Odmiany dyni

4 października 2014

Od dawna miałam ochotę wybrać się na dyniową farmę, na której można stawić czoła różnym odmianom dyni. Wyobrażałam sobie, że zastanę tam całe pola usłane dyniami i właśnie tak było! Podziwiam osoby pracujące na takiej farmie, bo każdego dnia w trwającym od pierwszych dni września do końca października sezonie zmierzają się z przenoszeniem setek, często bardzo ciężkich, dyń. Niektóre są ogromne i nawet dwie ręce nie wystarczą, by je unieść.

Hokkaido

Inne jej nazwy to: Red Kuri Squash, Japanese Squash, Orange Hokkaido Squash, Baby Red Hubbard Squash, Uchiki Kuri Squash. We Francji mówi się o niej „Potimarron”, a w Wielkiej Brytanii „Onion Squash”.
Najbardziej popularna w Polsce nazwa „Hokkaido” może się Wam kojarzyć z Japońską wyspą i jest to bardzo trafne skojarzenie, bo dynia pochodzi właśnie m.in. z Japonii (oprócz tego uprawiano ją w Kalifornii, Prowansji, Chile, Meksyku i Nowej Zelandii).
Ma bardzo twardą skórkę, ale pyszny, orzechowy miąższ. Zawiera witaminy A, C i B oraz potas i żelazo. Jest jednym z najbardziej popularnych gatunków w naszym kraju i z pewnością znajdziecie ją w każdym warzywniaku.

Calabaza squash

Duża dynia zimowa. Pochodzi z ciepłych rejonów Ameryki. Spotkać ją można przede wszystkim na Karaibach, jak i na obu kontynentach amerykańskich. Kolor skórki może mieć nieco bardziej, lub mniej intensywny odcień.
Jej miąższ jest jasnożółty lub jasnopomarańczowy, jest lekko słodki i ma delikatną strukturę.

Sweet Dumpling

To dynia ozdobna, która oprócz walorów estetycznych doskonale nadaje się do faszerowania. Jest bardzo mała i zwykle nie przekracza 0,5 kg. Ma bladozieloną skórkę i ciemniejsze (zielone lub pomarańczowe) „umaszczenie” między „żebrami”. Dynie tej odmiany charakteryzują się bardzo delikatnym, żółtym miąższem o subtelnym smaku. Jadłam ją w wersji faszerowanej i była doskonała. Jak się domyślacie pięknie prezentowała się na talerzu.

Acorn Squash

Jest przede wszystkim popularna w Ameryce, skąd pochodzi. Owoce nie są duże, mają ciemnozielony odcień i dość twardą skórkę z wyraźnie zaznaczonymi „żebrami”. Wnętrze jest słodkie i przybiera odcienie żółto-pomarańczowe. Podłużni przedstawiciele tego gatunku z lekko spiczastym zakończeniem na dole przypominają żołędzie – stąd wzięła się ich nazwa.

Świetnie nadaje się do faszerowania, posiada dużo beta-karotenu, a także potasu i mniejsze ilości witamin C oraz B.

Żółte dynie ozdobne typu „Acorn”:

Kamo kamo, zwana też Kumi kumi

To odmiana, która przywędrowała do nas z Nowej Zelandii. Uprawiana była tam przez Maorysów. Posiada bardzo twardą skórkę koloru ciemnozielonego z ciemniejszymi wstawkami pomiędzy „żebrami”. Może występować także w wersji pomarańczowej, jaką widzicie na zdjęciu. Miąższ ma lekko orzechową nutę i wszechstronne zastosowanie w kuchni. Nie jest łatwo dostępna w sklepach, ale jeśli ją znajdziecie, to warto wypróbować. Jeśli zależałoby Wam na jej spróbowaniu, to polecam farmy dyń pod Warszawą (okolice Magdalenki).

Jarrahdale

To dość duża dynia o lekko spłaszczonych i żebrowanych owocach (dynie ze zdjęcia ważyły około 5-6 kg). Pochodzi z Nowej Zelandii, w której znajduje się miasto Jarrahdale. Skórka ma sino-zielone zabarwienie, za to miąższ ma odcień pomarańczowy. Jest miękki i nadaje się do gotowania, na puree oraz do deserów.


Na farmie spotkałam także takie dynie – zagapiłam się i nie spisałam jaki to gatunek. Może wiecie?

Dynia makaronowa

Madou przypomniała mi, że poniższa dynia nazywa się makaronową (dziękuję!). Pochodzi ona ze Stanów Zjednoczonych, a jej owoce ważą zwykle od 2-4 kg. Po ugotowaniu jej miąższ rozpada się na pasemka, które wyglądem przypominają makaron. Ponoć najlepiej nadaje się do sosów, a także do przygotowania dyni w occie. 

Niestety nie znalazłam bardzo popularnej dyni „butternut”, którą bardzo chciałam Wam pokazać. Liczę jednak na to, że w najbliższym czasie spotkam ją w sklepie i wtedy uzupełnię wpis.

Po więcej informacji odsyłam Was do angielskiej wersji Wikipedii oraz na stronę Woolworths.com, z których korzystałam przy pisaniu artykułu. Znajdziecie tam jeszcze więcej dokładnych informacji o odmianach dyń i o tym jak się z nimi obchodzić.

Jednocześnie korzystając z wizyty w tak kolorowym miejscu doszłam do wniosku, że będzie to świetny plener do zrobienia kilku jesiennych zdjęć. Fotografował Monsieur.

Do kolejnego przeczytania!
E.

Follow Madame Edith on Instagram




Podobne wpisy

Komentarze

34 odpowiedzi na “Odmiany dyni”

  1. Dziękuję za ten wpis i lekkie uporządkowanie dyń w mojej głowie 🙂
    Wspaniałe zdjęcia Madame, a i dla Monsieur'a duże uznanie.
    Na balkonie mam właśnie dynię (tak pięknie wygląda ) w kolorze zielonym i zastanawiam się co z tym cudeńkiem zrobić … bo na wszystko miałoby się ochotę.
    Wysyłam serdeczności o pięknym, słonecznym puławskim poranku, cudnie jest!
    Szkat

    • Madame Edith pisze:

      Szkatułko,

      Odmian dyń jest znacznie, znacznie więcej – podejrzewam, że na tej farmie i tak uprawiane są te najbardziej popularne. W Stanach Zjednoczonych, czy Francji z całą pewnością w takim miejscu byłby jeszcze większy wybór. Jednak i tak nie jest źle i fajnie, że w Polsce rolnicy uprawiają coraz to ciekawsze odmiany i że mamy tak szeroki wybór 🙂

      Pozdrawiam bardzo ciepło,
      E.

  2. Wiewióra pisze:

    Wpis dla mnie bardzo na czasie 🙂 wczoraj w supermarkecie wzięłam do wózka dynie Hokkaido, jak zawsze z resztą, przy kasie okazało się, ze nie jest na sztuki tylko na wagę. Ok, poszłam do działu warzywnego i nie było żadnej informacji jaki dynia ma kod. Gdy zapytałam obsługującego pana co mam z ta dynia zrobić powiedział, ze mam wcisnąć numerek 8, bez żadnego obrazka, napisu itp. Na wklejce ukazała sie magiczna nazwa DYNIA KULINARNA 1,39 za kg 🙂 i p co mi wiedza na temat odmian? jabłka to czesto nadal jabłka a dynia to dynia 🙁

  3. oooo wreszcie wiadomo co do czego można wykorzystać!
    Pyszności.
    Dzięki Edith!

  4. Madou pisze:

    Dynia piżmowa (czyli butternut) właśnie czeka u mnie bym coś pysznego z niej przyrządziła. A te dynie, których nazw nie spisałaś, to dynie makaronowe (odmiana dyni zw.) 🙂

  5. T pisze:

    Wiedziałem, że jest sporo odmian. Ale nie sądziłem, że aż tyle. W sumie to nic dziwnego, bo nigdy się tym nie interesowałem. Jednak niektóre z dyń mają bardzo ładny wygląd. Dobrego dnia.Pozdrawiam.

