Nie będę ukrywać, że naleśniki należą do naszych ulubionych śniadań. Na blogu znajdziecie już kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt przepisów na naleśniki, racuchy i wszelkiej maści placki. Naleśniki japońskie wyróżniają się pośród nich swoją grubością. Są pulchniutkie i grubiutkie, wysmażone na złoty kolor. Ich wnętrze jest lekko słodkie i bardzo wilgotne – przypomina bardziej delikatny suflet, niż zwykłe naleśniki. Bardzo są smakowite i naprawdę robią wrażenie!
Naleśniki japońskie robi się bardzo prosto. Jedyną trudność stanowi zdobycie ausztacherów / pierścieni, które są tu bardzo przydatne (możecie je kupić np. TU). Bez nich ciasto rozleje się po patelni i naleśniki wyjdą po prostu cienkie i nie tak wysokie.
Ważne jest też, by przed smażeniem pierścienie dokładnie nasmarować olejem, by ciasto się do nich nie przyklejało. Sam proces smażenia jest nieco czasochłonny, ale naleśniki są tego warte, bo smakują zaskakująco. Dawno nie jadłam tak smakowitych placków.
Naleśniki japońskie – składniki:
/na 10 sztuk; przepis inspirowany Food Network/
- ¼ łyżeczki soli
- 50 g roztopionego masła
Dodatkowo:
- olej do wysmarowania patelni
- owoce
- syrop klonowy
Naleśniki japońskie – przepis:
Białka ubijamy na sztywną pianę.
W dużej misce mieszamy suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sól i cukier waniliowy.
W mniejszej misce mieszamy składniki mokre: żółtko, roztopione i lekko przestudzone masło oraz mleko.
Do suchych składników dodajemy mokre. Mieszamy. Następnie partiami dodajemy ubite białka. Mieszamy bardzo ostrżnie, by masa nie opadła.
Patelnię i pierścienie smarujemy olejem. Do każdego ausztachera nakładamy po 2-3 czubate łyżki ciasta. Przykrywamy pokrywką. Smażymy ok. 3-5 minut na średnim ogniu (u mnie moc 5-6 na 9).
Gdy naleśniki wyraźnie wyrosną i są dobrze upieczone od spodu odwracamy pierścienie i wypychamy naleśnika przy pomocy szpatułki. Smażymy z drugiej strony jeszcze przez ok. 2 minuty.
Naleśniki japońskie – podanie:
Naleśniki japońskie podajemy z owocami. Najlepiej smakują polane syropem klonowym, który fantastycznie je osładza.
Smacznego!
E.
W sesji wykorzystałam:
talerze i kubki – Ikea
sztućce – Zara Home
Podobne wpisy
Komentarze
8 odpowiedzi na “Naleśniki japońskie – grube i bardzo puszyste”
Dodaj komentarz

Naleśniki japońskie – grube i bardzo puszyste
Czas przygotwania:
Bardzo fajny przepis! 🙂 Pierwszy raz robiłam naleśniki w obręczach i trochę się bałam efektu, a wyszło bardzo fajnie. Rodzice zaproszeni na obiad byli zachwyceni 🙂 Miałam tylko wrażenie, że ciasto było za gęste, więc dolałam troszkę zielonej Piwniczanki, bo akurat zawsze mam ją pod ręką 😉
Pysznosci:))u nas z czekośliwkami i kubkiem gorącej kawy.
Do powtórzenia jak najbardziej:)
U chłopaka nie mam ausztacherow wiec posilkowalam sie zrobionymi z poskladanych kawalkow folii aluminiowej i wygietymi odpowiednio:)
dzięki, wlasciwie głównie chodzilo mi o wysokość, ale zapomnialam dodac;) mogłabym prosić o sprawdzenie?
Moje mają ok. 5,5 cm.
dzien dobry,mam pytanie, jakie są wymiary Twoich obreczy? danie jak zwykle godne powtórzenia;) pozdrawiam
Mam o średnicy ok. 10 cm i 7,5 cm – w tym przepisie używałam tych większych.
Witaj, naleśniki wyglądają wspaniale, ale czy można je zrobić w wersji wytrawnej??
Oczywiście, cukier można pominąć i zastosować wytrawne dodatki.