Podróż marzeń

4 stycznia 2014

Od początku roku wraz z Monsieur intensywnie myśleliśmy dokąd pojechać w tym roku na wakacje. Po głowie chodziły nam destynacje, o których wspominałam już w wielu wpisach: Maroko, ponownie Azory, Gran Canaria, Wyspy Zielonego Przylądka, Teneryfa, Porto Santo (mała i płaska wersja Madery z dłuuugą plażą)… Wolny czas spędzaliśmy więc przeglądając porównywarki biletów, hoteli oraz strony biur podróży, a w między czasie śledziliśmy kolejne odcinki naszego nowego ulubionego serialu „The House of Cards”, o czym wspominałam nawet na Facebooku 😉

W ferworze rozplanowywania urlopu, 26 dni wolnych na nowy rok, kombinowaniu jakby tu połaczyć wyjazdy z długimi weekendami, tak by bilans był jak najbardziej korzystny i by udało się pojechać i zobaczyć jak najwięcej. Wtem na jednej ze stron zobaczyłam mrugającą ofertę tanich lotów do … Japonii. Rzuciłam luźno hasło Monsieur, on pokiwał głową i zaczęliśmy szybko kombinować – czytać, sprawdzać potencjalne trasy wycieczki, ceny hoteli, biletów, jedzenia…

I tak oto, po trzech dniach spędzonych w internecie, wczoraj w nocy zakupiliśmy bilety na początek kwietnia do Osaki. Wracać będziemy już po Wielkanocy, ale tym razem z Tokio, bo chcemy przejachać wyspę Honsiu od Hiroshimy aż po stolicę właśnie. Mamy na to trzy tygodnie i już wiem, że będziemy mieli co robić, bo ponoć jest tam tyle ciekawych miejsc, że trudno wyłuskać te najbardziej atrakcyjne.

Na chwilę obecną przeraża mnie jedynie 11-godzinny lot samolotem. Wiem, że to będzie trudne doświadczenie pomimo miejsc „z dodatkową przestrzenią na nogi”. Mój najdłuższy lot trwał 6 h i już mnie ponosiło, bo nie lubię siedzieć w miejscu, a podejrzewam, że do pokładowej kuchni mnie jednak nie wpuszczą 🙂 Mam nadzieję, że uda mi się zdrzemnąć i nie będę miała jet lag’u.

Jestem niesamowicie podekscytowana tym wyjazdem! Mam ochotę krzyczeć z radości i skakać pod sufit 😀
Japonia, już od kilku lat, była naszym numerem 1 na liście pozaeuropejskich destynacji. Zawsze jednak wydawała się poza naszym zasięgiem. Teraz dzięki relatywnie taniemu biletowi oraz niskiemu kursowi jena, co ma ogromny wpływ na wydatki na miejscu (kurs jena spadł o ok. 20% w porównaniu do poprzedniego roku) na tę wycieczkę nie wydamy fortuny.

Oczywiście na blogu pojawi się relacja zdjęciowa oraz zesawienie poniesionych kosztów hoteli, przejazdów etc., bo te pytania często się pojawiają przy okazji relacji z podróży.

Do tej pory ze względu na ograniczone fundusze jeździliśmy wyłącznie po Europie. Mam nadzieję, że ten wyjazd będzie pierwszym, który to zmieni i że Azja nie okaże się nieosiągalna dla portfela.

Wiem, że wielu z Was było w Kraju Kwotnącej Wiśni, bo kiedyś ten tamat był poruszany na Facebooku. Dlatego będę Wam bardzo wdzięczna za wszelkie rady, linki i sugestie – jeśli nie chcecie pisać w komantarzach,  to możecie zawsze pisać także na mojego maila: madame.edith.blog@gmail.com

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę Wam, by Wasze marzenia w 2014 roku spełniały się równie spontanicznie.
E.

P.S. Dziś jedziemy szukać nowych walizek, bo do kabinowych raczej się nie zapakujemy – do tej pory sięzastanawiam jak się do nich mieściliśmy jadąc np. na 9 dni?! 🙂

Fot: http://www.tapeta-kwitnaca-dom-wisnia.na-pulpit.com/zdjecia/kwitnaca-dom-wisnia.jpeg

Podobne wpisy

Komentarze

48 odpowiedzi na “Podróż marzeń”

  1. Wiewióra pisze:

    wow! jestem pod wrażeniem! moja najdalszą podróżą był tramping w Turcji, jechaliśmy autokarem 52 godziny… ale byłam piekna i młoda i czego sie nie robiło jak 21 lat na karku było!!! na ten moment na wypoczynek w PL nas nie stać więc tylko marzę a dalekich podróżach. Pozdrawiam cieplutko!

  2. taro-bun pisze:

    niesamowicie zazdroszczę (ale tak pozytywnie, bo też kiedyś sobie polecę do Japonii, a co! ;]) uwielbiam podróże! polecam ci jeszcze Chiny z krajów azjatyckich – miejsce równie egzotyczne, a w każdej prowincji inny wachlarz fantastycznego (i dziwnego) jedzenia 😉
    Na pocieszenie powiem ci jeszcze, że wracając z Australii w samolotach i na lotniskach spędziłam przeszło 25 godzin ;D

    • Madame Edith pisze:

      Taro-bun,
      25 h na lotniskach to dopiero musiało być przeżycie! 😉 Na szczęście obecnie w wielu porach są instalowane takie fajne leżanki, na których można się chwilę przespać w oczekiwaniu na kolejny lot.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • taro-bun pisze:

      Leżanki zawsze są oblegane, a poza tym i tak bym nie spała, bo za bardzo się bałam o mój bagaż (podróżowałam sama) 😉 Także pozostało mi spanie w samolocie
      Już nie mogę się doczekać twojej relacji z Japonii!

      Pozdrawiam również 🙂

  3. Anonimowy pisze:

    Witaj
    lecicie na pewno z przesiadką wiec to raczej nie bedzie 11 h ciagłego lotu. Dacie rade spokojnie.
    Japonii mega zazdraszczam jest na mojej liście, ale teraz mam długaśny lot do Meksyku 🙂
    Z doświadczeń znajomych co tam byli – jest jednak drogo na miejscu, warto zamówić do Polski bilet na komunikację miejską – jest to karta o ok 40% tańsza niz na miejscu ale tylko dla turystów, bardzo trzeba uważać na noclegi by nie przywieźć do domu dodatkowych lokatorów, niestety moze padać.
    Na relacje czekam z niecierpliwością. Jestem zwolennikiem plecaka w podróżach
    Pozdrawiam
    ivis

    • Madame Edith pisze:

      Ivis,
      Dziękuję za Twoje wskazówki!
      Lot z Amsterdamu trwa niestety 11:35, a powrotny do Paryża prawie 13h…myślę, że da się to jakoś przeżyć, choć wizja zamknięcia w tak wielkiej maszynie odrobinę mnie stresuje. Japan Rail Pass już zamawiamy, no i hotele również, by trzymać się w miarę ustalonego planu i zrealizować możliwie wiele punktów z naszego programu 🙂

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Madam,
      zasugerowałam sie ostatnimi promocjami w Emiratesach 🙂 a lot przez ZEA to zawsze fajna przerwa.
      Dacie rade, skoro przeżyłam 37 h podróży z Alaski :))
      mogę ściągnąć od znajomych ich trase z punktami do zwiedzanai i noclegami i wysłać na maila.
      Jet lag o wiele lepiej przechodzę lecąc na wschód nizna zachód 🙂
      Z tego co wiem to w KLM-ie podają świetne lody :))
      Mój sposób na wizję zamknięcia w wielkiej maszynie – nie lubie latać ale cichutko o tym 😉 – lekka tabletka nasenna i winko 🙂
      Pozdrawiam cieplutko
      ivis

    • Madame Edith pisze:

      Ivis,
      Emirates też rozważałam, ale podróż z różnymi miastami wylotu/przylotu wychodziła ostatecznie drożej niż w KLM i AirFrance, a dodatkowo lot przez Dubaj jest dłuższy (mam nad myśli łączny czas, jaki spędza się w samolocie). Dlatego wybraliśmy europejskich przewoźników 🙂

      Z KLM jeszcze nie latałam, z AirFrance mam doświadczenie, ale tylko na lotach europejskich. Faktycznie słyszałam, że Holendrzy w kwestii posiłków się starają, ale z drugiej strony mają wg mnie okropne stroje dla załogi – tak brzydkich jeszcze chyba nie widziałam – ten ich niebieski kolor od stóp do głów, włączając garsonkę, płaszcz i kapelutek, brrrr 😉

      Jeśli to nie będzie duży kłopot, to będę ogromnie wdzięczna za trasę Twoich znajomych 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Witaj,

      obiecane poszło na maila. Jesli macie jakieś pytania – postaram sie pomóc.

