Trawa żubrowa

29 lipca 2014

Jak być może pamiętacie na początku lipca miałam okazję odwiedzić Podlasie. O Białowieży, jak i Restauracji Carskiej pisałam w poprzednich tygodniach. Dziś chciałam opowiedzieć Wam o celu naszej wycieczki, czyli poznaniu i odkryciu u źródła, w Puszczy Białowieskiej, trawy żubrowej.

Dzięki marce „Żubrówka” wraz z grupą dziennikarzy mogłam wszystkimi zmysłami doświadczyć właściwości żubrowej trawy: wąchaliśmy ją, używaliśmy jej podczas gotowania, robiliśmy z nią lemoniadę, a nawet skorzystaliśmy z zabiegów hotelowym spa podczas których była wykorzystywana.

Hotel „Żubrówka”

Hotel „Żubrówka”

Doświadczenie trawy żubrowej na tak wiele sposobów zainspirowało mnie do zgłębienia wiedzy na jej temat.
Jak się okazuje lipiec to okres jej żniw. Właśnie o tej porze roku trawa ma soczyście zielony kolor, jest bardzo świeża i intensywnie pachnie.

Zdjęcie: materiały prasowe CEDC

Jej zbiory nie są rzeczą prostą i nie wyglądają jak zbiory zbóż. Turówka wonna i leśna (powszechnie nazywane trawą żubrową lub żubrówką) nie rośnie na polach, nie można jej uprawiać jak pszenicę, czy żyto. Rośnie wyłącznie dziko, w małych kępach, w naturalnych warunkach.

Osiąga wysokość 40-60 cm. Posiada charakterystyczny zapach świeżego siana, a niektórym przypomina zapach waniliowo-kokosowy, za który odpowiada zawarta w niej kumaryna (zapach jest szczególnie silnie wyczuwalny po zasuszeniu).

Zdjęcie: materiały prasowe CEDC

Trawa żubrowa objęta jest w Polsce częściową ochroną z uwagi na to, że należy do gatunków narażonych na wyginięcie. Niegdyś była wykorzystywana w medycynie ludowej, w której używano ją jako środek łagodzący m.in. dolegliwości układu pokarmowego.

Zdjęcie: materiały prasowe CEDC

Miejsca, w których rośnie zna tylko garstka osób. Zaledwie kilka rodzin w Polsce zajmuje się jej zbiorami i bynajmniej nie jest to praca prosta. Ma zdecydowanie więcej wspólnego z pełnym magii poszukiwaniem trufli, aniżeli uprawą jakiejkolwiek innej rośliny. Być może właśnie dzięki temu stanowi często rodzinną tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie?

Wiedza zbieraczy i znajomość okolic Puszczy Białowieskiej są kluczowymi czynnikami podczas żniw. Bez tych czynników nie mogłoby powstać wiele produktów, których receptury wykorzystują trawę żubrową.

Zdjęcie: materiały prasowe CEDC

Zbieracze pojawiają się w lesie tuż przed świtem. Każdego dnia pokonują wiele kilometrów schylając się po nią i kolekcjonując źdźbło po źdźble. Trawa żubrowa nie jest łatwa do rozpoznania, a żeby ją zebrać należy odciąć jedynie nadziemną części tak, by nie wyrwać korzeni i móc powrócić w to samo miejsce za rok.

Zdjęcie: materiały prasowe CEDC

Po zbiorach żubrówka jest suszona w ciemnym i ciepłym miejscu, przebierana i zwijana w pęczki. W dalszym etapie jest ręcznie przycinana na odpowiednią długość i selekcjonowana.

Zdjęcie: materiały prasowe CEDC

Źdźbła, które nie nadają się do dekoracyjnego wykorzystania stają się podstawą maceratu, który ma intensywny kolor, smak i zapach świeżo skoszonego siana. Służy on do zaprawiania spirytusu i wody, które stanowią główną bazę do produkcji wódki. Ale nie jest to jedyny sposób jej wykorzystania.

Podczas warsztatów w Puszczy Białowieskiej, na polanie tuż obok Restauracji Carskiej, pod wodzą Tomka Woźniaka część naszej wycieczki gotowała rozmaite pyszności z dodatkiem trawy żubrowej właśnie. Miejsce było iście bajkowe i mimo „warunków polowych” znakomicie przygotowane. Mieliśmy do dyspozycji wszystkie kuchenne sprzęty, przenośne lodówki, w których skrywały się mniej wytrzymałe produkty, a także zaplecze restauracji.

