Kazimierz Dolny

30 sierpnia 2014

Kazimierz Dolny to miejsce, które odwiedzam zwykle raz do roku. To taka tradycja z czasów kiedy mieszkałam na Lubelszczyźnie. Wówczas obowiązkowo podczas któregoś z letnich weekendów wybieraliśmy do tu na spacer. W ubiegłym roku pokazywałam Wam zdjęcia z majowego wyjazdu, kiedy pogoda nie dopisywała. Na szczęście teraz mogę się z Wami podzielić już nieco ładniejszymi fotografiami, które zrobiłam dwa tygodnie temu, gdy w miasteczku panował wręcz nieznośny upał.

Ratowaliśmy się mrożoną kawą i herbatą. Nie wiem jak to możliwe, ale w taką pogodę zdecydowaliśmy się na „zdobycie” góry Trzech Krzyży, co przy grubo ponad 30 stopniach w cieniu było małym wyzwaniem.

 

Widoki jak zwykle nie rozczarowały, a podczas wchodzenia po kamienno-gliniastych stopniach oczami wyobraźni widziałam jak spalamy kalorie wchłonięte chwilę wcześniej u Sarzyńskiego 😉

Ukojenie od wysokiej temperatury znaleźliśmy za to w Wąwozie Korzeniowym, który znajduje się 2,5 km od Rynku. Można tu dojść na piechotę, dojechać samochodem lub skorzystać z melexów, które od kilku lat kursują na tej trasie. To jedno z tych miejsc, jakie koniecznie trzeba zobaczyć będąc w okolicy. W środku jest znacznie chłodniej niż na zewnątrz, bo praktycznie jesteśmy kilka metrów w głębi ziemi. Chodzimy po wąwozie, a tak naprawdę głębocznicy, którą ukształtowała w żyznych lessach matka natura. Możemy się tu dopatrzeć rozmaitych form, jakie przybrały wystające ze ścian korzenie. To naprawdę niezwykłe miejsce, a spacer w tę i z powrotem zajmuje około 30-40 minut z przystankami na podziwianie przyrody.

Uwielbiam Kazimierz i nawet nie przeszkadzają mi w nim dzikie tłumy turystów. Byłam tu tak wiele razy, że znam chyba każdy kamień, którym wyłożony jest Rynek. Mimo, że może się Wam wydawać, że jest to małe miasteczko, to uwierzcie mi na słowo, że ma w sobie wiele do zaoferowania. Kiedyś spędziłam tu ponad tydzień i nie nudziłam się ani przez chwilę.

Najprzyjemniej w Kazimierzu jest od wiosny do jesieni w dni powszednie kiedy nie ma zbyt wielu przyjezdnych, a życie w miasteczku płynie swoim normalnym, powolnym rytmem. Dwa razy w tygodniu na Rynku w godzinach przedpołudniowych odbywa się bazar, na którym można zaopatrzyć się w owoce i warzywa od lokalnych rolników. W niektóre święta i soboty na Małym Rynku odbywa się targ staroci, na którym sprzedawane są także rzeczy bardziej współczesne.

W Kazimierzu znajdziecie wiele gospodarstw agroturystycznych i prywatnych domów, w których można wynająć pokój. Są tu też luksusowe obiekty, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Gorąco Wam polecam wycieczkę na Lubelszczyznę. Niedługo opiszę także Nałęczów, Zamość oraz Roztocze.

Do przeczytania,
E.

Follow Madame Edith on Instagram

Podobne wpisy

Komentarze

19 odpowiedzi na “Kazimierz Dolny”

  1. T pisze:

    Ładne zdjęcia. Jak czytam, Ty bywasz co roku w Kazimierzu. Ja jednak w ostatnim czasie mam nieodparte wrażenie, że jest ogólna moda na Kazimierz Dolny. Jeszcze tam nie byłem, może za jakiś czas.

    • Madame Edith pisze:

      T.,
      tak, chyba faktycznie jest moda na Kazimierz. Świadczy o tym choćby fakt, że w weekend trzeba tu przyjechać z samego rana – najlepiej przed 10, by zdobyć miejsce na parkingu i nie utknąć w korku ciągnącym się aż od Bochotnicy, w którym można stać pewnie i ze dwie godziny. Kazimierz znam od małego, bo to moje rodzinne strony i polecam każdemu, bo to bardzo wyjątkowe miejsce. Miasteczko ma swój niepowtarzalny klimat. Tu czas płynie jakby wolniej i bez pośpiechu.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  2. Soft Summer pisze:

    Bardzo lubię Kazimierz i też bywam zwykle co roku , obowiązkowa wizyta w Herbaciarni u Dziwisza- magiczne miejsce

  3. Kinga Łucja pisze:

    Świetny wpis! ;)))

    Pozdrawiam
    __________
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

  4. Również polecam gorąco Lubelszczyznę! 🙂 Lublin, Zamość, Roztocze, Kazimierz, Nałęczów, Kozłówka- to tylko kilka z miejsc wartych odwiedzenia.

