kolejnego przeczytania,
E.

P.S.
Od tej chwili kolejne posty o Japonii będą pojawiały się regularnie, więc jeszcze dużo innych, bardziej szczegółowych informacji zdążę Wam przedstawić. Więcej o Japonii znajdziecie także w dotychczasowych postach po linkiem: Japonia.

Ile kosztuje wyjazd do Japonii




Podobne wpisy

Komentarze

54 odpowiedzi na “Ile kosztuje wyjazd do Japonii?”

  1. Ola Wilczek pisze:

    Mój mąż marzy o wyjeździe do Japonii, mam nadzieję, ze kiedyś nam finanse pozwolą 🙂 Już teraz zachęcona Twoim opisem wyjazdu wiem, że na pewno będziemy organizować wszystko sami 🙂

  2. Jak na taką podróż to wydatki nie są aż tak wysokie. Zawsze najwięcej pochłaniają bilety i nocleg i z tym trzeba liczyć się zawsze chcąc podróżować. Warto było zainwestować tyle kasy i jest to pytanie i zarazem potwierdzenie:). Fajnie opisane i wyczerpująco!

  3. mowmimoniska pisze:

    Moim marzeniem jest podróż do Japonii. Sprawdzałam nawet kiedyś ceny w biurze podróży, ale tak jak wspomniałaś są to koszty ok. 12 tys, więc zrezygnowałam z dalszych poszukiwań. Z drugiej strony bałabym się zorganizować sobie taki wyjazd na własną rękę. Obawiałabym się, że nie dopnę wszystkiego na ostatni guzik i mogłyby wyjść jakieś nieprzyjemne sytuacje na miejscu. Może z czasem, gdy zacznę więcej podróżować nabiorę śmiałości w tych kwestiach 😉

    • Madame Edith pisze:

      Moniko,
      To była nasza pierwsza tak daleka i jednocześnie długa wyprawa. W Japonii wszystko działa, pociągi jeżdżą co do sekundy (dosłownie!), po angielsku jesteś w stanie się dogadać w podstawowych kwestiach. Znajomość japońskiego, choć naturalnie bardzo pomocna, nie jest konieczna. Osobiście bardzo polecam wyjazd na własną rękę do tego kraju, bo z wycieczką zobaczysz dużo mniej, w pędzie, a przez 9 dni na miejscu nie nacieszysz się pobytem. Dodatkowo w ramach wycieczki są tylko śniadania i kolacje, więc obiady i tak trzeba kupować. Podobnie bilety wstępu. Taki wyjazd z biurem się niestety zupełnie nie kalkuluje.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Dariusz pisze:

      Witam. Super blog. Moje pytanie dotyczy ceny wyjazdu,pobytu i powrotu z dwutygodniowej wycieczki do Japonii. Dysponuję kwotą 15 tyś Pln i jaki okres pobytu byłby najlepszy? Czy taka kwota na dwie osoby jest wystarczająca? Pozdrawiam serdecznie

      • Madame Edith pisze:

        Dariusz,
        bardzo dziękuję!
        W naszym przypadku wyszło po ok. 8 tys. zł od osoby za 3 tygodnie. Wtedy kurs jena był jednak ok. 10% niższy. Myślę, że ta kwota powinna wystarczyć na 2 tygodnia dla 2 osób, choć oczywiście wszystko zależy od pory wyjazdu i wyprzedzenia, z jakim wyjazd będzie zaplanowany, hotele zarezerwowane itd.
        Serdecznie pozdrawiam
        E.

        • Ania pisze:

          Dziękuję za miłe i zachęcające przedstawienie wyprawy do Japonii. Mam plan by pojechać tam. Mam pytanie, czy w walutę japońską warto się zaopatrzyć w Polsce, czy wystarczy karta płatnicza czy tez kredytowa ?

        • Madame Edith pisze:

          My mieliśmy trochę waluty na pierwsze dni. Potem korzystaliśmy z bankomatów na miejscu, bo generalnie w Japonii płaci się gotówką.