      Pozdrawiam
      Ivis

    • Madame Edith pisze:

      Ivis,
      Stokrotne dzięki! Po pracy wszystko dokładnie przeczytam i poszukam tych wszystkich hoteli w internecie.

      Bardzo dziękuję za masę przydatnych informacji.
      Gorąco pozdrawiam,
      E.

  4. Travellerka pisze:

    Wooooow!!! Gratulacje, uwielbiam takie spontany! Już się nie mogę doczekać Twojej relacji 🙂 Oj tam z tym bagażem, jak jest za duży to go potem trzeba tachać i dźwigać 😛 Ja się na 14 dni zapakowałam w podręczny 😉

    • Madame Edith pisze:

      Travellerko,
      Na 14 dni w podręczny?! Jestem pod wrażeniem :-))) Niestety w Japonii pogoda jest zmienna i musimy zabrać różne rodzaje ubrań i obuwia, co niestety wpłynie na objętość bagażu. Wyczytałam, że tam są wszędzie publiczne pralnie i za jakieś nieduże pieniądze można pójść i z nich skorzystać, więc nie trzeba targać ze sobą np. 20 par majtek, skarpet i t-shirtów 🙂

      Serdeczności,
      E.

    • Travellerka pisze:

      Udało się bez większego trudu, ale początkowo też nie dowierzałam 🙂 Po twoim poście rozglądam się za tanimi lotami do Japonii, ale nawet nie wiem na jakie ceny można liczyć…. Jakimi liniami lecisz? Bezpośrednio czy z przesiadkami? Zazdroszczę, ale tak pozytywnie! Podobno wiosna to najlepszy czas na Japonię 🙂

    • Travellerka pisze:

      HiHi, już znalazłam odpowiedź w innym komentarzu 🙂 Pozdrawiam

  5. Aleksandra K pisze:

    wspaniale, moim marzeniem tez jest wybrac sie do Japoni, ale jeszcze nie teraz. Ach, zycie bez dzieci jest o wiele latwiejsze pod wzgledem podrozy:)
    Pozdrawiam i czekam na relacje:)

  6. Kasia pisze:

    Super 🙂 Zazdroszczę bardzo, bo ja również chciałabym się kiedyś wybrać do Japonii. Nam aktualnie kołacze się po głowach Islandia, bo najbardziej interesują nas północne kraje 😉

  7. Ładnie zaczynasz w nowym roku! Do Japonii aż tak bardzo mnie nie ciągnie ale Korea Północna to byłoby wyzwanie. Pytanie czy nie nasłaliby na mnie dzikich psów na pożarcie hehehe. W temacie podróży i ważnych punktów się nie wypowiem bo się nie znam, ale w temacie marzeń jak najbardziej tak. Marzy mi się NY jako miasto i Australia jako kraj. A jako że w chwili obecnej nawet paszportu nie mam, plany wakacyjne chwilowo wiszą 🙂

  8. Marzena pisze:

    To fajnie zaczął się Wam Nowy Rok i piękne macie plany:-) Moi rodzice byli w Japonii i byli zachwyceni, choć bardziej podekscytowani wrócili z innych części świata:-) Jednak zazdroszczę tak egzotycznej podróży:-) Pozdrawiam cieplutko:-))

  9. Nie byłam w Japonii, ale miałam okazję być w Chinach. Podróż samolotem nie jest taka zła. Mnie bardziej przeraża sama wizja lotu, bo po prostu boje się latać. Jak już ktoś wcześniej napisał – jak się lata na wschód zmiana czasu nie jest taka zła. Gorzej w drugą stronę, ale to już będziecie w PL, więc odeśpicie.
    Z doświadczenia wiem, że najlepiej pierwszy dzień się maksymalnie wymęczyć i iść spać wcześniej i będzie dobrze:) To dziwne, ale im więcej przesiadek po drodze tym lepiej znosi się zmiany czasu (tak mówi koleżanka, która często lata).
    Ja tym czasem planuję Azję, ale jej tańszą część typu Kirgistan, Tadżykistan, Kazachstan,czy Azerbejdżan. Marzy mi się wrócić do Mongolii, jest cudowna.
    Moja rada – mały bagaż. Zamiast torebki plecak podręczny. 13 kilogramowy bagaż to takie optimum. Walizka jest bardzo nieporęczna i ciężko się z nią przemieszczać. Tym bardziej jak będziecie dużo podróżować i zmieniać hotele na miejscu. Pewnie zabierasz aparat, więc tym bardziej liczy się, żeby mieć wszystkiego mało. Zmienna pogoda jest do rozwiązania. Na 3 tygodniowy wyjazd polecam maksymalnie 2/3 pary długich spodni, w tym jedne lekkie, ciepły polar (sweter jest dużo cieższy, kilka koszulek z długim i krótkim rękawem), 5 sztuk bielizny. Ja zawsze zabieram pełne buty (sprawdzą się tu niskie treki i sandały) i jakieś trampki. No i jakieś ciuchy, które sprawią, że w mieście poczujemy się dobrze), i jakaś kurtka, która będzie nas chroniła przed wiatrem i deszczem, ale bez przesady nie jakaś gruba. Mamy polar/bluzę. Szalik, czapka, rękawiczki to podstawa podróży nawet wiosną i latem. To oczywiście moje podejście do pakowania.
    Mało kosmetyków(zawsze można dokupić na miejscu). Apteczka musi być. Jak do Azji, coś na problemy z brzuchem.
    I do samolotu zabieramy najcięższe buty (zawsze można rozebrać) i kurtkę:)
    I jeżeli w Polsce będziecie nadawać bagaż do Osaki, to się upewnijcie czy tam leci. Bo z przesiadkami zazwyczaj jest tak, że bagaż leci innym samolotem, nie zawsze z nami:D

