Japonia – największe zaskoczenia

9 maja 2014

Wyjazd do Japonii był pod każdym względem zaskakujący i zupełnie inny od dotychczasowych wojaży po Europie. Kraj Kwitnącej Wiśni ma tak wiele do zaoferowania przybyszom z Europy, że nawet nie wiem do końca jak Wam to wszystko dobrze przedstawić. Póki co staram się zachować chronologię, by wszystkie wpisy pojawiały się w takiej kolejności, w jakiej realizowaliśmy plan naszego wyjazdu. Dziś, jako przerywnik od zdjęć i opisów miast, czy jedzenia, chciałam się z Wami podzielić moimi obserwacjami i rzeczami, które mnie najbardziej zaskoczyły. Spisywałam je w trakcie trwania podróży na bieżąco, by nic mi nie umknęło.

Wpis jest jak zwykle długi i przegadany, bo o Japonii jakoś nie potrafię pisać półsłówkami.
W dodatku to dopiero jego pierwsza część – dziś opiszę tylko moje spostrzeżenia dotyczące sklepów, jak i taksówek.

Taksówki 

Taksówkarze noszą specjalne stroje na kształt mundurów, a także białe rękawiczki. Ich ubiory są bardzo eleganckie.

Wiele taksówek (a przynajmniej zdecydowana większość z tych, jakie widzieliśmy) ma siedzenia wyłożone jakby serwetami z bardzo delikatnej koronki. Dowiedzieliśmy się, że Japończycy lubią ten typ wykończenia za to, że są eleganckie. Jestem ciekawa czy jakiś taksówkarz w Polsce wpadłby na pomysł, by mieć koronkowe siedzenia…

Ale co najciekawsze: drzwi w taksówkach otwierają się automatycznie. Taksówkarz ma dźwignię, którą otwiera i zamyka drzwi za pasażerem. Szczególnie, gdy z taksówki wysiada jakaś elegancka kobieta wygląda to nad wyraz majestatycznie. Zupełnie jakby wysiadała jakaś księżniczka 🙂 Zresztą sami zobaczycie:

Sklepy

Japończycy uwielbiają wszystko co francuskie, jak i amerykańskie. Przykładem na to niech będzie choćby zreplikowana Statua Wolności na wyspie Odaiba w Tokio (więcej informacji na ten temat pojawi się w osobnym wpisie).

Największe sieci spożywcze noszą jakże swojskie nazwy: „Lawson”, „Seven-Eleven” czy „Family Mart”. Wszędzie jest pełno Starbucksów (w przeliczeniu liczby kawiarni tej sieci na 1 mieszkańca Japonia bije na głowę nawet Stany Zjednoczone)…

Starbucks jest wszędzie, nawet w kwaterze głównej Nissana w Jokohamie. Znajdziecie go przy każdym wyjściu z metra, po jednej i po drugiej stronie ulicy… jest po prostu wszędzie!

…makaroników od Ladurée, łakoci od Pierre Hermé, a także belgijskiej czekolady Godiva i Pierre Marcolini, czy brytyjskiego Harrod’sa.

Mam wrażenie, że każda firma mająca cokolwiek wspólnego z Francją (zwłaszcza taka z dopiskiem „Paris”) jest w Japonii skazana na sukces.

Trochę to smutne, bo w zalewie marek europejskich i amerykańskich znalazłam tylko kilka japońskich, które wyróżniały się na tym tle. Wśród nich było Uniqlo – wielka marka odzieżowa, dostępna także w kilku  europejskich miastach…

Największy, bo aż 12-piętrowy, sklep Uniqlo na świecie w Ginzie (dzielnica Tokio).

…. jak i często spotykana kawiarnia z Kobe „Precious Coffee Moments”…

Karmelowa latte podana w miedzianym kubku w kawiarni Coffee Precoius Moments

…czy dom towarowy Mitsukoshi. Z tego ostatniego Japończycy są bardzo dumni, choć atmosferą, jak i wystrojem wnętrz przypomina nasz PDT z lat ’90.