  6. Sollet pisze:

    Niestety nie przepadam za dynią (ciągle nie mogę się przekonać), ale ubzdurałam sobie, że jak będę miała dynię piżmową, to na pewno coś z niej zrobię:)

  7. gin pisze:

    Cudowne miejsce! Uwielbiam dynie, i jak tyko znajduję jakoś wyjątkową, zaraz mam ochotę ją kupić 🙂

  8. właśnie teraz najlepiej korzystać z takich przepisów. świetna robota.

  9. Super wpis. 🙂 Przyznam, że najczęściej w mojej kuchni można spotkać hokkaido (nawet teraz trzy małe dynie prezentują swoje uroki na parapecie i czekają na jutrzejsze przerobienie ich w pyszny krem), a najbardziej kusi mnie dynia makaronowa.

    Ps. Ostatnimi czasy będąc na Twoim blogu mam problem skaczących ikonek w pasku po prawej. Nie wiem, czy to wina mojego komputera/przeglądarki, czy coś z blogiem?

    Pozdrawiam, IS

    • Madame Edith pisze:

      Agatko,
      czy masz na myśli ikony z sekcji społecznościowej "Bądźmy w kontakcie"?
      Sprawdzałam u siebie na 3 komputerach (Mac i PC) oraz ipadzie. Wygląda w porządku, przynajmniej na pierwszy rzut oka…
      Nic ostatnio nie zmieniałam w kodzie. Jedynie dodałam nowy gadżet instagramowy. Może to przez to…?

      Dziękuję za informację w każdym razie.
      Pozdrawiam ciepło,
      E.

    • Opisowo wygląda to tak, że porusza się obrazek instagramowy, nie poruszają się skróty obrazkowe do przepisów sezonowych ani wtyczki społecznościowe, a od archiwum do praw autorskich znów wszystko skacze. W tekście głównym tego nie ma, tylko te elementy w pasku bocznym. Być może to indywidualne problemy mojej przeglądarki. 🙂

  10. Hania-Kasia pisze:

    U mnie właśnie się piecze dynia piżmowa, czyli butternut squash, z której zrobię hummus. W Warszawie nie ma problemu z jej zakupem – kupiłam wczoraj na Bio Bazarze; na pewno jest też do dostania pod Halą Mirowską. A z twardą skórką dyni Hokkaido nie trzeba się męczyć – można ją piec czy gotować razem ze skórką. Pozdrawiam!

    • Madame Edith pisze:

      Dziękuję Haniu!
      Ostatnio na BioBazarze byłam w sierpniu i wtedy dopiero były początki sezonu dyniowego. Zdziwiłam się, że na farmie dyń nie było tak popularnej odmiany, ale może po prostu tak trafiłam i nie była wystawiona.

      Nigdy nie piekłam Hokkaido w całości, ale teraz spróbuję, bo żeby ją pokroić choćby na ćwiartki na surowo trzeba się napracować 😉

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  11. Edith,

    Bardzo podoba mi się ten wpis. W tym sezonie jesiennym stałam się wielka fanka dyni i ciągle coś z niej przyrządzam. Ostatnio brałam udział w święcie dyni organizowanym u nas już od wielu lat. Jeśli byś była zainteresowana, to możesz o niej tutaj poczytać:)
    http://www.lifestyle-plan-by-ann.blogspot.com/2014/09/swieto-zotej-dyni-jezioro-miedwie.html
    Pozdrawiam
    Ania

  12. Anonimowy pisze:

    Szkoda ze opisalas dynie ktorych nie ma w sklepach. Jednak wolałabym poczytac o tych które sa łatwo dostepne

  13. bullf pisze:

    mam bardzo niewielkie doświadczenie z potrawami z dodatkiem dyni, dlatego chciałabym się dowiedzieć czy odmiana hokkaido będzie dobra do zup, ciast, placków?

    • Madame Edith pisze:

      Bullf,
      hokkaido jest świetną i bardzo uniwersalną odmianą. Nadaje się zarówno do ciast, jak i zupy, gulaszu, muffinów, dyniowego chlebka, ciastek, a nawet do faszerowania 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  14. Krzysiu pisze:

    Uff, wreszcie trafiłem na stronę z opisem odmian i wyraźnymi zdjęciami 🙂 Dziękuję! Przy okazji bardzo mi się spodobała ta kompozycja na zdjęciu, gdzie są ustawione skrzynki i w każdej jest dynia 🙂

    U mnie w domu się nigdy nie jadło dyni. Pierwszą (zwyczajną) kupiłem całkiem niedawno. Teraz kupiłem Hokkaido, czego zresztą dowiedziałem się z Pani strony 🙂

  15. Beata pisze:

    Madame Edith – urocze, pomarańczowe, duże i równomierne. Makaronową można teraz kupić w każdym większym markecie, i polecam to zrobić (chyba, ze przytaszczyłaś już z farmy)

    PS możesz powiedzieć, gdzie mieści się ta farma? Bo widzę, że chyba pod Warszawą…

    • Madame Edith pisze:

      Beato,
      Farma mieści się przy drodze z Wilanowa do Konstancina. Jadąc od strony Wilanowa po minięciu stacji Shell (która jest po lewej stronie) po około 300 metrach należy wypatrywać farmy po prawej stronie. Jest czynna tylko do końca października.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  16. Czuje się jakbym była u siebie na podwórku. Pozdrawiam kolejną propagatorkę dyń, przynajmniej nie jestem sama 😉

  17. Edytko jeśli mogę coś napisać to zgodzę się z jednym z wcześniejszych komentarzy. Skórka dyni hokkaido jest jak najbardziej miękka i jadalna. Jest dostępnych w Polsce kilka odmian dyni, których nie trzeba obierać ze skórki, co znacznie ułatwia życie 🙂
    Napisałaś też o dyni acor tej żółtej. Absolutnie nie jest ona tylko ozdobna. Wręcz przeciwnie. Cała rodzina acornów jest pyszna za równo na surowo i szczególnie polecam tu właśnie te pomarańczowe jak i inne ( ciemnozielone, kremowe i nakrapiane kolorami). Są bardzo słodziutkie. A te ciemnozielone polecam również jako zamiennik ziemniaka. Mają zbity miąższ, który nie rozlatuje się na paćkę podczas obróbki termicznej.
    Jeśli jesteś zainteresowana informacjami na temat której z dyń to zapraszam do siebie. Również prowadzę gospodarstwo specjalizujące się w uprawie dyń.
    pozdrawiam,
    Paulina z Dyniowe Love

    • Madame Edith pisze:

      Paulino,
      Bardzo dziękuję za informacje!
      Miło mi, że zweryfikowałaś to, czego się dowiedziałam podczas wizyty. Osobiście Hokkaido obieram. Cieniutko, ale zawsze. To chyba kwestia przyzwyczajenia 😉
      Zaraz poprawię informacje o dyni acorn – dziękuję!

      Serdecznie pozdrawiam
      E.

    • Wiesz, spora część kupuje dynie o nazwie hokkaido w markecie z robakiem a prawda jest taka, że ona ma mało co z nią wspólnego. Prawdziwa, jest mocno czerwona, kształtem przypomina cebulę jak ta z Twojego zdjęcia, skórka jest gładka, zachęcająca do zjedzenia jej. W tym markecie widziałam jedynie pomarańczowe okazy z różnym kształcie.

  18. Karolina pisze:

    Witam. Proszę o pomoc -jak nazywa się ten rodzaj dyni?

  19. Emilia pisze:

    Piękne zdjęcia.I wpis dla mnie na czasie.Po tym,jak ciasto z burakami stało się nr.1 w moim domu myślę o cieście z dynią lub o muffinach.Za „buraczne”dziękuję i skorzystam z innych przepisów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Odmiany dyni

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram