fbpx

Jak się robi sałatę?

4 października 2013

Nie wiem jak Wy, ale mnie od zawsze fascynowały programy z serii “How it’s made”, szczególnie kiedy dotyczyły jedzenia. Obserwowanie procesu produkcji jest niezwykle fascynujące i pouczające. Dzięki temu, że moja mama prowadziła zajęcia ze studentami i odwiedzała różnego rodzaju zakłady spożywcze jeszcze będąc w liceum miałam okazję zapoznać się z produkcją lubelskich makaronów, słonych paluszków, papierosów, czy kiełbasy. W ubiegłym roku zaś odwiedziłam hodowlę ryby barramundi oraz uprawę ziół pod Olsztynem, a niedawno hodowlę gęsi kołudzkiej w Kołudzie Wielkiej.

Wszystkie te doświadczenia były bardzo pouczające i dostarczyły mi dużo interesujących informacji. W tym tygodniu na zaproszenie McDonald’s Polska wraz z grupą blogerów i dziennikarzy miałam okazję udać się w “blogową delegację” i odwiedzić dwie fabryki, które dostarczają produkty do tej sieci restauracji. Na pierwszy ogień poszła fabryka sałaty Eisberg w Legnicy.

Jak się możecie domyślić w całym zakładzie panują sterylne warunki. Przed wejściem do hali produkcyjnej musieliśmy zdjąć biżuterię, zegarki, a nawet zostawić plastikowe długopisy. Wszystko to ze względów bezpieczeństawa, by żaden mały przedmiot nie dostał się przypadkiem na linię produkcyjną. Mogliśmy zabrać jedynie okulary (które nota bene non stop parowały ze względu na niską temperaturę) oraz aparaty fotograficzne.

Zostaliśmy także wyposażeni w grube polary (na hali panuje temperatura niższa od tej w lodówce!), fartuchy, gumowce, maski na twarz i podwójne czepki na włosy! Wyglądaliśmy trochę jakbyśmy pracowali nad badaniem bakterii zebranych z próbek ziemi na Marsie w jakimś tajemniczym labolatorium NASA 🙂

Przekroczenie progu hali produkcyjnej mogło odbyć się po “chirurgicznym” umyciu rąk oraz przejściu przez “chodnik śmierci”, na którym ruchome rolki z płynem dezynfekującym zabijały wszystkie bakterie, które mogły znajdować się na i tak już wcześniej umytych butach.

Żeby nie było tak prosto, przechodząc z jednej części hali do drugiej musieliśmy wkładać nowe fartuchy i ponownie myć ręce. Teraz jestem tego pewna: tu nie może być żadnych bakterii. Absolutnie!

W chwili obecnej w fabryce trwa nadal sezon letni, co oznacza, że duża część dostaw pochodzi z polskich pól. W sezonie zimowym warzywa przyjeżdżają m.in. z Hiszpanii, Turcji, Grecji czy Maroka. Przed poddaniem ich obróbce z każdej z partii pobiera się próbki do analizy.

Bada się m.in. wagę główki, długość kaczana (im mniejszy tym lepiej, bo wtedy jest mniejszy odpad), a nawet liczbę liści okrywających, czy wewnętrzną temperaturę sałaty.

Każda partia jest oceniana także pod względem dojrzałości, zwartości główki, ewentualnych ciał obcych (robaczki), świeżości, czystości, czy też ewentualnych wad. Im więcej “4” otrzyma, tym lepiej.

Główki sałaty następnie trafiają na linię produkcyjną.

 W pierwszej kolejności wycinany jest z nich ręcznie kaczan.

 Następnie sałata wędruje do rozdrabniarki.

 Wyskakuje z niej w postaci cienkich paseczków (np. 6 mm).

Podążając z biegiem taśmy produkcyjnej najpierw w tunelu są prześwietlane (badany jest ich kolor – zawartość chlorofilu) i złe kawałki zostają odrzucone, a potem trafiają do dużej wanny z wodą, gdzie są płukane.

Na jej końcu spadają do dużych niebieskich koszy, które wkłada się do wielkich wirówek, odsączających wodę.

Podobną drogę do sałaty lodowej przebywają także radicchio oraz endywia, które stanowią mieszankę, jaka powstaje na innej linii produkcyjnej.

Wszystkie sałaty trafiają następnie do wielkich stalowych wózków, w których w razie potrzeby się je miesza z innymi rodzajami warzyw, by powstała określona mieszanka.

Wypełnione wózki podstawiane są przez pracowników zakładu do specjalnejwindy, która zabiera je na pierwsze piętro.

 Na górze sałata jest wysypywana do wielkiej maszyny, która…

…ją sortuje na porcje np. po 200g. Każda porcja wpada do odzielnej rynienki w urządzeniu sortującym, a potem spada z powrotem na dół.

 Tam już na sałatę czeka maszyna pakująca.

Przez otwory w suficie sałata wpada do maszyny pakującej. Produkt pakowany jest w atmosferze ochronnej, co oznacza, że np. sałata lodowa, którą McDo używa do Big Maca pakowana jest w worki wypełnione mieszanką powietrza o obniżonej zawartości tlenu (7% zamiast 21%). Dwutlenek węgla stanowi w niej 4-5%, a pozostały gaz to neutralny azot, który pomaga utrzymać świeżość sałaty.

Każda paczka sałaty na końcu linii produkcyjnej dla bezpieczeństwa przechodzi przez tunel będący wykrywaczem metalu.

Gotowe worki z sałatą mogą trafić w ręce osób odpowiedzialnych za pakowanie ich do opakowań zbiorczych.

Porcja 1 kg sałaty lodowej do kanapki Big Mac

W magazynie zaobserwowaliśmy wiele rodzajów mieszanek sałat produkowanych dla różnych sklepów (w większości pod markami własnym np. dla Almy, Tesco, Biedronki, czy Lidla).

Jak się bowiem okazuje około 50% produkcji Eisberg w Legnicy trafia do McDo, a reszta znajduje swoich odbiorców w różnych sieciach sprzedaży detalicznej. Zakład działając w dwuzmianowym systemie pracy może wyprodukować aż 100 ton gotowych mieszanek sałat na tydzień!

Te liczby robią wrażenie, podobnie jak i cała fabryka.
Niedługo opiszę również naszą wizytę w gigantycznej piekarni, bo to temat na odrębny, bardzo pachnący wpis 🙂

Miłego dnia!
E.

P.S.1.
Za miłe towarzystwo podczas wycieczki bardzo dziękuję Karolinie z bloga Karolina Baszak, Żorżowi reprezentującemu Street Food Polska, Tomkowi z bloga Żółw ocenia nieco pożywienia, Andrzejowi z HotMoney.pl i Jakubowi z Gazety Wyborczej.

Firmie McDonald’s dziękuję za możliwość obejrzenia produkcji sałaty “od środka”; Marcinowi za to, że odpowiadał na wszystkie, nawet te najbardziej absurdalne pytania, a Agnieszce, Karolinie i Danielowi na świetną atmosferę podczas wyjazdu.

P.S.2.
Zdjęcia bez mojego logo dzięki uprzejmości 24/7 (fotografował Daniel Jaroszek).

Podobne wpisy

Komentarze

12 odpowiedzi na “Jak się robi sałatę?”

  1. Paulina C. pisze:

    wpis robi wrażenie, a co dopiero bycie osobiście w takiej fabryce 🙂

  2. Ajka pisze:

    Faktycznie robi wrażenie! gdyby nie info, że to Mc Donald's skłonna bym była pomyśleć, że to jakieś zdrowe jedzenie 😉

  3. Anonimowy pisze:

    Czyli moj lunch w mcdonald's byl stosunkowo zdrowy 🙂 to dobrze, bo mój chlopak mowil, ze sałata z mcdonald's jest pewnie plastikowa.

    • Madame Edith pisze:

      Droga Czytelniczko,

      jak widać na zdjęciach to najnormalniejsza w świecie sałata, która nie jest plastikowa 🙂
      Identyczną kupuje się w marketach. Przy produkcji wszystkich rodzajów mieszanek sałatkowych w fabryce Eisberg szczególnie duży nacisk kładzie się na jakość, więc można je spożywać bez obaw.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Ajka pisze:

      Ja kupuję te mieszanki z Biedronki i Almy, więc fajnie wiedzieć, że są porządne!

  4. Jest szansa dla Polski:)) Fajnie że mieszanki które sprzedają w biedrze są tak samo dobre jak te z Almy. Dzięki Twojemu opisowi dowiedziałam się dlaczego moja sałata dzień po otwarciu nie jest już taka ładna, tzn. szybko ciemnieje i więdnie! Bardzo to mądre:)) Dzięki!!

    A "mak wymiota" po obejrzeniu pewnego szwedzkiego dokumentu na temat zatrudniania na czarno nielegalnych imigrantów na głodowych pensjach, bojkotuje (takie moje widzimisię).

    miłego weekendu Edith!

  5. no, no super zespołowa praca! 😉

  6. Anonimowy pisze:

    wstyd reklamować Mcścierwo

    Piotrek Gałecki

    • Madame Edith pisze:

      Piotrze,

      Nie jest mi wcale wstyd pokazywać jak Eisberg robi sałatę. Nie wstydzę się również tego, że skorzystałam z zaproszenia McDonald's Polska i odwiedziłam fabrykę, która produkuje również m.in. dla Lidla, Tesco, Almy i Biedronki.

      Myślę, że wpisy pokazujące jak się robi jedzenie są kontrowersyjne. Jak pisałam o gęsiach, to pojawiły się głosy, że popieram tucz przez rurkę, a przecież ta forma hodowli jest w Polsce zakazana! Kiedy wpisy dotyczyły ryb (barramundi, czy czerwonej tilapii), to wszyscy byli pewni, że w hodowli wykorzystuje się mączki rybne z antybiotykami, a to też jest zabronione.

      Mam wrażenie, że jakkolwiek nie przedstawiłabym tematów związanych z technologią żywności, to komuś to się nie spodoba (na marginesie moja mama jest profesorem z tego zakresu i od małego miałam styczność z tą dzedziną wiedzy). Takie posty będą się jednak pojawiały nadal, bo uważam ten temat za bardzo interesujący.

      Jeśli wpis ten cokolwiek reklamuje, to są to najwyżej wysokie standardy produkcji przestrzegane przez Eisberg.

      Z podrowieniami,
      Edith

  7. Enschaya pisze:

    Dzień Dobry,
    Bardzo spodobał mi się Twój post o sałacie. Nie rozumiem zacofania wielu ludzi, którzy twierdzą, że produkty w McDonaldzie są niewiadomego pochodzenia. Śmiało mogę stwierdzić, że jedzenie w McDonaldzie jest lepsze jakościowo od wielu restauracji nie mówiąc o przydrożnych barach.
    Pozdrawiam Enscha
    P.S Liczę, że zostaniesz zaproszona jeszcze do innych fabryk McDonlads i podzielisz się z nami wrażeniami.

    • Madame Edith pisze:

      Enschaya,

      Bardzo Ci dziękuję za Twój komentarz!

      Wiedziałam, że jakikolwiek wpis dotyczący fastfoodowej sieci będzie kontrowersyjny i nie każdemu się spodoba. Niestety większość ludzi uważa, że "sałata, bułki i wołowina na 100% pochodzi z Chin i jest robiona z plastiku", a tak w rzeczywistości przecież nie jest. Na własne oczy zobaczyłam jak u dostawców McDo dba się o jakość surowców, czy to sałaty, czy składników do wypieku bułek (wizytę w piekarni opiszę w kolejnym tygodniu).

      Sama jadam w McDo podczas podróży, bo wiem, że jak zjem tu określoną kanapkę to mi nic po niej nie będzie. Wielokrotnie zatrzymywałam się na posiłek w popularnych i niby uznanych za dobre przydrożnych restauracjach i niemal każdorazowo taka wizyta kończyła się bólem brzucha i innymi nieprzyjemnościami… Jeśli mam coś jeść w podróży, to zwykle wybieram McDo, bo tam faktycznie dba się o jakość i absolutnie nie ma miejsca na jakiekolwiek nieświeże jedzenie.

      Serdecznie Cię pozdrawiam,
      E.

      P.S. W przyszłym roku być może zostanę zaproszona na wycieczkę do fabryki wołowiny. Jeśli tak się stanie, to na 100% opiszę tę wizytę.
      Wizyta w fabryce frytek miała miejsce przed wakacjami, ale niestety nie mogłam wziąć w niej udziału, czego żałuję, bo to także ciekawy temat na wpis.

    • Anonimowy pisze:

      bardzo jestem ciekawa wycieczki do fabryki wołowiny i tego czy pokażą Wam jakich ulepszaczy dodają do jedzenia, sama przeżywałam rewolucje po jedzeniu z Mc i teraz omijam sieć szerokim łukiem
      pozdrawiam
      m.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Jak się robi sałatę?

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram