Notting Hill wiosną – spacer po najbardziej kolorowej dzielnicy Londynu

6 maja 2018

Notting Hill

Londyn wiosną jest chyba najcudowniejszy, bo mnóstwo w nim magnolii i innych kwitnących drzew. Nie ma też aż tylu turystów, co w cieplejszych miesiącach. To całkiem dobra pora na podróż do stolicy Wielkiej Brytanii i Anglii, choć oczywiście, jak na angielską pogodą przystało, może spłatać figla podczas pobytu. Na to jednak planując podróż z wyprzedzeniem raczej nie mamy większego wpływu. Dlatego też w dzisiejszym wpisie pokażę Wam piękny, ale nieco szarawy Londyn, gdy wiosna wybuchła, ale słońca zza gęstych chmur nie było widać.

notting hill

Przyznam, że do londyńskiej pogody szczęścia raczej nie mam. Nawet w lipcu siedząc tam przez blisko dwa tygodnie pogoda była, delikatnie mówiąc, w kratkę. To, że parasol może się Wam przydać każdego dnia, nie jest wcale przesadzoną opowieścią. Tak jest faktycznie. Czasami może padać mżawka, innym razem ni stąd, ni zowąd, spadnie ulewa, a po pół godzinie znowu wyjdzie słońce i będzie „patelnia”. Nie przepadam za taką pogodą. Dlatego też jeszcze nigdy nie udało mi się odbyć przejażdżki na London Eye i nie zobaczyłam widoku z budynku The Shard. Powiem Wam szczerze, że zastanawiam się nad motywacją ludzi, którzy na ostatnich kilkudziesięciu piętrach mają tam mieszkania, skoro i tak przez dużą część roku budynek spowija mgła i tonie w nisko zawieszonych chmurach. Podczas mojego pobytu dwa tygodnie temu w zasadzie ani na moment budynek nie pokazał się w całej okazałości. Rano widać było tylko jego dolną połowę. Po południu nie było wcale lepiej.

notting hill

Angielski klimat jest specyficzny i w zasadzie o każdej porze roku może być tak, że trafimy super, albo nie trafimy wcale z pogodą. I tego się za bardzo przewidzieć nie da. Pewnie wiecie, że do Londynu mam stosunek raczej chłodny. Podobnie jak i do Paryża. Dostawałam od Was masę wiadomości dlaczego na blogu nie mam sekcji o tym mieście. Ano nie mam, bo nie za wiele rzeczy mnie tam ciągnie. Paryż jest totalnie męczący, brudny, śmierdzący. Z Londynem jest niewiele lepiej, ale jednak Londyn ma coś w sobie. Są dzielnice, które mają w sobie ten spokój, tę angielską, niespieszną atmosferę. Londyn może urzekać i wierzę, że może się podobać, jeśli odwiedzimy go na kilka dni. Jeśli zatrzymacie się na dłużej i będziecie mieszkać w przeciętnej dzielnicy, a sam transport do centrum zajmie Wam godzinę z okładem, to już nie wyda się Wam taki sympatyczny.

notting hill

Ale myślę, że wiosnę w Notting Hill, Kensington i Chelsea zobaczyć warto! Te dzielnice należą do najlepszych i najbardziej pożądanych adresów w mieście. Znajdziecie tam, w zależności od ulicy, zarówno typowe angielskie domki szeregowe szerokie na dwa lub trzy okna, jak i wielkie posiadłości i apartamentowce w zabytkowych budynkach. Dla miłośników filmu „Notting Hill” będzie to nie lada gratka, bo wiele scen z tej produkcji faktycznie było kręconych w tych okolicach. Na anglojęzycznych blogach możecie znaleźć całe przewodniki na ten temat z dokładnymi lokalizacjami włącznie.

Notting Hill

Notting Hill – gdzie pójść na zakupy?

Jeśli szukacie pamiątek, znajdziecie je na Portbello Road, ale tam jest drogo. Lepiej zajrzeć do jednego ze sklepów z pamiątkami bliżej metra Notting Hill Gate. Poszukiwaczy staroci pewnie zainteresuje Portobello Market. Na sobotnim targu staroci można tam znaleźć cuda do domu, ale na okazję raczej bym nie liczyła. Przy tej samej ulicy znajdziecie sklepy z herbatą, koszulkami, a nawet sklep z odzieżą dla bobasów. Jest sympatycznie, kolorowo i zdecydowanie jest na czym zawiesić oko. Dla samego doświadczenia warto poświęcić chwilę na oglądanie tutejszego niecodziennego asortymentu.

Gdy interesuje Was moda i sklepy, jakich w Polsce nie ma, np. Zadig & Voltaire czy Bimba y Lola, to najwięcej ich znajdziecie przy Ledbury Rd i Westbourne Grove.

notting hill

Notting Hill – gdzie jeść?