    Ten sklepik "Kogucik" widoczny na jednym ze zdjęć znajduje się przy rynku głównym czy w jakiejś bocznej uliczce? Jak ostatnio byłam w Kazimierzu (w lipcu) to chyba go nie zauważyłam, a na zdjęciu widzę, że chyba mają fajne, kolorowe rzeczy.

  5. Edith,

    Byłam w Kazimierzu chyba z 18 lat temu i nie wiele pamiętam i mam nadzieję, że będę miała okazję tam jeszcze raz pojechać, a wtedy na pewno na mojej liście znajdzie się piekarnia Sarzyńskiego:).

    Pozdrawiam

    Ania

  6. Anonimowy pisze:

    Kocham Kazimierz!!! 7 lat temu pobraliśmy się tam z mężem :))))
    Dziękuje za powrót do przeszłości ;))
    Pozdrawiam
    Magda

  7. Kasia Bolek pisze:

    zamiast na Górę Trzech Krzyży polecam trochę dłuższy spacer na Albrechtówkę, albo jeszcze dalej na skarpę w Dobrem z widokiem na Małopolski Przełom Wisły. Z jednego i drugiego miejsca widoki są niesamowite, a zdecydowanie mniej ludzi tam dociera.
    mam to szczęście posiadania swojej działki w Kazimierskim Parku 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Kasiu,
      super! Złaziłam trochę te okolice, bo bywałam tam wiele razy – zasługa domu mojej Babci w Nałęczowie 🙂 Masz rację, to są piękne okolice, a ja najbardziej lubię Kazimierz w dni powszednie, kiedy nie ma wielu osób i miasto wygląda zupełnie inaczej. Wtedy każdy szlak jest niemal pusty.

      Serdecznie Cię pozdrawiam,
      E.

  8. ola-stalt pisze:

    Dla mnie każda wizyta w Kazimierzu = Naleśniki Francuskie i Faktoria (chyba najlepsza w Polsce czekolada na gorąco :))
    Edith, co szczególnego polecasz w Kazimierzu? Gdzie smacznie można zjeść? Może coś czeka na odkrycie przeze mnie :).
    Pozdrawiam!

    • Madame Edith pisze:

      Olu,
      wg mnie bardzo dobrze dają jeść w Sarzyńskiego – nie tylko w cukierni. Poza tym oczywiście świetne są wspomniane przez Ciebie naleśniki. Za każdym razem zaglądam też na ciasto i herbatę do Dziwisza (będzie o tym miejscu post lada dzień). Kilka razy jadłam też na Rynku, ale raczej bez rewelacji, więc jakoś szczególnie nie polecam, choć widoki piękne 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  9. Anonimowy pisze:

    A mnie niestety Kazimierz kojarzy się z uwiecznionymi przez Ciebie na kilku zdjęciach Cygankami, które uprzykrzają pobyt na Rynku. Parę razy byłam świadkiem nieprzyjemnych, a wręcz niebezpiecznych sytuacji z ich udziałem i po tym Kazimierz stracił swój czar. Już go nie odwiedzam. Pozdrawiam serdecznie! Dorota
    PS. Bardzo podoba mi się Twój blog i gratuluje pracy, którą w niego wkładasz. Łatwo się zatracić przeglądając Twoje posty 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Doroto,
      Serdecznie dziękuję za bardzo miły komentarz 🙂
      Niestety Cyganów jest tam coraz więcej, a ich nachalnie obecność bardzo psuje atmosferę w tym pięknym miejscu.

      Moc pozdrowień
      E.

  10. Z racji prowadzonej działalności podróżuje tylko w miesiącach jesiennych. A jak patrzę na Twoje zdjęcia zaczynam żałować, że Kazimierz dane mi było zobaczyć w listopadzie. Chociaż i tak jestem zauroczona tym miejscem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Kazimierz Dolny


Kazimierz Dolny to miejsce, które odwiedzam zwykle raz do roku. To taka tradycja z czasów kiedy mieszkałam na Lubelszczyźnie. Wówczas obowiązkowo [...]
@MadameEdith on Instagram