Winterthur – co zobaczyć w Mieście Muzeów?

Szajcaria to kraj, który potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Kiedy myślimy o szwajcarskich miastach, w pierwszej kolejności do głowy przychodzi biznesowy Zurych, gwarna Genewa czy malownicza Lucerna. Dziś jednak chciałabym Was zabrać do miejsca, które niesłusznie bywa pomijane na turystycznych szlakach, a kryje w sobie absolutnie fantastyczne skarby. Przed Wami Winterthur – szwajcarska perełka, w której sztuka spotyka się z nauką, a wszystko to okraszone jest wspaniałym, niespiesznym jedzeniem. Jeśli planujecie podróż w te rejony Europy, koniecznie dopiszcie je do swojej listy!
Z Zurychu w mgnieniu oka
Jeśli zastanawiacie się, czy warto nadkładać drogi, by odwiedzić Winterthur, od razu Was uspokajam – to żadne logistyczne wyzwanie. Winterthur leży dosłownie na wyciągnięcie ręki z Zurychu.
Dojazd pociągiem z głównego dworca (Zürich Hauptbahnhof) zajmuje zaledwie 20 do 35 minut. Pociągi kursują tu niezwykle często (nawet co kilka minut), a sama podróż szwajcarskimi kolejami to czysta przyjemność. Zanim zdążycie na dobre rozsiąść się z kawą w przedziale, będziecie już na miejscu. To sprawia, że Winterthur jest absolutnie idealnym pomysłem na jednodniową wycieczkę podczas pobytu w Zurychu.

Z czym kojarzy się Winterthur?
Samo miasto może kojarzyć się Wam z ubezpieczeniami. I bardzo słusznie! To właśnie tu swoją siedzibę miała grupa ubezpieczeniowa Winterthur, którą w 2026 przejęła francuska marka AXA. Nie jedna, bo nawet dwie siedziby mieszczą się w centrum miasta w wielkich gmachach.

Winterthur – gdzie spać?
Jeśli zdecydujecie się zostać tu na noc, do czego gorąco Was zachęcam, bo wieczorny klimat tego miasta jest niesamowicie urokliwy, doskonałym wyborem będzie pobyt w hotelu sieci Sorell. W samym sercu Winterthur znajdziecie ich hotel „Krone”. O tej szwajcarskiej sieci hoteli wspominałam już na blogu kilka razy. Słyną z połączenia szwajcarskiego profesjonalizmu z niezwykle przytulną, butikową atmosferą. Wnętrza są urządzone z ogromnym smakiem i dbałością o detale. Pokoje są bardzo komfortowe, wyposażone w ekspres na kapsułki, jak i najlepsze herbaty Sirocco. Ogromnym plusem jest też tutejsze śniadanie – niezwykle bogate, bazujące na świeżych, lokalnych produktach, chrupiącym pieczywie i doskonałych serach. To super baza wypadowa do niespiesznego odkrywania miasta. Hotel oferuje bezpłatne rowery, dzięki którym można jeździć po mieście i zobaczyć nieco dalsze zakątki. Taką prośbę trzeba jedynie dodać do rezerwacji.






Miasto muzeów
Winterthur bywa często nazywane kulturalną stolicą Szwajcarii i nie ma w tym ani krzty przesady. To miasto może się pochwalić imponującą liczbą muzeów i galerii, co na tak stosunkowo niewielką miejscowość robi ogromne wrażenie.
Winterthur Museum Pass za 29 lub 44 CHF oferuje wstęp do muzeów na 1 lub 2 dni (poza Technoramą, o której więcej za moment) oraz transport publiczny w cenie. Jeśli nie macie Swiss Travel Pass, która także pokrywa muzea u transport publiczny, to warto rozważyć takie rozwiązanie.
Muzeum Sztuki (Kunstmuseum Winterthur)
Dla miłośników piękna punktem obowiązkowym jest Muzeum Sztuki (Kunstmuseum). Mieści się w trzech odrębnych budynkach. Nie spodziewajcie się tu zakurzonych, nudnych sal. Budynek główny kryje jedną z najwspanialszych w całej Szwajcarii kolekcji sztuki nowoczesnej. Trafiłam na głośną wystawę czasową Claire Fontaine. Pracownicy muzeum byli przesympatyczni i dużo mi opowiedzieli o kulisach jej powstania.




Z kolei w Villa Flora (drugi oddział i budynek Muzeum Sztuki) znajdziecie dzieła wybitnych francuskich impresjonistów. Spacerowanie po niemal pustych wnętrzach i obcowanie z obrazami Moneta, Van Gogha czy Picassa, bez typowego dla wielkich stolic tłumu, to czysta przyjemność. Dodatkową atrakcją jest bajkowy ogród, w którym można usiąść, pospacerować, a także napić się kawy. Zarezerwujcie sobie na nie co najmniej po godzinie na każde z tych miejsc, bo naprawdę jest co oglądać.




Szwajcarskie Centrum Nauki Technorama
A jeśli wolicie rozrywkę, która angażuje wszystkie zmysły, albo po prostu drzemie w Was wewnętrzne dziecko, skierujcie swoje kroki do Technoramy. To odpowiednik warszawskiego Centrum Nauki Kopernik. Mieści się około 20 minut jazdy autobusem z centrum Winterthur.

To nie jest zwykłe muzeum, to interaktywne centrum nauki, w którym zasada „nie dotykać eksponatów” absolutnie nie obowiązuje. Wręcz przeciwnie! Tutaj trzeba wszystkiego dotknąć, pociągnąć, zakręcić i sprawdzić na własnej skórze! Na dużym obszarze, który obejmuje zarówno budynek, jak i przyległy teren zgromadzono setki stacji doświadczalnych z dziedziny fizyki, biologii czy chemii. Możecie tam robić różne eksperymenty, zrozumieć działanie pola magnetycznego czy zjawisk optycznych. Gwarantuję Wam, że przepadniecie tam na pół dnia, a jeśli pójdziecie z dziećmi, to nawet na cały dzień 🙂

Winterthur – miasto
Muzea muzeami, ale jednak największą wartością jest samo miasto z plątaniną starych uliczek, ukrytych przejść i kolorowych budynków. W starej części funkcjonuje główna ulica, przy której znajdują się sklepy. Jest ona osią całego centrum. Na równoległej ulicy złapiecie autobus, jak i znajdziecie kilka muzeów, jak i ratusz. Przy uliczkach prostopadłych przysiadło mnóstwo kawiarni i kafejek. Najbardziej urokliwa jest Oberer Graben porośnięta wielkimi platanami dającymi cień (zdjęcie główne).

Z kolei Steinberggasse upodobała sobie młodzież, są tam mniej formalne lokale na piwo. Warto zobaczyć też kościół miejski znajdujący się tuż obok.

Ponoć fajną, nowoczesną częścią jest też Sulzerareal – to postindustrialna część miasta. Na parkingu ustawiają się food trucki i miejsce tętni życiem. Coś jak na Nocnym Markecie w Warszawie. Podczas mojego pobytu akurat odbywał się mecz. Ze względu na ogromną liczbę policji, która przyjechała jako wsparcie, wolałam się nie zapuszczać w te okolice, bo sąsiadują ze stadionem. Odradził mi to też menedżer w hotelu. Ostatecznie więc nie miałam okazji doświadczyć street foodowej odsłony Winterthur.


Gdzie zjeść: roślinna uczta w Tibits
Po spacerze urokliwymi uliczkami tutejszego starego miasta, z pewnością zgłodniejecie. Szwajcaria słynie z serów i czekolady, ale ma też zupełnie inne, równie pyszne oblicze. W Winterthur warto odwiedzić wegetariańską restaurację Tibits, która znajduje się w samym centrum.
To kultowa szwajcarska sieć restauracji wegetariańskich i wegańskich. Ale nie dajcie się zwieść, zachwyci nawet najbardziej zdeklarowanych mięsożerców. Koncept opiera się na ogromnej, pięknie zaaranżowanej „wyspie” pośrodku lokalu, z której sami nakładacie sobie to, na co macie ochotę. Znajdziecie tam kilkadziesiąt różnych dań: od chrupiących, orientalnych sałatek, przez obłędne curry, pieczone warzywa, aż po domowe foccacie i niesamowite desery. Płacicie za wagę talerza. Atmosfera jest tu niezwykle swobodna, wnętrza przytulne, a jakość składników po prostu pierwsza klasa. Koniecznie spróbujcie ich pikantnego tatara z suszonych pomidorów – to absolutny hit!


Podsumowanie
Winterthur udowadnia, że prawdziwe perełki często kryją się tuż obok głównych turystycznych szlaków. To miasto oferuje idealny balans: ma wspaniałą, światowej klasy kulturę, angażujące atrakcje, a przy tym zachowało swój kameralny, niezwykle relaksujący klimat. Bez tłumów, bez pośpiechu, a jednocześnie z mnóstwem parków. Dzięki temu, że całe popołudnie spędziłam na rowerze, mogłam zapuścić się do dzielnicy willowej, którą poleciła mi Pani z hotelu. Chyba nigdy wcześniej w Szwajcarii nie widziałam tylu przepięknych domów!
Dajcie znać, czy mieliście już okazję odwiedzić to urokliwe szwajcarskie miasto, a może dopiero wpisujecie je na swoją podróżniczą listę marzeń?
I jeszcze dla przypomnienia: więcej o Szwajcarii przeczytacie w moim e-booku „Szwajcaria”, który możecie pobrać za darmo na mojej stronie (autopromocja).
Do następnego przeczytania!
E.


Podobne wpisy
Komentarze
Autor: Madame Edith
Szajcaria to kraj, który potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Kiedy myślimy o szwajcarskich miastach, w pierwszej kolejności do głowy przychodzi [...]





Dodaj komentarz