Jak powstają karmelki?

10 lipca 2012

W ostatnią niedzielę będąc we Wrocławiu odwiedziłam wyjątkowe miejsce – jedną z ośmiu na świecie, a dwóch w Polsce, manufaktur karmelków. Wrocławska wytwórnia nazywa się „Słodkie Czary Mary”. Miejsce niezwykłe, bo tu każdy czuje się jak dziecko bez względu na to ile ma lat.

W weekendy o równych godzinach (12:00, 14:00 i 16:00) odbywają się pokazy wytwarzania cukierków.
Właścicielka odpowiednio wcześniej nastawia wodę, z cukrem i glukozą. Gotuje tak długo, aż powstanie złocisty karmel. Na końcu dodaje aromat (trafiliśmy na produkcję partii karmelków winogronowych).

Następnie na specjalny blat z ogranicznikami wylewa złotą masę, po czym w części rozprowadza barwniki (fioletowy i zielony) i miesza, aż dobrze się rozprowadzą we fragmencie masy. Na koniec tego etapu całość posypuje się kwaskiem cytrynowym.

Każdy kawałek masy o innym zabarwieniu zostaje odcięty za pomocą dużych nożyczek. Potem następuje proces ręcznego wyrabiania.
Złocisty karmel, bez barwników, pod wpływem powietrza staje się niemal biały. Wyrabia się go na podgrzewanym blacie.

Karmel fioletowy wyrabia się na cienki wałek i odcina nożyczkami 30-centymetrowe kawałki, które się studzi na zimnej części blatu.

Fioletowe wałeczki układa się następnie w taki sposób, by w przekroju przypominały kiść winogron.

Dookoła umieszcza się biały karmel, a na górę dodaje się fragment zielonego, który będzie imitował liście.

Całość okrywa się ponownie białym karmelem, a na koniec fioletowym, by cukierki były ładniejsze.

Wielki karmelowy walec na ciepłym blacie wyrabia się dłońmi tak, by powstał cienki wałeczek.

Można go pociąć nożyczkami, ale jako, że jest jeszcze ciepły to powstają z niego „poduszeczki”, a nie karmelki.

Aby powstały cukierki, należy wałki wystudzić, a następnie za pomocą szpachelki pokruszyć je na małe kawałki.

I w ten właśnie sposób powstają karmelki o smaku winogronowym z winogronem w środku 🙂

Pamiętajcie, że karmel wylewany z garnka na blat ma temperaturę około 140 stopni C. Trzeba bardzo uważać! Dlatego Panie pracujące z karmelem mają podwójne rękawiczki, by się nie oparzyć.

Jestem ciekawa, czy zainteresował Was opis tej ręcznej produkcji karmelków?

Powiem Wam szczerze, że myślałam, że te wzorki na cukierkach robi jakaś tajemnicza maszyna i nie mogłam uwierzyć, jak byłam na pokazie i Panie robiły wszytko ręcznie.
Nie miałam pojęcia, że to tak czasochłonne i skomplikowane zajęcie. W dodatku trzeba mieć dużo „pary” w rękach, by sobie z takim ciężkim karmelem poradzić (jedna partia cukierków waży około 3 kg).
Nie jest to lekka praca. Za to słodka z całą pewnością 😉
Życzę Wam udanego i słodkiego dnia!
Edith
P.S. Więcej o wyjeździe do Wrocławia przeczytacie w poście „Wrocław w weekend”.
Podobne wpisy

Komentarze

51 odpowiedzi na “Jak powstają karmelki?”

  1. Fuchsia pisze:

    Schrupałabym wszystkie te cukiereczki 🙂

    PS: W Warszawie też jest taka manufaktura cukierków (przy ul. Tamka)

  2. Karmel-itka. pisze:

    o rany, magiczne, urokliwe miejsce.
    w Krakowie też taka jest, CiuCiu się zwie ;]
    takie karmelki mają w sobie… mnóstwo czaru, magii i uroku. są przecudne i smakują zupełnie inaczej niż te, robione masowo.

    piękna fotorelacja, bardzo ładne zdjęcia!