W Notting Hill jest wiele fajnych miejsc, gdzie można coś przekąsić lub wpaść na kawę. Niezmiennie polecam Wam dwa:

  • Ottolenghi przy 63 Ledbury Rd – to słynne bistro należące do Yotam’a Ottolenghi’ego i Sami’ego Tamimi. Miejsc siedzących w podziemnej sali jest tylko kilka i wszystkie znajdują się przy wspólnym stole, ale zawsze można zabrać kawę i coś do przekąszenia na wynos. Wystawa robi wrażenie i ma się ochotę na dosłownie wszystko! Dania są super świeże, często wyciągane są prosto z pieca, a ruch jest znaczny i mnóstwo rzeczy znika w oka mgnieniu. Ostatnio na wynos chwyciłam pieroga w kruchym cieście nafaszerowanego pysznym, ostrym warzywno-mięsnym farszem z curry.

ottolenghi notting hill

ottolenghi notting hill

  • The Hummingbird Bakery przy 133 Portobello Rd – do tej malutkiej cukierni mam ogromny sentyment. Wiele lat temu kupiłam ich książkę („The Hummingbird Bakery Cookbook”) i z niej nauczyłam się robić ich cudowne muffinki i cupcake’i. Warto wpaść na muffina red velvet, który jest specjalnością zakładu. Można zjeść na miejscu, ale miejsc siedzących jest dosłownie kilka, lub zabrać na wynos.

Obsługa w obu tych miejscach jest przesympatyczna i odpowie na Wasze najdziwniejsze pytania.

hummingbird bakery

hummingbird bakery

Notting Hill – gdzie pójść na spacer?

Począwszy od stacji metra Notting Hill Gate i kierując się na północ, możecie pochodzić po wszystkich uliczkach. Każda jest inna. Najsłynniejsza jest oczywiście Portobello Road ze względu na targ staroci i kolorowe domki, ale na innych uliczkach też jest ślicznie. Warto tu pobłądzić, bo to wyjątkowo spokojna okolica wiosenną porą. Zwłaszcza w dzień powszedni (poza piątkiem, gdy ma miejsce targ). W sobotę podczas targ staroci trudno jest przejść przez dzielnicę, a zwłaszcza Portobello Road. Jeśli chcecie uniknąć tłumów i nie interesują Was starocia, wybrałbym dni od poniedziałku do czwartku, ewentualnie niedzielę.

notting hill

Notting Hill

notting hill

Jeśli nie Notting Hill, to co?

A jeśli znudzi się Wam już Notting Hill, to gorąco polecam spacer w kierunku Pałacu Kensington i wizytę w Holland Parku lub Kensington Gardens, a także Hyde Parku. Po drodze możecie zobaczyć najpiękniejszy londyński pub – The Churchill Arms. W tej okolicy architektura jest bardziej dominująca, a kamienice znacznie wyższe. Ma się wrażenie, że wchodzi się do „bogatszego” świata. Ale tak chyba właśnie jest, że domy w okolicy Kensington są jeszcze droższe niż w Notting Hill. W końcu Notting Hill było kiedyś jedną z londyńskich dzielnic uciech, a Kensington to od zawsze okolice sąsiadujące z królewskim dworem.

churchill arms

 

notting hill

Do przeczytania!

E.

Podobne wpisy

Komentarze

3 odpowiedzi na “Notting Hill wiosną – spacer po najbardziej kolorowej dzielnicy Londynu”

  1. Ewa napisał(a):

    Generalnie lubię Londyn, ale gdy zawędruję gdzieś na ulicę z identycznymi ceglanymi domami szeregowymi, to jest to strasznie przygnębiający widok. I jeszcze często ciężkie, szare niebo pogłębia to nieprzyjemne wrażenie. Jednak wystarczy pójść na zakupy albo do jednej z licznych kawiarni typu Pret a manger, żeby zrobiło się fajnie 🙂 Polecane przez Ciebie kawiarenki na pewno odwiedzę, gdy wybiorę się na wyspy następnym razem.

    • Madame Edith napisał(a):

      Ewo, ja jeszcze lubię z sieciówek obecnych w Londynie Le Pain Quotidien. To na nich wzorowała się nasza Charlotte i choć tę markę można spotkać w wielu państwach, to z sieciówek jest moją ulubioną ze względu na smakowite pieczywo.

  2. marta napisał(a):

    Portobello Market w niedzielę jest mniejszy i głównie z ciuchami i to jakimi- polecam. Koncentruje się głównie w okolicach pod torami kolejowymi. A w Churchill Arms jest chyba najstarsza tajska restauracja przy pubie. Również polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Notting Hill wiosną – spacer po najbardziej kolorowej dzielnicy Londynu


Londyn wiosną jest chyba najcudowniejszy, bo mnóstwo w nim magnolii i innych kwitnących drzew. Nie ma też aż tylu turystów, co w cieplejszych [...]
@MadameEdith on Instagram