Tak naprawdę tylko główny hol jest niezwykle efektowny, ale uwierzcie mi na słowo: reszta trąci myszką, a ceny są tu średnio o 30-40% wyższe niż w innych sklepach. Robienie tu zakupów jest więc niczym nieuzasadnione, choć warto tu zajść i zobaczyć jak wygląda i jakie różnice są między holem, a poszczególnymi piętrami, gdzie w niektórych miejscach chodząc zawadzamy głową o sufit…
Tak, Japonia to zdecydowanie kraj wielu kontrastów.

Zdjęcia z telefonu

Drzwi w sklepach

Automatycznie otwierane i zamykane drzwi w sklepach nie są podobne do tych w Polsce. W Japonii jak się chce wejść, czy wyjść należy nacisnąć na guzik, jaki się znajduje na drzwiach. Czasami wystarczy zbliżyć tylko rękę na odległość kilku centymetrów i drzwi się otwierają. To bardzo fajne rozwiązanie, bo nie otwierają się co rusz, jak tylko ktoś przechodzi dwa metry obok sklepu sklepu.

Pracownicy sklepów

Pomimo, że Japończycy nie znają dobrze angielskiego, to fakt ten starają się nadrabiać poprzez swoją gościnność i sympatyczne usposobienie. Uśmiech nie schodzi im z twarzy. Zakupione rzeczy (nawet małe drobiazgi za kilka złotych) pakują bez pytania z wielką dbałością.

Nic nie zmienia się w ich zachowaniu jeśli wchodzimy do sklepu tylko pooglądać i wychodzimy bez zakupów. W jednym z większych sklepów pan odprowadził nas nawet przez cały sklep aż do drzwi i kłaniali się na „do wiedzenia”. My w odpowiedzi również się kłanialiśmy, ale nie jestem pewna czy odpowiednią liczbę razy 🙂

Pakowanie zakupów

Japończycy są mistrzami w pakowaniu prezentów. Nawet w zwykłym spożywczym dbają o pakowanie rzeczy w odpowiedni sposób. Jeśli kupimy coś na zimno, dołożą nam do torby wkład chłodzący. To samo w cukierniach – wystarczy kupić kawałek ciasta, a zapakują go tak, że doniesiemy go do domu w idealnym stanie – będzie zimne i na 100% nie przesunie się w pudełku, bo będzie odpowiednio przymocowane.

Ciastko na wynos – w pudełku jest miejsce na wkład chłodzący, widelczyk, a także mokrą i suchą serwetkę (mokra służy do zdezynfekowania dłoni przed jedzeniem)

Japończycy myślą po prostu o wszystkim, a zwłaszcza o rzeczach, jakimi w Europie nikt by sobie głowy nie zaprzątał. Obserwowanie ich i ich sposobu życia niesamowicie otwiera oczy i głowę. Człowiek będąc tam dzięki takim niby banalnym sprawom bardzo dużo się uczy, zaczyna dostrzegać detale i, mogłoby się wydawać, mało znaczące szczegóły.

Gdybym miała kawiarnię, to po wizycie w Japonii już wiem jaka obsługa powinna tam pracować i jak się zachowywać, by klientowi było miło i by niezależnie od tego, czy coś kupi, czy nie, wyszedł z uśmiechem na ustach.

Podczas pierwszych dni  naszego wyjazdu wielokrotnie myślałam sobie, że niektóre z ich wynalazków są przesadą i że sztucznie kreują popyt. Odkąd wróciłam do Polski już kilka razy złapałam się na tym, że będąc w metrze rozglądałam się z rana za automatem z gorącą kawą w puszce (o japońskich automatach będzie osobny wpis)…

Płacenie za zakupy

Japończycy mają ogromny szacunek do pieniędzy. Podejrzewam, że wynika to z ich etosu pracy, w której spędzają praktycznie całe życie.

Dlatego też chcąc zapłacić (nasze karty często nie są tam akceptowane) powinniśmy mieć gotówkę, którą położymy na specjalnej tacce koło kasy. Pracownik obiema rękami przesunie ją do siebie. Na głos policzy ile pieniędzy mu podaliśmy (w między czasie uśmiechnie się do nas ze dwa lub trzy razy), a następnie wyda nam resztę ponownie kładąc pieniądze na tacce i przesuwając ją w naszą stronę. Druga możliwość jest taka, że najpierw da nam same banknoty obiema rękami, a następnie jak już wsadzimy je do portfela, to przekaże monety.

Ginza, wielka dzielnica handlowa w Tokio

Tam nikt się nie spieszy i nikt nie czuje presji stojąc przy kasie. Wszystko odbywa się powoli i każdy moment jest na swój sposób celebrowany. W sieci Uniqlo, o której wspominałam powyżej, są kasy automatyczne – kasjer wrzuca do nich pieniądze, a maszyna przelicza za niego gotówkę i sama odlicza resztę, którą „wypluwa” i którą obsługa z wielkim namaszczeniem przekazuje.

Nasza „wizyta przy kasie”, bo tak to chyba powinniśmy nazywać w przypadku Japonii każdorazowo zakończy się  kilkoma skinieniami głową lub wręcz całym ciałem. Obsługa powtórzy także kilka w porywach do kilkunastu razy „arigato gozaimasu”, czyli „bardzo dziękuję”. Jeśli zaczniecie mówić to samo, to oni Wam zawsze odpowiedzą, co się może skończyć zabawną sytuacją, że wymiana tych uprzejmości zajmie naprawdę dłuuuugą chwilę.

Może są to detale, ale robią wrażenie i robiąc jakiekolwiek zakupy jest nam autentycznie miło.

Wnętrze jednego z pięter Uniqlo

Na koniec pokażę Wam kilka zdjęć sklepów w Osace. Obiecuję wrócić niebawem z dalszą częścią opisów rzeczy, jakie mnie wprawiły w zdumienie w Japonii. W najbliższych dniach pojawią się także posty z Kioto, w tym ten o wizycie w herbaciarni.

Do kolejnego przeczytania!
E.

P.S. Więcej o Japonii przeczytacie we wpisach:

Podobne wpisy

Komentarze

16 odpowiedzi na “Japonia – największe zaskoczenia”

  1. Bento Monia pisze:

    Cudownie się czytało, czekam na więcej 🙂

  2. Wow! Super zaprezenowana Japonia 🙂 chcę tam pojechac 🙁

  3. Agnieszka pisze:

    Arcyciekawy wpis. Czekam na więcej 😉

  4. Adriana Baran pisze:

    Zatem to bardzo miły i uprzejmy naród, aż chciałoby się samemu to doświadczyć 🙂

  5. Travellerka pisze:

    Świetny post i jak zawsze wspaniałe zdjęcia 🙂 Jakbym wpadła do takiego centrum handlowego to bym nie wyszła przez tydzień 🙂

  6. MigafkaFoto pisze:

    Japonia, właśnie w czasie kwitnącej wiśni jest najpiękniejsza. Moja przyjaciółka była tam przez pół roku i zapamiętałam, gdy opowiadała, że są zachwyceni folklorem Polski, tańcami, ale jeszcze bardziej naszą historią.
    Serdeczności!

  7. taro-bun pisze:

    Taksówki pierwsza klasa! 😀 No i mam teraz ogromną ochotę na zakupy w Japonii hehe

  8. Anonimowy pisze:

    Już ?? czemu tak mało??
    😉
    Alina

  9. Edyta pisze:

    Super wpis i choć część rzeczy wiedziałam, to i tak zawsze czegoś nowego się nauczyłam i dowiedziałam. Sytuacja przy kasie, o której piszesz, przypomina mi trochę Norwegią. Co prawda tu się nikt nie kłania i nie powtarza po kilkanaście razy "dziękuję", ale w Norwegii podobnie jak w Japonii nikt się nie spieszy, nikt z tyłu w kolejce przy kasie nie sapie ze złości, że za długo pakujesz zakupu, za długo płacisz, masz jakies pytanie etc.