Przygotowaliśmy m.in.:

  • żubrówkową lemoniadę,
  • carpaccio żubrówkowe z dzika z jagodowym pesto i jadalnymi kwiatami,

  • wędzonego łososia w trawie żubrowej, 

  • risotto z kwiatami cukinii w Żubrówce, 

  • marynowane letnie owoce w Żubrówce z lawendą.

Podczas warsztatów świetnie się bawiłam i poznałam nowe składniki z kuchni azjatyckiej np. soję Edamame, czy tamaryndowca, którego do tej pory używałam wyłącznie w postaci pasty. Okazało się, że zupełnie nieznane w Polsce składniki mogą świetnie współgrać z aromatem żubrówki.

Popołudnie spędzone na warsztatach było niezwykle kreatywne. Ogromne podziękowania kieruję do marki Żubrówka za zorganizowanie tak inspirującego wyjazdu i zaproszenie mnie do grona uczestników. Nie przypuszczałam, że z trawy żubrowej można wyczarować tak wiele smakołyków. Jej dodatek zupełnie zmienia aromat potraw nadając im nowy, niepowtarzalny i bardzo ciekawy smak. Warto próbować nieznanych dotąd połączeń, bo mogą z nich wyjść prawdziwe cuda!

Do kolejnego przeczytania,
E.

Follow Madame Edith on Instagram

Podobne wpisy

Komentarze

6 odpowiedzi na “Trawa żubrowa”

  1. Ojoj, działo się 🙂 to w takim razie liczę na jakiś dobry przepis z żubrówką, nie koniecznie tylko do picia!
    słonko ślę // k

    • Madame Edith pisze:

      Karolino,
      To prawda, działo się dużo i było pysznie! Ale, dla uściślenia napiszę, że dodawaliśmy głównie żubrówkę (samą trawę, a nie wódkę), więc lemoniada była z posmakiem trawy, ale bez procentów 😉
      W innych daniach używaliśmy np. sproszkowanej trawy żubrowej i tylko do risotto dodawaliśmy Żubrówkę-wódkę – zamiast wina świetnie się sprawdziła 🙂

      Przesyłam serdeczne pozdrowienia,
      E.

  2. Jakie niesamowicie dekoracyjne te potrawy. Zazdroszczę inspirujących warsztatów:) A pomysł risotto zawładnął moim umysłem- mam nadzieję, że planujesz podzielić się żubrówkowymi przepisami:)
    U mnie w ogrodzie rośnie kępa żubrówki- bardzo dobrze sobie radzi, przezimowała, użyłam jej na przykład do przyrządzenia dania z krewetkami (http://www.lesmirabelle.blogspot.com/2013/10/krewetki-po-biaowiesku.html) i też świetnie zagrała:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Madame Edith pisze:

      Magdo,
      Ale masz farta! Trawa żubrowa w ogrodzie to świetna sprawa.
      Zanim jednak przygotuę któryś z warsztatowych przepisów w domu muszę się zaopatrzyć w trawę, bo niestety nie mam jej na stanie w swojej spiżarce. Łatwo będzie tylko z risotto, bo do niego wystarczy dodać Żubrówki – wódki 😉

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  3. Rafał pisze:

    Poproszę o platynowy szpadel za odkopanie tematu 😉

    A tak całkiem poważnie, turówkę wonną można bez problemu uprawiać w przydomowym ogródku. Trzeba tylko pamiętać aby posadzić ją w dużym pojemniku wkopanym w ziemię, gdyż za sprawą rozłogów szybko się rozprzestrzenia i możemy mieć problem z jej opanowaniem.

    Jak każda inna trawa jest mrozoodporna i odradza się na wiosnę.

    Jeśli ktoś nie ma ogródka, to jak najbardziej można ją trzymać na balkonie w dużej donicy, a nawet na parapecie okiennym wewnątrz mieszkania. Pielęgnacja jak każdej innej rośliny domowej.

    „Zbiory” najlepiej w czerwcu przed kwitnieniem, źdźbła suszymy i zamykamy w woreczku strunowym aby zachować aromat.

    Swoją sadzonkę bez problemu pozyskałem na znanym portalu aukcyjnym, turówka jest też dostępna w wielu sklepach ogrodniczych online.

    Po przesadzeniu do typowej plastikowej skrzynki balkonowej 40 cm bardzo szybko ją opanowała, stoi sobie na parapecie wewnątrz domu i systematycznie dostarcza surowca 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Trawa żubrowa

Czas przygotwania:

@MadameEdith on Instagram