fbpx

Seven Seas Blue – hotel na rodzinne wakacje

24 maja 2022
Seven Seas Blue

Podczas ostatniego pobytu w Turcji mieszkaliśmy w hotelu Seven Seas Blue. Dostałam od Was dużo pytań o ten obiekt, więc standardowo po powrocie robię wpis podsumowujący. Co się mi w nim podobało, a co nie? Czy warto go wybrać na rodzinne wakacje lub wyjazd w parze?

Seven Seas Blue – położenie:

Hotel jest położony w miejscowości Titreyengöl, tuż obok Side i Manavgatu. W zasadzie Titreyengöl to nazwa jeziora, które położone jest obok hotelu. Jadąc autobusem z Side wybieracie właśnie ten kierunek. To taka jakby dzielnica wokół jeziora i nieopodal rzeki Manavgat. Jest tu kilka dużych obiektów i sporo sklepików. Do Side jedzie się ok. 15 minut donbuszem. Bilet w jedną stronę kosztuje 1 EUR.

Seven Seas Blue

Seven Seas Blue – plaża:

Hotel leży przy samej plaży i jest ona w tym miejscu bardzo szeroka, głównie piaszczysta i piaszczysto-żwirkowa. Dobrze mieć buty do kąpieli, ale nie jest to obowiązkowe wyposażenie. Na plaży jest mnóstwo leżaków i ani razu nie mieliśmy wrażenia, że jest ich za mało. Wręcz przeciwnie: było ich ogromnie dużo. To nie jest taki hotel, w którym trzeba skoro świt “rezerwować” sobie leżaki. Nic z tych rzeczy! To bardzo wygodne. Miejsca jest dużo i każdy znajdzie wolne miejsce dla siebie o każdej porze dnia. Dodatkowo: praktycznie wszystkie leżaki są zadaszone.

Przy plaży jest bar, w którym od 11:00 do 16:00 można zjeść obiad i pizzę prosto z pieca czy tureckie placki gözleme. Nie ma nawet potrzeby, by wracać na teren hotelu do restauracji, bo wybór jest tu bardzo duży.

Seven Seas Blue – części wspólne:

Hotel jest bardzo elegancki, oczywiście 5-gwiadkowy, ale w Turcji to może nic nie oznaczać, jak pewnie wiecie. W tym przypadku na szczęście te 5* o czymś świadczą. Już sam podjazd robi wrażenie, a dalej jest tylko lepiej. Byłam już w kilku bardzo dobrych hotelach w Turcji, ale ten jest moim zdaniem najlepszy pod tym względem. Ma piękną aleję główną, która prowadzi do plaży. Obsadzona jest ogromnymi palmami, które robią wrażenie WOW! Dookoła obiektu biegnie 750-metrowa bieżnia, więc można rano pobiegać.

Seven Seas Blue

Budynek główny i bungalowy są bardzo malowniczo wkomponowane w teren. Wszędzie jest mnóstwo roślinności i jest ona starannie wypielęgnowana, po prostu cieszy oczy.

Seven Seas Blue

W hotelu jest kilka basenów i aquapark. Każdy znajdzie jakiś ulubiony. Dla dzieci są małe zjeżdżalnie i bardzo fajny basen z łagodnym wejściem. Woda w maju była w nim bardzo ciepła. Są brodziki, są też głębsze baseny i większe zjeżdżalnie dla dorosłych. Jest w czym wybierać. W jednym z basenów jest nawet bar!

Seven Seas Blue

Seven Seas Blue – pokoje:

Byliśmy w pokoju rodzinnym (2+2) z widokiem na basen. W tym hotelu są tylko dwa rodzaje widoku: na ogród lub na basen. Nie ma widoku na morze, bo plażę przesłaniają wysokie palmy. Z naszego pokoju było co prawda widać morze, ale tylko kawałek i mieliśmy po prostu szczęście, bo z większości morza i tak nie byłoby widać.

Seven Seas Blue

Nasz pokój zlokalizowany był w budynku głównym. Po drugiej stronie korytarza były pokoje 2+1, czyli z dostawką. Miały one widok na ogród, co oznaczało często widok na uliczkę i sąsiedni hotel. Gdy robiliśmy rezerwację, to pokojów 2+1 nie można było wybrać w wersji z widokiem na basen. Wydaje mi się, że ich po prostu nie ma. Pokoje w bungalowach są chyba słabsze, bo mają małe okna i wyglądały mniej przekonująco niż w budynku głównym, ale może się mylę. W każdym razie części wspólne są wspaniałe i to jest najważniejsze.

Sam pokój choć widać, że jest dość nowy, to i tak zasługuje na 4*, a łazienka na 3*, bo jest w niej mnóstwo niedoróbek. Jako że jesteśmy świeżo po remoncie, aż oczy mnie bolały od patrzenia się na krzywo położony silikon czy płytki 🙂 Ale po prostu tak mam, ktoś inny pewnie nawet nie zwróciłby na to uwagi.

Ważne, że pokoje są duże, przestronne, jest lodówka, czajnik, kawa oraz herbata i codziennie uzupełniany mini bar z napojami. My dodatkowo mieliśmy bardzo duży taras z krzesłami. Generalnie pokój był wygodny dla rodziny 2+2. Nie odczuwaliśmy braku przestrzeni, ale też mało czasu spędzaliśmy w środku.

Seven Seas Blue – jedzenie:

Na terenie obiektu znajdują się restauracje tematyczne: turecka, azjatycka, włoska i z owocami morza. Jest też jedna restauracja ogólna, kawiarnia, cukiernia i kilka barów oraz miejsc z przekąskami. W ogólnej restauracji serwowane są główne posiłki: śniadania, obiady i kolacje. Kawa do śniadań jest znakomita, bo przelewowa. Do obiadu czy posiłku niestety podają jedynie taką z proszku, robioną w wielkich ekspresach. Na szczęście na kawę z ekspresu ciśnieniowego można zawsze pójść do tureckiej kawiarni.

Jedzenie jest pyszne i urozmaicone. Mnóstwo warzyw i owoców. Każdego dnia live cooking i wieczory tematyczne. Najlepszy był oczywiście turecki, ku mojemu zdziwieniu azjatycki i ten z owocami morza, których było naprawdę dużo. Oprócz baru na plaży działa też dodatkowy przy basenie. Tam każdego dnia serwowali gofry i jakieś dania na ciepło: kebab, tortille itd.

Spośród restauracji tematycznych odwiedziliśmy dwie (turecką i azjatycką) i były znakomite. Do pozostałych nie dotarliśmy, bo nie zgraliśmy się z ich dniami otwarcia (są otwarte tylko w niektóre dni i to się na bieżąco zmienia). Jeśli przyjedziecie na tydzień, to możecie odwiedzić dwie wybrane, a jeśli na więcej dni, tak jak my, to wtedy macie cztery wejścia.

Seven Seas Blue – dla dzieci:

Dla dzieci przewidziano mini klub i fajny plac zabaw. W mini klubie są animacje po polsku. Naszemu starszemu synowi bardzo się podobały i chodził na nie codziennie. Raz malowali koszulki, innym razem robili pizzę, mieli ćwiczenia w basenie i na trawie czy robili antystresowe gniotki na plaży. Każdego dnia działo się co innego. Za to wielki plus, bo przedszkolak miał mnóstwo dodatkowych atrakcji. Chodził tam bardzo chętnie.

Seven Seas Blue – podsumowanie:

Generalnie bardzo polecam Wam ten hotel na rodzinne wakacje. Dla par też będzie ok. To wielki obiekt. Raczej dzieci nie będą Wam przeszkadzać. Zwłaszcza że mają inne baseny i mnóstwo atrakcji. To pierwszy hotel, w którym nie spotkałam się ze zbyt małą liczbą leżaków na plaży czy nad basenem. Hotel ponoć był obłożony w 100%, a wcale tego nie było czuć i to było znakomite. Jeśli szukacie hotelu na wypoczynek z dziećmi lub sami, to myślę, że Seven Seas Blue Wam się spodoba.

Plusy

  • piękny budynek, baseny, części wspólne
  • świetne jedzenie
  • mini klub dla dzieci
  • ogromna przestrzeń
  • bieżnia
  • czyste pokoje, codziennie sprzątane
  • dużo animacji dla dzieci i dorosłych (nie korzystaliśmy, ale rozpiska wyglądała imponująco)
  • piękne wieczory tematyczne np. kapadocki
  • duża liczba leżaków na plaży, jak i przy basenie
  • dobra baza wypadowa na wycieczkę do Kapadocji – stąd jest najbliżej!

Minusy

  • obsługa na recepcji bardzo słabo mówi po angielsku, jedynie z główną menedżerką można się było dogadać – zwykle odsyłali mnie do “guest relations menagera”, bo on też mówił po angielsku. Generalnie jeśli chcecie cokolwiek załatwić na recepcji, to należy uzbroić się w cierpliwość: załatwienie lunch boxów zajęło mi kwadrans, a nikogo nie było przede mną;
  • dostęp do wifi jest taki sobie: w naszym pokoju, który był oddalony od recepcji, często go nie było wcale;
  • gdy przyjechaliśmy o 20:30 nasz pokój nie był gotowy, co uważam za totalne nieporozumienie;
  • do miasta trzeba jechać donbuszem, nie da się dojść na piechotę, nie ma tu nadmorskiej promenady
  • łazienki są niedbale wykonane;
  • w naszym przypadku transfer z 1h 15 minut (tak podawało na swojej stronie biuro podróży) przeciągnął się do 2h 15 minut, co było bardzo męczące; ale w Waszym przypadku to nie musi tyle trwać. Wszystko zależy jak biuro podróży pogrupuje turystów i do ilu hoteli po drodze będzie musiał zajeżdżać autokar.

Do przeczytania!

E.

Seven Seas Blue
Podobne wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Seven Seas Blue – hotel na rodzinne wakacje


Podczas ostatniego pobytu w Turcji mieszkaliśmy w hotelu Seven Seas Blue. Dostałam od Was dużo pytań o ten obiekt, więc standardowo po powrocie [...]
@MadameEdith on Instagram