    • Madame Edith pisze:

      Wow! Tyle przypadtnych informacji – bardzo dziękuję! 🙂
      Postaram się, by mój bagaż podręczny nie był duży, bo w planie mamy jeszcze wypad do centrum Amsterdamu w drodze do Osaki (zamiast siedzieć 7h na lotnisku wolę przejechać się na spacer po centrum).
      Dziękuję za wszystkie rady, będę musiała dobrze przemyśleć pakowanie, by nic zbytecznego nie zabierać.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  10. Lia pisze:

    Wspaniala wiadomosc. Uwielbiam Japonie i chodz bylismy tam z mezem juz wiele razy to za kazdym razem jestem podekscytowana jakbym tam jechala pierwszy raz. Zawsze tez ciesze sie gdy slysze gdy ktos ze znajomych czy z osob ktorych blogi podgladam wybiera sie w podroz do Japonii. Jezdzimy od paru lat z mezem do kraju kwitnacej wisni co najmniej dwa razy w roku wiec jesli potrzebowalabys droga Edith jakis wskazowek, porad czy masz jakies pytania, obawy to bardzo chetnie sluze pomoca. Czeka Was fantastyczna wyprawa. Pozdrawiam serdecznie 🙂 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Lia,
      bardzo serdecznie dziękuję. Jak tylko przeczytam moje dwa przewodniki i to, co do tej pory znalazłam w internecie, to zapewne pojawią się jakieś pytania i wówczas się odezwę 🙂

      Gorąco pozdrawiam!
      E.

  11. Anonimowy pisze:

    Witam !
    Już nie mogę doczekać się relacji. mam jedno pytanko: ile kosztował bilet samolotowy?

    • Madame Edith pisze:

      Droga Czytelniczko / Drogi Czytalniku,

      bilet na trasie Warszawa-Osaka + powrotny Tokio-Warszawa kosztował niecałe 2300 PLN. Gdybyśmy jechali do Tokio i wracali z tego samego lotniska, to można było znaleźć bilet za niecałe 2200 PLN. Bilety oczywiście kupiliśmy w promocji, której warunkiem był pobyt minumum 7 dni i nie dłuższy niż 30.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Dziękuję za odpowiedź, to rzeczywiście niedrogo. Super wyjazd będzie 🙂
      Pozdrawiam

    • Anonimowy pisze:

      Madame,
      cena niezła a rok temu na podobną trase KLM miał ceny na bilet rzędu 1500 pln 🙂
      prośba o trasę i noclegi już poszła – dostanę to wysyłam,
      mogę także podesłać moją listę rzeczy do zabrania na wyjazd 🙂 – opracowana i dopieszczona przez kilka długich wyjazdów.
      Mój bagaż główny – plecak – waży max 15 kg. W tym jest waga plecaka i pokrowca transportowego, apteczka o wadze ok 1,5 kg i woda mineralna 1,5l – zawsze zabieram ze sobą. W styczniu 2013 ten zestaw świetnie dał sobie rade w Indiach – w Delhi było ok 6 st, w Radżastanie jakieś 15 a w Keralii tylko 35 :).
      Dobrze jest zabrać spodnie trekkingowe dzielone na 3 – zawsze mozna długość regulować suwakiem, świetna sprawa to koszulki funkcyjne – szybko schną i są lekkie. Ubranie na cebulkę i o dobrych parametrach ciepło/woda. Wada – zawsze tak samo wygląda sie na zdjęciach – sportowo i bez polotu :))

      do Karolina Johansonn – bilet do NY na maj 2014 kupiłam za 870 zł – cena przyznasz ze fajna wiec nie ma co przesadzać o kosztach 🙂 Całość lotu BA via Londyn. Australię można wyhaczyć za jakieś 2100-2400 🙂 powodzenia w szukaniu i realizacji planów.

      ivis

    • Madame Edith pisze:

      Ivis,
      rok temu to nawet za 1400 koledzy pojechali, ale niestety na miejscu kurs jena był wysoki, więc biorąc to pod uwagę wolę teraz zapłacić tysiąc więcej, a potem zaoszczędzić pewnie co najmniej drugie tyle na miejscu 😉 Choć z drugiej strony szkoda, że teraz takich cen nie ma, bo wyjazd byłby zupełnie opłacalny 😀

      Gratuluję Ci biletu do NY. Też o tym myślałam, ale mam zasadę, że póki co jeżdżę tylko do krajów, które nie wymagają ode mnie wizy, więc czekam na zniesienie i wtedy pojadę :-)))

      My bierzemy walizki, bo nie możemy dźwigać plecaków ze względu na problemy z kręgosłupem.

      Raz jeszcze dzięki za wszystkie sugestie. Mam 3 miesiące, więc sporo czasu, by wszystko ogarnąć.
      E.

    • Ivis, ja też liczę że NY już niebawem. Tylko ten paszport, potem już nawet wizy nie będę potrzebować. Uda się, pewnie że tak. Marzenia są po to żeby je realizować!

  12. Anna pisze:

    Droga Edith, piszesz dużo i ładnie, ale proszę popracuj trochę nad stylem i ogólnie językiem. Wyraz destynacja, nawet jeśli jest dla wszystkich zrozumiały, w języku polskim nie istnieje, a wyrażenie na chwilę obecną trąci kolokwializmem, takiego języka używają politycy i policja, kiedy się wypowiada w telewizji…

  13. Edyta pisze:

    Japonia jest na mojej liście marzeń podróży 🙂 Tylko i mnie przeraża ten długi lot, nie lubię latac, bo męczy mnie wielogodzinne siedzenie w samolocie (ile można po nim spacerowac?) i oczekiwanie na lotnisku. Ale Wam zazdroszczę! I cieszę się razem z Wami, bo wiem, że dzięki Twojej podróży i ja sama odkryję kawałek Japonii, tu na Twoim blogu 🙂
    Ciekawe, czy traficie na jedno z wielu hanami, bo marzec i kwiecień to okres najsilniejszego kwitnienia wiśni, ale i moreli, śliwy 🙂

  14. Edyta pisze:

    Sprawdziłam, i w tym roku w Osace sezon kwitnienia sakury przypada na 30.03-06.04 (oczywiście to szczyt kwitnienia), Tokio – 28.03-04.04.
    Ale np. na stronie http://www.japan-guide.com/ można sprawdzac na bieżaco, gdzie co kwitnie 😀

  15. Anonimowy pisze:

    no nie, wlasnie dzisiaj szukalam informacji o Japonii, chcialabym tam pojechac z mezem. Na fb znalazlam duzo fajnych stron. zycze Ci, aby sie udalo 🙂

  16. Anonimowy pisze:

    Droga Edith, co prawda mi nie było dane lecieć do Japonii, ale mój M był już trzy razy. Polecam zakup herbaty Genmaicha lub Genmaicha-Matcha. Mam zapas 4 opakowań, pijemy codziennie, parzymy w zakupionym w Japonii specjalnym dzbanuszku. Herbata zawiera prażony ryż i przepyszna (choc na poczatku zapach goracego ryzu zniecheca). W Polsce jest trudna do dostania i dosyc droga.
    Lotem się nie przejmuj, leciałam 10h do Tajlandii, można dać radę. Jeśli masz problemy z krzepnieniem krwi, można wziąć coś na rozrzedzenie przed samym lotem. Należy dużo chodzić, ja np. robiłam przysiady przy moim siedzeniu, aby mi nie puchły łydki – co bardziej dotyczy kobiet niż mężczyzn 🙁
    Mam nadzieje, ze wyjazd bedzie bardzo udany, zycze powodzenia:) K.

    • Madame Edith pisze:

      K.,
      bardzo dziękuję za polecenie! Do tej pory piłam tylko herbatę matcha, ale to zupełnie co innego od herbaty z ryżem. Swoją mam zamiar sobie kupić jej całkiem sporo, bo bardzo mi pasuje. Do komplety zaopatrzę się w specjalne naczynko do zaparzania i mieszadełko 🙂

      Tak, leki to podstawa oraz speclane uciskowe skarpetki przeciw opuchnięcion na łydkach – zawsze je zabieram do samolotu, nawet na którkie loty, bo jednak ciśnienie w górze robi dużą różnicę dla naszego układu krwionośnego.

      Raz jeszcze bardzo dziękuję za wszystkie wskazówki, zwłasza te herbaciane 🙂
      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  17. Japonia to moje takie małe marzenie 🙂 Jedno z wielu 🙂

  18. martanovacka pisze:

    W Japonii byłam już trzykrotnie i wyruszam znowu pod koniec stycznia 🙂

  19. Gosia pisze:

    Ja nie byłam, więc zdecydowanie, czekam na relację

  20. Życzę jak najbardziej udanej przygody! Podróżnik ze mnie żaden, ale mój brat połowę zeszłego roku spędził z narzeczoną na malezyjskich wyspach, zwiedzając przy okazji co się dało, tj. Singapur, Tajlandię czy Bali, a w tym roku znów podobno wybierają się w tamte rejony. 🙂 Ale na pocieszenie powiem, że im podróż z Warszawy na wyspę Labuan zajęła około 50 godzin i lecieli tam chyba 3 albo 4 samolotami, więc 11 godzin nie brzmi tak źle. 🙂

    Pozdrawiam!

  21. monika jall pisze:

    Wspaniala podroz sie szykuje! Tak dlugi lot tez mnie przeraza, no ale jak tu nie skorzystac?

  22. Uwielbiam tak spontaniczne osoby:)
    Życzę wiele radości podczas planowania wycieczki i samych pozytywnych emocji podczas podróży.

  23. Lech pisze:

    Edytko, no to poszłaś po bandzie a między nami chyba jest jakaś telepatia bo ja ostatnio namiętnie ćwiczę kuchnie azjatyckie 😉 Sprowadza się to do poszukiwania prawdziwych i oryginalnych przypraw. Używam 3 sosów: rybnego, ostrygowego i oczywiście sojowego. Jestem szczególnie dumny z umiejętności używania sosu rybnego ( metoda prób i błędów , po dodaniu z wywarem krewetkowym z kostki do zupy dyniowej ekstra !).

    Japonia to jednak sos sojowy – najlepszy na świecie ! Przeczytałem kiedyś relację na blogu o najlepszym sosie sojowym na świecie Kamebishi oraz jednej z najdroższych soli:
    http://delfaanywhere1.blogspot.com/2013/08/michael-booth-sushi-i-caa-reszta.html

    Gdyby udało Ci się odwiedzić te strony, no to by było coś… Ale rozumiem, że Twoja podróż też ma swoje prawa i harmonogram.
    Pamiętaj naszą rozmowę ( tu w postaci pisanej) na temat japońskich noży. Jeżeli uda Ci się przywieźć dobry japoński nóż ( kamienie do ostrzenia to już w Polsce dostaniesz) to pamiątka na całe życie jak znalazł.

    W każdym razie trzymam kciuki i gratuluję. Myślę, że wszystko będzie dobrze i nie mogę doczekać się relacji.

    • Madame Edith pisze:

      Leszku,

      bardzo Ci dziękuję! Już zamówiłam tę książkę 🙂

      Oczywiście pamiętam Twój komentarz o japońskich nożach, mam nadzieję przywieźć sobie jeden oraz trochę ciekawy akcesoriów kuchennych, szczególnie do parzenia herbaty. Dopiero zaczynamy planować naszą wyprawę, więc jeszcze nie wiem dokąd uda nam się zawitać. Czasu mamy sporo, bo jedziemy z małym zapasem. Zwykle wycieczki do Japonii trwają od 10-14 dni, a my wybieramy się na 3 tygodnie, więc jest kilka dodatkowych dni, by zobaczyć to i owo.
      Na przykłada Monsieur chce koniecznie pójśc do Disneylandu w Tokio 😉

      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło,
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Podróż marzeń


Od początku roku wraz z Monsieur intensywnie myśleliśmy dokąd pojechać w tym roku na wakacje. Po głowie chodziły nam destynacje, o których [...]
@MadameEdith on Instagram