      • Dariusz pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedz .Fakt,że wyjazd planowany jest za rok więc uda mi sie jeszcze zaoszczędzić 5tys więc juz będzie razem 20tys.A nawiasem mówiąc wkuwam od trzech miesięcy język japoński i naprawdę uwierz mi stał sie dla mnie obsesją. Nigdy nie myślałem,że jeszcze kiedykolwiek będę sie uczył, tym bardziej obcego języka . Ale mówiąc szczerze chłonę go jak Twoje cukiernicze pysznosci. I wbrew pozorom nie wydaje sie byc az taki trudny pomimo ,że na karku 52 wiosny. A wiesz co mnie zainspirowało do nauki i poznawania kultury i obyczajòw Japonii? Nie uwierzysz. Jak wspomniałem trzy miesiące temu usłyszałem na YouTube utwor,który śpiewała w jakimś japońskim programie muzycznym nasza wykonawczyni jeszcze wtedy chyba 15-sto letnia Julia Bernard. Utwór nosi tytuł – Sotsugyou shashin, napewno kojarzysz,i wtedy zabiło serce._._.Sorry , wiem,że ten blog poświęcony jest czemu innemu ale tak mnie jakoś natchnęło żebyCi o tym napisać Mam nadzieję, że nie pogniewasz się za to? Napewno będę korzystał z Twojego blogu bo jest za….sty. Najlepszego, i gorąco pozdrawiam.

        • Madame Edith pisze:

          Darku,

          bardzo dziękuję, ogromnie miło mi to czytać! Mam nadzieję, że moje wpisy z Japonii, choć mające już +/- 3 lata, przydadzą się podczas planowania podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni. U nas podstawy japońskiego znał Monsieur, bo kiedyś uczył się tego języka na studiach. Powiem szczerze, że Japończycy byli pod wielkim wrażeniem, gdy wtrącał jakieś japońskie wyrażenia czy słówka. Oni są i tak super mili, ale można ich tym zaskoczyć. Wtedy to już w ogóle stają się niemal Twoimi przyjaciółmi, choć to generalnie bardzo zamknięty naród. Doceniają jednak, gdy obcokrajowcy starają się poznać ich kulturę nie tylko poprzez cykanie zdjęć w najważniejszych miejscach, więc myślę, że Twój wysiłek włożony w naukę zostanie wynagrodzony 🙂

          Moc pozdrawień!
          E.

      • Dariusz pisze:

        Witam serdecznie w ten piękny słoneczny dzień. Dzisiaj chciałbym zapytać o to , czy jeśli będąc już w Japonii , no powiedzmy za rok a mój japoński język nie będzie w pełni oszlifowany a raczej nie będzie bo czas za krótki żeby go opanować to w przypadku zasięgnięcia informacji od przypadkowego japończyka nie jest problemem mówić do niego powoli oczywiście starając się przy tym wyrażać dokładnie i z szacunkiem ? Pytam ponieważ oglądając przeróżne programy dotyczące Japonii zauważyłem że ich sposób wymawiania słów czy zdań jest szybko wymawiany. Zatem pytając o coś powoli nie wpłynie to na niewłaściwe sformułowanie zdania czy pytania czy coś innego ? Kogo pytać? Mężczyznę czy Kobietę ? Osobiście w kraju mam lepsze relacje z paniami niż z panami dlatego to pytanie. Czy tam przystoi pytać o coś Kobiety. Nie mogłem już się doczekać wejść na Twój blog. Pytań jeszcze będzie wiele i mam nadzieję że w miarę możliwości na nie mi odpowiesz. Lepiej wiedzieć cokolwiek wcześniej , niż nie wiedzieć i wyjść potem na debila . Pozdrawiam serdecznie.

        • Madame Edith pisze:

          Dariuszu,
          rozmawialiśmy z Japończykami po angielsku. Ci starsi znają dobrze ten język i nie ma problemów. Ale to i tak miało miejsce dosłownie kila razy. W Japonii wszystko jest tak dobrze oznakowane, że nie ma problemów, by się odnaleźć. Zdarzyło nam się dwa czy trzy razy, że Japończycy sami do nas podchodzili i pomagali, gdy widzieli, że szukamy jakiegoś miejsca. Oni są bardzo pomocni i nie trzeba się stresować, że mówi się do nich po angielsku. Podstawowe zwroty z japońskiego wystarczą i jest im wtedy bardzo miło 🙂

  4. Agnieszka R. pisze:

    Eh…dużo. Ale za to jakie wrażenia!