  10. Angie pisze:

    Bardzo fajny wpis, czekam z niecierpliwością na więcej; ))

  11. Ula pisze:

    Dolaczam sie do Anonima – koniec wpisu? My chcemy wiecej!!
    Czy dobrze zauwazalam – w Japonii obowiazuje ruch lewostronny?
    Brak pospiechu bo choc czesto robie zakupy w Aldi czy w Lidlu to denerwuje mnie ten pospiech przy kasie. Czasami wrecz wrzucaja zeskanowany towar do wozka/koszyka.
    Czesto jestem u siostry w Szwajcarii, ale rzadko robie zakupy bo ceny sa … szwajcarskie 😉
    Jak jest wJaponi? Co jest tanie (choc to pojecie jest wzgledne), co warto kupic.
    I jak smakuje kawa z mieszianego kubka??
    Jeszcze raz dziekuje za wpis.

    • Madame Edith pisze:

      Ula,
      spokojnie, to dopiero początek wpisów z Japonii 🙂 Zaskoczeń było więcej, o kolejnych napiszę niebawem, bo i tak wpis wyszedł mi bardzo długi, a wiem, że większość Czytelników lubi krótsze teksty.

      Kawa z miedzianego kubka smakuje zupełnie normalnie. Jednak metal ma tę właściwość, że dłużej utrzymuje chłód – dlatego też w Coffee Precious Moments wszystkie kawy na zimno podawane są właśnie w takich fajnych naczyniach. Można nawet kupić identyczny, ale są bardzo drogie – około 240 zł za duży i 200 zł za mały.

      O cenach, jak i kosztach wyjazdu planuję osobny wpis. Generalnie są podobne, a w wielu przypadkach nawet sporo niższe niż w Polsce – to chyba największa niespodzianka.

      Do kolejnego przeczytania!
      E.

  12. Anonimowy pisze:

    Edith, mam te same spostrzeżenia i odczucia. Dodam tylko, że w taksówkach jest okropnie zimno, tak podkręcają klimę, że zęby marzną 🙂 przynajmniej w lipcu. Natomiast w sklepach bardzo podobał mi się zwyczaj podawania zakupionego towaru nie przez ladę tylko obejście jej i podanie bezpośrednio, niektóre sklepy w Warszawie już też tak robią. No i to pakowanie, jak zapakowano nam yakitori to po dotarciu do hotelu nadal były ciepłe i idealne do zjedzenia 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Bardzo się cieszę, że się ze masz podobne odczucia, bo doszły mnie słuchy, że jestem nieobiektywna w swoim opisie i że ta cała sympatia Japończyków oraz ich zwyczaje w sklepach są dla niektórych Polaków bardzo irytujące 🙂 Mi w każdym razie nad wyraz się podobały i żałuję, że nie jestem w taki sposób obsługiwana w Polsce.

  13. Adam pisze:

    Ta Statuła Wolności tak samo jak amerykańska została podarowana Japonii przez Francuzów w podobnych okolicznościach co amerykanom, także trochę dziwnie pisać, że to Japończycy skopiowali coś co tak naprawdę dostali od Francuzów.

    • Madame Edith pisze:

      Adamie, z tego, co mi wiadomo to replika. Nie spotkałam się z innym określeniem. Japończycy są znani z tego, że lubią sprowadzać do swojego kraju rzeczy, które podobają im się u innych.

      Owszem, Francuzi wypożyczyli Japończykom swoją statuę z Île aux Cygnes. Stała w Tokio przez rok – od kwietnia 1998 do maja 1999 i miała uświetnić „Rok francuski w Japonii”. Po tym czasie została jednak zabrana. Okazało się przy tym, że była na tyle popularna, że stworzono jej dokładną replikę i ustawiono w tym samym miejscu w 2000 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Japonia – największe zaskoczenia


Wyjazd do Japonii był pod każdym względem zaskakujący i zupełnie inny od dotychczasowych wojaży po Europie. Kraj Kwitnącej Wiśni ma tak wiele do [...]
@MadameEdith on Instagram