  3. Tam zawsze tak pięknie pachnie i faktycznie można czuć się jak dziecko, u mnie to poprostu CIuCiu sklep, synek zawsze stoi i patrzy jak zaczarowany;) Piękne miejsce;)

  4. Bon Appetit! pisze:

    Pięknie tam, tak kolorowo i świetne doświadczenie Cię spotkało, ale miejsce nie dla mnie, no chyba żeby tylko popatrzeć, bo za jedzeniem takich karmelków to nie przepadam, nawet jak dzieckiem byłam to nie jadłam…

  5. boregi pisze:

    Też tam trafiłam jak byłam we Wrocławiu, wtedy panie robiły cukierki cytrynowe 🙂 I bardzo żałowałam, że nie wzięłam aparatu 🙁 Świetna relacja 🙂

  6. Kasia S, pisze:

    oj dobrze, że nie mam nałogu jedzenia karmelków. Dla tych, którzy go maja, to wycieczka po takiej fabryce musi być torturą.

    Pozdrawiamy seredecznie

    Tapenda

  7. Alice Simply pisze:

    przy najbliższej wizycie we Wrocławiu muszę się wybrać 😉 też byłam pewna, że takie wzorki robią maszynowo… jadłam w dzieciństwie takie lizaki z kwiatkami… to się teraz wszystko wyjaśniło 😉 ekstra, słodka relacja:D

  8. Aleksandra K pisze:

    no.no.no, to tak wciskaja kwiatek do srodka. teraz wiem gdzie za rok bede musiala sie pojawic.
    Pozdrawiam

  9. Mienta pisze:

    Chociaż nie przepadam za karmelkami to byłam na takim pokazie w Krakowie, fajna sprawa 🙂

  10. Antenka pisze:

    fantastyczne małe cacuszka:)

  11. smaki życia pisze:

    Chociaz za karmelkami nie przepadam, to bardzo mi się podoba Edith Twoja relacja – lubię podglądać proces technologiczny i produkcyjny – rzeczywiście trzeba mieć niezłą krzepę, aby rozwałkować taki gruby wałek do tak cieniutkiej niteczki! Zdjęcia bajecznie kolorowe – tak sobie wyobrażałam sceny z Alicji w Krainie Czarów – zanim powstał film!

  12. roksana- t pisze:

    Niesamowite! 🙂 uwielbiam Twój blog, wchodzę tu codziennie! Pozdrawiam.

  13. Jakie cuda ! Chętnie i ja odwiedzę to miejsce. Choć karmelków nie jadam (i chyba nie jadłam w swoim życiu)

    miłego dnia;)

  14. Pewnie, że wpis nas zainteresował, warto czasem dowiedzieć się jak powstaje jedzenie, a nie być przygotowanym tylko na konsumpcję!
    Wystrój wnętrza jest bajeczny, tak samo jak fabryka karmelków 🙂
    U nas w Gdańsku jest z kolei Ciuciu Artist, ale nigdy nie byłam, może się wybiorę kiedyś w takim razie 🙂

  15. Madame Edith pisze:

    Powiem Wam szczerze, że i ja nie przepadam za karmelkami, ale te były zupełnie inne od tych, które znałam dotychczas. Szczególnie smakowały mi właśnie te winogronowe, bo miały bardzo wyrazisty smak.

    Po takie cukiereczki będę czasami z chęcią sięgać 🙂

    Pozdrawiam Was gorąco!
    E.

  16. Aga pisze:

    Ale świetne miejsce! Zobaczyć coś takiego:) Wow:)

  17. vinka pisze:

    uwielbiam to miejsce 🙂 ja natrafiłam na produkcję karmelków arbuzowych 🙂

  18. blackdresses pisze:

    Jak tam jest pięknie 😉 Nie lubię słodyczy, ale ze względów wizualnych te bym zjadła 😉

  19. Monica pisze:

    Fantastyczne miejsce!

  20. Maxymonium pisze:

    W takim razie i mnie czeka wyjazd do Wrocławia – z ciekawością zobaczę na własne oczy produkcję karmelków 🙂

  21. Agnieszka pisze:

    Ciekawy reportaż i piękne zdjęcia 🙂

  22. S.B. pisze:

    kiedy byłam w Krk w listopadzie, ulotki mnie kusiły by zajrzeć – niestety nie starczyło czasu 🙁 ale następnym razem na pewno nie odpuszczę. słodkie zdjęcia 🙂

  23. Agabi pisze:

    czytałam o nich artykuł:) rewelacyjny sklepik słodkości.

  24. amaranthrose pisze:

    Też pisałam o manufakturze na blogu, więc zapraszam.
    Kiedy byłam tam ostatnio, panie robiły właśnie cukierki ananasowe.
    Zapach był cudowny:)

  25. Natalia pisze:

    Ale magiczne miejsce 🙂

  26. gin pisze:

    Dawno temu w jakimś programie widziałam, jak się robi karmelki. Byłam w ciężkim szoku, że zwija się taki gruby walec, a potem go rozciąga, a wzorek w środku zostaje. Magia 🙂 Chciałabym zobaczyć to "na żywo" 🙂

  27. Kiedyś czytałam artykuł w gazecie na temat takich cukierni. Taka praca bardzo by mi odpowiadał. Te karmelki są cudowne, i tak kolorowe, że oczy same się uśmiechają, a buzia otwiera z zachwytu:)Też chciałabym zobaczyć taki pokaz:)

  28. Ja takowy ręczny wyrób widziałąm podczas praktyk w "Odrze" w Brzegu …to wspaniałe przeżycie:) Muszę tam zabrać synka:)

  29. Musze tam koniecznie wybrac sie na wycieczke i male co nie co 😉

    nowthatswhatifancy.blogspot.com

  30. Drui... pisze:

    Ciekawy wpis, w koncu dowiedziałam się robi karmelki.
    Pozdrawiam! 🙂

  31. Amorek pisze:

    Świetne, szkoda że w mojej okolicy nikt nie robi takich cudów

  32. Ola pisze:

    byłam w Gdańskim Ciu Ciu 🙂

  33. Bardzo fajnie mi się czytało Twój wpis i oglądało zdjęcia. Przypomniałam sobie czasy dzieciństwa gdy na koloniach zabrano nas do fabryki lizaków. W tamtych czasach był tylko jeden ich rodzaj – kwiatuszek, ale robiło się je właśnie w taki sposób. Pamiętam, że czulam się wtedy jakbym była w zaczarowanym miejscu 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Bardzo się cieszę, że ten post dał Wam dużo pozytywnej energii. Jest mi bardzo miło, że spodobała się Wam moja kolejna relacja, bo to forma, która daje mi dużo satysfakcji 🙂 Będę zamieszczała regularnie kolejne opisy ciekawych miejsc i wydarzeń.

      Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze dzisiejsze komentarze!

      Do kolejnego przeczytania,
      Edith

  34. głodomorek pisze:

    Ja znam podobną manufakturę z Bornholmu, co prawda z tego co pamiętam wnętrze nie było aż tak cukierkowe. Natomiast bardzo spodobało mi się to, że można było samemu sobie wybrać różnego rodzaju cukierki i wsadzić do rożka, nie wiem czy w tej Wrocławskiej też tak jest? Karmelki uwielbiam, relacja wspaniała – koniecznie muszę odwiedzić to miejsce 🙂

  35. Vanilia81 pisze:

    RAJ! Muszę koniecznie odwiedzić to słodki miejsce! Dziękuję Ci za informację 😉

  36. lekki brzusio pisze:

    a jaki wystrój piękny tam mają! idealna oprawa dla takich słodkości

  37. cynamonka-bp pisze:

    oj, piękne te karmelki:)

  38. . pisze:

    Ten post jest moim numerem jeden! Czytając go, czułam się jak bohaterka pewnego filmu Tima Burtona…;)

  39. Anonimowy pisze:

    W Warszawie jest jeszcze sklep "Cukrowa Sowa" na Piwnej(koło pl.Zamkowego).Wzorki w cukierkach niesamowite 😉
    http://www.cukrowasowa.pl/

  40. Niesamowite, nie miałam pojęcia, że karmelki są robione ręcznie i że to taki skomplikowany, pracochłonny proces! Świetna relacja 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Jak powstają karmelki?

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram