AïOLI inspired by MINI

29 grudnia 2014

Aïoli inspired by MINI (pełna nazwa brzmi: AïOLI Cantine Bar Café Deli inspired by MINI) to brat liczącego już dwa lata AïOLI usytuowanego na Świętokrzyskiej. Lokal został otwarty dopiero co, bo 13-go grudnia, ale już zdążył przyciągnąć tłumy gości. Jeśli pamiętacie mój wpis sprzed dwóch lat (patrz: AïOLI), to wiecie, że do restauracji na Świętokrzyskiej już nie zaglądam, ale „MINI” dałam szansę na dobry początek. W dodatku udałam się tam z Monsieur oraz J., który dzielnie i wiernie towarzyszy mi od czasu do czasu w podbojach warszawskich jadłodajni. Co wyszło z naszej wizyty?

Pod względem wystroju Aïoli MINI niczym nowym nas nie zaskoczy. Znowu mamy gołe betonowe mury, podłogę wykładaną drewnem i czarno-białymi płytkami. Z racji okresu około świątecznego wszędzie było pełno bożonarodzeniowych dekoracji. Za to niemal na próżno szukaliśmy symboli związanych z marką samochodową, we współpracy z którą powstało to miejsce.

Już na wejściu dowiedzieliśmy się, że na stolik na dole nie ma szans. Zaproponowano nam za to miejsce na górze, która wydaje się bardziej spokojna.

Wchodząc po schodach zauważyliśmy wyrysowany na suficie kształt Mini Morris (sylwetkę auta z boku wypatrzyliśmy także na ścianie w sali na parterze). Stół usytuowany pod tą grafiką oświetlony jest szalonymi, wściekle żółtymi żarówkami (od razu na myśl przyszła mi podobna sala w Momu Gastrobar, w której po 15 minutach rozbolała mnie głowa), więc zdecydowanie nie chciałam tu siedzieć.

 

Na szczęście mogliśmy zająć miejsca przy stoliku obok całkiem wygodnych kanap.

Z tej lokalizacji mieliśmy dobry widok na całą salę na piętrze.

 

Jeszcze zanim obsługa przyniosła nam karty, zdążyliśmy rozwiązać rebusy umieszczone na papierowych podkładkach pod talerze – do dobry pożeracz czasu jeśli kelner/kelnerka się nie spieszy.

Menu jest podobne do tego, które pamiętam ze Świętokrzyskiej. Znajdziemy tu śniadania (podawane od 9:00-12:00 w cenie od 11,90 do 19,90 zł), tapasy (od 19,90 do 39,90 zł), sałatki (19,90 do 29,90 zł), burgery (od 25,90 zł do 36,90 zł), steki (po 36,90 lub 44,90 zł), makarony (od 19,90 do 35,90 zł) i pizze (od 19,90 do 34,90 zł). W karcie znalazło się 5 dań inspirowanych samochodem Mini, które są wyróżnione za pomocą logo marki.

 

Od razu wybraliśmy napoje: „grapefruit-rosemary lemonade” oraz „sweet basil lemonade” (po 15 zł za szklankę) oraz pepsi (6 zł za butelkę 0,2l). Lemoniady były jednym z jaśniejszych punktów naszej wizyty, więc warto zwrócić na nie uwagę. Zostały podane w ciekawy sposób, a smak zgadzał się z opisem.

 

Po ok. 20 minutach dostaliśmy zamówienie.
Pizza chorizo (28,90 zł) w ocenie J. była dość smaczna. Niestety kelnerka zapomniała donieść oliwę i nie kwapiła się, by naprawić swój błąd. Trzeba jednak przyznać, że rozmiar placka zrobił na nas wrażenie. Nie inaczej było z daniami, które zamówiliśmy z Monsieur.

Burger z jagnięciną (33,90 zł podany z sosem, frytkami i sałatką) był potężnych rozmiarów, ale mięso było po prostu wysuszone i nawet warzywa i dodatkowy sos aioli nie sprawił, że stał się cud.

Burger sygnowany „MINI” o dumnie brzmiącej nazwie „Road King Burger” (za 36,90 zł) był gigantyczny! Kotlet zrobiony z 300 g wołowiny wyróżniał się niestety tylko wyglądem. W smaku i konsystencji był żylasty (źle zmielone mięso!) i przede wszystkim suchy – rozpadał się na drobne kawałki.
Przy składaniu zamówienia nikt nie zapytał jak ma być zrobiony, a był podany zdecydowanie jako „well done”. Bułka była wyschnięta, wiec jej nie zjadłam. Sos aioli miał być zamieniony na inny bez czosnku, ale oczywiście dostałam standardowy, a zmiana zamówienia została zlekceważona przez obsługę.

Sytuację próbowała ratować sałatka z dodatkiem barwionego na różowo pęczaku i frytki. Moim zdaniem dodatki do burgerów w Aioli biją na głowę głównego bohatera, co niestety jest dość przykrym stwierdzeniem.

Na deser nie mieliśmy już chęci i poprzestaliśmy na bardzo przeciętnej kawie (Amerciana 8 zł, cappuccino 9 zł).

 

AïOLI MINI – dla kogo?

Dla osób niewymagających i wyrozumiałych, gdyż trzeba być nad wyraz wielkodusznym, by tolerować tak wielką opieszałość obsługi.Jednak jeśli macie czas i nie zależy Wam na tym kiedy dostaniecie rachunek oraz jedzenie, to możecie tam zajrzeć.Tak, czy inaczej wróżę duży sukces temu miejscu, bo lokalizacja jest świetna, a ceny w menu przystępne, więc z pewnością wiele osób będzie chciało przekonać się na własnej skórze co jest tam grane.

AïOLI MINI – podsumowanie:

Bardzo chciałabym znaleźć w tym miejscu więcej zalet, ale niestety „plusy ujemne” przeważają te dodatnie (smakowite dodatki – sałatki i frytki do burgerów, niezła pizza i lemoniady). Być może to się zmieni, ale jest nikła szansa, że będę miała ochotę przekonać się o tym osobiście.

Do przeczytania!
E.

Follow Madame Edith on Instagram

Podobne wpisy

Komentarze

6 odpowiedzi na “AïOLI inspired by MINI”

  1. Anonimowy pisze:

    Nie do końca rozumiem ideę crossowania marki samochodu z knajpą?! Zwłaszcza tutaj: samochód z górnej półki z knajpą, która aspiruje do bycia dostępną dla większości.

    Kaja

    • Madame Edith pisze:

      Kaja,
      Do mnie takźe nie trafia ten pomysł, choć zakładam, że połączenie Aioli i Mini miało na celu przybliżenie marki klientom tego lokalu, którzy chcieliby być postrzegani jako ludzie modni i na czasie. Zresztą samo umiejscowienie logo "Mini" w tak dobrym punkcie miasta jest dobrą reklamą, więc może chodziło także o to?

      Niestety wchodząc do środka trzeba się naprawdę wysilić, by w ogóle zauważyć akcenty związane z Mini Morissem. Akurat tę markę darzę dużym sentymentem, gdyż w dzieciństwie poruszaliśmy starym, ciemnobutelkowym Morrisem po Maladze. Do dziś jednym z zapachów, które kojarzą mi się z dzieciństwem jest ten z rozgrzanego niemal do czerwoności wnętrza Mini 😉

      Spodziewałam się (moi towarzysze zresztą także), iż wnętrze Aioli będzie miało całą masę motoryzacyjnych akcentów. Dla przykładu: talerze, czy sztućce będą pod tym względem wyjątkowe, ściany i podłogi będą nawiązywać do sportowego charakteru wozu i że np. siedziska będą przypominały te samochodowe. A tu nic z tych rzeczy.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  2. Anonimowy pisze:

    Po prostu czysta komercja dla snobów, hamburger za 36,90 na pewno nie na kieszeń studenta.
    Nic mnie nie zauroczylo w tym lokalu , ale napewno znajda sie klienci , którym spodoba sie taka formuła .Poza tym uwielbiam Twojego bloga , parę przepisów wypróbowałam , sa świetnie , trafiły celnie w moje kubki smakowe.
    Pozdrawiam Dorota

    • Madame Edith pisze:

      Doroto,
      serdecznie dziękuję za miłe słowa 🙂
      Aioli to faktycznie nie jest knajpa na studencką kieszeń. Choć z drugiej strony można pójść na pizzę, którą można zjeść na pół i nie wyjdzie zbyt drogo.

      Ciepło pozdrawiam,
      E.

  3. mocno niezdrowe menu – pewnie jedyna rzecz na którą się skuszę kiedys to może kawa – chociaż moja domowa jest najlepsza, ściskam, El

  4. Dla mnie najgorszą sytuacją, jaka spotkała mnie w Aioli (tym na Świętokrzyskiej) było podanie przez panią kelnerkę trzech brudnych szklanek. Rozumiem jeszcze jak, by one były nie wypolerowane (duży ruch, zamieszanie), ale one były wręcz niedomyte. Z resztą lubię ten lokal (za dobre menu), ale faktycznie ostatnim czasem mieli dużo wtop ( też zdarzyło mi się suche mięso w burgerze czy czekanie ponad 15 minut na kolejne, zamówione picie). W Aioli mini nie byłam, ale jak niedługo otworzą, im obok Manekina będą mieć dużą konkurencje 🙂 Mimo tych wszystkich akcji, wpadnę tam nie raz na pizzę, bo lubię ten lokal 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram