Tinos – nieznana perełka Cyklad – informacje praktyczne

15 maja 2018

tinos

Tinos położona jest na Cykladach pomiędzy wyspami Andros i Mykonos. Nie może równać się popularnością ze swoimi koleżankami – Santorini czy Mykonos, ale nie znaczy to wcale, że jest brzydsza czy mniej atrakcyjna. Tinos jest głównie znana z trzech rzeczy: malowniczych gołębników, które są jej symbolem, świątyni Panagia Evangelistria, którą można porównać do naszej Częstochowy, francuskiego Lourdes czy hiszpańskiego Santiago de Compostela, oraz z wydobywania cudnej urody marmurów, w tym marmuru zielonego, który sprowadzany był stąd m.in. dla Królowej Elżbiety II. Przede wszystkim jednak wyspa ma do zaoferowania wiele piaszczystych plaż, cudnej urody stolicę – miasto Tinos oraz wiele urokliwych wiosek i miasteczek. Jest to miejsce do pokochania!

Najważniejsze jednak, że na Tinos nie spotkacie tłumów turystów, bo z uwagi na brak lotniska nie mogła się tu rozwinąć masowa turystyka. Dodatkowo tutejszy kościół miał wpływ na to, że na wyspie nie ma żadnego dużego hotelu i dominują małe pensjonaty i rodzinne hotele składające się co najwyżej z kilkunastu pokoi. To wszystko sprawia, że wyspa staje się idealnym miejscem do spokojnego wakacyjnego odpoczynku. Jeśli się jednak chce, to można pójść do jednej z wielu restauracji czy pojeździć i pozwiedzać. O tym, co można tu zobaczyć i czego warto spróbować napiszę w kolejnym wpisie. Tymczasem podam Wam najważniejsze informacje w pigułce.

Tinos – informacje ogólne:

Według informacji uzyskanych od Gminy w Tinos mieszka ok. 7 tys. osób (w Wikipedii znajdziecie informację, że tylko 5200 osób). Liczba mieszkańców rośnie z roku na rok, gdyż wyspa jest atrakcyjnym kierunkiem dla mieszkańców zatłoczonych Aten, którzy coraz chętniej się tu, jak i na inne okoliczne wyspy, przenoszą.

Pomiędzy rokiem 1207 a 1715 Tinos był własnością Wenecji, dzięki czemu do dnia dzisiejszego w wielu miejscach można zobaczyć weneckie wpływy (to właśnie wenecjanie sprowadzili na wyspę gołębie – stąd wziął się symbol Tinos – ozdobne gołębniki).

tinos

Tinos – krajobraz i ukształtowanie terenu:

Powierzchnia Tinos jest górzysta, ale nie brakuje tu też plaż, chociaż są one raczej wąskie ze względu na strome gry schodzące do morze. Dominuje na nich piasek i mały żwirek, można spokojnie chodzić po nich na bosaka.

tinos

Najwyższa górą jest Tsiknias, która wznosi się na 750 m n.p.m. i zlokalizowana jest na wschodzie wyspy. Pomiędzy nią i zlokalizowanymi bardziej w centrum wyspy ruinami twierdzy Eksobourgo znajduje się równina Falatados. To jedyny płaski obszar na wyspie, ale położony jest wysoko, bo ok. 300 m n.p.m.

Na Tinos, ze względu na ukształtowanie terenu, jest wiele serpentyn. Drogi są utrzymane w dość dobrym stanie, ale w wielu miejscach nie ma zabezpieczeń, dlatego trzeba jeździć bardzo ostrożnie.

tinos

Tinos – najważniejsze symbole wyspy:

Pielgrzymi z całej Grecji przybywają tu, by odwiedzić świątynię Panagia Evangelistria. Do kościoła niektórzy pokonują drogę z portu (800 metrów) na czworakach lub na kolanach, by oddać hołd ikonie Dziewicy, by podziękować albo też prosić o coś Matkę Boską. Każdego dnia widzieliśmy pojedyncze osoby pokonujące specjalnie wytyczoną i wyłożoną dywanem trasę. Największym świętem jest dzień 15 sierpnia i to właśnie wtedy do świątyni przybywa najwięcej pielgrzymów. Okres poprzedzający ten dzień to czas, gdy na wyspie jest najwięcej przyjezdnych. Warto wziąć to pod uwagę planując wakacje.

tinos

Na Tinos znajdują się też charakterystyczne dla Grecji wiatraki. Ponoć jest ich około 20.

tinos

Symbolem wyspy są jednak nie wiatraki, a gołębniki, których doliczyć się można ok. 1300. Każdy ma dwa piętra, przy czym niektóre są w dość słabym stanie, ale jest też spora liczba odnowionych i bardzo zadbanych. Naturalnie do dnia dzisiejszego są używane przez gołębie.

tinos

Tinos – jak dojechać?

Póki co na wyspie nie ma lotniska, choć były plany jego wybudowania, ale ze względu na obawy mieszkańców i silny wiatr Meltemi wiejący głównie w sezonie wakacyjnym, budowy nie podjęto. Aby się tu dostać można:

  • polecieć samolotem rejsowym z Warszawy do Aten – loty są obsługiwane przez greckie linie Aegean (lot jest wykonywany przez samoloty Aegean i jest współdzielony z LOT na zasadzie code-share, bo obie linie należą do sieci Star Alliance; bardzo polecamy Aegean – mają czyste i nowe samoloty, obsługa jest bardzo sympatyczna i to chyba jedyne znane mi klasyczne linie lotnicze, które na locie trwającym ok. 2 h oferują ciepły i naprawdę smaczny posiłek). Po wylądowaniu w Atenach trzeba przetransportować się do portu. I tu do wyboru są dwa: leżąca bliżej Rafina lub oddalony od lotniska – Pireus. Podróż taksówka do Rafiny zajmuje ok. 20-25 minut, do Pireusu podobno ok. 45 minut. Następnie trzeba wsiąść na wybrany prom, przy czym prom z Pireusu płynie ok. 1-1,5 h dłużej niż prom z Rafiny, bo droga na Tinos jest znacznie dłuższa. Podróż z portu w Rafinie na Tinos trwa 3h 45 min. Nasz prom zatrzymał się po drodze tylko na wyspie Andros i płynął dalej przez Tinos aż na Mykonos. Połączeń jednak jest mnóstwo. W sezonie do portu w Tinos przypływa nawet 40 promów dziennie!

  • można też po przylocie do Aten przesiąść się na lot obsługiwany przez Aegean/Olympic Air na Mykonos i stamtąd złapać prom – wówczas na statku spędzimy tylko 30 minut, bo tyle zajmuje podróż między tymi wyspami.

To są w zasadzie dwie najlepsze opcje bezpośrednio z Polski. My wylecieliśmy o 12:15 z Okęcia, po 2 h 5 min byliśmy już w Atenach, czyli o 15:20 (czasu greckiego – +1h w stosunku do czasu w Polsce), a na Tinos zameldowaliśmy się o 22:30. Mieliśmy przy tym 45 minut opóźnienia na promie ze względu na ogromną liczbę pasażerów wysiadających i wsiadających, co przedłużyło odbicie od brzegu.

Tinos – gdzie mieszkać?

Na Tinos zatrzymaliśmy się w niewielkim, bo liczącym 11 apartamentów hotelu, Big Blue (ceny pokoi możecie podpatrzyć na booking.com). Hotel położony jest ok. 1,5 km od centrum Tinos. Usytuowany jest na wzgórzu, niedaleko plaży. Aby do niego dotrzeć trzeba pokonać bardzo stromy podjazd, który nie jest tu niczym niezwykłym. Dzięki temu z pokojów roztacza się genialny widok na zatokę, plażę oraz starożytne wykopaliska. Na plażę idzie się ok. 5 minut. Wraca zdecydowanie dłużej, bo podejście jest naprawdę strome.

tinos

tinos

Hotel jest malutki, ale ma własny basen i bardzo zadbane otoczenie. Śniadania podawane są indywidualnie na tarasie każdego z pokoi. Fajna rzecz! Te z Tinos zapamiętam na długo, bo były pyszne, zróżnicowane, a do tego z widokiem w tle, jaki chciałoby się mieć na co dzień z okna.

tinos

Big Blue oferuje różne pokoje. Niektóre są większe, inne mniejsze, jedne są dla 2, inne dla 3 osób. Nasz pokój był dość nietypowy, bo miał łóżko na piętrze.

Każdy pokój był wyposażony w kuchenkę, lodówkę, ekspres do kawy na kapsułki, jak i przelewowy, naczynia i sztućce. Wnętrze utrzymane było w stylu cykladzkim – było bardzo stylowe i funkcjonalne. Podsumowując: bardzo fajny obiekt w świetnym miejscu.

O kuchni na Tinos przeczytacie we wpisie „Jedzenie na Tinos„, a w kolejnym tygodniu pokażę Wam najpiękniejsze miejsca na wyspie. Potem zaś zabiorę Was na Santorini, a w między czasie pojawią się wpisy z Beskidów.

Do przeczytania,

E.

P.S. Więcej na temat Grecji i Tinos przeczytacie na portalu Discover Greece, który jest partnerem tego wpisu.

tinos

tinos

Podobne wpisy

Komentarze

13 odpowiedzi na “Tinos – nieznana perełka Cyklad – informacje praktyczne”

  1. Ewelina napisał(a):

    Piękne fotki! My chyba też znów odwiedzimy Grecję w tym roku, narobiłaś nam apetytu 🙂 Ile kosztował prom z Aten na Tinos?

    • Madame Edith napisał(a):

      Ewelino,
      cena zależy od tego skąd jedziesz, o jakiej godzinie i z jaką firmą, bo na tej trasie kursuje kilka różnych. Dla osoby dorosłej najniższa cena, jaką widziałam to 27 EUR w jedną stronę. Ale może być i 40 EUR. Najlepiej zobacz na stronie dla konkretnej daty, jaka Cię interesuje https://greeceferries.com/
      Serdecznie pozdrawiam!
      E.

  2. mum in spe napisał(a):

    Piękne zdjęcia!
    Mam pytanie odnośnie dzieci, chcielibyśmy wybrać się Mężem jesienią, nasz Pierworodny będzie miał wtedy pół roku. Czy to nie będzie zbyt „trudna” wyprawa dla takiego Maluszka? Lepiej poczekać aż podrośnie?
    I druga sprawa, może jest szansa, że poświęcisz jeden wpis na temat „pierwsza podróż samolotem”? Od strony praktycznej. Przed nami pierwszy lot i strachu jest dużo, do tej pory wszędzie samochodem. Chodzi mi głównie o to co gdzie i jak na lotnisku, o czym trzeba pamiętać, co ważne. Z góry dziękuję 🙂 Pozdrawiamy!

    • Madame Edith napisał(a):

      Oczywiście, przygotujemy wpis o podróży samolotem z bobasem. Lecimy z nim najprawdopodobniej około połowy czerwca, więc wszystko przy okazji opiszemy 🙂
      A co do wyjazdu, to myślę, że wszystko zależy od dziecka i godzin podróży, by były dobrze do niego dostosowane. My tym razem pojechaliśmy sami, a Mały Monsieur miał wakacje z babcią, dziadkiem i pradziadkami 😉 Nie chcieliśmy go brać z kilku względów: był trochę za mały na podróż samolotem, bo jeszcze sam nie siedzi. Podróż promem była dość długa i skończyła się późno – nasz prom ze względu na ogromną liczbę pasażerów miał 45 minut opóźnienia przy opuszczaniu portu w Atenach, przez co dopłynęliśmy na Tinos dopiero o 22:30, zamiast o 21:45. Dla dziecka to by było duże obciążenie, tak samo jak intensywne zwiedzanie, jakie mieliśmy w planach. Gdybyśmy pojechali do Grecji na plażowanie, to nie byłoby problemu, gdyby tylko skończył te 6 miesięcy i już sam siedział. A tak musimy jeszcze moment zaczekać, by gdzieś dalej go zabrać. Wiem, że ludzi latają nawet z dziećmi, które mają 2 lub 3 miesiące, ale osobiście uważam, że te 6 miesięcy to minimum.

  3. Natalia napisał(a):

    Podziwiam, że z takim małym bąbelkiem macie jeszcze energię na takie wyprawy 🙂 Czy ten hotel który polecasz ma udogodnienia dla takich małych dzieci, czy musieliscie brać ze sobą wszystko co potrzebne?

    • Madame Edith napisał(a):

      Natalio,
      tak jak pisałam w poprzednim komentarzu tym razem pojechaliśmy sami, bo nasza podróż byłaby zbyt intensywna dla Małego Monsieur.
      Big Blue poza kilkoma stopniami, które trzeba pokonać schodząc do hotelu jest położony na stosunkowo płaskim fragmencie. Trzeba tylko prosić o pokój na parterze, bo my mieliśmy na piętrze – z jednej strony lepszy widok, ale przy okazji kilka wysokich stopni do pokonania 😉 Hotel jest jak najbardziej przyjazny dzieciom, bo w ofercie mają nawet opiekunkę do dziecka/dzieci. O łóżeczko turystyczne trzeba byłoby dopytać, bo nie wiem czy je oferują. Podejrzewam jednak, że powinni. W kuchni jest czajnik bezprzewodowy, garnki, kuchenka, więc w razie czego można odgrzać jedzenie, zrobić kaszkę, mleko czy cokolwiek innego.
      Pozdrawiam!
      E.

  4. Natalia napisał(a):

    Kolejne miejece do odwiedzenia. Aż chciałoby się rzucić wszystko i lecieć do Grecji.

    • Madame Edith napisał(a):

      Polecam bardzo! Z każdym wyjazdem do Grecji coraz bardziej wczuwam się w tamtejszy klimat. Aktualnie Grecja wygrywa już w moim prywatnym rankingu z Włochami i depcze po piętach mojej ukochanej Hiszpanii 🙂

  5. Kamil napisał(a):

    „polecamy Aegean – mają czyste i nowe samoloty, obsługa jest bardzo sympatyczna i to chyba jedyne znane mi klasyczne linie lotnicze, które na locie trwającym ok. 2 h oferują ciepły i naprawdę smaczny posiłek”

    Kwestia „smaczności” posiłków jak zwykle dyskusyjna, ale zdecydowanie nie są to jedyne linie, które oferują ciepłe posiłki na shorthaulach — to fakt, że kiedyś było ich dużo więcej, ale wciąż są standardem np. w Royal Jordanian 🙂

  6. Paulina napisał(a):

    Miałam stracha przed pierwszą podróżą samolotem z bobasem, to było ponad 11 godzin z Tokio do Warszawy. Wcześniej jeszcze dojazd do Tokio ponad 2 godziny plus czekanie na lotnisku. W Polsce też dojazd do olszyna. Ogólnie podróż prawie 24 godziny. Leciałam sama z córką 9 miesięczną. Wszystko zależy od temperamentu dziecka, czy lubi być poza domem, czy nie przeszkadza hałas, obecność obcych itp.
    Moja córeczka akurat lubi rożne wyprawy, bycie poza domem. Ale nie obyło się bez płaczu… tak bardzo ją wszystko interesowało, że ominęła drzemkę. Po stracie zaczęła płakać. W sumie nie mam pewności czy przeszkadzało jej wznoszenie i dyskomfort w uszach czy brak drzemki… chyba z godzinę kłopotów, ale pózniej usnęła. Miałam ze sobą oprócz jedzenia, pampersow, kilka zabawek oraz chusteczki dezynfekujące, bo dziecko wszystkiego dotyka, wiec lepiej przetrzeć rożne elementy najbliższego otoczenia. Do 10 kg można korzystać z łóżeczka, podobno nie wszystkie dzieci lubią spanie w nich, ale moja córeczka polubiła bardzo, mimo, że była na granicy wagowej 9,5 kg. Raczej polecam lot z dzieckiem poniżej 10 kg i korzystanie z tego łóżeczka. Słyszałam od innych matek, że z takim nie chodzącym jeszcze dzieckiem jest dużo łatwiej.
    W czerwcu planuje ponownie podróż, ale to będzie już 2 raz i do tego z mężem, wiec zero stresu, bedą 4 ręce do obsługi bobasa (obecnie 14 miesięcy)

    • Madame Edith napisał(a):

      Te łóżeczka są super! My lecieliśmy akurat z Amsterdamu do Tokio i obok nas siedziała Japonka z synkiem (na oko 2-2,5 roku) i 3-miesięcznym bobasem. Bobas korzystał właśnie z tego łóżeczka i przespał całą 12-h podróż. To było niesamowite, bo na początku podróży oczywiście nieco martwiliśmy jak to będzie siedzieć koło tak małych dzieci. A okazało się, że były totalnie bezproblemowe. Problem tylko taki, że te gondole występują tylko na długich lotach, a na tych do kilku godzin ich nie ma.

  7. Ola napisał(a):

    Ja leciałam z córką jak miała 3 miesiące, później 4 miesiące i 5, lot na trasie Warszawa-Kopenhaga, więc króciutko, ale naprawdę nie było żadnego problemu, spała grzecznie i ja się więcej nastresowałam niż było potrzeba 🙂 tylko zmiana pieluchy mało komfortowa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Tinos – nieznana perełka Cyklad – informacje praktyczne


Tinos położona jest na Cykladach pomiędzy wyspami Andros i Mykonos. Nie może równać się popularnością ze swoimi koleżankami – Santorini czy [...]
@MadameEdith on Instagram