  5. Anonimowy pisze:

    w kwietniu spedzilam 5 tygodni w Japonii i wydałam 7 tysiecy na osobę z przelotem i zakupami
    takze jak sie kupic tani bilet i zalatwi tani nocleg to japonia wcale nie jest droga!
    🙂

    • Madame Edith pisze:

      Droga Czytelniczko,
      pewnie, że nie jest droga! Wg mnie jest nawet tańsza (przynajmniej przy założeniu kursu jena z wiosny), niż większość europejskich krajów. Jedzenie na mieście jest zdecydowanie tańsze niż w Polsce lub w bardzo zbliżonych cenach, jednak jakość zawsze wygrywa. Najdroższy jest przelot i karta JRP jeśli chce się trochę pojeździć, a uważam, że warto 🙂

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  6. gin pisze:

    Marzy mi się taka egzotyczna wycieczka 🙂 Na razie podróżuję po Europie, i tylko na własną rękę – wycieczki grupowe mnie odstraszają. Wychodzę z założenia, że skoro przez cały rok w pracy mi mówią, co mam robić, to chociaż w wakacje chcę robić to, na co akurat mam ochotę 😉 Bardzo sobie taki system chwalę – nie dość, że taniej, to oglądasz, co chcesz i kiedy chcesz. Żyć, nie umierać 🙂
    Z dalekimi wycieczkami mam jeden zasadniczy problem – psę. Po Europie podróżujemy autem (wycieczka do Włoch przez Alpy – coś fantastycznego!), do samolotu Ptysię bałabym się zabrać (szczególnie po tym, gdy przeczytałam, że pies podróżuje w klatce w luku bagażowym…).

    • Madame Edith pisze:

      Gin,
      Faktycznie z pieskiem taka podróż byłaby raczej niemożliwa. Po przybyciu do Japonii psy, a także koty, są poddawane kwarantannie. Co najmniej 40 dni przed planowaną datą przyjazdu zwierzaka trzeba dodatkowo zgłosić do Animal Quarantine Service.
      Małe psy można przewozić w kabinie samolotu (często linie wynagają zakupienia specjalnego biletu), ale większym pozostaje tylko klatka w luku.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  7. Barbarossa pisze:

    Bardzo cenne rady. Tak jak Ci już kiedyś pisałam, mieliśmy plany związane z Japonią w tym roku na wiosnę. Życie często weryfikuje marzenia… Są teraz sprawy dla mnie ważniejsze na 1 miejscu niż podróże, które także uwielbiam… Czekam cierpliwie na lepszy czas. Pozdrawiam.

  8. Edith 🙂 Marzenie mojego męża to Japonia, ale cena nie wydaje mi się wcale zła 🙂
    W zeszłym roku więcej wydaliśmy na USA, a byłam pewna, że Japonia wyjdzie dużo drożej – zwłaszcza transport, bo przelot wydaje się być ok cenowo.
    A powiedz mi jak jetlag po przylocie, bo zmiana w tą stronę ciąży mocno…

    • Madame Edith pisze:

      Przy powrocie do Polski nie mieliśmy najmniejszych problemów, może poza tym, że budziliśmy się przed 5 rano, a o 19 byliśmy już bardzo zmęczeni. Dużo gorzej było po wylądowaniu w Osace. Pierwszy dzień był najgorszy. Wylądowaliśmy o 8 rano, czyli o 1 w nocy czasu polskiego – środek nocy, a tu cały dzień przed nami, pierwsze kroki w obcym kraju, odnalezienie hotelu w gąszczu osakijskich ulic… Prawdę mówiąc z tego dnia pamiętam tyle, że chodzilśmy od kawiarni do kawiarni i ciągle kawę piliśmy 🙂
      Do siebie doszliśmy w okolicy piątej doby i potem było już ok.

    • Tak właśnie myślałam, że po przylocie było gorzej, te loty na wschód to jednak szok dla organizmu zawsze 🙂 ps. zaraziłaś mnie chęcią wyjazdu bardzo 🙂

  9. Też kiedyś marzyłam o Japonii, ale traf chciał, że dostałam się na stypendium do Chin, a nie do Kraju Kwitnącej Wiśni. I jeżeli ktoś dysponuje mniejszym budżetem, to właśnie Chiny polecam na egzotyczną podróż. Mój mąż 3 tygodnie podróżował ze mną po Chinach za około 1000 zł + bilet lotniczy z Polski za 1800zł. Naprawdę warto samemu sobie taką podróż zorganizować. 🙂

  10. Anonimowy pisze:

    Mam oferte zorganizowana z zakladu pracy na 12 dni a 7350zl to chyba nie jest zle. wlasciwie wszystko jest oplacone , tylko obiad i kolacja na wlasny koszt. jak myslicie jechac ??

    • Madame Edith pisze:

      Droga Czytelniczko / Drogi Czytelniku,

      w dużej mierze zależy to od terminu wyjazdu, jak i planu wycieczki. Pytanie: czy zobaczysz wszystko, co być chciał(a) jest tu zasadnicze. Jeśli plan Ci odpowiada, a nie masz czasu, by wszystko zaplanować we własnym zakresie, to jest to oferta dość kusząca. Ale pamiętaj, że min. 2 dni trzeba odjąć na drogę + przez kilka pierwszych dni będziesz mocno zmęczony/a ze względu na zmianę czasu, więc zwiedzanie nie będzie super efektywne.

      W porównaniu do standardowej oferty biura cena jest o niebo niższa, ale za te pieniądze sam(a) zorganizujesz wyjazd na 3 tygodnie i jak się dobrze postarasz, to obiady i kolacje zmieścisz w cenie 😉

      Za nasz wyjazd mogliśmy zapłacić mniej niż wspomniane 8,5 tys., a i tak naprawdę sobie niczego nie żałowaliśmy.

      Serdeczności,
      E.

  11. Mam tylko 13 lat, ale podróż do Japonii jest moim największym marzeniem już od bardzo długa. Mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Najgorsza jest chyba zmiana czasu, no i duże odległości między niektórymi miejscami (aha i oczywiście ograniczenie ciężaru bagażu, bo pamiątki są cudne!!) 😀 Czy miała pani jakiś problem z tamtejszymi trzęsieniami ziemi, bo ponoć zdarzają się średnio raz na tydzień?

    • Madame Edith pisze:

      Karolino,
      problemów z trzęsieniami nie mieliśmy, choć doświadczyliśmy dwóch. I to dość silnych – jedno miało bodajże 4,6 stopnia, a drugie nieco mniej.

      To bardzo dziwne uczucie, zwłaszcza jak się jest w małym pokoju hotelowym na 11. piętrze i firanki zaczynają się kołysać, a ubrania spadać z krzesła. Na szczęście nie trwało długo i po wstrząsie wtórnym, który pojawił się po kilku minutach wszystko było ok.

      Innym razem zastało nas na ulicy. Oczywiście przystanęliśmy na środku chodnika, bo nie bardzo wiedzieliśmy co się dzieje. Jednak Japończycy nawet na sekundę się nie zatrzymali i po prostu szli dalej – w końcu dla nich to codzienność i są przyzwyczajeni.

      Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę byś spełniła swoje marzenie,
      E.

  12. Witam,
    Jaki miesiąc/pora roku jest najbardziej odpowiednia na taką wycieczkę, aby uniknąć "rewolucji" pogodowych? Jaka była aura i temperatura podczas Pani pobytu? Pozdrawiam!

    • Madame Edith pisze:

      Piotrze,
      To dość trudne pytanie. Dobrą porą jest z pewnkścią wiosna (przełom marca i kwietnia), gdyż temperatury są już wiosenne i można podziwiać kwitnące wiśnie. My byliśmy w kwietniu. Temperatury wahały się od 25 stopni w Hiroshimie do niecałych 10 stopni w Takayamie położonej w Alpach Japońskich. Wszystko zależy od regionu, do jakiego się wybierzesz (w tym samym czasie na północy Hokkaido może być mroźno, a na Okinawie będą prawdziwe upały). W Tokio było ok. 15-20 stopni. Deszcz prawie nie padał, więc pod tym względem wycieczka bardzo się udała 🙂
      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  13. irracjonalna pisze:

    Witam,
    bardzo fajne podsumowanie. Czytając wpis spodziewałam się większej kwoty końcowej. Myślę, że pokazałaś niezdecydowanym, że cenowo nie ma się czego obawiać w Japonii 😉 Do tej pory nie byłam jeszcze poza Europą, ale jeżeli zdecyduje się na Japonię na pewno jeszcze tu zajrzę po wskazówki. Pozdrawiam.

  14. Anonimowy pisze:

    Droga Edith,
    Korzystając z promocji jednej z linii lotniczych myślę o podobnym wyjeździe na sakurę w kwietniu do Japonii. Ze względu na ograniczony urlop mogłyby to być jedynie 2 tygodnie co po odliczeniu podróży daje realnie 11-12 dni na miejscu. Warto? Jak rozplanowaliście czas w poszczególnych miejscach na kolejne dni? Co Wam się najmniej podobało i co można sobie odpuścić? W jakich hotelach spaliście (rezerwowane przez Booking, HRS, Anodę?)? Które polecacie, a które odradzacie? Już nie mogę doczekać się kolejnych wpisów o Japonii. A blog po prostu wybitny! Pozdrawiam serdecznie M.

    • Madame Edith pisze:

      M.,
      Myślę, że warto. Nawet po miesiącu i tak wyjeżdża się stamtąd z niedosytem.
      Podobało nam się wszystko, bo dobrze się do tej podróży przygotowaliśmy i nie było przypadkowych punktów programu. Wiedzieliśmy co chcemy zobaczyć i co nas interesuje i realizowaliśmy plan puntk po punkcie.
      I tak mniej więcej poświęciliśmy: 6 dni na Osakę, w tym 1 dzień na Himeji i Narę oraz 2 na Kioto, 3 w Hiroshimie, po 1 w Takayamie i Matsumoto, 8 w Tokio.
      Hotele rezerwowaliśmy głównie przez Booking. Nazw tak z głowy nie pamiętam, ale mam wszystko zapisane, więc jeszcze w styczniu opiszę wszystkie w oddzielnym wpisie i pokażę przy okazji zdjęcia.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Dziękuję za tak szybką odpowiedź:) Tak dla ścisłości: po 1 dniu na Narę i Himeji czy oba w jednym dniu? Z wypiekami czekam zatem na wpis o hotelach i liczę na kolejne info o innych oprócz Mizuno czy Pizza Ball House mekkach dla smakoszy:) Serdecznie pozdrawiam M.

    • Madame Edith pisze:

      M.,
      Przeznaczyliśmy pół dnia na Narę i pół na Himeji. Tyle w zupełności wystarczyło zwłaszcza, że zamku w Himeji nie oglądaliśmy w środku (był wtedy w remoncie). Od wiosny ma być już otwarty, więc wycieczka może zająć nieco dłużej 😉

  15. Anonimowy pisze:

    Witam, bardzo fajny artykuł. Mam pytanie, czy w Japonii faktycznie jest problem z naszymi kartami płatniczymi? chodzi mi o debetowe, Mastercard.

    • Madame Edith pisze:

      Debetową używałam tylko w bankomacie (są na każdym kroku w sklepach Seven11). Płaciłam wyłącznie gotówką i nie miałam okazji dokonywać płatności kartą kredytową ani debetową.

  16. Ola Doktór pisze:

    Świetny artykuł, mam tylko jedno pytanie co do jenów. Ile powinno się zabrać na 2 tygodniową wycieczkę po Honsiu i Kiusiu? Nie zamierzam kupować żadnej elektroniki czy ubrań, czyli chodzi o wydatki typu jedzenie, bilety wstępu (szczególnie dużo w Kioto) i jakieś inne drobne wydatki. Wiem, że w tym przypadku zdania są podzielone, jedni mówią, że 100tys. JPY, inni twierdzą, że 50tys. w zupełności wystarcza, ale nie wiem jaka jest kwota, którą powinno się wziąć na 100%.

    • Madame Edith pisze:

      Sama na miejscu przez 3 tygodnie wydałam ok. 140 tys., ale kupiłam masę pamiątek i płaciłam gotówką za hotele. Przy czym z Polski zabrałam tylko ok. 50 tys., bo nie mieli więcej w warszawskich kantorach. Resztę wybrałam na miejscu w bankomacie w sklepach 7-eleven (mam bezprowizyjną kartę bankomatową, więc wyszło mnie to nawet korzystniej, niż gdybym kupiła wszystkie jeny w Polsce).

  17. Patryk pisze:

    Witam,
    wczoraj trafiłem na pani blog i od razu dodałem go do moich ulubionych miejsc w sieci zawierających tematy poświęcone Japonii.
    Mam też w związku z tym krajem takie pytanie. Aktualnie mam od jakiś 2miesiecy burzę myśli, czy nie wybrać się na początku kwietnia przyszłego roku do Japonii.Zawsze to było jedno z moich największych marzeń i możliwe,że jeśli nic by mi planów nie pokrzyżowało to udałoby mi się tam wybrać.
    Konkretnie chciałbym zwiedzić Tokio i możliwe,że dodatkowo na jeden dzień wyskoczyć do Yokohamy. Myślałem na wyjazdem na 9dni, dwa dni odpadają na przylot i odlot, jeden na Yokohamę i 6 na Tokio. Chciałbym w tym miejscu się zapytać jaka pani zdaniem byłaby potrzebna kwota na wyżywienie,zwiedzanie,małe pamiątki i transport po mieście. Czy kwota 3 tysięcy złotych byłaby adekwatna czy raczej trzeba się liczyć z większymi kosztami.
    Z poważaniem,
    Patryk

    • Madame Edith pisze:

      Patryku,
      Przy obecnym kursie jena kwota 3 tys. zł na 7 dni pobytu jest bardzo realna. Myślę, że bez najmniejszego problemu się w niej zmieścisz i absolutnie niczego nie będziesz musiał sobie odmawiać 🙂 Warto tylko, byś zarezerwować hotel z większym wyprzedzeniem (min. 2 m-ce) – wtedy jest taniej i wybór jest większy.
      Serdecznie pozdrawiam
      E.

  18. Patryk pisze:

    Dziękuję za odpowiedź.
    Najbardziej obawiałem się kosztów transportu po mieście i wyżywienia. Ale z tego co widzę sprawdzając różne relacje ludzi, w tym pani blog to pod tym względem nie ma tak źle jak sądziłem i człowiek nie zbankrutuje 😉

    Swoją drogą po dłuższych odwiedzinach na tym blogu, muszę powiedzieć,że jest to miejsce z dużą liczbą ciekawych wpisów. Odnalazłem go jak już wspominałem wcześniej, szukając informacji o Japonii ale widząc taką różnorodną zawartość z pewnością zacznę na niego zaglądać nie tylko z powodu kraju kwitnącej wiśni.

    Pozdrawiam,
    Patryk

  19. Łukasz pisze:

    Witam
    Właśnie trafiłem na pani blog który bardzo mnie zainteresował 🙂 Pod koniec lipca jadę sam do Japonii na 12 dni z bura podróży. Wycieczka objazdowa. Wyjazd w pełni zorganizowany.

    Czy według pani 56 000 jenów na dodatkowe wyżywienie, pamiątki i inne wydatki osobiste to kwota wystarczająca czy lepiej zabrać troszkę więcej? Ewentualnie w euro lub dolarach. Podobno ciężko tam z kartami. Proszę o drobną poradę 🙂 Pozdrawiam!

    • Madame Edith pisze:

      Łukaszu,
      Taka kwota na drobne, a nawet nieco większe wydatki zdecydowanie wystarczy. Ja nie brałam dodatkowo EUR lub USD, bo w sklepach 7eleven bez problemu można wypłacić pieniądze z bankomatu (min. 10 tys. JPY).

      Życzę Ci wspaniałych wrażeń!

      Pozdrawiam serdecznie
      E.

    • Łukasz pisze:

      Bardzo pani dziękuję 🙂
      Teraz już na spokojnie mogę się przygotowywać do wyjazdu 🙂

      Również serdecznie pozdrawiam
      Łukasz

  20. Anonimowy pisze:

    No to teraz mam dylemat – zbierać na malowanie samochodu czy na wycieczkę pod wiśnie…

  21. Wow! Jestem pod wrażeniem Pani Bloga 🙂
    Zazdroszczę tego co mogła Pani zobaczyć.
    Wraz z dwójką przyjaciół skłaniamy się by pojechać do Tokio na tydzień.
    W promocji udało nam się wypatrzeć bilety w granicach 1600-2000zł
    Z hostelami w centrum nie jest źle koszt od 80-100zł/noc w przypadku wcześniejszej rezerwacji.
    I tutaj pojawia się moje pytanie czy warto wybrać się na tak krótko do Japonii?
    Zależy nam na Tokio i okolicy.
    I czy kwota 1000-1200zł wystarczy nam na te dni na wyżywienie, transport i bilety wstępu?
    Chcemy zamknąć się z budżetem w kwocie 3500-4000zł.
    (Zakładając te promocje na loty i hostele)
    Marek

    • Madame Edith pisze:

      Marku,
      oczywiście można pojechać tylko na 1 tydzień, ale trzeba pamiętać o jet lag'u. W moim przypadku dobrze czułam się dopiero od piątego dnia pobytu, bo jednak różnica czasu jest spora. Jest to bardzo uciążliwe w pierwszych dniach pobytu i organizm nie działa na 100%.

      Kwota kieszonkowego 1200 zł na tydzień powinna być ok, przy założeniu, że jemy tylko w barach na mieście, czyli nie wydajemy na jedzenie więcej niż 60-70 zł dziennie (jest to do zrobienia bez żadnego problemu). W tej kwocie jednak nie zmieści się bilet na Japan Rail Pass jeśli chciałbyś podróżować np. Osaki, Kioto lub zobaczyć Górę Fudżi. Pojedyncze bilety na szybkie pociągi są dość drogie (bodaj ok. 200 zł w jedną stronę – ale polecam to sprawdzić, bo stawki mogły się zmienić). Generalnie taki budżet uważam za bardzo realny, bo starczy na jedzenie, komunikację oraz wejścia do najważniejszych miejsc. Przy tygodniowym pobycie w Tokio polecam wycieczkę na 1 dzień do Jokohamy – bilet nie będzie drogi, bo jedzie się tylko kilkanaście minut.

      Serdecznie pozdrawiam
      E.

  22. Lucky pisze:

    Ostatnio widziałem wycieczkę do Japonii za 398 £ . W cenie był przelot, 7 dni w 4* hotelu że śniadaniem oraz transfer z i na lotnisko. Po przeczytaniu twojego bloga muszę stwierdzić że była to dobra oferta i muszę pilnować aby upolować coś takiego. Na ta opisywana niestety nie mogłem lecieć akurat w dostępnym terminie brat miał ślub.
    Nawiasem mówiąc dziękuję za twoje wszystkie przydatne rady z bloga które na pewno wykorzystam w mojej podróży do Japonii.

    • Madame Edith pisze:

      Lucky,
      Bardzo się cieszę, że moje wpisy Ci się przydały. Jeszcze trochę materiału mam w zanadrzu, ale czeka na publikację do stycznia, bo w grudniu to przepisy cieszą się dużym zainteresowaniem.
      Serdecznie pozdrawiam
      E.

  23. Lucky pisze:

    Czekam więc niecierpliwie a w między czasie lecę w lutym na 4 dni na Azory że znajomymi.
    Właśnie szukając informacji na ich temat trafiłem na twój blog.

    Mam nadzieję że będę miał okazję posmakować wyspy tak jak ty. Szkoda że zwiedzimy tylko sao miguel ale myślę że następnym razem uda mi się zdobyć Pico.

    Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na kolejne wpisy .

  24. House pisze:

    Czy moze mi ktos doradzic, w jakie czesci japonii najlepiej pojsc zwiedzac ? (chodzi o miasto) i takze chcial bym wiedziec co to jest karta JRP? A takze bylo by fajnie sie dowiedziec jak z mieszkaniami. Czy trudno znalezc mieszkanko do wynajecia dla 4 osob??

  25. Marek pisze:

    Mam kilka pytań co do JR Karty. Skąd dowiedzieć się czy dany pociąg objęty jest JR kartą?Czy można to sprawdzić online wraz z rozkładem jazdy? Czy były problemy aby porozumieć się po angielsku w miejscach takich jak dworzec?Dodatkowo słyszałem że z tą kartą można spokojnie z lotniska Narita dojechać do centrum Tokyo. Co jest sporą oszczędnością. Czy byliście na Mt Fuji lub w okolicy Tokyo na 1dniowym wypadzie? Możecie podzielić się doświadczeniami

    • Madame Edith pisze:

      Marku,
      wycieczkę na Fudżi opisywałam we wpisie: „Wycieczka na Górę Fudżi„.
      Dostępność pociągów w ramach JRP sprawdzaliśmy w aplikacji na smartfona (niestety nie pamiętam nazwy). Na dworcach nie ma problemów, by porozumieć się po angielsku czy zrobić rezerwację. W kwestii dojazdy na Naritę, to się nie orientuję – odlatywaliśmy z lotniska Tokio Haneda. Trzeba to sprawdzić na stronie JRP.
      Pozdrawiam
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Ile kosztuje wyjazd do Japonii?


Pytania o koszty wyjazdu do Japonii pojawiały się w komentarzach i Waszych wiadomościach od pierwszego wpisu z Kraju Kwitnącej Wiśni. Czas, by [...]
@MadameEdith on Instagram