fbpx

Crème caramel

8 czerwca 2012

Kilka dni temu pisałam o pysznym i bardzo popularnym hiszpańskim deserze zapożyczonym od Francuzów – crème caramel. Jest to prosty i szybki pomysł na przyrządzienie smakowitej słodkości dla kilku osób (dłuży się jedynie czas, jaki deser musi “odstać” w lodówce). Jednak uwierzcie mi, crème caramel podany w odpowiedni sposób robi niesamowite wrażenie!

Crème caramel – składniki:

/na 10 porcji po ok. 125 ml/

  • 300 g cukru 
  • 100 ml wody 
  • 500 ml mleka 
  • 400 g śmietany kremówki
  • 4 całe jaja 
  • 2 żółtka 
  • 60 g brązowego cukru


Crème caramel – przepis:


Cukier i wodę umieszczamy w garnku na małym ogniu. Gotujemy mieszając, przez 2 minuty, aż cukier się rozpuści. Podnosimy temperaturę i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy bez mieszania. Co pewien czas możemy przemieszać karmel po dnie używając silikonowego pędzelka zanurzonego w wodzie.

Podgrzewamy masę cukrową aż do uzyskania złotego koloru.

Wlewamy karmel na spód żaroodpornych kokilek (foremek) – mogą być ceramiczne, jak i silikonowe (ja nie miałam aż tylu ceramicznych, więc skorzystałam także z silikonowych, z których zdecydowanie łatwiej się wyciąga ten deser). Okładamy na 5 minut na bok by karmel zrobił się twardy.

Resztę karmelu możemy wykorzystać do zrobienia dekoracji. Wystarczy na papier do żywności lub matę silikonową wylewać karmel i formować go za pomocą łyżki. Takie “karmelowe mazaje” po wystygnięciu należy delikatnie podważyć nożem, gdyż są bardzo kruche i delikatne.

Mleko i śmietanę mieszamy w garnku na średnim ogniu. Doprowadzamy do wrzenia (nie gotujemy!). Zdejmujemy z ognia.
Jajka, żółtka jaj, brązowy cukier wlewamy do dzieży lub miski. Dokładnie mieszamy.
Stopniowo dolewamy mleko ze śmietanką – bardzo powoli, by jajka się nie ścięły i nie zrobiła się jajecznica.

Po wymieszaniu masę wlewamy na zastygnięty karmel w naczynkach.

Kokilki umieszczamy w piekarniku na głębokiej blasze, którą wypełniamy wodą do około połowy wysokości foremek.

Przykrywamy folią aluminiową na czas pieczenia.

Pieczemy w nagrzanym do 160 stopni (termoobieg) piekarniku przez 45 minut. Wyjmujemy z piekarnika. Zostawiamy do ostygnięcia na 2h.

Następnie owijamy folią do żywności i wkładamy do lodówki na kolejne 2 h lub na całą noc, by stężały.

Przed wyjęciem podważamy cienkim nożem wokół wewnętrznej krawędzi kokilki.
Dekorujemy przygotowanymi wcześniej kawałkami karmelu lub bitą śmietaną. Możemy także użyć listków szałwi ananasowej (genialnie pachnie ananasem!) albo mięty.

Tak jak pisałam w poprzednim poście dotyczącym tego rodzaju flanu, miałam okazję go skosztować w restauracji El Brasero.

Był pyszny w tamtej odsłonie, ale oczywiście nie byłabym sobą gdybym tylko kopiowała cudze pomysły i nic nie dawała od siebie. Dlatego postawiłam na oryginalność i zrobiłam go po swojemu. Uważam, że w smaku wyszedł nawet lepszy od pierwowzoru, który i tak był bardzo smaczny.

Do tego, z czego jestem dumna, udało mi się odtworzyć jego magiczną strukturę z malutkimi bąbelkami powietrza.

Choć nie bez problemów, bo za nic w świecie nie chciał wydostać się z foremki. Ten deser jest jeszcze bardziej delikatny od panna cotty, przez co bardzo łatwo go uszkodzić. Jak widzicie nawet profesjonalni kucharze w porządnej restauracji nie podają go w nieskazitelnej formie.

Zróbcie go w sobotę po południu, a będziecie mogli cieszyć się nim już wieczorem i w niedzielę.

Polecam z całego serca,
E.

P.S. Przed wyjęciem z kokilek można deser zalać jeszcze karmelem i poczekać aż wystygnie i dopiero go wyjąć – wówczas będzie miał twardy i chrupiący spód. W mojej wersji zamiast na spód postawiłam na ozdoby z kruchego karmelu – równie smaczne, ale chyba bardziej efektowne.

Podobne wpisy

Komentarze

30 odpowiedzi na “Crème caramel”

  1. Will.i.am pisze:

    wygląda cudnie i musi tak smakować !

  2. Maggie pisze:

    Pieknie podany! Jestem pewna, ze mi rowniez dluzylby sie czas czekania, az bedzie gotowy do jedzenia 🙂

  3. bartoldzik pisze:

    Rewelacja. Wygląda o niebo lepiej niż ten restauracyjny 🙂

  4. Madzialena pisze:

    Uwielbiam ten deser, wygląda rewelacyjnie u Ciebie 🙂 Jeszcze nie miałam odwagi sama zabrać się do przygotowania ale chyba czas najwyższy 🙂

  5. Gosia pisze:

    Za nic w świecie bym nie poznała, który był przygotowany w restauracji, oba wyglądają fenomenalnie 🙂 Słyszałam kiedyś, że jak się robi karmel to nie wolno mieszać dopóki nie uzyska ciemnego, bursztynowego koloru. Wolno tylko delikatnie poruszać garnkiem, bo wtedy łatwiej zachodzi karmelizacja cukru. Nie wiem ile w tym prawdy, ale tak mi się przypomniało.

    • Madame Edith pisze:

      Gosiu,

      dokładnie tak, masz rację!
      Można jedynie, tak jak to opisałam, mieszać co pewien czas po dnie patelni/rondla pędzelkiem zamoczonym w wodzie, żeby wyrównać kolor i temperaturę w karmelu.

      Bardzo dziękuję za Twój komentarz,
      Edith

  6. Bon Appetit! pisze:

    Nie widzę żadnego naruszenia struktury! A Ty coś widzisz? 😉 Tego deseru jeszcze nie robiłam, ale robię często panna cotta i zawsze jestem ciekawa, czy wyskoczy, czy będę musiała jej pomóc…A to nożem, a to ciepłą wodą…
    Ale wróćmy do tego deseru, bo tak mi ślinka na ten karmel leci! 🙂

    Czekaj, a cukiernię może otworzymy razem? 😉

    Miłego dnia i udanego kibicowania dziś podczas meczu, ja uwielbiam mecze, więc będę z radością oglądać 🙂

  7. Pysznie! Zjadłabym sobie!

  8. Gosia pisze:

    No chyba podejmę się tego wyzwania

  9. Ale on piękny!!! taki elegancki! muszę kiedyś spróbować!

  10. Samantha pisze:

    Przepięknie i niezwykle smacznie 🙂

  11. Ela D. pisze:

    Tapenda
    Tylko patrzeć na to arcydzieło:)
    Pozdrawiamy:):)

  12. Fuchsia pisze:

    Piękny Ci wyszedł, a z tymi ozdobami karmelowymi to już w ogóle! Chętnie wprosiłabym się na porcję takiego deseru. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  13. głodomorek pisze:

    Mnie nigdy ani nie wyszedł karmel o tak cudnym kolorze, ani takie piękne mazaje do ozdoby, zawszę tylko ubrudzę garnuszek i tyle mam z karmelu. Twój deser wygląda pięknie 🙂

  14. Karmel-itka. pisze:

    tak pięknie wygląda… cudownie go podałaś.

  15. Madame Edith pisze:

    Bardzo Wam dziękuję za przemiłe komentarze 🙂

  16. nie no genialne, aż chce się zjeść te zdjęcia

  17. rewelacja, czytaalam o tym deserze ale jakos nigdy nie probowalam, a nie wyglada tak strasznie trudno. Chyba karmel jest najtrudniejsza czescia.
    Pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      Olu,
      masz rację – karmel jest najtrudniejszy, choć wcale nie jest trudno go zrobić.

      Ale trzeba uważać, bo jest bardzo gorący. Ja sobie nim poparzyłam palca – gdy kropla spadła na blat natychmiast, instynktownie zgarnęłam go palcem wskazującym, bo chciałam go oblizać … spróbować, jak wyszedł 🙂 No i stało się! Bąbel wyskoczył od razu, a palec pomimo leków strasznie bolał przez ponad 2h!

      Tak więc z karmelem nie ma żartów i trzeba uważać i powstrzymać swoje łakomstwo 🙂

      Pozdrawiam serdecznie,
      E.

  18. chyba się skuszę i zakręcę taki deser – wygląda pysznie!

  19. Wygląda po prostu cudnie. Takiemu deserowi nie można się oprzeć 🙂

  20. gosijka pisze:

    Wygląda pysznie!!!! Łatwiej by mi się czytało i oglądało zdjęcia, gdyby mi przeglądarka jaj nie robiła 🙂 Ostatnio zamiast większości zdjęć widzę jakieś paski i muszę je otwierać w nowym oknie, żeby mi się pokazały 🙂 Ale daję radę hehe choć próbowałam już chyba wszystkiego 🙂 Pozdrawiam!

  21. Jadwiga pisze:

    Dzień dobry,
    dlaczego karmel rozpuścił mi się całkowicie? Jaki popełniłam błąd?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Crème caramel

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram